No ale Czulu, jak ktoś robi rozkład o sytuacji w której uczestniczy druga osoba, to karty i tak gdzies tam tę osobę łapią czy chce sie tego czy nie. To jest moim zdaniem nieodłączne. Można udawać że pytamy tylko o siebie, ale jeśli ta osoba jest elementem sytuacji, jest tam w rozkładzie.
Wracam do czegoś co piszesz Talizmanik, bo to mi daje do myślenia. Mówisz że Wieża wychodziła konsekwentnie niezależnie od warunków. To jest jeden wątek. Ale Księżyc na "co mogę zrobić" - to mnie nadal nie opuszcza. Czy w którymś rozkładzie miałeś coś na pozycji "wynik" albo "co z tego wyniknie"? Bo jeśli tak, to chciałabym wiedzieć co tam było - to może zmienić cały obraz tego co Księżyc próbuje ci powiedzieć na tej aktywnej pozycji.
Sąd Ostateczny na wyniku przy Księżycu na "co mogę zrobić" to jest bardzo spójna para, choć na pierwszy rzut oka nie wygląda. Księżyc mówi: zajrzyj głębiej nie działaj zanim nie zobaczysz co jest ukryte. sąd mówi: po tym procesie będzie możliwe coś nowego. To nie jest zastygnięcie - to sekwencja. Najpierw zobaczysz, potem coś się może skończyć żeby zaczęło się inne. Czy to ma jakiś sens w kontekście twojej sytuacji?
Przepraszam że wchodzę, ale to jest dla mnie trudne do zrozumienia. Jak Sąd Ostateczny może być pozytywny na pozycji wyniku? Myślałam że to zawsze jest karta jakiegoś końca, straty. Ktoś mógłby wytłumaczyć to prościej?
A co Cztery Puchary na wyniku mówią inaczej niż Sąd? Bo Talizmanik mówi że w dwóch różnych rozkładach dostał dwie różne karty na tej samej pozycji. To mnie ciekawi - czy to znaczy że sytuacja się zmieniła między rozkładami,czy że nie ma jednej odpowiedzi?
To jest pierwsza interpretacja która jakoś mnie tknęła. Bo właśnie tak to czuję - że siedzę między tymi dwoma możliwościami i nie wiem w którą stronę to pójdzie. Albo coś się ruszy, albo zostanę w tym samym miejscu. Ale nadal nie wiem co konkretnie mogę zrobić - Księżyc na tej pozycji to dla mnie abstrakcja.
Księżyc na "co mogę zrobić" to nie jest wezwanie do działania w sensie: zrób krok A albo krok B. To jest sugestia że zanim cokolwiek zrobisz zewnętrznie, jest coś do zrobienia wewnętrznie. Często jest to po prostu uznanie tego czego jeszcze nie chcesz widzeić. Powiedz mi - jest coś w tej sytuacji domowej, o czym wiesz ale wolisz nie myśleć?
Mocne pytanie. Ale trafiające. Miałam kiedyś bardzo podobny rozkład - Księżyc na aktywnej pozycji, i dopiero po jakimś czasie zobaczyłam że to była moja własna ślepota na coś oczywistego, nie żadna zewnętrzna blokada. Ciekawa jestem Talizmanik co odpiszesz.
I tu wracamy do sedna tytułu wątku, bo zauważam że odpłynęliśmy w interpretację konkretnych kart. Pytanie było czy karty się "buntują" przy niechętnej osobie. A z tego wątku wynika że może w ogóle karty nie buntują się na kogoś tylko pokazują pytającemu jego własne miejsca oporu. Czy to nie jest ciekawszy wniosek?
Czytam ten wątek od dłuższego czasu i mam pytanie może trochę z boku - czy ktoś w ogóle próbował zapytać tę osobę z domu o to co się dzieje, zamiast pytać karty? Pytam serio, nie złośliwie. Bo te rozkłady pokazują dużo o stanie Talizmanika, ale czy to rozwiąże problem w domu?
wiesz co, zenek trafił w coś ważnego. Jeśli przejdziemy przez cały ten wątek, to okazuje się że pytanie o "bunt kart" de facto przerodziło się w pytanie o to co blokuje samego pytającego. I to jest chyba najuczciwsza odpowiedź na tytuł wątku - karty nie buntują się na kogoś w domu, one pokazują pytającemu gdzie on sam stoi. To co wychodziło Talizmanikowi to nie chaos ani zakłócenie od osoby trzeciej - to spójna, powtarzalna informacja skierowana do niego
Ale jeszcze zostało jedno moje pytanie bez odpowiedzi - mówiliśmy o etyce. Talizmanik, czy ta osoba w domu w ogóle wie że robisz rozkłady o tej sytuacji? Pytam bo to może mieć znaczenie nie dla kart, ale dla samej relacji. Jeśli ta osoba kiedyś się dowie że byłeś "czytany" bez jej wiedzy - nawet jeśli to był rozkład "o sytuacji" - jak ona to odbierze?
Właśnie o to mi chodzi. Bo jeśli ta osoba kiedyś by się dowiedziała, mogłaby poczuć że byłeś oceniany czy badany bez jej wiedzy. I to może nie jest kwestia kart - tylko tego jak ona to odbierze. Pytam serio: czy myślałeś o tym zanim zacząłeś?
Rozumiem skąd to pytanie Lunella, ale chcę zaznaczyć że to nie jest specyficzne dla tarota. Kiedy ktoś idzie do psychologa i opowiada o sytuacji w domu, też "analizuje" kogoś bez jego zgody. Rozkład nie jest inny w tym sensie. Myślę że granica leży gdzie indziej - czy Talizmanik używa tego do manipulacji, czy do zrozumienia siebie.
Traktuję to jako odczyt własnej sytuacji. Naprawdę. Nie robiłem żadnych rytuałów nie prosiłem kart żeby coś zmieniły - po prostu chciałem zrozumiec co się dzieje i dlaczego czuję się tak jak się czuję. Ale rozumiem dlaczego pytacie.
No to jeżeli tak to rozumiesz, to ta etyczna dyskusja chyba trochę odpłynęła od sedna, nie? Talizmanik mówi że szukał oglądu na własną sytuację - i te karty które dostał, Księżyc, Sąd, Wieża - to wszystko wskazuje właśnie na jego wewnętrzny stan, nie na to co robi ta druga osoba. Wracajmy do tego co mu wyszło.
Też o to chciałam zapytać. Bo jeśli między rozkładami nic się nie zmieniło zewnętrznie, a wynik wyszedł inny - to ciekawi mnie czy zmieniło się coś w stanie Talizmanika samego. może inaczej pytał? Inaczej się koncentrował?
To bardzo ważna informacja. Moim zdaniem to odpowiada na pytanie Jachny - stan emocjonalny pytającego mocno wpływa na to co wychodzi. Nie dlatego że karty "wyczuwają nastrój" w jakiś magiczny sposób, ale dlatego że pytasz inaczej kiedy jesteś spokojny, a inaczej kiedy jesteś w środku emocji. Cztery Puchary na wyniku po kłótni - to jest obraz zastoju, zamknięcia, może odcięcia się od czegoś bolesnego.
Mam podobne doświadczenie - kiedy robiłam rozkłady w środku jakiegoś kryzysu domowego, karty były chaotyczne. Dużo kart dworu, dużo napięcia, żadnej wyraźnej linii. Dopiero kiedy sie trochę uspokoiłam, zaczęłam dostawać coś co mogłam sensownie odczytać. Nie wiem czy to "bunt" - bardziej jak hałas na linii.
Jedną rzecz którą stosuję to porównanie tego co wychodzi z tym co czuję że jest prawdziwe. Nie chodzi o to żeby karty potwierdzały co chcę usłyszeć - chodzi o pewien rodzaj wewnętrznego rozpoznania. Jeśli karta zupełnie mija się z tym co gdzieś głęboko wiem, wracam za jakiś czas. Talizmanik, czy kiedy zobaczyłeś Cztery Puchary po tej kłótni - czułeś że to trafne, czy nie?
Czułem że trafne. Właśnie to mnie zaskoczyło, bo spodziewałem się czegoś bardziej "burzowego", a tu zastój. Ale to chyba właśnie opisuje to co czuję - że siedzę i nie wiem w którą stronę to pójdzie i co właściwie mam zrobić.
I to jest chyba odpowiedź na to czy karty się buntowały - nie buntowały się. Dały obraz sytuacji, który Talizmanik sam uznaje za trafny. Może zatem cały wątek tytułowy był trochę błędnie postawiony od początku? Nie chodzi o bunt kart na kogoś, kto nie chce być czytany - chodzi o to że pytający sam jest w środku tej sytuacji i karty to odzwierciedlają.
Czytam ten wątek dość długo i chcę wrzucić kilka słów bo to pytanie Promyczki jest akurat tym, od którego wszystko się zaczęło. Moje doświadczenie - robiłam rozkłady o sytuacjach gdzie druga osoba była wyraźnie niechętna całemu temu co robię. I nie powiem że karty się "buntowały". Powiem że były wyjątkowo dosłowne - jakby mniej symboliczne, bardziej twarde. Wieża, Dziesięć Mieczy, Diabeł. Nie hałas - raczej bardzo wyraźny sygnał.
Dokończę myśl bo mnie urwało. Moje doświadczenie - robiłam rozkłady o sytuacjach gdzie druga osoba była wyraźnie niechętna całemu temu co robię. I nie powiem że karty milczały ani że coś blokowało. Wychodziły obrazy, często bardzo wyraźne. Ale pytanie które sobie teraz zadaję to nie "czy karty działały" tylko "czy te obrazy dotyczyły tej drugiej osoby czy mnie". Bo po czasie myślę że głównie mnie.
Ale to chyba naturalne że dwie osoby w tym samym konflikcie dostają różne karty? Bo pytają z różnych pozycji. To nie znaczy że jedna ma rację a druga nie tylko że każda widzi co innego.
To zmienia trochę sposób w jaki patrzę na swoje rozkłady. Myslalem że pytam o dom i o sytuację jako całość, a może przez cały czas pytałem o siebie w tej sytuacji. Ciekawe czy to zmienia interpretację Ksiezyca na tej pozycji co wyszedł.
To jest bardzo ludzkie, to szukanie obrazu kiedy słowa nie wystarczają. Ale mam pytanie do Talizmanika - czy po tych wszystkich rozkładach cokolwiek się faktycznie zmieniło w tym jak się zachowujesz albo jak podchodzisz do tej sytuacji w domu? Czy zostało na poziomie obserwacji?
