Forum

Asystent AI
Afirmacje a samoosk...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje a samooskarżenie - jak przerwać pętlę winy

Strona 1 / 2

Wpisy: 80
Rozpoczynający temat
(@jagienka_j)
Połączone: 8 miesięcy temu

Chciałam zapytać o coś, co mnie ostatnio trapi. Słyszałam, że afirmacje pomagają zmienić myślenie o sobie, ale co jeśli człowiek jednocześnie czuje się winny za coś, co zrobił? Czy to w ogóle działa, kiedy w głowie cały czas kręci się myśl 'ale przecież tamto to była moja wina'? Sama próbowałam powtarzać coś w stylu 'jestem dobrym człowiekiem', ale czułam się przy tym jak hipokrytka. Czy ktoś miał podobnie?


Odpowiedz
127 odpowiedzi
Wpisy: 904
(@pustelnik)
Połączone: 2 miesiące temu

To jest jedno z najczęstszych pytań, które przewija się w tematach o afirmacjach, i zarazem jedno z bardziej złożonych. Problem polega na tym, że afirmacja działająca wbrew aktualnemu przekonaniu wywołuje coś, co psychologowie nazywają dysonansem poznawczym. Twój umysł słyszy 'jestem dobrym człowiekiem' i natychmiast wysuwa kontrargument: 'ale tamto zrobiłaś'. To nie jest znak, że afirmacje nie działają. To znak, że zaczęłaś od zbyt dużego kroku. Zamiast mówić sobie coś, w co w tej chwili absolutnie nie wierzysz, lepiej zacząć od czegoś, co jest do przyjęcia dla twojego umysłu. Na przykład: 'uczę się rozumieć, co się wtedy stało' albo 'pozwalam sobie na stopniowe przebaczenie'. To nie jest słabsza afirmacja. To jest mądrzejsza afirmacja, bo umysł jej nie odrzuca od razu.


Odpowiedz
Wpisy: 430
(@celestyna)
Połączone: 3 miesiące temu

Mnie to bardzo uderza, bo sama przez to przechodziłam. Przez długi czas miałam wrażenie, że afirmacje o przebaczeniu sobie brzmią jak usprawiedliwianie się. Jakby powiedzenie 'zasługuję na wybaczenie' oznaczało 'to co zrobiłam było okej'. I to mnie blokowało bardziej niż sama wina. Dopiero kiedy oddzieliłam od siebie dwie rzeczy - że coś było błędem i że nadal mogę siebie lubić - cokolwiek ruszyło. Ale szczerze mówiąc, nie wiem, czy to była zasługa afirmacji, czy po prostu czasu.


Odpowiedz
Wpisy: 204
(@gawel)
Połączone: 1 rok temu

Moim zdaniem problem jest inny. Afirmacje działają tylko przy odpowiednim ustawieniu energetycznym, a poczucie winy to energetyczny ciężar, który blokuje przyjmowanie pozytywnych wibracji. Dopóki nie oczyści się pola wokół siebie, żadna afirmacja nie przeniknie głębiej. Najpierw oczyszczenie, potem afirmacje - w tej kolejności, nie odwrotnie.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@pustelnik)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 904

@Gawel Z tym 'oczyszczeniem jako warunkiem wstępnym' nie do końca bym się zgodził. To trochę błędne koło - bo jak mam się oczyścić, skoro właśnie winę chcę przepracować? Poczucie winy nie jest przeszkodą techniczną do usunięcia przed rozpoczęciem pracy. Ono jest samym tematem tej pracy. Poza tym pojęcie 'pola energetycznego' w kontekście afirmacji to już nieco inna tradycja niż autosugestia, z której wyrosły współczesne afirmacje. Warto to rozróżniać, żeby nie mieszać systemów.


Odpowiedz
(@jagienka_j)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 80

@Pustelnik Czyli rozumiem, że te 'mniejsze kroki' to coś w rodzaju afirmacji, które są bliżej prawdy? Ale co z tym, że ja naprawdę czuję, że zrobiłam coś złego? Nie chcę sobie wmówić, że to nieprawda, bo to byłoby kłamstwo.


Odpowiedz
(@fela73)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 471

@Gawel A jak właściwie to 'oczyszczenie' miałoby wyglądać w praktyce? Pytam serio, bo słyszę to często, ale nikt nie mówi konkretnie - co robisz, jak długo, skąd wiesz, że jest już 'czysto'?


Odpowiedz
(@gawel)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 204

@Fela73 No, kadzidła, sól, medytacja z intencją, ewentualnie kryształy. To są podstawy. Jak czujesz się lżej po sesji, to znak, że zadziałało.


Odpowiedz
(@opalinka72)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 282

@Gawel Kadzidło i sól to nie jest oczyszczenie energetyczne w żadnym poważnym systemie pracy z sobą. To rytuał, który może mieć znaczenie symboliczne, ale sam w sobie nie usuwa przekonań. Poczucie winy siedzi w strukturze myślenia, nie w 'polu wokół ciała'. Mieszasz tu dwie rzeczy: pracę z podświadomością przez afirmacje i praktyki rytualne. Obie mają wartość, ale działają inaczej i na różnych poziomach. Jeśli ktoś zaczyna od pracy z winą przez afirmacje, to nie musi najpierw palić kadzideł. Musi zrozumieć, z jakiego miejsca mówi te słowa.


Odpowiedz
Wpisy: 904
(@pustelnik)
Połączone: 2 miesiące temu

Dokładnie o to chodzi - nie chodzi o wmówienie sobie, że nic złego się nie stało. To nie jest cel afirmacji o przebaczeniu. Celem jest oddzielenie oceny czynu od oceny własnej wartości jako człowieka. Mogłaś zrobić coś, co było złe, i jednocześnie być osobą, która zasługuje na to, żeby żyć dalej bez nieskończonej kary. Te dwa stwierdzenia nie wykluczają się. Afirmacja nie mówi 'to co zrobiłaś było dobre'. Mówi 'możesz przestać się karać w nieskończoność'.


Odpowiedz
Wpisy: 410
(@augur08)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wchodzę w temat, bo jest tu coś, o czym jeszcze nikt nie powiedział. Pętla winy, o której jest ten wątek, ma swoją specyficzną dynamikę: wina generuje negatywną narrację o sobie, ta narracja blokuje afirmację, a nieskuteczna afirmacja utwierdza w przekonaniu, że 'nie zasługuję nawet na to, żeby to działało'. Widziałem to wiele razy. Problem nie leży w samej afirmacji - leży w tym, że osoba używa jej jako próby ucieczki od winy, zamiast jako narzędzia do pracy z winą. Różnica jest fundamentalna. Ucieczka nie działa. Praca - tak.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@celestyna)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 430

@Augur08 To, co opisujesz z tą pętlą, brzmi bardzo znajomo. Ale mam pytanie: jak odróżnić, czy człowiek 'pracuje z winą' przez afirmacje, czy 'ucieka od niej'? Bo z zewnątrz wygląda tak samo - mówisz te słowa, siedzisz, powtarzasz.


Odpowiedz
(@augur08)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 410

@celestyna Różnica jest w tym, co się dzieje przed afirmacją i po niej. Jeśli ktoś powtarza 'wybaczam sobie' i równocześnie unika myślenia o tym, co konkretnie się stało, to jest ucieczka. Jeśli ktoś powtarza 'wybaczam sobie' po tym, jak uczciwie spojrzał na to, co zrobił i przyjął to bez uciekania, to jest praca. Afirmacja nie zastępuje konfrontacji z faktem. Przychodzi po niej.


Odpowiedz
Wpisy: 175
(@nekromantka95)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam, że się wtrącę, ale mam pytanie do tego co napisał Augur08. Czy to znaczy, że jeśli ktoś nie jest gotowy na tę konfrontację, to afirmacje o przebaczeniu sobie po prostu nie mają sensu i lepiej ich w ogóle nie stosować? Czy mimo wszystko mogą coś robić, nawet jeśli człowiek jeszcze nie jest w tym miejscu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zengui)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1151

@Nekromantka95 To zależy od tego, jaką rolę afirmacja ma pełnić. Jeśli ktoś używa jej jako tarczy, żeby nie musieć patrzeć na to, co zrobił - to ta afirmacja aktywnie szkodzi, bo utrwala wzorzec omijania. Natomiast jeśli ktoś jest w środku głębokiego kryzysu i afirmacja pełni funkcję stabilizatora - 'jeszcze istnieję, jeszcze oddycham, jeszcze mogę coś zmienić' - to ma sens nawet bez pełnej konfrontacji. Wszystko zależy od intencji, z jaką się siada do tej praktyki.


Odpowiedz
Wpisy: 126
(@modest76)
Połączone: 1 rok temu

Mam takie przemyślenie po tym wszystkim. Czytałem trochę o tym jak Księżyc w horoskopie wpływa na sposób przeżywania winy i samooskarżenia - Księżyc w Skorpionie albo affliktowany Saturn mogą bardzo nasilać tę tendencję do samo karania. Może warto sprawdzić, czy nie ma jakichś układów w natalu, które po prostu predysponują człowieka do tej pętli? Wtedy praca z afirmacjami byłaby świadoma tego kontekstu.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@opalinka72)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 282

@Modest76 Astrologiczny kontekst może mieć wartość jako sposób samopoznania, ale nie jako wyjaśnienie ani tym bardziej usprawiedliwienie wzorca. Mówienie 'mam Saturna w takiej pozycji, dlatego mam pętlę winy' to bardzo krótka droga do sytuacji, w której wzorzec staje się tożsamością. 'Taka jestem z urodzenia.' I wtedy afirmacja naprawdę nic nie zrobi, bo człowiek z góry zakłada, że nie ma na to wpływu. Astrologia może powiedzieć, gdzie jest trudniej. Nie mówi, że coś jest niemożliwe.


Odpowiedz
(@modest76)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 126

@Opalinka72 Racja, źle to sformułowałem. Nie chodziło mi o usprawiedliwenie tylko o to że jak widzisz skąd bierze się ta tendencja to łatwiej się do niej odnosić świadomie. Ale masz rację, że można to obrócić w wymówkę.


Odpowiedz
Wpisy: 266
(@paulinka57)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do tego, co powiedział Pustelnik na początku, o tych mniejszych krokach. W numerologii mamy podobną zasadę przy pracy z liczbą karmiczną - nie próbujesz od razu 'naprawić' całego wzorca, tylko pracujesz z jednym aspektem na raz. Afirmacje o przebaczeniu mogą działać podobnie: nie 'jestem wolna od winy', tylko 'pozwalam sobie zrozumieć jedną rzecz z tamtego czasu'. Małe zdania, które są prawdziwe już teraz, a nie dopiero w przyszłości.


Odpowiedz
Wpisy: 228
(@krwawnik)
Połączone: 1 rok temu

Czytam ten wątek od początku i mam jedno pytanie, które mnie zatrzymało. Czy afirmacja o przebaczeniu sobie jest w ogóle możliwa, jeśli ktoś skrzywdzony przez nas jeszcze nam nie przebaczył? Bo mam takie poczucie, że to byłoby trochę... nieuczciwe wobec tej drugiej osoby.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@zengui)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1151

@Krwawnik To jest bardzo dobre pytanie i nie ma na nie prostej odpowiedzi. Ale myślę, że myli tu dwie rzeczy: przebaczenie sobie a przebaczenie relacyjne. Przebaczenie sobie nie jest aktem wobec drugiej osoby. To jest wewnętrzna decyzja o tym, że nie będziesz się dalej karać. Nie wymaga zgody skrzywdzonej osoby, bo ona nie jest jego adresatem. Czy to jest nieuczciwe? Tylko jeśli zakładamy, że twoje cierpienie jest zadośćuczynieniem dla kogoś innego. A to jest założenie warte zbadania.


Odpowiedz
(@krwawnik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 228

@Zengui Rozumiem to rozróżnienie, ale coś mi w nim zgrzyta. Bo jeśli ta druga osoba nadal cierpi przez to, co zrobiłam, to moje wewnętrzne 'wybaczam sobie' wydaje się... trochę komfortowe? Jakbym zamykała coś, co ona jeszcze nie może zamknąć.


Odpowiedz
(@pustelnik)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 904

@Krwawnik To uczucie, które opisujesz, jest akurat bardzo ważnym sygnałem. Nie zgrzyta w tym nic złego - to znaczy, że rozróżniasz między własnym procesem a sytuacją drugiej osoby. Problem zaczyna się dopiero wtedy, kiedy ktoś używa przebaczenia sobie jako powodu, żeby przestać w ogóle myśleć o konsekwencjach. Ale to, co czujesz, to raczej wrażliwość etyczna, nie przeszkoda w pracy nad sobą. Jedno drugiego nie wyklucza.


Odpowiedz
Wpisy: 430
(@celestyna)
Połączone: 3 miesiące temu

Właśnie o tym mówiłam wcześniej w tym wątku. Długo myślałam, że przebaczenie sobie jest egoistyczne, dopóki ktoś mi nie powiedział: czyjej winy potrzebuje ta druga osoba, żebyś ty była lepsza? I to pytanie mnie zatrzymało. Bo moja wina nic jej nie dawała. Ona szła dalej, a ja kręciłam się w kółko.


Odpowiedz
Wpisy: 80
Rozpoczynający temat
(@jagienka_j)
Połączone: 8 miesięcy temu

To co celestyna napisała brzmi ważnie. Ale mam pytanie: jak afirmacje mają się do tego wszystkiego, co tu pada? Bo już trochę się pogubiłam. Zaczęłam ten wątek właśnie dlatego, że afirmacje mi nie działają, kiedy czuję winę. I teraz mam wrażenie, że zanim w ogóle zacznę powtarzać jakiekolwiek słowa, muszę przejść przez coś dużo trudniejszego. Czy to jest wniosek z tej rozmowy?


Odpowiedz
Wpisy: 410
(@augur08)
Połączone: 9 miesięcy temu

Tak, ale to nie jest zła wiadomość. Afirmacje nie są pierwszym krokiem, są częścią drogi, niekoniecznie jej początkiem. Jeśli rozumiesz już, że wina i ocena czynu to nie to samo co ocena siebie, to afirmacja 'mogłam popełnić błąd i nadal jestem osobą wartościową' nie jest kłamstwem. Jest stwierdzeniem, które możesz zacząć testować. To jest inaczej niż wchodzenie z afirmacją tam, gdzie jeszcze nie ma żadnego gruntu.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@fela73)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 471

@Augur08 A jak długo zazwyczaj trwa ten etap 'budowania gruntu'? Pytam, bo trochę mam wrażenie, że jak ktoś usłyszy 'najpierw musisz coś zrozumieć, potem możesz stosować afirmacje', to to rozumienie może ciągnąć się latami i afirmacje nigdy się nie zaczną.


Odpowiedz
(@augur08)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 410

@Fela73 Słuszna uwaga. Nie chodzi o to, żeby czekać, aż wszystko będzie przepracowane. Chodzi o minimalną szczerość wobec siebie przed wypowiedzeniem afirmacji. Nie tygodnie terapii, tylko kilka sekund uczciwego spojrzenia zanim zaczniesz. Czy wiem, czego to dotyczy? Tak. Czy afirmacja to zakrywa, czy odnosi się do tego? Drugie. Tyle wystarczy.


Odpowiedz
Wpisy: 204
(@gawel)
Połączone: 1 rok temu

Ale jednak energia ma znaczenie przy tym wszystkim. Jeśli ktoś jest w środku ciężkiego stanu emocjonalnego, to żadna afirmacja nie przebije się przez tę blokadę. Najpierw trzeba podnieść wibracje ciała - ruch, oddech, cokolwiek co zmienia stan fizyczny. Dopiero potem słowa mają szansę dotrzeć.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@opalinka72)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 282

@Gawel Ruch i oddech mają sens, ale nie dlatego że 'podnoszą wibracje'. Dlatego że regulują układ nerwowy i obniżają pobudzenie, dzięki czemu człowiek jest w stanie w ogóle przetworzyć to, co mówi. To jest fizjologia, nie energia. Różnica jest istotna, bo jeśli ktoś zrozumie mechanizm, to wie też dlaczego to działa i kiedy zastosować. Jeśli wie tylko że 'ma podnieść wibracje', to się kręci w abstrakcji.


Odpowiedz
(@gawel)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 204

@Opalinka72 No, można to nazywać fizjologią, można energią. Efekt ten sam. Nie widzę powodu, żeby tak ostro to rozróżniać.


Odpowiedz
(@opalinka72)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 282

@Gawel Efekt nie jest ten sam, jeśli ktoś nie wie, dlaczego coś działa. Jak wiem, że to układ nerwowy, to wiem że potrzebuję może 10 minut spokojnego oddechu, a nie godziny oczyszczania kryształami. I wiem, że jak to nie zadziała, to spróbuję inaczej. Abstrakcyjne pojęcia nie dają takich możliwości korekty.


Odpowiedz
(@nekromantka95)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 175

@Opalinka72 Przepraszam za głupie pytanie, ale czy to znaczy, że w ogóle można łączyć te dwa podejścia, czyli tę fizjologię i pracę energetyczną? Czy jedno wyklucza drugie?


Odpowiedz
(@pustelnik)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 904

@Nekromantka95 Nie wyklucza. To nie jest ani głupie pytanie, ani proste. Pracuję z obiema warstwami i moje doświadczenie jest takie, że skuteczne jest podejście, które zaczyna od ciała i oddechu właśnie dlatego, że to stabilizuje stan, a nie dlatego, że się boimy słowa 'energia'. Potem można wprowadzić intencję, rytuał, symbolikę. Ale jeśli ktoś zaczyna od symbolu kiedy jest w środku kryzysu emocjonalnego, to symbol nie ma gdzie wylądować.


Odpowiedz
Wpisy: 209
(@dionizy94)
Połączone: 1 rok temu

Dobra, ale ile czasu realnie potrzeba, żeby te afirmacje o przebaczeniu sobie zaczęły działać? Pytam konkretnie, bo czytam ten wątek i mam wrażenie, że każda odpowiedź to kolejna warstwa 'najpierw to, potem tamto'. Rozumiem, że to nie jest magiczna pigułka, ale gdzieś musi być jakiś punkt gdzie widać efekt.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@zengui)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1151

@Dionizy94 Nie ma konkretnej liczby dni, to zależy od tego jak głęboko zakorzeniona jest wina i jak regularnie ktoś pracuje. Ale jest jeden sygnał, że coś się zmienia: kiedy afirmacja przestaje brzmieć jak kłamstwo, a zaczyna brzmieć jak coś możliwego. Nie musisz w nią wierzyć w sto procentach. Wystarczy że przestaje budzić natychmiastowy opór. To jest zazwyczaj pierwszy mierzalny znak.


Odpowiedz
(@paulinka57)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 266

@Zengui To, co opisujesz, bardzo mi pasuje do tego, co w numerologii nazywamy przejściem z fazy oporu do fazy otwartości przy pracy z liczbą karmiczną 16. Ten 'opór' to nie jest przypadkowe uczucie, to jest aktywny mechanizm obronny. I dopiero kiedy afirmacja przestaje go wyzwalać, znaczy że coś się przesunęło. Nie przeskoczyło, tylko przesunęło.


Odpowiedz
(@jagienka_j)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 80

@Zengui Czyli ten moment kiedy afirmacja 'przestaje brzmieć jak kłamstwo' to jest właśnie punkt wejścia? Bo do tej pory myślałam, że jeśli nie wierzę w to co mówię, to w ogóle nie ma sensu tego mówić. Ale chyba źle to rozumiałam.


Odpowiedz
Wpisy: 410
(@augur08)
Połączone: 9 miesięcy temu

Właśnie. Czekanie aż uwierzysz zanim zaczniesz mówić to jest dokładnie ta pułapka, o której pisałem wcześniej. Afirmacja nie jest wyznaniem wiary. Jest propozycją, którą zaczynasz sprawdzać. Mówisz 'jestem osobą, która zasługuje na wybaczenie' nie dlatego, że to czujesz, ale dlatego że chcesz sprawdzić, czy to może być prawda. To jest różnica między kłamstwem a hipotezą.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@celestyna)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 430

@Augur08 'Hipoteza' to dobre słowo. Ja przez długi czas traktowałam afirmacje jak przysięgę, którą muszę złożyć. A to zupełnie inny ciężar. Kiedy przestałam myśleć 'czy to prawda' i zaczęłam myśleć 'czy to możliwe', coś naprawdę drgnęło.


Odpowiedz
(@fela73)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 471

@celestyna To co piszesz o hipotezie zamiast przyrzeczenia trafia w sedno. Ale mam pytanie praktyczne: kiedy zaczynasz afirmację jako hipotezę, to jak ją w ogóle formułujesz? Inaczej niż zwykłe 'jestem osobą, która zasługuje na wybaczenie'? Bo wydaje mi się, że samo przestawienie nastawienia w głowie nie zmienia słów, które wypowiadasz.


Odpowiedz
(@celestyna)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 430

@Fela73 U mnie słowa pozostały te same, zmieniło się to, co przed nimi robiłam. Zamiast brać głęboki oddech i wymawiać to jak mantrę, zaczęłam mówić to bardziej pod pytajnikiem. Jakby zawieszenie, nie deklaracja. Nie wiem czy to dobra metoda dla każdego, ale dla mnie ta różnica w intencji była większa niż sama treść.


Odpowiedz
Wpisy: 204
(@gawel)
Połączone: 1 rok temu

Ja bym tu dorzucił, że ton głosu przy afirmacji ma ogromne znaczenie energetyczne. Kiedy mówisz coś z dołu, to wyślesz dokładnie taką samą energię w eter. Więc jeśli afirmacja brzmi jak pytanie, to może to nie jest najlepsze podejście, bo pytanie to wciąż wątpliwość.


Odpowiedz
9 Odpowiedzi
(@opalinka72)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 282

@Gawel Wysyłanie energii w eter to nie jest mechanizm, na którym można oprzeć praktyczne wskazówki. Jeśli ktoś jest w środku pętli winy, to wymuszanie 'właściwego' tonu głosu jest jedną z najbardziej kontrproduktywnych rzeczy, jakie można zrobić. Człowiek zaczyna koncentrować się na wykonaniu zamiast na treści. I wtedy afirmacja zamienia się w spektakl dla siebie.


Odpowiedz
(@gawel)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 204

@Opalinka72 Ale nie chodzi o wymuszanie. Chodzi o to, żeby zanim zaczniesz, trochę podnieść swój stan. Nie mówię, żeby udawać, że wszystko jest dobrze. Mówię o drobnych rzeczach, które zmieniają wewnętrzne nastawienie przed praktyką.


Odpowiedz
(@pustelnik)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 904

@Gawel Mam tu inną obserwację. Skupianie się na stanie przed afirmacją ma sens, ale nie z powodu energii wysyłanej w eter, tylko dlatego że w stanie silnego pobudzenia emocjonalnego kora przedczołowa jest po prostu mniej aktywna i trudniej przetwarza nowe przekonania. To nie jest kwestia tonu ani wibracji, to jest kwestia tego, czy mózg jest w ogóle w trybie, w którym może coś przyjąć. I tutaj oddech, ruch czy choćby chwila ciszy przed mają realne uzasadnienie.


Odpowiedz
(@dionizy94)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 209

@Pustelnik Dobra, ale to znowu brzmi jak: najpierw zrób to, potem tamto, potem jeszcze to, i dopiero wtedy zacznij afirmację. Czy ktoś mógłby powiedzieć wprost: co robisz, krok po kroku, rano, żeby to w ogóle zacząć?


Odpowiedz
(@augur08)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 410

@Dionizy94 Rozumiem tę niecierpliwość, sam przez to przechodziłem. Ale to nie jest sekwencja kroków do wypełnienia przed każdą afirmacją. To są rzeczy, które zaczynają działać równolegle. Oddycha się, mówi się, obserwuje się. Nie certyfikujesz się przed każdą afirmacją, że jesteś gotowy.


Odpowiedz
(@nekromantka95)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 175

@Augur08 A co jeśli ktoś zaczyna i od razu czuje opór tak duży, że nie może dokończyć zdania? Pytam, bo u mnie tak to wygląda. Zaczyna się mówić coś o wybaczeniu sobie i gdzieś w połowie afirmacji jest taki zator, że nie można iść dalej.


Odpowiedz
(@zengui)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1151

@Nekromantka95 To jest akurat dobry znak, choć wiem, że tak nie wygląda. Ten zator to znaczy, że coś w tobie traktuje afirmację poważnie, nie jako pustą gadaninę. Pytanie jest inne: co konkretnie się dzieje w tym momencie zablokowania? Pojawia się konkretna myśl, obraz, uczucie w ciele?


Odpowiedz
(@nekromantka95)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 175

@Zengui Myśl. Coś w rodzaju 'ale przecież to nieprawda, wiesz co zrobiłaś'. I potem staje.


Odpowiedz
(@pustelnik)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 904

@Nekromantka95 To zdanie, które pojawia się w środku, jest ważniejsze niż afirmacja, którą próbujesz powiedzieć. To jest właściwy materiał do pracy. Nie chodzi o to, żeby je zagłuszyć afirmacją, ale żeby je usłyszeć i zapytać: czy ta wina jest proporcjonalna do sytuacji, czy jest czymś, co narosło przez lata samooskarżania? Bardzo często te wewnętrzne głosy nie mówią prawdy, mówią nawyk.


Odpowiedz
Wpisy: 80
Rozpoczynający temat
(@jagienka_j)
Połączone: 8 miesięcy temu

To właśnie to. Dokładnie to zdanie. I zawsze jest w środku, nie na początku, tylko jak już jesteś w połowie, więc czujesz się jeszcze gorzej, bo nawet afirmacji nie skończyłaś. Czy to się zmienia z czasem, czy ten głos zostaje, tylko cichnie?


Odpowiedz
Wpisy: 1151
(@zengui)
Połączone: 2 lata temu

Z mojego doświadczenia: cichnie i traci autorytet. Nie znika całkowicie, przynajmniej nie szybko. Ale jest różnica między głosem, który cię zatrzymuje, a głosem, który słyszysz, mówisz 'tak, słyszę cię' i idziesz dalej. To drugie jest osiągalne dużo szybciej niż pełna cisza.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@krwawnik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 228

@Zengui To powiedzenie 'słyszę cię' temu głosowi, to nie jest przypadkiem coś z pracy z poddczakrą gardła? Czytałam coś takiego, że niezdolność do wypowiadania prawdy o sobie, w tym do przyznania się do błędu bez katastrofizowania, jest połączona właśnie z blokadą tam.


Odpowiedz
(@opalinka72)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 282

@Krwawnik To dość odległe skojarzenie. Praca z tym, co czujesz podczas afirmacji, nie wymaga przypisywania tego do konkretnej czakry, żeby miała efekt. Ryzyko jest takie, że zamiast słuchać, co ten głos mówi, skupiasz się na diagnozowaniu, gdzie jest zablokowany. I wtedy znowu odchodzisz od sedna.


Odpowiedz
Wpisy: 471
(@fela73)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wracając do pytania Jagienki: ten głos w środku afirmacji to jest chyba najbardziej wspólne doświadczenie w tym wątku. I nikt tu nie powiedział, że to znaczy, że afirmacja nie ma sensu. Wręcz przeciwnie. Może to jest jakiś punkt wyjścia do dalszego rozmawiania, bo ten moment przerwy coś ujawnia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@paulinka57)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 266

@Fela73 Zgadza się, i z perspektywy pracy z liczbami to nie przypadek, że ten opór pojawia się w połowie, a nie na początku. Pierwsze słowa są neutralne, dopiero kiedy docierasz do 'zasługuję', uruchamia się to, co przez lata było programowane inaczej. Nie mówię, że numerologia jest tu jedyną odpowiedzią, ale wzorzec jest bardzo powtarzalny.


Odpowiedz
Wpisy: 359
(@gerwazy73)
Połączone: 1 rok temu

Czytam ten wątek od początku i mam takie proste pytanie: czy ktoś tu faktycznie wyszedł z tej pętli winy dzięki afirmacjom? Bo dużo tu teorii, ale nie widzę za bardzo osobistych przykładów, że to działa.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@celestyna)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 430

@Gerwazy73 Ja. Nie powiem, że wyłącznie dzięki afirmacjom, bo to byłoby nieprawdziwe. Ale afirmacje były częścią tego. Długo. I przez długi czas nic nie czułam. A potem w pewnym momencie zorientowałam się, że nie budzę się już z tym ciężarem w żołądku. Nie pamiętam kiedy to zniknęło. To nie było jedno wielkie przebudzenie, to było stopniowe.


Odpowiedz
(@dionizy94)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 209

@celestyna A jak długo to trwało, zanim przestałaś budzić się z tym ciężarem? Bo to, co opisujesz, brzmi jak coś, na co czekasz i nie wiesz, czy w ogóle przyjdzie.


Odpowiedz
(@celestyna)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 430

@Dionizy94 Nie pamiętam dokładnie. Kilka miesięcy? Może pół roku? I to nie było tak, że pewnego dnia się obudziłam i już. Raczej w pewnym momencie zauważyłam, że od jakiegoś czasu tego nie ma. Bez wyraźnego momentu przełomu.


Odpowiedz
Wpisy: 80
Rozpoczynający temat
(@jagienka_j)
Połączone: 8 miesięcy temu

To znaczy, że nie poczujesz, kiedy to się zmienia? Że po prostu pewnego dnia patrzysz wstecz i widzisz, że już jest inaczej? Trochę dziwne, bo przez cały czas czekasz na jakiś sygnał.


Odpowiedz
Wpisy: 1151
(@zengui)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie tak to zwykle działa. Zmiana w myśleniu nie ma daty ani wyraźnej granicy. To nie jest jak nastawienie kości, że słyszysz trzask i gotowe. Dlatego zresztą afirmacje są frustrujące dla kogoś, kto szuka momentu, w którym 'zadziałało'.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@gerwazy73)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 359

@Zengui Ale skąd w takim razie wiesz, że to afirmacje zrobiły robotę, a nie zwykły upływ czasu? Może po prostu człowiek z każdym rokiem mniej się sobą zadręcza i afirmacje nie mają z tym nic wspólnego?


Odpowiedz
(@augur08)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 410

@Gerwazy73 To jest uczciwe pytanie i nie ma na nie prostej odpowiedzi. Trudno oddzielić, co zrobiły afirmacje, a co sam czas czy inne rzeczy, które robiłeś równolegle. Ale to samo można powiedzieć o medytacji, o terapii, o każdej praktyce. Nie ma tu grupy kontrolnej.


Odpowiedz
(@opalinka72)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 282

@Gerwazy73 I właśnie dlatego nie warto pytać 'czy to afirmacje'. Lepsze pytanie brzmi: czy regularna praktyka świadomego mówienia do siebie bez agresji i bez oceniania zmieniła coś w tym, jak myślę o sobie. Na to można odpowiedzieć z własnego doświadczenia.


Odpowiedz
Wpisy: 175
(@nekromantka95)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie do kogoś, kto przez to przeszedł. Czy w pewnym momencie zaczęłyście wierzyć w to, co mówicie? Bo ja wciąż mam wrażenie, że powtarzam coś, co brzmi jak kłamstwo, i nie wiem, czy to kiedykolwiek przestanie tak brzmieć.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@pustelnik)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 904

@Nekromantka95 To, co opisujesz, jest bardzo typowe i ma konkretną nazwę w psychologii poznawczej: dysonans afirmatywny. Twój umysł ocenia nowe twierdzenie jako niezgodne z tym, co do tej pory uważał za prawdziwe, i sygnalizuje to właśnie jako 'kłamstwo'. To nie znaczy, że afirmacja jest fałszywa. To znaczy, że stare przekonanie broni swojej pozycji. Z czasem, przy regularnym powtarzaniu, nowe twierdzenie zaczyna konkurować z nim skuteczniej. Ale to wymaga czasu i cierpliwości, nie siłowania się z tym odczuciem.


Odpowiedz
(@krwawnik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 228

@Pustelnik A czy można coś z tym zrobić, żeby ten opór był mniejszy na początku? Czy jest jakiś sposób, żeby wejść w afirmację tak, żeby od razu nie uruchamiała się ta obrona?


Odpowiedz
(@pustelnik)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 904

@Krwawnik Jedno, co faktycznie pomaga, to zmiana formy afirmacji z twierdzenia na pytanie. Zamiast 'wybaczam sobie' mówisz 'czy jest we mnie miejsce na wybaczenie sobie?'. Mózg traktuje pytanie inaczej niż twierdzenie i nie aktywuje się ten sam mechanizm obronny. To podejście ma swoje uzasadnienie w tym, co Noah St. John nazwał afformacjami, choć sam termin bywa używany różnie. Nie jest to magia, ale działa na poziomie tego, jak umysł przetwarza pytania kontra deklaracje.


Odpowiedz
Wpisy: 204
(@gawel)
Połączone: 1 rok temu

A ja się zastanawiam, czy nie za bardzo komplikujemy temat. Może zamiast kombinować z formą, wystarczy po prostu zacząć mówić i nie przerywać, cokolwiek się czuje w środku. Opór też mija, jak się przez niego przejdzie kilka razy.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@opalinka72)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 282

@Gawel Przejście przez opór na siłę to nie jest metoda, którą polecałabym komuś, kto jest w środku pętli winy. To może wzmocnić poczucie, że skoro nie wytrzymałam nawet z afirmacją, to jestem jeszcze gorsza. Forma ma znaczenie właśnie dlatego, że zmniejsza ryzyko takiego efektu.


Odpowiedz
(@fela73)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 471

@Opalinka72 I tu jest chyba sedno całego wątku. Czy afirmacje powinny być dopasowane do tego, w jakim stanie człowiek jest teraz, czy raczej do tego, dokąd chce dojść? Bo jeśli ktoś jest głęboko w winie, to może potrzebuje czegoś innego niż ktoś, kto już jest kawałek dalej.


Odpowiedz
(@zengui)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1151

@Fela73 Dokładnie to. I dlatego nie ma jednej afirmacji na przebaczenie sobie, która pasuje wszystkim. Ktoś, kto dopiero zaczyna, potrzebuje czegoś bliżej siebie, nie czegoś, co go przerasta. 'Jestem gotowy, żeby zacząć rozumieć, co się stało' jest bliżej prawdy niż 'kocham i akceptuję siebie' powiedziane w trzecim tygodniu od czegoś trudnego.


Odpowiedz
Wpisy: 80
Rozpoczynający temat
(@jagienka_j)
Połączone: 8 miesięcy temu

To jak w ogóle wybrać tę właściwą? Pytam serio, bo jak szukam afirmacji w internecie, to są albo bardzo ogólne, albo bardzo górnolotne i żadna nie pasuje do tego, co czuję.


Odpowiedz
Wpisy: 410
(@augur08)
Połączone: 9 miesięcy temu

A co czujesz? Nie musisz tu opisywać całej sytuacji, ale jeśli powiesz, czy to bardziej wstyd, żal, złość na siebie czy coś jeszcze innego, to łatwiej powiedzieć, od której strony zacząć. Bo afirmacja na wstyd wygląda inaczej niż afirmacja na złość.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jagienka_j)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 80

@Augur08 Chyba wstyd. I poczucie, że powinnam była wiedzieć lepiej. Że nie mam wymówki.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: