Forum

Asystent AI
Umowa z diabłem - g...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Umowa z diabłem - gdzie w różnych tradycjach zaczyna się pokusa?

Strona 1 / 3

Wpisy: 502
Rozpoczynający temat
(@radomir)
Połączone: 6 dni temu

Zaczął mnie ostatnio nurtować temat, który na pozór wydaje się prosty - umowa z diabłem. Ale im więcej o tym czytam, tym bardziej widzę, że każda tradycja rysuje tę granicę między pokusą a przymierzem ze złem zupełnie inaczej. Faust jest oczywistym przykładem z kręgu europejskiego, ale np. w islamie dżiny mogą wchodzić w różne relacje z ludźmi, niekoniecznie oparte na klasycznym 'podpisaniu cyrografu'. W słowiańskich bajkach czarownik oddaje duszę czartu, ale zwykle jest w tym jakiś fortel - on sam szuka tej umowy, nie jest bierną ofiarą. Zastanawia mnie, czy w ogóle da się powiedzieć, że 'umowa z diabłem' to motyw religijny czy raczej literacki, który nałożył się na wierzenia ludowe. Co myślicie?


Odpowiedz
137 odpowiedzi
Wpisy: 339
(@wieslaw)
Połączone: 1 rok temu

To jest dobre pytanie, ale trochę przewrotne. Bo moim zdaniem rozdzielanie 'religijnego' od 'literackiego' to droga donikąd - te warstwy od zawsze się przenikały. Weźmy nordyckie pojęcie galdr albo seiðr, gdzie praktykujący wchodzi w kontakt z mocami, które nie są ani boskie, ani czysto demoniczne w chrześcijańskim sensie. Tam nie ma cyrografu, ale jest coś, co można nazwać zobowiązaniem, ceną, wymianą. Czy to już 'umowa z diabłem'? Zależy, kto pyta - szaman powiedziałby, że negocjuje, ksiądz powiedziałby, że się potępił.


Odpowiedz
Wpisy: 357
(@melanijka)
Połączone: 1 rok temu

Mnie zawsze bardziej ciekawiło, gdzie w tej całej narracji zaczyna się właściwie pokusa. Bo czy samo pragnienie mocy, wiedzy, miłości - to już jest ten moment? Pamiętam jak czytałam coś o Fauście i tam kluczowe jest to, że on sam idzie szukać Mefistofelesa, nie na odwrót. A w tradycji chrześcijańskiej pokusy Chrystusa na pustyni to jest zupełnie inna struktura - tam szatan przychodzi do człowieka z zewnątrz. Skąd ta różnica i co ona oznacza dla całej symboliki?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ulcia90)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 622

@Melanijka dokładnie to mnie też uderza w tym temacie. Ta różnica 'kto szuka kogo' jest fundamentalna. W voodoo i wielu tradycjach synkretycznych masz Legbę albo inne duchy rozdroży, które są strażnikami progów - wchodzisz z nimi w relację, ale to nie jest żaden cyrograf. To bardziej jak porozumienie, w którym obie strony mają do czegoś prawo. Ale w kościelnym nauczaniu każde takie porozumienie jest już a priori złe, bo zakłada uznanie bytu, który należy odrzucić. Więc pytanie nie jest tylko 'gdzie jest granica', ale też 'kto tę granicę rysuje i po co'.


Odpowiedz
Wpisy: 64
(@ines71)
Połączone: 10 miesięcy temu

Trochę sie gubie w tych rozgraniczeniach. Chodzi o to, że w jednych religiach samo szukanie kontaktu z duchami czy demonami jest złe, a w innych to normalna praktyka? Bo jak sie zastanowę nad tym co Ulcia pisze o voodoo, to tam chyba nikt nie mówi, że to 'pakt z diabłem', prawda?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ulcia90)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 622

@Ines71 właśnie o to chodzi. W tradycji voodoo nie ma pojęcia 'diabła' w takim sensie jak w chrześcijaństwie. Lwa to nie są demony, to duchy z własnymi charakterami, mogą być kapryśne, wymagające, ale to nie jest byt przeciwstawiony Bogu. Więc ten cały schemat 'umowa z diabłem' jest specyficznie judeochrześcijański - i potem nałożył się na tradycje, które go oryginalnie nie miały.


Odpowiedz
Wpisy: 281
(@czarek00)
Połączone: 2 miesiące temu

A co z cyforgrafem w sensie dosłownym? Czytałem kiedyś o tym, że w średniowieczu były procesy sądowe gdzie jako dowód próbowano znaleźć fizyczny dokument podpisany krwią. Czy ktoś wie, czy gdzieś taki dokument faktycznie 'zachował się' w archiwach kościelnych, bo podobno jest jakiś w Watykanie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wieslaw)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 339

@Czarek00 jest jeden słynny przypadek - cyrograf Urbaina Grandiera, księdza z Loudun, XVII wiek. Dokument jest, faktycznie trafił do archiwum, ale to ewidentnie sfabrykowany dowód z procesu. Napisany jest od tyłu, po łacinie, rzekomo podpisany przez kilku demonów. To nie jest dowód na prawdziwość paktu - to dowód na to, jak działała machina inkwizycyjna i jak konstruowano procesy o czary. Więc tak, fizyczny dokument istnieje, ale jako artefakt przemocy, nie mistyki.


Odpowiedz
(@radomir)
Połączone: 6 dni temu

Wpisy: 502

@Wieslaw świetny przykład. I właśnie to mnie zastanawia - czy cyrograf jako motyw wywodzi się z realiów prawnych tamtej epoki? Średniowiecze było obsesyjnie umowowe w sensie feudalnym. Lenno, zobowiązania, przysięgi. Może szatan jako 'pan na mocy umowy' to po prostu feudalny suzerain przeniesiony w sferę teologiczną?


Odpowiedz
Wpisy: 530
(@plejada)
Połączone: 5 miesięcy temu

Mi zawsze wydawało się, że pakt z diabłem to jest w gruncie rzeczy opowieść o ego. O człowieku, który chce więcej niż mu się należy. W snach, jak ktoś śni o podpisywaniu czegokolwiek z nieznaną postacią, to prawie zawsze jest symbol sprzedania czegoś cennego w sobie - najczęściej intuicji albo wolności wewnętrznej. Nie wiem czy to religijne, ale symbolika jest bardzo podobna.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@melanijka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 357

@Plejada to ciekawe skojarzenie ze snami, ale czy nie mieszasz tutaj interpretacji jungiańskiej z tym, o czym mówi Radomir? Bo w tradycjach, które traktują te rzeczy dosłownie, nie ma mowy o 'symbolu ego' - tam to jest realna transakcja z realną istotą.


Odpowiedz
Wpisy: 188
(@galaktyna)
Połączone: 6 miesięcy temu

OK ale ja mam bardziej konkretne pytanie - w jakiej tradycji ten 'kontrakt' jest najbardziej szczegółowo opisany? Tzn. co można dostać, co się daje w zamian, na jakich warunkach? Bo czytałam trochę o Key of Solomon i tam są jakieś przywoływania, ale nie ma mowy o żadnym podpisywaniu cyrografu.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@iga60)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 155

@Galaktyna Klavikula Salomona to trochę inna kategoria - to grimuar operacyjny, gdzie chodzi o kontrolowanie bytów, nie o kontrakt z nimi. Pakt jako taki jest bardziej omówiony w Grimorium Verum czy Grand Grimoire, tam są rzeczywiście fragmenty dotyczące warunków. Ale - i to ważne - te teksty same w sobie są późne, XVII-XVIIIw., i mocno zmitologizowane. Nie wiem czy to jest odpowiedź na twoje pytanie, ale różnica między 'przywoływaniem' a 'paktem' jest w tych tekstach wyraźna.


Odpowiedz
(@galaktyna)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 188

@Iga60 a co się konkretnie daje według tych tekstów? Bo wszędzie pisze 'duszę', ale to jest chyba jakieś uproszczenie?


Odpowiedz
(@iga60)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 155

@Galaktyna no właśnie, 'dusza' to jest uproszczenie, i to mocno chrześcijańskie. W samych grimuarach warunki są różne - czas służby demona, wyłączność kultu, wyrzeczenie się sakramentów, oddanie po śmierci. To wszystko jest sformułowane językiem kontraktu notarialnego, co - wracając do tego co mówił Radomir - chyba naprawdę odbija realia prawne epoki. Natomiast w tradycjach niezachodnich ta kategoria 'duszy jako waluty' po prostu nie istnieje.


Odpowiedz
Wpisy: 382
(@teofilka83)
Połączone: 10 miesięcy temu

Czytam to wszystko i mam pytanie może trochę z boku - a co z wierzeniami hinduskimi? Tam są asury, rakszasy, całe kategorie istot demonicznych. Czy jest w hinduizmie coś podobnego do paktu, czy to w ogóle nie istnieje w tej strukturze?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@radomir)
Połączone: 6 dni temu

Wpisy: 502

@Teofilka83 to bardzo dobre pytanie i mało kto o tym mówi. W hinduizmie jest coś, co można porównać - tapas, czyli asceza, może być praktykowana przez demona w celu uzyskania mocy od bóstw. Rawan z Ramajany pości przez tysiąclecia i dostaje od Brahmy niemal nieśmiertelność. To nie jest 'pakt z diabłem' - to jest wynegocjowana łaska od bóstwa przez istotę uznawaną za mroczną. Struktura jest więc odwrócona - nie człowiek idzie do demona, ale demon idzie do boga. I człowiek może być w tej historii ofiarą, nie stroną umowy.


Odpowiedz
Wpisy: 100
(@esoterica)
Połączone: 11 miesięcy temu

To co piszecie o tej 'walucie' w pakcie mnie uderza. Słyszałam kiedyś od kogoś, że w tradycji ludowej na Bałkanach - nie pamiętam dokładnie skąd ta informacja - można było oddać nie własną duszę, ale kogoś bliskiego. Czyli de facto zapłacić cudzym życiem lub szczęściem. Czy to ma pokrycie w jakichś źródłach, bo brzmi makabrycznie, ale jakoś logicznie w kontekście tej całej 'logiki umowy'?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wieslaw)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 339

@Esoterica tak, to jest udokumentowane w folklorze, nie tylko bałkańskim. W słowiańskich przekazach zbójnik albo czarownik mógł ofiarować pierworodne dziecko, nienarodzony płód albo siódmego syna. To się pojawia też w baśniach Grimma w zaszyfrowanej formie. Ale tu jest ważna rzecz - w folklorze takie umowy prawie zawsze mają lukę, są pułapką, bo strona ludzka nie rozumie do końca co podpisuje. To nie jest gloryfikacja paktu, to jest przestroga. Czort zawsze przechytrzy - chyba że ty go przechytrzysz pierwszy.


Odpowiedz
Wpisy: 76
(@lunella-ka)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie to mnie zaczyna interesować - ten motyw przechytrzenia. Bo jak teraz myślę o tym to w sumie dużo polskich bajek jest o tym jak ktoś 'dogaduje sie' z diabłem i go potem robi w konia. Tzn. te opowieści nie mówią, ze pakt jest zakazany, ale że trzeba być sprytniejszym od tego z kim sie umawiasz? Dziwne podejście moralne jak na tradycje chrześcijańską.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@radomir)
Połączone: 6 dni temu

Wpisy: 502

@Lunella.ka właśnie! I to jest ta warstwa, o którą mi chodziło na początku. Oficjalna doktryna mówi 'nie wchodź w żaden kontakt', ale folklor mówi 'jak już musisz, to bądź sprytny'. To są dwa równoległe systemy etyczne, które współistniały przez wieki. Ksiądz grzmiał z ambony, a babcia opowiadała jak dziad przechytrzył biesa przy moście. I obie te narracje były w tej samej wsi, w tej samej głowie. To chyba najciekawsze w tym temacie - nie sama umowa, ale napięcie między oficjalną religijnością a tym, co naprawdę żyło w ludziach.


Odpowiedz
Wpisy: 382
(@teofilka83)
Połączone: 10 miesięcy temu

to co mówisz o tych dwóch równoległych systemach mnie bardzo ciekawi. Czyli jakby Kościół mówił jedno, a ludzie w praktyce robili drugie i nikt się tym specjalnie nie przejmował?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@radomir)
Połączone: 6 dni temu

Wpisy: 502

@Teofilka83 mniej więcej tak to wyglądało. Ale nie chodzi o hipokryzję - raczej o to, że folklor żył swoim życiem. Ksiądz w niedzielę grzmiał z ambony, a w środę ta sama parafianka szła do cunning woman albo znachora i słuchała zupełnie innych zasad. Te dwa światy jakoś się nie gryzły w codziennej praktyce.


Odpowiedz
Wpisy: 76
(@lunella-ka)
Połączone: 1 rok temu

Ale jak to możliwe że ludzie nie czuli ze to sprzeczne? Tzn. wierzyli w piekło i jednocześnie szli po radę do kogoś kto 'sie dogadywał' z diabłem? Nie rozumiem jak to w głowie działa


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ulcia90)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 622

@Lunella.ka bo oni często nie myśleli o tym wiedźmaku czy znachorce jako o kimś kto 'dogaduje się z diabłem' - to jest nasze późniejsze nakładanie kategorii. Dla nich to była osoba, która 'zna się na rzeczy'. Demonizacja tych praktyk przyszła stopniowo, z kontrreformacją i polowaniami na czarownice.


Odpowiedz
Wpisy: 357
(@melanijka)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie, bo pamiętam jak czytałam o procesach czarownic i tam ludzie oskarżani byli przez sąsiadów często o rzeczy, które wcześniej były uważane za normalne usługi. Czyli ta sama babka od ziół nagle z pomocnicy stawała się czarownicą. Co się tak naprawdę zmieniło?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wieslaw)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 339

@Melanijka zmieniła się władza definiowania. Kościół i państwo zmonopolizowały prawo do określania co jest pobożne, a co jest paktem z diabłem. Wcześniej granica była dużo płynniejsza. To jest właśnie ten moment, kiedy motyw umowy z diabłem z czegoś ambiwalentnego staje się jednoznacznie potępionym.


Odpowiedz
Wpisy: 64
(@ines71)
Połączone: 10 miesięcy temu

A wczesniej to w ogóle nie bylo pojecia paktu z diabłem? Bo mam wrażenie ze to taki bardzo konkretny motyw, musiał skądś pochodzić


Odpowiedz
Wpisy: 502
Rozpoczynający temat
(@radomir)
Połączone: 6 dni temu

No właśnie, to jest kluczowe pytanie. Motyw transakcji z bytami niebożymi jest dużo starszy niż chrześcijaństwo - mamy go w sumero-akadyjskiej mitologii, w greckiej tradycji, gdzie można było się targować z bogami podziemi. Ale ten specyficzny kształt 'cyrografu', podpisu na papierze, to jest już produkt średniowiecznej Europy.


Odpowiedz
Wpisy: 281
(@czarek00)
Połączone: 2 miesiące temu

Skoro Radomir wspomina o Grecji - to Orfeusz idący po Eurydykę to jest właściwie coś podobnego, nie? Schodzi, negocjuje, dostaje zgodę pod warunkiem. Tylko że warunek go wykańcza.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ulcia90)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 622

@Czarek00 Orfeusz to bardzo ciekawy przykład, bo tam nie ma złego demona - Hades i Persefona to pełnoprawne bóstwa, nie upadłe anioły. I warunek który dostaje jest niemal niemożliwy do spełnienia dla człowieka. To mi bardziej przypomina hinduski model który wcześniej opisywał Radomir - bóstwo daje moc, ale na warunkach które wbudowują własną klęskę.


Odpowiedz
Wpisy: 188
(@galaktyna)
Połączone: 6 miesięcy temu

Dobra ale wróćmy do konkretów bo trochę odpłynęliśmy. Czy w tych grimuarach o których pisała Iga jest jakaś różnica między tym co 'dostaje' magik przez przywoływanie a co dostaje ktoś kto robi pakt? Bo to chyba nie jest to samo?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@iga60)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 155

@Galaktyna tak, to jest fundamentalna różnica. W przywoływaniu masz teoretycznie pozycję zwierzchną - używasz pieczęci, kręgu, imion boskich jako ochrony. Demon ma ci służyć, nie ty jemu. Pakt odwraca tę relację - rezygnujesz z ochrony i wchodzisz w relację wzajemnych zobowiązań. Efektywnie schodzisz z pozycji pana do pozycji kontrahenta.


Odpowiedz
Wpisy: 530
(@plejada)
Połączone: 5 miesięcy temu

I ta różnica mi się wydaje kluczowa właśnie na poziomie psychologicznym. Przywoływanie to kontrola, pakt to oddanie się. Te dwa podejścia chyba odzwierciedlają dwa fundamentalne ludzkie lęki - lęk przed utratą kontroli kontra lęk przed tym że nigdy nie będziesz wystarczająco silny.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@melanijka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 357

@Plejada ale chyba nie można tego zredukować do psychologii? Ludzie którzy to praktykowali nie myśleli o swoich lękach, oni myśleli o realnych bytach.


Odpowiedz
(@plejada)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 530

@Melanijka wiem, mówię tylko że te dwa podejścia mają sens na wielu poziomach jednocześnie. Jedno nie wyklucza drugiego.


Odpowiedz
Wpisy: 278
(@lawendowa)
Połączone: 3 tygodnie temu

Właśnie myślę sobie, że w magii ludowej którą ja znam nie ma w ogóle tego rozróżnienia na 'przywoływanie' kontra 'pakt'. Tam po prostu wchodzisz w kontakt z konkretnym duchem, ustalasz relację, i to jest to. Żadnych wielkich ceremonii, cyrografów. Bardziej jak... zawarcie znajomości?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@ulcia90)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 622

@Lawendowa i to jest właśnie ta różnica między magią ceremonialną, która jest bardzo skodyfikowana i zachodnia, a magią ludową, która jest bardziej relacyjna. W tradycji ludowej te relacje z duchami są bardziej organiczne, nie wymagają prawniczego języka kontraktu.


Odpowiedz
(@tamarka_79)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 253

@Ulcia90 Ale skoro mówimy o relacjach z duchami, to mam pytanie - czy w tych tradycjach ludowych o których mówi Lawendowa ten duch może też zerwać taką relację? Czy tylko człowiek może się wycofać?


Odpowiedz
(@lawendowa)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 278

@Tamarka_79 z tego co wiem - obie strony mogą. Ale zerwanie przez ducha jest często postrzegane jako zły znak, coś w rodzaju cofnięcia łaski albo protekcji. I podobno potem różne rzeczy mogą iść nie tak. Czy ktoś ma więcej na ten temat? Bo ja znam to tylko z przekazów z drugiej ręki.


Odpowiedz
Wpisy: 100
(@esoterica)
Połączone: 11 miesięcy temu

To bardzo ciekawa kwestia bo rozmawiałam kiedyś z kimś, kto twierdził że miał właśnie coś takiego - relację z duchem który się po prostu wycofał bez wyjaśnienia. I ta osoba była przekonana że coś zrobiła nie tak, że go 'obraziła'. Czy to jest znane w jakiejś konkretnej tradycji?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@wieslaw)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 339

@Esoterica w tradycjach szamańskich coś takiego jest opisane jako utrata ducha pomocniczego - i to jest traktowane jako poważny kryzys. Szaman bez ducha pomocniczego traci moc, może chorować. Ale tam nie mówi się o 'obrazie', raczej o tym że duch odchodzi bo szaman nie spełniał swojej funkcji albo naruszył jakieś tabu. Inne przyczyny, podobny skutek.


Odpowiedz
(@tamarka_79)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 253

@Wieslaw a ten kryzys po utracie ducha pomocniczego - jak szaman w ogóle wiedział, że to jest właśnie to? Że to nie jest zwykła choroba albo zły czas?


Odpowiedz
(@wieslaw)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 339

@Tamarka_79 W tradycjach syberyjskich to diagnozował inny szaman, starszy. Sam zainteresowany często nie był w stanie ocenić własnego stanu. Ale objawy były dość charakterystyczne - seria niepowodzeń, niemożność wejścia w trans, poczucie że 'coś zniknęło'. Trochę jak zanik intuicji, tylko radykalniejszy.


Odpowiedz
Wpisy: 100
(@esoterica)
Połączone: 11 miesięcy temu

To niesamowite bo ta osoba, o której mówiłam wcześniej, opisywała właśnie coś takiego - że nagle przestała czuć 'kontakt', jakby ktoś wyciął linię. I bardzo to przeżywała, bo wcześniej te sygnały były dla niej czymś normalnym. Ale wróćmy do głównego tematu - czy w kontekście paktu jest coś analogicznego? Że diabeł albo demon 'zrywa' umowę jednostronnie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@iga60)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 155

@Esoterica w literaturze grimoire'owej właściwie nie. Pakt był traktowany jako kontrakt wiążący obie strony, ale ze znaczną asymetrią - człowiek był stroną słabszą i ryzykowną. Nie spotkałam się z opisem, żeby demon 'zrywał' umowę. Raczej czyhał na to, żeby warunki nie zostały dotrzymane przez człowieka. Co ci to przypomina?


Odpowiedz
Wpisy: 502
Rozpoczynający temat
(@radomir)
Połączone: 6 dni temu

Mnie to przypomina bardzo konkretnie strukturę prawną średniowiecznych kontraktów feudalnych. Wasal nie mógł jednostronnie zerwać umowy z seniorem bez utraty wszystkiego. I w tych traktatach demonologicznych widać tę samą logikę - demon jako senior, człowiek jako wasal. Ciekawe że wyobraźnia teologiczna sięgnęła po tak przyziemny model społeczny.


Odpowiedz
Wpisy: 357
(@melanijka)
Połączone: 1 rok temu

Ale to też dużo mówi o epoce, prawda? Że wyobrażali sobie piekło jako dwór feudalny z hierarchią, kontraktami, prawami. To nie jest ponadczasowa metafizyka, to jest konkretna kultura przykrojona do tamtego świata. Zastanawiam się jak by to wyglądało gdyby te traktaty pisano dziś - czy diabeł podpisywałby NDA?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@czarek00)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 281

@Melanijka to by wyjaśniało kilka branż 🙂


Odpowiedz
(@galaktyna)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 188

@Czarek00 No tak, ale serio - czy ktoś wie jak ten motyw paktu wygląda w tradycjach nie-europejskich? Bo cała ta rozmowa kręci się dookoła chrześcijańskiego diabła, grimoire'ów, procesów czarownic. A co z Azją, Afryką? Tam też jest coś takiego?


Odpowiedz
(@ulcia90)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 622

@Galaktyna w tradycjach zachodnioafrykańskich, które potem weszły do vodou i santerii, jest coś strukturalnie podobnego ale zupełnie inaczej zwaloryzowanego. Tam zawierasz rodzaj układu z oriszą albo lwa - dajesz ofiary, spełniasz zobowiązania, w zamian dostajesz opiekę i pomoc. Ale to nie jest 'pakt z diabłem', bo te byty nie są złe. To bardziej wzajemna umowa handlowa niż sprzedaż duszy.


Odpowiedz
(@galaktyna)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 188

@Ulcia90 czyli chodzi o to, że dopiero chrześcijański schemat 'dobro kontra zło' zamienił każdy kontakt z nieludzkim bytem w potencjalny pakt z diabłem?


Odpowiedz
(@ulcia90)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 622

@Galaktyna dokładnie tak to widzę. W systemach politeistycznych nie ma jednej czarnej owcy - każde bóstwo ma swoją domenę, swoje zachcianki, swoją cenę. Nikt nie 'sprzedaje duszy', bo dusz jako takiej całości do sprzedania nie ma. Ten bardzo konkretny obraz - jedna transakcja, wieczność w zamian - to jest produkt bardzo specyficznej teologii.


Odpowiedz
Wpisy: 530
(@plejada)
Połączone: 5 miesięcy temu

A co z japońskim kitsune? Bo tam lisica potrafi zawierać coś w rodzaju układów z ludźmi, czasem na ich korzyść, czasem nie. I to jest bardzo ambiwalentne - nie jest zła, ale nie jest też bezpieczna. Czy to nie jest właśnie ten starszy model przed podziałem na dobro i zło?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wieslaw)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 339

@Plejada kitsune to dobry przykład, ale ona raczej sama inicjuje te relacje, nie człowiek. W motywie paktu zazwyczaj jest odwrotnie - człowiek przychodzi z prośbą. To ta asymetria inicjatywy chyba też jest ważna.


Odpowiedz
Wpisy: 64
(@ines71)
Połączone: 10 miesięcy temu

A propos inicjatywy - czytałam kiedyś że w sarmackiej Polsce był taki motyw, ze czarownica szła na rozstaje dróg i czekała. I ktoś przychodził. Ale nigdy nie byłam pewna czy to jest polska legenda, czy to gdzieś jest naprawdę opisane. Radomir, może wiesz coś o tym?


Odpowiedz
Wpisy: 502
Rozpoczynający temat
(@radomir)
Połączone: 6 dni temu

Jest, to jest motyw bardzo dobrze poświadczony w polskim folklorze - rozstaje dróg jako miejsce spotkania z diabłem. Ale też z wiedźmami i z różnymi innymi. Rozstaje w ogóle to osobna kategoria - miejsce gdzie porządek świata jest słabszy, gdzie granice się rozmywają. Interesujące, że podobna symbolika rozstajów jako miejsca 'między' pojawia się w kulturach od Grecji przez Japonię po obie Ameryki. Hekate stała na rozstajach, crossroads blues jest stamtąd.


Odpowiedz
Wpisy: 278
(@lawendowa)
Połączone: 3 tygodnie temu

O Hekate i rozstajach to wiem, bo pracuję z nią od jakiegoś czasu. I właśnie ta jej natura 'na granicy' jest kluczowa - ona nie jest ani tu ani tam, ani dobra ani zła w prostym sensie. Ale nigdy nie myślałam o niej przez pryzmat paktu. Raczej właśnie jak o tej relacji o której mówiłam - ustalasz kontakt, składasz ofiarę, prosisz. To nie jest sprzedawanie duszy.


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: