Zastanawiam się, czy kierunek tasowania kart ma jakieś znaczenie dla energii rozkładu. Czytałam gdzieś, że niektórzy tasują tylko zgodnie z ruchem wskazówek zegara, inni odwrotnie, a jeszcze inni w ogóle nie zwracają na to uwagi. Sama nie jestem pewna, czy to cokolwiek zmienia, czy to tylko jeden z tych szczegółów, który się wymyśla żeby dodać rytuałowi powagi. Macie jakieś doświadczenia z tym?
wiesz co, To nie jest tylko szczegół, kierunek ma znaczenie i to duże. Tasowanie zgodnie z ruchem wskazówek zegara przyciąga energię, a przeciwnie ją odpycha albo oczyszcza talię. Przynajmniej tak sie to robi przy poważniejszych rytuałach. Przy zwykłych rozkładach część osób tego nie stosuje, ale moim zdaniem potem efekty są słabsze.
Ale skąd w ogóle wiadomo, że to coś zmienia? Ktoś to sprawdzał, porównywał wyniki? Bo brzmi jak jedna z tych zasad, które każdy powtarza, ale nikt nie wie skąd pochodzi.
To właśnie mnie zastanawia. Bo jak tasować intencjonalnie, skoro karty i tak są losowane? Czy sama intencja przy tasowaniu coś wnosi do rozkładu?
Pytanie o intencję jest tu kluczowe. W wielu tradycjach, nie tylko tarotowych, kierunek ruchu rytualnego ma znaczenie symboliczne, ale to zawsze jest osadzone w konkretnym systemie wierzeń. Sam ruch wskazówek zegara nawiązuje do ruchu słońca, to ma sens w kontekście magii solarnej. Ale czy to działa samo z siebie, bez żadnego świadomego zamiaru osoby tasującej? To już osobna rozmowa.
A ja w ogóle nie wiedziałam, że tasowanie ma jakieś zasady. Zawsze myślałam, że chodzi tylko o to, żeby karty się dobrze wymieszały. Czy to znaczy, że jak tasowałam "byle jak", to moje rozkłady byly niewazne?
No właśnie, Tamarka ma rację. Skoro nie ma żadnego sposobu porównania, to każdy może powiedzieć, że jego metoda jest lepsza i nikt tego nie obali.
Zanim zaczniecie podważać wszystko razem, warto się zastanowić, o czym właściwie mówimy. Kierunek tasowania to jeden element, ale jest jeszcze to, jak trzymasz talię, czy tasuje pytający czy czytający, i czy w ogóle jest moment skupienia przed rozkładem. Samo kręcenie w prawo albo w lewo bez reszty nic nie da. To system, nie jeden gest.
Drugie. Jeśli tasujemy zgodnie z ruchem słońca, ale myślami jesteśmy gdzie indziej, to ten kierunek nic nie wnosi. Energia idzie za uwagą, nie za mechanicznym gestem.
Czytam tę rozmowę i mam pytanie,bo nie rozumiem jednej rzeczy. Skąd pochodzi ta zasada z kierunkiem i ruchem słońca? To jest coś, co jest zapisane w jakiejś konkretnej tradycji tarota, czy to bardziej takie ludowe, które ktoś kiedyś wymyślił i się przyjęło?
no Właśnie tu mam problem, bo nie wiem, jak w ogóle ocenić "skuteczność" czegoś takiego. Co byłoby dowodem, że tasowanie w konkretynm kierunku działa, a co by ten efekt wykluczało?
Może to jest tak, że dla jednych osób to ma znaczenie, bo wchodzą w odpowiedni stan umysłu przez taki rytualny gest, a dla innych to nic nie zmienia, bo nie mają z tym żadnego skojarzenia. Nie wiem, może to kwestia indywidualna, a nie jakaś ogólna zasada energetyczna.
Psychologia czy energia to nie musi być alternatywa. Pytanie, czy wogóle da się to rozdzielić w praktyce. Jeśli rytualny gest wprowadza mnie w odpowiedni stan skupienia, to ten stan jest realny, niezależnie od tego, jak go nazwiemy. A rozkład robiony w takim stanie różni się od robionego na kolanie. To jest chyba coś, co można przynajmniej zaobserwować we własnej praktyce
Tylko że wtedy wracamy do tego samego co wcześniej. Każdy robi, jak mu pasuje, i każdy powie, że to dziala. gdzie tu jest jakaś różnica, którą można by zauważyć? Bo jeśli jej niema, to po co w ogóle mówić o kierunku tasowania jako o czymś osobnym? 😛
Zastanawiam się,czy może sami stawiamy za wysoko poprzeczkę. Może nie chodzi o udowodnienie, że kierunek coś zmienia, ale o to, żeby mieć świadomą praktykę. Jak tasuje się w kółko bez żadnej myśli, to chyba coś się traci, niezależnie od kierunku?
No właśnie, to jest dla mnie clue całej sprawy. Świadomość gestu. Ja jak zaczęłam tasować z intencją, to poczułam zmianę, zanim jeszcze w ogóle myślałam o kierunku. Kierunek przyszedł później, jako doprecyzowanie. Może to jest naturalna kolejność?
wiesz co, spójność rozkładu to ciekawy wątek. Czy masz na myśli to, że karty tworzą jakąś narrację, czy że np. rzadziej wypadają karty pozornie sprzeczne? Bo to drugie byłoby trochę dziwne, skoro karty leza jak leżą i nie mają jak wiedziec, czego oczekujesz
To co opisuje Geranium, to chyba trochę efekt interpretacji, nie? Mózg szuka wzorców i jak jesteśmy skupieni, to łatwiej nam zbudować tę narrację. Nie mówię, że to złe, po prostu zastanawiam się, czy to jest właściwość kart czy właściwość naszego umysłu w danym momencie.
A czy jest jakaś szkoła tarota która mówi konkretnie, w którym kierunku tasować? Bo czytałam różne rzeczy i jedni piszą zgodnie z ruchem wskazówek, drudzy piszą, żeby słuchać intuicji. Nie ma tu chyba żadnego standardu?
Zgadzam sie z Cyprianem. Zreszta przez to jest taki bałagan, bo każdy autor kursu tarota dodaje coś od siebie i po pewnym czasie nikt nie wie, co jest tradycją a co wymysłem kogoś z youtube. Ja sama parę razy łapałam sie na tym że stosuję zasady, których origins nie znałam.
Metoda prób i błędów ma tę wadę,że nie wiemy, czy coś działa, czy po prostu w tamtym czasie rozkłady i tak byłyby takie same. Ale rozumiem, że w praktyce to chyba jedyne co można zrobić, skoro nie ma laboratorium do testowania tarota.
Słuchajcie, wracając do samego tasowania. Czy ktoś z was próbował celowo zmieniać kierunek przy różnych pytaniach i obserwował, czy coś się zmienia? Bo może zamiast rozmawiać o teorii, warto by zebrać jakieś własne doświadczenia, choćby subiektywne?
Sam bym spróbował,ale problem jest taki, że nie zadaję dwa razy tego samego pytania. Więc jak zmienię kierunek i wyjdą inne karty, to nie wiem, czy to przez kierunek, czy dlatego że talia się inaczej ułożyła po poprzednim tasowaniu. Jak to kontorlować? 🙂
A poza tym nawet gdyby ktoś próbował tak systematycznie, to po ilu powtórzeniach można wyciągnąć wniosek? Dwa razy w lewo dwa razy w prawo to za mało. Dwadzieścia? Pięćdziesiąt? I co z tym zrobić, jak już zbierzesz te dane?
