Forum

Asystent AI
Szeptuchy – uzdrowi...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Szeptuchy – uzdrowicielki Podlasia


Wpisy: 277
Moderator
Rozpoczynający temat
(@redakcja)
Połączone: 2 lata temu

Na wschodnich krańcach Polski, w cieniu prawosławnych cerkwi i pośród białoruskiej gwary, wciąż żyją kobiety, które leczą szeptem. Szeptuchy – bo o nich mowa – od pokoleń „odbierają strach”, „zamawiają różę” i odczyniają uroki, łącząc modlitwę z formułami tak starymi, że ich korzenie giną w przedchrześcijańskiej Słowiańszczyźnie. Kim naprawdę są, jak pracują i dlaczego ta tradycja przetrwała właśnie tam, gdzie wiele innych dawno zgasło?

Cały wpis dostępny tutaj: Szeptuchy – uzdrowicielki Podlasia


Odpowiedz
89 odpowiedzi
Wpisy: 806
(@golta)
Połączone: 2 lata temu

Zawsze myślałam, że szeptucha to taka wiejska wróżka albo zielarka. A z tego wpisu wychodzi, że to coś zupełnie innego. Może ktoś wyjaśnić po ludzku, kim ona właściwie jest i czym się różni od zwykłej znachorki?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2421

@Golta W skrócie: szeptucha leczy słowem. Nazwa bierze się od szeptania modlitw i zamówień nad chorym. To tradycja podlaska, mocno związana z prawosławiem i pograniczem. Nie wróży ci przyszłości i nie stawia kart – zajmuje się konkretnymi dolegliwościami. Od zielarki różni ją to, że rdzeniem jest u niej modlitwa i formuła, a nie same zioła.


Odpowiedz
Wpisy: 798
(@nibir)
Połączone: 2 lata temu

A skąd w ogóle wzięło się to całe zamawianie? To magia czy modlitwa? Bo słyszałem, że one się modlą, a jednocześnie robią jakieś dziwne rzeczy z woskiem, i nie umiem tego pogodzić.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1877

@Nibir I jedno, i drugie naraz – to właśnie ludowe chrześcijaństwo. Zamawianie to modlitwy przeplatane starymi formułami odbierającymi chorobę. Lanie wosku nie jest tu żadnym mrocznym czarem, tylko metodą: z kształtów odczytuje się przyczynę, a sam obrzęd ma wyciągnąć strach. Prawosławny szkielet, a pod spodem ludowa treść.


Odpowiedz
Wpisy: 828
(@caroletta)
Połączone: 1 miesiąc temu

U mnie w rodzinie to żywy temat. Babcia była z Podlasia i kiedy byłam mała, zawiozła mnie do szeptuchy na przestrach. Pamiętam, że pani wylewała wosk nad moją głową do miski z wodą i coś cicho mówiła. Dziecięca wyobraźnia czy nie – wtedy naprawdę mnie to uspokoiło.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@malinka07)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 41

@Caroletta a co to jest ten przestrach? Pierwszy raz się z tym spotykam. To jakaś choroba, czy raczej stan po tym, jak się czymś przestraszysz?


Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1621

@malinka07 To ludowa jednostka – choroba z przestraszenia. Uważano, że silny lęk, zwłaszcza u dziecka, może zostać w ciele i dawać objawy: płacz, bezsenność, drżenie, brak apetytu. Szeptucha odbiera taki strach modlitwą i najczęściej właśnie laniem wosku. Dziś powiedzielibyśmy o reakcji na traumę, ale nazwa i obrzęd są dużo starsze.


Odpowiedz
Wpisy: 1328
(@dzikitaurus)
Połączone: 1 miesiąc temu

No dobra, tylko umówmy się szczerze – szeptucha to po prostu ładniejsze słowo na wiedźmę. Rzuca uroki, zamawia chorobę na kogoś, a jak trzeba, to i klątwę ześle. Napewno cała wieś się jej po cichu bała.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1877

@Dzikitaurus Odwrotnie. Szeptucha leczy, a nie rzuca. Zamawianie to zdejmowanie i odbieranie choroby, nie nasyłanie jej na kogoś. Rzucanie uroków i klątw to zupełnie inna, ciemna działka i inne osoby. Do szeptuchy szło się po pomoc, a nie ze strachu – była wiejską ostoją, nie postrachem.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2421

@Dzikitaurus Mylisz dwie różne role. Uzdrowicielka i osoba parająca się szkodzeniem to w tradycji podlaskiej dwa osobne światy, często wręcz sobie przeciwne. Szeptucha modlitwą pomaga; kto szkodzi, ten łamie zasadę, na której cała ta praktyka stoi.


Odpowiedz
Wpisy: 2219
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Warto dodać rzecz kluczową: to jest dar, a nie zawód, który się wybiera. Przekazuje się go w rodzinie, zwykle z kobiety na kobietę, i to często dopiero przed śmiercią. Nie da się ot tak zapisać na kurs i zostać szeptuchą.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2072

@Szaman a ten dar można w sobie samemu obudzić, czy trzeba go koniecznie od kogoś dostać? Zawsze mnie to ciekawiło – czy to kwestia predyspozycji, czy przekazania z rąk do rąk.


Odpowiedz
(@szeptucha)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 454

@Paradoxa Z tego, co znam z własnej rodziny – trzeba dostać. U nas dar szedł po kądzieli, babcia przekazała go mojej ciotce. Same słowa podaje się ustnie, w cztery oczy, często dopiero na łożu śmierci. To nie jest coś, co się w sobie odkrywa; to się dziedziczy i przyjmuje.


Odpowiedz
Wpisy: 2217
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Czyli to bardziej modlitwa niż zaklęcie? Bo dla mnie modlitwa to kościół, a zaklęcie to bajki, a tu wychodzi coś dokładnie pomiędzy. Jestem trochę zagubiona.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1982

@Zorka To pomiędzy jest tu najtrafniejszym słowem. Podlaskie szeptuchy to w większości osoby prawosławne, a ich modlitwy bywają cerkiewnosłowiańskie. Do tego dochodzą ludowe zamówienia starsze niż chrześcijaństwo. Kościół i przedchrześcijańska warstwa zrosły się w jedno – i stąd to wrażenie czegoś na granicy.


Odpowiedz
(@dzikitaurus)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 1328

@Seid Prawosławne? Chyba coś ci się pomyliło. Szeptuchy to nasza polska, katolicka tradycja, ze wschodnim kościołem nie ma to wogóle nic wspólnego. Modlą się po polsku, do Matki Boskiej, i tyle.


Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2219

@Dzikitaurus Masz to odwrotnie. Rdzeń tej tradycji na Podlasiu jest prawosławny. To region prawosławno-katolickiego pogranicza, a serce szeptania – okolice Białegostoku, Orla, Hajnówka – jest w większości prawosławne. Owszem, Bogurodzica i święci, ale często przez ikony i modlitwy cerkiewne.


Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1982

@Dzikitaurus Dodam wprost: bez prawosławnego, ludowego chrześcijaństwa wschodniego pogranicza tej praktyki po prostu by nie było w tym kształcie. Katolickie wsie miały swoje formy pobożności ludowej, ale klasyczna szeptucha to zjawisko wschodnie.


Odpowiedz
Wpisy: 263
(@lawendowa)
Połączone: 4 dni temu

Ja byłam u szeptuchy jako dorosła osoba. Miałam nawracającą różę na nodze, leki pomagały tylko na chwilę. Ktoś polecił mi panią spod Białegostoku. Nie obiecywała cudów, po prostu szeptała i przykładała coś ziołowego. Nie wiem, ile w tym placebo, ale od tamtej pory nie wróciło.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@roksana79)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 130

@Lawendowa a jak ty ją w ogóle znalazłaś? Bo to chyba nie jest tak, że mają szyld przy drodze i profil w sieci z opiniami?


Odpowiedz
(@lawendowa)
Połączone: 4 dni temu

Wpisy: 263

@Roksana79 Dokładnie, żadnego szyldu. Przez znajomą z pracy, której rodzina jest z tamtych stron. Po prostu się pyta, ktoś zna kogoś, kto zna. Cała rzecz stoi na zaufaniu i dyskrecji – i chyba właśnie dlatego przetrwała.


Odpowiedz
(@froen)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 918

@Lawendowa ciekawe jest to, że róża, którą opisujesz, to jedna z klasycznych zamawianych chorób. W etnografii jest tego mnóstwo – róża, przestrach, uroki. Tyle że i sto lat temu, i dziś zasada powinna być ta sama: idź z tym najpierw do lekarza, a szept traktuj jako dodatek, nie zamiennik.


Odpowiedz
Wpisy: 260
(@kalina76)
Połączone: 4 dni temu

Wróćmy na chwilę do wosku, bo mnie to najbardziej intryguje. Co się właściwie z tego wosku odczytuje? Bo to chyba nie jest wróżenie z kształtów dla zabawy, jak z fusów po kawie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1620

@Kalina76 Nie, cel jest inny niż przy wróżeniu. Z kształtów zastygłego wosku szeptucha stara się rozpoznać przyczynę: bywa, że widzi się w nich postać osoby, która rzuciła urok, albo zwierzę, którym przestraszyło się dziecko. To diagnoza plus sam akt odbierania strachu – a nie przepowiadanie przyszłości.


Odpowiedz
Wpisy: 435
(@nasturcja)
Połączone: 3 miesiące temu

Ja swoją historię mam z niemowlakiem. Córka miała straszne płaczki, nie spała, nic nie pomagało. Teściowa zawiozła nas do szeptuchy prawie w tajemnicy przede mną. Nie wierzę w wiele rzeczy, ale mała po tym się uspokoiła. Do dziś nie umiem tego wytłumaczyć i zostawiam bez oceny.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@golta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 806

@Nasturcja to znaczy, że one zajmują się też takimi maleństwami? Myślałam, że to raczej sprawy dla dorosłych – lęki, choroby skóry. Nie sądziłam, że idzie się do szeptuchy z niemowlakiem.


Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1621

@Golta Wręcz przeciwnie, dzieci to ogromna część tego świata. Płaczki, bezsenność, kolka, przestrach u maluchów – to były typowe powody wizyt. Dawniej, gdy do lekarza było daleko, szeptucha bywała pierwszą osobą, do której matka szła z chorym dzieckiem.


Odpowiedz
Wpisy: 374
(@talizmana)
Połączone: 2 miesiące temu

Ważna rzecz o samych słowach: one są tajne i wyuczone na pamięć. Wierzy się, że jak wypowiesz je głośno komuś niepowołanemu albo nauczysz kogoś ot tak, to tracą moc. Dlatego szeptucha szepcze – i dlatego tak mało z tego zostało spisane.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1047

@Talizmana Potwierdzam – to jest realny problem badawczy. Etnografowie latami zbierali te formuły, ale wiele kobiet po prostu odmawiało ich podania, bo bały się odebrania mocy. Część udało się nagrać i zapisać, część odeszła razem z nimi. Sekretność jest wpisana w samą istotę tej praktyki.


Odpowiedz
Wpisy: 798
(@nibir)
Połączone: 2 lata temu

Dobra, a jak taka wizyta wygląda od środka? Wchodzisz, siadasz i ona po prostu szepcze? Ile to trwa? Pytam całkiem serio, bo się nad tym zastanawiam.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@szeptucha)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 454

@Nibir Z tego, co widziałam u ciotki: najpierw krótka rozmowa o tym, co dolega. Potem szeptanie modlitw nad głową albo nad wodą, czasem lanie wosku. Trwa to zwykle kilka do kilkunastu minut. Bywa, że trzeba przyjść trzy razy, w trzy poranki – nie wszystko robi się za jednym razem.


Odpowiedz
(@caroletta)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 828

@Szeptucha to trzy razy jest ciekawe, bo u mojej babci też się mówiło, że trzeba iść trzy razy albo w trzy poranki, na trzy zorze. Skąd bierze się akurat ta trójka?


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2421

@Caroletta Trójka jest tu bardzo głęboko zakorzeniona. Z jednej strony Trójca Święta, z drugiej starsza, przedchrześcijańska symbolika potrójności. Na trzy zorze, trzy poranki, trzykrotne powtórzenie – w ludowej medycynie Słowian powtarzalność wzmacnia obrzęd. To motyw, który spotkasz w wielu zamówieniach.


Odpowiedz
(@dzikitaurus)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 1328

@Szeptucha Tylko że to wszystko musi się odbywać w pełnię, inaczej nie zadziała. Zamawianie działa TYLKO na pełni księżyca, to podstawa, conajmniej tak zawsze słyszałem.


Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1621

@Dzikitaurus To nieprawda i nie ma takiej reguły. W ludowym leczeniu chorobę częściej odbiera się na księżycu ubywającym – tak, żeby dolegliwość malała razem z tarczą. Liczą się dni tygodnia, posty i kalendarz cerkiewny, ale żadne tylko w pełnię tu nie obowiązuje.


Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1877

@Kunia Dobrze, że to wyszło, bo mit wszystko w pełnię jest naprawdę wszędzie. Ludzie doklejają go do każdej praktyki, a w realnym zamawianiu faza księżyca działa raczej odwrotnie i nie jest żadnym warunkiem koniecznym.


Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1620

@Dzikitaurus Co więcej, pełni się czasem wręcz unika. Symbolika jest odwrotna do tej z popkultury: malejący księżyc to malejąca choroba. Mieszasz filmowy obraz magii z tym, jak to naprawdę wyglądało na wsi.


Odpowiedz
Wpisy: 130
(@roksana79)
Połączone: 1 miesiąc temu

Zaczynam rozumieć, że tu jest dużo więcej ludowej medycyny niż magii z horrorów. To trochę jak dawna wiejska psychoterapia plus zioła plus wiara zebrane w jedno?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@froen)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 918

@Roksana79 W dużej mierze tak: realna wiedza zielarska, rytuał obniżający lęk, autorytet uzdrowicielki i silny efekt oczekiwania. Ale ostrożnie ze skrótem, że to tylko placebo – to spłyca sprawę. Splot wiary, obrzędu i wiedzy potrafi realnie pomóc, nawet jeśli mechanizm jest inny, niż głosi tradycja.


Odpowiedz
Wpisy: 2072
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

A jak z ziołami konkretnie? Szeptuchy używały jakichś stałych roślin, czy to było czysto słowo i modlitwa, bez zielarstwa?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2219

@Paradoxa Zioła bywały, i to znane: dziurawiec, bylica, czosnek, do tego chleb, sól i woda święcona. Ale sercem pozostaje słowo – zamówienie. Zioła szły raczej jako wsparcie. Można spotkać szeptuchę, która niemal nie używa roślin, i taką, u której zielarstwo jest mocno obecne.


Odpowiedz
Wpisy: 2217
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

A czy to jest bezpieczne? Znaczy – czy nie zdarza się, że ktoś idzie do szeptuchy zamiast do lekarza i traci czas przy poważnej chorobie? To by mnie martwiło.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1877

@Zorka To najważniejsze zastrzeżenie w całym temacie. Dobra szeptucha sama odsyła do lekarza przy poważnych rzeczach – tradycyjnie działała obok medycyny, nie zamiast niej. Ryzyko pojawia się wtedy, gdy ktoś rezygnuje z leczenia na rzecz samego szeptania. Tego robić nie wolno.


Odpowiedz
(@lawendowa)
Połączone: 4 dni temu

Wpisy: 263

@Bylica Dokładnie tak było u mnie. Ta pani od razu spytała, czy byłam u lekarza i co powiedział. Gdyby zamiast tego kazała mi odstawić leki i machała rękami, uciekłabym w podskokach.


Odpowiedz
(@szeptucha)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 454

@Zorka Moja ciotka pierwsze, co mówi, to idź najpierw do doktora. Szeptanie u niej to nie zamiennik szpitala, tylko coś obok. Te, które obiecują wyleczyć raka albo każą odstawić leki, to naciągaczki – i przez nie cała tradycja obrywa.


Odpowiedz
Wpisy: 41
(@malinka07)
Połączone: 3 tygodnie temu

A czym to się właściwie różni od takiej wróżki z ogłoszenia, co zdejmie klątwę za 300 złotych? Bo dla laika brzmi to trochę podobnie – ktoś coś nad tobą odprawia i ma pomóc.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2421

@malinka07 Różnica jest ogromna. Wróżka z ogłoszenia, która straszy klątwą i bierze 300 zł za jej zdjęcie, robi zwykle biznes na strachu. Prawdziwa szeptucha się nie reklamuje, nie straszy klątwami, nie ma cennika i leczy konkretne dolegliwości, a nie los czy miłość. To dwa różne światy, mimo pozornego podobieństwa.


Odpowiedz
(@dzikitaurus)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 1328

@Hellan Prawdziwa szeptucha? Przecież one dawno wymarły. To już skansen, ostatnia umarła jakieś pięćdziesiąt lat temu. Dziś to conajwyżej podróbki dla turystów, wogóle nie ma już ani jednej prawdziwej.


Odpowiedz
(@szeptucha)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 454

@Dzikitaurus To po prostu nieprawda. Moja ciotka przyjmuje pod Białymstokiem co tydzień, ludzie się umawiają i przyjeżdżają. Znam osobiście jeszcze kilka takich osób. To nie skansen ani muzeum – to dzieje się teraz, tylko cicho i bez rozgłosu.


Odpowiedz
(@nasturcja)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 435

@Szeptucha to naprawdę budujące, że to jeszcze żyje. A młodzi to kontynuują, czy raczej wymiera to razem z pokoleniem twojej ciotki? Bo boję się, że za chwilę zostaną tylko opowieści.


Odpowiedz
(@szeptucha)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 454

@Nasturcja I tu jest smutek. Coraz mniej młodych chce to przejąć. Dar przekazuje się często dopiero przed śmiercią, a młodzi w tym czasie są już dawno w mieście. Realnie może być tak, że za pokolenie albo dwa te słowa zamilkną na dobre.


Odpowiedz
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1047

@Dzikitaurus Jest to też nieźle udokumentowane współcześnie – reportaże, prace badawcze, materiały terenowe. Czynne szeptuchy na Podlasiu istnieją do dziś, a ludzie jeżdżą do nich z całej Polski. Twoje pięćdziesiąt lat temu rozmija się z faktami.


Odpowiedz
(@froen)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 918

@Dzikitaurus Mogę nawet wskazać rejon: okolice Orli, Hajnówki, skraj Puszczy Białowieskiej. Jest tam nawet znane źródełko Krynoczka związane z uzdrawianiem. To nie folklor z podręcznika sprzed wieku, to żywa mapa, po której wciąż się jeździ.


Odpowiedz
Wpisy: 260
(@kalina76)
Połączone: 4 dni temu

Szkoda by ogromna była, gdyby to przepadło. Czy ktoś to w ogóle spisuje albo nagrywa te formuły, zanim odejdą ostatnie szeptuchy? Bo to przecież kawał niematerialnego dziedzictwa.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1982

@Kalina76 Etnografowie próbują – są nagrania, prace naukowe, zapisy terenowe. Problem w tym, o czym już tu padło: same szeptuchy wierzą, że wyjawienie słów odbiera im moc, więc wiele odmawia ich podania. Część została utrwalona, część znika bezpowrotnie. To wyścig z czasem.


Odpowiedz
Wpisy: 1951
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Dziś akurat wszędzie pełno Halloween i Dziadów – a czy szeptuchy mają coś wspólnego z tymi zaduszkowymi klimatami, z kontaktem ze zmarłymi? Czy to zupełnie osobna bajka?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2219

@Leonora Osobna. Szeptuchy to uzdrowicielki, a nie media – nie zajmują się przywoływaniem zmarłych ani Dziadami jako takimi. Owszem, wyrastają z tego samego ludowego świata, ale pełnią inną funkcję. Lepiej tego nie mieszać, bo to dwie różne dziedziny folkloru.


Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1621

@Leonora Dodam prosto: Dziady i zaduszki to kult przodków, a szeptanie to leczenie. Obie rzeczy żyją na tym samym Podlasiu, ale to dwa różne rzemiosła. Szeptucha odbiera strach i różę, a nie rozmawia z duchami.


Odpowiedz
Wpisy: 374
(@talizmana)
Połączone: 2 miesiące temu

Skoro padło o odczynianiu uroku – to jedno z klasycznych zadań szeptuchy. Znam z domu test z węgielkami: rzuca się rozżarzone węgielki do wody i patrzy, czy toną. Jak toną, to znak, że urok jest.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@caroletta)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 828

@Talizmana o, te węgielki znam! Babcia rzucała je do wody i patrzyła, ile idzie na dno. Ale nie wiedziałam, że to część zawodu szeptuchy – myślałam, że to taki domowy zwyczaj każdej starszej kobiety.


Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1620

@Caroletta Jedno i drugie. Topienie węgielków to klasyczny test na urok w całej słowiańskiej medycynie ludowej – robiły to i babcie w domu, i szeptuchy zawodowo. Liczbę tonących węgielków i zachowanie wody odczytywano jako miarę uroku. To narzędzie wśród wielu innych.


Odpowiedz
Wpisy: 1328
(@dzikitaurus)
Połączone: 1 miesiąc temu

Odczynianie uroku, jasne – tylko że za to trzeba słono zapłacić. Im drożej, tym mocniej działa, to przecież wiadomo. Prawdziwa szeptucha bez conajmniej stówy na stole nawet palcem nie kiwnie.


Odpowiedz
9 Odpowiedzi
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1877

@Dzikitaurus Jest dokładnie odwrotnie. Prawdziwa nie ma cennika – bierze datek, co kto uważa: drobne, jajka, chleb, słoik miodu. Przekonanie im drożej, tym lepiej to wręcz znak naciągacza. Dar tradycyjnie nie jest na sprzedaż, a handel nim uważa się za coś, co go niszczy.


Odpowiedz
(@szeptucha)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 454

@Bylica Dokładnie tak. Moja ciotka nigdy nie podaje ceny. Ludzie zostawiają, co uważają – ktoś dziesięć złotych, ktoś słoik miodu z własnej pasieki. Kto żąda cennika i konkretnej sumy, ten po prostu nie jest prawdziwy.


Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1666

@Dzikitaurus Co więcej, wiele szeptuch w ogóle wzbrania się przed braniem pieniędzy wprost do ręki. Stała, wysoka opłata to czerwona flaga, a nie dowód mocy. Jak ktoś zaczyna od cennika, to najlepszy sygnał, żeby się wycofać.


Odpowiedz
(@roksana79)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 130

@Shangie to jak w takim razie odróżnić prawdziwą od naciągaczki, jeśli się nie zna nikogo z Podlasia? Po czym konkretnie poznać, gdzie iść, a skąd uciekać?


Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1666

@Roksana79 Kilka prostych sygnałów: nie reklamuje się, nie ma cennika, nie straszy klątwami, pyta, czy byłaś u lekarza, zajmuje się konkretnymi dolegliwościami, a nie losem i miłością, i trafia się do niej z polecenia. Jeśli którykolwiek z tych punktów nie gra – odpuść i szukaj dalej.


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2072

@Shangie super, spisuję sobie te punkty. To nie straszy klątwami jest chyba kluczowe – bo naciągacz najpierw wmówi ci klątwę, a potem każe płacić za jej zdjęcie. Cała gra opiera się na wywołaniu strachu.


Odpowiedz
(@nibir)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 798

@Shangie a to zajmuje się konkretnymi dolegliwościami – czyli jak przyjdę i powiem chcę, żeby ona mnie pokochała, to prawdziwa szeptucha mnie odeśle? Pytam trochę pół żartem, ale i pół serio.


Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1621

@Nibir Odeśle. To nie jej działka. Miłosne przywroty i przysuszki to domena innych specjalistów, często właśnie naciągaczy. Szeptucha jest od zdrowia, strachu i uroku, a nie od zmuszania kogoś do uczucia.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2421

@Nibir I dodam poważniej: prośba żeby ktoś mnie pokochał to w gruncie rzeczy prośba o zniewolenie czyjejś woli. Porządna szeptucha tego nie tknie. To zupełnie inna, wątpliwa etycznie bajka i dobrze jej nie mylić z leczeniem.


Odpowiedz
Wpisy: 1328
(@dzikitaurus)
Połączone: 1 miesiąc temu

No ale szeptucha i wróżka to przecież jedno i to samo. Z kart czy z ręki powie ci przyszłość, a przy okazji trochę poszepcze. Zawsze tak myślałem, że to ta sama profesja, tylko różnie ją nazywają.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2421

@Dzikitaurus To dwie różne role. Wróżka przepowiada przyszłość – z kart, z ręki, z fusów. Szeptucha leczy i zwykle w ogóle nie zajmuje się przyszłością. Szept to nie wróżba. Mylenie ich to jeden z najczęstszych błędów w tym temacie.


Odpowiedz
(@szeptucha)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 454

@Hellan Tak właśnie jest. Moja ciotka nie postawi ci kart ani nie powie, kiedy wyjdziesz za mąż. Ona odbiera strach i różę, i tyle. Kto chce wróżby, idzie zupełnie gdzie indziej – u niej takich rzeczy się nie robi.


Odpowiedz
(@dzikitaurus)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 1328

@Szeptucha No dobra, poddaję się. Widzę, że sporo miałem w głowie pomieszane – te uroki, pełnie, wróżby, wszystko na kupie. Chyba muszę się wziąść za czytanie, zanim znów coś palnę.


Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1877

@Dzikitaurus I bardzo dobrze, że pytasz i weryfikujesz, zamiast się upierać. Te mity siedzą w popkulturze naprawdę mocno, każdy je kiedyś łyknął. Lepiej dopytać na forum, niż powtarzać dalej – od tego między innymi jest ten wątek.


Odpowiedz
(@golta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 806

Tyle się dziś dowiedziałam. Myślałam, że to temat na jedno zdanie, a okazała się cała kultura pogranicza. Dziękuję wszystkim, którzy się podzielili – zwłaszcza @Szeptucha za historie z pierwszej ręki, to było najcenniejsze.


Odpowiedz
(@szeptucha)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 454

@Golta Cieszę się, że się przydało. Następnym razem, jak będę u ciotki, dopytam ją o rzeczy, o które tu pytałyście – może uda mi się dorzucić jeszcze parę szczegółów prosto od źródła.


Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1621

@Dzikitaurus Można oczywiście trafić na wsi osobę, która robi jedno i drugie, ale to nie znaczy, że to ta sama profesja. Funkcje są rozdzielne. Szeptucha może w życiu nie postawić kart, a i tak być szeptuchą pełną gębą.


Odpowiedz
Wpisy: 263
(@lawendowa)
Połączone: 4 dni temu

Cieszę się, że ta rozmowa tak wyraźnie oddzieliła szeptuchę od magii. Zmieniło mi to spojrzenie – teraz rozumiem, czemu babcia mówiła o tym z szacunkiem, a nie ze strachem. To był dla niej element wiary i zdrowia, a nie żadne czary.


Odpowiedz
Wpisy: 918
(@froen)
Połączone: 1 miesiąc temu

Historycznie to ma zresztą mocny sens. Przez wieki szeptuchy były realną służbą zdrowia wsi – gdy do lekarza było daleko i drogo, ktoś musiał pomóc matce z chorym dzieckiem. Stąd ich autorytet. To nie zabobon w próżni, tylko cały system radzenia sobie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nasturcja)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 435

@Froen to bardzo trafne. Zanim w każdej gminie był ośrodek zdrowia, do kogo miała iść matka z gorączkującym dzieckiem o północy? Do szeptuchy z sąsiedniej wsi. Nagle cała ta praktyka staje się dużo mniej dziwna.


Odpowiedz
Wpisy: 260
(@kalina76)
Połączone: 4 dni temu

A jak to wygląda językowo – te formuły są po polsku, po cerkiewnosłowiańsku czy po białorusku? Bo Podlasie to przecież mieszanka i ciekawi mnie, w jakim języku ona właściwie szepcze.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1982

@Kalina76 To mozaika. Część modlitw jest cerkiewnosłowiańska – to prawosławny rdzeń. Część formuł w miejscowej gwarze, bliskiej białoruskiej i ukraińskiej, czasem coś po polsku. Ta wielojęzyczność pogranicza to nie przypadek, tylko część ich autentyczności.


Odpowiedz
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2217

@Seid czyli żeby w pełni zrozumieć, o czym ona szepcze, trzeba by znać i cerkiewnosłowiański, i miejscową gwarę? Robi to na mnie spore wrażenie – tam jest więcej warstw, niż się na pierwszy rzut oka wydaje.


Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2219

@Zorka Tak, a często nawet sami mieszkańcy nie rozumieją każdego słowa. Część formuł jest celowo cicha i niewyraźna – stąd szept – a sens bywa wtórny wobec samego aktu, intencji i wiary. Nie zawsze chodzi o dosłowne znaczenie każdego zdania.


Odpowiedz
Wpisy: 374
(@talizmana)
Połączone: 2 miesiące temu

Dla zainteresowanych: warto poszukać reportaży o podlaskich szeptuchach, jest ich trochę. Więcej tam prawdy i konkretów niż w niejednym poradniku ezoterycznym, który robi z tego magię rodem z filmu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@caroletta)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 828

@Talizmana dzięki, na pewno poszukam. Ten wątek sprawił, że mam ochotę pojechać na Podlasie i zobaczyć ten świat na własne oczy, zanim zniknie. Czuję, że warto to złapać, póki jeszcze jest.


Odpowiedz
Wpisy: 130
(@roksana79)
Połączone: 1 miesiąc temu

Skoro na Podlasiu tradycja jest w rdzeniu prawosławna, to jak to wygląda po drugiej stronie granicy – u Białorusinów i Ukraińców? Tam szeptuchy działają tak samo, czy zupełnie inaczej? To chyba wspólne dziedzictwo całego pogranicza – orientuje się ktoś, jak to jest u sąsiadów?


Odpowiedz
Udostępnij: