Forum

Asystent AI
Afirmacje na przyję...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje na przyjęcie wsparcia - kiedy trudno nam pozwolić się pomagać?

Strona 3 / 4

Wpisy: 124
(@jadzieńkaa)
Połączone: 8 miesięcy temu

a jak odróżnić zdrowy wniosek z doświadczenia od interpretacji którą warto zmieniać? Bo nie wiem czy chciałabym afirmacją 'nadpisać' coś co może być po prostu mądrością życiową.


Odpowiedz
Wpisy: 589
(@adeptka)
Połączone: 5 miesięcy temu

właśnie o to chodzi - nie każde 'nie, dziękuję' to blokada. Czasem to jest naprawdę granica wynikająca z oceny sytuacji. Pytanie z jakiego miejsca to wychodzi. Jeśli masz czas i spokój i świadomie odmawiasz, to nie jest to samo co ten skurcz w klatce o którym pisała Lirka.


Odpowiedz
Wpisy: 645
(@klimcia_s)
Połączone: 7 miesięcy temu

słucham tej rozmowy i zastanawiam się - czy nie jest tak że spora część tych blokad to po prostu kultura? Wychowanie gdzie proszenie o pomoc = słabość. Afirmacja może coś zmienić, ale czy nie jest to walka z czymś co jest głębiej zakorzenione społecznie niż psychologicznie?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@rydwanka-ka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 253

@Klimcia_S to nie jest argument przeciw afirmacji, raczej wyjaśnienie skąd blokada pochodzi. Kulturowe zakorzenienie nie znaczy że jest niezmienne - wiele przekonań które wchłonęliśmy ze środowiska da się przepracować. Tylko wymaga to dłuższej i bardziej świadomej pracy niż przy blokadzie osobistej.


Odpowiedz
(@klimcia_s)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 645

@Rydwanka.ka zgadzam się że kulturowe zakorzenienie nie znaczy niezmienne, ale mam wątpliwość - czy afirmacja to wystarczający 'przyrząd' do pracy z czymś tak głęboko wsiąkniętym? Nie mówię że to nie działa, tylko że zastanawiam się ile czasu i powtórzeń potrzeba żeby coś ruszyło kiedy wzorzec jest wbijany latami od dziecka.


Odpowiedz
(@rydwanka-ka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 253

@Klimcia_S to jest dobre pytanie i nie mam na nie jednej odpowiedzi. Widzę to tak - afirmacja sama w sobie może być za mała, ale jako część szerszej pracy może być tym co naprawdę zmienia narrację. Pytanie czy robisz to w izolacji czy przy okazji innych rzeczy. Co rozumiesz przez 'wystarczający' - oczekujesz że po miesiącu będzie inaczej?


Odpowiedz
(@klimcia_s)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 645

@Rydwanka.ka nie wiem ile oczekuję, chyba właśnie to jest mój problem. Nie mam punktu odniesienia. Jak w ogóle sprawdzić czy afirmacja 'działa' przy czymś tak nieuchwytnym jak blokada przed przyjmowaniem pomocy? Bo nie ma tu wyniku do zmierzenia.


Odpowiedz
(@adeptka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 589

@Klimcia_S jest jeden sygnał który moim zdaniem daje się zauważyć - zmiana w tym co czujesz gdy ktoś proponuje pomoc. Nie mówię o tym że nagle zaczniesz przyjmować wszystko bez mrugnięcia okiem, ale o tym że skurcz w klatce, o którym pisała Adeptka wcześniej, staje się mniejszy. To nie jest miara ilościowa, ale coś w ciele się zmienia i to da się poczuć.


Odpowiedz
Wpisy: 244
(@joasieńka00)
Połączone: 1 rok temu

ale czy to nie może być po prostu przyzwyczajenie do samej afirmacji, a nie zmiana przekonania? Bo chyba można powtarzać coś tak długo że przestaje wywoływać jakikolwiek odzew - ani opór, ani akceptację. Jak odróżnić że coś się zmieniło od tego że po prostu zdrętwieliśmy na te słowa?


Odpowiedz
Wpisy: 523
Rozpoczynający temat
(@martynka_w)
Połączone: 7 miesięcy temu

to jest jeden z najważniejszych problemów w pracy z afirmacjami i dobrze że to wyszło. Jeśli powtarzasz afirmację mechanicznie to możesz wytworzyć właśnie takie znieczulenie - słowa przestają cokolwiek znaczyć. Dlatego liczy się nie ilość powtórzeń tylko jakość obecności podczas nich. Jedna afirmacja powiedziana z pełną uwagą i odczuciem w ciele daje więcej niż sto powiedzianych na autopilocie. Czy próbowałaś mówić ją wolniej i zatrzymywać się na każdym słowie?


Odpowiedz
Wpisy: 244
(@joasieńka00)
Połączone: 1 rok temu

nie, robiłam to raczej z rozpędu rano. Może właśnie stąd poczucie że nic się nie dzieje. A jak masz tę uwagę i obecność to co konkretnie w sobie obserwujesz? Czekasz na jakiś sygnał ciała?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@apolonia-x)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 616

@Joasienka00 z mojego doświadczenia - obserwuję oddech. Jeśli przy jakimś słowie oddech się spłyca albo przyspiesza, to znaczy że tam jest coś aktywnego. Czasem jedna konkretna fraza powoduje że wstrzymuję powietrze i to jest informacja, nie przeszkoda. Wtedy właśnie tę frazę powtarzam zamiast iść dalej.


