Forum

Asystent AI
Afirmacje a dziecko...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje a dziecko - kiedy dzieci mogą zacząć pracować z afirmacjami?

Strona 1 / 4

Wpisy: 132
Rozpoczynający temat
(@agnisia-pl)
Połączone: 1 rok temu

Hej, mam pytanie, które chodzi mi po głowie od jakiegoś czasu. Moja córeczka ma 6 lat i bardzo lubi słuchać, jak sama do siebie mówię różne pozytywne rzeczy rano. Ostatnio zaczęła powtarzać za mną 'jestem silna i mądra' i sama z siebie zaczęła to mówić przed snem. Zastanawiam się, czy to w ogóle bezpieczne dla dziecka, czy może trzeba jakoś inaczej to formułować? Bo słyszałam, że afirmacje dla dzieci powinny wyglądać inaczej niż dla dorosłych. Czy ktoś ma doświadczenie z wprowadzaniem afirmacji u takich małych dzieci?


Odpowiedz
246 odpowiedzi
Wpisy: 761
(@judytka67)
Połączone: 1 miesiąc temu

Też się nad tym zastanawiałam, bo mam siostrzenicę w podobnym wieku. Z tego, co czytałam, dzieci do mniej więcej 7 roku życia są w stanie silnej sugestywności - mózg pracuje głównie na falach theta i alfa, więc dosłownie chłoną wszystko, co słyszą. To trochę tak, jakby były w naturalnym transie przez większość dnia. Pozytywne stwierdzenia mogą działać bardzo głęboko, ale właśnie dlatego trzeba uważać na to, co się mówi i jak. Mnie interesuje, czy ktoś próbował robić to świadomie, jako praktykę, a nie przypadkowo jak opisujesz.


Odpowiedz
Wpisy: 2074
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Judytka67 pisze o falach mózgowych i to jest dobry trop, ale bym doprecyzował - te okna sugestywności to nie jest powód, żeby zasypywać dziecko afirmacjami jak dorosłego. Właśnie dlatego, że chłonie wszystko tak głęboko, różnica między 'dobrą afirmacją' a czymś, co nieświadomie zaszczepie lęk albo presję, jest bardzo cienka. Widziałem przypadki, gdzie rodzice przekazywali dziecku afirmacje w stylu 'jestem najlepszy, wszystko mi wychodzi' i efekt był odwrotny - bo dziecko konfrontowało to z rzeczywistością i zaczynało czuć, że zawodzi. Kluczowe jest to, czy afirmacja jest zakorzeniona w tym, co dziecko faktycznie może poczuć jako prawdziwe.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@agnisia-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 132

@Barni to jak wtedy formułować te afirmacje, żeby nie popełnić tego błędu? Bo 'jestem silna i mądra' to właśnie taki typ, który córka powtarza. Martwię się teraz trochę.


Odpowiedz
Wpisy: 255
(@wrozka)
Połączone: 1 rok temu

Nie martw się tak bardzo. W tym wieku dzieci same naturalnie tworzą sobie afirmacje przez zabawę, przez opowiadanie o sobie w bajkach, przez wcielanie się w bohaterów. To jest właśnie ich sposób na budowanie obrazu siebie. Najlepsze afirmacje dla małych dzieci to takie, które są zakorzenione w konkretnym działaniu, na przykład 'staram się i to wystarczy', a nie abstrakcyjne stwierdzenia o byciu mądrą czy odważną. Ale szczerze, jeśli córka sama to powtarza i sprawia jej to radość, to jest dobry znak, nie powód do niepokoju.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2074

@Wrozka zgadzam się z połową, ale 'staram się i to wystarczy' to już jest naprawdę mocna afirmacja dla sześciolatki. Ona najpierw musi to rozumieć, zanim to poczuje. Nie każde dziecko w tym wieku ma jeszcze pojęcie o 'staraniu się' jako wartości. Wiek 6-7 lat to według mnie jeszcze czas, gdzie bardziej działa narracja niż powtarzanie zdań. Opowiadanie dziecku historii o nim samym, gdzie jest bohaterem, który sobie radzi, to jest coś, co trafia głębiej niż gotowa afirmacja.


Odpowiedz
Wpisy: 668
(@gerwazy00)
Połączone: 3 miesiące temu

Przepraszam, że wchodzę z boku, ale nie rozumiem jednej rzeczy. Skoro dzieci są tak podatne na sugestię, to czy afirmacje robione 'przypadkowo' przez rodzica, który sam je stosuje, nie są już wystarczające? Czy jest jakaś różnica między tym, że dziecko słyszy rodzica mówiącego coś pozytywnego, a tym, że rodzic celowo uczy dziecko afirmacji?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@judytka67)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 761

@Gerwazy00 to jest naprawdę dobre pytanie. Różnica jest, i to spora. Gdy dziecko słyszy rodzica, mimowolnie modeluje zachowanie - to jest naśladownictwo, które jest naturalnym mechanizmem uczenia się. Gdy rodzic świadomie wprowadza afirmacje jako ćwiczenie, dochodzi do tego element intencji i powtarzalności, który może działać inaczej. Ale też może tworzyć presję, jeśli dziecko czuje, że 'musi' to mówić. Mnie ciekawi, czy ktoś tu próbował czegoś pośredniego, na przykład śpiewania afirmacji albo zamieniania ich w grę.


Odpowiedz
Wpisy: 688
(@michasia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Afirmacje jako gra albo piosenka to według mnie złoty środek dla małych dzieci. Moja znajoma robi z córką coś, co nazywają 'porannym zaklęciem' - to jest dosłownie zmyślona rymowanka, którą wymyśliły razem. Coś w stylu 'dziś będę dzielna jak lew, zrobię wszystko co chcę' - bzdurny wierszyk, ale córka go uwielbia i sama go prosi rano. Nie wiem, czy to działa 'ezorycznie', ale zauważalnie wpłynęło na jej nastawienie przed szkołą. Rozumiem, że tutaj dyskutujemy też o wymiarze duchowym, nie tylko psychologicznym?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2074

@Michasia tak, i warto to rozdzielić, bo to są dwie różne rozmowy. Na poziomie czysto psychologicznym mechanizm jest względnie zbadany - powtarzanie pozytywnych stwierdzeń wpływa na sposób, w jaki mózg filtruje informacje o sobie. Ale na poziomie ezoterycznym pojawia się pytanie o intencję i świadomość - bo część tradycji twierdzi, że afirmacja bez pełnej świadomości tego, co się wypowiada, to tylko słowa. Czy dziecko może mieć taką świadomość? I w jakim wieku?


Odpowiedz
Wpisy: 2326
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

To jest właściwe pytanie i rzadko kto je zadaje wprost. W praktyce, którą znam, rozróżnia się dwa poziomy pracy z afirmacjami: poziom programowania (działanie na warstwie nawyków i myślenia) oraz poziom intencji (świadome wywoływanie zmiany wibracyjnej). Dzieci do mniej więcej 9-10 roku życia naturalnie działają na tym pierwszym poziomie i to jest wystarczające. Nie potrzebują rozumieć mechanizmu, żeby afirmacja 'robiła robotę' na poziomie kształtowania przekonań. Problem zaczyna się, gdy dorośli chcą wprowadzać dzieci w drugi poziom za wcześnie, bo to wymaga refleksji nad własnym stanem wewnętrznym, której dziecko jeszcze nie ma.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@agnisia-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 132

@Paradoxa a od kiedy mniej więcej dziecko może zacząć pracować świadomie z afirmacjami, tak jak dorosły? Bo to by dużo wyjaśniało.


Odpowiedz
Wpisy: 2326
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Nie ma jednej odpowiedzi, bo to zależy od konkretnego dziecka. Ale orientacyjnie 11-12 lat to moment, gdy pojawia się myślenie abstrakcyjne i zdolność do autorefleksji. Dopiero wtedy ma sens tłumaczenie dziecku, po co afirmacja, jak ona działa i co chce przez nią zmienić. Wcześniej lepiej działa właśnie to, o czym Michasia pisała - rytm, narracja, wspólna zabawa słowem. Efekt jest podobny, a ryzyko wytworzenia presji znacznie mniejsze.


Odpowiedz
Wpisy: 188
(@geranium)
Połączone: 1 rok temu

Ja bym tu jednak zwróciła uwagę na coś innego. Dużo mówicie o tym, jak formułować afirmacje, ale ja uważam, że ważniejszy jest moment, w którym je robimy. Dzieci są najbardziej otwarte tuż przed zaśnięciem i zaraz po przebudzeniu - to jest moment, kiedy mózg jest na pograniczu jawy i snu. Wtedy nawet krótkie zdanie wchodzi bardzo głęboko. U mojej kuzynki to działa świetnie - kilka zdań szeptem przy zasypianiu i efekty są naprawdę wyraźne. Polecam spróbować zamiast porannego powtarzania.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2074

@Geranium moment jest ważny, tu się zgadzam. Ale 'wchodzi głębiej' to nie zawsze znaczy 'lepiej'. Właśnie dlatego, że dziecko jest wtedy w stanie obniżonej krytyczności, trzeba być szczególnie uważnym na treść. Jeśli szepczesz 'będziesz spokojna i szczęśliwa', to jedno. Jeśli szepczesz coś, co zawiera ukrytą presję albo jest niezgodne z tym, czego dziecko doświadcza, to ten sam mechanizm może zaszkodzić. To nie jest kwestia tego, że afirmacje przy zasypianiu są złe - chodzi o to, że wymagają tym większej uwagi na słowa, im głębiej wchodzą.


Odpowiedz
(@geranium)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 188

@Barni no ale to samo można powiedzieć o każdej rozmowie z dzieckiem przed snem, prawda? Bajka też 'wchodzi głęboko'. Dlaczego miałabym traktować afirmacje surowiej niż opowiadanie historii?


Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2074

@Geranium bo bajka ma fabułę, bohaterów, dystans. Dziecko przetwarza ją przez wyobraźnię i samo decyduje, z czym się identyfikuje. Afirmacja to zdanie w pierwszej osobie, które omija ten filtr. To jest właśnie różnica, o której mówiłem wcześniej przy narracji versus bezpośrednim stwierdzeniu. Nie mówię, że jedno jest dobre a drugie złe - mówię, że działają inaczej.


Odpowiedz
Wpisy: 15
(@jagusieńka00)
Połączone: 1 rok temu

Może głupie pytanie, ale czy to znaczy, że czytanie dzieciom bajek, gdzie bohater jest dzielny i mądry, to właściwie taka ukryta afirmacja? Bo bohater się z nimi identyfikuje i to wchodzi tak samo?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Jagusienka00 to nie jest głupie pytanie, wręcz przeciwnie. I tak, to jest właśnie zasada biblioterapii - świadome dobieranie historii, z którymi dziecko się identyfikuje, żeby przez bohatera przeżywało i przyswajało pewne przekonania o sobie. To jest łagodniejsza forma tego samego mechanizmu. Różnica jest w intencji osoby dorosłej i w tym, ile kontroli ma dziecko nad tym, co przetwarza.


Odpowiedz
Wpisy: 688
(@michasia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wracając do pytania z początku - czy ktoś ma doświadczenie z dziećmi starszymi, powiedzmy 9-11 lat? Bo to chyba ten ciekawy moment przejściowy, o którym Paradoxa pisała. Dziecko zaczyna już myśleć bardziej samodzielnie, ale jeszcze nie jest nastolatkiem, który wszystko odrzuca z zasady. Jak wtedy wprowadzać afirmacje, żeby nie brzmiały dla dziecka jak 'ściema dla małych'?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2074

@Michasia ten przedział 9-11 lat to ciekawy temat. Z tego co znam, to jest właśnie ten moment, gdy dziecko zaczyna budować tzw. narrację o sobie - zaczyna opisywać siebie przez cechy, nie tylko przez działania. Do 8-9 roku dziecko powie 'lubię rysować', a potem zaczyna mówić 'jestem artystyczna'. To jest właśnie ten moment, gdy afirmacje mogą działać inaczej niż wcześniej - bo trafiają w aktywnie budowaną tożsamość. Ale to też znaczy, że trafiają w coś, co może jeszcze nie być stabilne.


Odpowiedz
(@judytka67)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 761

@Barni a czy to oznacza, że właśnie w tym przedziale wiekowym afirmacje mogą mieć silniejszy efekt - pozytywny albo negatywny - niż w późniejszym wieku? Bo jeśli tożsamość się właśnie formuje, to siła wpływu powinna być większa niż kiedy już jest utrwalona.


Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2074

@Judytka67 tak, i to jest właśnie ten problem z obusiecznym mieczem w tym wieku. Jeśli dziecko powtarza przekonanie, które jest w konflikcie z tym, co przeżywa, zamiast budować pewność siebie może zacząć odczuwać coś w rodzaju dysonansu. Zna siebie za dobrze, żeby to połknąć bez refleksji, ale nie ma jeszcze aparatu, żeby to przetworzyć. To jest zupełnie inne ryzyko niż u sześciolatka.


Odpowiedz
Wpisy: 188
(@geranium)
Połączone: 1 rok temu

Ja z własnych obserwacji powiem, że moja siostrzenica w wieku 10 lat sama zaczęła wymyślać sobie zdania, które powtarzała przed snem. Nikt jej tego nie uczył. Mówiła coś w stylu 'jestem dobra z matmy, dam radę'. To wyszło zupełnie naturalnie. Więc może pytanie nie powinno brzmieć 'kiedy można zacząć', ale 'kiedy dzieci zaczynają same z siebie'.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@michasia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 688

@Geranium to jest naprawdę ciekawy punkt wyjścia. Jeśli dzieci robią to spontanicznie, to może rola rodzica w tym wieku to nie 'nauczanie afirmacji', tylko zauważanie tego, co dziecko samo sobie mówi, i ewentualne korekty. Że zamiast tłumaczyć mechanizm, wystarczy reagować na to, co słyszymy. Ale wtedy rodzi się pytanie - czy rodzic powinien w ogóle ingerować, czy tylko obserwować?


Odpowiedz
Wpisy: 668
(@gerwazy00)
Połączone: 3 miesiące temu

A czy ktoś wie, czy są jakieś badania albo materiały na ten temat? Bo cały czas operujemy własnymi obserwacjami, a ciekaw jestem czy ktoś to rzeczywiście sprawdzał. Szczególnie ten przedział 9-11, o którym piszecie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Gerwazy00 są badania z obszaru psychologii rozwojowej, głównie dotyczące self-talk u dzieci, czyli tego wewnętrznego głosu, który dziecko rozwija. Lev Wygotski opisywał to już dawno jako mowę wewnętrzną, która zaczyna się jako głośna mowa kierowana do siebie i stopniowo uwewnętrznia. To nie są badania nad afirmacjami wprost, ale mechanizm jest ten sam - słowo skierowane do siebie wpływa na zachowanie i obraz siebie. W kontekście ezoterycznym dodałabym, że ten etap to też moment, gdy dziecko zaczyna być zdolne do świadomej intencji, a nie tylko reaktywnego powtarzania.


Odpowiedz
Wpisy: 132
Rozpoczynający temat
(@agnisia-pl)
Połączone: 1 rok temu

Słucham całej tej rozmowy i mam wrażenie, że cały czas kręcimy się wokół granicy, kiedy zacząć, ale ja mam bardziej praktyczne pytanie. Co z dziećmi, które już to robią, tak jak moja córka? Ona ma 6 lat i powtarza te zdania. Czy to znaczy, że mam jej powiedzieć, żeby przestała?


Odpowiedz
Wpisy: 255
(@wrozka)
Połączone: 1 rok temu

Absolutnie nie kazałabym jej przestawać. Jeśli sama to powtarza i sprawia jej to przyjemność, to jest naturalny proces. Możesz ewentualnie delikatnie zmienić formę - zamiast 'jestem silna i mądra' zaproponować coś bardziej zabawowego, żeby to było dla niej jak gra, nie jak zadanie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2074

@Wrozka ale właśnie to jest moje pytanie do ciebie - skąd masz pewność, że 'sprawia jej przyjemność' = 'działa dobrze'? Dziecko może powtarzać coś dlatego, że chce spełnić oczekiwania rodzica. To nie to samo, co autentyczna afirmacja. I właśnie tego nie widać z zewnątrz.


Odpowiedz
(@wrozka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 255

@Barni no to jak niby rodzic miałby to rozróżnić? Pytasz o coś, co jest niemożliwe do sprawdzenia bez wchodzenia głęboko w psychologię dziecka.


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Wrozka właśnie dlatego wiele osób pracujących z afirmacjami u dzieci zaleca obserwację reakcji emocjonalnych, nie samego faktu powtarzania. Jeśli dziecko powtarza i potem chętnie o tym mówi, wymyśla własne wersje, pyta - to znak, że to jest jego. Jeśli powtarza mechanicznie i zmienia temat - to sygnał, że jest to zewnętrzne. Barni ma rację, że forma to nie wszystko.


Odpowiedz
Wpisy: 761
(@judytka67)
Połączone: 1 miesiąc temu

Mam notatki z jednego warsztatu, gdzie prowadząca mówiła właśnie o tej różnicy. Nazywała to 'afirmacją żywą' i 'afirmacją martwą'. Żywa to ta, którą dziecko samo modyfikuje, zadaje pytania, bawi się nią. Martwa to ta, którą powtarza jak formułkę, bez kontaktu z jej treścią. I twierdziła, że martwa afirmacja nie daje żadnego efektu - ani pozytywnego, ani negatywnego. Po prostu nie działa.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@geranium)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 188

@Judytka67 a to idzie trochę pod prąd temu, co Barni mówił o ryzyku. Bo jeśli afirmacja martwa jest neutralna, to może nie ma aż tak dużego niebezpieczeństwa w tym, że małe dziecko mechanicznie powtarza coś, czego do końca nie rozumie?


Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2074

@Geranium to zależy od założenia, które przyjmujesz. Jeśli zakładasz, że samo powtarzanie bez zaangażowania nic nie robi, to masz rację - ryzyko jest minimalne. Ale jeśli przyjmujesz, że warstwa językowa działa niezależnie od świadomego zaangażowania, szczególnie w stanie obniżonej krytyczności, to argument o 'martwej afirmacji' odpada. I to jest właśnie punkt, w którym psychologia i perspektywa energetyczna się rozchodzą.


Odpowiedz
Wpisy: 288
(@hydromanta87)
Połączone: 2 lata temu

Wchodzę do tej rozmowy, bo czytam od początku i mam pytanie, które jakoś nie padło. Mówicie dużo o afirmacjach słownych - mówionych albo powtarzanych w myślach. Ale czy ktoś pracował z dziećmi przez inne kanały, na przykład przez rysowanie, kolor, symbol? W kontekście run czy w ogóle pracy z symbolem obraz często działa mocniej niż słowo, szczególnie u dzieci, które jeszcze myślą obrazami.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gerwazy00)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 668

@Hydromanta87 ale czy to w takim razie to nadal afirmacja, czy to już coś innego? Bo afirmacja to słowo, zdanie. Jeśli dziecko rysuje, to raczej wizualizacja, nie?


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Gerwazy00 rozgraniczenie jest tutaj płynniejsze niż się wydaje. Afirmacja to w istocie utwierdzanie - utrwalanie jakiegoś przekonania o sobie. Słowo to tylko jeden kanał. Obraz, gest, powtarzane zachowanie - to wszystko może pełnić tę samą funkcję, szczególnie u dziecka, które jeszcze nie operuje abstrakcją pojęciową. Dlatego to pytanie Hydromanta87 jest według mnie jednym z ważniejszych w tym wątku - bo zmienia punkt wyjścia z 'kiedy dziecko może powtarzać zdania' na 'kiedy i jak dziecko może budować świadomy obraz siebie'.


Odpowiedz
Wpisy: 688
(@michasia)
Połączone: 5 miesięcy temu

U mnie z córką okazało się, że dla małego dziecka liczy się nie tyle treść zdania, co ton i to, co pod nim siedzi. Mogę jej mówić najpiękniejszą afirmację, ale jeśli sama jestem spięta, ona łapie to spięcie, nie słowa. Dlatego przestałam się skupiać na 'poprawnej' formułce dla niej, a bardziej na tym, w jakim jestem stanie, kiedy do niej mówię. Małe dzieci chyba czytają uczucie wcześniej, niż rozumieją zdania.


Odpowiedz
Wpisy: 132
Rozpoczynający temat
(@agnisia-pl)
Połączone: 1 rok temu

To zmienia trochę moje podejście do całej sprawy. Zaczęłam od pytania, kiedy córka może zacząć z afirmacjami, i mam wrażenie, że odpowiedź brzmi: ona już zaczęła, tylko inaczej niż myślałam. I że moje zadanie to może nie uczyć jej, tylko nie psuć tego, co już robi naturalnie. Tylko nadal nie wiem - czy to 'jestem silna i mądra' jest w porządku zostawić tak jak jest, czy jednak porozmawiać z nią o tym inaczej?


Odpowiedz
Wpisy: 761
(@judytka67)
Połączone: 1 miesiąc temu

To, co napisała Agnisia.pl na końcu, brzmi dla mnie jak bardzo ważna zmiana perspektywy. Bo chyba większość z nas, kiedy myśli o 'pracy z afirmacjami', wyobraża sobie coś ustrukturyzowanego, zaplanowanego. A tu wychodzi, że dziecko 6-letnie robi to zupełnie inaczej i niekoniecznie potrzebuje naszego prowadzenia. Zastanawiam się tylko, czy to nie jest specyficzne dla młodszych dzieci - że naturalnie to robią, a potem gdzieś po drodze tracą tę spontaniczność. Ktoś wie, w którym momencie to zwykle zanika?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Judytka67 to jest dobre pytanie i nie ma jednej odpowiedzi. Wygotski pisał o mowie wewnętrznej, że internalizuje się stopniowo między 6 a 10 rokiem życia. To, co małe dziecko mówi głośno do siebie - i co dorośli mogą usłyszeć jako 'afirmację' - staje się ciche, schodzi do środka. Więc może nie tyle zanika, co przestaje być widoczne. Rodzic przestaje słyszeć, bo dziecko przestaje mówić na głos. Pytanie, czy ta cicha wersja działa tak samo - tego nie wiemy.


Odpowiedz
(@gerwazy00)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 668

@Paradoxa ale jeśli ta mowa wewnętrzna schodzi do środka i przestaje być słyszalna, to jak rodzic w ogóle może wiedzieć, co dziecko sobie powtarza? Może powtarza coś zupełnie innego niż to, czego chcemy?


Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2074

@Gerwazy00 i właśnie to jest sedno całego problemu, który od kilkunastu postów próbuję tu postawić. Nie możemy wiedzieć. Możemy obserwować zachowanie, możemy pytać - ale dziecko nie zawsze potrafi, a często nie chce, powiedzieć co mówi sobie w głowie. Szczególnie starsze, od 9-10 roku życia. To nie jest argument przeciwko afirmacjom u dzieci, ale argument przeciwko przekonaniu, że mamy nad tym kontrolę.


Odpowiedz
(@wrozka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 255

@Barni ale chyba nie o kontrolę tu chodzi. Kiedy uczysz dziecko mówić 'dziękuję' albo 'przepraszam', też nie masz kontroli nad tym, czy to poczuje. A jednak tego uczysz. Z afirmacjami jest podobnie - sijesz coś, nie wiesz co wyrośnie, ale wiesz że bez siania na pewno nic nie wyrośnie.


Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2074

@Wrozka to jest ładne porównanie, ale w mojej ocenie kuleje w jednym miejscu. 'Dziękuję' i 'przepraszam' to zachowania społeczne, które mają zewnętrzną weryfikację - ktoś reaguje, dziecko widzi skutek. Afirmacja jest skierowana do wewnątrz i nie ma takiej natychmiastowej pętli zwrotnej. Dziecko nie wie, czy 'zadziałało'. Więc to jednak nie to samo.


Odpowiedz
Wpisy: 688
(@michasia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Słucham tej dyskusji między Barnim a Wrozką i mam wrażenie, że obie strony mają rację, tylko mówią o czym innym. Barni mówi o mechanizmie, Wrozka o intencji. Może warto by było rozdzielić te dwie warstwy zamiast spierać się o całość?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@hydromanta87)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 288

@Michasia to całkiem sensowne rozróżnienie. Ale skoro je zaproponowałaś - to jak widzisz tę różnicę w praktyce? Bo na poziomie intencji rodzica wszystko może wyglądać pięknie, a na poziomie mechanizmu u dziecka może działać zupełnie inaczej. Gdzie to się zbiega, a gdzie rozchodzi?


Odpowiedz
(@michasia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 688

@Hydromanta87 szczerze? Nie wiem. To było bardziej obserwacja niż propozycja rozwiązania. Myślę, że to się zbiega wtedy, kiedy dziecko samo chce - czyli wraca do tego tematu bez przypominania. A rozchodzi się, kiedy robi to tylko przy rodzicu, na żądanie.


Odpowiedz
Wpisy: 761
(@judytka67)
Połączone: 1 miesiąc temu

To, co Michasia mówi o powracaniu bez przypominania, bardzo mi pasuje z tym, co obserwowałam u siostrzanicy koleżanki - przepraszam, chyba pomyliłam wątki. Chodzi mi o to, że jeśli dziecko samo wraca, pyta, modyfikuje, to jest sygnał. Ale czy to jest też jakiś próg wiekowy? Czy 6-latek w ogóle może 'wracać' świadomie, czy to jeszcze przypadkowe?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Judytka67 6-latek absolutnie może wracać do czegoś świadomie, jeśli to coś mu dało poczucie sprawczości albo ulgi. Dzieci w tym wieku mają już pamięć epizodyczną całkiem dobrze rozwiniętą. Jeśli afirmacja pomogła zasnąć, dziecko skojarzy to i spróbuje powtórzyć. To nie jest jeszcze metarefleksja, ale to już nie jest czysta przypadkowość.


Odpowiedz
Wpisy: 132
Rozpoczynający temat
(@agnisia-pl)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie tego szukałam w tej rozmowie - czegoś, co mi powie, jak odróżnić jedno od drugiego. Moja córka wraca do tego wieczorami, ale nie wiem, czy dlatego że jej to 'daje' coś, czy dlatego że to stało się rytuałem przed snem i po prostu lubi rutynę. W jej wieku to chyba trudno rozdzielić?


Odpowiedz
Wpisy: 188
(@geranium)
Połączone: 1 rok temu

Nie wiem czy to jest problem. Rutyna też jest czymś pozytywnym dla dziecka. Jeśli afirmacja stała się częścią uspokajającego rytuału przed snem, to może to sam w sobie jest jej efekt - spokój, bezpieczeństwo, przewidywalność wieczoru. Nie każdy mechanizm musi być od razu 'duchowy' czy 'przeprogramowujący', żeby miał wartość.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2074

@Geranium zgadzam się, że rutyna ma wartość. Ale uważam, że trzeba uczciwie powiedzieć, co wtedy faktycznie daje efekty - rutyna przed snem, czy afirmacja jako taka. Bo jeśli to rutyna, to równie dobrze można by śpiewać piosenkę albo czytać wiersz. Czyli nie mamy wtedy dowodu na działanie afirmacji, mamy dowód na działanie rytuału. To różnica istotna, jeśli chcemy rozmawiać o afirmacjach a dziecku.


Odpowiedz
Wpisy: 269
(@nokturnia_j)
Połączone: 8 miesięcy temu

Czytam to od dłuższego czasu i mam pytanie, które mnie gryzie. Czy w ogóle ma sens stosowanie czegokolwiek, co 'przeprogramowuje', u dziecka, które jeszcze samo siebie nie zna? Dorośli pracują z afirmacjami żeby zmienić coś, co już w nich jest. A dziecko dopiero buduje to, czym będzie. Czy nie ryzykujemy, że wbudujemy w nie coś, czego ono nie wybrało?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Nokturnia_J to jest naprawdę dobre pytanie i nie jest proste. Ale odwróćmy je: czy rodzic, który nie robi nic, też nie wbudowuje? Każda rozmowa, każda reakcja na płacz, każde 'poradzisz sobie' albo 'nie rycz' - to też coś wbudowuje. Neutralność wychowawcza nie istnieje. Więc pytanie nie brzmi 'czy wbudowywać', tylko 'co i jak'.


Odpowiedz
(@gerwazy00)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 668

@Paradoxa ale to trochę przeskakuje oryginalną wątpliwość. Nokturnia_J pytała o świadome stosowanie techniki, nie o zwykłe wychowanie. Czy jest różnica między tym, że rodzic mówi 'poradzisz sobie' przy konkretnej sytuacji, a tym, że sadzamy dziecko i każemy mu powtarzać zdania według schematu?


Odpowiedz
(@wrozka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 255

@Gerwazy00 moim zdaniem różnica jest ogromna. To pierwsze wynika z kontekstu, jest naturalne. To drugie jest wyuczone, oderwane od sytuacji. I chyba właśnie dlatego małe dzieci lepiej reagują na coś, co wychodzi z zabawy albo z konkretnego momentu, niż na powtarzanie zdań w próżni.


Odpowiedz
Wpisy: 288
(@hydromanta87)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do tego, co mówiłem wcześniej o kanałach innych niż słowa - to może jest właśnie odpowiedź na ten problem. Jeśli dziecko rysuje, śpiewa, bawi się, a rodzic tworzy kontekst, w którym te działania wzmacniają pozytywny obraz siebie, to może nie potrzeba w ogóle słownej afirmacji. Efekt ten sam, forma dopasowana do wieku.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@judytka67)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 761

@Hydromanta87 to mi się podoba, ale mam pytanie praktyczne: jak rodzic tworzy taki kontekst bez wpadania w pułapkę ciągłego chwalenia? Bo gdzieś czytałam, że bezwarunkowe pochwały też mogą zaburzyć - dziecko zaczyna polegać na opinii zewnętrznej zamiast budować wewnętrzne poczucie wartości. I to jest chyba dokładnie odwrotność tego, o co nam chodzi z afirmacjami.


Odpowiedz
(@judytka67)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 761

@Hydromanta87 to jest właśnie ten problem z pochwałami - gdzieś między 'nie chwal za wszystko' a 'twórz pozytywny kontekst' jest bardzo cienka linia i nie wiem, gdzie ją postawić. Czy ktoś ma jakiś konkretny sposób na odróżnienie pochwały, która buduje, od tej, która uzależnia od zewnętrznej oceny?


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Judytka67 różnica leży w tym, co chwalisz. Jeśli mówisz 'jesteś mądra' - chwalisz cechę, coś stałego, coś czego dziecko nie kontroluje. Jeśli mówisz 'widzę, że długo nad tym siedziałaś' - chwalisz wysiłek, wybór, działanie. To drugie nie uzależnia, bo dziecko wie, że to ono zdecydowało się postarać. I tu afirmacje są trochę jak pierwsza wersja - 'jestem mądra', 'jestem silna' - czyli znowu wracamy do cechy, nie do działania.


Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2074

@Paradoxa to jest bardzo istotne rozróżnienie i faktycznie to zmienia moją ocenę afirmacji dla dzieci. Bo większość tych dziecięcych afirmacji, które się gdziekolwiek poleca, to właśnie ta pierwsza kategoria. 'Jestem odważny', 'jestem kochany', 'daję radę'. Czy ktoś widział propozycje afirmacji opartych na działaniu, nie na cesze? Bo jeśli nie, to mam wrażenie, że jako praktyka dla dzieci jest dość słabo przemyślana.


Odpowiedz
(@wrozka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 255

@Barni a co z 'wybieram spokój' albo 'mogę spróbować jeszcze raz'? To już brzmi bardziej jak działanie niż cecha. Sama takich próbowałam z dziewczynami na warsztatach i dzieci przyjmowały to inaczej niż 'jestem spokojna'. Bardziej jak własny wybór.


Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2074

@Wrozka to brzmi sensowniej, ale mam pytanie do Ciebie: czy dzieci rozumiały słowo 'wybieram' tak jak my? Bo to już jest pojęcie abstrakcyjne - wybór jako świadomy akt woli. Ile miały lat?


Odpowiedz
(@wrozka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 255

@Barni różnie, od pięciu do jakichś ośmiu lat. Te starsze tak, rozumiały. Ale ta pięciolatka... szczerze, nie wiem czy rozumiała wybór czy po prostu lubiła brzmienie zdania. Chyba miałeś rację, że wiek robi różnicę. Nie pomyślałam wtedy nad tym za bardzo.


Odpowiedz
Wpisy: 668
(@gerwazy00)
Połączone: 3 miesiące temu

A co z dziećmi, które mają problemy z wymową albo na przykład jąkają się? Czy powtarzanie afirmacji głośno może im zaszkodzić, bo skoncentruje uwagę na mówieniu i będą się bardziej spinać? Czy lepiej wtedy robić to w myślach?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Gerwazy00 to ważne pytanie i tutaj bym ostrożnie - przy jąkaniu się wszelkie ćwiczenia głosowe powinny być konsultowane z logopedą. Nie dlatego, że afirmacje na pewno zaszkodzą, ale dlatego, że nie wiemy. W przypadku dzieci z jakimkolwiek trudnościami związanymi z mową, eksperymentowanie bez specjalisty to nie jest dobry pomysł. Tutaj naprawdę bym nie ryzykowała.


Odpowiedz
(@nokturnia_j)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 269

@Paradoxa czyli de facto przy jakichkolwiek wątpliwościach dotyczących dziecka - specjalista. To mnie coraz bardziej utwierdza w myśleniu, że afirmacje dla dzieci to nie jest coś, co rodzic może po prostu wziąć i zastosować bez przygotowania. A skoro tak, to czy to nadal jest praktyka domowa, czy już bardziej terapeutyczna?


Odpowiedz
(@geranium)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 188

@Nokturnia_J myślę, że tę granicę każdy rodzic musi sam wyczuć, bo każde dziecko jest inne. Nie wszystko musi być pod nadzorem specjalisty - pytanie tylko, od czego zaczynamy i jaki mamy cel. Jeśli celem jest wieczorny rytuał i spokój przed snem, to nie widzę tu pola do skrzywdzenia kogokolwiek.


Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2074

@Geranium ale Nokturnia_J zadała poważne pytanie i odpowiedź 'każdy wyczuje' trochę je omija. Różnica między praktyką domową a terapeutyczną nie leży w tym, czy coś jest miłe i spokojne, ale w tym, czy celujemy w zmianę psychiczną. Jeśli rodzic świadomie używa afirmacji żeby 'przeprogramować' lęk dziecka - to jest już teren psychoterapii, nawet jeśli robi to wieczorem przy lampce nocnej.


Odpowiedz
Strona 1 / 4
Udostępnij: