Hej, mam pytanie do was bo nigdzie nie mogę znaleźć sensownej odpowiedzi. Zacyznam nową pracę za dwa tygodnie i mam trzymiesięczny okres próbny. Chciałabym zrobić sobie rozkład właśnie na ten czas, ale nie wiem jak to ugryźć. Czy da się zaprojektować rozkład tak, żeby odpowiadał konkretnym miesiącom? Myślałam o trzech kartach - jedna na każdy miesiąc - ale czytałam gdzieś, że to zbytnie uproszczenie. Macie jakieś doświadczenia z rozkładami na konkretny przedział czasu?
Trzy karty to nie jest uproszczenie, tylko świadomy wybór. Zależy co chcesz z tego wyciągnąć. Jeśli pytasz o ogólny przebieg każdego miesiąca - to wystarczy. Ale jeśli chcesz wiedzieć więcej, na przykład co sprzyja, co blokuje i jaka jest energia danego okresu, to każdy miesiąc rozbij na trzy pozycje. Masz wtedy dziewięć kart i znacznie pełniejszy obraz. Zanim jednak cokolwiek polecę - co dokładnie chcesz wiedzieć? Atmosfera w pracy, relacje z szefem, własna skuteczność, a może wszystko naraz?
Robiłem kiedyś podobny rozkład, ale na nowy rok, nie na pracę. Podzieliłem czas na kwartały i do każdego dołożyłem kartę rady. Może coś podobnego by tu zadziałało? Tzn. do każdego miesiąca dodajesz pozycję "co możesz zrobić, żeby ten czas poszedł dobrze". Pytam bo sam jestem ciekaw czy to ma sens przy zatrudnieniu, praca to jednak specyficzna energia.
Ja bym nie mieszał zbyt wielu pytań w jednym rozkładzie. Jak pytasz o wszystko naraz, karty mogą dawać mętne odpowiedzi. Lepiej zrób dwa osobne rozkłady - jeden na ogólną energię okresu próbnego, drugi stricte na relacje w pracy. Albo przynajmniej wyraźnie rozdziel pozycje w jednym układzie. Mam wrażenie, że jak ktoś pyta "czy mi wyjdzie i czy będę miała fajnych ludzi wokół i czy szef będzie dobry" to karty nie wiedzą od czego zacząć, heh.
Właśnie, i dlatego moim zdaniem najlepiej sprawdza się przy takich tematach rozkład chronologiczny z dodatkową kartą centralną. Karta centralna to generalny klimat calego okresu, a potem po trzy karty na każdy miesiąc ułożone liniowo. Gdzieś czytałam że to autorski sposób pewnej polskiej tarocistki i podobno działa świetnie przy nowych etapach życia.
oj, wtrącę się, bo temat ciekawy, choć zwykle siedzę przy runach. Kwestia kolejności ciągnienia kart to nie jest detal kosmetyczny. Jeśli centralna karta ma byc osią interpretacji, wyciągaj ją pierwszą - świadomie ją widzisz zanim przejdziesz do szczegółów i to kształtuje kontekst. Jeśli natomiast wyciągasz ją na końcu jako syntezę, czytasz miesiące bez ogólnej ramy i ryzykujesz, że każdy miesiąc interpretujesz osobno, a potem na siłę dopasowujesz kartę centralną. Przy rozkładach czasowych, szczególnie zawodowych, wolę gdy mam ramę na początku.
Zdecydowanie przed. Rozkłady prognostyczne robisz zanim wejdziesz w dany czas,nie kiedy juz jesteś w środku. Jak zaczniesz pierwszego dnia, to już będziesz w tej energii i rozkład może mieszać to co będzie z tym co już dzieje się w tej chwili. Przynajmniej tak to widzę z mojej praktyki.
Nie do końca się z tym zgadzam. Robilam kiedyś rozkład roczny już po Nowym Roku i dzialal normalnie. Myślę, że ważniejsza jest klarowność pytania niż dokładny moment. Karty nie patrzą na kalendarz tak dosłownie.
Czytam tę rozmowę z ciekawością, bo sama raczej sceptycznie podchodzę do takich rzeczy, ale mam pytanie do bardziej doświadczonych. Jak w ogóle weryfikujecie potem czy rozkład był trafny? Tzn. co robicie, żeby nie dopasowywać na siłę kart do tego co się wydarzyło? Bo wydaje mi się, że człowiek zawsze może znaleźć potwierdzenie jak bardzo chce.
Dobry pomysł z notatkami, faktycznie tak powinnam zrobić. Wracając do samego rozkładu - czy ktoś zna konkretny gotowy układ pod takie pytanie o pracę? Znaczy wiem że można projektować własne, ale skoro to mój pierwszy raz z rozkładem zawodowym, to może lepiej zacząć od sprawdzonego wzoru?
Jest klasyczny rozkład na nowy etap, który widziałam w kilku miejscach. Sześć pozycji: pierwsza to energia której wnosisz do tej pracy, druga - czego się boisz i co moze cię blokować, trzecia czwarty piąta to kolejne miesiące, szósta to wynik czyli jak wyjdziesz z okresu próbnego. Prosta struktura, ale na prawdę sensowna przy takim pytaniu jak tu. Czy to mniej więcej odpowiada temu czego szukasz?
Tak, dokładnie - pierwsza pozycja to energia wejścia, czyli z jakim nastawieniem i jakim bagażem przekraczasz próg tej firmy. Mogą to być zasoby, ale też nieświadome przekonania. A szósta ciągana na końcu, żeby całość miała szansę "zamknąć się" w trakcie rozkładu, nie przed.
Ojej, to brzmi naprawdę przemyślanie! Ale mam pytanie do tej pozycji drugiej z lękami - czy to znaczy, że karta tam jest zawsze zła? Bo wyobrażam sobie że jak wyciągnę tam coś negatywnego to od razu się nastraszyłabym. Czy to raczej trzeba odczytywać inaczej?
No i tu jest właśnie ten problem z gotowymi rozkładami - pozycja "czego się boisz" to trochę pułapka, bo jak tą karte potraktować? Jako coś co faktycznie przyjdzie, czy tylko jako twój wewnętrzny stan? Wolę jak pozycje są bardziej neutralne opisowo, np. "co możesz przeoczyć" albo "skąd może przyjść opór".
A czy mogę w ogóle samodzielnie przemianować pozycje zanim zacznę? Tzn. jeśli wezmę ten układ sześciu kart ale pozycję drugą nazwę "co może mnie spowolnić" zamiast "czego się boisz" - czy to ma sens, czy to juz jest coś innego?
Jak dla mnie - tak możesz. Pozycje w rozkładzie to nie jest zaklęcie, tylko rama interpretacyjna. Ważne żeby przed rozkładem wiedzieć co każda pozycja dla ciebie znaczy i tego sie trzymać. Improwizowanie w trakcie to zły pomysł, ale dopasowanie nazw do swojego języka przed - czemu nie.
Zgadzam się z Kalikst, ale z jednym zastrzeżeniem. Jak modyfikujesz cudzy rozkład, to nie masz już doświadczenia innych ludzi na tej strukturze. Jeśli ten oryginalny układ sześciu kart był gdzieś opisany z przykładami, to te przykłady przestają do ciebie pasować. Czy ktoś wie skąd właściwie pochodzi ten rozkład? Fasolka99, czytałaś to gdzieś konkretnie?
To akurat bardzo częste w środowiskach tarotowych - rozkłady krążą bez źródeł, obudowują się legendą "klasyki" i nikt nie sprawdza. Nie jest to problem sam w sobie, bo struktura może być funkcjonalna niezależnie od autora, ale warto zdawać sobie sprawę że nie istnieje żaden "oficjalny" katalog rozkładów z certyfikatem. Eweliniunia, dlatego właśnie modyfikacja pod siebie jest całkowicie do obrony - i tak nie idziesz za świętym tekstem.
No to super, bo szczerze mówiąc te gotowe nazwy pozycji często brzmią dla mnie jakoś... dramatycznie. "Czego się boisz" to od razu tworzy taki klimat niepokoju przed rozkładem, a ja chciałabym podejść do tego spokojnie. Myślę ze przepiszę pozycje na swoje. Ale jeszcze jedno - jak dobierać talie do takiego zawodowego pytania? Czy każda talia jest okej czy coś by tu pasowało lepiej?
Pytanie o talię to osobny temat, ale skrótowo: pracuj z talią którą znasz i z którą masz kontakt. Debiutowanie z nową talią przy ważnym pytaniu to proszenie się o to, że będziesz się zastanawiać nad symboliką zamiast czytać. Jeśli masz jedną talię - użyj jej.
A ja słyszałam że do pytań zawodowych dobrze pasują talie z wyrazistą symboliką dnia codziennego, nie za bardzo "lotne" estetycznie. Nie wiem jak to dobrze wytłumaczyć, ale chodzi o to żeby karty miały jakiś grunt, nie były zbyt abstrakcyjne. Czy to ma sens co mówię?
no to nie jest kwestia czasu tylko głębokości. Możesz mieć talię rok i jej nie znać bo wyciągasz karty raz na miesiąc, albo mieć pół roku i znać ją dobrze bo pracowałeś z nią regularnie, czytales opisy, prowadziłeś dziennik. ile razy robiłaś rozkłady przez te kilka miesięcy, to może być miara.
Patrzę na tę rozmowę i mam wrażenie że trochę odeszliście od głównego pytania Eweliny. Ona pyta o konkretny rozkład na trzy miesiące pracy, a my gadamy o tym jak długo trzymać talię w rękach. Ciekawe to wszystko, ale czy Ewelina ma już jakiś konkretny plan działania z tych wszystkich postów?
Ha, właściwie mam! Zsumuję co wychodzi z tej dyskusji: robię rozkład przed pierwszym dniem, używam swojej jedynej talii, biorę ten układ sześciu kart ale przemianowuję pozycje na spokojniejsze, zapisuję wszystko w notatniku i potem wracam do weryfikacji. Jedyne o czym jeszcze nie wiem to kiedy dokładnie "przed" - dzień wcześniej, tydzień wcześniej?
Dzień przed albo dwa dni przed to optymalnie. Na tyle blisko żeby pytanie było realne i żywe w głowie, na tyle daleko żeby nie siedzieć z tym w środku w pierwszym dniu. Tydzień wcześniej to też może zadziałać, ale im bliżej tym intencja bardziej ostra.
Ja bym jeszcze dorzuciła jedno - jak robisz rozkłąd na konkretny czas, to na początku napisz sobie data startu i data końca. Niby detale ale to pomaga "zakotwicyc" rozkład w czasie i potem przy weryfikacji wiesz dokładnie co był ten badany okres. Bez tego łatwo się pogubić.
O, dziękuję za to podsumowanie! Naprawdę to wszystko poukładałaś ładnie. Ale mam jedno pytanie do tej daty - czy piszesz datę na tej samej kartce co interpretację, czy osobno? I co robisz jak nie masz notatnika pod ręką, fotografujesz karty?
