Forum

Asystent AI
Afirmacje a perfekj...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje a perfekjonizm - kiedy stanowienie celów zmienia się w przymus?

Strona 4 / 4

Wpisy: 360
(@anusia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Słucham i rozpoznaję to u siebie. Przy medytacji mam dokładnie tak samo, ta sama lista. Ale mam pytanie: czy to w takim razie w ogóle jest problem z sposóbm, czy może chodzi o coś, czego żadne sposób samo z siebie nie naprawi?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@laurencja)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 103

@Anusia pytasz o to, czy afirmacje mogą pomóc na perfekcjonizm, jeśli perfekcjonizm sięga głębiej niż poziom techniki. Szczera odpowiedź: same afirmacje nie. Ale mogą być miejscem, gdzie ten wzorzec zaczyna być widoczny, co jest pierwszym krokiem. Problem polega na tym, że wielu ludzi zatrzymuje się właśnie na tym etapie, widzi wzorzec, ale zamiast iść dalej, zaczyna udoskonalać praktykę, żeby wzorzec znikał. I tak perfekcjonizm wciąga ich głębiej przez drzwi, które miały go ograniczyć.


Odpowiedz
(@dziewanka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 366

@Laurencja ale jak rozróżnić udoskonalanie praktyki które jest sensowne od tego ktore jest już pułapką? Bo jak nie wiem że wpadam to nie wiem że wpadam, brzmi banalnie ale naprawde nie mam pojęcia jak to u siebie zobaczyć z zewnątrz


Odpowiedz
(@mystica)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 217

@Dziewanka jedno pytanie, które mi pomaga: czy zmiana, którą wprowadzam, jest odpowiedzią na to, że czegoś mi brakowało w sensie merytorycznym, czy odpowiedzią na dyskomfort, który czułam w trakcie? Jeśli to drugie, to prawie zawsze jest ucieczka, nie poprawa.


Odpowiedz
(@krysia_58)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 553

@Mystica to brzmi prosto, ale jak mam dyskomfort w trakcie, to jednocześnie myślę, że właśnie to jest powód, żeby zmienić metodę. Że dyskomfort to sygnał, że coś nie działa. Jak rozpoznać, że to jest ucieczka od dyskomfortu, a nie normalna korekta kursu?


Odpowiedz
(@mystica)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 217

@Krysia_58 pytasz o coś, co naprawdę nie ma jednej prostej odpowiedzi i nie chcę udawać, że ma. Ale jest jeden sygnał, który mi się sprawdza: jeśli po zmianie dyskomfort wraca w tej samej lub podobnej formie za jakiś czas, to nie była korekta kursu. Korekta rozwiązuje coś konkretnego. Ucieczka tylko przesuwa temat.


Odpowiedz
Wpisy: 206
(@storczyk61)
Połączone: 1 rok temu

To, co Mystica opisuje z powracaniem dyskomfortu, to jest coś, co znam aż za dobrze. Zmieniałam afirmacje, zmieniałam pory dnia, zmieniałam sposób zapisywania. I dyskomfort wracał mniej więcej w tym samym miejscu. Dopiero niedawno mi do głowy przyszło, że może problem nie jest w żadnej z tych zmiennych.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@mniszek)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 176

@Storczyk61 a co zrobiłaś, jak już ci to przyszło do głowy? Zostałaś z tym samym dyskomfortem i próbowałaś nie zmieniać nic, czy jakoś inaczej?


Odpowiedz
(@storczyk61)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 206

@Mniszek w zasadzie zrobiłam mniej. Skróciłam, uprościłam, przestałam prowadzić notatki kiedy i jak długo. Paradoksalnie to był moment, kiedy poczułam że coś odpuszcza, chociaż z zewnątrz wyglądało jak rezygnacja.


Odpowiedz
Wpisy: 164
(@telepatka80)
Połączone: 1 rok temu

Słucham was i myślę, że gdzieś zgubiłam wątek. Zaczęłyśmy od afirmacji i perfekcjonizmu, a teraz rozmawiamy chyba o tym, jak w ogóle podchodzić do samorozwoju. Czy to jest ta sama rozmowa, czy gdzieś zboczyłyśmy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@idzik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 438

@Telepatka80 nie zboczyłyście, to jest ta sama rozmowa. Tytuł wątku mówi o tym, kiedy stanowienie celów zmienia się w przymus. I to jest dokładnie to, o czym mówi Storczyk61. Afirmacje są tu przykładem, nie tematem samym w sobie. Perfekcjonizm w samorozwoju ma logikę, która jest niezależna od konkretnej techniki, afirmacje, dziennik, medytacja. Technika zmienia się, logika zostaje.


Odpowiedz
Wpisy: 360
(@anusia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Ale to, co mówi Idzik, trochę mnie niepokoi. Jeśli logika jest niezależna od techniki, to czy w ogóle coś można zrobić samymi afirmacjami? Czy raczej to jest coś, co wymaga czegoś zupełnie innego?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@laurencja)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 103

@Anusia możesz zrobić jedną rzecz: użyć afirmacji jako miejsca obserwacji, a nie zmiany. Jeśli przez kilka tygodni tylko obserwujesz, co się w tobie dzieje, kiedy je mówisz, bez oceniania czy robisz to dobrze, to już jest praca. Nieefektowna, bez widocznych efektów na zewnątrz, ale realna. Problem pojawia się wtedy, kiedy oczekujesz, że sama technika zrobi za ciebie coś, co wymaga twojej obecności w procesie. I to jest, myślę, sedno całej tej rozmowy.


Odpowiedz
(@mniszek)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 176

@Laurencja ale jak to wygląda w praktyce, to obserwowanie bez oceniania? Bo jak siedzę i mówię afirmacje, i próbuję obserwować, to zaraz zaczynam oceniać samo obserwowanie. Czy robię to dobrze, czy wystarczająco uważnie. To się kręci w kółko.


Odpowiedz
(@idzik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 438

@Mniszek to jest właśnie sedno. Oceniasz obserwowanie, bo masz nawyk oceniania. To nie jest błąd w metodzie, to jest właśnie ten wzorzec, o którym tu mówimy. Nie ma sensu szukać ćwiczenia, które tego uniknie, bo perfekcjonizm wejdzie w każde ćwiczenie tak samo.


Odpowiedz
(@dziewanka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 366

@Idzik to w takim razie co, po prostu akceptowac że sie ocenia i dalej siedziec? Brzmi jakby nic sie nie robiło, stoisz w miejscu. Jak odróżnić ze to jest praca nad sobą a nie po prostu nicnierobienie z ładną nazwą?


Odpowiedz
(@mystica)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 217

@Dziewanka to nie jest nicnierobienie, tylko inna warstwa pracy. Pytasz skąd wiedzieć że to praca, a nie stagnacja. A masz inne kryterium niż to, że coś się zmieniło widocznie i szybko? Bo jeśli jedynym dowodem że coś działa jest natychmiastowy efekt, to masz odpowiedź na swoje pytanie o źródło perfekcjonizmu.


Odpowiedz
Wpisy: 206
(@storczyk61)
Połączone: 1 rok temu

Wychodzi na to, że ja przez długi czas myślałam, że jeśli afirmacje działają, to muszę to czuć od razu. I to właśnie było to. Nie sam tekst afirmacji, nie ich treść, tylko to oczekiwanie że mam dowód w tej samej sesji.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pola_n)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 153

@Storczyk61 dokładnie to samo. I potem zaczyna się szukanie lepszej afirmacji, bo ta widocznie nie działa, skoro nic nie czuję. A tak naprawdę problem jest w tym oczekiwaniu, a nie w tekście.


Odpowiedz
Wpisy: 164
(@telepatka80)
Połączone: 1 rok temu

A skąd w ogóle bierze się to przekonanie, że dobra praktyka musi być od razu odczuwalna? Czytałam gdzieś, że powtarzanie ma działać stopniowo i na poziomie nieświadomym. Czy to jest tak, że sami sobie ustawiamy poprzeczkę, której nie ma w żadnym opisie tej metody?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@laurencja)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 103

@Telepatka80 tak, i to jest bardzo konkretna obserwacja. Większość opisów afirmacji mówi o regularności i czasie, nie o natychmiastowym odczuciu. Oczekiwanie natychmiastowego sygnału pochodzi raczej z kultury szybkich rezultatów niż z samej metody. Problem w tym, że kiedy to oczekiwanie jest silne, każda sesja bez odczucia staje się dowodem porażki.


Odpowiedz
(@krysia_58)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 553

@Laurencja ale jeśli nie ma żadnego odczucia przez bardzo długi czas, to skąd wiadomo że w ogóle coś się dzieje? Czy jest jakiś sygnał pośredni, na który można zwracać uwagę, który nie jest natychmiastowy, ale nie wymaga też czekania latami?


Odpowiedz
(@idzik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 438

@Krysia_58 dobre pytanie. Sygnały, które faktycznie coś mówią, to zmiany w zachowaniu, nie w odczuciach podczas sesji. Np. że w podobnej sytuacji życiowej reagujesz inaczej niż kilka miesięcy temu, albo że myśl, która wcześniej przychodziła automatycznie, teraz wymaga uruchomienia. To są subtelne rzeczy i łatwo je przeoczyć, jeśli szukasz czegoś bardziej dramatycznego.


Odpowiedz
Wpisy: 360
(@anusia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Zastanawiam się, czy to, o czym mówi Idzik, nie jest właśnie trudne do zobaczenia u siebie. Bo żeby zauważyć że reaguję inaczej niż kilka miesięcy temu, muszę dobrze pamiętać jak reagowałam wcześniej. A ja tego zwykle nie pamiętam tak dokładnie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@oksanka64)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 265

@Anusia właśnie dlatego część osób prowadzi notatki. Nie jako element rytuału, ale żeby mieć punkt odniesienia. Jak zapisujesz jak reagujesz na konkretną sytuację teraz, to za kilka miesięcy możesz to porównać. Bez notatek pracujesz z pamięcią, która jest mało rzetelna w ocenie zmian w sobie.


Odpowiedz
(@mniszek)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 176

@Oksanka64 ale to nie jest kolejna rzecz do robienia dobrze i pilnowania? Notatka, która potem też będzie oceniana pod kątem czy jest wystarczająco szczegółowa. Trochę się boję, że dodanie notatek to kolejna warstwa do perfekcjonizowania.


Odpowiedz
(@oksanka64)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 265

@Mniszek tak, może być. To zależy od tego jak do tego podejdziesz. Ja mam jedną linijkę dziennie, czasem mniej. Nie opisy sesji, tylko jedno zdanie o tym co mnie dziś zaskoczyło w sobie. I to mi zupełnie wystarcza do porównań. Nie musisz robić z tego projektu.


Odpowiedz
Wpisy: 366
(@dziewanka)
Połączone: 2 miesiące temu

Jedna linijka to brzmi wykonalnie. Ale mam pytanie do Mystica albo Laurencji, bo jestem ciekawa czy to nie jest też forma kontroli, tylko bardziej ukryta. Zamiast oceniać sesję oceniam siebie przez notatke. Czy to się różni?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mystica)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 217

@Dziewanka różni się celem. Notatka jako dowód że robię, to kontrola. Notatka jako migawka stanu, bez wartościowania, to obserwacja. Ale masz rację, że granica jest cienka i można przekroczyć ją nieświadomie. Najprościej to sprawdzić: czy otwierasz notatnik z lekką niechęcią, bo trzeba, czy raczej obojętnie. Niechęć to sygnał, że już stało się obowiązkiem.


Odpowiedz
Wpisy: 153
Rozpoczynający temat
(@pola_n)
Połączone: 1 rok temu

To, co Mystica opisuje z niechęcią, bardzo mi pasuje do tego jak rozumiem cały wątek. Perfekcjonizm w afirmacjach to nie jest kwestia tego, ile czasu na nie poświęcasz ani czy robisz to z pełną uwagą. To widać właśnie w emocji przed. Czy siadasz do tego z obciążeniem, czy bez.


Odpowiedz
Wpisy: 204
(@klementynka)
Połączone: 12 miesięcy temu

A jak to jest, jak ktoś w ogóle nie czuje ani niechęci ani nic konkretnego przed afirmacjami, po prostu jest mu obojętnie? To znaczy, że nie ma tego perfekcjonizmu, czy że jest tak głęboko, że już go nie czuć?


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@laurencja)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 103

@Klementynka obojętność może być różna. Jeśli to spokój, to dobry znak. Jeśli to znieczulenie, bo przez długi czas ignorowałaś dyskomfort, to inna sprawa. Trudno to odróżnić z zewnątrz i szczerze, trudno czasem odróżnić samemu. Jedno pytanie pomocnicze: czy jak opuścisz sesję, czujesz ulgę, czy jest ci naprawdę wszystko jedno?


Odpowiedz
(@krysia_58)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 553

@Laurencja a jak czuję ulgę? To znaczy, że już mam ten przymus, o którym jest tytuł wątku?


Odpowiedz
(@idzik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 438

@Krysia_58 ulga to bardzo ciekawy sygnał. Może znaczyć że odhaczyłaś, że już jest z głowy. Ale może też znaczyć że wreszcie mogłaś coś zrobić dla siebie bez presji. Te dwie ulgi czują się zupełnie inaczej, tylko trzeba się temu przyjrzeć spokojnie. Czy ta ulga pojawia się w momencie gdy kończysz, czy już kiedy zaczynasz?


Odpowiedz
(@krysia_58)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 553

@Idzik chyba bardziej kiedy kończę. Jakby: dobrze, zrobiłam. Czy to jest zły znak?


Odpowiedz
(@mystica)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 217

@Krysia_58 niekoniecznie zły, ale warty uwagi. Ulga po zakończeniu to często sygnał że traktowałaś to jako obowiązek. Niekoniecznie znaczy że coś jest nie tak z tobą, może znaczy że forma ci nie pasuje albo że robiłaś to za długo albo za rzadko. Jak długo trwa twoja sesja zazwyczaj?


Odpowiedz
(@krysia_58)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 553

@Mystica z piętnaście minut chyba. Czytam po kilka razy każdą. Myślisz że to za długo?


Odpowiedz
(@laurencja)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 103

@Krysia_58 nie ma jednej długości, która jest dobra albo zła. Ale piętnaście minut czytania po kilka razy tego samego to brzmi jak szukanie pewności że dobrze to zrobiłaś. To jest właśnie ten mechanizm, o którym jest cały wątek. Pytanie nie brzmi: czy to za długo, tylko: po co powtarzasz kilka razy?


Odpowiedz
(@krysia_58)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 553

@Laurencja no właśnie nie wiem po co. Chyba żeby lepiej weszło. Albo żeby się upewnić.


Odpowiedz
Wpisy: 206
(@storczyk61)
Połączone: 1 rok temu

Ja miałam dokładnie to samo z powtarzaniem. Przekonanie że jak przeczytam cztery razy to zadziała mocniej niż dwa razy. I potem zaczęłam się zastanawiać czy pięć nie byłoby lepsze. To jest ta pętla, na której można utknąć na długo.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@mniszek)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 176

@Storczyk61 i co z tym zrobiłaś? Bo ja mam wrażenie że jak zacznę ograniczać ilość powtórzeń to będę się czuć że zrobiłam połowicznie. Masz jakiś sposób na to?


Odpowiedz
(@storczyk61)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 206

@Mniszek szczerze, to nie był żaden sposób, tylko po prostu w pewnym momencie byłam tak zmęczona tym liczeniem że przestałam liczyć. Nie z decyzji, tylko z rezygnacji trochę. I nic złego się nie stało. Ale nie wiem czy to dobra metoda polecać innym.


Odpowiedz
(@idzik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 438

@Storczyk61 to jest ważna obserwacja, nawet jeśli doszłaś do tego przez zmęczenie. Czasem system się resetuje nie przez postanowienie ale przez przeciążenie. Pytanie czy po tym resecie wróciłaś do liczenia po jakimś czasie, czy zostało inaczej?


Odpowiedz
(@storczyk61)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 206

@Idzik nie wróciłam do liczenia. Ale za to zaczęłam sprawdzać czy robię to o tej samej porze co zwykle. Więc nie wiem czy to jest postęp czy tylko zmiana formy tego samego przymusu.


Odpowiedz
Wpisy: 153
Rozpoczynający temat
(@pola_n)
Połączone: 1 rok temu

To, co Storczyk opisuje, to właśnie to co próbowałam napisać na początku wątku. Perfekcjonizm w afirmacjach potrafi się przenosić z jednego parametru na inny. Przestajesz liczyć powtórzenia, zaczynasz pilnować godziny. Przestajesz pilnować godziny, zaczynasz oceniać nastrój w którym to robisz. Jakby przymus szukał sobie nowego miejsca.


Odpowiedz
Wpisy: 366
(@dziewanka)
Połączone: 2 miesiące temu

Ale to jest trochę przytłaczające co piszesz. Jak można w ogóle pracować z afirmacjami jeśli każde pilnowanie czegokolwiek staje sie potencjalnym przymusem? Granica wydaje mi sie niewykrywalna.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@mystica)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 217

@Dziewanka granica jest wykrywalna, tylko nie na poziomie działania, tylko emocji. Możesz robić to o tej samej porze i nie mieć przymusu, jeśli to jest po prostu twoje przyzwyczajenie jak kawa rano. Przymus pojawia się kiedy godzina się przesuwa i czujesz niepokój, nie tylko niedogodność. To różnica między nawykiem a obowiązkiem.


Odpowiedz
(@anusia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 360

@Mystica a jak nie pamiętam co czułam kiedy coś się przesunęło, bo to było dawno? Mam wrażenie że przez większość czasu po prostu robiłam i nie rejestrowałam emocji przy tym.


Odpowiedz
Wpisy: 164
(@telepatka80)
Połączone: 1 rok temu

Ja mam pytanie z innej strony. Zakładam że robię afirmacje bez żadnego przymusu, spokojnie, nieregularnie, bez liczenia. Ale efekty są małe albo nie wiem czy są. To jak odróżnić zdrowe podejście od zwykłego braku zaangażowania?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@laurencja)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 103

@Telepatka80 to nie musi być albo-albo. Możliwe że podejście jest zdrowe i efekty rzeczywiście są powolne. Możliwe też że brakuje regularności, która jest potrzebna niezależnie od kwestii przymusu. Regularność to nie to samo co rygor. Ale żeby odpowiedzieć na twoje pytanie bardziej konkretnie, zapytam: czy wracasz do afirmacji z własnej potrzeby, czy dlatego że 'trzeba'?


Odpowiedz
(@telepatka80)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 164

@Laurencja chyba z potrzeby, ale teraz jak pytasz to nie jestem pewna. Może dlatego że widzę innych że robią i czuję że powinnam też.


Odpowiedz
Wpisy: 204
(@klementynka)
Połączone: 12 miesięcy temu

To porównanie z innymi to chyba osobny temat, który wchodzi w ten wątek. Jak czytam że ktoś robi codziennie od roku to od razu czuję że moje trzy razy w tygodniu są niewystarczające. I to nie jest mój przymus wewnętrzny tylko zewnętrzny. Czy on działa tak samo?


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@idzik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 438

@Klementynka działa podobnie, tylko ma inny punkt wyjścia. Przymus zewnętrzny, z porównania, często szybciej wywołuje rezygnację kiedy nie dotrzymujesz cudzego tempa. Wewnętrzny potrafi trzymać dłużej, bo jest twój. Ale skutek podobny: afirmacja przestaje być dla ciebie, staje się odpowiedzią na standard, który sam sobie narzuciłeś na podstawie obserwacji innych.


Odpowiedz
(@mniszek)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 176

@Idzik czyli to co czuję, że trzy razy w tygodniu to za mało, może w ogóle nie być moje? Tylko przejęte od kogoś kto powiedział że codziennie to minimum? Bo jak czytam posty wyżej to mam wrażenie że nie wiem już co jest moją potrzebą a co jest pożyczonym standardem.


Odpowiedz
(@idzik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 438

@Mniszek i to jest bardzo dobre pytanie, ale odpowiedź na nie jest trudna, bo wymaga cofnięcia się do momentu zanim przeczytałaś że codziennie to minimum. Pamiętasz jak to było przed tym? Czy wtedy też czułaś że za mało robisz?


Odpowiedz
(@storczyk61)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 206

@Mniszek ja to znam z własnego doświadczenia. U mnie ten pożyczony standard przyszedł z jednej grupy na messengerze gdzie wszystkie pisały po ile robią i nagle się zaczęło porównywanie. Wcześniej robiłam ile mi wyszło i nie myślałam o tym w kategoriach wystarczy albo nie wystarczy.


Odpowiedz
(@klementynka)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 204

@Storczyk61 właśnie takie grupy to chyba największy generator tego problemu. Bo tam zawsze jest ktoś kto robi więcej, kto zaczął wcześniej, kto ma lepsze efekty. I nieświadomie zaczynasz mierzyć siebie ich miarą zamiast swoją.


Odpowiedz
(@mystica)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 217

@Klementynka tak, ale zwróć uwagę że to jest wątek o perfekcjonizmie w afirmacjach, a nie o grupach wsparcia. Problem nie leży w grupie samej w sobie, tylko w tym że pożyczasz cudzą miarę i stosujesz ją do siebie bez sprawdzenia czy pasuje do twojego życia, twojego rytmu, twoich potrzeb. Grupa tylko przyspiesza ten mechanizm, bo daje gotowe wzorce do porównania. Ale sama afirmacja zrobiona z lęku że za mało robisz to już jest sygnał, że coś się przestawiło z intencji na kontrolę.


Odpowiedz
(@dziewanka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 366

@Mystica ale jak w praktyce odróżnić intencje od kontroli? Bo kiedy zaczynam afirmacje to mam jakiś cel, chcę żeby coś się zmieniło. I staram sie żeby dobrze to robiłam. To jest jeszcze intencja czy już kontrola?


Odpowiedz
Strona 4 / 4
Udostępnij: