To pytanie "czy ja tworzę znaczenie" wraca w tej rozmowie kilka razy i mnie to zastanawia. Bo jeśli tworzysz znaczenie intuicyjnie i to działa - to czy ma znaczenie czy talia jest stara czy nowa? Może chodzi o twój system intuicyjny, a nie o talie jako taką?
O tak, to by było ciekawe do sprawdzenia! Czy talia cię "przeprogramowuje" na stałe, czy tylko na czas, gdy jej używasz? Bo moze to by mówiło coś o tym, czy zmiana jest głębsza, czy tylko nawyk przy konkretnych kartach
Sama miałam podobne doświadczenie przy zmianie talii - ale w moim przypadku wracając do Waite'a po długiej przerwie z Marsylią, przez jakiś czas zadawałam pytania "po marsylsku". Stopniowo się to rozmywało. Więc może to jest jak akcent językowy - zostaje przez jakiś czas, ale środowisko docelowe wygrywa.
Przepraszam że wchodzę z pytaniem podstawowym ale cały czas w tej rozmowie pojawia się Marsylia jako punkt odniesienia i już rozumiem że to starszy typ talii bez ilustrowanych pipów. Ale czy ta stara talia Lunarii to jest Marsylia, czy coś innego? Bo odnoszę wrażenie że to się trochę miesza.
Zastanawiam się nad czymś innym - czy ta fizyczna starość talii, samo dotykanie kart, które były już w czyichś rękach może wpływać na czytanie niezależnie od ilustracji? Lunaria dostała ją po kimś z rodziny, więc karty mają jakąś historię. Czy to jest coś, co bierzesz pod uwagę przy interpretacji?
Ten wątek z "załadowaniem" kart po poprzednich właścicielach to osobny temat, ale nie chciałabym żeby nam uciekł główny wątek. Bo właściwie przez całą tę rozmowę krążymy wokół pytania, które Lunaria postawiła na początku - czy różne ilustracje zmieniają znaczenia. I chyba doszliśmy do wniosku, że tak, ale nie przez same ilustracje, tylko przez to, co ilustracje robią z pytającym. Czy ktoś ma inne zdanie?
Wracając do pytania Sydki - sprawdziłam to właśnie przez ostatni tydzień. Wzięłam z powrotem Waite'a i zadałam kilka pytań. I wiesz co? Pytania były krótsze niż przed stara talią, ale dłuższe niż przy niej. Jakby coś pomiędzy. Więc chyba masz rację, że coś zostaje, ale talia jednak też coś robi sama w sobie
no To jest naprawdę ciekawe, bo sugeruje że efekt nie jest tylko w głowie w tym sensie, że "bo zmieniłam talie i psychicznie się przestawiłam". Coś trwa. Ale czy to stara talia trwale zmieniła twój styl pytań, czy może Marsylia generalnie tak działa i po prostu dopiero teraz to sprawdziłaś?
Trzy miesiące to wystarczająco dużo, żeby zbudować nowy nawyk formułowania. Ale chcę wrócić do sedna, bo Bryza dobrze to zarysowała wcześniej - mamy tutaj nakładające się możliwe wyjaśnienia i zadnego nie możemy wykluczyć. Czy ilustracje zmieniają znaczenia kart, czy zmieniają czytającego, czy stara talia działa przez swój wiek i historię? Lunaria, jeśli miałabyś wskazać jedna rzecz, którą czujesz jako źródło tej różnicy, to co by to było?
Właśnie, i to jest ciekawe rozróżnienie. Bo z tego co Lunaria opisuje przez całą rozmowę, zmiana była stopniowa, nie od razu przy pierwszym rozłożeniu. To by bardziej pasowało do nawyku niż do czegoś, co "działa" od razu przez ilustracje albo przez historię kart.
Tak, to prawda, że nie było od razu. Ale to zdobienie kielichów - te liście - zobaczyłam przy pierwszym rozłożeniu i to od razu coś zmieniło. Może pierwsze zetknięcie z inną ilustracją otworzyło jakieś drzwi, a potem reszta szła przez nawyk? Nie wiem, naprawdę nie wiem jak to rozdzielić.
Właściwie ta metafora "otwierania drzwi" przez pierwszą różniącą się ilustrację jest interesująca z innego powodu. W tradycji tarota marsylskiego mówi się o tym, że niefiguratywne pipy wymuszają aktywację wyobraźni czytającego zamiast odczytywania gotowego obrazu. Może to jest ten moment przełączenia?
A mogę zapytać - czy ktoś tu czytał kiedyś z talią, która była wyraźnie uszkodzona albo niepełna? Bo zastanawiam się czy to też zmienia czytanie, tak jak wiek zmienia. Chodzi mi o to czy samo fizyczne "niedoskonałości" karty coś wnoszą tak jak ta historia Lunarii.
To jest jednak trochę inna sytuacja niż stara talia - brakująca karta to luka w systemie, a stara ilustracja to inna wersja tego samego systemu. Nie chciałabym mieszać tych dwóch rzeczy, bo myślę że wątek z brakami prowadzi gdzie indziej.
Szczerze? Tego nie wiem i nie mam jak sprawdzić. Ale to pytanie zostaje ze mną, bo jeśli efekt pochodzi głównie z historii rodzinnej, to całe moje obserwowanie ilustracji przez te tygodnie było trochę obok. Nie wiem co o tym myśleć. 😉
Ale właśnie to jest sedno pytania z tytułu tego wątku. Różne ilustracje - czy zmieniają znaczenia. I myślę że przez tę całą rozmowę doszłyśmy do czegoś ważnego: zmieniają przynajmniej sposób dochodzenia do znaczenia, nawet jeśli nie samo znaczenie. Czy to wystarczy, żeby powiedzieć że talia ilustrowana inaczej daje inne odpowiedzi?
I tu wracamy do punktu wyjścia tej rozmowy, tylko z większą precyzją. Pytanie Lunarii na początku brzmiało: czy dostajemy inne odpowiedzi ze starszej talii. Chyba możemy powiedziec: tak, bo sama droga pytania jest inna. Ale Lunaria, czy czujesz że te odpowiedzi były lepsze, gorsze, czy po prostu inne?
To rozróżnienie między "inne" a "lepsze" jest ważne i myślę, że wiele osób to miesza. Lunaria, czy zauważyłaś że przy starej talii pytania, które formułowałaś przed rozłożeniem, były inaczej skonstruowane? Bo to by mogło tłumaczyć, skąd te szersze odpowiedzi.
A czy to w ogóle da się oddzielić? Pytam poważnie, bo dla mnie, która zaczyna, to brzmi jak problem z jajem i kurą. Jeśli karta zmienia podejście do pytania, to czy ta karta już "robi" coś, zanim jeszcze odpowie na pytanie?
Właśnie - i tu jest napięcie, które ta rozmowa cały czas krąży. Heksanka ma rację co do mechanizmu przy pierwszym zetknięciu. Ale Mandragorka ma rację, że to nie wyjaśnia całości. Czy ktoś ma doświadczenie z długą pracą z jedną talią, nie starą, ale po prostu inną niż ta, do której był przyzwyczajony? Żeby oddzielić efekt czasu od efektu "inności".
Ja pracowałam przez dłuższy czas z talią, która miała zupełnie inną kolorystykę niż Waite - ciemne tła, bardzo stonowane. I tez zauważyłam zmianę w sposobie czytania, ale u mnie to było raczej, że pytania robiły się bardziej poważne. Nie wiem czy to kolorystyka, czy ja po prostu dojrzewałam w tym czasie. Nie mam jak tego rozdzielić.
Właśnie chciałm zapytać - czy ta zmiana w formie pytania jest czymś co same zauważyłyście po czasie, czy to było świadome? Bo jak czytam te opisy Lunarii i Cesi, to wydaje mi się że to raczej wychodziło samo, nie że ktoś usiadł i powiedział sobie "ok, teraz pytam inaczej". I czy to nie jest właśnie ta różncia między nawykem a czymś innym?
