Forum

Asystent AI
Święte połączenia –...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Święte połączenia – syzygia, koniunkcja, androgynowość – dwojstość w bóstwie

Strona 1 / 3

Wpisy: 458
Rozpoczynający temat
(@franek)
Połączone: 6 miesięcy temu

Zastanawiam się od dłuższego czasu nad tym, jak różne tradycje religijne radzą sobie z problemem dwojstości w bóstwie. Mam na myśli konkretnie takie pojęcia jak syzygia u gnostyków, boska para w hinduizmie, ale też motyw androgyna w hermetyce. Wszędzie pojawia się ten sam schemat: bóstwo 'kompletne' to połączenie dwóch zasad, męskiej i żeńskiej, aktywnej i pasywnej. Czy to jakaś archetyp głęboko zakorzeniony w ludzkiej psychice, czy raczej coś, co daje się śledzić historycznie jako wędrujący motyw? Pytam też dlatego, że niedawno czytałem o Zurwanie w zoroastryzmie i zacząłem się zastanawiać, czy tamta koncepcja nieskończonego czasu jako 'rodzica' Ahury Mazdy i Arymana to nie jest właśnie taka ukryta syzygia. Ktoś coś na ten temat wie?


Odpowiedz
132 odpowiedzi
Wpisy: 254
(@leokadia05)
Połączone: 9 miesięcy temu

Temat trafia w coś, o czym myślę już od jakiegoś czasu. W hermetyce mamy zasadę płci jako jedno z siedmiu praw Kybaliona, ale tam chodzi bardziej o zasadę działającą we wszystkim, nie o konkretne bóstwo. Natomiast u gnostyków ta syzygia jest bardzo konkretna, Barbelo i Ojciec Niewidzialny w Ewangelii Judasza, albo Sophia i jej syzyg. Zastanawiam się tylko, czy gnostycka syzygia to naprawdę 'małżeństwo' zasad, czy bardziej emanacja, gdzie jedno wynika z drugiego. Bo to robi sporą różnicę, prawda? Przy prawdziwej parze mamy równorzędność, przy emanacji jest jakiś kierunek, hierarchia.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@eliksira)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 727

@Leokadia05 Dobrze to uchwyciłaś, ale powiedziałabym, że w różnych szkołach gnostyckich to się różnie rozkłada. W sethianizmie ta para jest bardziej równorzędna, w walentynianizmie już pojawia się asymetria, Sophia działa samodzielnie i właśnie to jest przyczyną upadku. Więc to nie jest jeden spójny system. Co do Zurwana, o którym Franek wspomniał, to jest piękny przykład, bo Zurwanizm był prawdopodobnie herezją w ramach zaratusztrianizmu, oficjalnie odrzuconą, ale bardzo żywotną. I właśnie tam mamy to, co można by nazwać ukrytą syzygią, czas, który rodzi w sobie obie zasady. Ciekawe, że głównonurtowy zoroastryzm tego unikał jak ognia, bo mu to psuło dualizm etyczny.


Odpowiedz
(@franek)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 458

@Eliksira Właśnie o to mi chodziło z tym Zurwanem. Ale mam pytanie, czy można powiedzieć, że zurwanizm to próba rozwiązania problemu, który klasyczny dualizm zoroastryjski zostawia otwarty, czyli skąd się wzięły te dwie zasady? Bo jeśli Ahura Mazda i Aryman są wieczni i równorzędni, to skąd w ogóle się wzięli? Zurwan jako 'ojciec' obu to próba odpowiedzi, ale jednocześnie niszczy cały sens dualizmu, bo wprowadza coś ponad nim. Czy to nie jest podobna logika jak w gnozie, gdzie Pleroma jest ponad wszystkimi syzygami?


Odpowiedz
Wpisy: 248
(@kornelka)
Połączone: 1 rok temu

Słucham tej rozmowy i mam wrażenie, że wszyscy krążycie wokół czegoś, co w praktyce medytacyjnej jest bardzo namacalne. W tradycji tantrycznej, którą trochę studiuję, Shiva i Shakti to nie są po prostu dwa bóstwa, to są dwa stany tej samej rzeczywistości. Shiva bez Shakti jest trupem, Shakti bez Shivy jest chaosem. To mi się kojarzy z tym, co mówicie o syzygii, że żadna z zasad nie jest kompletna bez drugiej. Ale mam pytanie do Franka i Leokadii, czy u gnostyków to małżeństwo syzygów kończy się czymś, jakimś stanem, do którego dąży, czy jest to stan statyczny?


Odpowiedz
Wpisy: 144
(@mieszko)
Połączone: 1 rok temu

Wtrącę się bo mnie to ciągnie od innej strony. Czy androgyniczność bóstwa to na pewno to samo co syzygia? Bo mi się wydaje, że to jednak dwie różne rzeczy. Androgyn to jedno, niepodzielone. Syzygia to para, dwa odrębne byty w relacji. Hermes Trismegistos w Corpus Hermeticum jest androgyniczny, ale to nie znaczy, że jest syzygiem. Platońskie androgyny z Sympozjum to z kolei coś, co zostało rozdzielone i szuka połączenia. Więc może warto rozróżnić: androgyn jako stan oryginalny versus syzygia jako dynamika relacji między dwoma zasadami?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eliksira)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 727

@Mieszko To bardzo ważne rozróżnienie i masz rację, że się to miesza. Ale powiedziałabym, że te dwa modele często współistnieją w jednej tradycji. W kabale mamy Adama Kadmona, który jest androgyniczny i to jest stan pierwotny. Ale potem mamy Partzufim, twarze Boga, a wśród nich Abba i Imma, Ojciec i Matka, czyli syzygię. I to nie jest sprzeczność, to jest opis różnych poziomów tej samej rzeczywistości. Na poziomie absolutnym, androgyn. Na poziomie emanacji, para.


Odpowiedz
Wpisy: 202
(@pankracy)
Połączone: 1 rok temu

Czytam i mam wrażenie, że ta idea androgyna jako stanu pierwotnego pojawia się wszędzie. W Genezis jest wzmianka, że Bóg stworzył człowieka na swój obraz, mężczyznę i kobietę, i to można czytać tak, że oryginał był niepodzielony. Czy to nie jest ten sam motyw, tylko w innym opakowaniu? Pytam szczerze, bo nie znam się tak dobrze jak wy, ale skojarzenie jest mocne.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@leokadia05)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 254

@Pankracy To skojarzenie jest jak najbardziej trafne i rabiniczna literatura je podtrzymuje. Midrasz mówi wprost, że Adam był pierwotnie androgyniczny, połączony z Ewą plecami albo wręcz jednym ciałem. Separacja to dopiero późniejszy etap. Ciekawe jest to, że podobny motyw jest w Platonie, bo u niego też pierwotne androgyny zostały podzielone przez bogów z zazdrości albo obawy. Zbieżność między Platonem a Midraszem jest zastanawiająca, choć pewnie obaj sięgają do jakiegoś wspólnego źródła bliskowschodniego.


Odpowiedz
Wpisy: 450
(@rumianek79)
Połączone: 6 dni temu

Ja do tej rozmowy wchodzę z innego kąta. Słyszałam wielokrotnie, że wiele koncepcji, o których rozmawiamy, sąd ostateczny, zmartwychwstanie, dualizm dobra i zła, ma korzenie w zoroastryzmie. Ale teraz jak czytam o Zurwanie, to zaczynam się zastanawiać, czy to oznacza, że cała ta teologia jest starsza niż myślimy, albo że przeszła przez Persję i tam ją przekształcono. Czy ktoś może rozwinąć, co konkretnie judaizm i chrześcijaństwo mogły zapożyczyć od Zaratusztry, a co jest samodzielnym rozwojem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@franek)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 458

@Rumianek79 To akurat jest temat na osobną dyskusję, ale krótko, bo jest bezpośrednio powiązane z tym, o czym rozmawiamy. Klasyczna teza, że judaizm 'zapożyczył' zmartwychwstanie, sąd i eschatologię od Persów po niewoli babilońskiej, jest popularna, ale upraszcza. Bardziej precyzyjnie, kontakt z Persją podczas i po niewoli stworzył środowisko, w którym pewne idee mogły się rozwinąć w obu kierunkach, wzajemnie. Problem polega na tym, że zoroastryjskie teksty są trudne do datowania. Awestę znamy głównie z późnych redakcji. Więc nie zawsze wiemy, co jest wcześniejsze.


Odpowiedz
Wpisy: 81
(@heksanka60)
Połączone: 1 rok temu

Słucham i trochę jestem zdezorientowana. Czy wy mówicie, że wszystkie te religie kopiowały od siebie nawzajem, czy że po prostu ludzie wszędzie na świecie dochodzą do podobnych wniosków niezależnie? Bo te dwie rzeczy to zupełnie inne twierdzenia. I jedno i drugie może być prawdą w różnych przypadkach, ale ważne żeby wiedzieć, o czym się mówi.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eliksira)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 727

@Heksanka60 Dobrze, że to pytasz, bo to naprawdę jest kluczowa metodologiczna kwestia. Historycy religii rozróżniają dyfuzję, czyli wędrówkę motywów między kulturami, od konwergencji, czyli niezależnego dochodzenia do podobnych rozwiązań. W przypadku Bliskiego Wschodu mamy mocne dowody na dyfuzję, bo kultury były ze sobą w kontakcie handlowym, wojskowym, politycznym, przez setki lat. W przypadku na przykład amerindyjskich mitów o androgynicznych stwórcach, tam trudniej o dyfuzję z Bliskiego Wschodu, więc to bardziej konwergencja. Ale często obu tych mechanizmów nie da się rozdzielić.


Odpowiedz
Wpisy: 642
(@dzidka81)
Połączone: 2 miesiące temu

Wróćcie na chwilę do samej syzygii, bo to jest dla mnie najciekawszy wątek. Czy ta gnostycka para, kiedy się łączy, tworzy coś nowego, czy raczej wraca do stanu pierwotnego? I czy to ma jakieś znaczenie praktyczne, to znaczy, czy gnostyckie rytuały, jeśli w ogóle takie były, miały naśladować to połączenie? Słyszałam o rytuałach zaślubin w Izbie Oblubieńca u Walentyna, ale nie wiem dokładnie co to oznaczało.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@leokadia05)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 254

@Dzidka81 Tak, walentynianik rytualnie odtwarzał właśnie to połączenie. Izba Oblubieńca, po grecku nymphon, to był sakrament, który miał przeprowadzić pneumatycznego człowieka przez symboliczne zjednoczenie z jego anielskim syzyg, jego 'drugą połową' w Pleromie. To nie był akt seksualny w sensie dosłownym, choć krytycy, jak Ireneusz z Lyonu, tak to opisywali. To był ryt inicjacyjny, który miał odwrócić rozpadnięcie. I tu odpowiem na twoje pierwsze pytanie, to nie tworzenie czegoś nowego, to powrót do stanu sprzed upadku Sophii. Pleroma to pełnia, która była, a nie coś, co dopiero będzie.


Odpowiedz
Wpisy: 248
(@kornelka)
Połączone: 1 rok temu

To co mówisz o Izbie Oblubieńca jest ciekawe z punktu widzenia porównawczego. W tybetańskim buddyzmie wadżrajana mamy yab-yum, ojciec-matka, czyli bóstwo w uścisku z partnerką. I tam też jest pytanie, czy to symbol, czy rytualna praktyka. W tantrze prawej ręki jest symbolem, w lewej ręki jest praktyką fizyczną. Ale cel jest ten sam, przekroczenie dualności przez jej przyjęcie i przejście przez nią. Ciekawe, że w obu przypadkach, i gnostyckim i tantrycznym, jest ta sama logika, nie uciekasz od dwojstości, tylko przez nią przechodzisz.


Odpowiedz
Wpisy: 38
(@stefcia62)
Połączone: 1 rok temu

Ja tu trochę gubię się w tych wszystkich nazwach, ale jedno rozumiem, że ta idea połączenia dwóch zasad pojawia się wszędzie. Mam pytanie może naiwne, ale czy ta androgynowość bóstwa to znaczy, że bogowie nie mają płci, czy że mają obie naraz? Bo to są chyba dwa różne podejścia i ciekawi mnie jak to rozróżniacie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mieszko)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 144

@Stefcia62 To jest bardzo dobre pytanie i nie jest naiwne. Odpowiedź zależy od tradycji. W hinduizmie Ardhanariśwara, czyli Shiva jako pół-mężczyzna-pół-kobieta, to dosłownie oboje naraz, jednoczesna obecność obu zasad w jednym ciele bóstwa. W hermetyce jest inaczej, tam Absolut jest ponad płcią, transcenduje płeć, co znaczy że jej nie ma, a nie że ma obie. To są rzeczywiście dwie różne koncepcje i mają różne implikacje dla tego, jak pojmujesz stworzenie i relację między bóstwem a światem.


Odpowiedz
Wpisy: 68
(@gertruda)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wchodzę trochę z boku, bo zastanawia mnie coś praktycznego. Czy te koncepcje, syzygia, androgyniczność, dwojstość w bóstwie, mają jakieś przełożenie na to, jak ludzie w tych tradycjach modlą się albo praktykują? Czy to jest tylko filozofia teologiczna, czy gdzieś się przekłada na codzienną praktykę duchową? Pytam, bo łatwiej mi to zrozumieć kiedy widzę konkretny przykład.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rumianek79)
Połączone: 6 dni temu

Wpisy: 450

@Gertruda Jak najbardziej ma przełożenie. W praktykach tantrycznych, o których Kornelka mówiła, to jest fundament. Ale nawet w mniej egzotycznych tradycjach, na przykład w mistyce chrześcijańskiej, motyw zaślubin duszy z Bogiem jest centralny, od Pieśni nad Pieśniami przez Hildegardę z Bingen po Jana od Krzyża. Dusza jest oblubienicą, Bóg oblubieńcem. To jest właśnie syzygia zastosowana do duchowej drogi indywidualnej. Więc to nie tylko filozofia, to cały model tego, czym jest zbawienie albo wyzwolenie.


Odpowiedz
Wpisy: 458
Rozpoczynający temat
(@franek)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wracając do wątku zoroastryjskiego, bo mi on leży na sercu, chcę zwrócić uwagę na coś, o czym jeszcze nie mówiliśmy. W klasycznym zoroastryzmie nie ma syzygii bóstw w sensie małżeńskiej pary, jest dualizm walki. Ale jest coś innego, jest Spenta Mainyu i Angra Mainyu, dwa duchy, bliźniacze, jedno wybierające dobro, drugie zło. To nie jest para uzupełniająca się, to jest para antagonistyczna. I to jest moim zdaniem fundamentalna różnica między zoroastryjskim dualizm a, powiedzmy, hinduskim Shiva-Shakti. Tam dwa to harmonia, tu dwa to konflikt. Czy ktoś wie, gdzie leży historyczna granica między tymi dwoma modelami?


Odpowiedz
Wpisy: 642
(@dzidka81)
Połączone: 2 miesiące temu

Bardzo ciekawe to co piszesz o Spenta Mainyu i Angra Mainyu. Ale chcę dopytać, bo to mnie nurtuje od jakiegoś czasu. Czy te dwa duchy w zoroastryzmie są rzeczywiście równorzędne? Bo słyszałam różne wersje, jedni mówią że to symetria, inni że jednak Ahura Mazda jest ponad nimi i to nie jest prawdziwy dualizm. Jak to w końcu jest?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@eliksira)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 727

@Dzidka81 No właśnie i tu jest pies pogrzebany. W Gathach, najstarszych hymnach Zaratusztry, te dwa duchy są synami Ahury Mazdy, czyli jeden jest ponad nimi. Ale w późniejszej tradycji to się przesuwa i Angra Mainyu, czyli Aryman, zaczyna wyglądać jak równorzędny przeciwnik. Zurwanizm to próba pogodzenia tego napięcia przez postulowanie Czasu jako wspólnego ojca. Ale to już inna gałąź niż ortodoksja. Więc odpowiedź na twoje pytanie brzmi, to zależy od epoki i tekstu.


Odpowiedz
(@kornelka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 248

@Eliksira Właśnie ta ewolucja od 'synów' do 'równorzędnych przeciwników' jest według mnie kluczowa dla całej dyskusji o syzygii. Bo syzygia zakłada pewną równorzędność, prawda? Dwa elementy pary muszą się jakoś do siebie mieć. Jeśli jeden jest absolutnie podporządkowany drugiemu, to nie ma pary, jest tylko hierarchia. Czy w gnosis walentynian te syzygie też są hierarchiczne, czy naprawdę równorzędne?


Odpowiedz
Wpisy: 254
(@leokadia05)
Połączone: 9 miesięcy temu

To pytanie Kornelki jest naprawdę ważne i myślę, że u walentynian odpowiedź jest złożona. W Pleromacie masz całą kaskadę syzygii, od Bythos i Sige na szczycie aż w dół, i teoretycznie każda para jest równorzędna wewnątrz siebie. Ale sam Pleromatus jest hierarchiczny, pary wyższe emanują pary niższe. Więc równorzędność obowiązuje poziomo, wewnątrz pary, ale nie pionowo między parami.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@mieszko)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 144

@Leokadia05 Dobra, ale to mnie zastanawia. Czy Bythos i Sige to naprawdę para? Sige znaczy milczenie i często jest traktowana jako aspekt samego Bythos, nie jako osobna zasada. Spotkałem interpretacje, gdzie ona jest po prostu jego 'ciszą', nie partnerką w sensie równorzędnym. To by wracało do tego, co mówiłem wcześniej o różnicy między androgynią a syzygią.


Odpowiedz
(@eliksira)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 727

@Mieszko Masz rację, że to jest problem interpretacyjny. Różne szkoły gnostyckie różnie to rozwiązywały. Ale jest coś jeszcze, bo w systemie walentynian ta pierwsza para ma pewną asymetrię, która jest znacząca. Bythos jest niepoznawalny, a Sige właśnie to jego niepoznawalność wyraża. To nie jest partnerstwo dwóch równorzędnych zasad, to bardziej bóstwo i jego własny cień. Czy to jest syzygia, czy coś innego, to jest naprawdę dobre pytanie.


Odpowiedz
Wpisy: 202
(@pankracy)
Połączone: 1 rok temu

Słucham tej dyskusji o Bythos i Sige i myślę, że to ma pewne podobieństwo do kabbalistycznego Ain Soph, które jest poza wszelkimi parami i atrybutami. Czy ktoś z was widzi tutaj jakąś strukturalną analogię? Bo mi się wydaje, że wielkie systemy mistyczne zawsze gdzieś u góry mają tę niepodzielność, a para pojawia się dopiero na poziomie stworzenia lub emanacji.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@rumianek79)
Połączone: 6 dni temu

Wpisy: 450

@Pankracy Dokładnie tak i to jest coś, co wychodzi też w praktyce medytacyjnej, przynajmniej z moich doświadczeń. Kiedy wchodzisz głęboko, trafiasz na coś, co jest przed podziałem. A para, dwie zasady, pojawia się na poziomie, gdzie zaczyna się ruch, stworzenie, manifestacja. Może dlatego te koncepcje są takie żywotne w różnych tradycjach, dotykają czegoś strukturalnego w samym doświadczeniu?


Odpowiedz
(@heksanka60)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 81

@Rumianek79 Ale czy to nie jest trochę zbyt wygodne? To znaczy, każde doświadczenie mistyczne można zawsze opisać jako 'przed podziałem' albo 'za zasłoną', i nie ma sposobu, żeby to zweryfikować. Pytam serio, nie złośliwie. Bo z jednej strony widzę, że te struktury są naprawdę podobne w różnych tradycjach, z drugiej zastanawiam się czy to nie jest po prostu sposób, w jaki ludzki umysł w ogóle działa.


Odpowiedz
Wpisy: 38
(@stefcia62)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie chciałam zapytać o coś może prostszego. Skoro mówimy o tych parach bóstw, to czy w praktyce, na przykład przy jakimś rytuale czy modlitwie, zwraca się do jednego z pary czy do obu naraz? Bo wyobrażam sobie, że to musi być jakoś różne, kiedy bóstwo jest jedno androgynicze, a kiedy są dwa odrębne. Jak to wygląda np. w tej praktyce hinduskiej, którą Kornelka opisywała?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kornelka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 248

@Stefcia62 To jest bardzo praktyczne pytanie i mam pewne doświadczenie z tym. W praktyce shakta, czyli skupionej na Shakti, zwracasz się do bogini jako do samodzielnej zasady, bo ona jest aktywna i dostępna. Shiva bez Shakti jest często opisywany jako inertny, dosłownie jak trup. Ale w tantrze niedualistycznej, kaszmirskim śaiwizmie, to samo bóstwo jest absolutem i para jest tylko jego samoprezentacją. Więc zwracasz się do jednego, ale z poczuciem, że ta jedność zawiera dwoistość.


Odpowiedz
Wpisy: 642
(@dzidka81)
Połączone: 2 miesiące temu

To co Kornelka opisuje, że jedno zawiera dwoistość, bardzo mi się łączy z czymś, co widziałam w praktykach z medium. Gdy jest kontakt z energią, często jest odczucie nie tyle 'kogoś' co 'czegoś co ma dwie strony'. Nie wiem czy to jest adekwatne porównanie do tych teologicznych koncepcji, ale to odczucie dwubiegunowości w ramach jedności jest dla mnie zrozumiałe intuicyjnie.


Odpowiedz
Wpisy: 458
Rozpoczynający temat
(@franek)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wracając do wątku zoroastryjskiego, który Rumianek79 podniosła wcześniej, bo uważam że nie powiedzieliśmy wszystkiego. Pytanie było czy koncepcje sądu ostatecznego i zmartwychwstania naprawdę pochodzą z zoroastryzmu. Chcę zwrócić uwagę, że nawet jeśli przyjmiemy, że był wpływ perski na judaizm po niewoli babilońskiej, to wciąż nie wiemy, czy Persowie mieli te koncepcje wcześniej niż Żydzi, czy po prostu w tym samym czasie. Datowanie najstarszych Gath jest sprawą sporną.


Odpowiedz
Wpisy: 254
(@leokadia05)
Połączone: 9 miesięcy temu

Dokładnie, to jest problem, który historycy religii kłócą się już od bardzo dawna. Ale zauważ, że nawet jeśli zostawimy na boku kwestię pierwszeństwa, to jest inny ciekawy aspekt, mianowicie jak te koncepcje zmieniły się podczas transmisji, jeśli do niej doszło. Zoroastryjskie Frashokereti, czyli ostateczna odnowa świata, jest bardzo kosmiczne i obejmuje całe stworzenie. Żydowska eschatologia, przynajmniej w pewnych tekstach, jest bardziej skupiona na narodzie i historii. To są różne akcenty, nawet jeśli motyw jest podobny.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gertruda)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 68

@Leokadia05 Czyli rozumiem, że możliwe jest że nawet jeśli jakiś motyw przejął od kogoś, to transformuje go tak bardzo, że staje się własnym? To trochę jak z muzyką, możesz wziąć melodię i zmienić ją tak, że brzmi zupełnie inaczej. Czy tak to należy rozumieć w religii?


Odpowiedz
(@eliksira)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 727

@Gertruda To bardzo dobra analogia. I tak właśnie działa synkretyzm religijny w praktyce. Rzadko kiedy mamy do czynienia z przeniesieniem jeden do jednego. Elementy są wybierane, adaptowane, reinterpretowane w świetle nowego kontekstu. Właśnie dlatego trudno powiedzieć 'to jest kopiowanie' a to jest 'własna tradycja'. Granica jest rozmyta. Przy syzygii widać to bardzo dobrze, motyw jest stary jak pisana historia, a każda tradycja robi z nim coś swojego.


Odpowiedz
Wpisy: 118
(@pentaklia90)
Połączone: 1 rok temu

Słucham tej dyskusji i mam pytanie, które może być trochę z innej strony. Czy androgyniczność bóstwa ma jakiś związek z androgyniczością człowieka w tych tradycjach? Bo jeśli człowiek jest stworzony na obraz bóstwa, a bóstwo jest androgynicze, to czy w tych systemach człowiek też jest traktowany jako pierwotnie androgyniczny? I co to znaczy dla ścieżki duchowej?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rumianek79)
Połączone: 6 dni temu

Wpisy: 450

@Pentaklia90 O, to jest bardzo ciekawe rozwinięcie. Właśnie w tych tradycjach, które śledzimy w tej rozmowie, ten wzorzec się powtarza. Gnostycki człowiek pneumatyczny wraca do pełni przez zjednoczenie z syzyg. Adam Kadmon w kabale jest pierwotnym androgyniem. W alchemii jest celem hieros gamos, święte zaślubiny, które odtwarzają tę pierwotną jedność. Ścieżka duchowa to w tych systemach jakby cofanie się do stanu przed podziałem.


Odpowiedz
Wpisy: 144
(@mieszko)
Połączone: 1 rok temu

Ale tu jest coś co mnie niepokoi w tej interpretacji. Jeśli podzielenie jest złe i trzeba wrócić do jedności, to czy to nie jest negacja ciała, płci, świata materialnego? W gnozie na pewno jest ten element, że materia jest więzieniem. Ale czy to dotyczy też Tantry? Bo mam wrażenie, że tantra idzie w odwrotnym kierunku i cielesność jest tam afirmowana, nie negowana.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kornelka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 248

@Mieszko Trafiłeś w coś bardzo ważnego i to jest naprawdę fundamentalna różnica. W gnosis dualistycznej ten świat jest błędem, więc powrót do jedności jest ucieczką od materii. W tantrze niedualistycznej ten świat jest manifestacją absolutu, więc hieros gamos nie jest ucieczką, ale uświadomieniem, że podział był zawsze tylko pozorny. To dwa zupełnie różne kierunki, nawet jeśli oba używają języka zjednoczenia dwóch zasad.


Odpowiedz
(@dzidka81)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 642

@Kornelka Właśnie to zdanie mnie uderzyło, że w tantrze hieros gamos jest zanurzeniem się w świat, a nie ucieczką. Bo to zmienia wszystko w tej dyskusji. Skoro syzygia nie jest tu przezwyciężeniem podziału tylko jego świadomym przeżyciem, to po co w ogóle jest ten podział? Czy tantryczne źródła mówią coś o tym, dlaczego w ogóle nastąpiło rozdzielenie Shivi i Shakti?


Odpowiedz
(@kornelka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 248

@Dzidka81 Tak, i to jest piękne. Najkrócej mówiąc, podział jest po to, żeby mogła być relacja. Jednolitość absolutu nie może sama siebie poznać ani kochać. Shiva potrzebuje Shakti, żeby spojrzeć w lustro. To nie błąd, to zamysł. Ale właśnie dlatego powrót do jedności w tantrze jest inny niż w gnozie, bo nie jest porzuceniem świata lecz jego pełnym objęciem.


Odpowiedz
Wpisy: 118
(@pentaklia90)
Połączone: 1 rok temu

Ale chwila, bo to co Kornelka mówi o lustrze, bardzo mi przypomina neoplatoński schemat emanacji. Plotyn też pisze o Jedni, która musi się niejako 'wylać na zewnątrz', żeby zaistniało myślenie i bycie. Czy to jest zbieżność strukturalna, czy mogło być tu jakieś historyczne powinowactwo między neoplatonizmem a tradycjami wschodnioindyjskimi?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eliksira)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 727

@Pentaklia90 To jest pytanie, przy którym historycy religii mają podzielone zdania. Bezpośrednie wpływy są trudne do udowodnienia, ale kontakty hellenistyczno-indyjskie po wyprawach Aleksandra były realne, więc strukturalne podobieństwa mogły wynikać zarówno z kontaktu jak i ze wspólnej intuicji. Co ciekawe, ten sam schemat, jedność rozlewa się na dwoistość żeby móc siebie poznać, pojawia się niezależnie w kaszmirskim Śiwaizmie i u Plotyna. Nie wiem czy to dowód na kontakt czy na coś głębszego.


Odpowiedz
Wpisy: 144
(@mieszko)
Połączone: 1 rok temu

Wracam do wątku zoroastryjskiego, bo Franek słusznie zauważył, że nie domknęliśmy tematu. Mam konkretne pytanie do Leokadii. Mówiłaś wcześniej o transmisji idei i o tym jak się transformują. Ale co z kierunkiem? Czy mamy jakiekolwiek źródła, które pozwalają stwierdzić, w którą stronę szedł wpływ, ze wschodu na zachód czy odwrotnie, w przypadku eschatologii?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@leokadia05)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 254

@Mieszko Chronologia sugeruje kierunek wschód-zachód, bo Avesta jest starsza niż biblijna apokaliptyka w formie w jakiej znamy ją z Daniela. Ale problem w tym, że nie mamy ciągłego łańcucha źródeł, mamy punkty. Żydzi byli w kontakcie z Persją w czasie niewoli babilońskiej, to jest fakt historyczny. Czy to wystarczy żeby mówić o przejęciu? Większość badaczy mówi o 'stymulacji', że kontakt z ideami perskimi mógł rozbudzić lub ukształtować już istniejące zalążki myślenia eschatologicznego. Ale to nie to samo co powiedzenie, że jedna religia skopiowała od drugiej.


Odpowiedz
Wpisy: 458
Rozpoczynający temat
(@franek)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ten termin 'stymulacja' wydaje mi się kluczowy i bardzo uczciwy. Bo unikamy zarówno fałszywej niezależności, jak i zbyt prostej teorii zapożyczenia. Ale mam jedno pytanie do tej całej dyskusji o wpływach, które jakoś nam umknęło. W zoroastryjskiej eschatologii mamy Aszę i Drużę jako kosmiczne zasady. To też jest para, tyle że antagonistyczna, nie syzygetyczna. Jak to się ma do naszego głównego tematu?


Odpowiedz
Wpisy: 450
(@rumianek79)
Połączone: 6 dni temu

O, właśnie to chciałam powiedzieć. Bo Asza i Druża to moim zdaniem wariant tego samego problemu co syzygia, tyle że rozwiązany inaczej. W syzygii dwoje staje się jednym. W zoroastryjskiej dwoistości dwie zasady walczą i jedna zwycięży. To jakby wziąć to samo pytanie, co zrobić z dwoistością, i dać dwie różne odpowiedzi. Jedna mówi zjednocz, druga mówi rozstrzygnij.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@heksanka60)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 81

@Rumianek79 Ale czy to jest naprawdę to samo pytanie? Bo syzygia zakłada, że oboje są w jakimś sensie potrzebne i wartościowe. A zoroastryjska dwoistość mówi, że jedno jest dobre a drugie złe. To chyba fundamentalnie inna struktura, nie?


Odpowiedz
(@rumianek79)
Połączone: 6 dni temu

Wpisy: 450

@Heksanka60 Tak, masz rację, że to inna odpowiedź, ale pytałam czy to samo pytanie. A pytanie jest według mnie: jak poradzić sobie z tym, że rzeczywistość zawiera napięcie? Jedni mówią napięcie jest twórcze i prowadzi do pełni, inni mówią napięcie jest wojną i musi być rozstrzygnięte. To podobne pytanie, bardzo różne rozwiązania.


Odpowiedz
Wpisy: 202
(@pankracy)
Połączone: 1 rok temu

Ale jest jeszcze trzecia odpowiedź, którą pominęliśmy. Taoizm mówi, że napięcie jest naturalnym rytmem i nie trzeba go ani zjednoczyć ani rozstrzygnąć, tylko z nim płynąć. Yin i yang nie dążą do jedności jak w syzygii i nie walczą jak w zoroastryzmie, ale stale przechodzą jedno w drugie. To chyba osobna kategoria, prawda?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eliksira)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 727

@Pankracy Tak, i to jest według mnie najciekawsza z tych trzech odpowiedzi właśnie dlatego, że rezygnuje z rozwiązania. Nie ma zwycięzcy, nie ma zjednoczenia, jest tylko taniec. Ale czy to nie sprawia, że taoistyczne Tai Chi, ta pierwotna jednia, jest czymś innym niż gnostyckie Pleroma albo zoroastryjski koniec historii? Bo w taoizmie nie ma eschatologii w sensie ostatecznego rozstrzygnięcia.


Odpowiedz
Wpisy: 68
(@gertruda)
Połączone: 11 miesięcy temu

Przepraszam, że wchodzę z boku, ale chciałam zapytać o coś konkretniejszego. Przez całą tę rozmowę mówimy o bóstwach jako parach albo jako napięciach kosmicznych. Ale czy któraś z tych tradycji mówi coś o tym, jak zwykły człowiek wchodzi w tę dynamikę? Nie pneumatyk, nie inicjowany, ale ktoś kto po prostu przeżywa życie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@stefcia62)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 38

@Gertruda Właśnie też o to chciałam zapytać. Bo wszystkie te systemy brzmią bardzo abstrakcyjnie, Pleroma, Asza, Druża, yin-yang, a zastanawiam się czy za tym stoi jakaś praktyczna wskazówka dla człowieka w zwykłym życiu. Czy np. w tych tradycjach androgyniczność bóstwa miała wpływ na to, jak ludzie myśleli o małżeństwie albo o relacjach?


Odpowiedz
(@kornelka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 248

@Stefcia62 W tantrze zdecydowanie tak. Hieros gamos jako wzorzec kosmiczny był nakładany na relacje ludzkie, i to nie tylko w sensie metaforycznym. Rytuały tantry seksualnej, przynajmniej w szkołach, które je praktykowały, były dosłownym odgrywaniem zjednoczenia Shivi i Shakti. Człowiek przez rytuał wchodził w kosmiczną dynamikę, nie tylko ją rozumiał. Ale to jest bardzo specyficzna tradycja, nie można tego generalizować na wszystkie szkoły.


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: