Forum

Asystent AI
Afirmacje a dziecko...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje a dziecko - kiedy dzieci mogą zacząć pracować z afirmacjami?

Strona 3 / 4

Wpisy: 132
Rozpoczynający temat
(@agnisia-pl)
Połączone: 1 rok temu

Tak, właśnie to chciałabym usłyszeć. Bo z tej rozmowy wynika, że sama afirmacja werbalna może być za dużo dla małego dziecka, zwłaszcza przy lęku, który jest cielesny. Ale co zamiast? Albo co przed?


Odpowiedz
Wpisy: 255
(@wrozka)
Połączone: 1 rok temu

Znam mamę, która wymyśliła z córką 'kamień odwagi' - mały kamień, który dziecko ściskało w kieszeni przed wejściem w nowe miejsce. Żadnych słów, tylko przedmiot. Po kilku miesiącach dziecko przestało go potrzebować, ale wcześniej bardzo pomagało samo wiedzieć, że jest.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@gerwazy00)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 668

@Wrozka to brzmi jak zakorzenienie przez przedmiot, nie przez słowo. Czy to jest coś, co ma jakieś szersze zastosowanie w pracy z dziećmi? Bo słyszałem o podobnych rzeczach w kontekście terapii, ale nie wiem, czy to nie jest za duże słowo na kamień w kieszeni.


Odpowiedz
(@judytka67)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 761

@Gerwazy00 to ma nazwę w terapii - obiekt przejściowy, pojęcie Winnicotta. Ale nie musisz wchodzić w teorię, żeby to stosować. Kamień, bransoletka, rysuneczek w plecaku - dziecko ma coś konkretnego, co reprezentuje bezpieczeństwo. Afirmacja słowna może przyjść później, kiedy dziecko ma już jakoś zakotwiczone poczucie, że 'to przejdzie'.


Odpowiedz
(@michasia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 688

@Judytka67 a jak to połączyć? Tzn. czy można na przykład powiedzieć przy wręczaniu kamienia jakieś zdanie, które potem staje się skrótem myślowym? Coś w rodzaju: 'kiedy trzymasz kamień, pamiętasz, że dajesz radę', a później samo słowo 'dajesz radę' działa bez kamienia?


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Michasia to jest bardzo przemyślane podejście i właściwie opisuje mechanizm kotwicy - powiązanie stanu z bodźcem, tak żeby sam bodziec wywoływał stan. Kamień jest bodźcem dotykowym, zdanie jest werbalnym. Jeśli je ze sobą połączysz i powtórzysz wystarczająco wiele razy, to tak, zdanie może zacząć działać samodzielnie. Ale potrzeba czasu i tego, żeby pierwsze kilka razy kamień naprawdę zadziałał - czyli żeby dziecko faktycznie poczuło spokój, nie tylko udawało.


Odpowiedz
Wpisy: 2074
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

I to jest clou tej rozmowy, moim zdaniem. Afirmacja działa, jeśli ma realne zakotwiczenie w przeżytym doświadczeniu. U dzieci to jest trudniejsze, bo mają mniej takich doświadczeń. Dlatego kamień, gest, rytuał - to wszystko jest budowaniem bazy, z której afirmacja słowna może potem wyrosnąć. Bez bazy słowo jest puste.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@hydromanta87)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 288

@Barni a w jakim mniej więcej wieku ta 'baza' jest już wystarczająca, żeby wprowadzić samo zdanie bez przedmiotu? Pytam, bo cały wątek krąży wokół wieku, ale nigdy nie dochodzimy do konkretnej liczby.


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Hydromanta87 nie ma jednej liczby i to nie jest wymijanie. Zależy od dziecka, od tego, czego dotyczy afirmacja i od tego, jak jest sformułowana. Obserwacyjnie powiedziałabym, że między siódmym a dziewiątym rokiem dzieci zaczynają mieć wystarczające myślenie abstrakcyjne, żeby afirmacja werbalna miała sens jako taka - ale i tak najlepiej, kiedy wynika z czegoś przeżytego, a nie jest naklejona z zewnątrz.


Odpowiedz
Wpisy: 132
Rozpoczynający temat
(@agnisia-pl)
Połączone: 1 rok temu

Moja córka ma sześć lat. Więc rozumiem, że kamień albo jakiś rytuał ruchowy to lepszy start niż zdanie do powtarzania. Ale jak to zacząć, żeby ona sama chciała, a nie czuła, że mama jej każe?


Odpowiedz
Wpisy: 761
(@judytka67)
Połączone: 1 miesiąc temu

Najlepiej, jeśli to ona wymyśli. Możesz zapytać: 'co by ci pomogło, kiedy czujesz, że się boisz nowego miejsca?' Dzieci często mają gotowe odpowiedzi, tylko nikt ich nie pyta. Kamień, piosenka, gest - cokolwiek powie, traktuj poważnie i powtarzajcie to razem kilka razy w bezpiecznych warunkach, zanim trafi do trudnej sytuacji.


Odpowiedz
Wpisy: 255
(@wrozka)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie to, co powiedziała Judytka67, jest moim zdaniem kluczem. Dziecko musi samo dojść do swojego sposobu. Próbowałam raz zaproponować córce sąsiadki gotowy kamień 'bo tak się robi' i ona go wyrzuciła po tygodniu. Ale kiedy sama znalazła patyczek na spacerze i powiedziała, że to jej 'patyke odwagi', to nosiła go przez pół roku. Różnica jest kolosalna.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@michasia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 688

@Wrozka ale jak to działa przy lęku, który pojawia się nagle? Tzn. kamień w kieszeni to jedno, ale co kiedy dziecko jest już w środku reakcji strachowej, płacze, nie chce wejść - czy wtedy jakikolwiek przedmiot czy zdanie w ogóle do niego dociera?


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Michasia w środku reakcji - nie bardzo. To jest moment, w którym kora przedczołowa praktycznie odpada z procesu i zostaje układ limbiczny. Żadna afirmacja, żaden kamień nie przebije się przez aktywny stres. Trzeba najpierw wyciszyć ciało - przytulenie, oddech razem, cokolwiek co działa na układ nerwowy. Dopiero po tym wracamy do kamienia czy zdania.


Odpowiedz
(@gerwazy00)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 668

@Paradoxa a jak długo trwa takie 'wyciszenie' u sześciolatka przeciętnie? Bo wyobrażam sobie, że przed wejściem do szkoły czy na zajęcia nie ma zbyt dużo czasu na oddychanie razem i to wszystko.


Odpowiedz
(@hydromanta87)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 288

@Gerwazy00 to zależy od dziecka i od nasilenia, ale badania nad regulacją u dzieci w tym wieku mówią o czymś między trzema a ośmioma minutami przy lżejszych reakcjach. Tyle że to w warunkach laboratoryjnych, bez presji wejścia na czas do klasy i bez patrzących rodziców. W realnej sytuacji bywa inaczej.


Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2074

@Hydromanta87 i właśnie dlatego to ćwiczenie musi być zrobione wcześniej, w spokoju, wielokrotnie - żeby samo wspomnienie kamienia albo gestu mogło zadziałać szybciej. Chodzi o to, żeby reakcja na bodziec była już automatyczna, zanim dziecko trafi w trudną sytuację. Inaczej to nie ma jak działać w ciągu trzech minut pod szkołą.


Odpowiedz
Wpisy: 132
Rozpoczynający temat
(@agnisia-pl)
Połączone: 1 rok temu

Czyli dobrze rozumiem, że muszę to ćwiczyć z córką w domu, kiedy jest spokojna, a nie czekać na moment lęku? To zmienia mi perspektywę, bo myślałam, że afirmacje czy rytuał stosuje się wtedy, kiedy jest problem.


Odpowiedz
Wpisy: 761
(@judytka67)
Połączone: 1 miesiąc temu

Dokładnie. I to jest chyba największy błąd, który widzę też u siebie z perspektywy czasu - próbowałam stosować techniki w kryzysie, zamiast budować je codziennie, kiedy nie było kryzysu. Dziecko musi mieć te zasoby zanim ich potrzebuje, nie w chwili gdy już ich pilnie szuka.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@nokturnia_j)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 269

@Judytka67 ale to brzmi jak dość duże zaangażowanie codziennie. Jak to wygląda w praktyce - ile czasu zajmuje taki codzienny rytuał z dzieckiem, żeby nie był ciężarem ani dla dziecka, ani dla rodzica?


Odpowiedz
(@judytka67)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 761

@Nokturnia_J naprawdę nie dużo. Pięć minut rano albo przed snem. Można to wpleść w istniejący rytuał - mycie zębów, ubieranie. Klucz jest w tym, żeby nie było osobną 'sesją', bo wtedy staje się obowiązkiem. Jak jest częścią czegoś, co i tak robią razem, to wchodzi naturalnie.


Odpowiedz
Wpisy: 255
(@wrozka)
Połączone: 1 rok temu

Ja bym dodała, że wieczór działa lepiej niż rano, bo dziecko jest już rozluźnione i nie ma presji czasu. Rano przed wyjściem to za dużo bodźców, żeby cokolwiek do niego dotarło głębiej. Przynajmniej w moim otoczeniu tak to wygląda.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hydromanta87)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 288

@Wrozka to ma sens z punktu widzenia rytmu kortyzolu - rano jest naturalnie wyższy, więc dziecko jest już trochę 'naładowane'. Wieczór, kiedy spada, sprzyja większej receptywności. Ciekawe, że intuicyjnie to wychodzi, a fizjologia to potwierdza.


Odpowiedz
Wpisy: 688
(@michasia)
Połączone: 5 miesięcy temu

A co z afirmacjami przed snem - czy nie ma ryzyka, że dziecko zacznie myśleć o trudnych rzeczach właśnie wtedy, kiedy powinno zasypiać? Pytam, bo moje dzieci czasem zaczynają rozmawiać o strachu właśnie gdy tylko kładą się do łóżka.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Michasia to zależy jak to poprowadzisz. Jeśli afirmacja jest odpowiedzią na lęk, to możesz trafić w zły moment - dziecko zaczyna mówić o strachu, ty wprowadzasz zdanie, ono odbiera to jako 'mama chce żebym przestała się bać', co bywa frustrujące. Lepiej żeby afirmacja była zanim pojawi się temat lęku - np. w ramach rytuału 'trzy dobre rzeczy z dnia' plus jedno zdanie, które bierzemy ze sobą na noc.


Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2074

@Paradoxa 'trzy dobre rzeczy z dnia' to nawiasem mówiąc jedno z lepiej przebadanych ćwiczeń w pozytywnej psychologii - Seligman i zespół, dużo replikacji. U dzieci działa podobnie jak u dorosłych, ale musi być konkretne. 'Coś dobrego' to za mało - dziecko potrzebuje 'że Zosia pożyczyła mi kredkę' albo 'że obiad był smaczny'. Im bardziej szczegółowe, tym lepiej.


Odpowiedz
Wpisy: 668
(@gerwazy00)
Połączone: 3 miesiące temu

Czyli wychodzi na to, że to co nazywamy afirmacją u dzieci, to często nie jest zdanie do powtarzania, tylko cały zestaw rzeczy - gest, przedmiot, pora dnia, sposób mówienia. Czy to nie jest po prostu inaczej nazwany rytuał rodzinny?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2074

@Gerwazy00 w dużej mierze tak. I myślę, że nie ma potrzeby tego rozdzielać. Rytuał rodzinny, który zawiera element pozytywnego języka o sobie - to jest afirmacja działająca w kontekście. Dla dzieci kontekst jest wszystkim. Same słowa bez kontekstu znaczą bardzo mało.


Odpowiedz
Wpisy: 132
Rozpoczynający temat
(@agnisia-pl)
Połączone: 1 rok temu

To jest dla mnie bardzo konkretna odpowiedź, dziękuję. Zostaje mi jeszcze jedno pytanie - co z dzieckiem, które jest wyjątkowo dosłowne i pyta 'ale czy to prawda, że daję radę?' kiedy właśnie czuje, że nie daje rady? Moja córka tak robi i nie wiem co wtedy mówić.


Odpowiedz
Wpisy: 2326
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

to jest świetne pytanie i uczciwe zachowanie córki. W takiej sytuacji nie warto bronić afirmacji jako 'prawdy'. Można powiedzieć coś w stylu: 'nie musisz teraz w to wierzyć, ale to jest zdanie na potem, kiedy będzie łatwiej'. Albo zmienić formę z twierdzenia na pytanie - 'co by się stało, gdybyś dała radę?' - to omija opór, bo dziecko nie musi zgadzać się z faktem, tylko wyobrażać sobie możliwość.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@judytka67)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 761

@Paradoxa to bardzo ważne rozróżnienie. Afirmacja jako twierdzenie kontra afirmacja jako pytanie albo życzenie. 'Dam radę' brzmi jak kłamstwo dla dziecka w panice. 'Ciekawa jestem, co dobrego może się dziś wydarzyć' już nie wymaga wiary - tylko otwartości. I to jest chyba wersja, która ma sens dla najmłodszych.


Odpowiedz
(@nokturnia_j)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 269

@Judytka67 czyli zmiana formy z twierdzenia na pytanie to jest właściwie zmiana całej filozofii afirmacji? Bo ja dotąd myślałam, że afirmacja z definicji musi być pewnym stwierdzeniem, inaczej to już nie afirmacja.


Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2074

@Nokturnia_J nie do końca. Forma pytająca ma nawet swoją nazwę - afirmacje pytające albo pytania coachingowe, w zależności od szkoły. Noah St. John pisał o tym jako 'afformations'. Idea jest taka, że pytanie angażuje mózg inaczej niż twierdzenie - zamiast uruchamiać opór, uruchamia szukanie odpowiedzi. U dzieci, które są dosłowne i logiczne, to może działać lepiej niż klasyczna forma.


Odpowiedz
(@hydromanta87)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 288

@Barni a czy jest jakaś różnica wiekowa w tym, kiedy dziecko zaczyna w ogóle rozumieć pytanie jako coś, co ma sens zadać sobie samemu? Bo mam wrażenie, że małe dziecko pyta innych, a nie siebie.


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Hydromanta87 mniej więcej od siódmego, ósmego roku życia zaczyna się myślenie refleksyjne - zdolność do obserwowania własnych myśli. Wcześniej dziecko pyta świat zewnętrzny. Dlatego do sześciu lat afirmacje pytające mogą nie mieć większego sensu. Twierdzenie zakotwiczone w ciele - gest, dźwięk, ruch - zadziała wtedy lepiej.


Odpowiedz
(@gerwazy00)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 668

@Paradoxa to znaczy, że dla sześciolatka skuteczniejsze jest powiedzenie 'jestem dzielny' z jakimś gestem niż pytanie 'co mam w sobie dzielnego'? Chcę dobrze rozumieć ten podział wiekowy.


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Gerwazy00 tak, z zastrzeżeniem, że to 'jestem dzielny' musi być powiązane z konkretnym wspomnieniem albo działaniem, a nie powiedziane w próżni. 'Pamiętasz jak wszedłeś na tę zjeżdżalnię? To właśnie jest dzielność' - i dopiero potem zdanie. Abstrakt nic dziecku nie da.


Odpowiedz
Wpisy: 132
Rozpoczynający temat
(@agnisia-pl)
Połączone: 1 rok temu

Moja córka ma siedem lat, więc chyba jest gdzieś na tej granicy. Powiem szczerze, że kiedy próbowałam z nią 'co dobrego się dziś wydarzyło', to przez pierwsze kilka razy dostawałam 'nie wiem' albo 'nic'. Dopiero jak zaczęłam podpowiadać przykłady, zaczęła sama wymyślać. Czy tak powinno wyglądać wprowadzanie tej metody?


Odpowiedz
Wpisy: 761
(@judytka67)
Połączone: 1 miesiąc temu

Dokładnie tak to u mnie wyglądało. Podpowiedź na początku to nie ściąganie, to uczenie schematu. Dziecko musi zobaczyć, jak ta refleksja w ogóle wygląda od środka, zanim samo zacznie ją stosować. Po kilku tygodniach moja córka zaczęła mówić bez podpowiedzi i w sumie wymyślała rzeczy, o których ja w ogóle nie wiedziałam że się wydarzyły.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wrozka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 255

@Judytka67 i to jest właśnie ten moment, kiedy dziecko zaczyna samo budować swój pozytywny obraz dnia. Ja bym dodała, że warto wtedy nie komentować za dużo tego, co mówi - żeby nie zepsuć tej przestrzeni ocenianiem.


Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2074

@Wrozka to ważna uwaga, ale rozszerzyłbym ją o jedno - 'nie komentować' nie znaczy 'nie reagować'. Dziecko potrzebuje widzieć, że rodzic jest obecny i słyszy. Samo kiwnięcie głową, 'naprawdę?' albo 'to brzmi dobrze' wystarczy. Cisza rodzica bez żadnej reakcji może być odczytana jako brak zainteresowania.


Odpowiedz
Wpisy: 688
(@michasia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Zastanawia mnie jedna rzecz w tej całej rozmowie. Mówimy o afirmacjach, rytuałach wieczornych, pytaniach refleksyjnych - ale to wszystko zakłada, że dziecko jest w miarę chętne do współpracy. Co z dziećmi, które po prostu wzruszają ramionami na każdą próbę takiej rozmowy? Mój starszy syn w pewnym wieku zaczął traktować takie momenty jak 'gadanie mamy' i wychodził z pokoju.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@judytka67)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 761

@Michasia ile miał lat gdy to się zaczęło? Pytam, bo myślę, że to jest zupełnie inny problem niż dobór formy afirmacji - to jest kwestia relacji i tego, czy dziecko w ogóle chce się z rodzicem dzielić.


Odpowiedz
(@michasia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 688

@Judytka67 dziewięć, dziesięć lat. Dokładnie jak zaczęła się szkoła podstawowa, trzecia, czwarta klasa. Wcześniej był otwarty, potem jakby zamknął drzwi.


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Michasia to jest bardzo typowy moment. Około dziewiątego roku życia zaczyna się wyraźna potrzeba prywatności i autonomii - dziecko zaczyna oddzielać swój świat wewnętrzny od rodzica. W takim wieku afirmacje narzucone przez dorosłego mogą być odbierane jako ingerencja w tę przestrzeń. Jedyną rzeczą, która może zadziałać, jest oddanie mu wyboru - czy chce, jakie słowa, kiedy. Albo całkowite wycofanie i czekanie, aż samo zapyta.


Odpowiedz
(@gerwazy00)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 668

@Paradoxa 'całkowite wycofanie' brzmi trudno dla rodzica. Jak długo się czeka? I jak odróżnić wycofanie się dziecka z powodu potrzeby autonomii od wycofania, które jest sygnałem, że coś naprawdę nie gra?


Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2074

@Gerwazy00 to jest pytanie kliniczne, nie o afirmacje - i myślę, że przekracza to, co można ocenić na forum. Ale z perspektywy samej pracy z afirmacjami: jeśli dziecko funkcjonuje normalnie w innych obszarach, śpi, je, ma kontakty rówieśnicze - zamknięcie na rozmowę z rodzicem to najczęściej etap, nie sygnał alarmowy.


Odpowiedz
Wpisy: 269
(@nokturnia_j)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wracając do tematu afirmacji dla młodszych dzieci - czy ktoś stosował afirmacje śpiewane? Czytałam gdzieś, że melodia pomaga zakodować treść, szczególnie u małych dzieci. Nie wiem czy to ma jakieś potwierdzenie, czy to tylko intuicja.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@hydromanta87)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 288

@Nokturnia_J ma potwierdzenie w badaniach nad akwizycją języka. Melodia angażuje inny obszar mózgu niż samo mówienie i rzeczywiście sprzyja zapamiętywaniu. Stąd kołysanki działają od zawsze. Czy to przekłada się bezpośrednio na skuteczność afirmacji śpiewanych, tego nie wiem - nie znam badań stricte na ten temat. Ale mechanizm jest sensowny.


