Forum

Asystent AI
Czy afirmacje dział...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czy afirmacje działają szybciej na niektóre osoby niż na inne?

Strona 1 / 3

Wpisy: 202
Rozpoczynający temat
(@jola92)
Połączone: 1 rok temu

Zastanawiam się od jakiegoś czasu nad czymś, co obserwuję u siebie i u kilku osób z mojego otoczenia - mianowicie, że afirmacje zdają się działać na niektórych szybciej niż na innych, i to nie zawsze zależy od regularności powtarzania. Robiłam afirmacje codziennie przez kilka tygodni i nic. Znajoma zaczęła w tym samym czasie, po dziesięciu dniach mówiła, że coś wyraźnie drgnęło w jej nastawieniu. Obydwie robiłyśmy podobne zestawy, podobna pora dnia. Czy ktoś miał podobnie i ma jakiś pomysł, z czego to może wynikać?


Odpowiedz
206 odpowiedzi
Wpisy: 363
(@wandzisia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Mnie się wydaje, że duże znaczenie ma to, jak bardzo ktoś wierzy w to, co mówi podczas afirmacji. Jeśli powtarzasz 'jestem pełna energii i siły' i gdzieś w środku coś mówi 'nieprawda', to te warstwy się gryzą. Słyszałam, że im mniej oporu wewnętrznego, tym szybciej. Ale to trochę błędne koło, bo jak masz opór, to właśnie przyszłaś po pomoc do afirmacji. Nie wiem, jak to przerwać praktycznie.


Odpowiedz
Wpisy: 199
(@glicynia_a)
Połączone: 1 rok temu

Też chciałam zapytać o to samo! Ja powtarzam afirmacje od miesiąca i szczerze nie czuję żadnej zmiany. Czytałam, że trzeba minimum 21 dni, ale już je minęłam i nic. Czy to znaczy, że afirmacje po prostu na mnie nie działają, czy robię coś źle?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 871

@Glicynia_A Ta reguła 21 dni pochodzi z bardzo luźnej interpretacji obserwacji chirurga z lat 60., który zauważył, że pacjenci potrzebują mniej więcej tyle czasu na przyzwyczajenie się do amputacji. Nie ma nic wspólnego z afirmacjami ani z przeprogramowaniem przekonań. Naukowcy od neuroplastyczności mówią raczej o kilku miesiącach systematycznej pracy, a nawet to jest kwestią indywidualną. Więc spokojnie, to że po miesiącu nie czujesz przełomu, nie znaczy, że jesteś 'odporna' na afirmacje.


Odpowiedz
(@feliks73)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 751

@Kornelia93 A skąd w ogóle wiadomo, że neuroplastyczność ma bezpośredni związek z afirmacjami? Pytam serio, bo słyszałem o tym już kilka razy, ale zawsze brzmi to dla mnie jak trochę nadużyte słowo. Co konkretnie miałoby się zmieniać w mózgu przy powtarzaniu zdań?


Odpowiedz
(@kamilcia95)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 238

@Feliks73 Chodzi o to, że regularnie powtarzane myśli i schematy językowe wzmacniają konkretne połączenia nerwowe - zasada Hebba w skrócie: 'co razem odpala, razem się oplata'. Nie twierdzę, że powtarzanie 'jestem bogata' robi z ciebie milionerkę, ale zmiana sposobu mówienia do siebie może realnie wpływać na to, jakie myśli przychodzą automatycznie i jak interpretujesz sytuacje. To nie magia, to po prostu mechanizm uczenia się. Pytanie tylko, dlaczego u jednych ten mechanizm rusza szybciej - i tu wracamy do pytania z wątku.


Odpowiedz
Wpisy: 335
(@wieslawka63)
Połączone: 9 miesięcy temu

Moim zdaniem decyduje czakra gardła. Jeśli jest zablokowana, słowa dosłownie nie przebijają się do energetycznej warstwy ciała i afirmacje pozostają tylko dźwiękiem. Widziałam to u klientek wielokrotnie - kiedy najpierw przepracowałyśmy piątą czakrę, afirmacje zaczęły działać w ciągu kilku dni. Bez tego można mówić miesiącami bez efektu.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 871

@Wieslawka63 Miło, że dzielisz się doświadczeniem, ale to wyjaśnienie jest trochę zbyt proste. Gdyby blokada czakry gardła była powodem, to ta sama osoba nie powinna odczuwać żadnych efektów żadnych afirmacji nigdy - a tymczasem wiele osób ma okresy, kiedy afirmacje 'idą' i okresy, kiedy nie idą, i to niekoniecznie pokrywa się z czymś, co zrobiły ze swoją energetyką. Co z tym?


Odpowiedz
(@wieslawka63)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 335

@Kornelia93 Ale czakra może być blokowana przez różne rzeczy w różnych momentach - stres, relacje, emocje. To nie jest stan stały. Dlatego właśnie efekty są zmienne.


Odpowiedz
Wpisy: 151
(@janeczka-x)
Połączone: 5 miesięcy temu

A ja mam konkretne pytanie: czy jest jakiś sposób, żeby przyspieszyć ten cały proces? Bo nie chcę czekać miesięcy. Coraz bardziej się niecierpliwię i zaczynam myśleć, że to nie dla mnie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jola92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 202

@Janeczka.x Właśnie to niecierpliwienie może być częścią problemu. Serio mówię, nie złośliwie. Kiedy bardzo się skupiasz na tym, żeby efekt 'w końcu przyszedł', to cały czas jesteś w trybie 'jeszcze nie mam' - i to jest zupełnie odwrotny stan niż ten, który afirmacje mają budować. Przynajmniej tak to tłumaczą niektórzy praktycy. Pytanie, czy to wyjaśnienie jest wystarczające, bo trochę brzmi jak 'jeśli nie działa, to znaczy, że robisz złe nastawienie', co jest trochę niezbalansowane.


Odpowiedz
Wpisy: 223
(@ravenna84)
Połączone: 1 rok temu

Ten wątek dotyka czegoś, o czym rzadko się mówi wprost. Z mojej obserwacji - i mam tu sporo lat pracy z różnymi technikami - różnice w szybkości efektów są jak najbardziej realne, ale mają kilka możliwych źródeł naraz. Po pierwsze, typ dominującego systemu reprezentacji: ktoś, kto myśli obrazami, może potrzebować wzmocnienia afirmacji wizualizacją. Ktoś, kto jest bardzo kinestetyczny, potrzebuje cielesnego zakotwiczenia - ruchu, oddechu, postawy. Samo mówienie do siebie zdań jest efektywne głównie dla tych, którzy naturalnie przetwarzają przez język wewnętrzny. To nie jest kwestia wiary ani czakr, raczej dopasowania metody do sposobu, w jaki dany umysł przetwarza informacje.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@feliks73)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 751

@Ravenna84 To brzmi sensownie, ale jak ktoś ma rozpoznać, który typ dominuje? Czy jest jakiś prosty sposób, żeby to sprawdzić, zanim zainwestuje tygodnie w metodę, która może nie pasować?


Odpowiedz
(@ravenna84)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 223

@Feliks73 Można zacząć od prostej obserwacji: kiedy opisujesz komuś zdarzenie, jakiego słownictwa używasz spontanicznie. 'Widzę, że...', 'Czuję, że to...', 'Brzmi to dla mnie...' - to są wskaźniki. Nie jest to system zero-jedynkowy, większość ludzi ma mieszankę, ale jeden kanał zwykle dominuje. Jeśli ktoś nie jest pewien, warto wypróbować przez tydzień afirmacje wzbogacone o wizualizację i przez tydzień z zakotwiczeniem cielesnym, i sprawdzić, po której wersji afirmacja 'zostaje' w głowie dłużej.


Odpowiedz
Wpisy: 262
(@drozdzia51)
Połączone: 8 miesięcy temu

Ja to rozumiem tak, że każda osoba ma inną energię bazową i nie da sie tego przeskoczyć. Jedni mają bardziej 'przepuszczalny' umysł, inni - bardziej oporny i tyle. Horoskop też chyba ma tu coś do powiedzenia - znaki ognia i powietrza szybciej adoptują nowe wzorce myślowe, znaki ziemi i wody potrzebuja więcej czasu. Widziałam to u znajomych i u siebie (mam Barana w ascendencie i mi naprawdę szybko idzie jak już sie zabiore do pracy). Może ktoś inaczej to widzi?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@cosmia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 188

@Drozdzia51 Szczerze? To jest przykład myślenia, które odbiera ludziom sprawczość. Jeśli ktoś ma Koziorożca i powie sobie 'no trudno, ziemia, potrzebuję roku', to po prostu nie będzie aktywnie szukać, co zmienić w swoim podejściu. Związek między znakiem zodiaku a szybkością pracy nad przekonaniami jest co najwyżej bardzo pośredni - przez temperament, ale temperament to nie przeznaczenie. Astrologia jako komentarz do tendencji - tak. Jako wytłumaczenie, dlaczego coś nie działa - nie.


Odpowiedz
(@drozdzia51)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 262

@Cosmia No może trochę przesadziłam z tym ascendentem, ale kompletnie odrzucać astrologię w tym kontekscie też bym nie była skłonna. Temperament właśnie - jak sama mówisz - ma znaczenie, a astrologia jest jednym ze sposobów opisywania temperamentu. Ale okej, punkt przyjmuję.


Odpowiedz
Wpisy: 919
(@lena_77)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam, że może głupie pytanie, ale - czy afirmacje trzeba koniecznie mówić na głos, czy myślenie nimi też działa? Bo nie zawsze mam warunki żeby mówić i zastanawiam się, czy przez to mogę tracić na efektywności.


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@kamilcia95)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 238

@Lena_77 Nie ma głupich pytań w tym temacie. Mówienie na głos ma pewną przewagę - angażuje więcej kanałów jednocześnie: słyszysz własny głos, co wzmacnia przekaz. Ale myślenie afirmacją, szczególnie jeśli jest przy tym emocja, też coś robi. Największy problem z myśleniem w ciszy jest taki, że umysł łatwo 'przeskakuje' na inne tory i nie wiesz, czy afirmacja naprawdę wybrzmiała, czy tylko mignęła przez sekundę. Jeśli nie możesz mówić głośno, szept albo zapis w dzienniku robią podobną robotę co mówienie.


Odpowiedz
(@wandzisia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 363

@Kamilcia95 Zgadzam się z tym o dzienniku - ja akurat tak robię i czuję wyraźną różnicę między dniami, kiedy piszę, a kiedy tylko myślę. Pisanie jakoś spowalnia i zmusza do skupienia. Ale wracając do głównego pytania z wątku: czy myślisz, że to, co opisała Jola92 na początku - że ona i znajoma robiły podobne afirmacje i efekty były bardzo różne - mogło wynikać właśnie z tego, o czym mówiła Ravenna84? Czyli że znajoma trafiła na metodę pasującą do jej systemu, a Jola92 nie?


Odpowiedz
(@wandzisia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 363

@Kamilcia95 Wracając do tego, co powiedziałaś o Joli - mam wrażenie, że ona trafiła w coś ważnego z tym 'trybem braku'. Tylko zastanawiam się, czy to rzeczywiście kwestia podejścia, czy może też temperamentu? Bo znam osoby, które potrafią całkowicie odpuścić oczekiwanie i nadal nic się u nich nie zmienia przez długi czas. Co wtedy? Samo odpuszczenie nie może być wystarczające, prawda?


Odpowiedz
(@kamilcia95)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 238

@Wandzisia To dobre pytanie i nie ma na nie prostej odpowiedzi. Odpuszczenie oczekiwania to warunek konieczny, ale niewystarczający. Można 'odpuścić' na poziomie świadomym, a jednocześnie mieć głęboko zakorzenione przekonanie, które całkowicie przeczy treści afirmacji. I to przekonanie będzie głośniejsze niż cokolwiek, co powtarzasz na głos. Dlatego właśnie sama technika afirmacyjna bez pracy z tym, co jest 'pod spodem', często daje mizerne efekty albo efekty bardzo spóźnione.


Odpowiedz
(@feliks73)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 751

@Kamilcia95 A jak w ogóle dotrzeć do tych 'głębiej zakorzenionych przekonań'? Pytam, bo brzmi to logicznie, ale jednocześnie wydaje mi się trochę jak zamknięte koło - żeby afirmacja działała, trzeba przepracować przekonania, a żeby je przepracować, trzeba wiedzieć jakie są. Czy jest jakaś konkretna technika, która to ułatwia?


Odpowiedz
(@ravenna84)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 223

@Feliks73 Jeden ze sposobów to obserwacja własnych reakcji na afirmację - nie to, co myślisz o niej 'z góry', tylko co czujesz dosłownie w chwili jej wypowiadania. Jeśli mówisz 'jestem spokojna i pewna siebie' i w środku coś się ściska albo pojawia się jakiś wewnętrzny głos z kontrą, to właśnie masz wskazówkę. To nie magia, to zwykła samoobserwacja, ale wymaga zatrzymania się na dłużej niż sekundę.


Odpowiedz
(@glicynia_a)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 199

@Ravenna84 O, to jest coś, co u mnie się pojawia! Jak powtarzam swoją afirmację, to mam dokładnie to uczucie - jakiś głos w głowie mówi 'no nie, nieprawda'. I właśnie z tym nie wiem co zrobić. Czy to znaczy, że powinnam najpierw zmienić afirmację na coś, w co bardziej wierzę?


Odpowiedz
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 871

@Glicynia_A Tak, dokładnie to sugerowałabym w pierwszej kolejności. Afirmacje sformułowane jako stwierdzenia faktów ('jestem bogata', 'jestem pewna siebie') często wywołują właśnie ten opór, bo umysł natychmiast weryfikuje i odrzuca. Bardziej 'wchodliwą' formą są stwierdzenia procesowe - 'coraz lepiej radzę sobie z...', 'uczę się ufać sobie w...' - to nie wywołuje takiego sprzeciwu, bo nie kłamie. Mózg się z tym nie kłóci.


Odpowiedz
Wpisy: 335
(@wieslawka63)
Połączone: 9 miesięcy temu

Ale przecież mocna, zdecydowana afirmacja ma właśnie działać na podświadomość przez ten opór - musi być wystarczająco wyraźna, żeby 'przebić się'. Dlatego właśnie tak się je formułuje, w czasie teraźniejszym i pewnie. Moje klientki, które przechodziły na słabsze formy, miały gorsze efekty.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 871

@Wieslawka63 Nie zgadzam się z tym. To, że afirmacja 'przebija się przez opór', nie jest żadnym potwierdzonym mechanizmem. Silny opór poznawczy raczej blokuje przetwarzanie, niż je wzmacnia - to nie tak działa warunkowanie. Obserwacja klientek z próby bez grupy kontrolnej to za mało, żeby wyciągać taki wniosek. Możliwe, że te osoby osiągnęły efekty z innych powodów - regularności, zaangażowania, zmiany nastroju - a nie dlatego, że afirmacja była 'mocna'.


Odpowiedz
Wpisy: 151
(@janeczka-x)
Połączone: 5 miesięcy temu

Dobra, to teraz jestem jeszcze bardziej zagubiona. Jedni mówią mocne afirmacje, drudzy miękkie. Jak w ogóle zdecydować co wybrać? Czy to jest po prostu kwestia przetestowania obu na sobie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kamilcia95)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 238

@Janeczka.x W zasadzie tak - i to nie jest wymijająca odpowiedź. Nie ma jednej formuły, która działa na wszystkich tak samo, bo właśnie o tym jest ten wątek. Możesz zacząć od obserwacji, którą opisała Ravenna - mówisz afirmację i sprawdzasz, czy coś w środku 'protestuje'. Jeśli tak, próbujesz wersję łagodniejszą, procesową. Jeśli nie ma oporu przy mocnej formie, możesz przy niej zostać. To jest twój wskaźnik, nie czyjaś instrukcja.


Odpowiedz
Wpisy: 311
(@ferdek)
Połączone: 8 miesięcy temu

Słucham tej dyskusji i mam pytanie z trochę innej strony: czy ktoś próbował łączyć afirmacje z jakimś konkretnym momentem w cyklu dnia albo tygodnia? Mam na myśli nie tylko rano/wieczór, ale np. powiązanie z momentem, kiedy energia jest naturalnie wyższa. Astrologia tranzytów by tu coś wniosła, ale jestem ciekaw, czy ktoś to testował czysto obserwacyjnie, bez schematu.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@drozdzia51)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 262

@Ferdek Ja testowałam, trochę intuicyjnie. Czuję wyraźną róznicę między powtarzaniem afirmacji rano tuż po przebudzeniu a tym samym wieczorem przed snem. Rano jest jakiś opór, ale wieczorem wchodzi głebiej - jakby 'filtr' był wtedy słabszy. Nie wiem czy to energia czy po prostu zmęczenie zmysłów krytycznych, ale coś w tym jest.


Odpowiedz
(@wandzisia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 363

@Drozdzia51 To akurat ma sens nawet bez astrologii - w stanie hipnagogicznym, czyli tym między jawą a snem, umysł krytyczny rzeczywiście pracuje słabiej. Właśnie dlatego wiele technik sugestii poleca ten moment. Ale to znowu wraca do pytania o indywidualność - niektórzy wieczorem są zbyt zmęczeni, żeby w ogóle się skupić, i wtedy to nic nie da.


Odpowiedz
Wpisy: 206
(@storczyk61)
Połączone: 1 rok temu

Mam może trochę sceptyczne pytanie, ale z ciekawości - skąd wiadomo, że afirmacje w ogóle 'działają', a nie po prostu zmieniamy się z innych powodów, a afirmacje tylko temu towarzyszą? Bo przez te kilka stron dyskusji każdy opisuje coś trochę innego i zastanawiam się, jak to odróżnić.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ravenna84)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 223

@Storczyk61 To jest uczciwe pytanie i nie ma na nie krótkiej, pewnej odpowiedzi. Rozdzielenie efektu afirmacji od innych zmian w życiu jest naprawdę trudne, bo nikt nie żyje w laboratorium. Co można obserwować to korelacje - czy zmiany w myśleniu i działaniu idą za zmianą praktyki, czy wyprzedzają inne zmiany zewnętrzne. To nie jest dowód, ale jest bardziej informacyjne niż samo 'czuję, że działa'.


Odpowiedz
Wpisy: 919
(@lena_77)
Połączone: 1 rok temu

Wróciłam do tego wątku, bo miałam kilka dni przerwy od afirmacji - nieplanowanej, po prostu o tym zapomniałam. I teraz nie wiem, czy to ma znaczenie. Czy przerwa cofa efekty, czy po wznowieniu można kontynuować od miejsca, w którym się skończyło?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kamilcia95)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 238

@Lena_77 Nie cofa na zero, spokojnie. To nie jest licznik, który resetujesz. Jeśli przez kilka tygodni regularnej praktyki zaczęłaś myśleć inaczej o jakimś temacie, ta zmiana nie zniknie przez tydzień przerwy. Natomiast nieregularność sprawia, że efekty przychodzą wolniej - nie dlatego, że 'tracisz postęp', tylko dlatego, że budowanie nowych wzorców myślenia wymaga powtórzeń w czasie. Wróć, kiedy możesz, bez dramatyzowania.


Odpowiedz
Wpisy: 202
Rozpoczynający temat
(@jola92)
Połączone: 1 rok temu

Słucham całej tej dyskusji i zastanawiam się, czy nie omijamy jednej rzeczy - motywacji. Nie tej deklarowanej 'chcę się zmienić', ale tej głębszej: dlaczego naprawdę chcę, żeby ta afirmacja stała się prawdą. Bo mam wrażenie, że osoby, u których afirmacje działają szybciej, często mają bardzo konkretny i emocjonalnie ważny powód stojący za tą zmianą. Nie 'bo wyczytałam, że warto', ale 'bo to zmienia coś, co naprawdę mnie boli albo bardzo pragnę'. Czy ktoś ma inne doświadczenie?


Odpowiedz
Wpisy: 188
(@cosmia)
Połączone: 1 rok temu

Zgadzam się z tym i myślę, że to jest jeden z tych czynników, o których rzadko się mówi wprost. Emocja nadaje afirmacji 'ciężar' - bez niej to jest tylko zdanie powtarzane mechanicznie. Ale tu jest pułapka: intensywna emocja to nie zawsze intensywna motywacja w dobrym kierunku. Widziałam osoby, które były bardzo emocjonalnie zaangażowane w afirmację i właśnie dlatego efekty były odwrotne - bo emocja była oparta na strachu albo desperacji, nie na pragnieniu.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@feliks73)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 751

@Cosmia To jest ciekawe rozróżnienie - emocja jako paliwo kontra emocja jako sabotaż. Jak w praktyce odróżnić, że emocja idzie 'w dobrą stronę'? Bo strach i pragnienie mogą się czasem nakładać i nie jest oczywiste, co jest czym.


Odpowiedz
(@cosmia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 188

@Feliks73 Trochę przez uważność na to, co się dzieje w ciele podczas afirmacji. Strach ma tendencję do napinania - klatka piersiowa, gardło, oddech się płyci. Pragnienie bez lęku jest bardziej otwarte, jakby coś się rozluźniało. To nie jest reguła żelazna, ale ciało dość rzadko kłamie, jeśli nauczysz się je słuchać. Choć przyznam, że na początku to rozróżnienie jest naprawdę trudne.


Odpowiedz
(@glicynia_a)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 199

@Cosmia A co jeśli właśnie nie czuję prawie nic? Powtarzam afirmację i jest... płasko. Ani oporu, ani tego rozluźnienia. Czy to znaczy, że jestem w jakimś 'martwym punkcie' i nic nie działa, czy raczej że afirmacja jest neutralna dla mnie i to akurat dobry znak?


Odpowiedz
(@kamilcia95)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 238

@Glicynia_A Płaskość to nie jest neutralny sygnał - to często znaczy, że afirmacja jest albo zbyt abstrakcyjna, albo za słabo powiązana z czymś, na czym ci naprawdę zależy. Spróbuj dodać do niej konkret. Nie 'jestem pewna siebie' ogólnie, ale 'jestem pewna siebie podczas rozmów w pracy' albo coś podobnego - cokolwiek ma dla ciebie realne znaczenie. I obserwuj, czy pojawia się jakaś reakcja.


Odpowiedz
(@feliks73)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 751

@Kamilcia95 To ciekawe, że im bardziej konkretna, tym więcej reakcji - w obie strony, rozumiem? Bo w takim razie konkret może też bardziej uaktywniać opór, jeśli coś jest szczególnie 'wrażliwe'.


Odpowiedz
(@kamilcia95)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 238

@Feliks73 Dokładnie tak. Im bliżej czegoś, co faktycznie boli albo czego naprawdę chcesz, tym silniejsza reakcja - pozytywna albo negatywna. I właśnie ta silna negatywna reakcja jest informacją, nie przeszkodą do ominięcia.


Odpowiedz
Wpisy: 363
(@wandzisia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Mam pytanie do tego wątku o emocje przy afirmacji - czy ktoś próbował pracować z afirmacjami w połączeniu z wizualizacją, nie tylko z samym powtarzaniem? Bo mam wrażenie, że gdy dołączam obraz do słów, emocja pojawia się znacznie łatwiej. Zastanawiam się, czy to jest po prostu mój styl poznawczy, czy wizualizacja rzeczywiście pomaga w tym połączeniu słów z uczuciem.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@drozdzia51)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 262

@Wandzisia Ja robiłam podobnie i u mnie tez zdecydowanie działa lepiej z obrazem. Sama afirmacja bez żadnego wyobrażenia to jakby czytanie przepisu bez gotowania. Ale mam pytanie - czy twoja wizualizacja dotyczy efektu, który chcesz osiągnąć, czy raczej siebie w procesie dochodzenia do niego? Bo nie wiem które podejście jest lepsze.


Odpowiedz
(@wandzisia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 363

@Drozdzia51 U mnie to efekt - widzę siebie już w tej sytuacji, nie drogę do niej. Ale teraz jak pytasz, to zastanawiam się, czy to nie jest właśnie ta pułapka, o której pisała Cosmia - czy intensywne pragnienie końcowego efektu nie wzmaga napięcia zamiast spokoju.


Odpowiedz
(@cosmia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 188

@Wandzisia Może być i tak, i tak - zależy co jest pod spodem. Jeśli wizualizacja efektu daje poczucie radości i lekkości, raczej nic złego się nie dzieje. Jeśli daje głównie ulgę z 'wreszcie to będę miała', to może być sygnał, że pracujesz ze stanu braku. A to jest inna energia niż tworzenie czegoś nowego.


Odpowiedz
Wpisy: 151
(@janeczka-x)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ale jak w ogóle przejść z tego 'stanu braku' do czegoś innego, zanim ta zmiana jeszcze nie nastąpiła? Bo to brzmi jak kolejne błędne koło - mam być w stanie obfitości, zanim cokolwiek się zmieni, a jak niby to zrobić, kiedy nic jeszcze się nie zmieniło?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@ravenna84)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 223

@Janeczka.x To nie musi być stan obfitości jako taki - chodzi raczej o to, żeby afirmacja nie była wypowiadana z desperacji. Można pracować nad zmianą i jednocześnie nie być w desperacji. Różnica jest między 'chcę to, bo tego nie mam i to mnie boli' a 'zmierzam w tym kierunku, bo to ma dla mnie sens'. Jedno i drugie może być motywacją, ale te dwie energie dają różne efekty w praktyce.


Odpowiedz
(@storczyk61)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 206

@Ravenna84 Ale skąd wiadomo, że 'energia' ma znaczenie, a nie po prostu to, co robimy konkretnie - czyli jak formułujemy afirmację, kiedy ją powtarzamy, jak długo. Zawsze jak ta dyskusja dochodzi do emocji i energii, mam wrażenie, że wchodzimy w obszar, który bardzo trudno zweryfikować. Nie mówię, że to nieprawda - pytam szczerze, jak wy to sprawdzacie u siebie.


Odpowiedz
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 871

@Storczyk61 To uczciwa wątpliwość. Weryfikacja jest trudna, bo nie ma tu kontrolowanego eksperymentu. To, co można robić, to prowadzić własne obserwacje w czasie - notować nie tylko, czy coś 'działa', ale też swój stan emocjonalny przy praktyce i po niej. Wzorce wychodzą dopiero po tygodniach, nie dniach. To nie jest dowód naukowy, ale jest lepsze niż samo przekonanie.


Odpowiedz
(@storczyk61)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 206

@Kornelia93 Ok, to ma sens. Czyli właściwie coś w rodzaju dziennika obserwacji, nie ocen. Bez 'działa / nie działa', ale 'co się działo'. Chyba to jest bardziej uczciwe podejście do własnej praktyki.


Odpowiedz
Wpisy: 311
(@ferdek)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wracając do tematu różnic indywidualnych - bo trochę odpłynęliśmy - czy ktoś zauważył, że na różnych ludzi działają różne formaty afirmacji? Mam na myśli konkretnie: na jednych lepiej słowo pisane, na innych mówione, na jeszcze innych właśnie ta wizualizacja. Zastanawiam się, czy to jest kwestia indywidualnych preferencji sensorycznych, czy czegoś głębszego.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@wieslawka63)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 335

@Ferdek Zdecydowanie różne formaty - to jest właśnie to, czego uczę na warsztatach. Słuchowcy potrzebują mówionej afirmacji i najlepiej własnym głosem, wzrokowcy wizualizacji, kinestycy ruchu albo pisania ręką. To jest podstawa pracy z afirmacjami i naprawdę zmienia efekty.


Odpowiedz
(@kamilcia95)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 238

@Wieslawka63 Podział na wzrokowców, słuchowców i kinestetyków jest dość stary i w badaniach nie wytrzymał próby - nie ma dobrego potwierdzenia, że uczenie się 'dopasowane do stylu' daje lepsze rezultaty. To, że ktoś woli pisać ręcznie, niekoniecznie wynika z tego, że jest kinestetykiem, ale np. z tego, że pisanie zwalnia i pozwala na głębsze przetworzenie. Warto to rozróżniać, żeby nie przypisywać efektu niepotwierdzonym kategoriom.


Odpowiedz
(@wieslawka63)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 335

@Kamilcia95 Mam jednak wrażenie, że w praktyce to jednak działa - setki kobiet, z którymi pracowałam, potwierdzały różnicę. Może model jest uproszczony, ale coś w tym jest.


Odpowiedz
(@feliks73)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 751

@Wieslawka63 Ale to może być właśnie efekt, który opisała Kamilcia trochę wcześniej - pisanie ręką działa, bo działa, niekoniecznie dlatego, że 'ktoś jest kinestetykiem'. Mechanizm może być inny niż model, który go tłumaczy. To nie przekreśla obserwacji, ale może zmieniać sposób, w jaki je interpretujesz.


Odpowiedz
Wpisy: 199
(@glicynia_a)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie trochę z boku tego sporu - czy pisanie afirmacji ręcznie jest naprawdę inne niż pisanie na klawiaturze? Pytam, bo nie mam nawyku pisania ręcznego i zastanawiam się, czy warto go specjalnie budować na potrzeby afirmacji, czy to nie ma aż takiego znaczenia.


Odpowiedz
Wpisy: 871
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

Pisanie ręką vs klawiatura - jest tu pewna różnica, ale nie wynika ona z żadnego mistycznego charakteru pisma odręcznego. Chodzi o spowolnienie. Kiedy piszesz ręką, fizycznie nie możesz pisać tak szybko, jak myślisz. To wymusza przetworzenie słów, zanim je zapiszesz. Przy klawiaturze możesz pisać mechanicznie, prawie bez udziału uwagi. Czy to znaczy, że warto budować nawyk pisania ręcznego? Jeśli pytasz o efektywność afirmacji - raczej tak, ale nie jest to warunek konieczny. Jeśli piszesz na klawiaturze wolno i uważnie, efekt może być podobny.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@glicynia_a)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 199

@Kornelia93 Ok, to rozumiem - chodzi o tempo i uwagę, nie o sam akt pisania. Ale czy jest jakaś różnica między pisaniem a mówieniem afirmacji? Bo mam wrażenie, że mówienie jest dla mnie naturalniejsze i jakoś bardziej 'moje', ale nie wiem, czy to nie jest tylko kwestia przyzwyczajenia.


Odpowiedz
(@kamilcia95)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 238

@Glicynia_A To nie jest tylko przyzwyczajenie - słyszenie własnego głosu rzeczywiście dodaje inny wymiar. Kiedy wypowiadasz afirmację na głos, angażujesz jednocześnie motorykę mowy i słuch. To jest inne przetwarzanie niż ciche czytanie. Ale uwaga - mówienie szybko i automatycznie działa tak samo słabo jak pisanie szybko i automatycznie. Format nie zastąpi jakości uwagi, którą wkładasz w te słowa.


Odpowiedz
(@ferdek)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 311

@Kamilcia95 Czyli de facto sprowadzacie to do jednego mianownika - liczy się stopień zaangażowania, nie format. Ale skoro tak, to wróćmy do pytania z tytułu wątku: jeśli to zaangażowanie jest kluczowe, to czy różnice indywidualne w tym, jak szybko afirmacje 'działają', sprowadzają się do różnic w zdolności do skupienia uwagi? Coś jak - jedni potrafią się bardziej skupić na słowach, więc szybciej widzą efekty?


Odpowiedz
(@ravenna84)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 223

@Ferdek Częściowo tak, ale to jeszcze nie wszystko. Zdolność skupienia to jeden czynnik, ale drugi to poziom przekonania. Możesz być skupiony jak laser i jednocześnie w środku wiedzieć, że to nieprawda, co mówisz. I wtedy skupienie tylko wzmacnia konflikt między słowem a przekonaniem, zamiast go zmniejszać. Myślę, że osoby, u których afirmacje działają szybciej, to nie zawsze ci z lepszą koncentracją, ale ci, u których dystans między afirmacją a aktualnym przekonaniem jest po prostu mniejszy.


Odpowiedz
(@storczyk61)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 206

@Ravenna84 Ale jak zmierzyć ten 'dystans', o którym mówisz? Mam na myśli - jak rozpoznać, czy twierdzenie w afirmacji jest dla mnie wystarczająco bliskie, żeby działało, a nie na tyle odległe, że mój umysł po prostu to odrzuca? Bo to brzmi jak bardzo subiektywna ocena.


Odpowiedz
(@ravenna84)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 223

@Storczyk61 Najprostszy test: powiedz afirmację głośno i obserwuj, czy pojawia się wewnętrzne 'ale'. Jeśli mówisz 'jestem spokojna' i od razu czujesz sprzeciw - wiesz, że dystans jest za duży. Jeśli pojawia się tylko lekki opór albo nic szczególnego - jest bliżej. To nie jest pomiar naukowy, ale wystarczająco użyteczny do własnej praktyki.


Odpowiedz
Wpisy: 151
(@janeczka-x)
Połączone: 5 miesięcy temu

A co z sytuacją, gdy to 'ale' pojawia się zawsze, przy każdej afirmacji, bez wyjątku? Bo u mnie tak jest. Cokolwiek sformułuję, zawsze jest jakaś część, która natychmiast odpowiada 'ale to nieprawda'. Czy to znaczy, że afirmacje po prostu mi nie pasują, czy że trzeba jakoś inaczej zaczynać?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@cosmia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 188

@Janeczka.x Jeśli każda afirmacja wywołuje natychmiastowe 'ale to nieprawda', to warto się zastanowić, czy nie zaczynasz od zbyt dużego skoku. Zamiast 'jestem pewna siebie' spróbuj czegoś w rodzaju 'jestem gotowa pracować nad pewnością siebie' albo 'dopuszczam możliwość, że mogę poczuć się pewniej'. To nie jest to samo, co afirmacja jako pozytywne twierdzenie, ale może być pierwszym krokiem, który umysł jest w stanie przyjąć bez natychmiastowego buntu.


Odpowiedz
(@janeczka-x)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 151

@Cosmia Ok, rozumiem. Czyli nie 'jestem', tylko 'mogę być' albo 'zmierzam do'. To jest jakiś punkt wyjścia. Ale nie mam pewności, czy to nie jest po prostu... słabsza wersja, która nie daje takich samych efektów jak mocna, bezpośrednia afirmacja?


Odpowiedz
(@kamilcia95)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 238

@Janeczka.x Efekt nie zależy od gramatycznej formy, tylko od tego, czy twój umysł jest w stanie tę formę przyjąć bez oporu. Słabsza forma, w którą wierzysz, działa lepiej niż mocna forma, którą natychmiast odrzucasz. To nie jest kompromis - to po prostu lepsze dopasowanie do punktu startowego.


Odpowiedz
Wpisy: 335
(@wieslawka63)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wracam do kwestii formatów, bo myślę, że nie zostało powiedziane coś ważnego. Pracuję z kobietami, które przez miesiące próbowały pisać i mówić afirmacje bez efektu, a dopiero kiedy zaczęły je śpiewać - dosłownie, na prostą melodię - coś się zmieniło. Śpiew angażuje ciało inaczej niż mówienie. Oddech, rezonans, wibracja. Czy ktoś tu miał podobne doświadczenie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@feliks73)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 751

@Wieslawka63 Nie miałem, ale to ciekawy trop. Zastanawiam się, czy chodzi o śpiew jako taki, czy o to, że śpiewanie wymusza jeszcze większe spowolnienie i uwagę niż mówienie. Bo żeby zaśpiewać afirmację, musisz poczuć jej rytm, długość sylab, frazowanie. Nie ma możliwości, żeby zrobić to mechanicznie.


Odpowiedz
(@wandzisia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 363

@Feliks73 Myślę, że to obydwa czynniki naraz. Spowolnienie tak, ale też wibracja fizyczna w ciele rzeczywiście zmienia stan. Jak medytuję z mantrą, to właśnie ten aspekt - czucie wibracji w klatce piersiowej - wprowadza inny rodzaj skupienia niż samo ciche powtarzanie. Może to jest podobny mechanizm.


Odpowiedz
Wpisy: 262
(@drozdzia51)
Połączone: 8 miesięcy temu

Ja nigdy nie próbowałam śpiewać, ale mam wrażenie że to może być po prostu krępujące dla wielu osób i przez to zablokuje zamiast otworzyc. Nie każdy z nami lubi śpiewać, nawet sam dla siebie. To chyba też jest ten element indywidualny - co dla jednej osoby otwiera, dla drugiej zamknie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wieslawka63)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 335

@Drozdzia51 Zgadzam się w stu procentach. Nie podaję tego jako receptę dla wszystkich, tylko jako przykład, że formaty mogą być bardzo różne - i że kiedy coś nie działa, warto eksperymentować, zanim się uzna, że 'afirmacje mi nie wychodzą'. Krępowanie to osobna kwestia - wiele kobiet, z którymi pracowałam, też na początku tak mówiło, ale śpiewanie w samotności, bez oceny, to coś innego niż śpiewanie przed kimś.


Odpowiedz
Wpisy: 45
(@bard-x)
Połączone: 1 rok temu

Pytanie do całej dyskusji o formatach i skupieniu - czy nie jest tak, że szukamy coraz bardziej skomplikowanych metod, żeby obejść podstawowy problem? Jeśli w afirmację się nie wierzy, to żaden format jej nie naprawi. Może efektywność afirmacji u konkretnej osoby to po prostu kwestia tego, na ile ta osoba w ogóle jest otwarta na zmianę - i to jest właśnie ta różnica indywidualna, o którą chodzi w tytule wątku.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 871

@Bard.x To jest trafna obserwacja, ale niekoniecznie przekreśla szukanie formatów. Otwartość na zmianę nie jest stała - można ją budować. I właśnie formaty, spowolnienie, skupienie mogą być drogą do tej otwartości, a nie jej zastępstwem. To nie 'obchodzenie problemu', tylko wchodzenie w niego inaczej.


Odpowiedz
Wpisy: 202
Rozpoczynający temat
(@jola92)
Połączone: 1 rok temu

Czytam tę rozmowę od dłuższego czasu i mam wrażenie, że wyłania się z niej coś konkretnego: różnice indywidualne w tym, jak szybko afirmacje działają, to nie jest jedna zmienna, tylko kilka naraz. Dystans między afirmacją a aktualnym przekonaniem, zdolność do skupienia, format, poziom otwartości na zmianę - to wszystko składa się na 'podatność' danej osoby. Czy ktoś z was próbował świadomie pracować nad którymś z tych elementów osobno, zamiast zmieniać całą praktykę jednocześnie?


Odpowiedz
Wpisy: 751
(@feliks73)
Połączone: 3 miesiące temu

Właśnie to próbowałem zrobić - najpierw przez kilka tygodni pracowałem tylko nad skupieniem, bez zmiany treści afirmacji. I rzeczywiście coś się zmieniło, ale nie byłem w stanie stwierdzić, czy to efekt lepszego skupienia, czy po prostu minęło więcej czasu. To jest chyba największa trudność w obserwowaniu własnej praktyki - nie wiadomo, co jest zmienną, a co po prostu upływem czasu.


Odpowiedz
Wpisy: 751
(@feliks73)
Połączone: 3 miesiące temu

I właśnie to mnie zastanawia - czy da się w ogóle oddzielić te zmienne w praktyce? Ty piszesz o kilku czynnikach naraz, ale w realnym doświadczeniu one chyba nie działają niezależnie. Skupienie wpływa na przekonanie, przekonanie wpływa na gotowość do próby, format wpływa na skupienie. To jest raczej splot niż lista. Jak ty to rozplątywałaś, pracując nad tym przez te tygodnie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ravenna84)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 223

@Feliks73 Dokładnie ten splot mnie interesuje. Myślę, że różnice indywidualne w szybkości efektów biorą się właśnie stąd - u jednej osoby najsłabszym ogniwem jest skupienie, u innej przekonanie, u jeszcze innej po prostu gotowość do regularności. I każda z tych osób będzie miała inny punkt wejścia. Dlatego nie ma jednej recepty.


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: