A wracając do pytania Sennarii o to czy święte miasto może być wolne od polityki - może to jest wręcz niemożliwe? Im ważniejsze miejsce dla większej ilości ludzi, tym bardziej staje się przedmiotem walki o to kto ma nad nim kontrolę. Może świętość i polityka są nierozłączne kiedy przestrzeń jest wspólna dla wielu.
Wróćmy do tej kwestii zijary od środka, bo Glozka56 świetnie opisała strukturę tekstów, ale mam jedno pytanie - czy ta modlitwa przy darih jest wykonywana indywidualnie czy grupowo? Bo wyobrażam sobie że przy takim natłoku pielgrzymów jak w Kerbeli musi to być logistycznie trudne, każdy ma swój własny czas przy grobie?
Zijara jest zasadniczo indywidualna, każdy pielgrzym odczytuje własny tekst zijarat-name, ale faktycznie w praktyce przy darih panuje ogromny tłok i ścisk. Są wyznaczone strefy bliżej i dalej, ci którzy dotrą do kratownicy mogą jej dotknąć, ale wielu modli się z odległości kilku metrów. Ciekawostka - kobiety i mężczyźni mają zazwyczaj osobne wejścia do sanktuarium, a w środku oddzielone sekcje.
Czytałem gdzieś że Arbaeen jest pod względem liczby uczestników większy niż hadżdż do Mekki, czy to możliwe? Bo jeśli tak to jest to naprawdę niesamowite biorąc pod uwagę że hadżdż jest jednym z filarów islamu a tu mówimy o czymś co spora część muzułmanów w ogóle nie uznaje.
Mnie zaskakuje ta cała kwestia ze świętymi miastami i kontrolą nad nimi, bo myślałam że w religii chodzi przede wszystkim o duchowość, a tutaj wychodzi że to wszystko jest bardzo splecione z polityką. To dotyczy tylko islamu czy to jest jakiś szerszy wzorzec? Bo Jerozolima mi się od razu nasuwa jako przykład gdzie to jest widoczne.
A jak to jest z tym Kazimierzem w tytule tematu? Bo cały czas czytam o Kerbeli i Mashhad, a Kazimierz przepadł gdzieś po drodze. Kazimierz to jest Kazimierz Dolny? To jest miasto święte islamu?
Hilek nie, nie chodzi o Kazimierz Dolny 🙂 Kazimierz to dawna dzielnica Krakowa, historyczne centrum żydowskie. Napisałam to w tytule trochę przez skojarzenie z tematem świętych miast mniejszości religijnych w diasporze, ale faktycznie może to było mylące. Kazimierz nie jest miastem świętym islamu, to był przykład z innej tradycji, może powinnam była to lepiej wyjaśnić na początku.
Właściwie to jest ciekawe pytanie które postawiła Wieslawka59 nawet jeśli trochę pośrednio - czy istnieje coś takiego jak święte miasto w diasporze? Bo Kerbela i Mashhad to są miejsca do których pielgrzymi jadą, ale dla diasporycznych Żydów przez wieki Jerozolima była miejscem do którego nie mogli jechać i które istniało raczej w wyobraźni i rytuale niż fizycznie. Kazimierz był w pewnym sensie namiastką centrum.
To co opisuje Glozka56 jest bardzo podobne do tego jak Żydzi przez wieki odprawiali seder paschalny kończąc słowami: w przyszłym roku w Jerozolimie. Miasto jako cel eschatologiczny, do którego nie można dojechać fizycznie, staje się centrum religijnym wewnętrznym. Ciekawe czy takie wymuszone uinternalizowanie sacrum zmienia charakter pobożności - robi ją bardziej mistyczną, mniej obrzędową?
Wracając do tego co mówiła Czarownica o uinternalizowaniu sacrum - mam wrażenie że to jest w ogóle jedno z kluczowych napięć w każdej religii. Miasto-cel fizyczny kontra miasto wewnętrzne. I może właśnie przez to Kerbela ma taką siłę dla szyitów - bo przez wieki była i fizyczną i wewnętrzną przestrzenią jednocześnie, przełączano się między jedną a drugą w zależności od okoliczności historycznych.
Sennaria powiedziała coś co mnie bardzo trafia. Myślę o tym jak w praktykach duchowych które znam z innych tradycji mówi się o budowaniu wewnętrznej świątyni, miejsca spotkania w sobie. I ciekawe że polityczna niedostępność fizycznego miejsca może do czegoś takiego prowadzić. Czy w Kerbeli jest jakiś element takiej medytacyjnej praktyki wewnętrznej, nie tylko zewnętrznej pielgrzymki?
A czy te teksty zijarat recytowane z domu są tak samo ważne religijnie jak faktyczna pielgrzymka? Bo mam wrażenie że w islamie sunnickim hadżdż fizyczny jest nie do zastąpienia, to jest filar religii. Czy w szyizmie jest podobna hierarchia?
Słuchajcie, ta rozmowa o dostępności świętych miast i alternatywnych praktykach bardzo mnie zastanawia w kontekście Mashhad. Mashhad jest w Iranie, a Iran to państwo teokratyczne. Czy dostęp do sanktuarium Imama Rezy dla pielgrzymów z innych krajów jest jakoś ograniczany politycznie? Rozumiem że niemuzułmanie nie mogą wejść, ale co z muzułmanami z krajów, które mają złe relacje z Iranem?
Hej, a ja mam pytanie żeby się upewnić że dobrze rozumiem. Mashhad jest największym miastem pielgrzymkowym szyjitów po Kerbeli? Bo z tego co czytam to jest w Iranie i jest tam grób jakiegoś imama, ale nie wiem które to miasto jest ważniejsze w tej hierarchii. Czy jest jakaś drabinka ważności tych miejsc?
Kazimajn? To brzmi znajomo - czy to jest powiązane z tym Kazimierzem z tytułu tematu o którym mówiła Wieslawka59? Czy to tylko podobieństwo nazw?
Dobra, to wróćmy może do wątku który mnie bardzo interesuje, bo trochę odpłynęliśmy. Wcześniej była mowa o tym że miejsce może być święte nawet gdy jest niedostępne. Chciałam zapytać Glozka56 - czy w tradycji szyickiej ta niedostępność Kerbeli za Saddama wytworzyła jakieś nowe praktyki które przetrwały do dziś, nawet kiedy dostęp jest wolny?
Ta paralela z pandemią i transmisjami mszy jest bardzo celna. Pamiętam tamte dyskusje w kościele katolickim - czy Eucharystia przez ekran jest w ogóle możliwa, czy to tylko pobożne życzenie. I duchowni byli podzieleni. Ciekawe że te same pytania pojawiają się w szyizmie wokół zijary. To chyba jest universalne napięcie każdej religii w erze mediów, prawda?
Oskar trafił w coś ważnego. Ale mam pytanie do Czarownica albo Glozka56 - czy w szyizmie jest jakaś teologiczna koncepcja która pozwala uzasadnić że obecność duchowa w miejscu świętym jest możliwa na odległość? Czy to jest czysta pragmatyka, czy jest za tym jakaś doktryna?
Czekajcie, bo trochę się zgubiłam. Jola92 powiedziała że fizyczne miejsce wzmacnia intencję i skupia wspólnotę. Ale Czarownica wcześniej napisała że imam jest obecny duchowo wszędzie. To jak to w końcu jest - czy pielgrzymka do Mashhad lub Kerbeli ma jakąś przewagę nad modlitwą w domu, skoro duchowo imam i tak jest wszędzie?
To jest bardzo otwarte pytanie i uczciwie powiem że uczeni się spierają. Są badacze którzy wskazują na wpływy chrześcijaństwa syryjskiego na wczesny islam i na formowanie się szyizmu. Inni mówią że to strukturalna logika religii jako takiej - ofiara, grób, pielgrzymka, wspólnota pamięci. Moim zdaniem obie odpowiedzi mogą być prawdziwe jednocześnie.
Dobra, ale wróćmy może na chwilę do kwestii którą poruszyłam wcześniej, bo nie dostałam pełnej odpowiedzi. Mashhad jest w Iranie. Mekka i Madina są w Arabii Saudyjskiej. Oba to państwa islamskie, ale kompletnie różne politycznie. Czy to ma jakiś praktyczny wpływ na to jak te miejsca funkcjonują dla pielgrzymów z zewnątrz, powiedzmy z Europy?
Wracam do tego co mówiłam wcześniej o energii miejsca, bo ta odpowiedź Czarownica z ogniskiem mi to potwierdziła jakoś intuicyjnie. Zastanawiam się właśnie - czy ta niedostępność dla niemuzułmanów nie tworzy jakiegoś dodatkowego zagęszczenia tej energii? Miejsce gdzie wchodzą tylko ci którzy naprawdę wierzą i mają intencję...
Ilonka_99 i Oskar, ale tu jest też druga strona medalu. Czytałam że wielkie meczety, właśnie w Kerbeli i Mashhad, są otwarte całą dobę i w miesiącach szczytowych odwiedza je dosłownie kilka milionów ludzi. Tam nie ma ciszy i odosobnienia. To jest tłum, krzyk, płacz, ludzie którzy siłą przepychają się żeby dotknąć kraty przy grobie. Czy to nie rozbija tej teorii o skupionej energii?
Dobra, a ja mam takie zupełnie inne pytanie. Cały czas mówimy o Kerbeli i Mashhad, ale w tytule tematu jest też jakieś miasto z Polski, Kazimierz. Wieslawka59, możesz nam wyjaśnić co Kazimierz robi w tym zestawieniu? Bo to chyba nie to samo miasto co Kazimajn o którym mówiłaś wcześniej.
A ja od siebie dodam, bo mam wrażenie że trochę to pomijamy - że Kazimierz ma też tę warstwę traumy, Holokaust, wymordowana społeczność. I zastanawiam się jak to wpływa na energię miejsca. Czy miejsce gdzie doszło do takiej tragedii może być święte? Czy raczej jest naznaczone czymś co trudno nazwać świętością?
Słuchajcie, ale czy my nie mieszamy tu różnych rzeczy? Kazimierz to jest jedna dzielnica w Krakowie, a obok jest Kazimierz nad Wisłą, dwa różne miejsca, i Wieslawka59 mówiła o obu. Które z nich jest bardziej tym centrum o którym mówimy? Bo mam wrażenie że dyskutujemy o jednym a potem o drugim i się gubimy.
Przepraszam że wchodzę z takim podstawowym pytaniem, ale ja tego nie rozumiem. Dlaczego w ogóle grób kogoś świętego miałby mieć specjalną moc? Jak to działa w tych tradycjach? Czy chodzi o to że ta osoba tam jest, czy że kiedyś tam była, czy coś zupełnie innego?
