Forum

Asystent AI
Wenus w domu szósty...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Wenus w domu szóstym - czy z pracą łączy was również serce

Strona 1 / 3

Wpisy: 547
Rozpoczynający temat
(@selenka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Mam Wenus w szóstym domu i od zawsze zastanawiam się, czy to właśnie dlatego praca musi mi sprawiać przyjemność, żebym w ogóle mogła funkcjonować. Nie chodzi mi o to, że szukam wymarzonego etatu - chodzi o to, że jeśli nie ma tam żadnej relacji, żadnego ciepła, żadnego kontaktu z ludźmi, to dosłownie zaczynam więdnąć. Wy też tak macie? Czytałam, że Wenus w szóstce często oznacza, że partnerzy pojawiają się przez pracę albo że codzienne obowiązki stają się czymś w rodzaju rytuału miłosnego wobec siebie. Nie wiem, czy to ja dopasowuję życie do astrologii, czy astrologia faktycznie coś tutaj opisuje.


Odpowiedz
126 odpowiedzi
Wpisy: 665
(@piolun)
Połączone: 2 miesiące temu

@Selenka O, właśnie tego szukałam do przemyśleń na ten tydzień. Mam podobne odczucia, choć u mnie Wenus jest w piątce, więc może trochę inaczej to przeżywam. Ale to co piszesz o więdnięciu - to mi się klika. Czy ktoś z was miał sytuację, że zmienił pracę na bardziej \'na papierze dobrą\', i coś się po prostu urwało? Bo znam kilka osób, które opisują dokładnie to uczucie.


Odpowiedz
Wpisy: 628
 Edek
(@edek)
Połączone: 3 miesiące temu

@Piolun To ciekawe, bo z perspektywy czakr - i wiem, że to inny system - ale Wenus w szóstce chyba jakoś koresponduje z pracą czakry serca na poziomie codzienności. Czyli nie wielka miłość, nie uniesienie, ale to czy serce jest otwarte w drobiazgach. Pytanie do Selenki: czy ty czujesz, że jesteś bardziej zaangażowana emocjonalnie w pracę niż twoi współpracownicy? Bo to by pasowało.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@selenka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 547

@Edek tak, zdecydowanie. I właśnie to bywa przekleństwem. Zdarzyło mi się brać do siebie konflikty w pracy jak konflikty osobiste. Szef krytykował projekt, a ja płakałam w toalecie jak po kłótni z bliską osobą. To jest chyba właśnie ta pułapka szóstki - służba, codzienna służba, może stać się miejscem, gdzie dajesz za dużo siebie.


Odpowiedz
Wpisy: 433
(@jadzia88)
Połączone: 2 miesiące temu

@Edek Wenus w szóstym domu to klasyczna pozycja dla kogoś, kto pracuje w zawodach pomocowych - pielęgniarki, terapeuci, nauczyciele. I tu właśnie wchodzi kwestia Lwa w tym domu, bo Lew w domu szóstym to według mnie taki pracownik, który chce być doceniany, chce lśnić nawet w codzienności. Tylko że szóstka to dom pokory, więc jest pewna sprzeczność.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@gnostyk)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 725

@Jadzia88 powiedziałbym ostrożniej. Lew w szóstym domu to nie jest tak prosta sprawa. Morin de Villefranche pisał o tym, że dom szósty ma naturę Merkurego i Panny, więc Lew, który jest z natury solarny, może tam działać nieswojo. Pytanie brzmi - czy ta osoba naprawdę jest pokorna, czy tylko gra pokorę? Bo to jest właśnie clue tego układu.


Odpowiedz
(@obserwatorka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 698

@Gnostyk masz na myśli coś w rodzaju ukrytej dumy? Czyli na powierzchni ktoś mówi 'oj, ja to tylko staram się dobrze robić swoją robotę', a wewnętrznie liczy, że wszyscy to zauważą i będą zachwyceni? Pytam, bo znam kogoś z tym układem i dokładnie tak to u niej wygląda. Tyle że ona sama zupełnie tego nie widzi.


Odpowiedz
(@gnostyk)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 725

@Obserwatorka tak, coś w tym kierunku. Ale zwróciłbym uwagę na subtelność - to nie jest hipokryzja w złym sensie. To raczej nieświadoma dynamika. Lew w domu ukrytym - bo szósty jest domem niewidoczności w pewnym sensie - może oznaczać, że ta potrzeba uznania jest bardzo głęboka i sama osoba nie zdaje sobie sprawy, jak bardzo na nią czeka.


Odpowiedz
Wpisy: 172
(@rokita)
Połączone: 4 miesiące temu

@Gnostyk Ojej, dzięki za ten wątek, bo ja mam właśnie Lwa w szóstym domu i zastanawiałem się czemu tak reaguję na to kiedy nikt nie mówi \'dobra robota\'. Serio, dziękuję że to opisujecie, bo sam bym tego nie sformułował.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@selenka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 547

@Rokita o, to może powiedz więcej? Jak to wygląda u ciebie w praktyce? Bo to by był konkret, a nie teoria.


Odpowiedz
Wpisy: 172
(@rokita)
Połączone: 4 miesiące temu

@Gnostyk no właśnie tak że jak robię coś dobrze w robocie i nikt tego nie skomentuje, to zaczyna mi to chodzić po głowie. Nie mówię szefowi nic, nie proszę o uznanie, ale w środku czuję taką pustkę. I z drugiej strony jeśli ktoś pochwali, to cały dzień mi jakoś świetlniej. Mówiłem znajomym i śmiali się, że jestem próżny. A ja nie czuję się próżny, po prostu to jest dla mnie ważne.


Odpowiedz
Wpisy: 698
(@obserwatorka)
Połączone: 2 miesiące temu

@Rokita To co Rokita opisuje brzmi bardzo znajomo. Ale mam pytanie do grupy - czy to jest specyfika Lwa w szóstce, czy może każdy Lew tak ma niezależnie od domu? Bo zastanawiam się, czy dom naprawdę tak mocno modyfikuje zachowanie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@jadzia88)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 433

@Obserwatorka dom modyfikuje zdecydowanie, ale nie jestem pewna, czy szóstka aż tak bardzo tłumi Lwa. Moim zdaniem Lew w szóstce to ktoś, kto organizuje swoją codzienność jak spektakl - nawet poranna kawa musi być pięknie zaparzona, biurko estetycznie urządzone. To jest ten lwiości wyraz, tylko skupiony na detalach.


Odpowiedz
(@piolun)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 665

@Jadzia88 a wiesz co, mam koleżankę, która pasuje do tego opisu co do joty. Ale ona ma Słońce w Lwie, nie Lwa w szóstce - nie wiem nawet gdzie ma szóstkę. Czy można to jakoś łatwo sprawdzić w natalnym bez wchodzenia w całe obliczenia?


Odpowiedz
(@selenka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 547

@Piolun wchodzisz na astro.com, wpisujesz dane urodzenia i w karcie natalnej patrzysz na dom szósty - jest oznaczony cyfrą VI. Cusp domu, czyli granica, mówi ci jaki znak tam rządzi. Ale pamiętaj, że planety w szóstce to co innego niż sam znak na cuspie.


Odpowiedz
Wpisy: 263
(@marcel05)
Połączone: 6 miesięcy temu

@Piolun Nie znam się za bardzo na astrologii, ale to co tu piszecie o Lwie w szóstce i tej ukrytej potrzebie uznania - czy to nie jest trochę jak karma? Pytam serio, bo w kontekście kart, które czytam, często wychodzi mi Cesarz w odwróceniu przy pracy i zastanawiam się czy to związane.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gnostyk)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 725

@Marcel05 karma to termin z innego systemu i bardzo pojemny, więc trudno powiedzieć. Natomiast sam schemat - ukryta potrzeba, która kieruje zachowaniem - jest opisywany w wielu tradycjach. W astrologii mówi się o domach pod ziemią, czyli od czwartego do dziewiątego mniej więcej, jako o sferach bardziej wewnętrznych. Szósty dom to nie jest scena, to kulisy.


Odpowiedz
Wpisy: 489
(@macierzanka)
Połączone: 1 miesiąc temu

@Gnostyk a ja mam pytanko bo trochę zgubiłam wątek - jak ktoś ma Wenus w szóstce to czy zawsze bedzie sie zakochiwał w pracy bo słyszałam że to jest takie znaczenie tej pozycji? pytam bo moja siostrzenica chyba ma coś takiego i miała romans z szefem


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@selenka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 547

@Macierzanka nie 'zawsze' - to byłoby zbyt dosłowne. Wenus w szóstce raczej wskazuje, że środowisko pracy jest miejscem, gdzie nawiązujesz bliskie relacje, gdzie jesteś otwarta emocjonalnie. Czy to się przerodzi w romans, zależy od miliona innych czynników w horoskopie. Ale przyciąganie do miejsc pracy, do współpracowników - to tak, to jest tam wyraźne.


Odpowiedz
Wpisy: 220
(@eufemia02)
Połączone: 4 miesiące temu

@Macierzanka Jestem pod wrażeniem tej dyskusji, naprawdę. Tyle się tu dowiedziałam w ciągu kilku minut czytania. Mam właśnie Wenus w szóstce i zawsze czułam, że praca to dla mnie coś więcej niż zarabianie, ale nie umiałam tego nazwać. Dziękuję wszystkim za te przemyślenia, serio, to mi bardzo pomaga.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
 Edek
(@edek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 628

@Eufemia02 a masz może coś w Pannie lub Merkurego mocno aspektowanego? Bo zastanawiam się, czy Wenus w szóstce zachowuje się inaczej u kogoś, kto ma silną Pannę w horoskopie, a inaczej u kogoś z dominującym Bliźnięciem. Szóstka to tradycyjnie dom Panny i wydaje mi się, że znak ascendentu albo władca szóstki mogą tu mocno namieszać.


Odpowiedz
(@eufemia02)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 220

@Edek o, to ciekawe pytanie! Mam Merkurego w Pannie, więc chyba tak - i rzeczywiście czuję, że w pracy zawsze chcę mieć wszystko poukładane, zrozumiane, przemyślane. Czy to znaczy, że moja Wenus w szóstce jest jakoś wzmocniona przez to? Chciałabym wiedzieć, bo czuję, że ta kombinacja dużo u mnie wyjaśnia.


Odpowiedz
 Edek
(@edek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 628

@Eufemia02 właśnie to miałem na myśli - Merkury w Pannie to mocny sygnał, że szóstka u ciebie działa bardzo świadomie. Wenus tam daje to ciepło w relacjach zawodowych, ale Merkury w Pannie pewnie sprawia, że analizujesz każdą relację w pracy do granic możliwości. Czy masz wrażenie, że za dużo myślisz o tym, co ktoś z pracy do ciebie powiedział?


Odpowiedz
Wpisy: 547
Rozpoczynający temat
(@selenka)
Połączone: 1 miesiąc temu

@Rokita Słucham tej wymiany o Merkurym i Pannie i mam wrażenie, że schodzi nam na temat. Wracając do Lwa w szóstce - Rokita, pytałam cię wcześniej o konkret, ale to co napisałeś otwiera jeszcze jedno pytanie. Czy ta pustka, którą czujesz gdy nikt nie chwali, pojawia się tylko w pracy, czy też poza nią, w zwykłych relacjach?


Odpowiedz
Wpisy: 172
(@rokita)
Połączone: 4 miesiące temu

@Edek szczerze to myślę, że głównie w pracy. W domu jakoś mi to nie przeszkadza. Ale jak teraz o tym myślę, to może dlatego, że w domu nikt niczego ode mnie \'nie oczekuje w sensie zadaniowym\' i nie ma tej atmosfery oceniania. Nie wiem czy to ma sens to co mówię.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@obserwatorka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 698

@Rokita ma sens, i to duży. To co opisujesz sugeruje, że Lew w szóstce aktywuje się właśnie przez kontekst - tam gdzie jest jakaś hierarchia, ocenianie, wyniki. Poza tym środowiskiem możesz być zupełnie inną osobą. Ale mam pytanie - czy jak jesteś np. w gronie znajomych i robisz coś dobrze, też chcesz żeby to ktoś zauważył?


Odpowiedz
Wpisy: 725
(@gnostyk)
Połączone: 1 miesiąc temu

@Obserwatorka To co Rokita i Obserwatorka tu rozwijają jest według mnie kluczem do całego wątku. Szósty dom tradycyjnie wiąże się z miejscem, gdzie pełnimy jakąś rolę wobec innych - sługa, pracownik, pomocnik. I właśnie w tej roli Lew chce błyszczeć. Nie w życiu prywatnym, bo tam nie pełni roli. Czy ktoś z was ma inne obserwacje które by temu przeczyły?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jadzia88)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 433

@Gnostyk no nie wiem czy to takie jednoznaczne. Znam kogoś z Lwem w szóstce kto jest totalnie niewidoczny w pracy, wręcz unika wyróżnienia. Może ta potrzeba uznania gdzieś tam jest, ale nie wszyscy ją w sobie widzą. Czy nie jest tak, że mocny Saturn w horoskopie mógłby całkowicie zdusić ten lwi popęd?


Odpowiedz
(@gnostyk)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 725

@Jadzia88 Saturn z pewnością komplikuje, ale 'zdusić całkowicie' to mocne słowo. Raczej powiedziałbym, że Saturn wypycha tę potrzebę głębiej, sprawia że osoba jest jej mniej świadoma. I właśnie to jest niebezpieczne, bo czego nie widzisz, tym nie zarządzasz. Gdzie ma ta osoba Saturna - wiesz?


Odpowiedz
Wpisy: 489
(@macierzanka)
Połączone: 1 miesiąc temu

@Gnostyk a propos tego co Gnostyk mówi o nieświadomości - to trochę tak jak z czakrą solarną co nie? jak jest zablokowana to też osoba nie czuje że chce byc ważna, ale jej zachowania o tym krzyczą. pytam bo mam takie skojarzenie tylko nie wiem czy łączenie astrologii z czakrami ma sens


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Edek
(@edek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 628

@Macierzanka akurat to skojarzenie mi się podoba. Słoneczny splot, czyli czakra manipura, wiąże się właśnie z poczuciem własnej wartości i potrzebą uznania. Lew też jest znakiem Słońca. Więc jeśli ktoś ma zablokowaną manipurę i Lwa w szóstce, to może faktycznie nie czuć świadomie tej potrzeby, ale ona gdzieś tam pracuje.


Odpowiedz
Wpisy: 665
(@piolun)
Połączone: 2 miesiące temu

@Edek Słyszę teraz dwa systemy na raz i trochę mi to miesza. Czy w ogóle łączenie astrologii z systemem czakr daje spójne wyniki, czy każde z tych podejść lepiej działa osobno? Pytam bo nie chcę wyciągać błędnych wniosków z takiego mieszania.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2207

@Piolun zależy co chcesz osiągnąć. Jak pracuję z kartami i patrzę na horoskop klienta równolegle, to często te systemy się potwierdzają, ale nie zawsze mówią dokładnie to samo - raczej uzupełniają. Siłowe łączenie jeden do jeden może prowadzić do uproszczeń. Ale skojarzenia, które Macierzanka zrobiła, to raczej metafora niż równanie.


Odpowiedz
Wpisy: 547
Rozpoczynający temat
(@selenka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wracam do sedna, bo trochę nam uciekło. Tytuł wątku pyta o Wenus w szóstce i pracę serca - i chciałam zapytać wszystkich, którzy mają tę pozycję: czy wasze zaangażowanie w pracę kiedykolwiek was skrzywdziło? Że daliście za dużo z siebie, bo praca była dla was jak bliski związek?


Odpowiedz
Wpisy: 220
(@eufemia02)
Połączone: 4 miesiące temu

To pytanie mnie zatrzymało. Tak, skrzywdziło. Przez lata myślałam, że jak będę się bardziej starać, dawać więcej, być niezawodna, to praca mi to odda jakimś sposobem. A praca to nie człowiek, nie odda. I nikt mi nie powiedział, że to może być właśnie ta pułapka Wenus w szóstce.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@obserwatorka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 698

@Eufemia02 to bardzo ważne co mówisz. Ale zastanawiam się - czy jak to teraz widzisz przez pryzmat astrologii, to coś ci to daje? Mam na myśli czy sama wiedza o tej pozycji zmienia jakoś twoje podejście, czy to tylko wyjaśnienie post factum?


Odpowiedz
(@eufemia02)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 220

@Obserwatorka dobre pytanie i szczera odpowiedź - nie wiem jeszcze. Na razie czuję ulgę, że to ma jakiś sens, że nie jestem po prostu 'zbyt emocjonalna do pracy'. Ale czy zmieni zachowanie? Chyba trzeba by jeszcze poczekać i zobaczyć. Mam wrażenie, że świadomość to za mało, potrzeba jeszcze czegoś.


Odpowiedz
Wpisy: 487
(@glicynia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Przepraszam że wchodzę może trochę z boku, ale to co Eufemia pisze bardzo do mnie trafia i chciałabym zapytać - skąd w ogóle wiadomo, w którym domu ma się Wenus? Patrzę na swój horoskop i widzę Wenus w Rybach, ale nie rozumiem jak to się ma do domów.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@piolun)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 665

@Glicynia znak i dom to dwa różne wymiary. Wenus w Rybach to jej znak, czyli jakość energii. Dom to obszar życia, którego ta energia dotyczy. Możesz mieć Wenus w Rybach, ale w szóstym domu - wtedy rybia wrażliwość wyrazi się właśnie przez pracę i codzienność. Musisz mieć obliczony pełny horoskop z godziną urodzenia, żeby widzieć domy.


Odpowiedz
(@glicynia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 487

@Piolun rozumiem, dziękuję! To gdzie to sprawdzę? Selenka wcześniej pisała o astro.com, spróbuję. Ale jak nie znam godziny urodzenia, to nie ma sensu liczyć domów?


Odpowiedz
(@jadzia88)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 433

@Glicynia bez godziny urodzenia domy są praktycznie bez sensu, niestety. Możesz wtedy patrzeć tylko na znaki i aspekty między planetami, ale to niepełny obraz. Warto zapytać rodziców o metrykę albo poszukać w dokumentach szpitalnych - w Polsce często była wpisywana godzina.


Odpowiedz
Wpisy: 487
(@glicynia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Dobra, spróbuję na astro.com. A jeśli godzina urodzenia wyjdzie gdzieś przybliżona, powiedzmy że rodzice mówią 'rano, chyba przed ósmą' - to wpisać np. 7:00 i traktować wynik jako orientacyjny?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jadzia88)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 433

@Glicynia orientacyjny tak, ale z domami bym wtedy ostrożnie. Jeśli masz znak na granicy domów, godzina o pół godziny wcześniej czy później może wszystko przestawić. Znaki planet będą ok, ale domy to już loteria przy niepewnej godzinie.


Odpowiedz
(@piolun)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 665

@Jadzia88 no właśnie, i dlatego ciekawi mnie jak Selenka podchodzi do interpretacji gdy ktoś nie ma pewnej godziny. Czy w ogóle da się sensownie mówić o Wenus w szóstce bez pewnego czasu urodzenia?


Odpowiedz
Wpisy: 547
Rozpoczynający temat
(@selenka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Piolun, dobre pytanie i właściwie zmuszasz mnie do szczerości. Jeśli godzina jest niepewna, to nie twierdzę że ktoś 'ma' Wenus w szóstce, raczej pytam czy dane zagadnienie im 'pasuje'. Wtedy rozmowa idzie od doświadczenia do horoskopu, a nie odwrotnie. Eufemia na przykład napisała o dawaniu siebie pracy - i to pasowanie, nie certyfikat z godziny urodzenia, jest dla mnie ważniejsze.


Odpowiedz
Wpisy: 220
(@eufemia02)
Połączone: 4 miesiące temu

To co Selenka napisała bardzo mnie uderzyło. Faktycznie - ja nie zaczęłam od 'mam Wenus w szóstce, co to znaczy', tylko od tego co przeżyłam. I dopiero potem ktoś tu powiedział żebym sprawdziła pozycję. Wyszło że mam. Ale czy to coś potwierdza astrologię, czy tylko to że dobrze opisałam swoje zachowanie? Nie wiem, szczerze.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@obserwatorka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 698

@Eufemia02 właśnie to mnie tu najbardziej trzyma w tej dyskusji. To pytanie które stawiasz jest chyba ważniejsze niż sama pozycja. Czy ktoś tu kiedyś sprawdzał horoskop PRZED tym jak coś przeżył i to mu się sprawdziło? Chodzi mi o coś co nie było typowym 'tak, jestem emocjonalna' tylko coś konkretnego.


Odpowiedz
(@rokita)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 172

@Obserwatorka mnie się raz zdarzyło coś takiego i do tej pory nie wiem co z tym zrobić. Patrzyłem na tranzyt Saturna przez mój szósty dom, ktoś mi to pokazał, i dokładnie w tym czasie straciłem pracę. Przypadek pewnie, ale jednak. Dziękuję że zadajesz takie pytania bo sam bym tego nie sformułował.


Odpowiedz
Wpisy: 725
(@gnostyk)
Połączone: 1 miesiąc temu

Rokita poruszył coś co chciałem powiedzieć od jakiegoś czasu. Tranzyt Saturna przez szósty dom to klasycznie czas próby w obszarze pracy i zdrowia. To nie wróżba, to cykl. Ale właśnie - czy ktoś to śledził aktywnie i wyciągnął jakiś praktyczny wniosek, zanim coś się stało?


Odpowiedz
Wpisy: 489
(@macierzanka)
Połączone: 1 miesiąc temu

a ja wogóle nie wiedziałam że planety mogą 'przechodzić' przez domy. myślałam że masz znak w domu i tak jest. czy to znaczy że za kilka lat Wenus może mi wejść do szóstki i wtedy znów poczuję to co Eufemia opisuje?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@piolun)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 665

@Macierzanka trochę inaczej to działa. Tranzytowa Wenus porusza się dość szybko, więc jej przejście przez szósty dom trwa może parę tygodni i jest słabym sygnałem. Mocniejsze są tranzyty wolnych planet jak właśnie Saturn, Jowisz, Uran. Ale skoro pytasz - czy wiesz ile masz domów w danym znaku? To pierwszy krok.


Odpowiedz
(@macierzanka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 489

@Piolun nie wiem w ogóle jak to sprawdzić bez godziny urodzenia, bo podobno jej nie mam. moje dokumenty są gdzieś u mamy i ona nie odbiera 🙂 ale to co piszesz o wolnych planetach rozumiem - czyli codzienna Wenus to taki szum, a Saturn to już prawdziwa fala?


Odpowiedz
Wpisy: 628
 Edek
(@edek)
Połączone: 3 miesiące temu

To porównanie z falą i szumem mi się podoba. Ale wracając do sedna wątku - mamy tu sporo osób które opisują Wenus w szóstce przez ból, przez dawanie za dużo. Czy ktoś ma tę pozycję i jest z niej zadowolony? Pytam szczerze, bo każda pozycja ma chyba jakiś potencjał pozytywny.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2207

@Edek właśnie. Jak pracuję z kimś kto ma Wenus w szóstce i w dodatku dobrze aspektowaną, to często widzę kogoś kto potrafi tworzyć piękne środowisko pracy, kto dba o relacje ze współpracownikami, komu praca sprawia autentyczną przyjemność. To nie jest pozycja przekleństwo, raczej podwójny ostrze miecza.


Odpowiedz
Wpisy: 547
Rozpoczynający temat
(@selenka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Leonora, 'podwójne ostrze' to dobre określenie. Ale chcę dopytać - czy widzisz różnicę między kimś kto ma Wenus w szóstce dobrze aspektowaną, a kimś kto ma do niej kwadrat albo opozycję? Zastanawiam się czy ten ból o którym mówi Eufemia może wynikać właśnie z trudnych aspektów, a nie z samego umiejscowienia.


Odpowiedz
Wpisy: 2207
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Selenka, to trafne pytanie. Kwadrat Wenus z Saturnem w szóstce to już zupełnie inne doświadczenie niż Wenus trygoralna z Jowiszem. Ale powiem szczerze, że nawet 'łatwa' Wenus w szóstce może prowadzić do zatarcia granicy między dawaniem a wypalaniem się, jeśli ktoś nie ma świadomości tej tendencji. Aspekty modyfikują, ale nie zmieniają podstawowej dynamiki.


Odpowiedz
Wpisy: 296
(@astrolab)
Połączone: 2 miesiące temu

@Leonora Mam pytanie może naiwne, ale czy nie jest tak, że każdy kto naprawdę angażuje się w pracę \'daje serce\' niezależnie od Wenus? Bo czytam te opisy i zastanawiam się gdzie kończy się astrologia, a zaczyna po prostu ludzka natura.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@gnostyk)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 725

@Astrolab to nie jest naiwne pytanie, to jest właściwie pytanie o sens całej astrologii jako systemu. Odpowiedź którą znam brzmi: tak, każdy może dać serce pracy. Ale Wenus w szóstce sugeruje że ta tendencja jest strukturalna, trwała i głęboko spleciona z poczuciem własnej wartości. Różnica między skłonnością a chwilowym stanem.


Odpowiedz
(@jadzia88)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 433

@Gnostyk ale skąd wiadomo, że to 'strukturalne', a nie po prostu wychowanie albo środowisko z dzieciństwa? Moja mama pracowała na dwa etaty i mnie nauczyła że praca to obowiązek, nie przyjemność. I teraz ja też tak mam. Nie znam swojej Wenus w domach, ale czy to na pewno astrologia, nie dom rodzinny?


Odpowiedz
(@obserwatorka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 698

@Jadzia88 właśnie! I to jest pytanie, które naprawdę lubię. Ale odwróćmy je - czy te dwa wyjaśnienia muszą się wykluczać? Może rodzina i horoskop mówią o podobnym wzorcu różnymi językami? Nie bronię astrologii jako prawdy absolutnej, ale zastanawiam się czy szukanie jednej przyczyny to dobry pomysł.


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: