Ale czy "inne nastawienie" to nie jest trochę za mało? Rozumiem argument o retrospektywnym sensie, ale jeśli seria ma cokolwiek przepowiadać, to chyba chodzi o to, żeby wiedzieć wcześniej, że zbliża się konkretny temat - komunikacja, pisanie, cokolwiek. Czy ktoś tu faktycznie użył Sarosa prospektywnie i to zadziałało?
O rany, ja mam inne podejście do tego dylematu - dla mnie Saros jest przydatny właśnie dlatego, że wymusza długie patrzenie. Jak wiem, że seria wraca co 18 lat, to zaczynam szukać, co działo się 18 lat temu w podobnym obszarze. I to szukanie samo w sobie jest wartościowe, bo wyciąga wzory, których inaczej bym nie zobaczyła. Czy to astrologia "działa", czy to poprostu refleksja - szczerze, nie wiem i troche mnie to nie obchodzi.
Przepraszam, że wrócę do bardzo podstawowego pytania, ale jak już wiem, że mam sprawdzać stopień Słońca przy zaćmieniu, to jak się dowiedzieć, do której serii należy konkretne zaćmienie? Na Astro.com to jest gdzieś widoczne wprost, czy trzeba to liczyć z tych dat co 18 lat? 🙁
A wracając do tego, co Julitka mówiła o domach - czy jeśli zaćmienie pada powiedzmy na granicy drugiego i trzeciego domu, to można przyjąć, że aktywuje oba? Bo mam taką sytuację w jednym z zaćmień tej serii, którą śledzę, i nie wiem, czy to rozmywa interpretację, czy ją poszerza.
Mam pytanie trochę z boku tego,co teraz omawiamy - czy seria Sarosa ma coś wspólnego z węzłami księżycowymi? Bo gdzieś czytałem, że zaćmienia w ogóle są połączone z węzłami i zastanawiam się, czy seria to inny sposób patrzenia na ten sam mechanizm
Wracam do Julitki i kwestii pisania, bo chcę to konkretniej zrozumieć. Czy przy kolejnych zaćmieniach z twojej serii za każdym razem pojawiał się impuls do pisania, czy raczej temat był szerszy i pisanie było tylko jednym z jego przejawów? Pytam, bo sama mam Merkurego w trzecim domu i zastanawiam się, jak to u mnie mogłoby wyglądać.
To co Julitka mówi o dojrzewaniu serii jest dla mnie najciekawsze w całej tej dyskusji. Że nie ma dwóch identycznych nawrotów, bo ty się zmieniasz między nimi. Seria wraca w to samo miejsce w niebie, ale trafia w inną ciebie. Czy to jest coś, o czym piszą astrolodzy pracujący z Sarosem?
A mnie ciekawi jedno - skoro zaćmienia są powiązane z węzłami, a węzeł północny to podobno karman i kierunek rozwoju, to czy seria przypadająca na węzeł północny działa inaczej niż ta przy węźle południowym? Bo może wlasnie te serie przy północnym węźle miałyby cos wspólnego z pisaniem "w przód", otwieraniem nowego tematu?
Eh, chcę wrócić do tego, co Julitka mówiła o zmienianiu się formy przy kolejnych nawrotach - od dziennika do bardziej świadomego pisania. Czy to może też oznaczać, że seria nie tylko "aktywuje temat", ale też jakby go dojrzewa razem z tobą? Tzn. pierwsze zaćmienie daje surowy materiał, kolejne go porządkuje, a jeszcze kolejne - może konsoliduje?
Przepraszam, że pytam o coś technicznego, ale jak już znajdę numer serii danego zaćmienia, to gdzie sprawdzić, co Brady pisze o tej konkretnej serii? Czy ona opisuje wszystkie serie w tej książce, czy tylko wybrane?
Wróćmy może do pytania, od którego właściwie zaczęła się ta dyskusja - czy Saros pomaga w twórczości i komunikowaniu się. Bo tu się dużo mówi o tym, jak śledzić serię, co Brady pisze, jak interpretować horoskop inauguracyjny. A czy ktoś ma konkretne doświadczenie że praca z serią Sarosa realnie coś zmieniła w tym, jak pisze albo tworzy?
Ja mam takie doświadczenie, ale trochę pośrednie. Nie mówie, że seria "dała mi natchnienie" - raczej to, że świadomość, iż zaćmienie wraca do konkretnego miejsca w mojej mapie, skłoniła mnie do przejrzenia starych notatek i tekstów z poprzedniego nawrotu. I w tym przejrzeniu znalazłam wątki, które zostawiłam niedokończone. Więc seria zadziałała jako pretekst do powrotu, nie jako źrodło twórczości.
A ja mam pytanie do Tekli albo Karolci - czy przy analizie nawracającej serii powinnam brać pod uwagę tez to, jakie planety tranzytują w okolicy zaćmienia? Bo mam wrażenie, że samo zaćmienie z konkretnej serii to jedno, ale jeśli przy okazji Jowisz jest w opozycji do Saturna, to chyba zmienia kontekst?
Tylko że im więcej warstw, tym bardziej wszystko można zinterpretować na wiele sposobów i zawsze można znaleźć potwierdzenie. To jest chyba mój główny problem z tą metodą - nie że jest nieprawdziwa, tylko że jest nieprecyzyjna w sposób który pozwala uzasadnić właściwie cokolwiek po fakcie.
Dokładnie to miałam na myśli,gdy pisałam o tym, że seria staje sie "twoja". Przy pierwszym trafieniu w natal masz punkt wejścia. Potem co 18 lat seria wraca do podobnego obszaru nieba, ale już wiesz, że ten temat jest aktywny. I to jest właśnie ta różnica między śledzeniem serii a po prostu patrzeniem na kolejne zaćmienia bez kontekstu - masz ramę, historię, punkt odniesienia.
Ale czy to nie znaczy,że każdy w swoim życiu ma kilka roznych aktywnych serii jednocześnie? Bo skoro zaćmień jest sporo i trafiają w rozne miejsca mapy, to po kilku latach można mieć pięć, sześć aktywnych serii naraz. I jak wtedy wiadomo, która jest teraz ważniejsza?
Przepraszam że się wtrącę, bo nie znam się za dobrze na tej astrologii, ale czytam ten wątek od początku i mam takie proste pytanie - jak to jest, że seria może być "twoja" przez całe życie? Tzn. rozumiem, że zaćmienie trafia w twój natal, ale czy to znaczy, że zawsze będzie wracać do tego samego miejsca? Bo 18 lat to sporo i sporo się zmienia w życiu człowieka.
Tak,to jest jedna z mocnych stron metody Sarosa - dryfowanie jest regularne i można je policzyć. Ale wracając do tego, co Karolcia mówiła wcześniej o kilku aktywnych seriach jednocześnie - czy ktoś próbował kiedyś prowadzić coś w rodzaju dziennika serii? Tzn. zapisywać, która seria była aktywna przy jakim wydarzeniu, i potem szukać wzorów przy kolejnym nawrocie? Bo wydaje mi się, że to jest właśnie ten punkt, w którym Saros zaczyna mieć sens dla pisarzy czy twórców - nie ogólna wiedza o serii, ale konkretne własne notatki z poprzednich cykli.
Właśnie tak robiłam przez ostatnie kilka lat i to zmieniło moje podejście do całego tematu. Zaczęłam od prostego kalendarza zaćmień z zaznaczonymi numerami serii, a potem przy każdym zaćmeniu pisałam krótką notatkę - co się wtedy działo, co pisałam, jaki był nastrój. Przy kolejnym nawrocie tej samej serii otwierałam tamte notatki i na prawdę czasem dostawałam ciarki, bo tematy były zbieżne. Nie identyczne, ale... jakby z tej samej rodziny. 🙂
i czy te notatki zmieniły sposób, w jaki teraz piszesz? Mam na myśli - czy świadomość, że "ta seria to pisanie" powoduje, że przy każdym nawrocie bardziej świadomie siadasz do pisania, i może właśnie dlatego coś powstaje? Trochę jak samospełniająca się przepowiednia
No właśnie, Tadek to bardzo dobrze ujął. Mnie zawsze to trochę zatrzymuje - że nie wiadomo, czy seria "daje" coś, czy po prostu organizuje naszą uwagę. Ale mam inne pytanie do Julitki - czy zdarzało ci się że nawrót serii przypadł i nic nie napisałaś? Że spodziewałaś się jakiegoś przełomu twórczego, a nic się nie wydarzyło?
Słuchajcie, ja próbuję równolegle śledzić ten wątek i szukać swojej serii i mam problem - znalazłam numer serii dla zaćmienia z dnia moich urodzin, ale czy to w ogóle ma znaczenie? Bo czytam, że chodzi o zaćmienia, które trafiają w twój natal, a nie o serię zaćmienia w dniu urodzin. Czy to dwa różne pojęcia?
Hmm, a ja mam takie skojarzenie - bo interesuję się też numerologią - czy numer serii Sarosa cos znaczy sam w sobie? Tzn. czy seria 144 działa inaczej niż seria 99 właśnie dlatego, że te liczby mają swoje numerologiczne właściwości? Czy to jest całkowicie oddzielne i numer to tylko etykieta?
To chyba nieuchronne przy każdej metodzie która opiera się na retrospekcji. Ale mam inne pytanie - czy ktoś tu próbował użyć Sarosa nie do śledzenia własnych cykli, ale do pisania? Tzn. jako element budowania świata, chronologii w fikcji, albo nawet jako punkt wyjścia do konkretnego tekstu? Bo wątek zaczął się od twórczości i komunikowania, a my trochę odpłynęliśmy w stronę metod śledzenia.
Czyli Saros jako materiał do fikcji - ktoś to kiedyś robił? Bo to mi się wydaje nieoczywiste zastosowanie, ale im dłużej myślę, tym bardziej widzę potencjał. 18-letnie cykle, które się dryfują, série z własnym charakterem, wyraźna chronologia - to brzmi jak gotowy szkielet do budowania historii, która ma wewnętrzną logikę
Czekaj, ale jak to miałoby wyglądać w praktyce? Masz na myśli, że ktos pisałby fabułę, w której bohaterowie żyją według cyklu Sarosa? Czy raczej że sam autor używa zaćmień jako punktów zapalnych do pisania - tzn. przy każdym nawrocie siadasz i piszesz kolejny rozdział?
Szczerze mówiąc - najpierw zobaczyłam wzór wstecz, a potem zaczęłam robić to świadomie. Ale jest różnica między jednym a drugim. Kiedy piszesz wstecz, to interpretujesz. Kiedy piszesz w czasie rzeczywistym, to sprawdzasz. I ta druga faza była dla mnie znacznie ciekawsza, bo nie mogłam już za bardzo korygować wspomnień pod tezę.
