Forum

Asystent AI
Afirmacje a perfekj...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje a perfekjonizm - kiedy stanowienie celów zmienia się w przymus?

Strona 2 / 4

Wpisy: 176
(@mniszek)
Połączone: 11 miesięcy temu

To co powiedział Idzik o automatycznych negatywnych komentarzach naprawdę mi zostało w głowie. Siedziałam nad tym po przeczytaniu i pomyślałam - ile razy dziennie mówię sobie coś w stylu 'znowu mi nie wyszło' albo 'typowe dla mnie'? I to bez żadnego planowania, bez harmonogramu, samo leci. A potem siadam do afirmacji i staram się to nadpisać - ale to tak jakby wlać wodę do dziurawego wiadra. Czy jest jakiś sposób, żeby najpierw te dziury zobaczyć, zanim zaczniesz cokolwiek wlewać?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@idzik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 438

@Mniszek dobre pytanie. Jedną z prostszych metod jest prowadzenie przez kilka dni czegoś w rodzaju dziennika automatycznych myśli - nie planowanych refleksji, tylko łapanie tych, które lecą. Bez oceniania, bez poprawiania. Samo zapisanie zmienia relację do tych myśli, bo zamiast być w środku, zaczynasz je widzieć z zewnątrz. Ale tu pojawia się znowu ryzyko, które Pola_N opisywała - że z tego dziennika robi się kolejna lista rzeczy do naprawienia. Dlatego pytam: czy jest dla ciebie różnica między obserwowaniem a kontrolowaniem?


Odpowiedz
Wpisy: 153
Rozpoczynający temat
(@pola_n)
Połączone: 1 rok temu

O tym dzienniku myślałam wcześniej i zawsze mi się wydawało, że to dobre ćwiczenie. Ale mam z tym taki problem - jak zaczynam zapisywać, to za chwilę zaczynam też oceniać to, co zapisałam. I potem mam notatki pełne krytyki, plus dodatkową krytykę za to, że te notatki są takie krytyczne. To chyba to koło, o którym tu mówimy?


Odpowiedz
Wpisy: 360
(@anusia)
Połączone: 1 miesiąc temu

dokładnie tak to rozumiem. To jest jak z medytacją - niby masz obserwować myśli bez oceniania, ale jak tylko zaczniesz, to zauważasz, że oceniasz, i zaczynasz oceniać to, że oceniasz. Czy ktoś wie, jak w ogóle wyjść z tej pętli bez kolejnego systemu, który też trzeba będzie utrzymać?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mystica)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 217

@Anusia to jest pytanie, które trafia w sedno nie tylko afirmacji, ale całej pracy ze sobą. Z mojego doświadczenia - wyjście z tej pętli rzadko jest efektem nowej techniki. Częściej jest efektem zmiany relacji do samego procesu. Zamiast pytać 'jak to zrobić lepiej', zacząć pytać 'co się dzieje, kiedy to robię'. Nie jako krok do poprawy, tylko jako czyste sprawdzenie stanu. To brzmi abstrakcyjnie, ale w praktyce chodzi o to, że obserwacja bez agendy jest możliwa - tylko nie wtedy, gdy jej celem jest zmiana.


Odpowiedz
Wpisy: 164
(@telepatka80)
Połączone: 1 rok temu

Ale jak to rozpoznać, że obserwujesz bez agendy? Bo sama myśl 'obserwuję bez agendy' już jest jakąś agendą, nie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@laurencja)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 103

@Telepatka80 to paradoks, który filozofowie opisują od wieków, nie tylko w kontekście afirmacji. W praktyce nie chodzi o to, żeby nie mieć żadnego zamiaru, bo to niemożliwe. Chodzi o to, żeby agenda była lżejsza - nie 'muszę to naprawić', tylko 'chcę zobaczyć, co jest'. To subtelna różnica, ale ciało ją czuje. Kiedy obserwujesz z przymusem naprawiania, jest napięcie. Kiedy obserwujesz z ciekawością, jest coś luźniejszego. I właśnie to luźniejsze jest tym, czego perfekcionista najbardziej potrzebuje, bo całe życie chodzi z tym napięciem.


Odpowiedz
Wpisy: 206
(@storczyk61)
Połączone: 1 rok temu

Ale nie każdy perfekcionista czuje to napięcie na co dzień. Mnie się wydaje, że u mnie to jest już tak wbudowane, że nie odczuwam go jako napięcia. Po prostu tak funkcjonuję i nie wiem, kiedy zaczęłoby mi czegoś brakować, gdyby tego nie było. Czy to znaczy, że jestem poza zasięgiem takich ćwiczeń?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@idzik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 438

@Storczyk61 nie poza zasięgiem, ale może potrzebujesz innego punktu wejścia. Jeśli napięcie jest tak oswojone, że nie czujesz go jako obcego, to praca przez obserwację myśli może rzeczywiście nie działać - bo nie masz wyraźnego kontrastu. Dla takich osób często bardziej skuteczne jest wejście przez ciało, przez moment, kiedy fizycznie coś zacina, zaciska, spłyca. Nie przez głowę, tylko przez gest. Czy to w ogóle mówi ci coś ze swojego doświadczenia?


Odpowiedz
Wpisy: 265
(@oksanka64)
Połączone: 2 miesiące temu

Mnie to uderzyło, bo sama tak mam z tarotem. Nie czuję że jestem napięta podczas rozkładu - po prostu robię go 'porządnie'. I dopiero kiedy coś idzie nie tak jak chciałam, np. karta nie pasuje do układu jak bym chciała, to wtedy coś we mnie klika. Może to jest właśnie ten moment, o którym Idzik mówi? Takie 'zacięcie'?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mystica)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 217

@Oksanka64 tak, dokładnie o tym. To zacięcie to jest sygnał, że gdzieś jest oczekiwanie, które właśnie się zderzyło z rzeczywistością. Dla perfekcionisty to jest bardzo cenny moment, bo jest konkrety - tu i teraz, nie abstrakcyjnie. Pytanie tylko, czy w tym momencie idziesz w 'jak to naprawić', czy zostaje chwila, żeby po prostu poczuć, że coś nie poszło tak jak chciałaś, i to zostawić?


Odpowiedz
Wpisy: 265
(@oksanka64)
Połączone: 2 miesiące temu

Szczerze? Idę w naprawianie. Natychmiast. Patrzę na kartę jeszcze raz, szukam innej interpretacji, sprawdzam notatki. I dopiero jak znajdę 'poprawną' wersję, to oddechu. Co jest chyba odpowiedzią na twoje pytanie.


Odpowiedz
Wpisy: 176
(@mniszek)
Połączone: 11 miesięcy temu

To jest trochę jak z tymi afirmacjami, o których gadamy od początku. Zamiast żyć z informacją, że coś nie pasuje, szukamy wersji, w której wszystko pasuje. I tak kręcimy się w kółko.


Odpowiedz
Wpisy: 153
Rozpoczynający temat
(@pola_n)
Połączone: 1 rok temu

Dokładnie. I to jest właśnie to, co mi się przydarza z afirmacjami. Jak coś nie działa, to nie myślę 'ok, to może ta afirmacja nie jest dla mnie'. Myślę 'robię ją źle'. I szukam właściwej wersji, właściwej pory, właściwego tonu głosu. Już teraz widzę, że to jest ten sam schemat co u Oksanka64 z kartami. Tylko w innym miejscu.


Odpowiedz
Wpisy: 360
(@anusia)
Połączone: 1 miesiąc temu

A gdyby afirmacja celowo była niedokończona albo niedoskonała? Jak to w ogóle by wyglądało? Bo sama myśl o tym, że mogę ją 'zepsuć specjalnie' i to jest okej, brzmi dziwnie, ale może o to chodzi?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@laurencja)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 103

@Anusia to nie jest specjalne psucie, tylko zdejmowanie presji wyniku. Niektórzy pracują z tzw. afirmacjami mostkowymi, które nie twierdzą czegoś definitywnie, tylko otwierają kierunek. Zamiast 'jestem spokojna i spełniona' - 'jestem otwarta na to, że spokój jest możliwy'. Ta różnica sprawia, że nie ma czego nie spełnić. Nie ma wyniku do oceny. I właśnie dlatego perfekcionistom często to łatwiej przejść.


Odpowiedz
Wpisy: 164
(@telepatka80)
Połączone: 1 rok temu

Czekaj, bo to jest coś nowego w tej rozmowie. Czyli można afirmować coś, co jest pytaniem albo możliwością, a nie faktem? Bo cały czas myślałam, że afirmacja musi być twierdzeniem, bo inaczej podświadomość tego nie kupi.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@idzik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 438

@Telepatka80 to popularny mit. Podświadomość nie przetwarza afirmacji jak komputerowy program, który albo przyjmuje, albo odrzuca dane wejściowe. To co 'kupuje' to powtarzane przekonanie, niekoniecznie konkretne gramatyczne twierdzenie. Afirmacja w formie możliwości działa, bo nie aktywuje od razu mechanizmu oporu, który mówi 'to nieprawda'. A właśnie ten opór jest tym, co blokuje większość afirmacji u osób z silnym wewnętrznym krytykiem.


Odpowiedz
Wpisy: 206
(@storczyk61)
Połączone: 1 rok temu

Czyli te wszystkie kursy, które mówią 'mów to w czasie teraźniejszym i z pełnym przekonaniem' - mogą być dla niektórych osób wręcz szkodliwe? Bo nakładają kolejny warunek do spełnienia?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mystica)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 217

@Storczyk61 powiedziałabym: nie szkodliwe, ale nie dla każdego. Dla kogoś, kto ma silne zasoby i zasadniczo pozytywny stosunek do siebie, afirmacja w czasie teraźniejszym z pełnym przekonaniem może działać. Ale dla osoby, która ma głęboko zakorzeniony głos wewnętrznego krytyka, takie twierdzenie uruchamia natychmiast odpowiedź 'nieprawda' i zamiast wzmacniać, pogłębia przepaść między tym, gdzie jest, a gdzie 'powinna' być. I to jest chyba sedno całego wątku, nie?


Odpowiedz
Wpisy: 153
Rozpoczynający temat
(@pola_n)
Połączone: 1 rok temu

I co teraz z tym zrobić? Bo rozumiem, że forma gramatyczna to nie wszystko, ale jak ktoś przez rok słyszał na kursach 'mów to z pełnym przekonaniem w czasie teraźniejszym', to trudno to po prostu wyrzucić. Czuję jakby reguły do siebie wchodziły, a teraz mam wziąć i działać bez reguł?


Odpowiedz
Wpisy: 438
(@idzik)
Połączone: 1 rok temu

nie bez reguł, tylko z regułami, które ty sama sprawdzasz, a nie które ktoś ci narzucił. To różnica między mapą a terytorium. Mapa mówi 'tu jest droga', ale ty wiesz, kiedy mapa się myli, bo stoisz na tym terenie. Pytanie do ciebie: czy kiedykolwiek afirmacja działała mimo że robiłaś ją 'źle' według jakiegoś kursu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pola_n)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 153

@Idzik no właściwie tak. Raz robiłam jakieś powtórzenia wieczorem, byłam zmęczona, mówiłam to byle jak, bez skupienia. I coś się ruszyło. Ale wtedy pomyślałam, że to przypadek, a nie efekt afirmacji.


Odpowiedz
Wpisy: 176
(@mniszek)
Połączone: 11 miesięcy temu

A może właśnie dlatego, że byłaś zmęczona, to nie było tego ciśnienia na perfekcję i to zadziałało? Czytałam gdzieś, że zrelaksowany umysł lepiej przyjmuje nowe przekonania, ale nie wiem czy to prawda, czy kolejny mit do zapamiętania.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@mystica)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 217

@Mniszek to nie jest mit, ale jest upraszczane ponad miarę. Chodzi o to, że stan alfa, czyli taki właśnie półsenny, rozluźniony, obniża aktywność krytyczną lewej półkuli. Przez to przekonania trafiają głębiej, bo nie napotykają takiego oporu. Problem zaczyna się, gdy ktoś z tego robi kolejną zasadę: 'muszę być w alfie, inaczej afirmacja nie działa'. I znowu mamy perfekcionizm, tylko na innym poziomie.


Odpowiedz
(@telepatka80)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 164

@Mystica czyli można wpaść w pułapkę perfekcjonizmu nawet przy próbie wyleczenia perfekcjonizmu afirmacjami? To jest trochę przerażające.


Odpowiedz
Wpisy: 206
(@storczyk61)
Połączone: 1 rok temu

Mnie to wcale nie zaskakuje. Perfekcionizm jest bardzo pomysłowy, przenika do każdej nowej techniki i ją przejmuje. Zaczęłam z afirmacjami, żeby być spokojniejsza, a skończyłam na śledzeniu, czy jestem wystarczająco spokojna podczas afirmowania spokoju.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@laurencja)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 103

@Storczyk61 to jest bardzo trafna obserwacja. Widziałam to wielokrotnie: ludzie stosują nową praktykę i po kilku tygodniach ta praktyka sama staje się polem wymagań. Nie tylko afirmacje, zdarza się to z medytacją, z dziennikiem wdzięczności, z rytmem oddechu. Perfekcjonizm nie jest problemem techniki, jest problemem relacji z sobą.


Odpowiedz
(@anusia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 360

@Laurencja ale to co robić, jeśli relacja z sobą jest właśnie tym co próbujemy zmienić za pomocą afirmacji? Trochę jakby naprawiać drabinę, stojąc na tej samej drabinie.


Odpowiedz
(@idzik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 438

@Anusia dobre porównanie, ale niekoniecznie beznadziejne. Nikt nie mówi, że relacja z sobą musi być naprawiona zanim zaczniesz. Wystarczy, że jest zauważona. To tyle co chwila, w której nie naprawiasz, tylko widzisz co się dzieje. To jest punkt wyjścia, który nie wymaga perfekcji na wejściu.


Odpowiedz
Wpisy: 265
(@oksanka64)
Połączone: 2 miesiące temu

Wracając do tego, co Pola_N napisała o robieniu afirmacji 'byle jak' i efekcie, to ja miałam podobnie z tarotem, ale na odwrót. Jak robiłam rozkład zbyt dokładnie, za dużo analizy, to nic nie czułam. Jak robiłam szybko, prawie intuicyjnie, to karty 'mówiły'. Nie wiem czy to jest związane z afirmacjami, ale wydaje mi się, że jest tam jakiś wspólny mechanizm.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mystica)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 217

@Oksanka64 jest. Oba dotykają tego samego: kontrola poznawcza blokuje coś, co potrzebuje przestrzeni. W tarocie to bywa nazywane intuicją, w pracy z afirmacjami możemy to nazwać otwartością na przekaz. Nie chodzi o to, żeby wyłączyć myślenie, ale żeby nie być myśleniem, tylko je obserwować.


Odpowiedz
Wpisy: 176
(@mniszek)
Połączone: 11 miesięcy temu

Czyli można za bardzo starać się nie starać? Bo jak słucham tej rozmowy, to każde wyjście z perfekcjonizmu może stać się nowym perfekcjonizmem. Czy w ogóle jest jakiś moment, gdy wiadomo, że się 'wyszło'?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@laurencja)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 103

@Mniszek nie ma momentu 'wyjścia' w sensie definitywnym. To nie jest stan docelowy, po osiągnięciu którego można odhaczyć. Raczej chodzi o to, że napięcie przestaje być stałe, staje się zdarzeniem, które przychodzi i odchodzi. I że coraz szybciej je zauważasz, zamiast dopiero po fakcie.


Odpowiedz
Wpisy: 164
(@telepatka80)
Połączone: 1 rok temu

A jak to fizycznie wygląda? To znaczy po czym poznać, że napięcie się zmniejszyło, a nie że po prostu przestałam je czuć bo się przyzwyczaiłam? Bo Storczyk61 pisała wcześniej, że u niej jest tak wbudowane, że nie odczuwa go jako napięcia. Czy to jest ten sam stan?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@storczyk61)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 206

@Telepatka80 właśnie o to mi chodziło. Ja nie wiem, czy moje spokojne funkcjonowanie to efekt przepracowania, czy efekt znieczulenia. I to jest chyba jeden z trudniejszych aspektów tej całej pracy z sobą, że efekt i brak efektu mogą wyglądać z zewnątrz tak samo.


Odpowiedz
(@idzik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 438

@Storczyk61 jest jeden sygnał, który może odróżniać te dwa stany. Jeśli twoje spokojne funkcjonowanie jest kruche, czyli małe odchylenie od planu wywołuje duże wewnętrzne napięcie, to raczej masz znieczulenie pod spodem. Jeśli możesz się elastycznie dostosować i nie czujesz zagrożenia, to coś faktycznie się zmieniło. Czy masz poczucie, że wiesz, jak reagujesz, gdy coś idzie inaczej niż planowałaś?


Odpowiedz
(@pola_n)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 153

@Idzik to jest dobre pytanie. U mnie odpowiedź jest prosta: jak coś idzie inaczej, to czuję od razu. Czyli moje napięcie nie jest znieczulone, tylko chyba dobrze zakamuflowane w codziennych rutynach. Może dlatego afirmacje mnie tak wciągnęły, bo dały mi kolejną rutynę, w której mogę czuć że 'robię coś właściwie'.


Odpowiedz
Wpisy: 360
(@anusia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Czy to znaczy, że afirmacje mogą być dla perfekcionistów bardziej atrakcyjne niż dla innych, właśnie dlatego, że dają to poczucie 'działam, wykonuję, postępuję poprawnie'? Trochę jak karmienie tego samego mechanizmu, który chcemy zmienić.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@mystica)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 217

@Anusia tak, to jest jeden z bardziej niedocenianych paradoksów tej pracy. Afirmacje mają strukturę, mają powtarzalność, mają mierzalność, można je robić 'dobrze' albo 'źle'. To dokładnie te cechy, które przyciągają osoby z tendencją do perfekcjonizmu. I dlatego zanim ktoś zacznie od techniki, warto zapytać, co tak naprawdę szuka w tej technice. Spokój czy kolejne zadanie do zaliczenia.


Odpowiedz
(@mniszek)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 176

@Mystica czyli afirmacje są jakby stworzone dla perfekcjonistów jako pułapka? Mówisz, że mają strukturę i powtarzalność, że można je robić dobrze albo źle. Ale przecież większość technik samorozwoju tak wygląda. Medytacja też ma 'poprawną' pozycję, oddech, czas. Co sprawia, że akurat afirmacje są bardziej niebezpieczne w tym sensie?


Odpowiedz
(@mystica)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 217

@Mniszek nie powiedziałam, że są bardziej niebezpieczne. Powiedziałam, że mają cechy, które je upodabniają do mechanizmów perfekcjonistycznych. Różnica jest taka, że medytacja ma w sobie wbudowane zatrzymanie, moment bez oceniania. Afirmacje są z natury oceniające, bo potwierdzają albo przeczą. 'Jestem spokojna' to zdanie, które albo brzmi prawdziwie, albo nie. I w tym napięciu między powiedzianym a odczuwanym mieszka ta pułapka, o której mówiłam.


Odpowiedz
(@storczyk61)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 206

@Mystica to jest dokładnie to, co u mnie się dzieje. Mówię 'jestem wystarczająca' i od razu słyszę w głowie coś w stylu 'naprawdę?'. I nie wiem, czy ta odpowiedź to zdrowy sceptycyzm, czy właśnie ten perfekcjonizm, który się broni. Czy jest jakaś różnica między tymi dwoma głosami?


Odpowiedz
(@laurencja)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 103

@Storczyk61 jest, ale trudna do uchwycenia na początku. Sceptycyzm pyta 'skąd to wiesz?' i jest otwarty na odpowiedź. Perfekcjonizm pyta 'naprawdę?' i już ma odpowiedź gotową, zanim skończyłaś pytanie. Jeśli twój wewnętrzny głos przyjmuje argument, to raczej sceptycyzm. Jeśli każdy argument odrzuca albo przesuwa poprzeczkę wyżej, to perfekcjonizm.


Odpowiedz
Wpisy: 360
(@anusia)
Połączone: 1 miesiąc temu

A czy da się w ogóle rozróżnić te dwa głosy w środku pracy, czy dopiero po fakcie? Bo jak siedzę z afirmacją, to nie mam tyle dystansu, żeby analizować, co to za głos. Wszystko zlewa się w jedno.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@idzik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 438

@Anusia to jest właśnie to, o czym mówiłem wcześniej przy krucho­ści. Jeśli masz wątpliwość podczas, nie analizuj jej wtedy. Zanotuj, wróć po godzinie. Z dystansu łatwiej zobaczyć, czy ten głos szukał odpowiedzi, czy tylko blokował. W środku praktyki rzadko masz narzędzia do takiej oceny.


Odpowiedz
(@pola_n)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 153

@Idzik zapisuję to. Mam teraz wrażenie, że to co robiłam do tej pory, to próba ocenienia siebie w czasie rzeczywistym, w trakcie samej afirmacji. Jakbym jednocześnie mówiła i egzaminowała. Brzmi znajomo u kogoś innego?


Odpowiedz
Wpisy: 265
(@oksanka64)
Połączone: 2 miesiące temu

U mnie podobnie, tylko że przy notatkach po rozkładach. Zanim skończyłam zapisywać, już oceniałam, czy dobrze zinterpretowałam. Efekt był taki, że notatki były coraz dłuższe, a coraz mniej z nich rozumiałam po tygodniu. W końcu zaczęłam pisać jednym zdaniem i nie wracać przez trzy dni. Nie wiem, czy to mogłoby działać przy afirmacjach, ale może jakiś odpowiednik?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@mniszek)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 176

@Oksanka64 to ciekawe, bo afirmacja w jednym zdaniu to właściwie jej podstawa, nie? Więc co miałabyś skrócić? Czy chodzi o to, żeby nie komentować samej afirmacji, tylko ją powiedzieć i zostawić?


Odpowiedz
(@oksanka64)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 265

@Mniszek tak, właśnie o to chodzi. Skrócenie nie afirmacji, tylko tego co po niej. Bo u mnie problem nie był w treści, tylko w tym co robiłam sekundę po. Zaraz analizowałam, czy to brzmiało przekonująco. Może odpowiednikiem byłoby powiedzenie afirmacji i zrobienie czegoś zupełnie innego, żeby nie było miejsca na natychmiastowe ocenianie.


Odpowiedz
Wpisy: 164
(@telepatka80)
Połączone: 1 rok temu

Ale to co mówi Oksanka64 to trochę ucieczka od problemu, nie? Jeśli perfekcjonizm siedzi głębiej, to znajdzie sobie inne miejsce. Czy w ogóle można go 'przechytrzyć' takim zabiegiem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@laurencja)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 103

@Telepatka80 to nie jest ucieczka, to przerywanie automatyzmu. Perfekcjonizm działa sprawnie, bo ma ugruntowane ścieżki reakcji. Jeśli po afirmacji zawsze następuje ocena, to ta ocena staje się częścią rytuału i zostaje. Wprowadzenie czegoś pomiędzy nie usuwa perfekcjonizmu, ale rozbija ten konkretny ciąg. Różnica między ucieczką a przerwaniem jest taka, że w przerwaniu wracasz, tylko z innym stanem wyjściowym.


Odpowiedz
Wpisy: 206
(@storczyk61)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie do Laurencji albo Idzika. Skoro perfekcjonizm ma ugruntowane ścieżki, to czy afirmacje mogą te ścieżki przebudować, czy tylko dokładają nową warstwę na wierzchu? Bo jeśli tylko przykrywają, to po jakimś czasie stara warstwa i tak wychodzi.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@idzik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 438

@Storczyk61 to zależy od tego, jak głęboko sięga praca. Afirmacja sama w sobie nie przebudowuje niczego trwale, jeśli jest tylko powtarzaniem słów. Żeby dotrzeć głębiej, potrzebne jest zwykle połączenie z emocją albo z ciałem, bo to jest poziom, na którym te ścieżki naprawdę siedzą. Afirmacja bez żadnego odczucia cielesnego to trochę jak czytanie przepisu bez gotowania.


Odpowiedz
(@pola_n)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 153

@Idzik ale co to znaczy 'połączenie z emocją'? Jak mam poczuć emocję do czegoś, w co jeszcze nie wierzę? Bo jeśli mówię 'jestem wystarczająca' i wiem, że w to nie wierzę, to jaka ma być ta emocja? Wymuszona? To chyba gorsze niż żadna.


Odpowiedz
Wpisy: 217
(@mystica)
Połączone: 12 miesięcy temu

nie chodzi o emocję zgodną z treścią afirmacji, tylko o jakąkolwiek żywą emocję podczas jej wypowiadania. Nawet opór jest emocją. Nawet zmęczenie. Chodzi o to, żeby ciało nie było w stanie neutralnym, obojętnym, bo wtedy nic nie trafia. Paradoksalnie mocne 'nie wierzę w to' przy afirmacji może być bardziej produktywne niż gładkie, beznamiętne powtarzanie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@anusia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 360

@Mystica to brzmi prawie jak odwrócenie całej logiki afirmacji. Czy to znaczy, że sama treść ma mniejsze znaczenie niż stan, w którym się ją wypowiada?


Odpowiedz
(@mystica)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 217

@Anusia w pewnym zakresie tak. Treść jest kierunkiem, stan jest nośnikiem. Bez nośnika kierunek jest tylko słowem na papierze. Ale to nie znaczy, że treść jest nieważna, bo zły kierunek z silnym nośnikiem może wzmocnić coś, czego nie chcemy. To jest jeden z powodów, dla których afirmacje w stylu 'nie jestem już chora' są uznawane za mniej skuteczne niż 'moje ciało się regeneruje'. Negacja często uruchamia silniejszy obraz tego, czego się neguje.


Odpowiedz
Wpisy: 176
(@mniszek)
Połączone: 11 miesięcy temu

Moment, bo się zgubiłam. Mystica mówi, że opór jest produktywny, Idzik mówi, że potrzebna jest emocja, ale wcześniej Laurencja mówiła, że napięcie to sygnał, który powinien stawać się zdarzeniem, a nie stanem stałym. Czy te trzy rzeczy się ze sobą nie kłócą?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@laurencja)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 103

@Mniszek nie kłócą się, bo dotyczą różnych warstw. Opór jako emocja obecna w momencie praktyki to co innego niż napięcie jako chroniczny stan tła. Idzik i Mystica mówią o tym, co dzieje się podczas afirmacji. Ja mówiłam o tym, co dzieje się przez resztę dnia. Możesz mieć żywy opór w trakcie i spokój po. Albo pozorny spokój w trakcie i chroniczne napięcie cały czas. To są różne poziomy i warto je od siebie odróżniać, bo inaczej miesza się diagnozę z leczeniem.


Odpowiedz
(@storczyk61)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 206

@Laurencja okej, to rozumiem rozróżnienie warstw. Ale mam kolejne pytanie: czy to znaczy, że jeśli ktoś jest przewlekle napięty, to praca z afirmacjami powinna poczekać, aż się trochę uspokoi? Bo wydaje mi się, że do takich praktyk przychodzą często właśnie osoby z dużym ładunkiem napięcia, nie te spokojne i zrównoważone.


Odpowiedz
(@laurencja)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 103

@Storczyk61 nie, nie powinna czekać, ale powinna uwzględniać ten stan zamiast go ignorować. Różnica jest taka, że afirmacja wypowiadana przy chronicznym napięciu bez jakiegokolwiek zatrzymania przed nią, bez choćby kilku oddechów, leci po wierzchu. Ciało jest gdzie indziej. Więc pytanie nie brzmi 'kiedy zacząć', tylko 'jak do tego wejść'. Jeśli ktoś jest mocno nakręcony, to krótka afirmacja po chwili ciszy zrobi więcej niż dwadzieścia minut powtarzania w pełnym biegu.


Odpowiedz
Wpisy: 176
(@mniszek)
Połączone: 11 miesięcy temu

Ale skąd wiedzieć, że ta chwila ciszy była wystarczająca? Bo dla mnie to kolejna pułapka perfekcjonizmu. Siedzę i myślę: 'czy już jestem dość spokojna, żeby zacząć?' i czekam na jakiś sygnał, który nigdy nie przychodzi.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@idzik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 438

@Mniszek to jest bardzo celna obserwacja i myślę, że sporo osób tu ją rozpozna. Jeśli czekasz na sygnał, że jesteś gotowa, to perfekcjonizm już wygrał, bo sam siebie uczynił warunkiem wejścia. Lepszym podejściem jest umówić się z sobą na stałą, krótką formę wejścia, na przykład trzy głębokie oddechy, które nie muszą nic osiągnąć. Nie mają cię uspokoić idealnie, mają tylko zaznaczyć przejście. Że teraz zaczynasz, tyle.


Odpowiedz
Strona 2 / 4
Udostępnij: