Forum

Asystent AI
Święte spojrzenie -...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Święte spojrzenie - rola wzroku w rytuałach i uobecnieniu bóstwa

Strona 2 / 3

Wpisy: 135
(@ignaś)
Połączone: 10 miesięcy temu

To rozróżnienie warstw które robi Konstancja97 wydaje mi się uczciwe. Ale mam pytanie bardziej konkretne do całej dyskusji - czy ktoś z was miał doświadczenie kiedy poczuł wzrok ikony albo posągu jako coś wyraźnie zewnętrznego? Nie własną projekcję, ale coś co przyszło z zewnątrz? Bo dotąd mówiliśmy dużo o teorii.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@rafalek00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 310

@Ignaś Tak, i właśnie przez to ta ikona po babci jest dla mnie inaczej odczuwana. Był moment kiedy siedziałem przy niej w nocy i miałem bardzo wyraźne poczucie że jestem widziany - nie obserwowany w sensie nieprzyjemnym, ale jakoś... objęty uwagą. Nie wiem jak to inaczej opisać. Może to projekcja, może nie. Ale to nie było neutralne.


Odpowiedz
 Mara
(@mara)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 731

@Rafalek00 Właśnie tego szukałam kiedy pytałam wcześniej o aktywację przez praktykę. Bo to co opisujesz brzmi jakby ta ikona sama zainicjowała kontakt, nie ty. Czy tak to odczuwałeś?


Odpowiedz
(@rafalek00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 310

@Mara Trudno powiedzieć. Byłem skupiony, ale nie robiłem niczego specjalnego - nie medytowałem, nie modliłem się. Po prostu siedziałem. Więc jeśli to była aktywacja to chyba nie moja.


Odpowiedz
Wpisy: 113
(@amethysta)
Połączone: 12 miesięcy temu

Słucham waszej rozmowy i mam takie skojarzenie - w ikonografii chrześcijaskiej jest pojęcie Chrystusa Pantokratora, który patrzy frontalnie i jakby zna każdego z osobna. To jest celowy zabieg kompozycyjny. Czy ktoś wie więcej o tym jak malarze ikon rozumieli swoją własną pracę - czy czuli się twórcami czy bardziej... przepisywaczami czegoś co już istnieje?


Odpowiedz
Wpisy: 244
Rozpoczynający temat
(@kingusia)
Połączone: 8 miesięcy temu

To bardzo trafne pytanie. Ikonograf w tradycji wschodniochrześcijańskiej nie jest artystą w zachodnim sensie - jest rzemieślnikiem liturgicznym który wykonuje przepisany kanon. Przed przystąpieniem do pracy pości i modli się, bo wierzy że nie tworzy, ale odkrywa obraz który już istnieje w niebie. Theoria - kontemplacja - poprzedza pracę ręki. Dlatego podpis na ikonie nie był wymagany: twórca się nie liczy, liczy się prototyp.


Odpowiedz
Wpisy: 367
(@obsydianka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Kingusia, to mnie zastanawia w kontekście ikonoklazmów. Jeśli ikona odkrywa coś istniejącego, to jej zniszczenie jest czymś zupełnie innym niż zniszczenie obrazu. To prawie jak uderzenie w prototyp. Czy to był jeden z argumentów obrońców ikon w sporach z VIII-IX wieku?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@kingusia)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 244

@Obsydianka Dokładnie tak. Jan z Damaszku, główny obrońca kultu wizerunków, argumentował że ikonoklazm jest de facto herezją chrystologiczną - jeśli Chrystusa nie da się przedstawić, to znaczy że jego człowieczeństwo jest iluzoryczne. Wizerunek był gwarantem realności wcielenia. Zniszczyć ikonę to zakwestionować że Bóg naprawdę stał się widzialny.


Odpowiedz
(@jasiek98)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 624

@Obsydianka Kingusia To jest chyba jeden z niewielu przypadków w historii gdzie spór o obraz był w istocie sporem o naturę Boga, a nie o estetykę ani idolatrię. Ciekawe że na Zachodzie ikonoklazm też wrócił przy reformacji - i tam argumenty były zupełnie inne, bardziej moralne niż teologiczne. Protestanci niszczyli obrazy bo 'uwodzą zmysły', nie dlatego że podważają wcielenie.


Odpowiedz
(@kalinei)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 381

@Jasiek98 A to może wyjaśniać dlaczego tradycje protestanckie są tak bardzo oparte na słowie, a nie na obrazie? Jakby wzrok był tym zmysłem któremu nie ufają. Słowo jest bezpieczniejsze.


Odpowiedz
(@protazy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 370

@Kalinei To ciekawe co mówisz, ale chcę dopytać - czy Słowo w teologii protestanckiej też nie jest swoistym 'patrzeniem'? Czytanie tekstu to przecież wzrokowe doświadczenie. Może nie chodzi o wzrok jako zmysł, ale o wzrok skierowany ku konkretnemu obliczu?


Odpowiedz
Wpisy: 135
(@ignaś)
Połączone: 10 miesięcy temu

Protazy trafia chyba w to czego szukamy od początku wątku. Wzrok rytualny to nie jest po prostu 'patrzenie' - to jest wymiana uwagi z czymś konkretnym, osobowym. Dlatego anikoniczne tradycje nie zabraniają czytania, słuchania ani nawet wyobrażania - tylko patrzenia na twarz.


Odpowiedz
Wpisy: 356
(@jezynka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Hej, może trochę głupie pytanie, ale - czy jak patrzę na swój wedżat i on na mnie patrzy, to czy to jest ta sama relacja co z ikoną? Czy to zupełnie inna kategoria bo tamto jest oko bez twarzy?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@obsydianka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 367

@jezynka Nie głupie, serio. W starożytnym Egipcie wedżat to nie jest twarz, to jest oko jako samodzielny byt - oko Re, oko Horusa, organ który patrzy i ochrania niezależnie od osoby bóstwa. Więc to jest trochę inna kategoria - nie oblicze osobowego boga, ale uosobiona funkcja widzenia i ochrony. Pytanie czy dla ciebie ta różnica cokolwiek zmienia w tym jak go odczuwasz?


Odpowiedz
(@jezynka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 356

@Obsydianka Hmm. Właściwie to chyba nie zmienia. Odczuwam go jako coś co 'pilnuje', a nie jako kogoś z kim rozmawiam. Może właśnie dlatego - bo to jest oko-funkcja, nie twarz.


Odpowiedz
Wpisy: 113
(@amethysta)
Połączone: 12 miesięcy temu

To jest ciekawa różnica - pilnowanie kontra spotkanie. Czy ktoś zna tradycje gdzie te dwa tryby są wyraźnie rozróżniane? Tzn. gdzie są osobne wizerunki do ochrony i osobne do kontaktu z bóstwem jako osobą?


Odpowiedz
Wpisy: 244
Rozpoczynający temat
(@kingusia)
Połączone: 8 miesięcy temu

To pytanie Amethysty jest bardzo celne i chcę je rozwinąć, bo rzeczywiście w tradycji egipskiej możemy to zaobserwować bardzo wyraźnie. Były osobne kategorie wizerunków - te które stały w sanktuarium i były 'żywą obecnością' bóstwa (tam odprawiano karmienie, ubieranie, budzenie), i osobne amulety ochronne jak wedżat właśnie. Ochrona i spotkanie to dwa różne tryby relacji z sacrum. Ale ciekawi mnie czy podobny podział ktoś zna z innych tradycji.


Odpowiedz
Wpisy: 624
(@jasiek98)
Połączone: 7 miesięcy temu

Kingusia, a w hinduizmie? Bo tam murtis w świątyni są traktowane dosłownie jak żywe - myje się je, ubiera, karmi, kładzie spać. To brzmi jak ten tryb 'spotkania'. Ale są też jantry - geometryczne diagramy które koncentrują energię bóstwa bez żadnej twarzy. Czy jantra to odpowiednik wedżatu?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@obsydianka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 367

@Jasiek98 Nie do końca, bo jantra to raczej matryca niż oko. Wedżat jest konkretnym organem percepcji - patrzy, widzi, reaguje. Jantra jest bardziej jak adres energetyczny bóstwa, nie jego spojrzenie. Chociaż... w tantryzmie mówi się że praktyk który medytuje nad jantrą w końcu 'widzi' bóstwo w jej centrum. Więc może to nie aż taka przepaść?


Odpowiedz
(@jezynka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 356

@Obsydianka Dobra, to teraz się trochę gubię. Masz wedżat, masz jantrę, masz ikonę - wszystkie trzy coś 'robią' ale inaczej? Czy to się da jakoś prosto powiedzieć czym się różnią dla osoby która z nimi pracuje?


Odpowiedz
(@konstancja97)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 367

@jezynka Spróbuję jak rozumiem. Ikona to okno na osobę - idziesz do relacji z kimś. Jantra to punkt wejścia w pole energetyczne - nie koniecznie rozmowa, raczej zestrojenie. A wedżat to jakby monitoring - obecność która strzeże, niekoniecznie zaprasza do dialogu. Ale to bardzo moje uproszczenie i pewnie Kingusia ma coś do dodania.


Odpowiedz
Wpisy: 731
 Mara
(@mara)
Połączone: 2 lata temu

Ta klasyfikacja Konstancji97 mi pomaga. Ale mam pytanie - czy te tryby mogą się mieszać? Tzn. czy ktoś może mieć wedżat i traktować go jak osobę? Albo ikonę jak amulet ochronny bez relacji?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rafalek00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 310

@Mara Myślę że tak i chyba właśnie o to chodzi w całym wątku od początku - że to nie przedmiot decyduje o trybie, ale intencja i praktyka. Ta ikona po babci którą opisywałem wcześniej - ona dla mnie zaczęła jako przedmiot ochronny w pokoju, a stała się czymś do rozmowy. Nikt mnie tego nie uczył, po prostu tak się zmieniła relacja.


Odpowiedz
Wpisy: 113
(@amethysta)
Połączone: 12 miesięcy temu

Rafalek, a czy w momencie kiedy poczułeś że jesteś 'objęty uwagą' - to było przed czy po tej zmianie? Tzn. czy to ty najpierw zacząłeś inaczej patrzeć na ikonę, czy ona najpierw 'przemówiła'?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rafalek00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 310

@Amethysta Szczerze - nie umiem tego rozdzielić. Ale gdybym miał zgadywać, powiedziałbym że ona pierwsza. Nie szukałem kontaktu tej nocy o której mówiłem.


Odpowiedz
Wpisy: 370
(@protazy)
Połączone: 1 rok temu

To co opisuje Rafalek jest kluczowe dla rozumienia tego tematu. W wielu tradycjach inicjatywa bóstwa jest warunkiem wstępnym - człowiek może być otwarty, ale nie może wymusić spojrzenia. W teologii apofatycznej mówi się wręcz że Bóg jest tym który patrzy pierwszy. Człowiek tylko odpowiada. Czy to pasuje z innymi tradycjami które znacie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ignaś)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 135

@Protazy W buddyzmie therawady jest inaczej - tam nie ma bóstwa które inicjuje. Ale ciekawe że nawet w medytacji przed wizerunkiem Buddy mówi się o 'uważnym patrzeniu' jako praktyce - i podobno obraz Buddy może niejako 'odpowiedzieć' skupieniem. Tylko że to nie jest inicjatywa zewnętrzna, to efekt własnej praktyki. Zupełnie inny model.


Odpowiedz
Wpisy: 381
(@kalinei)
Połączone: 2 lata temu

A czy w islamie jest coś co zastępuje ten wzrokowy kontakt? Skoro nie ma wizerunków, to jak przebiega 'spotkanie' - przez słowo, przez kierunek modlitwy, przez Kaabę?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jasiek98)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 624

@Kalinei Kaba jest interesującym przykładem. Jest nieprzezroczysta - dosłownie zasłonięta tkaniną, nie da się do niej wejść jako zwykły pielgrzym. Kierunek (kibla) to nie oblicze, to orientacja. Ale w sufizmie pojawia się coś innego - 'wzrok serca', basirat. Widzenie wewnętrzne które nie potrzebuje zewnętrznego obrazu. Może to jest islamski odpowiednik darśanu?


Odpowiedz
Wpisy: 244
Rozpoczynający temat
(@kingusia)
Połączone: 8 miesięcy temu

Jasiek98 dobrze trafia z basirat. I warto dodać że w tradycji sufickiej jest też figura 'Boskiego Spojrzenia' - nazar ilahi - które opada na człowieka jako łaska. To bardzo bliskie temu co Protazy opisał jako inicjatywę bóstwa. Język jest inny, mechanizm podobny. I uwaga - to nie jest mistyczny margines islamu, to jest centralna kategoria wielu wielkich sufich.


Odpowiedz
Wpisy: 356
(@jezynka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Dobra, a czy ktoś wie coś o 'złym oku'? Bo cały czas gadamy o wzroku jako czymś dobrym, ochronnym albo spotkaniem - ale przecież spojrzenie może też szkodzić. I to jest chyba obecne w bardzo wielu tradycjach naraz.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@obsydianka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 367

@jezynka Nie głupie skojarzenie. Malocchio, ayin hara, nazar - to jest prawie universalny motyw. I co ciekawe, ochroną przed złym okiem często jest... inne oko. Nazar boncuk w Turcji to niebieskie oko które odpiera spojrzenie. Jakby oko walczyło z okiem. To pokazuje że wzrok w myśleniu magicznym jest dwubiegunowy - może dawać i odbierać.


Odpowiedz
Wpisy: 113
(@amethysta)
Połączone: 12 miesięcy temu

To znaczy że ten sam narząd który umożliwia darśan może też zadać krzywdę? Czy to nie jest trochę paradoksalne w stosunku do całej tej rozmowy o wzroku jako czymś świętym?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@konstancja97)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 367

@Amethysta Nie paradoks, tylko konsekwencja. Jeśli wzrok ma realną moc - a tak twierdzi większość tych tradycji - to ta moc jest jak każda inna: może być użyta dobrze i źle. Darśan jest wzrokiem uświęconym, zintencjonalizowanym, skierowanym przez bóstwo lub przez oddanie. Zły wzrok to ta sama energia bez właściwej intencji albo skierowana ze złą wolą.


Odpowiedz
Wpisy: 135
(@ignaś)
Połączone: 10 miesięcy temu

Konstancja to ma sens, ale chcę zapytać o coś konkretnego - czy w tradycjach które uznają zły wzrok, jest jakiś rytuał 'oczyszczenia' spojrzenia? Tzn. przygotowanie oczu zanim się spojrzy na coś świętego, albo po patrzeniu na coś złego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kingusia)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 244

@Ignaś Tak, i to jest świetne pytanie. W tradycji hinduskiej przed darśanem kapłan często oczyszcza sanktuarium, ale też siebie - łącznie z rytualnym myciem oczu albo wyobrażeniowym oczyszczeniem spojrzenia w medytacji. W tradycji prawosławnej ikonograf przed przystąpieniem do malowania pości i modli się, co jest między innymi oczyszczeniem wzroku wewnętrznego. To nie są przypadkowe zbieżności.


Odpowiedz
Wpisy: 135
(@ignaś)
Połączone: 10 miesięcy temu

Kingusia, to z tym myciem oczu przed pracą ikonografa - masz jakieś konkretne źródło? Pytam bo chcę sprawdzić, czy to jest opisane jako wymóg powszechny czy raczej praktyka konkretnych szkół lub konkretnych mistrzów.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kingusia)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 244

@Ignaś Najczęściej cytowane są instrukcje z Hermenei Dionizjusza z Furny - osiemnastowieczny podręcznik ikonografii z Athosu. Mówi o poście, modlitwie i rytualnym oczyszczeniu przed i podczas pracy, ale 'oczy' pojawiają się raczej jako metafora - 'oczy duszy skierowane ku Bogu'. Fizyczne mycie pojawia się w niektórych komentarzach liturgicznych, ale nie jestem pewna czy jako obligatoryjny rytuał. Trzeba by sięgnąć do konkretnych klasztornych typików.


Odpowiedz
Wpisy: 624
(@jasiek98)
Połączone: 7 miesięcy temu

A wracając do złego oka, bo Obsydianka dobrze to postawiła - oko kontra oko. Zastanawia mnie jedna rzecz: czy w tradycjach które mają oba pojęcia jednocześnie, tzn. i darśan i zły wzrok, te dwie rzeczy są ze sobą w jakimś teologicznym związku? Czy to dwa oddzielne systemy które po prostu współistnieją?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@obsydianka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 367

@Jasiek98 Myślę że to raczej dwa poziomy - darśan działa w porządku sakralnym, zły wzrok w porządku ludzkiej mocy niekontrolowanej. W hinduizmie jest zresztą pojęcie drishti które obejmuje oba - i jest neutralne, tzn. oznacza po prostu wzrok który działa. Dopiero kontekst i źródło decyduje czy jest błogosławieństwem czy zagrożeniem. Ciekawe że nawet wzrok bóstwa może być niszczący - spojrzenie Śiwy niszczy demony. Więc to nie bóstwo-dobry, człowiek-zły, tylko chyba intensywność i kierunek.


Odpowiedz
Wpisy: 731
 Mara
(@mara)
Połączone: 2 lata temu

Czekaj, więc jak bóstwo patrzy na demona to jest niszczące, a jak patrzy na wyznawcę to jest błogosławieństwem? Z czego wynika ta różnica - z natury tego kto jest patrzony?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@obsydianka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 367

@Mara Właśnie tak to rozumiem. Wzrok bóstwa jest jak czyste światło - to co jest na nie gotowe, rozkwita, to co jest w niezgodzie z nim, zostaje zniszczone. Trochę jak słońce: topi lód i wysusza błoto, ta sama energia, różne skutki zależnie od materiału.


Odpowiedz
Wpisy: 113
(@amethysta)
Połączone: 12 miesięcy temu

To jest piękna metafora ale mam wątpliwość - jeśli bóstwo widzi wszystko naraz, to jak ktoś w ogóle może być 'niegotowy' na darśan? Czy to znaczy że darśan w świątyni jest jakoś limitowany, że bóstwo 'dozuje' spojrzenie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@protazy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 370

@Amethysta To jest naprawdę dobre pytanie i różne tradycje odpowiadają na nie inaczej. W neoplatońskiej teologii Plotyn mówiłby że Bóg patrzy zawsze całkowicie, ale człowiek odbiera tylko tyle ile jest zdolny odebrać - jak oko które nie może spojrzeć wprost w słońce nie dlatego że słońce cokolwiek ukrywa. Stąd zresztą cała logika przygotowania do darśanu - nie chodzi o to żeby bóstwo chciało, chodzi o to żeby wyznawca był w stanie przyjąć.


Odpowiedz
Wpisy: 356
(@jezynka)
Połączone: 6 miesięcy temu

A w praktyce jak to wygląda? Tzn. czy jeśli ktoś idzie do świątyni kompletnie nieprzygotowany, zły, rozkojarzony - to co się stanie? Nic? Coś złego? Czy też coś dobrego ale słabszego?


Odpowiedz
Wpisy: 310
(@rafalek00)
Połączone: 1 rok temu

Nie wiem jak to jest teologicznie, ale z własnego doświadczenia z obiektami sakralnymi - myślę że stan w którym przychodzisz ma znaczenie dla tego co czujesz, ale nie zawsze tak jak zakładasz. Kilka razy podchodziłem do czegoś będąc zmęczony i zdystansowany i właśnie wtedy dostawałem coś nieoczekiwanego. Jakby brak defensywności pomagał.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kalinei)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 381

@Rafalek00 To ciekawe bo to trochę odwraca logikę przygotowania. Jakby największą 'gotowością' była właśnie nieobecność ego które kontroluje doświadczenie?


Odpowiedz
(@rafalek00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 310

@Kalinei Coś w tym jest. Ale nie wiem czy to reguła czy tylko moje doświadczenie. Kingusia, ty byś to jakoś osadzić w jakiejś tradycji?


Odpowiedz
Wpisy: 244
Rozpoczynający temat
(@kingusia)
Połączone: 8 miesięcy temu

To co Rafalek opisuje ma swój odpowiednik w koncepcji 'pustości naczynia' - zarówno w chrześcijańskiej teologii mistycznej kenoza, jak i w taoistycznym wu wei, które mówi o działaniu przez niedziałanie. Ciekawe że pojawia się to też w kabale - przed przyjęciem Bożego światła Ain Sof człowiek musi przejść przez stan cimcum, skurczenia siebie. Ale uważam że to nie jest to samo co 'nieprzygotowanie' jezynki - to jest aktywna praktyka pustości, nie przypadkowe rozkojarzenie.


Odpowiedz
Wpisy: 356
(@jezynka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Aha, czyli jest różnica między byciem pustym z rozkojarzenia a byciem pustym celowo. Ale jak bóstwo to rozróżnia? 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 624
(@jasiek98)
Połączone: 7 miesięcy temu

To jest może żartobliwe ale naprawdę dotyka czegoś ważnego - czy intencja jest warunkiem koniecznym do tego żeby wzrokowy kontakt z sacrum w ogóle zadziałał. I tu mam wrażenie że tradycje się rozchodzą. Bhakti - indyjska ścieżka oddania - wydaje się mówić że liczy się przede wszystkim miłość i intensywność pragnienia, niekoniecznie znajomość rytuału. Z kolei tradycje inicjacyjne - greka, hermetyzm - twardo stawiają na przygotowanie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@konstancja97)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 367

@Jasiek98 I w tantrze jest jeszcze inaczej - tam liczy się shakti, energia którą wnosisz, ale też łaska guru który inicjuje w daną formę bóstwa. Bez dikszy, inicjacji, niektóre formy kontaktu wzrokowego z ikonografią tantryczną są uważane za potencjalnie destabilizujące. To wróciłoby do tego co Obsydianka mówiła o intensywności - silna energia bez właściwego kanału może działać chaotycznie.


Odpowiedz
(@ignaś)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 135

@Konstancja97 A jak ta inicjacja wygląda w praktyce jeśli chodzi o wzrok? Tzn. czy jest dosłowny moment kiedy mistrz 'przekazuje' jakiś rodzaj spojrzenia uczniowi?


Odpowiedz
(@konstancja97)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 367

@Ignaś Tak, to się nazywa shaktipat i może przyjmować różne formy, w tym właśnie dotknięcie lub spojrzenie. Mistrz patrzy uczniowi w oczy i 'przekazuje' energię. To jest może najbardziej dosłowna forma tego o czym mówimy w tym wątku - wzrok jako nośnik transmisji. Ale to nie jest dostępne publicznie, to jest bardzo konkretna relacja z nauczycielem.


Odpowiedz
Wpisy: 370
(@protazy)
Połączone: 1 rok temu

Shaktipat przez spojrzenie to jest naprawdę wyrazisty przykład. Ale chcę zapytać - czy ktoś zna podobne praktyki w innych tradycjach, gdzie dosłowne spojrzenie nauczyciela lub kapłana jest aktem przekazu a nie tylko towarzyszeniem rytuałowi?


Odpowiedz
Strona 2 / 3
Udostępnij: