To działa - spokojnie. Tylko mechanizm jest trochę inny niż przy dorosłym, który świadomie przeformułowuje przekonanie. U pięciolatki te zdania są przyjmowane bardziej bezpośrednio, bez filtru. Dlatego są skuteczne, ale też dlatego trzeba uważać na to, co się mówi przy okazji - nie tylko w wieczornym rytuale.
Moja córka miała chyba te początki filtru wcześniej, bo już w wieku sześciu lat pytała 'ale czemu tak mówisz, skoro ja się bałam tamtego dnia'. To znaczy, że zdanie o dzielności nie zgrało się z jej własną pamięcią. Zaczęłam wtedy inaczej formułować - mniej ocen, więcej obserwacji.
To jest naprawdę inne podejście. Bo afirmacja jako fakt, który już się zdarzył, a nie życzenie na przyszłość - to chyba zmienia całą logikę. Dorosłemu tez by to łatwiej weszło niż abstrakcyjne 'jestem silny'.
Dobra, to bardzo mi pomogło. Czyli to co robiłam z córką jest OK, tylko nie do końca rozumiałam dlaczego działa. Ale mam jeszcze jedno pytanie, bo chyba za wcześnie skończyłam czytać w górę wątku - co z wiekiem, w którym dziecko zaczyna świadomie uczestniczyć w afirmacji? Córka ma pięć lat i jest na poziomie przyjmowania. A kiedy mogłabym ją zaprosić do współtworzenia, żeby ona sama wymyślała te zdania?
to zależy, co rozumiesz przez 'współtworzenie'. Jeśli chodzi o to, żeby dziecko samo wymyśliło zdanie od zera - to raczej nie przed siódmym rokiem życia, bo wcześniej dziecko nie ma jeszcze wystarczającego wglądu w siebie, żeby wiedzieć, czego mu potrzeba. Ale jeśli pytasz, czy możesz zadawać naprowadzające pytania i dawać wybór - to tak, już teraz. 'Co chciałabyś, żebym dzisiaj ci powiedziała przed snem - że jesteś dzielna, czy że dasz sobie radę?' - to dziecko wybiera, a nie tworzy z niczego. To dobre ćwiczenie etapu przejściowego.
Właśnie to mnie ciekawiło od początku tej rozmowy - czy jest jakiś znak, że afirmacja 'weszła' u dziecka i nie trzeba jej już powtarzać? Bo u dorosłego to może być zmiana zachowania albo myślenia. A u małego dziecka jak to rozpoznać?
