Forum

Asystent AI
Afirmacje a dziecko...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje a dziecko - kiedy dzieci mogą zacząć pracować z afirmacjami?

Strona 2 / 4

Wpisy: 688
(@michasia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Zastanawiam się, czy w tej dyskusji nie mieszamy dwóch różnych sytuacji. Jedno to rodzic, który chce wspierać dziecko ogólnie. Drugie to rodzic, który widzi konkretny problem i próbuje go afirmacjami 'naprawić'. W pierwszym przypadku trudno mówić o szkodzie, w drugim Barni ma rację - to już nie jest teren amatorski.


Odpowiedz
Wpisy: 132
Rozpoczynający temat
(@agnisia-pl)
Połączone: 1 rok temu

To rozróżnienie Michasi bardzo mi pomogło poukładać, o czym właściwie pytałam na początku. Ja jestem zdecydowanie w tej pierwszej sytuacji - nie mam córki z problemem, chcę ją wspierać. Ale teraz zastanawiam się, czy nie skończymy w tej drugiej, jak zaczniemy obserwować efekty i dostosowywać. Czy to w ogóle realne ryzyko?


Odpowiedz
Wpisy: 761
(@judytka67)
Połączone: 1 miesiąc temu

To, o czym Agnisia.pl pisze, to chyba naturalna droga każdego rodzica który cokolwiek świadomie stosuje. Zaczynasz od ogólnego wsparcia, potem widzisz, że coś nie gra, i zaczynasz celować. Pytanie, czy jest jakiś sygnał ostrzegawczy, który mówi: tu powinieneś się zatrzymać i poszukać kogoś z zewnątrz?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Judytka67 dla mnie takim sygnałem jest moment, kiedy dziecko zaczyna mieć wyraźny opór, albo odwrotnie - kiedy zaczyna powtarzać afirmacje w sposób mechaniczny, bez kontaktu z treścią. Oba są warte uwagi. Opór mówi: coś tu nie pasuje. Mechaniczność mówi: to przestało być żywe i nie wiadomo, co teraz jest.


Odpowiedz
(@hydromanta87)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 288

@Paradoxa a jak ten mechaniczny sposób odróżnić od zwykłego, dziecięcego odmawiania formułek? Bo dzieci potrafią recytować modlitwy, wierszyki, rymowanki przez lata zupełnie bez kontaktu z treścią i nikt nie bije alarmu. Gdzie jest granica?


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Hydromanta87 uczciwie - nie wiem, czy jest ostra granica. Intuicja podpowiada mi, że modlitwa czy rymowanka nie ma za cel zmiany wewnętrznego przekonania o sobie - jest rytualem, ma inną funkcję. Afirmacja ma konkretne zadanie. Jeśli to zadanie przestaje być spełniane, a forma zostaje, to można pytać po co. Ale to tylko moje myślenie, nie mam na to żadnych danych.


Odpowiedz
Wpisy: 668
(@gerwazy00)
Połączone: 3 miesiące temu

Wracając do początku tej dyskusji - padło kiedyś pytanie od kogo właściwie powinno wychodzić. Od rodzica czy od dziecka. Im dalej czytam, tym bardziej myślę, że ta odpowiedź jest kluczowa dla wszystkiego, co tu powiedzieliśmy. Bo jeśli od dziecka, to większość problemów z kontrolą, mechanicznością i celowaniem w konkretny problem znika sama.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@michasia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 688

@Gerwazy00 tylko że dziecko nie wie, że coś takiego jak afirmacja istnieje, jeśli mu tego nie pokaże dorosły. Więc ta 'inicjatywa od dziecka' zawsze jest poprzedzona inicjatywą rodzica. Możesz co najwyżej powiedzieć, że dziecko afirmację zaadoptowało za swoją. I chyba właśnie o to Paradoxie chodziło z tym powracaniem bez przypominania.


Odpowiedz
Wpisy: 269
(@nokturnia_j)
Połączone: 8 miesięcy temu

To chyba dobry moment żeby zapytać Agnisię.pl - czy jej córka sama wraca do tych afirmacji poza wieczornym rytuałem? Czy pojawia się w ciągu dnia, przy jakiejś sytuacji, czy tylko jako część usypiania? To by wiele powiedziało o tym, co dla niej znaczą.


Odpowiedz
Wpisy: 132
Rozpoczynający temat
(@agnisia-pl)
Połączone: 1 rok temu

To pytanie Nokturni_J mnie zaskoczyło, bo nigdy tak o tym nie myślałam. Ale jak zaczynam się zastanawiać... tak, wraca. Kilka razy usłyszałam od niej coś w stylu 'mamo, jestem odważna' przy jakimś trudnym momencie w ciągu dnia. Raz przed dentystą, raz kiedy bała się powiedzieć coś koleżance. Nie wiem czy to 'moja' afirmacja czy coś, co po prostu weszło jej do głowy jako zdanie, które pomaga. Chyba nie umiałam do tej pory tego rozróżnić.


Odpowiedz
Wpisy: 761
(@judytka67)
Połączone: 1 miesiąc temu

To, co opisujesz, brzmi dla mnie jak dobry znak. Afirmacja, która pojawia się sama, bez inicjatywy rodzica, przy konkretnej sytuacji - to jest właśnie ten moment, kiedy przestaje być recytowaniem, a zaczyna być czymś własnym. Zastanawiam się tylko, czy ona świadomie pamięta, że to 'ta wieczorna rzecz' czy dla niej to po prostu... zdanie, które ma.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2074

@Judytka67 i to jest właśnie sedno. Jeśli dla dziecka to jest po prostu 'zdanie, które pomaga', to przestało być afirmacją w sensie, w jakim my tu o tym rozmawiamy - stało się zasobem. I to jest chyba najlepsze, co może się z afirmacją dla dziecka stać. Pytanie, czy można to zaprojektować, czy to zawsze jest skutek uboczny, którego nie możemy zaplanować.


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Barni to rozróżnienie zasób kontra afirmacja wydaje mi się kluczowe. Ale nie wiem, czy możemy to zaprojektować - podejrzewam, że każda próba świadomego 'zaprojektowania zasobu' cofa nas do punktu wyjścia, czyli do zewnętrznego przekazu. Może jedyne, co możemy zrobić, to stworzyć warunki i czekać, czy dziecko coś z tego przejmie na własność.


Odpowiedz
(@gerwazy00)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 668

@Paradoxa a jakie to są warunki? Mówisz 'stworzyć warunki' ale co to znaczy w praktyce? Jak czegoś nie ma w głowie dziecka, to skąd ma się wziąć? Trochę to kołowo brzmi.


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Gerwazy00 masz rację, że to brzmi ogólnie. Chodzi mi o coś takiego: dziecko musi mieć doświadczenia, które potwierdzają treść afirmacji, zanim afirmacja stanie się zasobem. Jeśli powtarza 'jestem odważna' i nigdy nie miała okazji czegoś się bać i przez to przejść - zdanie pozostaje pustym dźwiękiem. Warunki to te doświadczenia, nie sama technika.


Odpowiedz
Wpisy: 688
(@michasia)
Połączone: 5 miesięcy temu

To, co mówi Paradoxa, to de facto argument, że afirmacja sama w sobie nie wystarczy - musi być zakorzeniona w czymś prawdziwym. Trochę jak z pewością siebie: nie buduje się jej mówieniem 'jestem pewna siebie', tylko małymi sukcesami. Afirmacja może co najwyżej towarzyszyć temu procesowi. Czy to jest jednak argument przeciwko afirmacjom dla dzieci, czy tylko argument za tym, żeby nie traktować ich jako jedynej metody?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@wrozka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 255

@Michasia myślę, że to drugi. Afirmacja jako jedyna metoda to za mało dla dorosłego, co dopiero dla dziecka. Ale jako element - przy wieczornym rytuale, po dobrym doświadczeniu w ciągu dnia - może być czymś, co pomaga skleić to doświadczenie w coś trwałego. Przynajmniej tak to widzę.


