Mam starą talię, ktora dostałam po babci - wydanie chyba z lat 80., wydawnictwo szwajcarskie, karty są inne niż te, do których przywykłam. Miesiące kart wyglądają inaczej, kolorystyka jest stonowana, a część symboli na kartach Dworskich jest rysowana zupełnie w innym stylu niż np. w Rider-Waicie. I zastanawiam się od jakiegoś czasu, czy te różnice w ilustracjach faktycznie wpływają na to, co "wychodzi" w rozkładach, czy to jest kwestia wyłącznie przyzwyczajenia. Pracuję z nią równolegle z moją zwykłą talią i mam wrażenie, że pewne karty "mówią" inaczej. Ale nie wiem, czy to suggestia wzrokowa, czy coś więcej. Czy ktoś ma doświadczenia z kilkoma taliami, gdzie ilustracje bardzo się różnią?
O, to ciekawe pytanie! Mam dwie talie - Rider-Waite i Thoth - i to są dwa zupełnie różne światy, serio. W Thocie Siła to karta numer 11, a w RW karta numer 8, i to jest już strukturalna różnica, nie tylko estetyczna. Ale Ty mówisz o innym wydaniu tego samego systemu, prawda? Czy ta talia babci to też jest RW-pochodna, czy może coś zupełnie innego stylistycznie?
Właściwie warto tu rozroznic dwie rzeczy: system kart (czyli porządek, numeracja, przynależność do żywiołów) i ikonografia (czyli jak wygląda dana karta). Jeśli to jest to samo wydanie systemu tylko z inną ilustracją, to znaczenia archetypowe powinny być spójne. Zmienia się to, co "uruchamia" intuicję czytającego. I to wcale nie jest bez znaczenia - bo jesli na Wieży masz subtelną, przyciemnioną grafikę zamiast dramatycznej sceny z błyskawicą, to Twój mózg dostaje inny sygnał startowy. Ale pytanie brzmi: jaką talię masz konkretnie? Bo to jest dość istotne.
To, co opisujesz, brzmi jak może być Tarot de Marseille albo jakaś jego wersja. W tym systemie Małe Arkana w ogóle nie mają ilustracji - są geometryczne wyłącznie pip-cardy. I tam właśnie czytanie opiera się zupełnie inaczej, bardziej na pozycji kart, liczbach i zestawieniach niż na odczytywaniu obrazka. Czy Twoje Małe Arkana mają scenki, czy tylko symbole i kolorki?
Przepraszam, że wchodzę - ale co to znaczy pip-cardy? Nie słyszałam tego określenia i nie chcę zgadywać.
Ja mam pyranie 🙂 - czy jak ktoś umie czytać z Marsylii, to potem RW wydaje mu sie łatwijeszy czy to nie ma tak prostego przejścia? Pytam bo czytałam gdzieś że Marsylia uczy bardziej "czystego" czytania ale nie wiem co to znaczy w praktyce
Wracając do pytania z początku - czy różne ilustracje zmieniają odpowiedzi. Myślę, że tak i nie jednocześnie. System zostaje ten sam, ale medium, przez które go odbierasz, jest inne. Jedna talia może przywoływać inne skojarzenia emocjonalne, bo kolory, styl, klimat działają na intuicję. Robiłam kiedyś eksperyment - ten sam rozkład, te same pozycje, dwie różne talie. Karty wyszły prawie identyczne, ale moje narracje do nich były nieco inne. Czy to znaczy, że odpowiedź się zmieniła? Zależy, co nazywasz odpowiedzią.
Właśnie to jest sedno tej rozmowy i dobrze, że Gwiazdarka to tak precyzyjnie opisała. Akcent emocjonalny zależy od obrazu, a to zmienia to, na co zwracasz uwagę w układzie. Nie powiedziałabym, że to "inne odpowiedzi" - powiedziałabym, że to inne drzwi do tego samego pokoju. Ale przy starszych taliach dochodzi jeszcze jedna rzecz: te karty mają historię, były w rękach kogoś przez lata. Czy bierzesz pod uwagę to, że talia babci może nieść jakiś ładunek emocjonalny?
Nie dałabym się za bardzo wciągnąć w tę ścieżkę z "ładunkiem emocjonalnym" zanim nie porozmawiasz ze sobą o tym, co czujesz przy tej talii. Bo to może być zwykła nostalgia, sentyment do babci, albo faktycznie jakieś napięcie, które odczuwasz przy czytaniu. Różnica jest. Zanim zaczniesz czyścić, zapytaj siebie: czy ta talia sprawia, że czytanie jest inne w dobry sposób, czy wnosisz do rozkładów coś, czego nie chcesz?
Czytam tę rozmowę i mam pytanie może trochę z boku - czy w ogóle można na co dzień pracować z dwiema taliami zamiennie, czy lepiej trzymać się jednej? Bo właśnie o tym myślałam, że może sobie sprawię starszą talię, ale boje się, że będę mieszała.
Też chciałam zapytać o to, co powiedziała Mandragorka, bo to mnie zatrzymało - czy karty po kimś naprawdę mogą "pamiętać" tę osobę? Nie mówię że nie wierzę, po prostu nie wiem, jak to sobie wyobrażać. Jak to działa według was?
Wracam do pytania o ilustracje, bo w natłoku wątków trochę nam uciekło. Mam notatki z dwóch lat pracy z RW i z jedną talią bardziej vintage, kupioną na pchlim targu. Widzę w notatkach, że przy starszej talii częściej zapisywałam odczytania związane z przeszłością i zamknięciem cykli. Nie wiem, czy to kwestia obrazów, czy mojego podejścia do niej. Ale wzorzec jest wyraźny. Ktoś jeszcze prowadzi notatki i widzi coś podobnego? 🙂
Zastanawiam się nad tym, co napisałam wcześniej o notatkach i starszej talii. Bo teraz myślę, że mogłam nieświadomie interpretować inaczej, właśnie dlatego, że starsza talia kojarzy mi się bardziej z przeszłością - i może to ja nadaję taki kontekst, a nie karty same w sobie. Czy ktoś inny zauważył u siebie coś podobnego?
no dobra, a wracając do konkretnego pytania Lunarii o starą talię - czy ktoś ma doświadczenie z tym, ze ta sama pozycja w rozkładzie dawała wyraźnie inną interpretację w zależności od talii? Nie mówię o odczuciu, ale o tym, że dosłownie wyciągałaś inne wnioski.
To porównanie z tłumaczeniami mi się podoba, ale mam pytanie - czy jest tak, że niektóre talie "tłumaczą" lepiej pewne typy pytań? Np. że do pytań o relacje lepsza jest jedna, a do pytań o pracę inna?
Właśnie o to mi chodziło na początku tego tematu, więc cieszę się, że wróciłyśmy do sedna. Z moją starą talią mam wrażenie, że lepiej "widzi" pewne stany emocjonalne, ale kiedy pytam o konkretne sytuacje - np. co zrobić, decyzja, kierunek - to nie mogę z niej wyczytać tyle, ile z RW. Nie wiem, czy to talia, czy mój sposób czytania 😉
To pytanie bez jednej odpowiedzi, ale żeby nie zostawiać Lunarii z niczym - moim zdaniem potrzebujesz przynajmniej kilkudziesięciu rozkładów, żeby wyrobić sobie zdanie. Nie chodzi o liczby, ale o to, żeby przejść przez różne typy pytań i emocji. Jeden typ pytań to za mało żeby ocenić talię.
Czytam tę rozmowę i mam wrażenie, że trochę w tle pojawia się pytanie - czy w ogóle warto siłować się ze starą talią, jeśli praca z nią nie idzie? Czy nie ma takiego momentu, kiedy po prostu odkładasz coś na półkę bez poczucia winy?
To ciekawe, że mówisz o ciągłości między kartami - bo właśnie tego szukam przy ocenie talii. Czy karty w rozkładzie "rozmawiają" ze sobą, czy każda stoi osobno. I mam wrażenie, że styl ilustracji bardzo na to wpływa - spójne graficznie talie łatwiej mi opowiadają historię.
Mam na myśli konkretną talię - to Tarot of the 78 Doors, gdzie każdy major arcana wyszedł spod innej ręki. I właśnie to sprawia, że w rozkładzie karty potrafią "gadać" różnymi głosami naraz. Czasem to otwiera, ale przy pytaniach emocjonalnych mam wrażenie, że gubi się jakas nić.
To jest coś,o czym rzadko się mówi wprost, a moim zdaniem ma sens. Talie z bardzo charakterystyczną, autorską kreską - jak Thoth albo niektóre stare Marsylie - zbudowane są tak, że karty w rozkładzie naprawdę się "przenikają" wizualnie. Wieloautorskie talie tego nie mają. Czy to znaczy, że są gorsze? Nie. Ale wymagają innego podejścia czytającego.
Szczerze? Nie wiem jeszcze. Właśnie dlatego pytam. Chyba wolę, żeby talia mnie trochę prowadziła - bo jak zaczynam budować narrację "sama", to nie wiem, ile to jest karta, a ile moje własne myślenie życzeniowe.
To jest jedno z najtrudniejsyzch pytań w pracy z kartami i nie ma na nie gotowej odpowiedzi. Ale właśnie dlatego wróciłabym do pytania Lunarii o starą talię - bo może ta jej trudność z "konkretnymi" pytaniami jest dokładnie tym samym zjawiskiem? Talia prowadzi ją w głąb, ale nie w przód.
Bardzo trafnie to ujęłaś. "W głąb, ale nie w przód" - to dokładnie to. Moja stara talia świetnie pokazuje mi, co czuję albo co tłumię, ale kiedy pytam "co zrobić" - dostają karty, które rozumiem emocjonalnie, ale nie wiem, jak przełożyć je na działanie. nie wiem, czy to cecha tej talii, czy cecha moich pytań.
A czy próbowałaś zmieniać sposób zadawania pytania przy tej samej talii? Zamiast "co zrobić" - "co mi pomaga", "co mi przeszkadza"? Zastanawiam się, czy problem jest w talii, czy w tym, że pytania akcji nie pasują do systemu, którym ta talia operuje.
Stare talie - szczególnie te przedriderwaite'owskie - nie były projektowane pod pytania decyzyjne w dzisiejszym sensie. Wywodzą się z tradycji, gdzie karta bardziej "opisywała" stan niż "wskazywała" kierunek. To nie jest wada. Ale jeśli oczekujesz od talii drogowskazu - może ona po prostu nie jest do tego zbudowana.
To mi otwiera zupełnie nowe myślenie o tej rozmowie. Jeśli stara talia Lunarii jest zbudowana pod inne pytania - to może problem nie jest w tym, że "źle działa", tylko w tym, że używa jej do czegoś, do czego nie była projektowana. Czy to się zgadza z twoim doświadczeniem, Lunario? 🙂
