Zaczęłam pisać ten temat, bo od jakiegoś czasu obserwuję pewien schemat - i u siebie, i u osób, które piszą do mnie prywatnie. Afirmacje związane z przyjmowaniem miłości, wsparcia, pomocy są dla wielu ludzi trudniejsze niż te dotyczące pieniędzy czy sukcesu. Powtarzamy 'jestem gotowa przyjąć miłość' i jakoś nie idzie. Odrzucamy pomoc, kiedy ktoś ją oferuje, albo czujemy się z nią nieswojo. Pracuję z takimi afirmacjami od dłuższego czasu i mam hipotezę, że problem leży nie w samej formule, ale w tym, że gdzieś głębiej siedzi przekonanie, że przyjęcie wsparcia oznacza słabość albo dług wdzięczności. Dlatego chciałam zapytać - czy ktoś z was miał podobnie? I czy afirmacje w ogóle tu pomagają, czy raczej obchodzą problem z daleka?
Myślę, że to kwestia właściwego sformułowania. Afirmacja w stylu 'przyjmuję pomoc z wdzięcznością' działa lepiej niż 'potrzebuję pomocy', bo ta druga ustawia cię od razu w pozycji deficytu. Ważne żeby afirmacja była w teraźniejszości i żeby nie zawierała negacji. Zamiast 'nie boję się prosić o pomoc' - 'łatwo mi prosić o wsparcie'. To podstawa, bez tego żadna afirmacja nie zadziała.
Zgadzam się co do negacji, ale nie jestem przekonana, że sama forma wystarczy. Pracowałam z afirmacjami dotyczącymi wsparcia przez jakieś pół roku i zmieniałam słowa, tryby, czasy - efekty były połowiczne. Dopiero kiedy zaczęłam przy okazji pracować z czakrą serca i solarną, coś się ruszyło. Mam poczucie, że blokada przyjmowania pomocy siedzi często właśnie tam - w solarnej, bo to kwestia autonomii i kontroli. Czy ktoś łączył afirmacje z pracą energetyczną na tych centrach?
Czy to znaczy, że afirmacje bez pracy z czakrami w ogóle nie działają na takie głębsze tematy? Bo czytałam, że afirmacje same w sobie przeprogramowują podświadomość, bez potrzeby innych praktyk.
Sceptycznie podchodzę do całej tej pracy z czakrami, ale to co napisała Martynka_W o sprzecznych sygnałach - to ma dla mnie sens nawet bez ezoteryki. Mam przyjaciółkę psycholożkę i ona mówi podobnie, tylko innymi słowami. Że ciało pamięta wzorce szybciej niż świadomość je zmienia. Pytanie do was - skąd wiadomo, że 'odblokowanie czakry' to właśnie to, a nie po prostu czas i powtarzanie?
Wchodzę w ten wątek, bo mam trochę inne podejście. Przez jakiś czas analizowałam swój wykres astrologiczny pod kątem trudności z przyjmowaniem wsparcia i znalazłam wyraźne wzorce - mocno napięty Saturn w relacji do Wenus, plus dominanta znaków stałych. Zaczęłam dobierać afirmacje pod te konkretne napięcia, nie ogólne. Zamiast 'przyjmuję pomoc', pisałam coś w stylu 'moje granice są bezpieczne nawet kiedy ktoś mi pomaga'. I to trafiało inaczej. Czy ktoś próbował personalizować afirmacje pod swój wykres?
A mozna zapytac skad wiecie że dana afirmacja jest dla was dobra a nie jakaś inna? Bo czytałem że afirmacje nie mogą być za dużym skokiem od tego w co wierzysz i że wtedy umysł je odrzuca. Jak to sprawdzić?
Pracuję z afirmacjami od jakiegoś czasu, głównie w kontekście pewności siebie, ale przy temacie przyjmowania wsparcia zatrzymałem się. Zauważyłem, że mam dwie różne blokady - przy proszeniu o pomoc i przy jej przyjmowaniu kiedy ktoś oferuje sam z siebie. Myślałem, że to jedno i to samo, ale chyba nie jest. Czy to wymaga osobnych afirmacji, czy można to jakoś objąć jedną praktyką?
Mam pytanie może trochę z boku - czy afirmacje powtarzane w kółko nie stają się po prostu bezsensownym odruchen? Bo moja koleżanka mómi że po miesiącu to już tylko mechanicznie mruczy i nic nie czuje. Jak temu zapobiec?
Dorzucę coś z własnej praktyki - przy afirmacjach dotyczących przyjmowania wsparcia bardzo pomogło mi użycie kamieni. Trzymałam różaniec z różowego kwarcu podczas mówienia afirmacji, bo kwarc różowy pracuje z czakrą serca i otwarciem na miłość. Przez jakiś czas robiłam to codziennie i miałam poczucie, że kamień 'zapamiętuje' intencję, przez co samo trzymanie go potem przypominało ciału o tym otwarciu. Czy ktoś pracuje podobnie?
To co napisała Dominisia01 o różowym kwarcu - chcę dopytać, bo jestem sceptyczna, ale otwarta. Czy efekt, który opisujesz, to znaczy że łatwiej było ci przyjmować pomoc, to przypisałabyś raczej kamieniowi, czy może samemu rytuałowi trzymania czegoś w dłoni podczas afirmacji? Bo jak myślę o tym czysto mechanicznie, to trzymanie czegoś w ręce angażuje ciało i sprawia, że jesteś bardziej obecna. Może to wystarczyłoby bez kwarcu?
a jak ty wtedy w praktyce łączysz te dwa poziomy - ten cielesny i ten przekonaniowy? Bo rozumiem, że sama recytacja nie wystarczy, ale nie bardzo wiem, co konkretnie robić z ciałem podczas afirmacji. Coś specyficznego, czy po prostu uważność?
A czy to ćwiczenie z ręką na mostku można robić też przy afirmacjach, które nie dotyczą wsparcia, tylko na przykład pewności siebie? Czy jest jakaś różnica, gdzie się kładzie rękę zależnie od tematu afirmacji?
troche sie guble. Znaczy rozumiem ze trzeba czuć afirmacje a nie tylko mowic, ale jak sie nauczyc to czuć? Nie mam pojęcia jak to zrobic żeby nie było sztuczne. Jak wy to robiliście na poczatku?
okej, ale w takim razie co proponujesz zamiast? Bo jeśli kotwiczenie emocjonalne nie działa u osób z blokadami, to co wtedy? Samo spokojne oddychanie przy afirmacji?
To zdanie 'jestem gotowa zobaczyć, że...' robi na mnie wrażenie. Czy to jest jakaś konkretna metoda, czy Martynka_W sama to wypracowała? Pytam, bo szukałam czegoś takiego i nie wiedziałam jak to nazwać.
Wracam do wątku o tych dwóch blokadach, które opisywałem - proszenie kontra przyjmowanie. Słuchając tej dyskusji mam wrażenie, że afirmacja pomostowa byłaby dla mnie inna dla każdej z tych blokad. Przy proszeniu mógłbym spróbować coś w stylu 'zauważam, że proszenie o pomoc nie musi oznaczać słabości'. Ale przy tej drugiej, kiedy ktoś sam oferuje - nie wiem nawet jak to nazwać. Jakieś propozycje jak to ująć w słowa?
Czytam ten wątek od początku i przy tym zdaniu o długu coś mnie uderzyło. Sama mam dokładnie ten wzorzec. Czy to jest coś, co ma odzwierciedlenie w runach? Pytam, bo znam Hagalaz jako runę przełomu i zastanawiałam się, czy nie ma czegoś bardziej... otwierającego, do pracy z takim przekonaniem.
a ile czasu generalnie trwa zanim afirmacje zaczną cokolwiek zmieniać przy takich głębszych blokadach? Pytam bo mam wrażenie że wszędzie piszą coś innego i nie wiem czy liczyć w tygodniach czy miesiącach
czyli nie ma szans że w miesiąc coś się ruszy? Pytam szczerze, bo zaczynam się zastanawiać czy to w ogóle dla mnie.
Wróciłam do pytania o runy, które zadałam wcześniej. Nie dostałam odpowiedzi, może źle trafiłam z momentem. Czy ktoś z osób, które znają runy, mógłby powiedzieć czy jest jakaś runa, która pasuje do tematu przyjmowania? Nie przełomu, bo Hagalaz to rozumiem - ale właśnie do otwierania się na to, co daje ktoś inny?
Wracając do Gebo i tematu przyjmowania - ciekawe, że ta runa podkreśla wzajemność. Bo właśnie o to chodzi w blokadzie, którą opisuje Jadzieńkaa i którą sama znam: czuję, że przyjmując, zaburzam tę równowagę. Jakby przyjęcie czegoś tworzyło dług. A Gebo sugeruje odwrotnie - że przyjęcie jest częścią wymiany, nie jej zaburzeniem. Może warto wbudować to rozumienie w samą afirmację?
a czy to nie jest tak ze jak sie ma taki wzorzec z domu to afirmacje w ogóle nie dosiegaja tego miejsca? Mam wrazenie ze to co powiedziala Martynka W o tym ze rózne blokady sa na roznych poziomach to moze byc wlasnie mój problem. Gadania tyle a w srodku nic sie nie rusza
co masz na myśli mówiąc 'warstwa relacji'? Czy chodzi o to, że ćwiczyć przyjmowanie trzeba właśnie w kontakcie z drugim człowiekiem, a nie samemu z afirmacjami?
ale jak mam ćwiczyć to w relacji jeśli nie mam wokół osob które mi pomagają? Rodzina nie pomaga bo zawsze sama wszystko robiam i już się nie oferują. I co teraz, zacząć prosić nagle i będzie dziwnie?
Czytam tę rozmowę od dłuższego czasu i mam pytanie, które chyba jeszcze nie padło wprost. Czy jest jakaś afirmacja, którą można zacząć od zaraz, bez żadnego przygotowania, bez kamieni, bez run, bez ćwiczeń z oddechem? Coś naprawdę małego na start, dla kogoś kto nawet nie wie, czy wierzy że to działa?
Lirce odpowiem wprost, bo pytanie jest konkretne. Jeśli szukasz czegoś na start, bez żadnego przygotowania, to spróbuj jednego zdania: 'Mogę przyjąć pomoc.' Nie 'zasługuję', nie 'jestem godna' - bo te słowa często uruchamiają natychmiastowy sprzeciw wewnętrzny. Samo 'mogę' jest neutralne, nie ocenia, nie wymaga przekonania. Mówisz to nie żeby uwierzyć od razu, tylko żeby zobaczyć, co się pojawia.