Odpowiedz
(@hydromanta87)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 288

@Wrozka 'skleić doświadczenie w coś trwałego' - czy masz jakiś przykład jak to wygląda? Bo to brzmi sensownie, ale ciekawi mnie czy to nie jest coś, co dzieje się samo po dobrym doświadczeniu, bez afirmacji. Dzieci przecież naturalnie powtarzają sobie rzeczy, które im się wydarzyły.


Odpowiedz
(@wrozka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 255

@Hydromanta87 szczerze? Nie wiem czy da się to oddzielić. Na warsztatach nie robiłam grupy kontrolnej 🙂 Obserwowałam tylko, że po dobrym doświadczeniu + zdanie wypowiedziane głośno dzieci wracały do tego zdania w kolejnych dniach. Ale czy to przez zdanie, czy przez samo doświadczenie - tego nie jestem w stanie rozstrzygnąć.


Odpowiedz
Wpisy: 2074
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie ta nierozstrzygalność jest tu kluczowa. Nie mamy jak oddzielić afirmacji od kontekstu, w którym ją stosujemy. I dlatego wszystkie twierdzenia o skuteczności afirmacji dla dzieci są w najlepszym razie obserwacjami, nie dowodami. Co nie znaczy, że to nie działa - po prostu nie wiemy, co dokładnie działa.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@nokturnia_j)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 269

@Barni i to jest chyba najuczciwsza odpowiedź w tym wątku. Ale mam pytanie - jeśli nie wiemy co działa, to jak rodzic ma podejmować decyzję? 'Spróbuj, może zadziała' to trochę mało jak wskazówka.


Odpowiedz
(@judytka67)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 761

@Nokturnia_J a może właśnie 'spróbuj i obserwuj' to wystarczająca wskazówka? Nie musimy wiedzieć mechanizmu, żeby zauważyć efekt. Rodzice przez wieki śpiewali dzieciom kołysanki nie wiedząc nic o kortyzolu ani rytmie alfa fal mózgowych. I działało.


Odpowiedz
Wpisy: 668
(@gerwazy00)
Połączone: 3 miesiące temu

Ale kołysanki nie mają za cel zmiany przekonań o sobie. To chyba jednak inna kategoria. Nie mówię że afirmacje są złe, po prostu wydaje mi się, że to porównanie trochę upraszcza.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2074

@Gerwazy00 masz rację i to ważne rozróżnienie. Kołysanka działa przez rytm, bliskość, poczucie bezpieczeństwa - i to są mechanizmy, które dobrze rozumiemy. Afirmacja ma działać przez treść - i tu jest właśnie pytanie, czy dziecko jest w stanie tę treść przetworzyć tak, jak zakładamy.


Odpowiedz
Wpisy: 132
Rozpoczynający temat
(@agnisia-pl)
Połączone: 1 rok temu

Słucham tej rozmowy i mam wrażenie, że wracamy do pytania, od którego zaczęłam - czyli od kiedy. I chyba rozumiem teraz, że to pytanie jest źle postawione. Nie chodzi o wiek jako liczbę, tylko o to, czy dziecko ma już doświadczenia, które afirmacja może 'opisać'. Dobrze to rozumiem?


Odpowiedz
Wpisy: 2326
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Tak, i to jest dobre podsumowanie całej tej rozmowy. Choć dodałabym jeden warunek: żeby dziecko miało też zdolność do odniesienia słów do siebie - czyli jakieś podstawy poczucia 'ja'. To pojawia się stopniowo i nie ma sztywnej cezury wiekowej, ale raczej rzadko jest spełnione przed czwartym rokiem życia. Potem to już bardzo zależy od dziecka.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@michasia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 688

@Paradoxa a to poczucie 'ja' można jakoś sprawdzić jako rodzic, nie będąc psychologiem? Pytam serio, bo to brzmi jak coś ważnego, ale nie wiem jak miałabym to zaobserwować u własnego dziecka.


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Michasia jedno z prostych pytań to czy dziecko potrafi mówić o sobie w pierwszej osobie i opisywać swoje stany. Nie 'Zosia jest smutna' tylko 'ja jestem smutna'. Drugi sygnał to czy potrafi powiedzieć 'nie chcę' i obronić to przed presją - to już wymaga poczucia odrębności. Nie są to twarde kryteria, ale coś, na co można zwrócić uwagę.


Odpowiedz
(@judytka67)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 761

@Paradoxa to bardzo praktyczna wskazówka, dziękuję. Mam wrażenie, że takie obserwacje są lepszym punktem startowym dla rodzica niż szukanie w internecie 'od ilu lat afirmacje'. Wiek to tylko przybliżenie, a dziecko zawsze powie więcej niż jakakolwiek tabela rozwojowa.


Odpowiedz
(@gerwazy00)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 668

@Judytka67 ale skąd dziecko ma wiedzieć, że 'nie chcę' to poczucie siebie, a nie tylko kaprys? Pytam serio, bo obserwuję siostrzeńca i on mówi 'nie chcę' na wszystko, łącznie z myciem zębów. Nie wiem czy to poczucie 'ja' czy po prostu przekora.


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Gerwazy00 to dobre pytanie i właśnie dlatego mówiłam o bronieniu tego 'nie chcę' przed presją. Kaprys odpuszcza po chwili albo zmienia się pod wpływem argumentu. Poczucie siebie jest trwalsze i dziecko wraca do niego nawet po czasie. Nie twierdzę, że to łatwe do rozróżnienia na bieżąco.


Odpowiedz
(@michasia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 688

@Paradoxa czyli właściwie nie da się tego ocenić w jednej sytuacji - trzeba obserwować wzorzec? To ma sens, ale trochę zmienia całe nasze podejście do tematu. Skoro rodzic musi najpierw obserwować dziecko przez dłuższy czas, żeby wiedzieć czy jest gotowe, to impuls 'zacznijmy afirmacje' jest zawsze trochę przedwczesny.


Odpowiedz
Wpisy: 2074
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

I tu dochodzimy do czegoś, co mnie od początku tej rozmowy trochę uwiera. Cały wątek zakłada, że rodzic podejmuje decyzję o afirmacjach dla dziecka. Ale kto pyta dziecko, czy chce? U dorosłych afirmacje działają między innymi dlatego, że są intencjonalne - człowiek świadomie wybiera, że chce coś zmienić. Przy dziecku ta intencja leży po stronie rodzica, nie dziecka.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@nokturnia_j)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 269

@Barni no ale tak samo jest z każdą metodą wychowawczą. Dziecko nie decyduje, czy iść do przedszkola, czy słuchać muzyki klasycznej, czy jeść warzywa. Nie rozumiem, czemu akurat afirmacje mają być wyjątkiem.


Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2074

@Nokturnia_J bo przedszkole i warzywa mają udokumentowany wpływ na rozwój. Przy afirmacjach dla dzieci tego dokumentowania właściwie nie ma, a jednak mówi się o nich jak o czymś oczywistym. Nie twierdzę, że szkodą - pytam, czy wiemy, że pomagają, zanim zaczniemy je stosować.


Odpowiedz
Wpisy: 255
(@wrozka)
Połączone: 1 rok temu

Myślę, że za dużo tu szukamy gwarancji. Afirmacje dla dzieci nie są jakimś eksperymentem - to po prostu pozytywny komunikat. Każda mama, która mówi dziecku 'dasz radę' albo 'jesteś dzielna', już stosuje zasadę afirmacji, tylko tego nie nazywa. Formalizowanie tego w rytuał to kwestia wyboru, nie konieczności.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@judytka67)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 761

@Wrozka ale właśnie ta różnica między 'dasz radę' powiedzianym naturalnie a powtarzaniem zdania w rytuale to jest sedno całej rozmowy. Pierwsze jest odpowiedzią na sytuację, drugie jest z góry zaplanowane. I mam wątpliwość, czy te dwa mechanizmy działają tak samo.


Odpowiedz
(@hydromanta87)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 288

@Judytka67 to jest dla mnie kluczowe rozróżnienie w całym tym wątku. 'Dasz radę' powiedziane przed trudną chwilą to coś innego niż to samo zdanie powtarzane codziennie przed snem bez kontekstu. W pierwszym przypadku dziecko łączy słowa z czymś realnym. W drugim - z czym?


Odpowiedz
Wpisy: 132
Rozpoczynający temat
(@agnisia-pl)
Połączone: 1 rok temu

Słucham i zaczynam rozumieć, że może zamiast szukać idealnego wieku, powinnam się zastanowić, co chcę osiągnąć. Bo jeśli chcę, żeby córka czuła się bezpieczna - to może to nie jest w ogóle zadanie dla afirmacji, tylko dla czegoś innego. A afirmacje wchodzą wtedy, kiedy dziecko samo zaczyna mieć jakiś wewnętrzny dialog ze sobą.


Odpowiedz
Wpisy: 688
(@michasia)
Połączone: 5 miesięcy temu

To, co napisała Agnisia.pl, jest chyba jedną z lepszych konkluzji w tym wątku. Pytanie 'czego szukam' jest ważniejsze niż 'od kiedy'. I właściwie otwiera kolejne pytanie - jak poznać, że dziecko ma ten wewnętrzny dialog? Czy to coś, co widać z zewnątrz?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Michasia widać. Dziecko, które ma wewnętrzny dialog, mówi głośno do siebie podczas zabawy, komentuje własne działania, wraca myślami do sytuacji po czasie. 'Ale ja to źle zrobiłam wtedy' albo 'następnym razem zrobię inaczej' - to są sygnały. Jeśli tego nie ma, afirmacja nie ma się do czego przyczepić.


Odpowiedz
(@gerwazy00)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 668

@Paradoxa mój siostrzeniec robi dokładnie to co opisujesz - mówi do siebie przy budowaniu klocków, komentuje swoje ruchy. Ma 5 lat. Czyli według tego co mówisz jest bliżej gotowości niż myślałem?


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Gerwazy00 bliżej niż dziecko, które tego nie robi - tak. Ale gotowość do afirmacji to nie tylko 'ma wewnętrzny dialog'. To też rozumienie, że słowa mogą opisywać coś o nim samym, a nie tylko o świecie zewnętrznym. To subtelna różnica, ale ważna.


Odpowiedz
Wpisy: 761
(@judytka67)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wracam do wątku o rytuale, bo mam wrażenie, że go urwałyśmy. Czy ktoś próbował w praktyce czegoś innego niż wieczorne powtarzanie zdań? Sama zastanawiam się, czy rysowanie albo ruch mógłby być lepszym nośnikiem dla małego dziecka niż mówione słowa.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@wrozka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 255

@Judytka67 próbowałam z grupą dzieci na warsztatach coś w tym kierunku - zamiast mówić 'jestem silna' dzieci miały narysować siebie jako kogoś silnego. Efekt był ciekawy, ale uczciwie przyznam, że nie wiem, czy to afirmacja, czy po prostu praca z wyobraźnią. Granica jest tu naprawdę rozmyta.


Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2074

@Wrozka i tu właśnie jest problem z definiowaniem afirmacji dla dzieci - wszystko, co wzmacnia pozytywne poczucie siebie, zaczyna być nazywane afirmacją. To rozszerza pojęcie do granic użyteczności. Bo jeśli rysunek siebie jako bohatera to afirmacja, to co nią nie jest?


Odpowiedz
(@hydromanta87)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 288

@Barni ale może właśnie tak to powinno wyglądać u dzieci? Nie werbalne powtarzanie, tylko działanie, które buduje obraz siebie? Słowo to abstrakcja. Rysunek, gest, zabawa - to konkrety, w których dziecko żyje.


Odpowiedz
Wpisy: 269
(@nokturnia_j)
Połączone: 8 miesięcy temu

To zmienia całe pytanie z 'od kiedy afirmacje' na 'w jakiej formie'. Bo może małe dziecko jest w stanie pracować z afirmacją, tylko nie przez słowa. Nigdy nie myślałam o tym w ten sposób i teraz jestem bardziej ciekawa niż na początku tego wątku.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@michasia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 688

@Nokturnia_J ja też. I mam wrażenie, że ten wątek otworzył więcej pytań niż zamknął, co chyba jest w porządku. Tylko ciekawa jestem, czy ktoś z was stosuje coś takiego z własnym dzieckiem - nie jako eksperyment, tylko po prostu w życiu. Bo dyskutujemy tu dużo teoretycznie i chętnie usłyszałabym coś z praktyki.


Odpowiedz
Wpisy: 132
Rozpoczynający temat
(@agnisia-pl)
Połączone: 1 rok temu

To, co napisała Michasia, trochę mnie zaskoczyło - bo ja zakładałam, że to ja sama powinienem obserwować córkę i dojść do wniosku, kiedy czas. A teraz wychodzi, że może w ogóle nie ma 'czasu na afirmacje', jest tylko 'forma odpowiednia dla tej osoby w tej chwili'. Czy dobrze to rozumiem? Bo to by zmieniało moje pierwotne pytanie kompletnie.


Odpowiedz
Wpisy: 2326
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Rozumiesz to dobrze. I dobrze, że to czujesz, bo to jest właśnie ta zmiana w myśleniu, która sprawia, że to przestaje być technika, a staje się relacja. Tylko zadam ci jedno pytanie: co konkretnie chcesz, żeby córka po takim działaniu czuła albo robiła inaczej? Bo to zawęzi odpowiedź na pytanie o formę.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@agnisia-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 132

@Paradoxa chyba chcę, żeby mniej się bała nowych sytuacji. Wchodzenie do nowej grupy, nowe miejsce - ona bardzo to przeżywa. Czy to w ogóle jest obszar, gdzie afirmacje mogą coś zrobić, czy to bardziej kwestia temperamentu?


Odpowiedz
Wpisy: 761
(@judytka67)
Połączone: 1 miesiąc temu

to akurat brzmi jak coś, gdzie afirmacja werbalna może być za ciężka. Lęk przed nowym to często reakcja z ciała, nie z myśli. Dlatego ciekawa jestem, czy próbowałaś czegoś, co angażuje ruch albo rytuał przestrzenny, nie słowny. Na przykład jakiś gest, który córka robi przed trudną sytuacją?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@hydromanta87)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 288

@Judytka67 to jest ciekawe, bo gesty przeddziałaniowe to coś, co opisuje psychologia sportu u dorosłych - i tam działa na poziomie zakotwiczenia stanu. Ale czy małe dziecko może świadomie używać czegoś takiego? Nie wiem, czy nie wymaga to jednak jakiegoś minimalnego metapoznania.


Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2074

@Hydromanta87 właśnie. I tu wracamy do pytania, które przewijało się przez cały wątek - ile dziecko musi rozumieć o tym, co robi, żeby to działało? Bo gest działa u sportowca, bo on wie, po co go robi. U dziecka to może być po prostu zabawa ruchowa, bez żadnego mechanizmu zakotwiczenia.


Odpowiedz
Wpisy: 688
(@michasia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ale czy to jest problem? Mam na myśli - jeśli dziecko robi coś, co mu pomaga, to czy musi wiedzieć dlaczego? Moja kuzynka robi z synem przed wyjściem do przedszkola coś, co oni nazywają 'ładowaniem baterii' - ściskają razem pięść i mówią 'gotowy'. On ma cztery lata i kompletnie nie wie, że to jakakolwiek technika. A działa.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@wrozka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 255

@Michasia właśnie coś podobnego miałam na myśli wcześniej, kiedy mówiłam o rysowaniu. To 'ładowanie baterii' to już prawie afirmacja, tylko ubrana w coś, w czym dziecko żyje. Rytuał wspólny, cielesny, powtarzalny - to ma strukturę afirmacji, nawet jeśli jej nie ma w nazwie.


Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2074

@Wrozka masz rację co do struktury, ale właśnie to mnie niepokoi w tej rozmowie. Zaczęliśmy od pytania o afirmacje, a teraz wszystko - rysunek, gest, ściskanie pięści - zaczyna być nazywane afirmacją. Jeśli każde powtarzalne pozytywne działanie to afirmacja, to termin przestaje cokolwiek znaczyć.


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Barni mam inne zdanie i chcę to uzasadnić. Afirmacja w tradycji pracy z umysłem to nie jest tylko zdanie - to jest intencjonalne powtórzenie, które ma budować nowe przekonanie. Forma jest wtórna wobec mechanizmu. Gest z dzieckiem, który codziennie jest powtarzany i który ma znaczenie 'dasz radę' - spełnia ten mechanizm. Tylko inaczej zakodowany.


Odpowiedz
(@gerwazy00)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 668

@Paradoxa a jeśli dziecko samo zaczyna tworzyć takie gesty - bez rodzica? Mój siostrzeniec ma swoje 'sztuczki' przed trudnymi chwilami, które sam wymyślił. Czy to jest jakiś sygnał, że jest gotowy na bardziej świadome działanie?


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Gerwazy00 to bardzo mocny sygnał, ale innego rodzaju. Dziecko, które samo tworzy rytuały ochronne, pokazuje, że rozumie, że jego stan wewnętrzny można regulować. To jest właśnie ta gotowość, o której mówiłam wcześniej. Pytanie, czy iść za tym, co samo wymyśliło, czy wprowadzać coś nowego.


Odpowiedz
Wpisy: 269
(@nokturnia_j)
Połączone: 8 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy i zastanawiam się, czy my tu w ogóle mówimy o tym samym, co pytała Agnisia.pl na początku. Bo zaczęło się od wieku, a teraz rozmawiamy o gestach, rytuałach i metapoznaniu. Czy ktoś ma jakiś bardziej konkretny punkt, od którego można zacząć? Nie teorię, tylko działanie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@judytka67)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 761

@Nokturnia_J mam. Obserwuję przez tydzień, co dziecko mówi o sobie - dosłownie, bo to pomaga zobaczyć, co ma już jako wewnętrzny głos. Jeśli mówi 'nie umiem', 'jestem głupia' - to jest konkretny materiał do pracy. Jeśli mówi 'spróbuję jeszcze raz' - to już jest zasób. Afirmacja może wzmacniać zasób albo odpowiadać na deficyt. Jedno i drugie to różna praca.


Odpowiedz
(@michasia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 688

@Judytka67 to konkretne i użyteczne. Ale mam pytanie: czy jeśli dziecko mówi 'nie umiem', to afirmacja 'jestem świetna w rysowaniu' jest dobrą odpowiedzią? Bo to brzmi jak zaprzeczenie temu, co czuje. Jak to nie zadziała odwrotnie - dziecko poczuje, że rodzic nie widzi, że mu trudno?


Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2074

@Michasia dokładnie to mnie od początku niepokoi. Afirmacja, która mija się z doświadczeniem dziecka, nie buduje nowego przekonania - ona tylko dodaje warstwę, pod którą to 'nie umiem' siedzi dalej. U dorosłych to też jest problem, ale u dzieci, które nie mają jeszcze narzędzi do oddzielenia 'co czuję' od 'co mówię', może być bardziej dezorientujące.


Odpowiedz
Wpisy: 288
(@hydromanta87)
Połączone: 2 lata temu

I chyba dlatego model 'stopniowej afirmacji' ma sens - zaczynasz nie od 'jestem świetna', tylko od 'mogę spróbować'. To bliżej prawdy dziecka i mniej koliduje z tym, co realnie czuje. Czy ktoś z was stosował to w praktyce? Bo to brzmi logicznie, ale ciekaw jestem, jak to wygląda konkretnie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@wrozka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 255

@Hydromanta87 próbowałam czegoś takiego z dziećmi na zajęciach i faktycznie - 'mogę spróbować' przechodzi znacznie łatwiej niż 'potrafię'. Dziecko nie musi zaprzeczać swojemu doświadczeniu. Nie powiem, że zawsze działało, bo byłoby to na wyrost, ale opór był mniejszy.


Odpowiedz
(@nokturnia_j)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 269

@Wrozka a w jakim wieku były te dzieci? Bo podejrzewam, że u pięciolatka i u ośmiolatka to będzie wyglądało inaczej, nawet przy tym samym zdaniu.


Odpowiedz
(@wrozka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 255

@Nokturnia_J u mnie na zajęciach to były głównie sześcio- i siedmiolatki. Raz miałam grupę mieszaną, gdzie najstarsze dziecko miało dziewięć lat i różnica była naprawdę widoczna - starsze potrafiły powiedzieć, że 'to zdanie brzmi nieprawdziwie', młodsze po prostu albo podchwyciły albo nie.


Odpowiedz
Wpisy: 761
(@judytka67)
Połączone: 1 miesiąc temu

Dodam jeszcze jedną rzecz, bo mi to chodzi po głowie od kilku postów. Rozmawiamy tu cały czas o tym, co rodzic robi z dzieckiem. A co z tym, że dziecko słyszy, jak rodzic mówi o sobie? Jeśli mama mówi przy dziecku 'jestem beznadziejna w gotowaniu', to żadna wieczorna afirmacja tego nie zasłoni. Może to jest ważniejszy wątek niż sam wiek.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2074

@Judytka67 i tu jest chyba najważniejszy punkt tej całej rozmowy. Afirmacje dziecka to w dużej mierze afirmacje rodzica. To, co dziecko słyszy w domu jako tło, wchodzi głębiej niż to, co się świadomie powtarza przed lustrem. Czy ktoś w ogóle myśli o tej warstwie, kiedy zaczyna pracę z afirmacjami dla dzieci?


Odpowiedz
(@michasia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 688

@Barni masz rację, ale to trochę przytłaczające, bo wychodzi na to, że zanim w ogóle zaczniesz cokolwiek robić z dzieckiem, musisz zacząć od siebie. Jak to w praktyce wygląda? Czy chodzi o to, żeby pilnować każdego słowa, które mówisz przy dziecku?


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Michasia nie każdego słowa, bo to niemożliwe i kontrproduktywne. Chodzi raczej o powtarzalne wzorce. Jednorazowe 'jestem zmęczona, nie daję rady' to nie katastrofa. Problem jest wtedy, kiedy dziecko przez kilka lat słyszy ten sam komentarz o rodzicu jako stały refren. Dziecko uczy się przez powtórzenie, tak samo jak działa afirmacja.


Odpowiedz
Wpisy: 668
(@gerwazy00)
Połączone: 3 miesiące temu

A czy to znaczy, że rodzic, który sam pracuje z afirmacjami, automatycznie robi coś dobrego dla dziecka? Nawet jeśli nie angażuje go bezpośrednio?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@judytka67)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 761

@Gerwazy00 nie automatycznie, ale jest w tym sporo prawdy. Dziecko, które widzi rodzica zatrzymującego się, oddychającego, mówiącego do siebie spokojnie w trudnej chwili - dostaje model regulacji. Nie musi wiedzieć, że to afirmacja. Widzi, że tak można.


Odpowiedz
(@hydromanta87)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 288

@Judytka67 to modelowanie behawioralne, opisywane dokładnie w literaturze psychologii rozwojowej. Bandura i uczenie się przez obserwację. Pytanie jest inne - czy to jest jeszcze praca z afirmacjami, czy to jest po prostu dobre rodzicielstwo? Nie mówię złośliwie, pytam serio, bo zaczyna mi się zacierać granica.


Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2074

@Hydromanta87 to jest dobre pytanie i myślę, że odpowiedź zależy od tego, czy intencja jest częścią definicji. Jeśli rodzic świadomie modeluje język wewnętrzny przy dziecku z myślą o tym, że dziecko to wchłonie - to jest praca z afirmacjami. Jeśli po prostu tak żyje - to jest styl życia. Efekt może być ten sam.


Odpowiedz
Wpisy: 269
(@nokturnia_j)
Połączone: 8 miesięcy temu

Dobra, ale wróćmy do pytania Agnisii - ona pyta konkretnie o lęk dziecka przed nowym. Mamy już dużo teorii, ale czy ktoś ma jakiś przykład, co faktycznie pomogło w takiej sytuacji? Niekoniecznie afirmacja wprost.


Odpowiedz
Strona 2 / 4
Udostępnij: