Dobrze, ale wróćmy do Daniela, bo Martusia wspomniała o rozdziałach 10-12 a ja chciałam zapytać - czy te rozdziały mówiące o zmartwychwstaniu są w hebrajskim czy aramejskim? Bo słyszałam że część Daniela jest po aramejsku, a aramejski to bliżej języków, którymi mówiono w Babilonii i Persji, prawda?
Bardzo dobre spostrzeżenie. Tak, Księga Daniela jest napisana w dwóch językach - część po hebrajsku, część po aramejsku, i to jest jeden z argumentów za jej późnym datowaniem i diasporycznym pochodzeniem. Aramejski był językiem dyplomacji i handlu w całym Bliskim Wschodzie za czasów perskich i to w tej warstwie językowej widać najwięcej zapożyczeń z perskiego świata. Nie tylko językowych, ale i konceptualnych.
Czyli mamy jakby podwójne potwierdzenie - i treść teologiczna wskazuje na perskie wpływy, i sam język w którym ta treść jest zapisana. To chyba bardziej przekonujące niż samo podobieństwo idei?
Ja bym tutaj jeszcze dorzuciła coś o aniołach, bo o tym jeszcze nie mówiliśmy a to jest chyba jeden z najbardziej widocznych śladów zoroastryjskich w judaizmie. Zaratustra miał Ameszę Spentę - sześć lub siedem nieśmiertelnych świętych będących aspektami Ahura Mazdy. A w judaizmie powygnańczym nagle mamy Gabriela, Michała, Rafaela z imionami i funkcjami. Przed wygnaniem aniołowie w Biblii są anonimowi i nie mają hierarchii.
Poczekajcie, mam pytanie może głupie, ale chcę się upewnić - czy zoroastryzm to jest dalej żywa religia? Czy są jeszcze wyznawcy? Bo przez cały czas mówimy o tym jak o czymś historycznym.
To znaczy że można by teoretycznie pojechać i porozmawiać z prawdziwym zaratustrianinem o tych wszystkich rzeczach które tu omawiamy? Jakoś to uczłowiecza całą dyskusję, bo cały czas mówiłam o tym jak o czymś z podręcznika historii.
I to jest też ważne z innego powodu - Parsowie mają żywą tradycję interpretacji Awesty, która nie jest tylko akademicka. Oni interpretują Frashokereti, interpretują stosunek do zła, mają teologów którzy komentują te kwestie. Warto to mieć z tyłu głowy kiedy porównujemy z chrześcijaństwem - nie porównujemy martwej archeologii z żywą religią, tylko dwie żywe, choć bardzo różnej wielkości tradycje.
To co Martusia napisała o żywej tradycji Parsów mnie mocno uderzyło. Bo my tu prowadzimy całą tę dyskusję o wpływach, porównaniach, datowaniach - a gdzieś w Mumbaju są ludzie, którzy po prostu żyją tą teologią od środka. Zastanawiam się, czy ich wewnętrzna interpretacja Frashokereti różni się jakoś od tego, co akademicy wyciągają z tekstów.
Słuchajcie, ja rozumiem że to ważne metodologicznie - kto jest 'prawdziwym' strażnikiem tradycji. Ale chciałam wrócić do samej rozmowy o wpływach, bo mi się gubi główny wątek. Mamy więc aniołów, zmartwychwstanie, sąd ostateczny - to są te trzy elementy które wymieniono na początku. Który z nich jest najlepiej udokumentowany jeśli chodzi o zoroastryjskie źródło?
Bardzo dobre pytanie, bo rzeczywiście rozgałęziliśmy się na kilka stron jednocześnie. Moim zdaniem najlepiej udokumentowane jest zmartwychwstanie ciał - właśnie dlatego że pojawia się tak wyraźnie w Danielu, który ma datowanie na II wiek p.n.e., a więc jest stosunkowo blisko perskiego kontekstu. Sąd ostateczny jest trudniejszy, bo elementy sądu są w judaizmie wcześniej, choć w innej formie.
Poczekaj - mówiłaś że zmartwychwstanie ciał jest 'lepiej udokumentowane' jeśli chodzi o zoroastryjskie źródło. Ale czy udokumentowane znaczy 'na pewno skradzione od Persów', czy tylko 'mamy poszlaki'? Bo jak rozumiem, to nadal są poszlaki, nie?
A czy jest coś, co wskazuje w drugą stronę? To znaczy, czy są badacze którzy mówią, że te podobieństwa to przypadek lub niezależny rozwój? Ciekawi mnie, czy ta teza o wpływie jest w ogóle sporna w akademickim środowisku, czy właściwie wszyscy się zgadzają.
To ciekawe że Psalmy. Bo Psalmy kojarzą mi się z czymś bardzo starym, jeszcze przedwygnańczym. Czy to znaczy że eschatologia mogła się rozwinąć niezależnie, a Persja tylko ją... przyspieszyła albo skrystalizowała?
Właśnie, i tu jest pytanie o kierunek wpływu. Bo czytałam gdzieś że niektórzy iraniści uważają, że to nie tylko Żydzi czerpali od Persów - ale że sam Zaratustra mógł być pod wpływem wcześniejszych tradycji semickich. Czy to w ogóle ma podstawy, czy to spekulacja?
Ale właśnie to datowanie jest chyba najbardziej dyskusyjne w całej tej dziedzinie, nie? Słyszałem że jedni dają Zaratustrę na rok 600 p.n.e., inni na 1500 p.n.e. - a to zmienia całkowicie układ zależności między tradycjami.
To jest bardzo trafna obserwacja i właściwie kluczowa dla całej tej rozmowy. Lingwiści - na podstawie języka Gath - stawiają Zaratustrę na wcześnie, może nawet 1700 p.n.e., bo Gathas są archaicznie zbliżone do Rigwedy. Ale tradycja zaratustriańska i część historyków stawiają go bliżej 600 p.n.e., co by go czyniło współczesnym prorokom biblijnym. Od tej daty zależy czy mamy do czynienia z wpływem, czy ze zbieżnością.
To znaczy że ta cała rozmowa o wpływach kręci się wokół czegoś, czego nie wiemy? Kiedy Zaratustra żył? Trochę mnie to poraziło, bo przez ostatnie posty budowałam w głowie jakiś logiczny schemat i teraz się okazuje że stoi na niepewnym fundamencie.
Dobra, to może spróbujmy inaczej. Zamiast pytać skąd co pochodzi, zapytajmy: co z tych podobieństw wynika dla nas dzisiaj? Tzn. jeśli zmartwychwstanie ciał, sąd ostateczny i angelologia mają wspólne praźródło w Persji - czy to w ogóle coś zmienia w tym, jak ludzie przeżywają te wierzenia?
Mnie by to zmieniło chyba. Gdybym była wierzącą chrześcijanką i dowiedziała się, że idea zmartwychwstania mogła trafić do mojej religii przez żydowski kontakt z Persją - to chyba bym się zastanowiła, co to w ogóle znaczy dla dogmatu. Albo może by mnie to nie ruszyło? Nie wiem.
Ale czy to nie jest trochę wygodne? Mówimy: 'historia i dogmat to dwie warstwy, nie wykluczają się' - ale co jeśli sama idea zmartwychwstania była możliwa tylko dlatego że ktoś ją usłyszał od Persów i ją zaadaptował? Czy to nadal 'objawienie'?
Hej, wracając do konkretów - bo trochę odpłynęłyśmy w filozofię objawienia. Czy ktoś wie, jak na te wpływy reagują sami Parsowie? Czy oni w ogóle przyjmują tezę że judaizm i potem chrześcijaństwo czerpało z ich tradycji? I jak to oceniają?
Ciekawe, bo ja bym się spodziewał że raczej będą ostrożni - w sensie, nie chcieliby żeby ich tradycja była postrzegana jako 'przybudówka' do historii judaizmu czy chrześcijaństwa. Czyli że Zaratustra ważny tylko o tyle, o ile 'wpłynął na innych'.
A skoro przy tym jesteśmy - to może warto zapytać, co zoroastryzm ma do powiedzenia w kwestii etyki, bo słyszałam że to jest rdzeń tej tradycji, ważniejszy nawet niż eschatologia. Czy to prawda?
Tak, myśl, dobro słowo i dobry czyn - humata, huxta, huvarshta - to trzy filary etyki zaratusztriańskiej i rzeczywiście są fundamentem tej tradycji. Eschatologia jest niejako konsekwencją etyki: sąd ostateczny ma sens, bo przez całe życie sumują się właśnie te trzy elementy. To zupełnie inna struktura niż np. łaska w chrześcijaństwie.
O, to mnie ciekawi. Czyli w zoroastryzmie zbawienie jest właściwie zasługiwane, nie dawane? To brzmi bliżej karma w hinduizmie niż łaska w chrześcijaństwie. Czy to nie sugeruje że zoroastryzm jest bliżej tradycji indyjskich niż semickich?
Czyli mamy zoroastryzm jako pomost między dwiema wielkimi rodzinami religijnymi - indyjską i semicką? To by tłumaczyło dlaczego tak trudno go jednoznacznie zaklasyfikować i dlaczego wpływy idą w tylu kierunkach jednocześnie.
Słuchajcie, to może brzmi naiwnie, ale ciągle wracam do tego samego - skoro te idee jak sąd ostateczny, aniołowie, zmartwychwstanie krążyły w tym regionie przez stulecia i przenikały między tradycjami, to może to znaczy że dotykały czegoś naprawdę głębokiego w ludzkiej psychice? Że te koncepcje nie są 'zapożyczone' bo ktoś był intelektualnie leniwy, tylko dlatego że trafiają w coś prawdziwego?
