Siedzę ostatnio nad tym tematem i zastanawiam się, czy w ogóle jest sens robić rozkład na relację z kimś, kto nas niepokoi. Bo z jednej strony karty mogą pokazać coś, czego sami nie chcemy zobaczyć ale z drugiej - czy nie lepiej po prostu zaufać instynktowi? Pytam, bo niedawno robiłem rozkład trzech kart dla kolegi i wyszły mu Diabeł, Trójka Mieczy i Rycerz Buław odwrócony. Każda z osobna może coś znaczyć ale razem - to był wyraźny sygnał. Tylko jak to mu wytłumaczyć, zeby nie odrzucił interpretacji od razu?
To ciekawe pytanie właściwie, bo odpowiedź nie jest prosta. Diabeł i Trójka Mieczy razem to rzeczywiście klasyczna kombinacja przy toksycznych układach, ale dużo zależy od pozycji w rozkładzie. W trójce kart co konkretnie było na jakiej pozycji? Bo jeśli Diabeł był w środku - to jedno, ale jeśli na końcu jako wynik, to zupełnie inna rozmowa.
Miałam kiedyś podobny zestaw w rozkładzie na relację i powiem wam - ta Trójka Mieczy w pozycji wpływu zewnętrznego to dla mnie zawsze sygnal, że ktoś świadomie rani. Niekoniecznie przez głupotę, ale celowo. Rycerz Buław odwrócony może być właśnie tą osobą, która ma problemy z kontrolą złosci albo używa energii w niszczący sposób. Zgadzam się z Elzuchna, że pozycje są kluczowe.
A czy ktoś wie, jakie karty w keltyckim krzyżu szczególnie warto obserwować właśnie pod kątem toksyczności? Pytam, bo robię tarot od jakiegoś czasu, ale głównie na prostych rozkładach i zastanawiam się, czy jest sens brać keltycki do takich pytań, czy jednak trójka kart wystarczy.
A ja w ogóle nie wiedziałam, że można pytać kart o to, czy ktoś jest dla nas toksyczny. Myślałam, że to bardziej do pytań o miłość czy pracę. Czy te same karty działają do pytania o przyjaźń, czy trzeba jakoś inaczej sformułować intencję przed rozkładem?
Ja niedawno robiłam rozkład i wyszedł mi Księżyc odwrócony i Ósemka Mieczy. Szukam relacji z pewną osobą i zastanawiam się czy to ostrzeżenie. Czy te dwie karty razem to już powinnam uciekać?
Moim zdaniem Księżyc to wogóle najważniejsza karta ostrzegawcza przy toksycznych relacjach, nawet bez odwrócenia. Zawsze kiedy wychodzi w rozkładzie miłosnym, oznacza że ktoś coś ukrywa. Można to traktować jako absolutny sygnał ostrzegawczy.
Zgadzam się z Kasjopeja_N. Poza tym sam Księżyc to jedna rzecz ale Księżyc razem z Diabłem albo z odwróconą Siódemką Kielichów - to już robi róznicę. Lubię patrzeć na kombinacje, nie na pojedyncze karty. Czy ktoś ma jakiś swój schemat - np. 'jeśli te dwie karty wyjdą razem, to zawsze jest sygnał'? Bo mnie ciekawi czy takie uproszczenia w ogóle mają sens.
U mnie taki niepisany alarm wywołuje polączenie Diabla z Pięćdziesiatka - przepraszam, mialam na myśli Piątkę Mieczy - i Wiezą. Trzy razy ten zestaw w różnych rozkladach dla różnych osób i za każdym razem wychodziło na to samo: relacja oparta na dominacji i strachu. Ale to wynikało z praktyki, nie z żadnej reguły. Glifomistrz masz rację, że nie ma twardych schematów, ale pewne powtarzające sie zestawy z czasem zaczynają cos mówić.
W sumie, chcę tylko powiedzieć że robienie rozkładu z pytaniem 'czy ta osoba jest toksyczna' to trochę inne podejście niż pytanie 'co mi ta relacja przynosi'. To nie to samo i warto to rozróżniać, zanim zaczniemy interpretować. W pierwszym przypadku szukamy winnego. W drugim - szukamy wiedzy dla siebie. Karty mówią do osoby pytającej, nie wystawiają ocen innym ludziom.
To bardzo ciekawy punkt. A jak w takim razie powinna wyglądać interpretacja kiedy np. karta w pozycji 'co mnie czeka' to Wieża? Czyli - nie mówi o drugiej osobie, ale mówi co mi się przydarzy przez tę relację?
Mam pytanie do osób z doświadczeniem - czy robiliście kiedyś rozklad na relację i karty wychodziły wyjątkowo pozytywne, mimo że intuicyjnie czuliście że coś jest nie tak? Zastanawiam się czy w takim przypadku bardziej ufać kartom czy własnym przeczuciom. 😉
A czy wy w ogóle pytacie o konkretną osobę czy o relację jako taką? Bo zastanawiam się, czy to robi różnicę w tym, co wychodzi. Mam na myśli: czy pytać 'co mi ta osoba przynosi' czy 'jaka jest dynamika między mną a X'?
Wracając do pytania Hilary'ego - mam podobne doświadczenie. Raz wyszły mi same pozytywne karty w rozkładzie na relację, gdzie już coś czułem pod skórą. Dużo później okazało się że karty pokazywały moje własne nadzieje, nie rzeczywistość. Trójka Kielichów i As Kielichów razem mogą być złudne, jeśli się za bardzo chce żeby było dobrze.
I to jest właśnie sedno, o którym mówiłam wcześniej. Tarot nie jest obiektywny - przechodzi przez interpretacje osoby, która rozkłada. Jeśli ktoś desperacko chce zobaczyć pozytywne znaki, może je zobaczyć nawet tam, gdzie ich nie ma. Dlatego przy pytaniach o toksyczne relacje polecam żeby rozkład robiła osoba trzecia która nie jest emocjonalnie zaangażowana.
Ja właśnie robilam sama sobie rozkład i teraz zastanawiam sie, czy mam racje. Elzuchna mówiła, że mój Księżyc odwrócony może znaczyć, że ja sama nie widzę sytuacji jasno. Ale jak mam znaleźć kogoś, kto mi zrobi rzetelnie rozkład na cudzą relację, nie wiedząc o co chodzi?
Trochę inne pytanie - czy jeśli ktoś robi rozkład i w jednym układzie wychodzą mu karty alarmujące, ale potem robi drugi za kilka tygodni i jest zupełnie inaczej, to jak to traktować? Że sytuacja się zmieniła, czy że pierwszy rozkład był błędny? 😀
No, ja mam pytanie może troche z boku, ale czy tarot można wogole porównywać do zwykłego testu psychologicznego? Znaczy czy to nie jest tak, że karty po prostu zmuszają nas do myślenia o czymś, co już wiemy, ale nie chcemy przyznać przed sobą?
To co mówi Makary to prawda, ale nie powiedziałabym że to jedyne działanie tarota w takich sytuacjach. mi osobiście karty pokazaly rzeczy których absolutnie nie byłam świadoma. Siódemka Mieczy odwrócona w pozycji intencji drugiej osoby - tego nie 'czułam', dopiero rozklad mnie na to naprowadził i zaczęłam zwracac uwagę na pewne zachowania.
A propos Siódemki Mieczy - to chyba moja ulubiona karta ostrzegawcza w kontekście toksyczności. Szczególnie w pozycji osoby, o którą pytamy. Kradzież manipulacja uciekanie z czymś za plecami innych. Czy ktoś miał ją w rozkładzie i faktycznie potem to się potwierdzilo?
U mnie wyszla raz w rozkładzie na kolezanke z pracy, w pozycji wplywu tej osoby na mnie. Dlugo zastanawialam sie, o co chodzi, bo nie widzialam wyraznej manipulacji. Po jakims czasie okazalo sie, ze ta osoba opowiadala za moimi plecami rzeczy z prywatnych rozmow. Siodemka Mieczy byla dokladnie tym. 😀
Dziesięć Mieczy jako finał relacji - to chyba jedna z brutalniejszych kart końcowych, nie? Zawsze mnie zastanawia, czy to oznacza, że relacja dosłownie umrze, czy że my sami musimy ją zakończyć, żeby przeżyć.
Mam pytanie do starszych w temacie - wspominałyście o Rycerzu Mieczy odwróconym. Jak to odczytywać konkretnie w kontekście drugiej osoby? Bo u mnie wyszedł w pozycji partnera i nie do końca wiem, czy to agresja ukryta, czy raczej impulsywność?
A co z Rycerzem Mieczy w prostym? Pytam bo w moim rozkładzie wyszedł w prostym, i teraz nie wiem - czy to znaczy, że ta osoba jest po prostu bezpośrednia, czy też może być problematyczna?
Nie do końca się zgadzam z Telepata. Rycerz Mieczy w prostym w pozycji drugiej osoby może też po prostu oznaczać, że ta osoba działa gwałtownie, ale uczciwie. Wszystko zależy od tego, co wyszło obok. Jakie karty miałaś sasiednie, Jalowcowa?
Czytam tę rozmowę i zastanawiam się - czy to nie jest trochę tak, że im więcej wiemy o danej karcie, tym bardziej możemy dopasować ją do każdej sytuacji? Nie chcę być złośliwa, ale np. te trzy karty razem można interpretować na wiele sposobów. Skąd wiadomo, że to akurat ostrzeżenie, a nie coś innego?
Ale wlaśnie to jest ten problem, o którym mówiłam wcześniej. Jak ktoś już czuje że relacja jest toksyczna, to dopasuje każde trzy karty do tej tezy. Pytanie brzmi: czy tarot może pokazać toksyczność komuś, kto jeszcze tego nie podejrzewa? Bo jesli nie, to jest ograniczony jako system ostrzegawczy.