Odpowiedz
(@wrozka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 255

@Hydromanta87 ja miałam kontakt z dziećmi, którym rodzice śpiewali krótkie zdania na melodię przed snem i naprawdę zapamiętywały te słowa szybciej niż mówione. Ale nie wiem czy to efekt melodii, czy po prostu powtarzania w spokojnym momencie. Trudno to rozdzielić.


Odpowiedz
Wpisy: 132
Rozpoczynający temat
(@agnisia-pl)
Połączone: 1 rok temu

To jest ciekawy kierunek, bo moja córka bardzo lubi śpiewać. Może to jest łatwiejsze wejście niż zdanie powiedziane na serio, które czuje jak 'mama mnie uczy'. Mam tylko pytanie - czy afirmacja śpiewana powinna być wymyślona razem z dzieckiem, czy mogę ją zaproponować gotową?


Odpowiedz
Wpisy: 2326
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

zdecydowanie razem z dzieckiem. I tu jest jeden ważny niuans - nie chodzi o to, żeby zaproponować melodię i zapytać 'podoba ci się?', bo dziecko powie tak, żeby sprawić przyjemność. Chodzi o to, żeby dziecko samo zaśpiewało coś o sobie i ty to tylko uporządkowałaś w zdanie. Wtedy ma poczucie autorstwa.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@judytka67)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 761

@Paradoxa masz rację co do autorstwa, ale chciałam doprecyzować - u mojej córki zadziałało też tak, że zaproponowałam melodię ze starej piosenki, którą znała, a ona wstawiała nowe słowa. Więc melodia była moja, tekst jej. Czy to w Twoim ujęciu nadal liczy się jako wystarczające poczucie własności?


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Judytka67 tak, to jest nawet lepszy model niż tworzenie od zera, bo melodia pełni rolę rusztowania - dziecko nie musi naraz wymyślać formy i treści. Ważne jest to, kto decyduje, co mówią słowa. Jeśli ona wstawiała swoje słowa, autorstwo jest jej.


Odpowiedz
(@hydromanta87)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 288

@Judytka67 ciekawe rozwiązanie. Zastanawia mnie tylko jedno - czy ta stara melodia nie ciągnie za sobą skojarzeń z pierwotnym tekstem? Dzieci mają bardzo dobrą pamięć piosenek. Nie było tak, że śpiewała swoje słowa, ale gdzieś z tyłu głowy brzmiał jej oryginalny tekst?


Odpowiedz
(@judytka67)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 761

@Hydromanta87 szczerze - możliwe. Nie mam jak tego sprawdzić. Ale ona nigdy nie pomieszała obu wersji przy mnie, a śpiewała nową dość konsekwentnie przez kilka tygodni. Czy to oznacza, że skojarzenia jej nie przeszkadzały, czy że je wypracowała? Nie wiem.


Odpowiedz
Wpisy: 668
(@gerwazy00)
Połączone: 3 miesiące temu

Wracam do wcześniejszego wątku o tym granicy wiekowej, bo mam pytanie w drugą stronę - czy jest jakaś granica, od której afirmacje zaczynają być już 'normalne' w sensie takim, jak u dorosłych? Czyli kiedy dziecko może pracować z afirmacją tak jak my to rozumiemy w tej kategorii?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2074

@Gerwazy00 to zależy co rozumiemy przez 'normalnie jak u dorosłych'. Jeśli chodzi o zdolność do świadomego powtarzania zdania z intencją zmiany przekonania - gdzieś między dwunastym a czternastym rokiem życia, kiedy myślenie abstrakcyjne jest już ugruntowane. Wcześniej dziecko może powtarzać słowa, ale intencja jest inna - bardziej emocjonalna niż konceptualna.


Odpowiedz
(@michasia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 688

@Barni 'bardziej emocjonalna niż konceptualna' - to brzmi jak zaleta, a nie ograniczenie. Dorośli latami starają się z powrotem wejść w afirmację przez emocje, a nie przez głowę. Może dzieci robią to naturalnie lepiej?


Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2074

@Michasia to trafna obserwacja. Tylko że emocjonalne zakodowanie bez konceptualnego rozumienia może działać w obie strony - dziecko równie szybko zakoduje zdanie negatywne. Dlatego środowisko ma tak duże znaczenie. To, co słyszy od rodziców, trafia głębiej niż u dorosłego, który ma jakiś filtr krytyczny.


Odpowiedz
Wpisy: 255
(@wrozka)
Połączone: 1 rok temu

To co pisze Barni bardzo dobrze tłumaczy, dlaczego afirmacje u dzieci trzeba dobierać ostrożniej niż u dorosłych. Dorosły, który codziennie powtarza 'jestem spokojny' i w to nie wierzy, odczuwa dysonans i może zrezygnować. Dziecko może to przyjąć bez dysonansu - w obie strony.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@nokturnia_j)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 269

@Wrozka a to mnie zastanawia - czy to znaczy, że dziecko, które słyszy dużo negatywnych komunikatów od otoczenia, jest bardziej narażone na trwałe zakodowanie tych treści niż dorosły w tej samej sytuacji?


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Nokturnia_J tak i na tym polega jeden z podstawowych mechanizmów opisywanych w psychologii rozwojowej. Nie musisz szukać ezoterycznych źródeł - to jest dobrze zbadany temat. Dlatego praca z afirmacjami u dzieci nie jest nigdy oddzielona od środowiska, w którym dziecko żyje. Afirmacja wieczorna nie zastąpi komunikatów, które dziecko słyszy przez cały dzień.


Odpowiedz
Wpisy: 132
Rozpoczynający temat
(@agnisia-pl)
Połączone: 1 rok temu

To trochę przytłaczające, co piszesz, bo zaczyna wyglądać jakby sama afirmacja była za mała. Staram się mówić córce dużo pozytywnych rzeczy, ale życie jest jakie jest - zdarzają się napięcia, kłótnie, trudne momenty. Czy to przekreśla wieczorną pracę?


Odpowiedz
Wpisy: 761
(@judytka67)
Połączone: 1 miesiąc temu

Nie przekreśla i nie chodzi o idealne środowisko. Chodzi o to, żeby pozytywne komunikaty były wyraźnie częstsze i konkretniejsze niż negatywne. Wieczorna rozmowa może być tym, co przeważa szalę, nawet jeśli dzień był trudny - pod warunkiem, że jest regularna i autentyczna, a nie odpracowana z obowiązku.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@hydromanta87)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 288

@Judytka67 'autentyczna a nie odpracowana z obowiązku' - jak to rozróżnić w praktyce? Pytam poważnie, bo mam wrażenie, że wielu rodziców wie, że powinni, siada, robi, ale dzieci wyczuwają mechaniczność. Jak ty to odróżniałaś u siebie?


Odpowiedz
(@judytka67)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 761

@Hydromanta87 u mnie prostym wskaźnikiem była reakcja córki. Kiedy byłam zmęczona i szłam przez schemat, ona odpowiadała krócej i szybciej zasypiała - chyba chciała mieć to za sobą. Kiedy byłam naprawdę obecna, ona zaczynała opowiadać więcej niż pytałam. To było wyraźne.


Odpowiedz
Wpisy: 668
(@gerwazy00)
Połączone: 3 miesiące temu

Czy ktoś próbował afirmacji rano zamiast wieczorem? Pytam bo czytałem, że kortyzol jest wyższy rano i podobno sprzyja zapamiętywaniu. Nie wiem czy to ma sens przy dzieciach.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2074

@Gerwazy00 kortyzol i zapamiętywanie to skomplikowana zależność - wysoki kortyzol sprzyja zapamiętywaniu treści emocjonalnych, ale rano przy kortyzolu szczytowym dziecko jest często skupione na tym, co przed nim: śniadanie, szkoła, czy buty są zawiązane. Wieczór działa lepiej nie dlatego, że kortyzol jest niższy, ale dlatego, że dziecko nie jest już nastawione na zadania zewnętrzne.


Odpowiedz
(@wrozka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 255

@Gerwazy00 robiłam próbę z poranną afirmacją przy dziecku znajomej i szczerze - nie trzymało się. Dziecko jest rano w trybie logistycznym. Wieczór to jednak inny stan - między dniem a snem jest naturalna przestrzeń na coś spokojniejszego.


Odpowiedz
Wpisy: 688
(@michasia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Zupełnie inne doświadczenie - mój syn lepiej reagował rano, ale to było coś bardzo krótkiego, dosłownie jedno zdanie przy jedzeniu, bez nacisku. Wieczorem nie chciał żadnych rozmów, bo kojarzył je z 'mama znowu coś chce'. Więc chyba nie ma jednej dobrej pory, jest tylko ta, która pasuje do konkretnego dziecka.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@nokturnia_j)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 269

@Michasia a jeśli dziecko w ogóle nie chce żadnej rozmowy przy jedzeniu ani wieczorem - to co wtedy? Pytam bo to chyba częstszy scenariusz niż myślimy.


Odpowiedz
(@judytka67)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 761

@Nokturnia_J to wtedy pytanie, czy chodzi o samą afirmację, czy o kontakt. Moja córka czasem odmawiała konkretnego rytuału, ale jak zamiast tego po prostu leżałam przy niej chwilę bez słów, to wieczorem sama coś mówiła. Może nie zawsze chodzi o formę.


Odpowiedz
(@gerwazy00)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 668

@Judytka67 czyli rozumiem, że ten kontakt sam w sobie może działać jak afirmacja? Bez słów?


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Gerwazy00 tak to działa u małych dzieci - bezpieczeństwo fizyczne i bliskość są wcześniejsze niż słowa. Zanim dziecko rozumie zdanie 'jestem kochany', rozumie to przez dotyk i obecność. Afirmacja słowna to późniejsza warstwa, budowana na tym fundamencie.


Odpowiedz
(@michasia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 688

@Paradoxa to wyjaśnia, dlaczego mój syn przy porannym zdaniu reagował lepiej, gdy to zdanie padało przy przytuleniu, a nie rzucone znad kubka kawy. Może to był ten fundament, nie pora dnia.


Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2074

@Michasia i to się zgadza z tym, co wiadomo o tworzeniu skojarzeń u dzieci. Słowo zakotwiczone w stanie fizycznego spokoju ma inną wagę niż to samo słowo wypowiedziane przy napięciu. Dziecko nie analizuje treści - rejestruje całość sytuacji.


Odpowiedz
Wpisy: 255
(@wrozka)
Połączone: 1 rok temu

To co piszecie o obecności bez słów bardzo mi coś wyjaśniło. Zawsze myślałam, że afirmacja to konkretna fraza powtarzana regularnie. A wychodzi, że u dzieci to jest szersza kategoria - obejmuje też to, co niewyartykułowane. Jak do tego podchodzić praktycznie? Czy w ogóle można to nazwać afirmacją?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Wrozka to zależy, co chcesz osiągnąć tym nazewnictwem. Jeśli zależy ci na precyzji - to nie jest afirmacja w technicznym sensie. Ale jeśli pytasz, czy działa jako wzmocnienie przekonania - tak, działa. Szczególnie u dzieci poniżej szóstego roku życia, gdzie doświadczenie jest ważniejsze niż jego werbalizacja.


Odpowiedz
Wpisy: 132
Rozpoczynający temat
(@agnisia-pl)
Połączone: 1 rok temu

Czekajcie, to ja się teraz gubię. Córka ma pięć lat. Przez ostatnie tygodnie wieczorem mówiłam jej kilka zdań - coś w stylu 'jesteś dzielna, dasz sobie radę, jesteś kochana'. Myślałam, że to właśnie są afirmacje. A teraz wychodzi, że może nie? Albo że to działa, ale nie tak jak rozumiałam?


Odpowiedz
Strona 3 / 4
Udostępnij: