Zaczęłam ostatnio czytać o historii religii i uderzyło mnie coś, o czym wcześniej nie myślałam poważnie - w jakim stopniu zoroastryzm ukształtował to, w co wierzą chrześcijanie? Mam na myśli konkretnie trzy rzeczy: diabeł jako osobowy zły byt przeciwny Bogu, zmartwychwstanie ciał na końcu czasów i sąd ostateczny. Wszystko to istnieje w zaratusztrianizmie na setki lat przed chrześcijaństwem. Zastanawiam się, czy to zbieg okoliczności, czy jest między tymi religiami jakaś realna linia wpływu.
To jest temat, do którego można podchodzić z różnych stron i każda z nich jest ciekawa. Historycznie mamy konkretny moment kontaktu: Żydzi w niewoli babilońskiej (VI wiek p.n.e.) żyli pod władzą Persów, którzy byli zoroastryjczykami. Cyrus Wielki jest w Biblii przedstawiony niemal jak sposób Boga. To właśnie w tym okresie w teologii żydowskiej zaczyna się wyraźniej kształtować postać Szatana jako osoby, a nie tylko 'oskarżyciela' w boskiej radzie. Zanim zapytasz: tak, w Księdze Hioba Szatan jest jeszcze kimś zupełnie innym niż w Nowym Testamencie. Ta zmiana gdzieś nastąpiła i babilońskie wygnanie jest logicznym kandydatem na jej kontekst.
No właśnie, i do tego dochodzi jeszcze Ahura Mazda kontra Aryman - ten dualizm dobro/zło jest w zoroastryzmie absolutnie fundamentalny i bardzo przypomina to, co potem widzimy w chrześcijaństwie. Tylko że w zoroastryzmie ten dualizm jest symetryczniejszy, bo Aryman jest prawdziwym przeciwieństwem Boga, a w chrześcijaństwie diabeł jest mimo wszystko stworzeniem. Choć szczerze mówiąc to zależy od nurtu - są chrześcijańskie tradycje, gdzie ten dualizm jest mocniejszy, niż oficjalna teologia by chciała.
Ale skąd właściwie wiadomo, że wpływ szedł w tę stronę, a nie odwrotnie albo że oba systemy nie czerpały z jeszcze starszego wspólnego źródła? Pytam serio, bo zawsze mnie to nurtuje gdy zestawia się podobne idee z różnych religii - skąd pewność co było pierwsze?
Mnie zawsze bardziej zastanawiało co z Magami. W ewangelii Mateusza przybysze ze Wschodu, którzy przychodzą do Jezusa, to według wielu badaczy właśnie zoroastryjscy kapłani - Maguzi. I że oni rozpoznają narodziny Mesjasza przez obserwację gwiazd. To by sugerowało, że autorzy Ewangelii celowo wplecili w narrację o Jezusie postaci z tradycji zoroastryjskiej, jakby chcieli powiedzieć: nawet tamta mądrość wskazuje na Chrystusa.
Przepraszam że się wtrącę, ale czy Magowie to znaczy to samo co magowie w sensie czarodziejów? Zawsze myślałam, że to słowo pochodzi od magii...
No i tu jest kolejna nitka do pociągnięcia - mam wrażenie, że wpływ zoroastryzmu na Zachód szedł co najmniej dwoma kanałami. Jeden to judaizm w trakcie i po wygnaniu babilońskim, drugi to hellenizm, bo Grecy mieli sporo kontaktu z Persją i z kolei greka była językiem wczesnego chrześcijaństwa. Więc nawet jeśli chrześcijaństwo nie czerpało bezpośrednio z zoroastryzmu, mogło to robić pośrednio przez judaizm hellenistyczny.
Słuchajcie, ale czy ktoś sprawdzał jak sami chrześcijańscy teologowie podchodzą do tych podobieństw? Bo mam wrażenie, że ortodoksyjne chrześcijaństwo ma z tym problem - jeśli przyjmiesz wpływ Zaratusztry na Jezusa, to trochę podważasz wyjątkowość objawienia.
A co ze zmartwychwstaniem konkretnie? Bo to wydaje mi się najbardziej uderzające - że w zoroastryzmie jest zmartwychwstanie fizycznych ciał, i że jest nagroda i kara po śmierci. Stary Testament tego właściwie nie ma, przynajmniej nie wprost.
Poczekajcie, rozumiem że zoroastryzm to ta religia Zaratusztry i Persji, tak? Bo chcę się upewnić że nadążam. I ci Magowie z Betlejem to byli ich kapłani? To jest naprawdę niesamowite, że nikt mi tego nie mówił w szkole.
Mnie zastanawia jeszcze jedno - raj. Słowo 'paradise' po angielsku pochodzi ze staroirańskiego 'pairidaeza', co oznaczało dosłownie 'ogrodzony ogród'. Persowie mieli takie ogrody królewskie. I to słowo weszło do greki, potem do łaciny kościelnej jako Paradisus, i tak mamy Raj. Czy to jest wpływ zoroastryzmu na chrześcijaństwo? Pośrednio chyba tak, choć to bardziej lingwistyka niż teologia.
Chciałabym wrócić do wątku, który tu się pojawił, bo myślę że jest ważny: podobieństwa to jedno, ale czy mamy jakieś historyczne dokumenty, teksty, które bezpośrednio świadczyłyby o tym, że wczesni chrześcijanie znali i czytali zoroastryjskie teksty? Bo to jest inny poziom dowodu niż paralele strukturalne.
Przepraszam, że znowu przerywam, ale skoro Grecy i Rzymianie pisali o Zaratustrze, to dlaczego Kościół potem to wszystko przemilczał? Czy to była świadoma polityka, żeby nie mówić skąd co pochodzi?
A wracając do tego co pisała Martusia - że idee były 'w powietrzu' - to mnie trochę nie satysfakcjonuje jako wyjaśnienie. Powietrze to trochę metafora. Jak konkretnie mogły te idee przechodzić? Przez handel? Przez ludzi którzy podróżowali? Przez jakieś teksty które się nie zachowały?
Chcę się upewnić czy dobrze rozumiem - wy mówicie, że przed wygnaniem babilońskim Żydzi właściwie nie wierzyli w życie po śmierci? Że Stary Testament tego nie ma? Bo ja zawsze myślałam, że to była całość spójna od początku.
Szeol mnie bardzo zaciekawił. Czy to coś podobnego do greckiego Hadesu? Bo Hades też chyba był takim miejscem dla wszystkich, nie tylko złych?
Słuchajcie, a czy ktoś zna koncepcję Frashokereti? To zoroastryjski odpowiednik Sądu Ostatecznego - moment oczyszczenia całego stworzenia, kiedy zło zostaje ostatecznie pokonane i wszyscy - nawet potępieni - przechodzą przez rzekę ognia i zostają oczyszczeni. To trochę jak apokatastaza w chrześcijaństwie, o której chyba był tu już jakiś wątek.
To bardzo ciekawa uwaga, bo oznaczałoby, że 'herezja' Orygenesa mogła być bliżej pierwotnego ducha niż ortodoksja. Ale czy mamy jakiś konkretny dowód, że Orygenes znał zoroastryjskie teksty, czy to znowu tylko spekulacja na podstawie podobieństwa?
A tak w ogóle - Awesta to są te święte teksty zoroastryjskie, tak? Bo słyszałam tę nazwę ale nie byłam pewna. I czy one są dostępne do przeczytania, przetłumaczone na jakiś europejski język?
Tak, Awesta to zbiór świętych pism zoroastryjskich, i owszem, istnieją tłumaczenia na angielski przede wszystkim, po polsku trudniej ale pewnie coś można znaleźć. Najstarszą i najważniejszą częścią są Gathy - hymny przypisywane bezpośrednio Zaratustrze. Są przepiękne, bardzo poetyckie, i zaskakująco filozoficzne. Jeśli ktoś chce zrozumieć o czym mówimy w tym wątku, polecam chociażby kilka Gath przeczytać - dużo rzeczy samo wpada na swoje miejsce.
Wróćmy może do zmartwychwstania, bo to mnie najbardziej interesuje. Skoro zoroastryzm ma Frashokereti i zmartwychwstanie ciał, a Stary Testament tego nie ma - to w którym momencie ta idea wchodzi do judaizmu? Czy jest jakiś tekst, gdzie to wyraźnie widać?
Ale zaraz - czy Cyrus nie jest w Biblii wychwalany jako namaszczony przez Boga, czyli praktycznie mesjasz? To by znaczyło, że Żydzi bardzo pozytywnie oceniali Persów i ich władców. Czy to mogło ułatwić przejmowanie perskich idei religijnych?
Tak, Cyrus w Księdze Izajasza jest dosłownie nazwany 'pomazańcem' - to grecki odpowiednik hebrajskiego 'mesjasza'. To jest niezwykłe, bo to jedyne miejsce w Starym Testamencie, gdzie ten tytuł jest przyznany cudzoziemcowi. I tak, to sugeruje że kontakt z Persami był przez Żydów traktowany jako coś szczególnego, nie tylko politycznie. Co do Naparastnicy - myślę, że to kluczowa obserwacja, bo pozytywny stosunek do Persów mógł otworzyć drzwi dla ich idei.
Poczekajcie, bo trochę się zgubiłam. Mesjasz to znaczy 'namaszczony' i Cyrus tak był nazywany? Ten perski król? Ale przecież mesjasz to według chrześcijaństwa Jezus. Czy to nie jest sprzeczność?
To ciekawe co piszesz Kapturek, bo to znaczy że sam concept mesjasza ewoluował? Że to nie był zawsze ten sam pomysł? Czy to ewolucja wewnętrzna judaizmu, czy właśnie pod wpływem Persji?
Chcę tutaj dodać coś o samym Zaratustrze, bo myślę że często go traktujemy jak abstrakcję. On miał konkretne wizje, konkrety objawienia - Ahura Mazda mu się objawił w wizji, podobnie jak prorocy biblijni mają swoje widzenia. Struktura 'prorok który otrzymuje objawienie od jedynego boga dobra' jest i tam i tu. Czy ktoś tu porównywał bezpośrednio Gathy z Psalmami pod tym kątem?
A właśnie - językowe pokrewieństwo Gath i Wed mnie zastanawia. Skoro awestyjski i wedyjski sanskryt są tak bliskie, to znaczy że Irańczycy i Hindusi wywodzą się z tej samej kultury praindoeuropejskiej. Czy to nie komplikuje pytania o 'wpływ' zoroastryzmu na judaizm? Może i Żydzi mieli jakiś wspólny mianownik z tymi ideami, tylko inną drogą?
