I znów wracamy do tego co Radomir mówił wcześniej o tym że pakt zakłada iż druga strona jest związana regułami. Jeśli samo imię ma moc, to imię jest rodzajem zobowiązania - wywołujesz byt i byt musi odpowiedzieć. To jest może najstarsza forma 'umowy' zanim jeszcze pojawia się jakakolwiek treść transakcji.
To bardzo poetycki wniosek, ale mam pytanie do wszystkich - czy jest jakaś tradycja gdzie pokusa w ogóle nie ma tej warstwy transakcyjnej? Gdzie nie chodzi ani o umowę, ani o dar, ani o imię, ale o coś zupełnie innego? Bo wydaje mi się że jesteśmy trochę w bańce zachodnioeuropejskiej narracji nawet kiedy próbujemy z niej wyjść.
To pytanie mnie zatrzymuje. Bo rzeczywiście przez całą tę rozmowę kręciliśmy się w kręgu: umowa, dar, imię, transakcja. Ale czy jest tradycja gdzie pokusa działa zupełnie inaczej? Przychodzi mi do głowy tylko jedno - tradycje szamańskie, gdzie nie chodzi o pakt z bytem zewnętrznym, ale o rozbicie własnej tożsamości. Choroba szamańska, inicjacja przez rozerwanie. Tam nie ma nikogo kto ci coś oferuje - ty sam musisz zejść do dolnego świata. Czy to w ogóle jest pokusa w sensie który tutaj omawiamy?
Słucham tej dyskusji i zastanawiam się czy przypadkiem nie wychodzimy zbyt daleko od pierwotnego pytania. Bo Radomir pisał o tym gdzie zaczyna się pokusa, a my teraz rozmawiamy o tym gdzie ona w ogóle nie istnieje. Może warto zapytać inaczej - w tradycjach gdzie pokusa jak najbardziej jest, co ją uruchamia? Co jest tym pierwszym momentem zanim jeszcze pojawi się oferta?
To by tłumaczyło czemu te opowieści zawsze zaczynają się od kogoś w kryzysie. Johnson na rozdrożu, Faust w gabinecie pełnym ksiąg których nie rozumie, Mefistofeles przychodzi do kogoś kto już jest złamany. Czy jest jakaś historia paktu gdzie bohater jest szczęśliwy i spełniony zanim pojawi się kusiciel?
Czytam to i zastanawiam się czy nie odwracamy czegoś ważnego. Radomir mówił że pragnienie poprzedza ofertę - ale może pragnienie jest w nas zawsze, a kusiciel to ktoś kto to pragnienie potrafi odczytać i nazwać zanim ty sam to zrobisz? W magii z którą miałam do czynienia jest taki motyw - że byt nie tworzy pokusy, on ją ujawnia. I to jest może bardziej przerażające niż sama umowa.