Odpowiedz
Wpisy: 380
(@szymek84)
Połączone: 4 tygodnie temu

a co jeśli po prostu sie nie czuje nic? Mówię afirmacje, staram sie być obecny, ale żadnego skurczu, żadnych sygnałów. To znaczy że u mnie to nie działa czy że blokada jest za głęboko żeby cokolwiek poczuć?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@dominisia01)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 440

@Szymek84 to że nic nie czujesz niekoniecznie znaczy że się nic nie dzieje. Niektóre osoby mają po prostu słabszy kontakt z ciałem i sygnały tam są, tylko są zbyt subtelne żeby je od razu wyłapać. Polecam zacząć od czegoś prostszego - przed afirmacją zrób krótki skan ciała, dosłownie 2 minuty, żeby w ogóle wejść w kontakt z tym co czujesz. Dopiero potem afirmacja.


Odpowiedz
(@cebulka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 492

@Dominisia01 zgadzam się z tym co mówisz o kontakcie z ciałem, ale mam pytanie - czy nie jest tak że u kogoś kto ma silną blokadę przed przyjmowaniem pomocy ten kontakt z ciałem też może być jakoś zablokowany? Mam wrażenie że to idzie razem. Jak pracowałaś z kimś takim to ten skan ciała rzeczywiście pomagał na początku?


Odpowiedz
(@dominisia01)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 440

@Cebulka sama nie pracuję z innymi w sensie terapeutycznym, opisywałam swoje. I właśnie u siebie zauważyłam że kiedy miałam duży opór przed pomocą, jednocześnie byłam dość odcięta od sygnałów ciała. Nie wiem czy jedno powoduje drugie czy to wspólne źródło. Ale skan faktycznie coś zmieniał, bo chociażby zaczynałam w ogóle zauważać że jestem spięta.


Odpowiedz
Wpisy: 179
(@lirka)
Połączone: 8 miesięcy temu

mam pytanie może naiwne - czy jest jakaś afirmacja którą w tym wątku ktoś uzna za dobrą na sam początek? Rozumiem że każda powinna być dopasowana, ale czy jest jakiś schemat albo choćby punkt wyjścia dla kogoś kto nie ma jeszcze żadnej swojej?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@rydwanka-ka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 253

@Lirka pytanie nie jest naiwne, ale odpowiedź której oczekujesz może ci nie pomóc. Gotowa afirmacja ze strony internetowej działa rzadko, bo jest zbyt ogólna. Lepiej zapytaj siebie - jaka jest twoja własna wersja blokady? Czy chodzi ci o to że nie chcesz być ciężarem, że nie ufasz intencjom, że czujesz się dłużniczką? Odpowiedź na to pytanie powie ci więcej niż jakakolwiek lista.


Odpowiedz
(@lirka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 179

@Rydwanka.ka chyba to pierwsze - nie chcę być ciężarem. Kiedy ktoś proponuje pomoc to pierwsza myśl jest taka że mu przeszkadzam albo że on robi to z obowiązku a nie naprawdę.


Odpowiedz
Wpisy: 523
Rozpoczynający temat
(@martynka_w)
Połączone: 7 miesięcy temu

jeśli przekonanie brzmi 'jestem ciężarem', to afirmacja powinna być odwróceniem właśnie tego, nie ogólnym 'jestem otwarta na pomoc'. Coś w stylu 'moja obecność jest wartością' albo 'pozwalam innym dawać, bo to ich wybór, nie mój obowiązek'. To drugie jest ważne - bo często ta blokada opiera się na przekonaniu że się decyduje za kogoś innego że mu się nie chce. A to nie jest twoja decyzja do podjęcia.


Odpowiedz
Wpisy: 93
(@opalinka)
Połączone: 1 rok temu

to zdanie 'pozwalam innym dawać, bo to ich wybór' jakoś mnie uderzyło. Nie myslałam o tym w ten sposób. Zawsze czułam że jak odmawiam pomocy to chronię tę drugą osobę przed kłopotem. A to jest odwrócone - ja za nią decyduję że to kłopot. Czy to znaczy że ta blokada może być formą kontroli?


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@jaroslaw75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 208

@Opalinka też tak to widzę. To co nazywamy skromnością albo 'nie chcę przeszkadzać' często jest przekonaniem że my lepiej wiemy co jest dla drugiej osoby. I paradoksalnie - odrzucanie pomocy może być aktem władzy, nie uległości. Sam długo miałem takie wzorce i dopiero jak to zobaczyłem od tej strony to coś zaczęło się ruszać. Nie wiem czy afirmacja to wystarczy do takiej zmiany perspektywy, ale przynajmniej może ją zapoczątkować.


Odpowiedz
(@konradek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 328

@Jaroslaw75 to ciekawe ujęcie, choć zastanawiam się czy nie upraszczamy. Nie każde 'nie chcę przeszkadzać' jest aktem kontroli - część osób naprawdę ma złe doświadczenia z tym że pomoc przyszła z haczykiem i po prostu nauczyło się uważać. Trochę inaczej to wygląda kiedy źródłem jest lęk przed rozczarowaniem niż kiedy to jest ta pseudo-skromność.


Odpowiedz
(@adeptka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 589

@Konradek masz rację że to różne źródła, ale to co opisujesz jako 'pomoc z haczykiem' właśnie pokazuje że dla niektórych odrzucanie pomocy jest strategią ochronną opartą na realnym doświadczeniu - i tu afirmacja 'pozwalam innym dawać' może być za szybka. Jeśli ktoś ma konkretne wspomnienie że przyjęcie pomocy skończyło się źle, to przekonanie że 'to ich wybór' nie wystarczy, bo i tak w głowie zostaje obraz że ten wybór może mieć cenę.


Odpowiedz
(@lirka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 179

@Adeptka to co piszesz o tym że afirmacja 'pozwalam innym dawać' może być za szybka - trochę mnie zatrzymało. Czyli najpierw trzeba jakoś przepracować to złe doświadczenie z pomocą z haczykiem, a dopiero potem afirmacja? Jak to w ogóle wygląda w praktyce?


Odpowiedz
(@adeptka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 589

@Lirka nie twierdzę że kolejność jest zawsze taka sama. Raczej chodzi o to żeby sama afirmacja nie zakrywała czegoś co trzeba najpierw zobaczyć. Jeśli masz konkretne doświadczenie gdzie pomoc okazała się manipulacją, to powtarzanie 'ufam że inni chcą mi pomagać' może po prostu nie przechodzić. Ciało to pamięta i opiera się. Nie mówię że trzeba iść na terapię żeby móc używać afirmacji - ale czasem warto uświadomić sobie skąd ten wzorzec pochodzi.


Odpowiedz
(@konradek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 328

@Adeptka ale czy nie jest tak że sama afirmacja może być tym co prowadzi do uświadomienia? Jeśli powtarzasz 'pozwalam innym dawać' i za każdym razem czujesz silny opór, to właśnie widzisz że tam coś jest. Nie trzeba najpierw rozwiązywać przyczyny żeby zacząć pracę z afirmacją - można pracować równolegle.


Odpowiedz
(@martynka_w)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 523

@Konradek to prawda że afirmacja może być czymś w rodzaju sonaru - powtarzasz i obserwujesz gdzie pojawia się opór. Ale jest ryzyko o którym wspomniała Adeptka: jeśli mechanicznie przykrywasz opór powtarzaniem, bez żadnej uwagi co się pod spodem dzieje, to w najlepszym przypadku nic się nie zmienia, w gorszym - wypierasz coś co powinno wyjść. Praca równoległa jest możliwa, ale wymaga tej uważności o której mówiliśmy wcześniej.


Odpowiedz
Wpisy: 380
(@szymek84)
Połączone: 4 tygodnie temu

a powiedzie mi ktoś jak w ogóle sie zabrać za taką afirmacje jeśli sie nigdy wczensiej tego nie robiło? Czytam tu dużo o uważności i obserwowaniu ciała, ale nie mam pojecia od czego startować. Jakieś minimum?


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@dominisia01)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 440

@Szymek84 minimum to jedno zdanie, rano, na głos, z powolnym oddechem przed. Nie musisz od razu obserwować co czujesz w klatce ani analizować oporu. Zacznij od samego faktu że to mówisz. Reszta przychodzi z czasem. Ale pilnuj żeby zdanie było twoje - nie skopiowane z jakiejś strony, bo te ogólne frazy mają małą siłę.


Odpowiedz
(@joasieńka00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 244

@Dominisia01 hm, ale skąd wiem że zdanie jest 'moje'? Bo jak mam blokadę przed przyjmowaniem pomocy i próbuję sformułować afirmację to wychodzi mi coś w stylu 'zasługuję na pomoc' i od razu myślę - nie, nie zasługuję. Jak pracować z czymś co sama odrzu­cam zanim zdążę to powiedzieć?


Odpowiedz
(@apolonia-x)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 616

@Joasienka00 to co opisujesz to właśnie ważna informacja - nie poszukuj zdania które brzmi prawdziwie od razu. Poszukaj zdania które brzmi możliwie. Duża różnica. 'Zasługuję na pomoc' może być za daleko. 'Może zasługuję na pomoc' albo 'uczę się przyjmować pomoc' jest bliżej miejsca w którym jesteś. Mniejszy opór, więcej przestrzeni żeby coś się ruszyło.


Odpowiedz
(@joasieńka00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 244

@Apolonia.x 'uczę się przyjmować pomoc' - to brzmi zaskakująco mniej strasznie niż tamto. Ale mam pytanie: czy dodanie 'uczę się' na początku to taka technika czy po prostu logika? Bo nie wiedziałam że można tak modyfikować.


Odpowiedz
(@rydwanka-ka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 253

@Joasienka00 to nie trik, to podstawa. Afirmacja w czasie teraźniejszym oznajmującym ('jestem', 'mam', 'zasługuję') przy mocnej blokadzie wywołuje natychmiastowy kontratak umysłu - bo on po prostu sprawdza czy to prawda i odpowiada że nie. Forma procesowa ('uczę się', 'zaczynam', 'otwieram się') omija ten mechanizm, bo jest sprawdzalnie prawdziwa - jeśli mówisz to zdanie, to faktycznie tego właśnie próbujesz. Umysł nie ma czego obalać.


Odpowiedz
(@klimcia_s)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 645

@Rydwanka.ka to tłumaczy dlaczego te gotowe afirmacje z internetu u mnie nigdy nie działały. Wszystkie były w stylu 'jestem silna i pewna siebie' i zawsze miałam w głowie natychmiastowe 'no nie jesteś'. Czyli forma zdania to nie jest tylko estetyka, to ma znaczenie merytoryczne?


Odpowiedz
(@rydwanka-ka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 253

@Klimcia_S dokładnie. I to jest jedna z częstszych pomyłek - ludzie myślą że siła afirmacji jest w pewności zdania. A często jest odwrotnie - zbyt pewne zdanie przy silnym przekonaniu przeciwnym robi efekt pingponga i nic z tego nie wynika. Forma procesowa jest technicznie słabsza, ale skuteczniejsza właśnie dlatego że nie aktywuje oporu.


Odpowiedz
Wpisy: 492
(@cebulka)
Połączone: 1 rok temu

słucham tej rozmowy o formie zdania i mam skojarzenie z czakrą solarną - tam gdzie siedzi kwestia sprawczości i wartości własnej. Przy blokadzie przed pomocą zawsze sprawdzam u siebie jak się ma czwarta i trzecia czakra. Jeśli jest napięcie w rejonie splotu słonecznego przy samym słyszeniu 'pozwól sobie pomóc', to wiem że pracuję z poczuciem wartości, nie z zaufaniem do innych. I dobór afirmacji idzie trochę w inną stronę.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@jaroslaw75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 208

@Cebulka ciekawe że to rozróżniasz - bo u mnie te dwie rzeczy były splątane. Nie umiałem powiedzieć czy nie przyjmuję pomocy bo nie ufam ludziom, czy bo nie czuję że na nią zasługuję. Dopiero jak zacząłem obserwować w jakich sytuacjach odrzucam pomoc a w jakich przyjmuję, zobaczyłem wzorzec. Od obcych brałem łatwiej niż od bliskich. To dało mi kierunek.


Odpowiedz
(@opalinka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 93

@Jaroslaw75 to jest dziwne bo u mnie dokładnie na odwrot - od bliskich latwiej, od obcych nie. Jakbys to interpretowal? Czy to w ogóle ma znaczenie dla tego jaką afirmacje wybrać?


Odpowiedz
(@jaroslaw75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 208

@Opalinka myślę że tak - bo to wskazuje skąd pochodzi blokada. Jeśli od obcych trudniej, to może chodzi o kontrolę - z bliskimi wiesz czego się spodziewać, znasz ich intencje. Z obcymi nie masz tej pewności i pojawia się ostrożność. Afirmacja w twoim przypadku mogłaby dotyczyć zaufania do intencji innych, a nie wartości własnej. Ale to moje rozumowanie, nie twierdzę że mam rację.


Odpowiedz
(@adeptka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 589

@Jaroslaw75 to rozróżnienie które robisz jest użyteczne, ale bym uzupełniła - kierunek blokady (bliscy vs obcy) może być też wynikiem konkretnych historii z danej grupy, niekoniecznie wzorca ogólnego. Ktoś kto miał złe doświadczenia z pomocą od bliskich będzie unikał ich pomocy nawet jeśli generalnie ufa ludziom. Dlatego pytanie 'kiedy po raz pierwszy czułam że pomoc mi zaszkodziła' bywa ważniejsze niż 'kto mi pomaga'.


Odpowiedz
Wpisy: 370
(@alembik)
Połączone: 2 miesiące temu

czytam od jakiegoś czasu ten wątek i mam jedno konkretne pytanie - czy są afirmacje które działają nawet jeśli człowiek nie wierzy że to w ogóle ma sens? Pytam serio, bo mam sceptycyzm do pracy z afirmacjami, ale jednocześnie widzę że mam tę blokadę o której tu piszecie i chciałbym coś spróbować.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@jadzieńkaa)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 124

@Alembik ja też byłam sceptyczna i właśnie to zdanie które podała Martynka - to opisowe, obserwacyjne - było moim pierwszym. Nie czułam że 'pracuję z afirmacją', czułam że po prostu zwracam uwagę. I okazało się że samo zwracanie uwagi na wzorzec zaczęło coś zmieniać, bez żadnego dodatkowego działania z mojej strony.


Odpowiedz
(@alembik)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 370

@Jadzienkaa czyli rozumiem że to opisowe zdanie działa jak taki wstęp przed właściwą pracą? Że nie skaczysz od razu do 'przyjmuję pomoc' tylko najpierw uczysz się w ogóle zauważać kiedy coś blokujesz?


Odpowiedz
(@jadzieńkaa)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 124

@Alembik tak dokładnie. Nie nazywałam tego wtedy żadną techniką, po prostu zaczęłam mówić rano 'dzisiaj zauważę kiedy ktoś mi coś zaproponuje' - i to było wszystko. Nie ma tu żadnej afirmacji w klasycznym sensie.


Odpowiedz
(@konradek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 328

@Jadzienkaa ale to wtedy nie jest afirmacja tylko intencja dnia. Afirmacja to konkretne pozytywne twierdzenie o sobie, a nie deklaracja obserwacji. Nie miesza się tych pojęć?


Odpowiedz
(@martynka_w)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 523

@Konradek rozróżnienie które robisz jest formalne i w sumie słuszne, ale granica między intencją a afirmacją procesową bywa cienka. Zdanie 'zauważam kiedy blokuję pomoc' jeśli wypowiadane regularnie z uwagą - spełnia tę samą funkcję co afirmacja: kieruje uwagę umysłu na konkretny wzorzec. Czy to jest 'prawdziwa afirmacja' to kwestia definicji, ale efekt pracy jest porównywalny.


Odpowiedz
Wpisy: 523
Rozpoczynający temat
(@martynka_w)
Połączone: 7 miesięcy temu

sceptycyzm nie wyklucza pracy z afirmacjami, ale zmienia punkt wejścia. Jeśli nie wierzysz że zdanie które powtarzasz jest prawdą, zacznij od zdania które jest neutralne i sprawdzalne. Na przykład 'obserwuję jak reaguję gdy ktoś proponuje mi pomoc' - to jest czysty opis, nie twierdzenie o sobie. Nie wymaga wiary, wymaga tylko uwagi. I właśnie ta uwaga jest pierwszym krokiem.


Odpowiedz
Wpisy: 645
(@klimcia_s)
Połączone: 7 miesięcy temu

a mnie zastanawia zupełnie inna rzecz - czy te afirmacje muszą być wypowiadane na głos? Próbowałam w głowie i zawsze mi uciekały, zaczynałam myśleć o czymś innym. Na głos czuję się głupio ale przynajmniej nie odpływam.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@apolonia-x)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 616

@Klimcia_S u mnie na głos robi dużą różnicę. Myślę że to kwestia zaangażowania ciała - gdy mówisz na głos, słyszysz siebie, jest więcej zmysłów w tym uczestniczy. Przy blokadzie przed pomocą szczególnie - głos fizycznie 'wypowiada' coś czego nie czujesz jeszcze wewnętrznie i to tarcie jest ważne, nie przeszkadzające.


Odpowiedz
(@opalinka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 93

@Apolonia.x a czy ma znaczenie czy mówisz do lustra czy nie? Słyszałam że do lustra jest lepiej ale mnie to krępuje bardziej niż samo mówienie na głos.


Odpowiedz
(@apolonia-x)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 616

@Opalinka lustro to nie jest wymóg, to jedna z metod. Chodzi o kontakt wzrokowy z sobą - dla niektórych to bardzo mocne, dla innych właśnie tak krępujące że rozbija całą praktykę. Jeśli krępuje, zostaw lustro. Nie ma sensu walczyć z dodatkowym oporem gdy już walczysz z jednym.


Odpowiedz
Wpisy: 492
(@cebulka)
Połączone: 1 rok temu

przy temacie głosu - ja kiedyś nagrałam swoje afirmacje i odsłuchiwałam przez słuchawki rano. Efekt był dla mnie inny niż mówienie na głos do siebie. Słyszysz swój głos ale jesteś trochę bardziej obserwatorem niż mówcą. Nie wiem czy ktoś jeszcze tak próbował.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@rydwanka-ka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 253

@Cebulka to ma sens z perspektywy tego jak mózg przetwarza mowę - słyszysz siebie z zewnątrz, nie z wewnątrz czaszki. Ale mam pytanie: czy twoje nagrania były w formie procesowej czy oznajmującej? Bo intuicja mówi mi że przy nagraniu 'jestem' może być jeszcze silniejszy efekt pingponga.


Odpowiedz
(@cebulka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 492

@Rydwanka.ka nagrałam mix - część zdań była w formie 'uczę się', część w 'wybieram'. Zdania z 'jestem' omijałam instynktownie, teraz rozumiem dlaczego. Nie analizowałam tego wtedy tak świadomie jak to tu nazywamy.


Odpowiedz
Wpisy: 380
(@szymek84)
Połączone: 4 tygodnie temu

ok czyli jak dobrze rozumiem - ważniejsze jest żeby zdanie nie wywoływalo od razu oporu, niż żeby brzmiało pewnie? Że lepsza słabsza afirmacja którą da sie zaakceptować niż mocna którą od razu odrzucasz?


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@dominisia01)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 440

@Szymek84 tak, i to jest jedna z ważniejszych rzeczy w tej pracy. Dodałabym jeszcze że ta 'słabsza' afirmacja po czasie przestaje być słabsza - bo przekonanie się zmienia i możesz przesuwać zdanie dalej. To nie jest tak że zostaje się z 'może zasługuję' na zawsze.


Odpowiedz
(@joasieńka00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 244

@Dominisia01 ale jak wiadomo kiedy ją przesunąć? Czy to jest jakiś moment kiedy zdanie przestaje wywołować opór i wtedy bierzesz następne? Nie wiem jak to rozpoznać.


Odpowiedz
(@dominisia01)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 440

@Joasienka00 mniej więcej tak - jak zdanie które mówiłaś przestaje ci wywoływać jakąkolwiek reakcję, ani pozytywną ani negatywną, staje się neutralne jak 'mam dwie ręce'. Wtedy ma sens wziąć następne, trochę dalej od miejsca w którym stałaś.


Odpowiedz
(@adeptka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 589

@Dominisia01 to ważne co mówisz ale bym dodała ostrożność - neutralność zdania może oznaczać dwie różne rzeczy. Albo że przekonanie się zmieniło i zdanie stało się prawdą tłem, albo że po prostu oswoiłaś dźwięk słów bez zmiany przekonania. Różnicę widać w tym jak reagujesz gdy ktoś faktycznie próbuje ci pomóc - nie w czasie afirmacji, tylko w życiu.


Odpowiedz
(@jaroslaw75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 208

@Adeptka to jest dobra weryfikacja. Ja sprawdzałem siebie właśnie tak - nie pytałem 'czy zdanie brzmi już dobrze' tylko 'czy coś zmieniło się w tym jak odbieram konkretne sytuacje'. Kilka razy myślałem że przeszedłem na kolejny poziom a potem ktoś z pracy zaproponował mi pomoc i zobaczyłem że opór wrócił.


Odpowiedz
(@konradek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 328

@Jaroslaw75 ale to może być też sytuacyjne - z pracy inaczej niż od bliskich. Może nie cofnąłeś się tylko trafiłeś na inną warstwę tego samego wzorca?


Odpowiedz
(@jaroslaw75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 208

@Konradek myślałem o tym. Może masz rację - bo od żony w tamtym czasie już przyjmowałem pomoc spokojniej. A z pracy to był obcy człowiek i od razu wróciło. Więc może to nie regres tylko inne terytorium tej samej mapy.


Odpowiedz
Wpisy: 179
(@lirka)
Połączone: 8 miesięcy temu

przepraszam że się wtrącam - czytam ten wątek od początku i mam pytanie może podstawowe. Skąd wiadomo że ta blokada przed przyjmowaniem pomocy to jest coś do przepracowania, a nie po prostu charakter? Może niektórzy ludzie są po prostu bardziej samodzielni i to jest ok?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@martynka_w)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 523

@Lirka to nie jest podstawowe pytanie, to jest jedno z ważniejszych pytań w tym wątku. I nie ma na nie prostej odpowiedzi. Różnica między 'jestem samodzielna z charakteru' a 'blokuję pomoc ze strachu' bywa naprawdę subtelna - i często sami sobie nie potrafimy jej wskazać. Pytanie które mi pomaga: czy ta samodzielność daje ci spokój czy napięcie? Jeśli odmawiasz pomocy i czujesz ulgę - może rzeczywiście tak masz. Jeśli odmawiasz i potem siedzisz i walczysz sama z czymś co mogłaś oddać, a jednocześnie czujesz coś w rodzaju dumy z tego że nie poprosiłaś - to już nie jest charakter, to jest wzorzec.


Odpowiedz
Wpisy: 179
(@lirka)
Połączone: 8 miesięcy temu

to rozróżnienie z tą ulgą albo napięciem jest bardzo konkretne, dziękuję. Ale mam kolejne pytanie - co jeśli to napięcie jest dopiero po czasie? Czyli w momencie odmawiania czuję spokój, a dopiero potem, po kilku dniach, widzę że było mi trudno i mogłam poprosić o pomoc. Czy to znaczy że mechanizm jest głębiej zakopany?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@adeptka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 589

@Lirka to co opisujesz brzmi jak racjonalizacja w czasie rzeczywistym - czyli mechanizm działa sprawnie i niewidocznie, a dopiero z dystansu czasu widzisz że coś było nie tak. To akurat dość typowe przy głębszych wzorcach. Czysty charakter zwykle nie produkuje tego rodzaju refleksji po fakcie.


Odpowiedz
(@konradek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 328

@Adeptka ale skąd wiadomo że ta późniejsza refleksja to nie jest tylko nadmyślanie? Że po czasie zaczyna się szukać problemu tam gdzie go nie ma, bo temat afirmacji sugeruje że coś jest do przepracowania? Pytam serio, bo wydaje mi się że można się tu nakręcić.


Odpowiedz
(@martynka_w)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 523

@Konradek to jest uczciwa wątpliwość. Nadmyślanie jest możliwe, szczególnie przy takich tematach gdzie człowiek szuka wzorców. Ale jest jeden sposób żeby to odróżnić - czy ta refleksja po fakcie pojawia się raz i nie ma żadnego powtórzenia w życiu, czy jednak zaczynasz zauważać że podobna sytuacja wracała wielokrotnie w różnych konfiguracjach. Jednorazowe może być szumem. Wzorzec to już co innego.


Odpowiedz
Wpisy: 208
(@jaroslaw75)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do pytania Lirki o charakter kontra wzorzec - ja przez długi czas używałem słowa 'niezależność' żeby nie nazywać tego co naprawdę robiłem. Mówiłem sobie że po prostu wolę samodzielnie. A potem zobaczyłem że nigdy - dosłownie nigdy - nie prosiłem o pomoc nawet kiedy wyraźnie jej potrzebowałem. Jeśli 'charakter' nie ma żadnego wyjątku przez kilkanaście lat, warto się zastanowić.


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@lirka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 179

@Jaroslaw75 to z tym brakiem wyjątku mnie trafia. Jak zacząłeś to u siebie zmieniać? Afirmacje czy coś innego?


Odpowiedz
(@jaroslaw75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 208

@Lirka afirmacje były dla mnie na początku za duże. Dosłownie nie mogłem powiedzieć 'przyjmuję pomoc z wdzięcznością' bo to zdanie brzmiało jak kłamstwo i od razu wyłączałem się. Zacząłem od czegoś w stylu 'mogę zauważyć kiedy ktoś chce mi pomóc' - i to jakoś wchodziło. Minęło sporo czasu zanim przeszedłem do zdań w których rzeczywiście coś przyjmuję.


Odpowiedz
(@szymek84)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 380

@Jaroslaw75 a jak długo zajelo ci to przejście? Bo mam wrażenie że te małe zdania to takie na zawsze i nigdy sie z nich nie wychodzi


Odpowiedz
(@jaroslaw75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 208

@Szymek84 kilka miesięcy, może cztery. Ale nie przeszedłem skokowo - bardziej tak że w pewnym momencie zorientowałem się że mówię już inaczej niż zaczynałem. Nie było momentu 'teraz zmieniam zdanie na mocniejsze'. Samo się przesuwało.


Odpowiedz
(@dominisia01)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 440

@Szymek84 to ważne co mówi Jaroslaw75 - to nie jest tak że siedzisz z kartką i decydujesz 'dziś upgraduję afirmację'. Raczej zauważasz w którymś momencie że poprzednie zdanie przestało ci cokolwiek robić i sięgasz po coś co jeszcze trochę szczypi. Tak to czuję przynajmniej u siebie.


Odpowiedz
(@rydwanka-ka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 253

@Dominisia01 'trochę szczypi' to dobry opis. Chciałabym to doprecyzować - ten 'szczypie' to jest opór czy dyskomfort emocjonalny? Bo to nie to samo i przy pracy z przyjmowaniem pomocy ta różnica ma znaczenie. Opór to zwykle myśl w stylu 'to nie prawda'. Dyskomfort emocjonalny to czasem po prostu czułość na trudny temat, bez sprzeciwu wobec zdania.


Odpowiedz
(@dominisia01)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 440

@Rydwanka.ka u mnie to był zdecydowanie opór w sensie który opisujesz - myśl 'nie, to nie jest o mnie'. Ale rozumiem rozróżnienie. Dyskomfort bez sprzeciwu to chyba sygnał że zdanie dotyka czegoś prawdziwego, tylko przykrego. A opór to raczej że przekonanie jeszcze nie przyjęło?


Odpowiedz
(@rydwanka-ka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 253

@Dominisia01 mniej więcej tak bym to postawiła. Choć dodałabym że bywa też trzecia rzecz - zdanie może wywołać smutek bez żadnego 'to nie ja', po prostu dlatego że dotyka miejsca w którym ktoś dawno już chciał żeby tak było i nie było. To nie jest opór, to jest żal. I z tym też pracuje się inaczej niż z oporem.


Odpowiedz
Wpisy: 616
(@apolonia-x)
Połączone: 7 miesięcy temu

To co Rydwanka.ka powiedziała o żalu - to chyba najtrudniejsza warstwa. Bo przy oporem przynajmniej wiesz że coś odpychasz. Przy żalu zdanie może 'wchodzić' i jednocześnie boleć, i nie bardzo wiesz co z tym zrobić. Miałam taki moment przy afirmacji o tym że zasługuję na wsparcie - nie protestowałam, ale płakałam. I nie wiedziałam czy to dobrze czy źle.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@joasieńka00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 244

@Apolonia.x i co potem z tym zrobiłaś? Kontynuowałaś to zdanie czy odpuściłaś na jakiś czas?


Odpowiedz
(@apolonia-x)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 616

@Joasienka00 kontynuowałam, ale wolniej i krócej. Zamiast powtarzać kilkanaście razy z rzędu - mówiłam raz, siedziałam chwilę z tym co poczułam, i dopiero jeśli byłam gotowa - raz jeszcze. Nie wiem czy to jest jakaś metoda z nazwy, ale mój organizm wyraźnie nie chciał być zasypywany tym zdaniem.


Odpowiedz
Wpisy: 645
(@klimcia_s)
Połączone: 7 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy o żalu i płakaniu przy afirmacjach i zastanawiam się - czy to jest normalne że coś tak prostego jak zdanie może cokolwiek aż tak uruchomić? Pytam bez ironii, bo sama z siebie bym powiedziała że afirmacje to takie powtarzanie słów i trudno mi sobie wyobrazić że jedno zdanie może wywołać łzy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@martynka_w)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 523

@Klimcia_S to nie jest pytanie bez sensu. Słowa mają wagę dokładnie dlatego że nazywają przekonania - a przekonania to nie są abstrakcje, to są rzeczy które przez lata kształtowały decyzje, relacje, to jak ktoś traktował siebie w trudnych momentach. Kiedy mówisz zdanie które jest dokładnie odwrotne niż to w co naprawdę wierzysz o sobie - to siłą rzeczy dotyka czegoś realnego. Nie zawsze, nie u wszystkich. Ale kiedy tak jest - to właśnie jest sygnał że zdanie trafiło w coś żywego.


Odpowiedz
Wpisy: 93
(@opalinka)
Połączone: 1 rok temu

mam wrażenie żę w tym wątku doszlismy do czegoś ważnego - że afirmacje na przyjmowanie pomocy to nie jest ćwiczenie optymizmu tylko coś bliżej rozkopywania tego dlaczego w ogóle pomoc jest taka trudna. Czy ktoś tu zaczął od afirmacji a skończył na tym że wyjaśnił sobie jakąś konkretną sytuację z przeszłości której wcześniej nie łączył z tym tematem?


Odpowiedz
Wpisy: 93
(@opalinka)
Połączone: 1 rok temu

i właśnie o to mi chodziło - czy ktoś zaczął od afirmacji a doszedł do tego że rozumie skąd u niego ten opór na pomoc? Bo mam wrażenie że same afirmacje to taki wierzchołek, a pod spodem jest coś czego jeszcze nie widzę u siebie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@jaroslaw75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 208

@Opalinka u mnie tak było. Zacząłem od powtarzania zdań i po jakimś czasie zobaczyłem że opór na pomoc siedzi głębiej - w przekonaniu że jak coś biorę to jestem dłużnikiem. I żaden ból głowy z tego nie było, po prostu pewnego dnia to zobaczyłem i to był taki moment że 'aha, więc o to chodzi'.


Odpowiedz
(@konradek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 328

@Jaroslaw75 a to przekonanie o byciu dłużnikiem to skąd się bierze według ciebie? Pytam bo u mnie afirmacje o przyjmowaniu pomocy działa inaczej - ja nie czuję długu, ja czuję że jak ktoś mi pomaga to traci czas. Że jestem ciężarem. To chyba inny mechanizm.


Odpowiedz
(@martynka_w)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 523

@Konradek to są dwa różne przekonania i dobrze że to rozróżniasz, bo każde z nich wymaga trochę inaczej sformułowanej afirmacji. Przy 'jestem dłużnikiem' pracujesz z przekonaniem o wymianie - że miłość i wsparcie to transakcja. Przy 'jestem ciężarem' pracujesz z przekonaniem o swojej wartości - że twoja obecność komuś coś zabiera. Mieszanie tych dwóch ścieżek w jednej afirmacji rzadko dobrze działa.


Odpowiedz
Wpisy: 179
(@lirka)
Połączone: 8 miesięcy temu

a jak rozpoznać które to u siebie? Bo jak słucham Konradka i Jaroslawa to trochę czuję jedno i drugie naraz i nie wiem od którego końca zacząć.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@adeptka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 589

@Lirka to co opisujesz może być też trzecia opcja - że po prostu nie jesteś przyzwyczajona do tego żeby w ogóle być w centrum czyjejś uwagi i pomocy, i samo to już wywołuje dyskomfort bez konkretnego przekonania. Wtedy afirmacje o wartości i afirmacje o wymianie obie będą trochę nie trafiać, bo sedno jest gdzie indziej.


Odpowiedz
(@lirka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 179

@Adeptka o, tego nie brałam pod uwagę. I właściwie... to brzmi bliżej. Nie tyle że czuję dług czy że jestem ciężarem, tylko że kiedy ktoś się skupia na mnie i chce pomóc to po prostu nie wiem co z sobą zrobić. Jakby za dużo uwagi naraz.


Odpowiedz
(@rydwanka-ka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 253

@Lirka to ciekawy trop. To co opisujesz może być związane z przekonaniem że nie jesteś godna uwagi - nie w sensie wartości, ale w sensie że uwaga to coś co się dostaje za coś, a nie po prostu dlatego że się jest. Czy przy afirmacjach o przyjmowaniu dobrych rzeczy też masz podobną reakcję, nie tylko przy pomocy?


Odpowiedz
(@lirka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 179

@Rydwanka.ka tak, dokładnie tak samo. Przy komplementach, przy prezentach, przy każdej sytuacji gdzie coś po prostu dostaję bez wyraźnego powodu. Więc może to właśnie ten wątek.


Odpowiedz
(@dominisia01)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 440

@Lirka przy tym mechanizmie - uwaga bez powodu - jest jedna afirmacja która mi kiedyś pomogła i była wystarczająco mała żeby nie wywołać natychmiastowego odrzucenia: 'mogę być widziana'. Nie 'zasługuję', nie 'przyjmuję' - tylko samo bycie widzianą jako fakt a nie jako coś do uzasadnienia. Nie wiem czy to jest jakaś szkoła, ale u mnie przeszło.


Odpowiedz
(@joasieńka00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 244

@Dominisia01 a to zdanie 'mogę być widziana' to mówiłaś głośno czy w myślach? Bo mam wrażenie że przy mnie te same słowa działają zupełnie inaczej zależnie od tego czy je słyszę własnym głosem czy tylko myślę.


Odpowiedz
(@dominisia01)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 440

@Joasienka00 głośno, ale cicho. Prawie szeptem. I to nie był przypadek - jakoś tak wyszło że w myślach od razu uruchamiał się komentarz 'no tak, możesz być widziana, ale...', a na głos ten komentarz się nie pojawiał tak szybko. Jakby mózg potrzebował chwili więcej na odpowiedź.


Odpowiedz
Wpisy: 645
(@klimcia_s)
Połączone: 7 miesięcy temu

to co opisuje Dominisia01 z tym szeptem jest dla mnie kompletnie nieoczekiwane - że głośność ma znaczenie. Czy to jest coś co gdzieś jest opisane czy bardziej empiryczne odkrycie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@martynka_w)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 523

@Klimcia_S jest kilka kierunków badań nad tym jak słyszenie własnego głosu wpływa na przetwarzanie przekonań - to nie jest ezototyka, to neuronauka. Ale na potrzeby tego wątku ważniejsze jest to co Dominisia01 powiedziała praktycznie: że szept daje ciału chwilę zanim uruchomi się mechanizm obronny. I to jest obserwacja którą warto sprawdzić samej, bo każdy ma trochę inny próg.


Odpowiedz
Wpisy: 380
(@szymek84)
Połączone: 4 tygodnie temu

a ja mam pytanie trochę z innej strony - czy te afirmacje na przyjmowanie pomocy mają sens jak się je robi samemu, bez nikogo? Bo trochę dziwnie wychodzi że cwiczę przyjmowanie pomocy w samotnosci.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@konradek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 328

@Szymek84 nie wiem czy to jest dziwne. Afirmacje działają na przekonanie, a przekonanie jest w głowie, nie w relacji. Ale masz rację że w pewnym momencie to trzeba sprawdzić w kontakcie z drugim człowiekiem - bo inaczej nie wiadomo czy cokolwiek się zmieniło czy tylko zmieniło się to co sobie mówisz sam do siebie.


Odpowiedz
(@apolonia-x)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 616

@Szymek84 ja przez długi czas myślałam podobnie - że to ćwiczenie bez sensu bez kogoś drugiego. A potem zauważyłam że zaczęłam inaczej reagować kiedy ktoś mi otwierał drzwi. Dosłownie. Zamiast machnąć ręką i powiedzieć 'nie ma sprawy' po prostu powiedziałam 'dziękuję' i nie zrobiłam z tego nic wielkiego. Małe rzeczy zaczęły się układać inaczej zanim jeszcze cokolwiek dużego się pojawiło.


Odpowiedz
(@opalinka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 93

@Apolonia.x to z tym 'dziękuję' bez machania ręką - to brzmi jak coś bardzo konkretnego. Czy to było świadome w tamtym momencie czy dopiero potem zobaczyłaś że coś się zmieniło?


Odpowiedz
(@apolonia-x)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 616

@Opalinka dopiero potem. W tamtym momencie po prostu powiedziałam dziękuję i poszłam dalej. Dopiero wieczorem pomyślałam że normalnie bym skomentowała, zbagatelizowała, żeby nikt nie myślał że przywiązuję wagę do tak małej rzeczy. I właśnie to zbagatelizowanie - to jest ten odruch który afirmacje chyba po cichu rozluźniały.


Odpowiedz
(@jadzieńkaa)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 124

@Apolonia.x i właśnie to zbagatelizowanie - jakby przyjęcie komplementu bez komentarza było arogancją - to u mnie jest cały czas. Ale zastanawiam się czy afirmacje na to pomagają czy raczej trzeba to przepracować inaczej? Bo brzmi jak coś głębszego niż tylko nawyk.


Odpowiedz
(@martynka_w)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 523

@Jadzienkaa to dobre pytanie i szczera odpowiedź jest taka: jedno nie wyklucza drugiego. Afirmacje nie zastąpią głębszej pracy jeśli przekonanie jest mocno zakorzenione, ale mogą być tym pierwszym krokiem który w ogóle pozwala zauważyć że takie przekonanie istnieje. Sama afirmacja 'mogę przyjąć to co mi dają' przy regularnym powtarzaniu zaczyna działać jak sonda - i często wyciąga właśnie to co stoi z tyłu, te komentarze w głowie o arogancji czy niezasługiwaniu. I dopiero wtedy masz z czym pracować.


Odpowiedz
Strona 3 / 4
Udostępnij: