dziękuję. To zdanie jest naprawdę małe i właśnie o to mi chodziło. Ale mam jedno pytanie - mówić je głośno czy w myślach robi różnicę? Bo nie mieszkam sama i głośno byłoby mi głupio.
to dla mnie dobra wiadomość. Myślę, że zacznę od pisania, bo z pisaniem jest mi łatwiej. Czy to ma sens jako alternatywa?
a jak długo to trwało u ciebie zanim cos sie przesuneło? Bo czytam tu ze ktos pisze miesiąc to za malo, a Apolonia.x mówi ze cos sie zaczęło ale nie wiem po jakim czasie
mam pytanie do kogokolwiek - czy te afirmacje o przyjmowaniu mają sens, jeśli problem nie jest w tym, że odrzucam pomoc, tylko że w ogóle nie przychodzi? Nikt mi nie proponuje. Czy wtedy afirmacja 'mogę przyjąć pomoc' jest do czegoś?
Dobra, słucham tej rozmowy i mam wrażenie, że dużo tu mówi się o przyczynach i warstwach, a mało o tym, co konkretnie zrobić. Czy ktoś mógłby zebrać jakieś trzy, cztery afirmacje, które pojawiły się w tym wątku jako sensowne? Bo przewijam i gubię wątki.
to co powiedziała Martynka_W o zdaniu bez 'ja' jako podmiotu bardzo mnie uderzyło. Mam teraz pytanie - czy Gebo jako symbol mogłoby do czegoś takiego pasować? Bo runa jest właśnie relacyjna, nie jednostronna. Może połączenie symbolu z takim zdaniem działa inaczej niż każde z nich osobno?
ja wróciłam do tego co Martynka pisała o sygnale który dajemy otoczeniu. Mam wrazenie ze w moim przypadku to się za bardzo zakręciło - rodzina już na trwale uznała ze sama dam rade i nawet jak mówię ze jestem zmęczona to odbierają to jako narzekanie a nie jako prośbę. Czy afirmacja może pomóc zmienić ten sygnał czy to już jest za bardzo zakorzenione w relacji?
nie, nigdy nie prosiłam wprost bo to mi sie wydaje gorsze niz pokazywanie ze sie ledwo trzymam. Jakby prośba to była porażka a narzekanie to tylko informacja. Dziwne jak to teraz piszę, bo widzę ze to bez sensu ale tak to czuję.
przeczytałam wszystko od góry i mam pytanie może naiwne - czy jest jakaś afirmacja, która pomaga właśnie z tym? Czyli nie 'mogę przyjąć pomoc' w ogóle, ale konkretnie z przełamaniem tej blokady przed proszeniem? Bo to brzmi jak inny problem niż samo przyjmowanie.
wróciłem do tego wątku bo pomyślałem o tym co mówiła Martynka_W - że otoczenie może nie wiedzieć że mogę przyjąć. I to mnie ruszyło. Bo mam wrażenie, że rzeczywiście przez lata zbudowałem taki wizerunek że sobie radzę zawsze. Tylko nie wiem czy afirmacja to zmieni. Czy to nie wymaga raczej jakiegoś działania na zewnątrz?
dobra to mam pytanie bo trochę się gubię - ile razy dziennie taką afirmacje trzeba powtarzać żeby to działało? Bo czytałem gdzies ze 21 razy ale nie wiem czy to prawda
to co Martynka_W pisze o mechanicznym początku przypomina mi coś z astrologii - Saturn w domie czwartym albo dwunastym bardzo często daje wzorzec gdzie pomoc kojarzy się z obciążeniem. I w takich przypadkach praca z afirmacjami może trwać znacznie dłużej, bo wzorzec jest głębiej zakodowany. Czy ktoś z was łączy pracę z afirmacjami z rozumieniem swojego wykresu?
wracam do czegoś wcześniejszego - ta przerwa przed reakcją, o której piszecie, bardzo mi odpowiada jako opis. Ale zastanawiam się, czy dla kogoś kto odrzuca pomoc przez dumę, a nie przez wzorzec z dzieciństwa, mechanizm jest podobny? Bo mam wrażenie, że to są dwie różne blokady i jedna afirmacja nie obsłuży obu.
przepraszam że wracam do tego co pisała Dominisia - jeśli nie chodzi o liczbę powtórzeń to jak w ogóle wiadomo ze afirmacja 'weszła'? Czy jest jakiś znak? Bo chyba bym wolał wiedzieć kiedy przestać
a ja się zastanawiam nad czymś innym - co jeśli ktoś nie wie że odrzuca pomoc? Serio. Mój znajomy powiedział mi że zawsze mu odmawiam i byłem zaskoczony, bo w moim odczuciu ja po prostu nie potrzebowałem. Czy afirmacja może cokolwiek zmienić jeśli człowiek nie widzi problemu?
a propos obserwowania siebie zamiast od razu afirmować - próbowałem kiedyś prowadzić dziennik właśnie pod kątem momentów kiedy odrzucam pomoc. I okazało się że robiłem to głównie kiedy byłem zmęczony. Nie kiedy byłem dumny ani kiedy się bałem, tylko po prostu kiedy miałem za mało zasobów żeby wytłumaczyć komuś na czym polega moja sytuacja. Czy to w ogóle jest blokada?
przepraszam że wchodzę z boku - ale czy takie afirmacje nie powinny być dopasowane do konkretnego powodu blokady? Bo czytam że jeden ma ten problem przez dumę, inny przez wzorzec, inny przez zmęczenie i teraz nie wiem czy jest jakaś jedna afirmacja która działa na wszystko czy każdy musi szukać swojej
ok ale jak ktoś nie wie skąd pochodzi ta blokada, to od której afirmacji ma zacząć? Bo jak pisałeś wcześniej - jeden ma przez dumę, inny przez wzorzec, inny przez zmęczenie. Czy jest jakaś 'neutralna' afirmacja ktora nie zakłada z góry diagnozy?
a jak ta reakcja somatyczna w ogóle wygląda? Pytam serio bo sama nie wiem czy u mnie to jest właśnie to. Jak odmawiam pomocy to czuję takie napięcie w klatce piersiowej, ale myślałam że to po prostu stres a nie jakiś wzorzec.
przepraszam ze wchodzę ale mam pytanie - czy afirmacja na przyjmowanie pomocy to jest coś co mówi sie glosno czy można w myślach? Bo gdzies czytałem ze głos ma znaczenie ale nie wiem czy to prawda czy mit
a wracajac do tego co mowila Martynka_W o zgodzie na bycie w relacji zależnosci - ja sie z tym troche szarpię. Bo są takie zależnosci których nie chce i to jest zdrowe chyba? Jak odróżnić zdrową granicę od blokady? Bo boje sie ze jak bede 'otwarta na pomoc' to zacznę na niej polegać za bardzo
dobre rozróżnienie. Właściwie to jest klucz do całej tej dyskusji - nie chodzi o to żeby zawsze przyjmować pomoc, tylko żeby mieć w tej sprawie realny wybór. Afirmacja nie jest po to żeby stać się kimś kto zawsze mówi tak, tylko po to żeby 'nie' przestało być jedyną dostępną opcją.
to co napisała Rydwanka.ka o wyborze versus automatyczność - to mi coś kliknęło. Bo ja jak odmawiam pomocy to naprawdę nie czuję że wybieram. To się dzieje zanim zdążę pomyśleć. Więc pytanie: czy afirmacja może cokolwiek zmienić skoro ta reakcja jest szybsza niż świadomość?
a czy afirmacja na przyjmowanie pomocy powinna być skierowana do siebie czy może do tej relacji w której pomoc się pojawia? Bo jak słyszę 'jestem otwarta na pomoc' to czuję że to dość ogólne. Ale 'pozwalam ci mi pomóc' brzmi jakbym mówiła do kogoś konkretnego. Czy to ma znaczenie?
właśnie próbowałam sobie wyobrazić jak mówię 'pozwalam ci mi pomóc' - i poczułam opór już przy samym wyobrażeniu. Czy to znaczy że samo wyobrażenie sobie tej sytuacji to już część pracy?
pytanie - co jeśli ta blokada nie dotyczy przyjmowania pomocy od ludzi tylko generalnie od sytuacji życiowych? Jak sie pojawia jakas szansa albo ktoś sie stara żeby mi pomóc przez okolicznosci to też to odrzucam. Czy ta sama afirmacja zadziała?
mam pytanie o coś innego - co jesli ta blokada jest po prostu doswiadczeniem? Tzn. nie lęk irracjonalny tylko konkretna historia że kiedy przyjełam pomoc to sie skończyło źle. Afirmacja to nie wymaże. Jak się z tym pracuje?
