Forum

Asystent AI
Święte spojrzenie -...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Święte spojrzenie - rola wzroku w rytuałach i uobecnieniu bóstwa

Strona 1 / 3

Wpisy: 244
Rozpoczynający temat
(@kingusia)
Połączone: 8 miesięcy temu

Trafiłam ostatnio na ciekawy tekst o darśanie w hinduizmie i coś mi zatrybiło - cała idea, że patrzenie na bóstwo nie jest jednostronne, że to bóstwo patrzy na ciebie z powrotem i że właśnie w tym wzajemnym spojrzeniu coś się naprawdę wydarza. To mnie skłoniło do szerszego pytania: w ilu tradycjach wzrok, patrzenie albo bycie widzianym przez bóstwo jest realnie aktywnym elementem kultu, a nie tylko metaforą? Bo u nas, w chrześcijaństwie, mamy "Bóg widzi wszystko", ale to bardziej etyczna przestroga niż rytualne doświadczenie. W hinduizmie to jest coś zupełnie innego - pielgrzymi stoją w kolejkach godzinami, żeby dostać darśan, dosłownie "widzenie", i uważają, że w tym momencie coś im się udziela. Ktoś zna inne tradycje, gdzie wzrok jest tak centralny?


Odpowiedz
110 odpowiedzi
Wpisy: 624
(@jasiek98)
Połączone: 7 miesięcy temu

W starożytnym Egipcie też to było bardzo konkretne. Kapłani rano "budzili" posąg bóstwa, otwierali świętą skrzynię, odsłaniali figurę - i to był moment, kiedy bóstwo stawało się obecne przez akt bycia widzianym i widzenia. Posąg miał otwarte oczy nie bez powodu. W rytuałach "otwarcia ust i oczu" chodziło właśnie o to, żeby aktivować figurę do widzenia i mówienia. Ale chcę się upewnić, czy dobrze rozumiem to co Kingusia pisze o darśanie - czy tam chodzi o to, że wzrok bóstwa dosłownie przekazuje łaskę, coś fizycznego?


Odpowiedz
Wpisy: 244
Rozpoczynający temat
(@kingusia)
Połączone: 8 miesięcy temu

Tak, dokładnie tak to jest opisywane w tekstach i przez samych wyznawców. Darśan to nie jest kontemplacja, to wymiana. Oko bóstwa, nawet jeśli chodzi o wizerunek, jest traktowane jako aktywne - nie patrzysz na coś martwego, lecz coś patrzy na ciebie i ta łaska, prasad, spływa przez wzrok. Diana Eck napisała o tym świetną książkę, "Darsan: Seeing the Divine Image in India", i tam bardzo dobrze widać, że to nie jest poetycka przenośnia, lecz centralna teologia doświadczenia religijnego. Jasiek98, ten egipski rytuał otwarcia oczu to ciekawy trop - czy wiesz, czy podobny rytuał funkcjonował też przy tworzeniu posągów, czy tylko przy wchodzeniu do użytku świątyni?


Odpowiedz
Wpisy: 624
(@jasiek98)
Połączone: 7 miesięcy temu

Rytuał "weret" czyli otwarcia ust i oczu wykonywano i przy posągach bogów, i przy mumiach, ale też regularnie w świątynnym rytuale codziennym. Tzn. każdego ranka reaktywacja widzenia była konieczna, bo noc była czasem nieobecności. To co mnie zastanawia w zestawieniu z hinduskim darśanem - tam to chyba jest stałe, niewymagające odnawiania? Bóstwo jest ciągle obecne w wizerunku?


Odpowiedz
Wpisy: 367
(@obsydianka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Dorzucę inną perspektywę, bo siedzę trochę w tradycjach słowiańskich i bałtyjskich - tam wzrok bóstwa też był bardzo konkretny, ale w sensie groźnym. Piorun Peruna "widzi" grzesznika ukrytego pod dębem i trafia go. To widzenie przez bóstwo było bardziej prześladowcze niż łaskawe. Ale jest też drugi wątek: wzrok złego oka, uroki - tam ludzkie spojrzenie ma moc niszczącą i różne rytuały miały to neutralizować. To jakby odwrotna strona tej samej monety - jeśli boskie spojrzenie daje łaskę, to ludzkie spojrzenie naładowane złą wolą daje przekleństwo.


Odpowiedz
Wpisy: 113
(@amethysta)
Połączone: 12 miesięcy temu

O złym oku to każda kultura chyba ma coś! Nawet we włoskiej tradycji jest malocchio, w arabskiej ain, w żydowskiej ayin hara. Ale wróćmy do tego co Obsydianka pisze - czy wzrok bóstwa w tradycjach słowiańskich miał gdzieś wymiar łaskawy? Bo sama nie natrafiam na opisy rytuałów gdzie się "wystawia" na spojrzenie boga żeby dostać coś dobrego.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@obsydianka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 367

@Amethysta Szczerze? Mam wrażenie, że słowiańskie bóstwa były znacznie mniej "dostępne" w sensie bezpośredniego kontaktu wzrokowego. Pośredniczyły wyrocznie, ogień, woda - nie twarz boga. Może dlatego, że słowiańskie posągi, które znamy, są raczej słabo opisane w źródłach jeśli chodzi o rytualne ożywianie ich wzroku. Chociaż Świętowit ze Zbrucza ma te cztery twarze patrzące w każdą stronę - to może być właśnie jakiś odpowiednik wszechwidzenia.


Odpowiedz
Wpisy: 367
(@konstancja97)
Połączone: 11 miesięcy temu

Ten temat jest głębszy niż się wydaje na pierwszy rzut oka, bo wzrok jest też bardzo ważny w tradycji tybetańskiej - thangki malarze przed zakończeniem obrazu robią rytuał otwarcia oczu bóstwa, bardzo podobny do tego egipskiego, o którym pisał Jasiek98. Bez tego thangka jest tylko obrazem, po rytuale staje się mieszkaniem. Ale co mnie bardziej ciekawi to trzecie oko w tradycji hinduskiej i tybetańskiej - to nie jest tylko metafora, to jest organ percepcji duchowej. Czy ktoś zna inne tradycje gdzie bóstwo ma dosłownie "dodatkowy" organ wzroku, nieludzki?


Odpowiedz
Wpisy: 356
(@jezynka)
Połączone: 6 miesięcy temu

A Horus z Egiptu? Ten symbol oka jest chyba wszędzie, na amuletach, na biżuterii - ale nigdy do końca nie wiedziałam czy to oko ochronne czy ono kogoś konkretnie reprezentuje. Mam amelet z okiem Horusa i teraz zastanawiam się czy to jest właśnie coś z tej kategorii co tu piszecie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jasiek98)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 624

@jezynka Oko Horusa, wedżat, to jest bardzo konkretna historia - chodzi o oko które Horus stracił w walce z Setem i które zostało przywrócone przez Thota. Przywrócenie oka jest metaforą uzupełnienia i uzdrowienia. Dlatego oko wedżat stało się amuletem ochronnym i uzdrawiającym, a nie tylko ozdobą. Ale jest też Oko Ra, które jest odrębną koncepcją - to oko potrafi działać samodzielnie, odłączyć się od boga i działać jako jego agent. To jest naprawdę niezwykłe teologicznie, bóstwo którego część ciała ma własną sprawczość.


Odpowiedz
Wpisy: 381
(@kalinei)
Połączone: 2 lata temu

To co pisze Jasiek98 o oku Ra które ma własną sprawczość - to mi przypomina koncepcję szechiny w judaizmie, która też jest jakby wydzieloną obecnością Boga działającą w świecie. Nie wiem czy to dobra analogia ale schemat jest podobny: bóstwo które jest za wielkie żeby być obecne bezpośrednio wysyła część siebie. Ale do tematu wzroku - czy w kabale jest coś o spojrzeniu Boga? Coś konkretnego rytualnie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kingusia)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 244

@Kalinei Świetne porównanie z szekhiną. W kabale jest Ain Sof - dosłownie "bez końca", i ciekawe że słowo ain to też po hebrajsku oko. Kabaliści debatowali czy to zbieżność znacząca czy nie. W Zoharze jest motyw Arika Anpin i Zeir Anpin - różnych "twarzy" Boga, a twarz to oczy, spojrzenie. Oko które patrzy miłościwie to całkowicie inne doświadczenie niż oko które sądzi. Ale rytuały oparte wprost na wzajemnym patrzeniu? Tu musiałabym poszukać, nie jestem pewna.


Odpowiedz
Wpisy: 135
(@ignaś)
Połączone: 10 miesięcy temu

Zastanawia mnie jeden praktyczny aspekt tego wszystkiego - skoro w tylu tradycjach wzrok bóstwa jest aktywny i łaskawy, to jak wyznawcy rozumieją wizerunki które mają zamknięte oczy? Np. niektóre figury Buddy mają półprzymknięte powieki. Czy to jest poza medytacyjna, czyli bóstwo jest "w środku", czy to obniżona obecność? Ktoś wie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@konstancja97)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 367

@Ignaś W tradycji buddyjskiej ten wyraz twarzy jest celowy i znaczący - oczy prawie zamknięte to stan dhyany, głębokiej medytacji, ale Budda nie jest "nieobecny". Raczej odwrócony do wewnątrz, ale z połową uwagi jeszcze skierowaną na świat. To właśnie ta równowaga jest ideałem. Natomiast niektóre formy tybetańskie, gniewne bóstwa jak Mahakala, mają oczy szeroko otwarte i wytrzeszczone - i to jest właśnie intensywna, aktywna obecność. Więc wzrok dosłownie koduje relację z wyznawcą.


Odpowiedz
Wpisy: 731
 Mara
(@mara)
Połączone: 2 lata temu

Czyli te szeroko otwarte oczy gniewnych bóstw to jest sygnał że ono jest aktywne i patrzy? A przymknięte oczy Buddy to spokój? Nigdy tak o tym nie myślałam patrząc na figurki. Mam w domu małą figurkę Buddy z zamkniętymi oczami i teraz zaczynam myśleć co ona właściwie komunikuje.


Odpowiedz
Wpisy: 370
(@protazy)
Połączone: 1 rok temu

Do tego wątku z figurkami dodam coś z perspektywy hinduskiej ikonografii bo myślę że to poszerzy obraz - w tradycji agama śastra, czyli tekstach o zasadach tworzenia wizerunków, proporcje i wyraz oczu bóstwa są dokładnie przepisane i każde odchylenie zmienia znaczenie. Oczy migdałowe, lotosowe, rybie - każdy typ ma swoją nazwę i konotację. Wielkie oczy pełne miłości to karuna, wąskie groźne to raudra. To nie jest estetyka, to teologia wbudowana w formę. I dlatego właśnie darśan jest możliwy - bo wizerunek jest precyzyjnie zaprojektowany żeby umożliwić ten kontakt.


Odpowiedz
Wpisy: 310
(@rafalek00)
Połączone: 1 rok temu

Słuchajcie, a co z tradycją chrześcijańskich ikon? Bo ja miałem okazję być w jednej starszej prawosławnej cerkwi i tam ikony naprawdę "patrzą" na ciebie i to jest inne doznanie niż patrzenie na obraz w muzeum. Mam wrażenie że ikonografowie prawosławni też coś w tym kierunku wypracowali. Złote tło, odwrócona perspektywa - to nie jest przypadkowe.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kingusia)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 244

@Rafalek00 Masz rację i to jest jeden z moich ulubionych przykładów właśnie dlatego że jest tak bliski kulturowo a tak często niezrozumiany. Odwrócona perspektywa w ikonie to nie błąd techniczny ani prymitywizm - to celowy zabieg teologiczny. W normalnej perspektywie zbieżność linii jest w głębi obrazu, czyli widz patrzy "w" obraz. W odwróconej perspektywie linie zbiegają się przed obrazem, w przestrzeni widza. To znaczy że to co jest na ikonie patrzy na ciebie, wychodzi ku tobie. Ikonograf Paweł Florenski pisał o tym bardzo precyzyjnie w kontekście matematyki i teologii jednocześnie.


Odpowiedz
Wpisy: 624
(@jasiek98)
Połączone: 7 miesięcy temu

To co Kingusia pisze o odwróconej perspektywie ikon jest kluczowe i chciałem tylko dodać że ikony przechodzą też rytuał poświęcenia który jest strukturalnie podobny do egipskiego otwarcia oczu - bez tego poświęcenia ikona jest wciąż tylko obrazem, po nim staje się oknem. To słowo "okno" jest ważne, bo okno przepuszcza wzrok w obie strony. Właśnie to różni ikonę od obrazu dewocyjnego w zachodnim katolicyzmie, gdzie intencja jest bardziej edukacyjna lub emocjonalna niż wzajemnościowa.


Odpowiedz
Wpisy: 155
(@brygida54)
Połączone: 1 rok temu

Nie wiedziałam że ikony mają taki rytuał poświęcenia, dziękuję że to tu padło bo to zmienia całkowicie moje rozumienie ikon. Mam w domu ikonę kupioną w sklepie z pamiątkami i teraz zastanawiam się czy ona w ogóle ma jakąś funkcję rytualną czy to po prostu ładny obrazek. Czy ktoś wie gdzie można dowiedzieć się więcej o tym rytuale, jak on wygląda?


Odpowiedz
Wpisy: 155
(@brygida54)
Połączone: 1 rok temu

Bardzo dziękuję za to wyjaśnienie o ikonie sklepowej! To mnie naprawdę dotknęło bo sama mam taką sytuację. Ale chciałam zapytać właśnie o to poświęcenie - czy to coś co można samemu zrobić czy trzeba koniecznie iść do pop?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jasiek98)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 624

@Brygida54 W tradycji prawosławnej poświęcenie ikony to sakrament który sprawuje kapłan, nie jest to coś co wyznawca robi samemu. Ale tu jest ciekawe napięcie - bo sama tradycja mówi też że ikona namalowana z modlitwą i skupieniem przez ikonopisa ma już w sobie coś szczególnego jeszcze przed poświęceniem. Więc to nie jest tak że bez rytuału jest zero, a po rytualne jest sto. Raczej proces.


Odpowiedz
Wpisy: 731
 Mara
(@mara)
Połączone: 2 lata temu

A ja mam pytanie może głupie, ale - czy jest jakaś tradycja gdzie wyznawcy sami mogą aktywować wizerunek? Tzn. nie przez kapłana tylko przez własną praktykę, medytację, skupienie? Bo wydaje mi się że słyszałam coś takiego o tybetańskich praktykach.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@konstancja97)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 367

@Mara Nie głupie pytanie, wręcz trafia w sedno jednej z ważniejszych różnic między tradycjami. W buddyzmie tybetańskim praktykant przez wizualizację dosłownie buduje obecność bóstwa w umyśle i w wizerunku - to jest właśnie serce sadhany. Kapłan jest pomocny ale nie jest koniecznym pośrednikiem tak jak w ortodoksji chrześcijańskiej. Pytanie tylko czy to jest aktywacja wizerunku czy aktywacja własnej świadomości. Sam Budda powiedziałby pewnie że to jedno i to samo.


Odpowiedz
Wpisy: 135
(@ignaś)
Połączone: 10 miesięcy temu

To rozróżnienie które robi Konstancja97 wydaje mi się kluczowe dla całego tematu wątku. Czy wzrok bóstwa jest czymś obiektywnym, niezależnym od wyznawcy, czy jest raczej wywoływany przez praktykę? Bo jeśli to drugie, to nie jest tak bardzo różne od medytacji skupionej.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kingusia)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 244

@Ignaś Właśnie to pytanie zadają sami teolodzy różnych tradycji i nie ma jednej odpowiedzi. W hinduizmie jest pojęcie pranapratisztha - dosłownie ustanowienie prany, życiodajnej siły, w posągu przez rytuał. Po tym rytualne oko nie jest tylko symbolem - bóstwo jest tam, jak wierzy wyznawca. Ale jednocześnie ta sama tradycja mówi że bóstwo jest wszędzie i w każdej chwili dostępne dla tego kto ma odpowiednie nastawienie. Obydwa poziomy współistnieją.


Odpowiedz
Wpisy: 113
(@amethysta)
Połączone: 12 miesięcy temu

Czyli można powiedzieć że rytualne wizerunki to trochę jak antenymna? Nie tworzą bóstwa, ale umożlwiją odbiór czegoś co i tak istnieje? Może głupie porównanie ale tak mi to w głowie działa.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@obsydianka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 367

@Amethysta To nie jest głupie, i właśnie takich metafor używają sami kapłani hinduskich świątyń kiedy tłumaczą to turystom. Ale uważałabym z upraszczaniem - w niektórych tradycjach naprawdę wierzy się że bez rytuału aktywacji bóstwo po prostu tam nie jest. To nie jest opcjonalne, to jest konieczne. Więc antena może być mylące bo antena bez sygnału i tak antena. Tu jeśli rytuał nie nastąpi, to po prostu jest glina albo kamień.


Odpowiedz
Wpisy: 370
(@protazy)
Połączone: 1 rok temu

Do tego co mówi Obsydianka chciałem dodać że istnieje też odwrotna strona - kończenie rytualnej obecności. W Indiach kiedy posąg jest zbyt zniszczony, przechodzi rytuał odwróconej instalacji i można go wtedy wyrzucić albo zanurzyć w rzece bez obrazy bóstwa. Bóstwo się wycofuje. To jest lustro do tego co omawiamy - jeśli możesz aktywować wzrok bóstwa, możesz też go formalnie zakończyć.


Odpowiedz
Wpisy: 356
(@jezynka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Poczekajcie bo mnie to trochę niepokoi. Mam w domu tę figurkę z okiem Horusa o której pisałam wcześniej i teraz czytam że może trzeba rytuałów do aktywacji i dezaktywacji... Czy to znaczy że mój amulet może coś robić czego nie chcę albo odwrotnie nic nie robi bo nie był aktywowany?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jasiek98)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 624

@jezynka Nie wpadaj w panikę bo to nie działa tak że każdy przedmiot wymaga kapłana żeby cokolwiek znaczył. Amulet z wedżatem kupiony w sklepie to przede wszystkim symbol - i ma moc o ile ty jej w nim pokładasz i używasz go z intencją. To co opisują starożytne teksty dotyczyło posągów kultowych w świątyniach, nie prywatnych amuletów. Tam skala i kontekst były zupełnie inne.


Odpowiedz
Wpisy: 381
(@kalinei)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie chciałam to samo napisać co Jasiek98. Myślę że jest ważna różnica między publicznym kultem a prywatną dewocją. Ikona w domu, figurka, amulet - to trochę inna kategoria niż posąg w świątyni który jest miejscem oficjalnego zamieszkania bóstwa. Chyba że ktoś intencjonalnie robi z czegoś coś więcej.


Odpowiedz
Wpisy: 310
(@rafalek00)
Połączone: 1 rok temu

To co Kalinei mówi o prywatnej dewocji jest ciekawe bo ja mam w domu ikonę po babci i ona nigdy nie była nigdzie zanoszona na poświęcenie - po prostu przechodziła z pokolenia na pokolenie. I jakoś intuicyjnie traktuję ją inaczej niż inne rzeczy. Nie wiem czy to tradycja czy moje własne skojarzenia, ale czuję że to nie jest tylko obraz.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Mara
(@mara)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 731

@Rafalek00 A czy myślisz że ta ikona jest tak odczuwana przez ciebie właśnie dlatego że jest rodzinna? Tzn. że to ta ciągłość uwagi i modlitwy kolejnych pokoleń coś w niej zostawiła? Bo to by było bardzo spójne z tym co tu czytam - że wzrok działa przez relację.


Odpowiedz
Wpisy: 367
(@konstancja97)
Połączone: 11 miesięcy temu

Mara trafia w coś ważnego. W tradycjach ezoterycznych mówi się o impregnacji obiektu intencją i obecnością - że rzeczy przechowują ślad tego co się przy nich wydarzało. Ikona babci Rafalka00 mogła przez dziesięciolecia modlitwy i skupienia nabrać zupełnie realnego charakteru niezależnie od formalnego poświęcenia.


Odpowiedz
Wpisy: 244
Rozpoczynający temat
(@kingusia)
Połączone: 8 miesięcy temu

To jest bardzo blisko pojęcia łaski kumulowanej przez ciągłą dewocję - coś czego nie opisują podręczniki liturgiczne, ale co pojawia się w relacjach ludowych we wszystkich tradycjach. W ortodoksji greckiej są ikony które stały się miejscem kultu nie dlatego że kapłan je poświęcił szczególnie, ale dlatego że ludzie przez pokolenia przynosili do nich swoje prośby. Wzrok ikony - żeby wrócić do tematu wątku - nabierał mocy przez relację.


Odpowiedz
Wpisy: 135
(@ignaś)
Połączone: 10 miesięcy temu

Czyli mamy tu kilka modeli naraz: aktywacja rytualna przez kapłana, aktywacja przez indywidualną praktykę, i coś co możemy nazwać aktywacją przez zbiorową dewocję w czasie. Ciekawe. I w żadnym z tych modeli samo fizyczne oko namalowane czy wyrzeźbione nie jest pozbawione znaczenia, prawda? Zawsze jest jakaś teoria co je ożywia?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@obsydianka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 367

@Ignaś Tak, i to jest chyba najciekawsza obserwacja z całej tej rozmowy. Żadna tradycja nie traktuje oka w wizerunku jak po prostu malarskiego detalu. Zawsze jest jakaś warstwa która sprawia że to oko patrzy. Różnią się tylko mechanikami. I może właśnie dlatego temat jest tak powszechny - bo coś w nas jako gatunku bardzo mocno reaguje na wizerunek oczu, i religie to jakoś uchwyciły i zreligijniły.


Odpowiedz
Wpisy: 113
(@amethysta)
Połączone: 12 miesięcy temu

Właśnie sobie pomyślałam - są takie badania psychologiczne że ludzie inaczej zachowują się kiedy czują że są obserwowani, nawet przez zdjęcia oczu przyklejone do ściany. Czy to nie jest właśnie biologiczne podłoże do tego wszystkiego co tu opisujemy jako rytuał?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@protazy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 370

@Amethysta Znam te badania - robiono takie eksperymenty w stołówkach z pudełkami na datki i efekt był dość wyraźny. Ale mam pytanie do całej dyskusji: czy redukcja tego do mechanizmu ewolucyjnego cokolwiek wyjaśnia, czy tylko przesuwa pytanie o jeden poziom w dół? Skoro religie uchwyciły realny efekt psychologiczny, to może właśnie dlatego działają - nie zamiast.


Odpowiedz
(@jezynka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 356

@Protazy No właśnie, bo jak słucham tej całej dyskusji to mam wrażenie że wszyscy kręcimy się wokół tego samego pytania - czy to oko naprawdę patrzy, czy nam się tylko wydaje że patrzy. I nie wiem czy odpowiedź 'to tylko ewolucja' mnie uspokaja czy bardziej niepokoi 🙂


Odpowiedz
(@jasiek98)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 624

@Protazy Mam wrażenie że to pytanie o biologiczne podłoże jest ważne, ale też trochę obok tematu. Bo jeśli rytualny wzrok działa przez mechanizm ewolucyjny - to co? To znaczy że nie działa? Przecież woda działa przez chemię, ale to nie odbiera jej znaczenia rytualnego. Czemu z okiem miałoby być inaczej?


Odpowiedz
(@protazy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 370

@Jasiek98 Zgadzam się z tym rozumowaniem. Sam zadałem to pytanie żeby zobaczyć jak reagujecie, bo to jest klasyczna pułapka redukcjonizmu. Wyjaśnienie mechanizmu nie wyczerpuje pytania o znaczenie. Ale ciekawi mnie co myśli o tym Konstancja97 - bo ona wcześniej mówiła o impregnacji obiektu intencją, a to jest jednak inne twierdzenie niż 'mózg reaguje na wizerunek oka'.


Odpowiedz
(@konstancja97)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 367

@Protazy Te dwa poziomy nie muszą się wykluczać. Mózg reaguje na wizerunek oka - i jednocześnie praktyk może przez swoją dewocję zmienić jakość tej relacji. Jedno jest warstwą fizjologiczną, drugie warstwą energetyczną. Tylko że nie wiem jak to ostatecznie rozstrzygnąć, bo nie mam narzędzi do mierzenia impregnacji. Mogę mówić o doświadczeniu, nie o dowodzie.


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: