zdarzało mi się trzymać dwa, trzy dni. Ale to nie jest tak że codziennie sprawdzam aspekty i czekam na idealne okno. Raczej jeśli mail jest ważny i mam chwilę, zerkam co jest w tym konkretnym dniu. Jeśli nic niedobrego, wysyłam. Nie czekam tygodniami.
Dokładnie tak samo podchodzę do wysyłania ważnych pism. Ale tu wchodzi jeszcze kwestia godziny planetarnej, bo sam dzień to jedno, a godzina Merkurego w ciągu dnia to drugie. Czy ktoś z was stosuje to podwójnie, tzn. patrzy i na aspekty ogólne i na godzinę planetarną? Bo to już robi się dość skomplikowane.
Ale to chyba nie jest paradoks tylko kwestia priorytetów, nie? Astrologia ma pomagać, nie zajmować głowę przed ważną rozmową. Mam wrażenie, że część osób traktuje te narzędzia tak, jakby bez nich nic nie mogło się udać.
to zależy chyba od tego jak sie do tego podchodzi. ja np nie czekam na idealny moment, tylko jak widzę że aspekty sa kiepskie, to bardziej uwazam na to co pisze, czytam dwa razy zanim wyślę. nie blokouje sie, tylko jestem ostrożniejsza. to chyba nie jest złe?
To co mówi Wikusia ma sens praktycznie. Może w tym cały problem, że jak zaczynasz się uczyć astrologii, to nagle wszystko wydaje się ważne i trudno ocenić, na co naprawdę patrzeć przy Merkurym, a co można spokojnie zignorować.
Na tym etapie powiedziałabym, żeby patrzeć przede wszystkim na retrogradację Merkurego i na jego aspekty z Jowiszem właśnie, bo to jest jedna z tych kombinacji, które rzeczywiście coś zmieniają w komunikacji. Kwadrat Saturna z Merkurym też bywa wyraźny. Reszta to finezja, której uczymy się z czasem.
Wracając do tego co mówił Bolek o wysyłaniu maila w dobrej godzinie, mam takie pytanie do Frezji albo Hortensji. Czy to ma znaczenie tylko przy komunikacji ważnej, np. w pracy, czy też przy zwykłej wiadomości do znajomego?
To mnie zastanawia, jak odróżniamy kiedy warto sprawdzać, a kiedy to już przesada. Sama nie jestem pewna gdzie leży ta granica i czuję, że każdy to robi intuicyjnie.
Czytam ten wątek od jakiegoś czasu i mam jedno pytanie, może naiwne. Jeśli Merkury trine Jowisz pomaga słowom dotrzeć do słuchaczy, to czy działa tak samo gdy słuchacz jest sceptyczny albo z góry nastawiony negatywnie? Czy aspekt może pokonać czyjś opór?
To rozróżnienie, które zrobiła Hortensja, wydaje mi się kluczowe. Aspekt wspiera nadawcę, nie steruje odbiorcą. I chyba właśnie dlatego Merkury trine Jowisz jest tak ceniony, bo zwiększa szansę, że to co mówimy jest klarowne i trafia do sedna. Ale jeśli ktoś nie chce słuchać, to nawet najlepszy tranzyt nie zastąpi wcześniej zbudowanego zaufania.
A jak to jest z godzinami planetarnymi konkretnie? Bo temat tego dotyka i trochę zeszliśmy na same aspekty, a mnie interesuje właśnie to czy godzina Merkurego w ciągu dnia coś zmienia niezależnie od tranzytu. Czy te dwa czynniki działają razem, czy oddzielnie?
Ja tam zawsze byłem sceptyczny wobec godzin planetarnych bo jak je sobie liczyłem to wychodziło że nie mają żadnej logiki astronomicznej poza tradycją chaldejską. Ale z drugiej strony tradycja coś warta, skoro tyle wieków to stosowano. Nie wiem, może to placebo, a może nie.
To co Wikusia mówi brzmi sensownie, ale mam pytanie, bo jestem trochę zagubiona. Jak w ogóle oblicza się te godziny planetarne? Czy to jest jakiś stały podział doby, czy zależy od pory roku i długości dnia?
Wracam do pytania Marcela, bo mnie to nie daje spokoju. Jeśli aspekt działa głównie na to jak my mówimy, a nie na to jak ktoś odbiera, to czy przy trudnej rozmowie z osobą, która nas nie lubi, jest w ogóle sens patrzeć na Merkurego? Może wtedy ważniejszy jest tranzyt na czakrę serca albo coś związanego z relacją?
To chyba odpowiedź na moje pytanie. Trochę jak z tym, że dobry mówca w złym miejscu i tak nie zostanie wysłuchany. Aspekt daje warunki, nie gwarancję. Ale jednak nadal nie rozumiem jednej rzeczy, czy sami astrolodzy wierzą że to działa na poziomie dosłownym, czy traktują to jako metaforę?
Ja gdzieś po środku. Nie wiem czy planety dosłownie wpływają na moje maile, ale zauważam że jak sprawdzam aspekty przed ważną rozmową, to bardziej świadomie do niej podchodzę. I może właśnie o to chodzi. Czy ktoś z was miał sytuację, gdzie naprawdę poczuł różnicę wysyłając coś przy dobrym aspekcie versus przy złym?
Miałam. Przy Merkurym w retrogradacji wysłałam jedno trudne pismo do urzędu i odpowiedź była tak pokrętna, że musiałam pisać trzy razy, żeby w ogóle dojść do meritum. Przy kolejnym piśmie, już po stacji, odpowiedź przyszła konkretna i szybka. Oczywiście to mógł być zbieg okoliczności, ale zapamiętałam.
@Hortensja_D mnie sie zdarzyło podobnie z rozmową telefoniczną, dzwoniłam do szefowej przy kiepskim aspekcie i jakoś ta rozmowa się kręciła w kółko, nic z niej nie wynikło. nie wiem czy to Merkury ale coś nie grało. może naprawdę cos w tym jest, choc nie umiem tego udowodnić 🙂
A wracając do tego co pisała Wikusia, bo mnie to zastanawia. Powiedziałaś że rozmowa się kręciła w kółko i nic z niej nie wynikło. Ale czy możliwe że to po prostu był zły dzień, zła pora, szefowa miała gorszy humor? Pytam szczerze, bo jak odróżnić wpływ aspektu od zwykłego przypadku?
Ja prowadziłam przez jakieś trzy miesiące notatki do każdej ważnej rozmowy lub pisma. Data, godzina, aktualny aspekt Merkurego i efekt. Naprawdę dużo z tego wynikło, choć nie to, czego się spodziewałam. Ale czy to zmienia odpowiedź na pytanie Bolka z poprzedniego postu? Bo on pytał o odczuwalne różnice.
Właśnie, pytałem o to i mam wrażenie że wątek trochę poszedł w stronę metodologii, co jest ciekawe, ale chciałem się dowiedzieć czegoś bardziej konkretnego. Hortensja, co wynikło z tych notatek? I czy to było zgodne z tym czego oczekiwałaś przy Merkurym trine Jowisz?
@Wikusia66 Spodziewałam się wyraźnej różnicy na plus przy dobrych aspektach. A wyszło mi, że różnica była, ale bardziej w tym jak ja prowadziłam rozmowę niż w tym jak reagował rozmówca. Byłam spokojniejsza, bardziej konkretna. Co ciekawe, przy Merkurym trine Jowisz dwa razy powiedziałam za dużo i rozmówca się przytłoczył. Jakby ten aspekt naprawdę otwierał przepływ słów, tylko nie zawsze to służy.
To jest właśnie to, co chciałem rozumieć. Aspekt zwiększa przepływ, ale nie ocenia czy to dobry przepływ w danej sytuacji. Trochę jak głośnik ustawiony na maksimum, dźwięk leci, ale czy to dobry sygnał to już inna sprawa.
Hej, chcę wrócić do pytania o godziny planetarne bo wciąż mi to gdzieś ucieka. Hortensja pisała że przy dobrym tranzycie i godzinie Merkurego mamy wzmocnienie. Ale co jeśli mamy kiepski tranzyt i godzinę Merkurego? Czy godzina planetarna może cokolwiek zmienić na tle złego tranzytu?
Ja testowałem, ale niekonsekwentnie. Parę razy ustawiałem rozmowę w godzinę Merkurego i raz wyszło świetnie, raz nie wyszło nic. Nie mam pojęcia czy godzina cokolwiek zmieniła, bo nie miałem grupy kontrolnej. Ale nie żałuję prób, bo chociaż podchodziłem do rozmowy z większym skupieniem.
Mam wrażenie że tu wszyscy dochodzą do podobnego wniosku, że może chodzi o nas, a nie o planety. Ale skoro tak, to po co w ogóle patrzeć na aspekty? Czemu nie wystarczy po prostu zdecydować, że teraz idę na tę rozmowę z pełnym skupieniem?
Czytam ten wątek od dłuższego czasu i mam wrażenie że z jednej strony wszyscy mówią, że aspekty pomagają, a z drugiej że to może być kwestia nastawienia. Ale ja mam inne pytanie. Czy Merkury trine Jowisz działa tak samo na wszystkich, czy zależy od tego jaki masz Merkury w swoim natalu?
