A słuchajcie, bo mam z boku takie pytanie - czy tu nie ma też kwestii tego co zrobić jeśli ta opcja której karta wyjdzie najlepiej, to jest właśnie ta opcja medyczna, lecznicza? To nie jest neutralna decyzja życiowa, tu w tle jest choroba. Rysiek, czy ty wiesz czego te trzy opcje dotyczą konkretnie?
Wiem. Nie chcę wchodzić w szczegóły bo to prywatna sprawa, ale chodzi o trzy różne podejścia do leczenia - ona ma wybór między różnymi metodami i jedną z nich jest coś bardziej alternatywnego. I teraz mnie trochę ściska, bo co jeśli karta wskaże tę alternatywną, a to nie byłby najlepszy wybór medycznie?
Rysiek, to jest bardzo ważne że to powiedziałeś. I to jest właśnie moment kiedy trzeba się zatrzymać. Nie dlatego że tarot jest zły, ale dlatego że przy decyzjach medycznych interpretacja karty jako 'wskazania' to naprawdę grząski grunt. Czy ona traktuje to jako jeden z głosów, czy szuka w kartach ostatecznej odpowiedzi?
Dokładnie to chciałem zapytać. Bo jeśli ona ma już onkologa, lekarza, jakiś konkretny plan i chce przy kartach porozmawiać o tym co czuje - to jedno. Ale jeśli karty mają jej powiedzieć które leczenie wybrać - to Rysiek powinien to wyraźnie postawić zanim zaczną.
Mam wrażenie że to jest właśnie ta granica o której się czyta, że tarot ma wspierać, a nie decydować. Ale jak to powiedzieć komuś kto przyszedł z konkretnym pytaniem? Czy nie wyda się że mu odmawiasz?
I tu wracamy do tego dlaczego rozkład na opcje to jest rozkład wymagający dojrzałości czytającego. Nie chodzi tylko o dobór kart. Chodzi o to żeby utrzymać właściwą ramę przez całą sesję. Rysiek, czy ty czujesz że dasz radę pilnować tej granicy jeśli ona będzie chciała od ciebie jednoznacznej odpowiedzi?
Rysiek, możesz powiedzieć wprost: 'ta karta nie mówi ci co robić, ona pokazuje co w tobie jest przy tej myśli'. I naprawdę to wystarczy. Karta Śmierci przy opcji chemia nie znaczy że chemioterapia zabije - może znaczyć że ona czuje że to koniec czegoś. To jest jej historia, nie przepowiednia.
Można by tak zrobić, ale to zafałszowuje talię. Albo ją stosujesz całą, albo losujesz tylko Małe Arkana - i to trzeba powiedzieć pytającemu na początku. Inaczej karty są posortowane i sesja traci autentyczność. Choć rozumiem skąd ta myśl, Julisia - przy Wieży albo Śmierci przy chorym człowieku serce staje.
Rysiek, może kluczowe jest to żebyście przed pierwszą kartą usiedli i powiedzieli sobie wzajemnie czego oczekujecie od tej sesji. Serio. Nie jako rytuał, tylko jako normalna rozmowa. Co ona chce z tego wynieść? Co ty możesz jej dać? Wtedy rozkład na trzy opcje ma kontener wokół siebie i oboje wiecie co robicie.
Westalka, to ma sens. Myślę że ona sama też chce wiedzieć po co siada do tych kart. Bo może wcale nie chce żebym jej mówił co wybrać, tylko żeby ktoś po prostu z nią przy tym siedział. Może właśnie o to chodzi i ja to dopiero teraz rozumiem. Ale to dalej zostawia mnie z pytaniem - jak ten rozkład na trzy opcje w ogóle ułożyć technicznie, żeby to miało sens?
Wracając do technikaliów, bo to był oryginalny temat - ja przy trzech opcjach stosuję układ wachlarzowy. Trzy karty obok siebie, ale między nimi po jednej karcie łączącej, która pokazuje co te opcje ze sobą dzieli albo co je łączy. To daje inny obraz niż trzy karty osobno.
Ja z kolei przy trudnych decyzjach życiowych stosuję zupełnie inny układ - nie trzy obok siebie, tylko trójkąt. Opcja na górze to ta do której pytający czuje się najsilniej przyciągany, niekoniecznie ta najlepsza. Dwie na dole to alternatywy. Pod każdą z opcji kładę jeszcze jedną kartę jako 'cień' czyli to co nieoczywiste przy danym wyborze. Ale Rysiek, to jest dość duży rozkład jak na pierwszą sesję w takim emocjonalnym kontekście.
Trzy karty to minimum, ale wtedy tracisz kontekst. Pytanie co dla Ryśka ważniejsze na tej sesji - żeby ona coś wyniosła, czy żeby czuł że zrobił porządny rozkład. Bo to są czasem różne cele i warto wiedzieć który jest ważniejszy.
Westalka, pewnie masz rację. Technikalia to bezpieczny temat. Ale żeby być szczery - chcę żeby ona poczuła że ktoś jej pomaga myśleć, nie że siedzimy w ciszy i nie wiadomo co robić. Więc chyba jednak ta rama rozkładu jest dla mnie ważna, żebym sam się nie pogubił.
To chyba ważne co mówi Rysiek, że ta struktura jest dla niego kotwicą. Czy przy emocjonalnie trudnych sesjach w ogóle wychodzi z tego coś dobrego, jeśli czytający jest też emocjonalnie zaangażowany? Nie mówię że Rysiek nie powinien, tylko pytam czy ktoś miał podobną sytuację.
Właśnie o tym myślę słuchając tej rozmowy - że ten rozkład na trzy opcje w kontekście choroby może być de facto rozkładem terapeutycznym, a nie wróżebnym. Czy to zmienia sposób w jaki się go robi? Rysiek, jak ty to widzisz?
Rysiek, a może zamiast wymyślać własny układ, po prostu pożycz gotowy schemat? Gdzieś czytałam o rozkładzie trzech dróg, bodajże Osho Zen tego używa albo jakieś Tarot of Decisions. Czy to nie byłoby łatwiejsze niż kombinowanie od zera?
Rider-Waite do tej sytuacji jest jak najbardziej w porządku, obrazy są czytelne i nie trzeba znać wielu tradycji żeby coś w nich zobaczyć. Ale Rysiek, wróćmy do sedna - powiedziałeś wcześniej że boisz się że ona zapyta wprost: rób chemię czy nie. Jak zamierzasz na to odpowiedzieć bez kart?
Serio, to jest pytanie które warto sobie ułożyć w głowie zanim usiądziecie. Rysiek, wyobraź sobie że ona to pyta, karty leżą na stole, co mówisz? Nie myśl teraz jak czytający tarota, tylko jak ktoś kto ją zna.
Westalka, myślę że powiedziałbym jej że karty pokazują energię wokół każdej drogi, nie że jedna jest zła a druga dobra. I że ona sama wie więcej niż myśli. Ale właśnie - jak to powiedzieć żeby brzmiało przekonująco a nie jak wymówka? Bo boje się że ona zapyta: no to co te karty mówią konkretnie, rób chemię czy nie?
Rysiek, to jest właśnie serce tego co próbujesz zrobić. I mam do ciebie pytanie - czy rozmawiałeś z nią w ogóle o tym, że chcesz zrobić ten rozkład? Czy to będzie dla niej niespodzianka?
No właśnie, to jest dość podstawowa rzecz - zgoda osoby pytającej. Szczególnie przy czymś tak poważnym. Jak reagujesz kiedy ktoś ci proponuje coś bez pytania, nawet z dobrych intencji?
Dobra myśl z tym pytaniem o zgodę, ale chcę wrócić do czegoś technicznego bo chyba jeszcze tego nie domknęliśmy. Rysiek, mówisz że masz Rider-Waite i dopiero się uczysz. Ile rozkładów robiłeś już realnie, nie na sobie, dla innych osób?
A ja się zastanawiam czy w ogóle te doświadczenia dla zabawy dają jakieś przygotowanie do czegoś takiego jak ta sytuacja. Bo to chyba dwa różne poziomy emocjonalne, nie?
Nie dyskwalifikuje, ale trzeba to wziąć pod uwagę. Czy przed taką sesją robiłeś cokolwiek żeby się uziemić, wyczyścić głowę? Choćby kilka minut siedzenia w ciszy z talią zanim zaczniesz?
Poczekajcie, mam pytanie bo może głupie, ale co właściwie oznacza Wieża w kontekście decyzji medycznej? Bo przyznam że intuicyjnie ta karta kojarzy mi się ze zniszczeniem i nie wiem jak to wpisać w pytanie o leczenie, a nie przepowiednię.
Rysiek, mam konkretną propozycję zamiast wszystkich tych rozważań. Rozłóż sobie teraz, sam, trzy karty jako próbny rozkład dla tej sytuacji. Nie dla niej, tylko dla siebie. Żeby zobaczyć co wychodzi i jak reagujesz. Czy to w ogóle jest dla ciebie do zrobienia?
