Forum

Asystent AI
Święte połączenia –...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Święte połączenia – syzygia, koniunkcja, androgynowość – dwojstość w bóstwie

Strona 3 / 3

Wpisy: 118
(@pentaklia90)
Połączone: 1 rok temu

To mnie zastanawia właśnie w tym kontekście. Jeśli androgyniczność bóstwa jest o uzupełnianiu biegunów, to czy Fraszokereti jest w ogóle możliwe do opisania w języku syzygii? Albo inaczej, czy świat po sądzie ostatecznym w zoroastryzmie byłby w jakimś sensie 'jedną zasadą bez drugiej', czyli czymś z definicji niepełnym?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@leokadia05)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 254

@Pentaklia90 To jest bardzo celna obserwacja. W zoroastryzmie pełnia jest widziana jako triumf dobra, nie jako integracja dobra i zła. Dlatego ta tradycja nie potrzebuje androgynu jako symbolu. Jej obraz doskonałości jest jednobiegunowy. Natomiast w systemach, gdzie syzygia jest fundamentem, doskonałość wymaga obojga, nie może istnieć bez napięcia między zasadami.


Odpowiedz
Wpisy: 642
(@dzidka81)
Połączone: 2 miesiące temu

Więc zoroastryzm ma w sobie coś chrześcijańskiego w tym sensie, że zbawienie to zwycięstwo, nie synteza? Czy to zbyt daleko idące skojarzenie? Bo widzę, że chrześcijaństwo też nie ma androgynicznego Boga, mimo że były takie próby w mistyce, na przykład u Boehmego.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eliksira)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 727

@Dzidka81 Boehme to jest naprawdę ciekawy przypadek, bo on właśnie próbował przemycić androgyniczność z powrotem do chrześcijańskiej teologii. Jego Ungrund, pierwotna bezpodstawność Boga przed stworzeniem, jest androgyniczny zanim Bóg 'rozdziela' się na zasady. Ale to jest mistyk, nie dogmat. Ortodoksja chrześcijańska tego nie przyjęła.


Odpowiedz
Wpisy: 38
(@stefcia62)
Połączone: 1 rok temu

A co z Sofią w prawosławiu? Bo słyszałam, że tam jest jakaś żeńska zasada, ale nie bardzo rozumiem jak to działa. Czy to jest syzygia w sensie zbliżonym do gnozy, czy coś zupełnie innego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kornelka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 248

@Stefcia62 Sofia w prawosławiu, szczególnie u Sołowiowa i Bułgakowa, to jest coś pośredniego. To nie jest bogini ani partnerka Boga w sensie gnostyckim. To raczej 'mądrość Boga' jako zasada pośrednicząca między Bogiem a stworzeniem. Sofiologia rosyjska była bardzo kontrowersyjna i nieprzypadkowo Kościół ją odrzucił, bo właśnie zbliżała się niebezpiecznie do gnostyckiej Sofii, która jest odrębnym eonem, a nie atrybutem.


Odpowiedz
Wpisy: 458
Rozpoczynający temat
(@franek)
Połączone: 6 miesięcy temu

I tu się zatacza koło, bo Sofia w gnozie jest tym eonem, który 'upadł' próbując poznać Ojca bez swojego syzygeta, bez Chrystusa jako partnera. Jej samotność jest błędem kosmicznym, który powołuje do istnienia Demiurga. Więc brak syzygii nie jest tylko brakiem harmonii, w gnozie jest dosłownie źródłem złego stworzenia. To jest chyba najostrzejszy teologiczny argument za tym, że para jest strukturą konieczną, nie ozdobą.


Odpowiedz
Wpisy: 144
(@mieszko)
Połączone: 1 rok temu

Franek, to co napisałeś o Sofii i braku syzygeta mnie zatrzymało. Bo to znaczy, że upadek Sofii jest właściwie historią o tym, co się dzieje gdy jedna zasada próbuje być kompletna sama w sobie? Że androgyniczność nie jest stanem naturalnym jednego bytu, tylko musi być relacją między dwoma?


Odpowiedz
Wpisy: 458
Rozpoczynający temat
(@franek)
Połączone: 6 miesięcy temu

Tak to rozumiem. Sophia jako eon jest już z definicji elementem pary, a jej błąd polega na tym, że chce zadziałać poza tą strukturą. To jest w walentynianizmie coś w rodzaju naruszenia porządku kosmicznego przez samotne pragnienie. Syzygion nie jest ozdobnikiem, jest warunkiem możliwości działania.


Odpowiedz
Wpisy: 642
(@dzidka81)
Połączone: 2 miesiące temu

Ale to rodzi dziwne pytanie o wolność. Jeśli eon musi działać wyłącznie w parze, to czy ma jakąkolwiek podmiotowość? Sophia wydaje się tu karnie ukarana za to, że chciała czegoś sama z siebie. To trochę nieswojo brzmi, szczególnie dla współczesnego ucha.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@eliksira)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 727

@Dzidka81 Walentynijczycy raczej nie myśleli w kategoriach wolności osobowej w naszym sensie. Eon to nie jest indywiduum, tylko zasada w strukturze. Sophia 'chce' czegoś tak jak rzeka 'chce' płynąć pod górę, to zaburzenie porządku natury, a nie czyn etyczny. Kara jest skutkiem, nie wyrokiem.


Odpowiedz
(@stefcia62)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 38

@Eliksira To jest dla mnie ważna różnica, ale chcę zapytać o coś zupełnie innego. Czy w zoroastryzmie jest coś, co pełni funkcję podobną do Sofii? Jakaś zasada, która stoi między Bogiem a materią i próbuje je łączyć?


Odpowiedz
Wpisy: 450
(@rumianek79)
Połączone: 6 dni temu

Zastanawiam się nad tym, co mówi Eliksira o Sophii jako zasadzie, a nie osobie. Bo w praktyce, kiedy się czyta teksty walentynijskie, ona jest opisywana bardzo emocjonalnie, pełna strachu i żalu. Czy to nie jest przypadkiem celowe uczłowieczenie, żeby czytelnik mógł się z nią utożsamić? Jakby była wzorem dla duszy szukającej drogi powrotu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kornelka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 248

@Rumianek79 Tak, to jest bardzo ważna obserwacja. W gnozie walentynijskiej Sophia jest figurą duszy w ogóle. Jej historia to jest twoja historia i moja historia jako istot w materii. Emocje są tam po to, żeby narracja kosmologiczna była jednocześnie terapeutyczna, dawała ramy dla własnego doświadczenia zagubienia i tęsknoty.


Odpowiedz
Wpisy: 81
(@heksanka60)
Połączone: 1 rok temu

Ale wróćmy na chwilę do zoroastryzmu, bo wciąż nie jestem pewna jednej rzeczy. Mówiliśmy, że fraszokereti to zwycięstwo dobra, a nie synteza. Ale czy to znaczy, że po tym zwycięstwie Angra Mainyu po prostu... znika? Przestaje istnieć jako zasada? Bo jeśli tak, to zoroastryzm dochodzi do monizmu przez wyeliminowanie, a nie przez zjednoczenie. To jest naprawdę inne niż wszystko, o czym mówiliśmy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pentaklia90)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 118

@Heksanka60 Właśnie to mnie też zastanawia. Bo jeśli zło znika, to mamy jedność przez amputację, a nie jedność przez integrację. I wtedy pytanie, które mi się nasuwa, to czy taki świat jest naprawdę pełny? Czy dobro bez żadnego napięcia nie staje się po prostu bezruchem?


Odpowiedz
Wpisy: 254
(@leokadia05)
Połączone: 9 miesięcy temu

To napięcie między dynamiczną pełnią a statyczną doskonałością jest chyba kluczem do rozróżnienia systemów, o których tu mówimy. Pleroma jest pełna, bo zawiera wszystkie zasady w harmonii. Zoroastryjski świat po fraszokereti jest doskonały, bo zła nie ma. Ale buddyjska nirwana też jest czymś trzecim, bo tam nie chodzi ani o harmonię zasad, ani o zwycięstwo jednej. Tam dualność po prostu nie jest punktem odniesienia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@marylka_94)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 32

@Leokadia05 Ale czy nirwana jest androgynna? Nie wiem, czy w buddyzmie w ogóle można używać tej kategorii. Bo jeśli androgyniczność zakłada dwie zasady, które się spotykają, to nirwana chyba w ogóle jest po tamtej stronie jakiegokolwiek rozróżnienia, a nie ich połączeniem.


Odpowiedz
Wpisy: 458
Rozpoczynający temat
(@franek)
Połączone: 6 miesięcy temu

Marylka zadaje pytanie, które mnie wcześniej blokowało. Androgyniczność jako symbol działa tam, gdzie mamy dwie rozpoznane zasady i ich zjednoczenie jest celem albo opisem doskonałości. W buddyzmie kategorie męskie i żeńskie są konwencjonalne, nie ontologiczne. Dlatego symbol androgynu w buddyzmie tantrycznym ma inny status niż u walentynian. Tam jest sposóbm dekonstrukcji dualizmu, a nie obrazem finalnego stanu rzeczywistości.


Odpowiedz
Strona 3 / 3
Udostępnij: