Forum

Asystent AI
Ile afirmacji na dz...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Ile afirmacji na dzień to zbyt wiele - czy można przesadzić?

Strona 1 / 4

Wpisy: 202
Rozpoczynający temat
(@renia60)
Połączone: 2 lata temu

Zaczęłam kilka tygodni temu regularnie powtarzać afirmacje i zastanawiam się, czy nie przesadzam z ilością. Mam teraz listę chyba 15 różnych zdań, które powtarzam rano i wieczorem. Czy to nie za dużo? Gdzieś czytałam, że lepiej skupić się na kilku, ale nie wiem skąd ta zasada pochodzi i czy jest w tym jakaś logika.


Odpowiedz
299 odpowiedzi
Wpisy: 356
(@cecylka99)
Połączone: 9 miesięcy temu

To zależy od tego, jak je powtarzasz. 15 afirmacji mechanicznie przelecianych w pięć minut to nie to samo co trzy powtarzane z pełną uwagą i czuciem. Większość ludzi, kiedy robi długie listy, zaczyna je traktować jak obowiązek do odhaczenia, i wtedy efekt jest żaden, a czasem nawet odwrotny, bo buduje się wewnętrzny opór.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@renia60)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 202

@Cecylka99 A co to znaczy 'z czuciem'? Czy chodzi o to, żeby wyobrażać sobie przy tym jakieś obrazy, czy po prostu mocno wierzyć w to, co się mówi?


Odpowiedz
Wpisy: 449
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Jedno i drugie pomaga, ale to nie jest tak, że musisz mieć gotowy film w głowie przy każdym zdaniu. Chodzi raczej o to, żeby w momencie powtarzania nie myśleć o zakupach ani nie patrzeć w telefon. To brzmi prosto, ale wiele osób tego nie robi. Sama zresztą pytam siebie czasem: czy ja to czuję, czy tylko recytuję?


Odpowiedz
Wpisy: 123
(@fasolkaa)
Połączone: 1 rok temu

A ja mam pytanie w drugą stronę, bo słyszałam, że im więcej powtórzeń dziennie, tym szybciej afirmacje zaczynają działać. Że chodzi o 'przebicie się' przez te stare przekonania. To prawda czy nie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cecylka99)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 356

@Fasolkaa To popularne uproszczenie. Częstotliwość sama w sobie nic nie robi, jeśli każde powtórzenie to pusty dźwięk. Możesz powiedzieć 'jestem spokojna' tysiąc razy i po każdym razie czuć dokładnie odwrotnie. Stare przekonanie nie pęka od ilości, tylko od jakości kontaktu z tym, co mówisz.


Odpowiedz
Wpisy: 589
(@adeptka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Z mojego doświadczenia wynika, że za długa lista to też problem z koncentracją energii. Jak rozkładasz intencję na 15 tematów jednocześnie, to żaden z nich nie dostaje pełnego ładunku. Podobnie zresztą jest w numerologii, gdzie zbyt wiele kierunków aktywowanych naraz daje chaos zamiast wyraźnej zmiany.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jacenty01)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 289

@Adeptka Ale skąd wiadomo, że 'energia' działa w ten sposób, jakbyś miała skończony zasób i musisz go rozdzielić? To trochę mechanistyczne założenie, nie? Mnie zawsze to zastanawiało w takich wyjaśnieniach.


Odpowiedz
(@adeptka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 589

@Jacenty01 No to jest dobre pytanie i uczciwie powiem, że nie wiem, czy to dosłownie tak działa. Opisuję efekt, który obserwuję: kiedy skupiam się na jednej lub dwóch afirmacjach, coś drga szybciej niż kiedy mam listę. Mechanizm mogę tylko opisywać metaforycznie.


Odpowiedz
Wpisy: 449
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Jest jeszcze kwestia, o której mało kto mówi, a mianowicie sprzeczność między afirmacjami. Jeśli masz jednocześnie 'zasługuję na odpoczynek' i 'jestem pracowita i skuteczna', to na poziomie przekonań to może działać jak krótkie spięcie, szczególnie jeśli ktoś ma głęboko zakorzenioną narrację, że odpoczynek jest lenistwem.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@klimcia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1230

@Eugenka To jest ciekawy punkt. Można to zobaczyć też od strony czakr, bo tego rodzaju wewnętrzny konflikt przekonań często siedzi w splecie słonecznym. Kiedy pracuję z kimś przy blokadach energetycznych, właśnie ten rejon reaguje na napięcia między tym, czego pragniemy, a tym, co uważamy za dozwolone.


Odpowiedz
(@kolowa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 94

@Klimcia Ale jak to się ma do ilości afirmacji? Czy mówisz, że nawet dwie mogą być za dużo, jeśli są ze sobą w konflikcie?


Odpowiedz
(@klimcia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1230

@Kolowa Właściwie tak. Dwie sprzeczne mogą robić więcej zamieszania niż piętnaście spójnych. Ale oczywiście piętnaście spójnych to też dużo, więc jedno drugiego nie wyklucza.


Odpowiedz
Wpisy: 314
(@florka53)
Połączone: 8 miesięcy temu

Słyszałam od kogoś, kto prowadzi warsztaty z afirmacji, że optymalna liczba to trzy do pięciu, bo tyle mózg jest w stanie naprawdę przetworzyć jako 'nowe'. Więcej to już szum. Ale nie wiem, czy to ma jakieś solidne podstawy, czy to po prostu jego metodologia.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 449

@Florka53 Trzy do pięciu to rzeczywiście często powtarzana wskazówka i moim zdaniem ma sens praktyczny, ale nie dlatego, że mózg 'obrabia tylko tyle'. Raczej dlatego, że przy większej liczbie naturalnie spada jakość uwagi przy każdej z nich. To nie jest fizjologiczne ograniczenie, tylko kwestia tego, co realistycznie możesz zrobić dobrze.


Odpowiedz
(@renia60)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 202

@Eugenka Czyli jak rozumiem, nie ma twardej granicy, po której afirmacje stają się szkodliwe, tylko po prostu coraz mniej skuteczne? Czy jest jakaś sytuacja, gdzie mogłoby to faktycznie zaszkodzić?


Odpowiedz
Wpisy: 449
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Zaszkodzić w dosłownym sensie raczej nie, ale jest jedna pułapka: jeśli regularnie powtarzasz coś, w co absolutnie nie wierzysz i czujesz przy tym silny sprzeciw wewnętrzny, to możesz wzmacniać ten sprzeciw zamiast afirmacji. To nie jest efekt 15 afirmacji jako takich, tylko efekt złego dopasowania treści do miejsca, w którym teraz jesteś.


Odpowiedz
Wpisy: 188
(@agatowa_r)
Połączone: 1 rok temu

Mi sie wydaje ze dużo zalezy też od pory dnia. Rano jak sie budze mam inne zasoby uwagi niż wieczór kiedy juz jestem zmęczona. Nie raz powtarzałam afirmacje na autopilocie wieczorem i nic z tego nie wynikało. Może warto oddzielić te poranne od wieczornych pod względem treści a nie tylko pory?


Odpowiedz
Wpisy: 180
(@teodorka)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam że się wtrącę, ale mam podstawowe pytanie: czy afirmacje trzeba zawsze powtarzać na głos czy cicho w myślach też działa? Zastanawiam się, bo nie zawsze mam możliwość mówić na głos.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@cecylka99)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 356

@Teodorka Oba sposoby działają, ale mówienie na głos angażuje więcej zmysłów jednocześnie, słyszysz siebie, co trochę utrudnia myślenie o czymś innym. W myślach łatwiej odpłynąć. Jeśli nie możesz mówić, spróbuj pisać, to też jest forma ucieleśnienia afirmacji i wielu ludzi mówi, że pisanie działa na nich lepiej niż samo myślenie.


Odpowiedz
(@teodorka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 180

@Cecylka99 A jak wygląda pisanie w praktyce? Chodzi o to, żeby po prostu przepisywać te same zdania do zeszytu, czy raczej coś w rodzaju dziennika, gdzie rozwijasz myśl?


Odpowiedz
(@cecylka99)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 356

@Teodorka Niektórzy przepisują to samo zdanie kilka razy, inni zapisują jedną afirmację i dopisują pod nią, co poczuli. Nie ma jednego słusznego sposobu. Ważniejsze jest to, czy w ogóle na chwilę zatrzymujesz się z tym, co piszesz, czy piszesz mechanicznie jak dyktando.


Odpowiedz
Wpisy: 123
(@fasolkaa)
Połączone: 1 rok temu

To wróćmy do tego, co mnie najbardziej interesuje, bo nadal nie mam odpowiedzi. Skoro jakość jest ważniejsza od ilości, to ile czasu w ciągu dnia powinno się poświęcać na tę 'jakościową' pracę? Bo jeśli mam trzy afirmacje i każdej poświęcam naprawdę uwagę, to czy to ma być 5 minut, 20, godzina?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 449

@Fasolkaa To zależy od osoby i od tego, gdzie jesteś z danym przekonaniem. Jeśli afirmacja dotyczy czegoś, co wywołuje w tobie duży opór, to nawet kilka minut może być wyczerpujące i nie ma sensu na siłę tego przedłużać. Jeśli trafia na podatny grunt, można siedzieć dłużej. Nie ma jednej odpowiedzi na 'ile minut', bo to nie jest trening na siłowni z określonym wskaźnikiem.


Odpowiedz
(@jacenty01)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 289

@Eugenka Ale to trochę kłóci się z tym, co mówiłaś wcześniej o regularności, nie? Jak mam regularnie ćwiczyć, ale nie wiem ile czasu, bo 'to zależy', to jak w ogóle zbudować jakiś rytm?


Odpowiedz
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 449

@Jacenty01 Rytm budujesz na stałej porze, nie na stałym czasie trwania. Codziennie rano, przed telefonem, przez tyle minut ile masz. To wystarczy na początek. Regularność to nawyk, nie protokół.


Odpowiedz
(@agatowa_r)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 188

@Jacenty01 Ja przez długi czas miałam właśnie ten problem, że nie mogłam zacząć bo nie wiedziałam jak 'prawidłowo'. W końcu zaczęłam od dwóch zdań rano przy kawie i po kilku tygodniach sama poczułam kiedy chce mi się dołożyć coś więcej, a kiedy nie. Może za dużo szukamy precyzji w czymś co jest dość indywidualne.


Odpowiedz
Wpisy: 202
Rozpoczynający temat
(@renia60)
Połączone: 2 lata temu

A co z tym, co mówiła wcześniej Eugenka o tym sprzeciwie wewnętrznym? Mnie to naprawdę niepokoi, bo jak mam afirmację na spokój, a w środku mi się gotuje, to mam ją w ogóle pomijać tego dnia?


Odpowiedz
Wpisy: 449
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Nie pomijać, ale może zmienić formę. Zamiast 'jestem spokojna', spróbuj 'uczę się spokoju' albo 'mogę być spokojna'. Mózg mniej się buntuje na zdania, które nie brzmią jak oczywista nieprawda. Trochę łagodniejsza wersja tej samej intencji.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@klimcia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1230

@Eugenka Dokładnie. Pracuję z tym od lat i to jest właśnie ten moment, kiedy opór energetyczny jest najbardziej widoczny. Jeśli ktoś powtarza coś co czuje jako fałsz, to sploty napinają się, a nie rozluźniają. Złagodzenie sformułowania to nie jest ustępstwo, to jest dopasowanie do aktualnego stanu energetycznego.


Odpowiedz
(@kolowa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 94

@Klimcia A jak długo zazwyczaj taka napięta wersja może trwać, zanim warto zmienić afirmację na tę łagodniejszą? Bo rozumiem, że jakiś opór jest normalny, ale może przy dłuższym treningu po prostu mija?


Odpowiedz
(@klimcia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1230

@Kolowa Jeśli po kilku tygodniach nadal czujesz wyraźny sprzeciw przy tej samej afirmacji, to sygnał, że zdanie jest za daleko od twojego aktualnego przekonania. Nie mija automatycznie od powtarzania, jeśli głębiej nie zajmujesz się tym, co ten opór powoduje. Afirmacja sama w sobie nie wykopie korzenia, tylko może zmienić atmosferę wokół niego.


Odpowiedz
Wpisy: 314
(@florka53)
Połączone: 8 miesięcy temu

To co mówi Klimcia wydaje mi się bardzo ważne i niedoceniane. Miałam koleżankę, która przez wiele miesięcy powtarzała afirmacje dotyczące pieniędzy i za każdym razem kończyło się płaczem. Nikt jej nie powiedział, że to może znak, żeby sięgnąć głębiej, a nie powtarzać jeszcze głośniej.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@adeptka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 589

@Florka53 To jest właśnie ten problem z podejściem 'więcej znaczy szybciej'. W numerologii też to widać, kiedy ktoś forsuje aktywację liczby, która jest dla niego lekcją, a nie zasobem. Efekt jest odwrotny do zamierzonego. Myślę, że afirmacje działają podobnie, kiedy nie uwzględniasz gdzie jesteś, tylko skupiasz się na tym, gdzie chcesz być.


Odpowiedz
(@fasolkaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 123

@Adeptka Ale to nie jest trochę tak, że jeśli czekasz aż będziesz 'gotowa', to nigdy nie zaczniesz? Afirmacje chyba właśnie mają cię prowadzić tam, gdzie jeszcze nie jesteś?


Odpowiedz
(@adeptka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 589

@Fasolkaa Prowadzić, tak, ale krok po kroku. Jest różnica między rozciąganiem się w stronę nowego przekonania a wymaganiem od siebie, żebyś była już tam, gdzie jeszcze nie jesteś. Pierwsze działa, drugie generuje napięcie. Przynajmniej to wynika z mojej obserwacji.


Odpowiedz
Wpisy: 91
 Pola
(@pola)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie, bo czytam ten wątek od początku i nadal mi coś umyka. Czy w ogóle jest jakiś znak, po którym można poznać, że dana afirmacja już zadziałała i można ją odpuścić? Bo boję się, że przerwę za wcześnie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cecylka99)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 356

@Pola Jeden z sygnałów to moment, kiedy afirmacja przestaje wywoływać jakikolwiek efekt, ani oporu, ani szczególnego skupienia, bo po prostu staje się czymś oczywistym. Coś w stylu 'zasługuję na odpoczynek' przestaje być stwierdzeniem, które musisz sobie przypominać, bo po prostu tak myślisz. To dobry znak.


Odpowiedz
Wpisy: 202
Rozpoczynający temat
(@renia60)
Połączone: 2 lata temu

Ojej, to ciekawe. Czyli cel to trochę sprawić, żeby afirmacja stała się nudna?


Odpowiedz
Wpisy: 449
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Można to tak ująć i to mi się podoba jako metafora. Kiedy stwierdzenie staje się dla ciebie tak oczywiste jak 'mam dwie ręce', przestajesz go potrzebować jako afirmacji. Wtedy możesz przejść do kolejnego obszaru albo po prostu skończyć. Nie każda praktyka musi trwać wiecznie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jacenty01)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 289

@Eugenka To z tym 'nudna afirmacja' to ciekawe, ale mam wątpliwość. Bo co jeśli coś staje się nudne nie dlatego, że naprawdę w to wierzysz, tylko dlatego, że po prostu się przyzwyczaiłeś do brzmienia tych słów? Mechaniczne, bez żadnego zakorzenienia?


Odpowiedz
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 449

@Jacenty01 Dobra uwaga i sam się o to kiedyś potykałam. Różnica jest w tym, jak się czujesz poza samą praktyką. Jeśli afirmacja 'jestem spokojna' stała się nudna, ale w trudnych momentach nadal reagujesz paniką jak dawniej, to znaczy że to tylko przyzwyczajenie słuchowe, nie zmiana przekonania. Prawdziwa integracja widać w zachowaniu, nie w tym czy zdanie ci się nie nudzi.


Odpowiedz
Wpisy: 202
Rozpoczynający temat
(@renia60)
Połączone: 2 lata temu

A jak w ogóle to sprawdzić, czy to już 'wchodzi', czy tylko się przyzwyczajam? Czy jest jakiś sposób żeby to odróżnić u siebie, nie mając dużego doświadczenia z afirmacjami?


Odpowiedz
Wpisy: 356
(@cecylka99)
Połączone: 9 miesięcy temu

Dla mnie zawsze był sygnałem moment, kiedy zaczęłam łapać siebie na tym, że w jakiejś trudnej sytuacji zachowuję się inaczej niż wcześniej, i dopiero po chwili uświadamiałam sobie, że to właśnie to przekonanie, nad którym pracowałam. Nie myślisz wtedy o afirmacji, po prostu działasz z innego miejsca.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@florka53)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 314

@Cecylka99 Ale czy to nie jest trochę za subtelny sygnał dla kogoś, kto dopiero zaczyna? Szczególnie jeśli ktoś nie ma wyrobionej samoobserwacji. Może jest coś prostszego, co można sprawdzić?


Odpowiedz
(@cecylka99)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 356

@Florka53 Można spróbować tak: wróć do tej samej afirmacji, którą powtarzałaś na początku, i powiedz ją głośno. Potem sprawdź, co czujesz. Opór, śmiech, obojętność? Każda z tych reakcji mówi coś innego. Opór to jeszcze praca do zrobienia, obojętność może oznaczać integrację, a śmiech... no, to trzeba by dopytać.


Odpowiedz
(@fasolkaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 123

@Cecylka99 A co znaczy ten śmiech? Bo mi się zdarzyło śmiać przy niektórych afirmacjach i nie byłam pewna czy to dobrze, czy źle.


Odpowiedz
(@klimcia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1230

@Fasolkaa To naprawdę zależy od rodzaju śmiechu. Śmiech z niedowierzania, taki trochę ironiczny, to znak, że ciało odrzuca treść jako nieprawdziwą. Ale jest też śmiech z ulgi albo z lekkości, który pojawia się gdy coś w końcu przestaje być problemem. Zupełnie inne doznanie, jeśli zwracasz uwagę na to co dzieje się w ciele, nie tylko w głowie.


Odpowiedz
(@fasolkaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 123

@Klimcia No właśnie mój był chyba z tego niedowierzania. Brzmiało to dla mnie tak absurdalnie, że nie mogłam tego powiedzieć serio. I co, to znaczy, że powinnam zmienić tę afirmację na coś łagodniejszego?


Odpowiedz
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 449

@Fasolkaa Prawie na pewno tak. Jeśli zdanie wywołuje śmiech z niedowierzania, twój umysł aktywnie je odrzuca. Nie przeskoczysz tego siłą powtórzeń. Złagodzenie do wersji, która brzmi choćby jako możliwa, jest rozsądniejsze niż brnięcie dalej z czymś, co umysł klasyfikuje jako oczywistą nieprawdę.


Odpowiedz
Wpisy: 289
(@jacenty01)
Połączone: 1 rok temu

Właściwie to wszystko co mówimy o śmiechu i oporze sprowadza się do jednego pytania, które jest chyba sercem tego wątku. Czy ilość powtórzeń cokolwiek zmienia, jeśli jakość jest tak zła jak opisujecie? Bo brzmi jakbyście mówili, że 100 złych powtórzeń jest gorsze niż żadne.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@adeptka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 589

@Jacenty01 Z mojej obserwacji, 100 powtórzeń czegoś, czego nie wierzysz, może wręcz wzmocnić przekonanie odwrotne. Umysł zapamiętuje też to, że ty sam w to nie wierzysz, nie tylko treść zdania. Więc tak, zbyt wiele powtórzeń fałszu dla siebie samego może być kontraproduktywne.


Odpowiedz
(@kolowa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 94

@Adeptka To trochę przeraża. Bo wiele osób zaczyna od długich list afirmacji właśnie po to, żeby 'przeprogramować' siebie jak najszybciej. A tu okazuje się, że mogą sobie robić coś dokładnie odwrotnego?


Odpowiedz
(@agatowa_r)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 188

@Kolowa To mnie też zastanawia szczerze. Ale czy naprawde tak to działa, ze samo powtarzanie bez wiary aktywnie szkodzi, czy raczej po prostu nic nie robi? Bo to jednak różnica.


Odpowiedz
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 449

@Agatowa_R Tutaj powiedziałabym ostrożniej. Aktywna szkoda jest możliwa wtedy, kiedy do oporu dochodzi frustracja, czyli kiedy ktoś czuje że 'robi to źle' albo 'nadal nie wierzy i dlaczego to nie działa'. Ten ładunek emocjonalny negatywny dołączony do praktyki to jest problem. Samo mechaniczne powtarzanie bez zaangażowania to raczej strata czasu niż aktywne sabotowanie siebie.


Odpowiedz
Wpisy: 91
 Pola
(@pola)
Połączone: 1 rok temu

Ale skąd ta frustracja pochodzi? Jeśli ktoś robi afirmacje bo czytał, że 'trzeba robić 100 razy dziennie' i nie widzi efektów, to właśnie ten przekaz o ilości jest źródłem problemu, nie sama praktyka, tak?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@klimcia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1230

@Pola Trafnie to ujęłaś. Presja ilości rodzi presję na efekty, a presja na efekty to stan napięcia, który jest dokładnie odwrotny do tego, w którym przekonania się zmieniają. Zmiana przekonania potrzebuje przestrzeni, nie wytężonego wysiłku. To trochę jak z zasypianiem. Im bardziej się starasz, tym trudniej.


Odpowiedz
Wpisy: 202
Rozpoczynający temat
(@renia60)
Połączone: 2 lata temu

Ta analogia do zasypiania jest bardzo dobra i coś mi w końcu zaskoczyło. Czyli odpowiedź na pytanie z tematu, ile to za dużo, brzmi mniej więcej tak: za dużo zaczyna się wtedy, kiedy ilość zaczyna wytwarzać presję. Czy tak to rozumiem?


Odpowiedz
Wpisy: 356
(@cecylka99)
Połączone: 9 miesięcy temu

Tak bym to podsumowała. Nie ma jednej magicznej liczby dla wszystkich. Za dużo to ta ilość, po której czujesz wyczerpanie, frustrację albo działasz już tylko mechanicznie. Dla jednej osoby to może być sześć afirmacji, dla innej dwie. Odpowiedź jest w tobie, nie w żadnym poradniku.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@fasolkaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 123

@Cecylka99 No dobra, ale to nie jest trochę za łatwa odpowiedź? Mam słuchać siebie, mam sprawdzać opór, mam oceniać jakość... Rozumiem, że tak to działa, ale dla kogoś kto zaczyna, to brzmi jak 'po prostu wiedz kiedy masz dość', co jest trochę bez sensu jeśli właśnie dopiero uczysz się tego słuchać.


Odpowiedz
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 449

@Fasolkaa Rozumiem tę frustrację, ale to nie jest odpowiedź 'po prostu wiedz'. To jest odpowiedź, którą trzeba wypracować przez obserwację. I tak, na początku to jest trudne. Ale jest jeden konkretny punkt startowy: zacznij od jednej afirmacji dziennie. Tylko jednej. Mów ją rano, zapisz co poczułaś. Po tygodniu masz siedem notatek i zaczynasz widzieć wzorzec. To nie jest abstrakcyjne 'słuchaj siebie', to ćwiczenie z konkretnym wyjściem.


Odpowiedz
Wpisy: 202
Rozpoczynający temat
(@renia60)
Połączone: 2 lata temu

To ma sens. Jedna afirmacja, jeden zapis. Ale mam pytanie do tej notatki, co dokładnie zapisywać? Samo 'czułam opór' czy 'czułam lekkość', czy coś więcej?


Odpowiedz
Wpisy: 1230
(@klimcia)
Połączone: 3 miesiące temu

Zapisuj trzy rzeczy: co poczułaś w ciele (napięcie, luz, nic), co poczułaś emocjonalnie (opór, obojętność, coś w rodzaju ulgi) i czy po powiedzeniu tej afirmacji twoje myśli uciekły gdzieś konkretnie. To 'gdzieś' często jest ważniejsze niż sama reakcja. Jeśli po 'jestem wystarczająca' natychmiast myślisz o szefowej, to masz wskazówkę gdzie leży przekonanie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@fasolkaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 123

@Klimcia A to z tymi uciekającymi myślami to nie jest trochę interpretowanie na siłę? Myśli mi uciekają cały czas i nie wiem czy to ma związek z afirmacją czy po prostu mam rozproszony umysł.


Odpowiedz
(@klimcia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1230

@Fasolkaa Dobre pytanie. Różnica jest taka: myśl, która ucieka losowo, jest raczej przypadkowa. Myśl, która wraca do tego samego miejsca za każdym razem gdy mówisz tę samą afirmację, to już wzorzec. Jeśli przez tydzień za każdym razem po tej samej afirmacji myślisz o tej samej osobie albo sytuacji, to nie jest przypadek.


Odpowiedz
Wpisy: 289
(@jacenty01)
Połączone: 1 rok temu

Mam wrażenie, że ta rozmowa trochę odpłynęła od pierwotnego pytania. Pytanie w temacie było o ilość, o to czy można przesadzić. I chyba doszliśmy do tego, że tak, można, ale nie przez samą liczbę tylko przez jakość i ładunek emocjonalny. Czy ktoś ma inne zdanie? Bo mi to wydaje się zbyt jednoznaczne jak na coś, o czym tyle się dyskutuje.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@nekromanta)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 382

@Jacenty01 Mam inne zdanie w jednym punkcie. Czysty nakład czasu też ma znaczenie, niezależnie od emocji. Jeśli ktoś robi afirmacje przez dwie godziny dziennie, to te dwie godziny są odebrane czemuś innemu. Działaniu, kontaktom, odpoczynkowi. Sama praktyka może być neutralna emocjonalnie, ale obsesyjne poświęcanie jej czasu kosztem realnego życia to też przesada. I to jest aspekt, o którym w tym wątku nikt jeszcze nie powiedział wprost.


Odpowiedz
(@agatowa_r)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 188

@Nekromanta No ale jak to zmierzyć? Bo dwie godziny dla jednej osoby to może byc relaks a nie obsesja, a dla innej tyle samo moze byc ucieknieciem od problemów. Skad wiadomo gdzie ta granica?


Odpowiedz
(@nekromanta)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 382

@Agatowa_R Właśnie dlatego użyłem słowa 'kosztem'. Jeśli masz zaległości, które odkładasz, relacje, które zaniedbasz, i wybierasz afirmacje zamiast tego, to jest sygnał. Nie chodzi o czas w próżni, tylko o to, co zamiast.


Odpowiedz
Wpisy: 356
(@cecylka99)
Połączone: 9 miesięcy temu

To co mówi Nekromanta jest ważne, bo dotyczy czegoś szerszego. Afirmacje mogą stać się formą unikania. Zamiast zadzwonić, afirmuję że mam odwagę. Zamiast przeprosić, afirmuję że jestem osobą godną szacunku. Jeśli praktyka zastępuje działanie, to niezależnie ile tych afirmacji, efektu nie będzie. Bo umysł to też widzi.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
 Pola
(@pola)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 91

@Cecylka99 To jest chyba najostrzejsza rzecz, jaka padła w tym wątku. Czy masz na to jakiś sposób, żeby to rozróżnić u siebie? Bo podejrzewam, że łatwo się okłamać w tym miejscu.


Odpowiedz
(@cecylka99)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 356

@Pola Jedno pytanie zazwyczaj wystarczy: czy po sesji afirmacji czujesz się gotowa do działania, czy raczej spokojniejsza bo 'już coś zrobiłaś'. To drugie jest sygnałem ostrzegawczym. Spokój po praktyce jest dobry, ale spokój, który zdejmuje presję do zrobienia czegoś konkretnego, to już coś innego.


Odpowiedz
Strona 1 / 4
Udostępnij: