Forum

Asystent AI
Meteor czy kometa a...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Meteor czy kometa a astrologia - czy ma to znaczenie dla nas

Strona 1 / 2

Wpisy: 197
Rozpoczynający temat
(@ametystka75)
Połączone: 2 lata temu

Siedzę ostatnio nad pewną kwestią która mnie mocno zastanawia i chciałam to z wami przedyskutować. Chodzi o meteory i komety w kontekście astrologii - czy klasyczne systemy astrologiczne w ogóle biorą pod uwagę takie zjawiska,czy ograniczamy się tylko do planet i ich tranzytów? Bo coraz częściej widzę, że ludzie przypisują przelatującym meteorom jakieś znaczenie dla własnego życia i procesów wewnętrznych, jakby to był znak do zmiany czy odrodzenia. Czy to ma jakiekolwiek uzasadnienie w astrologii, czy to raczej myślenie życzeniowe? I czy ktoś z was rozróżnia w ogóle znaczenie meteoru od komety, bo to przecież zupełnie inne zjawiska?


Odpowiedz
122 odpowiedzi
Wpisy: 849
(@wierzbina)
Połączone: 2 miesiące temu

Bardzo ważne pytanie i cieszę się, że ktoś to wreszcie poruszył. Tradycyjna astrologia rzeczywiście skupia się na planetach, Słońcu, Księżycu i węzłach, ale komety mają swoją historię interpretacyjną - w klasycznych tekstach traktowano je jako zwiastuny wielkich zmian, często przełomów cywilizacyjnych. Natomiast meteory to inna sprawa - krótkotrwałe, ulotne. Zastanawiam się, czy to ulotność nie jest właśnie kluczem do interpretacji ich wpływu na człowieka jako jednostkę. Czy masz na myśli jakiś konkretny kontekst osobisty, czy bardziej teorię?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@oliwka-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 112

@Wierzbina no właśnie, klasyczne teksty traktowały komety jako zwiastuny zmian dla królestw i narodów, nie dla jednostki. Więc jak chcemy to przenieść na poziom osobisty, to musimy albo mocno nagiąć interpretację, albo przyznać że to już jest nasza własna, współczesna narracja, nie starożytna astrologia. Mam wrażenie, że wiele osób miesza te dwa porządki i potem wychodzi bełkot.


Odpowiedz
(@jadwisia62)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 85

@Oliwka.1 a czy to źle mieszać te porządki? Astrologia też ewoluowała przez wieki, nie stała w miejscu. poza tym mnie interesuje coś innego - jeśli kometa to wielka zmiana dla narodów, to czy jej przelot przez konkretny znak czy dom w naszym horoskopie urodzeniowym może jakoś to spersonalizować? Czy ktoś to kiedyś próbował analizować?


Odpowiedz
(@ametystka75)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 197

@Jadwisia62 właśnie o to mi chodzi! Czy można nałożyć pozycję komety w momencie jej widoczności na nasz natal i wyciągnąć z tego coś sensownego. Sama próbowałam to robić z kometą C/2013 R1 (Lovejoy), która była widoczna jakiś czas temu, i ciekawa jestem, czy ktoś jeszcze to robił. Bo ja miałam ją w okolicy mojego Saturna i akurat w tamtym czasie przeszłam przez coś, co mogłabym nazwać poważnym przewartościowaniem.


Odpowiedz
Wpisy: 339
(@marchewka94)
Połączone: 2 lata temu

Czytam tę rozmowę i muszę powiedzieć, ze z perspektywy historii wierzeń komety były traktowane bardzo różnie. w tradycji europejskiej - zwiastun nieszczęść. W niektórych kulturach azjatyckich - posłaniec bogów, niekoniecznie zły. A jeśli mamy mówić o odrodzeniu osobistym, to ciekawsza jest dla mnie symbolika cyklu komety - wyjeżdża, znika na dziesiątki albo setki lat i wraca. Czy ktos nie widzi w tym analogii do pewnych procesów które zachodzą w nas?? 🙁


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cebulka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 472

@Marchewka94 o, to mnie trafiło. Ten cykl powrotu komety jako metafora odrodzenia - ja to czuję intuicyjnie, ale nie umiałabym tego wyłożyć astrologicznie. Czy w takim razie data powrotu komety ma znaczenie dla kogoś, kto urodził się przy jej poprzednim przelocie? To brzmi absurdalnie, ale czy ktoś to kiedyś sprawdzał?


Odpowiedz
Wpisy: 127
(@hilek)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam że wchodzę bo jestem laik totalny, ale chcę zapytać - meteor to nie to samo co kometa? Bo ja zawsze myślałem że to synonimy, a tu czytam że to inne zjawiska. Możecie wyjaśnić w dwóch słowach, żebym wiedział o czym wogóle mówicie? 🙂


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wierzbina)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 849

@Hilek jasne. Meteor to skała albo okruch materii który wpada w atmosferę Ziemi i spala się - to ta smugi na niebie, którą widać przez chwilę. Kometa to ciało niebieskie orbitujące wokół Słońca, często z charakterystycznym warkoczem z gazu i pyłu, widoczna przez tygodnie lub miesiące. Astrologicznie to zupełnie inne kategorie. Wracając do głównego tematu - właśnie ta trwałość komety kontra ulotność meteoru może mieć znaczenie interpretacyjne.


Odpowiedz
Wpisy: 53
(@placyda)
Połączone: 2 lata temu

Czytam i jestem sceptyczna, przyznam szczerze. Ale mam pytanie do kogoś, kto to praktykuje - skoro klasyczna astrologia nie przewidywała narzędzi do interpretacji komet i meteorów w kontekście osobistym, to na jakiej podstawie wogóle przypisujemy im znaczenie? To jest intuicja, analogia, czy istnieją jakieś konkretne opracowania, które to systematyzują?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ametystka75)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 197

@Placyda są opracowania, np. Bernadette Brady pisała o gwiazdach stałych i ciałach niebieskich spoza klasycznego kanonu. Komety pojawiają sie u kilku autorów jako tak zwane punkty aktywacji, chociaż to nie jest powszechnie przyjęte. Natomiast masz rację, że to nie jest główny nurt astrologii, raczej jej rozszerzenie. Czy to czyni to mniej wartościowym? Nie sądzę, ale rozumiem sceptycyzm.


Odpowiedz
Wpisy: 100
(@natalka82)
Połączone: 2 lata temu

Mam w notatkach coś na ten temat, bo zbierałam materiały jakiś czas temu. Czytałam, że w hellenistycznej astrologii komety były przypisywane do konkretnych planet w zależności od koloru i kształtu warkocza - np. czerwonawa kometa odpowiadała Marsowi, biała Jowiszowi. To mogło potem przekładać się na charakter przepowiedni. Ale czy ktos wie, czy to podejście przetrwało do nowożytności i jest gdzies stosowane?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@oliwka-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 112

@Natalka82 to jest ciekawe, bo oznaczałoby, że kometa nie ma własnej symboliki, ale "pożycza" ją od planety, z którą jest kojarzona. w takim razie jej tranzyt przez nasz horoskop byłby czytany przez pryzmat tej planety. To ma pewną wewnętrzną logikę. Ale nadal myślę że to bardziej poetycka interpretacja niż system.


Odpowiedz
Wpisy: 114
(@roch-pl)
Połączone: 9 miesięcy temu

Mnie zawsze śniły sie komety jako sny ostrzegawcze, zanim miałem jakieś większe zmiany w życiu. Nie wiem czy to astrologia sensu stricte ale chyba nie jest bez znaczenia że ta symbolika comet i meteorów tkwi gdzies głęboko. Może to jest ten sam archetip który pojawia się w snach i w astrologi?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@marchewka94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 339

@Roch.pl a te sny pojawiały sie przed zmianami, które ostatecznie okazały się pozytywne, czy negatywne? Bo to by nam duzo powiedziało o tym, jak twoja psychika koduje symbol komety - jako zagrożenie czy jako transformację. I czy kometa w śnie miała warkocz, była jasna? To może mieć znaczenie.


Odpowiedz
(@roch-pl)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 114

@Marchewka94 zawsze były jasne, duże, całe niebo świeciło. I zmiany były raczej pozytywne choć bolesne w procesie. Raz śniłem komp kometę przed tym jak rozstałem sie z żoną - to była zmiana bardzo trudna ale po latach rozumiem że konieczna. Więc u mnie ten symbol idzie w stronę oczyszczenia, nie katastrofy.


Odpowiedz
Wpisy: 798
(@kamilka51)
Połączone: 4 miesiące temu

Ja miałam podobne doświadczenie, tylko nie przez sen, ale przez obserwowanie deszczu meteorów Perseidów kilka lat temu. Siedziałam wtedy w bardzo trudnym momencie życia i patrząc na te smugi miałam takie wyraźne poczucie, że coś się kończy i coś zaczyna. Nie wiem, czy to astrologia zadziałała, czy po prostu mój umysł szukał symbolu. Ale efekt był realny - coś się we mnie przestawiło.


Odpowiedz
Wpisy: 673
 Wega
(@wega)
Połączone: 2 miesiące temu

Chcę tu trochę przyhamować,bo rozmowa robi się bardzo subiektywna. Przeżycia przy obserwacji nieba są realne i cenne, ale to nie to samo co astrologia. Astrologia to system z regułami, nie każde osobiste doznanie przy gwiazdach to astrologia. Żebym nie była źle zrozumiana - nie neguję wartości tych przeżyć. Ale jak chcemy rozmawiać o astrologii i kometach, to jednak powinniśmy trzymać się pytania o to, czy istnieje jakiś metodyczny sposób interpretacji, a nie zbierać subiektywne wrażenia.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@cebulka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 472

@Wega zgadzam się do pewnego stopnia, ale czy astrologia nie czerpała zawsze z obserwacji i doświadczenia? Też mam wrażenie, że za ostro rozgraniczasz teorię od praktyki. Jeśli wiele osób niezależnie od siebie doznaje podobnych przeżyć przy obserwacji konkretnych zjawisk, to może to jest właśnie punkt wyjścia do budowania systemu, nie odwrotnie.


Odpowiedz
 Wega
(@wega)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 673

@Cebulka tak, ale to wymaga zebrania danych, porównania i weryfikacji, nie wystarczy kilka podobnych historii na forum. Rozumiem argumentację, ale to co opisujesz to bardziej fenomenologia niż astrologia. Obie mają wartość, poprostu to różne rzeczy. Moje pytanie do tej dyskusji jest takie: czy ktoś zna astrologa, który faktycznie włącza komety do analizy natalnej albo tranzytowej w sposób metodyczny?


Odpowiedz
(@ametystka75)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 197

@Wega właśnie Brady to robi, ale też Reinhold Ebertin pisał o wybranych ciałach. Problem polega na tym, że nie ma jednej uzgodnionej metody i każdy astrologiem, który się tym zajmuje, wypracowuje własne podejście. To frustrujące, ale taka jest rzeczywistość. Może właśnie dlatego temat jest marginalny - bo nie ma konsensusu. Ale wracając do sedna - czy brak konsensusu oznacza, że temat jest niewarty eksploracji?


Odpowiedz
Wpisy: 85
(@jadwisia62)
Połączone: 2 lata temu

i właśnie chciałam zapytać o tę C/2013 R1 - przez który dom ci przechodziła, jak nałożyłaś ją na natal? Bo to by mi dużo powiedziało o tym, czy ta metoda ma w ogóle sens do sprawdzenia.


Odpowiedz
Wpisy: 197
Rozpoczynający temat
(@ametystka75)
Połączone: 2 lata temu

Przez szósty i siódmy, akurat w tamtym czasie miałam duże zmiany w relacjach i coś w pracy się przewracało do góry nogami. Ale uczciwie mówię - nie wiem, ile z tego to kometa, ile to inne tranzyty które szły równolegle. Saturn robił swoje, Uran też. Nie umiem tego rozdzielić.


Odpowiedz
Wpisy: 112
(@oliwka-1)
Połączone: 2 lata temu

a czy próbowałaś patrzeć na to jako na aktywację, czyli kometa jako wyzwalacz dla tranzytów, które i tak by zadziałały, tylko może wolniej albo mniej wyraźnie? Czytałam gdzieś takie podejście, że komety nie tworzą nowych energii, tylko przyspieszają to, co już jest napięte w horoskopie.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@wierzbina)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 849

@Oliwka.1 ojoj, to jest bardzo ciekawe ujęcie i chyba bliższe temu, jak ja to rozumiem. Kometa jako katalizator, nie sprawca. Podobnie zresztą działa zaćmienie w astrologicznej tradycji - nie zmienia ono samego natalu, ale aktywuje to, co już tam leży uśpione. Czy ktoś z was próbował zestawić momenty widoczności komet z własną linią życiową i sprawdzić, co się wtedy działo? 🙂


Odpowiedz
(@marchewka94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 339

@Wierzbina właśnie to jest metodologicznie najsensowniejsze, co można zrobić bez dostępu do dużej próby. Retrospekcja własna. Ale to też pułapka - zawsze znajdziemy jakieś wydarzenie, które pasuje do daty, bo życie jest pełne wydarzeń. Jak wy to w ogóle filtrujecie, żeby nie wpaść w retrospektywne dopasowywanie?


Odpowiedz
(@natalka82)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 100

@Marchewka94 właśnie ten problem opisywała Liz Greene, że astrologia jest zawsze interpretowana wstecz dużo łatwiej niż do przodu. Ale mam w notatkach jeszcze jedno - niektórzy astrolodzy sugerują żeby nie brać pod uwagę drobnych wydarzeń, tylko naprawdę przełomowe momenty, które zmieniły kierunek życia. Takich jest może pięć, dziesięć w ciągu całego życia. I dopiero do nich przykładać daty komet czy zaćmień.


Odpowiedz
(@hilek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 127

@Natalka82 ech, przepraszam że znowu się wtrącam, ale mam pytanie do Natalka82 - skąd wiadomo, które momenty były na prawdę przełomowe, a które tylko tak wyglądały w tamtym czasie? Jak mam z perspektywy teraz patrzeć na swoje życie i szukać tych pięciu momentów??


Odpowiedz
(@natalka82)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 100

@Hilek no właśnie, to jest trudne i myślę, że odpowiedź brzmi: z perspektywy czasu. To co rok temu wyglądało na katastrofę, dziś może być widoczne jako punkt zwrotny. Dlatego ta metoda wymaga pewnego dystansu. Świeżych rzeczy chyba nie da się jeszcze ocenić.


Odpowiedz
Wpisy: 472
(@cebulka)
Połączone: 1 rok temu

Ojejku, właśnie o tym myślałam czytając poprzednie posty. Mnie się to przydarzyło z Perseidami kilka razy - coś się działo, ale czy na prawdę przez meteory, czy poprostu sierpień to ciężki miesiąc dla mnie energetycznie? Nie mam pojęcia jak to odróżnić i chyba nikt mi tego pewnie nie powie.


Odpowiedz
Wpisy: 114
(@roch-pl)
Połączone: 9 miesięcy temu

Czyli jak rozumiem cała ta metoda z kometami wymaga żebyś miał w życiu już trochę za sobą. Mnie się wydaje że im człowiek starszy tym te wzorce widzi wyraźniej. Ja dopiero w okolicach czterdziestki zacząłem rozumieć cykle które przez mnie przeszły. Jak ktoś ma dwadzieścia lat to skąd ma to widzieć?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kamilka51)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 798

@Roch.pl bardzo prawdziwe. Ja miałam dwadzieścia kilka lat kiedy patrzyłam na te Perseidy i w ogóle nie rozumiałam co przeżywam. Dopiero teraz, kiedy patrzę wstecz, widzę, że to był moment zamknięcia jednego rozdziału. Wtedy tylko czułam, że coś się dzieje, bez żadnego nazewnictwa 😉


Odpowiedz
Wpisy: 53
(@placyda)
Połączone: 2 lata temu

Czytam to i mam wrażenie,że opisujecie coś, co mogłoby być po prostu wrażliwością na zmianę pór roku albo naturalnym rytmem biologicznym. Sierpień to koniec lata, człowiek naturalnie robi bilans. Czy na pewno to komety i meteory, a nie zwykła sezonowość? 🙁


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Wega
(@wega)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 673

@Placyda to jest dokładnie ten trop, który mnie tez niepokoi w tej rozmowie. Tylko chce dodać, ze nie mówię tego, żeby odrzucić całą dyskusję. Mam pytanie do tych, którzy mieli te doświadczenia w różnych porach roku - czy poza sierpniowymi Perseidami ktoś z was miał podobne przeżycia przy kometach widocznych poza latem? 😀


Odpowiedz
Wpisy: 197
Rozpoczynający temat
(@ametystka75)
Połączone: 2 lata temu

Dobre pytanie. C/2013 R1 była widoczna jesienią i u mnie rzeczywiście tamten okres był intensywny. Ale to był też czas po równonocy, więc sezonowość nadal gra. Szczerze mówiąc nie wiem jak to odizolować i nie udaję, że wiem. Natomiast powracam do pytania Jadwisi z początku - czy data powrotu komety ma znaczenie dla kogoś, kto urodził się przy jej poprzednim przelocie. To mnie bardzo ciągnie, bo to jest naprawdę ciekawa idea z cyklem i odrodzeniem.


Odpowiedz
Wpisy: 339
(@marchewka94)
Połączone: 2 lata temu

to jest według mnie najgłębszy wątek w tej rozmowie. Kometa jako marker cyklu życiowego konkretnej osoby. W tradycji buddyjskiej i niektórych szamańskich jest coś takiego jak "znak urodzenia" - ciało niebieskie albo zjawisko atmosferyczne w momencie przyjścia na świat, które potem wraca jako zapowiedź przełomów. Czy ktoś wie, czy w astrologii zachodniej jest jakiś odpowiednik tego podejścia?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@oliwka-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 112

@Marchewka94 są próby w astrologii ewolucyjnej, tam mówi się o cyklach Saturna i Chiron jako markerach dojrzewania, ale konkretnie komety jako "znak urodzenia" - tego nie spotkałam w zachodnich źródłach. Może ktoś zna jakieś nieprzetłumaczone opracowania? Bo to by mogło być bardzo spójne wewnętrznie jako system. 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 97
(@eliksiria61)
Połączone: 1 rok temu

Czytam tę rozmowę od jakiegoś czasu i mam takie pytanie,może trochę z innej strony - czy jeśli ktoś urodził się akurat podczas deszczu meteorów, to czy to ma jakieś inne znaczenie niż przelot komety? Chodzi mi o to, że deszcz meteorów jest jednak zjawiskiem bardziej masowym, dotyka wielu ludzi naraz. A kometa to rzadkość.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wierzbina)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 849

@Eliksiria61 różnica jest dosyć duża symbolicznie i fizycznie. Deszcz meteorów to regularne zjawisko, co roku o tej samej porze, Ziemia przechodzi przez ten sam pas szczątków. Kometa to jednorazowe albo rzadkie wydarzenie z własną trajektorią. W astrologicznym myśleniu regularne zjawisko tworzy tło, a unikalne - akcent. Chociaż nie wiem, czy ktoś to opisał wprost w literaturze.


Odpowiedz
Wpisy: 76
(@dziwozona75)
Połączone: 2 lata temu

No właśnie, dodam jeszcze, że numerologicznie data deszczu meteorów ma swoją wartość i można ją czytać jako roczną liczbę wibracji. Jak ktoś się urodził podczas Perseidów w roku z konkretną numerologiczną liczbą, to ta kombinacja daje jasny obraz ścieżki życia. Sprawdzałam to na kilku osobach i wyniki były bardzo trafne.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@natalka82)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 100

@Dziwozona75 ale to jest jednak inny system niż astrologia. Numerologia i astrologia mogą się uzupełniać, ale nie zastępują się nawzajem. Przy takim połączeniu zawsze jest ryzyko, że interpretacja staje się bardzo ogólna i pasuje do każdego. Jak konkretnie to sprawdzałaś, na ile osobach i w jaki sposób?


Odpowiedz
(@jadwisia62)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 85

@Dziwozona75 ciekawe podejście ale mnie zastanawia jedno - czy te daty deszczów meteorów są wystarczająco precyzyjne? Bo Perseidy trwają kilka dni, szczyt to może jedna lub dwie noce. Która data byłaby miarodajna numerologicznie?


Odpowiedz
Wpisy: 76
(@dziwozona75)
Połączone: 2 lata temu

Szczyt Perseidów to konkretna data, zwykle 12 albo 13 sierpnia, i tę datę biorę pod uwagę. Nie całe trwanie roju. Tak samo jak w numerologii bierze się konkretną datę urodzenia, a nie "okres urodzin". Myślę, że to logiczne.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@jadwisia62)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 85

@Dziwozona75 ale czy to nie jest trochę arbitralne? Ktoś mógł urodzić się 11 albo 14 i też był pod pełnym niebem meteorów. Czym różni się energetycznie ta noc szczytu od nocy tuż przed szczytem, jeśli meteory już lecą?


Odpowiedz
(@wierzbina)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 849

@Jadwisia62 to jest wlasnie serce problemu z nakładaniem numerologii na zjawiska astronomiczne. Perseidy to rozmyty proces, nie punkt. Kometa ma przynajmniej określony moment perihelium, czyli najbliższego podejścia do Słońca, co jest astronomicznie precyzyjne i można to traktować jako "kulminację" symbolicznie.


Odpowiedz
(@eliksiria61)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 97

@Wierzbina Wracam jeszcze do tego, co Wierzbina mówiła o komecie jako jednorazowym wydarzeniu contra deszcz meteorów jako regularny cykl. mam takie pytanie - czy ktoś w ogóle próbował astrologicznie interpretować kometę C/2013 R1 indywidualnie? Tzn. nie ogólnie dla świata, ale dla swojego natalu?


Odpowiedz
Wpisy: 339
(@marchewka94)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do tego wątku o cyklach osobistych - zastanawiam się,czy ktoś z was próbował śledzić powracające roje meteorów jako osobiste markery roczne? Nie chodzi mi o urodziny pod rojem, ale o to, że każdego roku Ziemia wraca w to samo miejsce i przelatuje przez ten sam pył. To jest dosłownie cykl.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@kamilka51)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 798

@Marchewka94 mnie to trafiło. Zaczęłam robić coś takiego może cztery lata temu, notowałam co się dzieje w okolicach Perseidów, i faktycznie widze pewien wzorzec. Nie wielkie przełomy, ale jakiś temat powraca. W tym roku znowu coś z relacjami zawodowymi, podobnie jak dwa lata temu. Przypadek? Nie wiem.


Odpowiedz
(@hilek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 127

@Kamilka51 ale co z tym robisz praktycznie? Tzn. jak zauważasz że ten temat wraca - to co, czekasz, działasz, jakoś się przygotowujesz? Bo to mnie bardziej ciekawi niż samo odnotowywanie.


Odpowiedz
(@kamilka51)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 798

@Hilek szczerze? Na razie głównie obserwuję. Ale staram się w tym czasie nie podejmować pochopnych decyzji w tej konkretnej sferze bo juz wiem, ze mogę być bardziej reaktywna. Takie świadome zawieszenie. Może to banalne, ale działa na mnie.


Odpowiedz
(@ametystka75)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 197

@Kamilka51 To co mówi Kamilka51 brzmi sensownie,ale zastanawiam się - jeśli w natalu masz coś uśpionego i deszcz meteorów to aktywuje każdego roku, to co aktywuje to inaczej niż choćby roczny powrót Słońca na tę samą pozycję? Bo return solarny też jest cykliczny i też "otwiera" rok. Nie nakładamy tu zbyt wielu warstw na jeden moment?


Odpowiedz
Wpisy: 114
(@roch-pl)
Połączone: 9 miesięcy temu

Mnie się wydaje że same obserwacje bez żadnego działania to za mało. Jak już widzisz wzorzec to można go przeciąć, a nie tylko patrzeć. Np ja miałem tak ze snami, rozpoznałem wzorzec i zaczołem świadomie pracować z tym co przynosił. Może tu jest podobnie??


Odpowiedz
Wpisy: 112
(@oliwka-1)
Połączone: 2 lata temu

Ametystka ma rację. Solar return już to robi i jest dobrze opisany w literaturze. Roje meteorów jako osobny cykliczny marker - to by wymagało jakiegoś uzasadnienia, czemu akurat one, a nie pełnia w danym znaku, która też co roku wraca. Skąd ta hierarchia?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Wega
(@wega)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 673

@Oliwka.1 no wlasnie to jest pytanie, ktore tu się kręci od kilkunastu postów. czy mamy jakiś system, w którym roje meteorów mają konkretne miejsce, czy raczej każdy sam sobie buduje prywatną astrologię? Bo jedno i drugie jest możliwe, ale trzeba wiedzieć co się robi.


Odpowiedz
Wpisy: 478
(@anastazja05)
Połączone: 1 rok temu

Myślę, że to drugie - prywatna astrologia obserwacyjna - nie jest niczym złym, pod warunkiem, że się to traktuje jak dziennik energetyczny, a nie jak system pretendujący do ogólnej ważności. Ja tak pracuję z pewnymi zjawiskami i to mi służy, ale nie twierdzę, że to działa tak samo dla kogokolwiek innego


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@placyda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 53

@Anastazja05 ale wtedy traci to chyba jakiekolwiek podstawy? Jeśli kazdy buduje swój własny system, to jak odróżnić prawdziwe wzorce od tego że po prostu przykładamy znaczenie do losowych dat, bo tego szukamy? 🙂


Odpowiedz
(@anastazja05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 478

@Placyda a jakie podstawy ma solar return albo progressje? Ktos kiedyś zaczął obserwować i zbudował system. Każdy system astrologiczny ma gdzieś swój punkt wyjścia w indywidualnej obserwacji. Pytanie o falsyfikację jest słuszne, ale równie trudno odpowiedzieć na nie w klasycznej astrologii.


Odpowiedz
Wpisy: 197
Rozpoczynający temat
(@ametystka75)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie to robiłam jesienią i o tym zaczęłam ten temat. C/2013 R1 weszła w obszar, który w moim natalu jest bardzo wrażliwy - okolice ascendentu i pierwszego domu. Zbiegło się z czymś, co mogę dziś nazwać początkiem poważnej przemiany, choć wtedy czułam głównie chaos. Ale jak mówiłam wcześniej - nie umiem oddzielić tego od innych tranzytów.


Odpowiedz
Wpisy: 133
(@teofilka_r)
Połączone: 2 lata temu

a jakie inne tranzyty były wtedy aktywne? Bo jeśli był np. Saturn na czymś ważnym, to on mógłby być tym głównym sprawcą, a kometa tylko dodatkowym symbolem. Zastanawiam się czy jest w ogóle sposób żeby wyizolować wpływ komety od reszty.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@natalka82)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 100

@Teofilka_R właśnie to jest klucz. W notatkach mam taki komentarz od jednej astrolożki, że kiedy kometa pojawia się równolegle z silnym tranzytem Saturna albo Plutona, to jest prawie niemożliwe orzec, co czego było katalizatorem. Te energie nakładają się. Może zresztą współdziałają i nie ma sensu szukać "jednego sprawcy"


Odpowiedz
Wpisy: 107
(@chryzoprazka86)
Połączone: 2 lata temu

Przepraszam, może głupie pytanie, ale co to znaczy że kometa wchodzi w obszar ascendentu? Tzn. jak to się oblicza? Kometa ma jakąś pozycję zodiakalną i porównuje się ją z pozycją w natalu?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@wierzbina)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 849

@Chryzoprazka86 tak dokładnie. Kometę można wpisać do mapy nieba jak planetę, jeśli znamy jej pozycję ekliptyczną w danym momencie. Wtedy patrzy się gdzie ta pozycja wypada w układzie natal - czy stoi na ważnym punkcie, czy tworzy aspekt z planetą natalu. To nie jest standardowa procedura, ale niektórzy astrolodzy tak pracują


Odpowiedz
(@chryzoprazka86)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 107

@Wierzbina okej, to rozumiem - biorę efemerydę komety i patrzę gdzie stoi w zodiaku, potem przykładam to do swojej mapy. Ale jak to porównać z pozycją ascendentu? Tzn. ascendent to punkt, nie planeta, więc jak duży obszar bierzesz pod uwagę? Kilka stopni orbu czy coś innego?


Odpowiedz
(@wierzbina)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 849

@Chryzoprazka86 orb przy kometach to kwestia szkoły, bo nie ma jednego ustalonego standardu. Część astrologów stosuje wąskie orby, max 2-3 stopnie, bo kometa to nie planeta i jej energia jest bardziej wyostrzona. Inni pracują z orbami do 5 stopni jak przy tranzytach. Ja osobiście używam 2-3 stopni dla punktów kardynalnych takich jak ascendent, MC.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: