Pracuję praktycznie od pięciu lat i przez cały ten czas nie miałam żadnej osobnej szaty rytualnej. Po prostu zmieniałam się w czyste, luźne ubranie i tyle. Ostatnio przeczytałam kilka rzeczy o znaczeniu osobnej, dedykowanej szaty i zaczęłam się zastanawiać czy faktycznie odpuszczam coś istotnego. Wy nosicie czy nie, a jeśli tak - co konkretnie i jak to przygotowywaliście? Bo widzę, że oferty w sklepach idą od stu złotych za prostą tunikę do tysiąca za "autentyczny celticki płaszcz wiedźmy" i nie wiem czy w ogóle jest sens kupować coś gotowego.
Szata jest pomocna, ale nie konieczna. Klasyczne źródła - Klucz Salomona, grimuary średniowieczne - opisują wymagania dotyczące szat dość szczegółowo (lniana, biała, niewykorzystywana do niczego innego, uszyta przez dziewicę, w nowiu i tak dalej). To są jednak wymagania ceremonialnej magii goetycznej, gdzie chodzi o przywoływanie konkretnych duchów. W codziennej praktyce - medytacjach, rytuałach intencyjnych, pracy z kartami - dedykowana szata jest miłym dodatkiem, ale nie warunkiem skuteczności.
@Leonora Z osobistego doświadczenia - przez pierwsze osiem lat praktyki też nie miałem szaty. Robotę robiłem dobrze, efekty były. Potem uszyłem sobie prostą, lnianą tunikę, ciemnoszarą, długą do ziemi. I muszę przyznać, że pojawiła się różnica. Nie kosmiczna, ale wyraźna. Łatwiej mi wejść w stan rytualny, łatwiej z niego wyjść, granica między codziennością a praktyką jest ostrzejsza. Polecam, ale nie traktuj tego jak braku - przez te osiem lat bez szaty też dobrze pracowałem.
Mam dwie szaty - lnianą białą do pracy z elementem powietrza i ogólnie z energiami "lekkimi" (medytacja, wizualizacje, anielska) i ciemnogranatową wełnianą do pracy nocnej, z księżycem, z cieniem. Obie szyte na wymiar przez krawcową, której nawet nie powiedziałem do czego mają służyć. Kosztowało to mniej niż jedna "magiczna szata" z internetu, a jakość ma o niebo lepszą.
