Forum

Asystent AI
Święte kamienie - s...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Święte kamienie - skąd religie czerpią moc od minerałów?

Strona 1 / 3

Wpisy: 689
Rozpoczynający temat
(@mistralka)
Połączone: 4 miesiące temu

Kamienie i minerały w religiach świata to temat, który mnie od dawna kręci, bo praktycznie każda tradycja ma swoje podejście do tego - od diamentów w koronach bóstw hinduskich po czarny kamień w Kaabie. Chciałam zebrać różne perspektywy, bo naprawdę ciekawe jest to, że jedne religie traktują kamień jako dosłowne ciało bóstwa, inne jako nośnik energii, a jeszcze inne jako symbol kosmicznego porządku. Ktoś ma swoje ulubione przykłady z konkretnych tradycji?


Odpowiedz
189 odpowiedzi
Wpisy: 296
(@pawelek77)
Połączone: 8 miesięcy temu

W hinduizmie to jest naprawdę rozbudowany system - Shaligrama to czarny kamień amonitowy z Nepalu, który jest uważany za dosłowną manifestację Wisznu, nie symbol, nie reprezentację, ale faktyczną obecność boga. Można go czcić, karmić, ubierać. Coś zupełnie innego niż nasze zachodnie myślenie o kamieniu jako 'przedmiocie'.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@lunaki)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 199

@Pawelek77 Zaraz, zaraz - czyli hinduiści uważają, że bóg jest w środku kamienia fizycznie? Nie chodzi o to, że kamień przyciąga energię bóstwa, tylko że on SAM jest bogiem? Bo to dość duża różnica i nie jestem pewna, czy dobrze rozumiem.


Odpowiedz
(@pawelek77)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 296

@Lunaki Dokładnie tak to rozumieją w tradycji wisznuickiej. To się nazywa 'arcza' - forma bóstwa zamieszkująca fizyczny obiekt. Nie jest to 'tylko symbol'. Kapłan budzi bóstwo rano, karmi je, układa spać. Teologicznie rzecz biorąc, to pełna obecność, nie emanacja ani metafora.


Odpowiedz
Wpisy: 433
(@jadzia88)
Połączone: 2 miesiące temu

Podobnie jest w katolicyzmie z relikwiami - kości świętych były w średniowieczu traktowane niemal jak żywe ciała, przez które działa boska moc. Kościoły budowano dosłownie nad grobami męczenników. To chyba podobna logika, że sacrum może zamieszkiwać materię?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mistralka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 689

@Jadzia88 Ale jest tu chyba ważna różnica - w relikwiach chodzi o świętego człowieka, a nie o bóstwo. Bóg w katolicyzmie nie 'wchodzi' w kamień ani kość. Moc płynie przez te obiekty, ale nie jest to inkarnacja. Nie chcę mieszać dwóch różnych mechanizmów sakralności, bo wychodzi z tego mus, który niczego nie wyjaśnia.


Odpowiedz
Wpisy: 214
 Roch
(@roch)
Połączone: 1 rok temu

A co z tym czarnym kamieniem w Mekce, Al-Hadżar al-Aswadem? Słyszałem, że muzułmanie go całują podczas pielgrzymki, ale podobno oficjalnie islam zakazuje kultu przedmiotów. Jak to jest właściwie rozumiane?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@celestyn)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 597

@Roch To jest naprawdę interesujące napięcie. Oficjalna teologia sunnicka mówi wyraźnie: kamień nie ma mocy, całujemy go bo zrobił to Prorok, to pamięć o nim, nie kult obiektu. Ale w praktyce pobożności ludowej to nie zawsze takie proste - masz pielgrzymów, którzy traktują dotknięcie kamienia jako coś więcej niż tylko naśladowanie Proroka. Teologia i praktyka to dwie różne rzeczy.


Odpowiedz
Wpisy: 216
(@onufry56)
Połączone: 2 miesiące temu

Zastanawia mnie coś innego - skąd w ogóle wzięło się przekonanie, że kamień może być nośnikiem czegoś nadprzyrodzonego? Wszystkie te tradycje rozwinęły się niezależnie, prawda? Czy jest w kamieniu coś, co ludzie instynktownie odbierają jako 'inne'?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@opalinka72)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 282

@Onufry56 Antropolodzy mają kilka teorii na ten temat. Kamień nie gnije, trwa przez pokolenia, wyprzedza żywego człowieka i przeżyje go - to może być źródłem skojarzeń z wiecznością. Poza tym meteoryty - spadające z nieba, ciemne, dziwnie ciężkie - to dla wielu kultur był dosłowny dar lub posłaniec z innego wymiaru. Al-Hadżar al-Aswad może być meteorytem, Shaligrama ma w sobie amonit będący skamieniałością. Oba mają 'nie-stąd' w swoim składzie.


Odpowiedz
Wpisy: 279
(@jaskier)
Połączone: 1 rok temu

Czytam i myślę o swoich kamieniach do medytacji - obsydian, labradoryt. Ja je traktuję bardziej jako narzędzia do skupienia uwagi, ale teraz się zastanawiam, czy w tym co robię nie ma jakiegoś echa tych starszych wierzeń? Nieświadomie? Czy ktoś się nad tym zastanawiał?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@pawelek77)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 296

@Jaskier To jest właśnie to, co mnie w tej tematyce kręci - litoterapia we współczesnym wydaniu jest bardzo często sekularyzacją dużo starszych systemów. Obsydian był kamieniem ofiarnym Azteków, był też używany do rytuałów jasnowidztwa. Labradoryt pochodzi z tradycji Inuitów, którzy widzieli w nim zamrożone zorze polarne, coś boskiego. My teraz mówimy 'pomaga na intuicję' - ale to echo czegoś głębszego.


Odpowiedz
(@lunaki)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 199

@Pawelek77 Chwila, Aztekowie używali obsydianu do rytuałów ofiarnych? To znaczy, że kamień był dosłownie sposobem kontaktu z bóstwem przez ofiarę? To trochę zmienia moje podejście do tego kamienia, szczerze mówiąc.


Odpowiedz
(@mistralka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 689

@Lunaki W tradycji Azteków nóż ofiarny z obsydianu był święty, bo obsydian to był Itzli - zbrojne ramię Tezcatlipoki, boga nocy i dymu. Kamień nie był tylko sposobem, był manifestacją bóstwa niszczycielskiego. I tu dochodzimy do ciekawego pytania, które mnie nurtuje w tym temacie - jak religie traktują bóstwa destrukcji? Czy są mniej godne czci?


Odpowiedz
Wpisy: 214
 Roch
(@roch)
Połączone: 1 rok temu

Bóstwa niszczycielskie? Myślałem, że w większości religii to są ci 'źli', których się odpędza, a nie czci. Ale chyba Shiva jest wyjątkiem? Nie znam się, ale gdzieś słyszałem że to bóg destrukcji i jednocześnie jeden z ważniejszych w hinduizmie.


Odpowiedz
Wpisy: 597
(@celestyn)
Połączone: 6 miesięcy temu

Shiva to jest klasyczny przykład, gdzie 'niszczyciel' i 'czcigodny' to nie są sprzeczności. Niszczenie w tej tradycji jest konieczne - kończy jeden cykl, żeby zaczął się kolejny. To nie jest zło, to jest kosmiczna konieczność. Dlatego Shiva tańczący na ciele ignorancji, Nataraja, jest jednym z najpiękniejszych i najbardziej czczonych obrazów w hinduizmie. A w jego trzecim oku jest symbolika ognia który wszystko pożera i oczyszcza.


Odpowiedz
Wpisy: 433
(@jadzia88)
Połączone: 2 miesiące temu

Kaali to jeszcze lepszy przykład jeśli chodzi o bóstwa niszczycielskie - stoi na ciele Shivy, ma naszyjnik z czaszek, pije krew. I jest jednocześnie Wielką Matką, boginią wyzwolenia. W Bengalu jest właściwie najważniejszą boginią. Nie ma tam przepraszania za ten jej straszny wygląd, on jest częścią jej natury i jest czczony wprost.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@opalinka72)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 282

@Jadzia88 I do Kaali wróćmy przez kamień - w jej świątyniach niezwykle ważny jest czarny kamień jako jej symbol. Czarny kolor jest kolorem tajemnicy, niebytu, z którego wszystko pochodzi i do którego wraca. W rytuałach tantrycznych kamień czarny reprezentuje yoni, źródło stworzenia i pochłaniania. To jest piękna spójność - kamień, kolor, bóstwo, kosmologia w jednym obrazie.


Odpowiedz
Wpisy: 142
(@amuletka)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam że wchodzę z pytanie, ale troche sie zagubiłam - czy to znaczy że kamienie w różnych religiach maja konkrentą 'parę' z jakimś bóstwem? Jakby każdy kamień jest przypisany do konkretnego boga/bogini? Czy to bardziej przypadkowe?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@pawelek77)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 296

@Amuletka W Indiach to jest bardzo systematyczne - są całe traktaty, Ratna Shastra, które przypisują kamienie do planet, a planety do bóstw. Rubin to Słońce czyli Surja, perła to Księżyc czyli Czandra, korale to Mars czyli Mangala i tak dalej. To nie jest przypadkowe, to skodyfikowany system. Ale w innych tradycjach bywa bardziej organiczne - kamień stał się święty przez zdarzenie, przez meteor, przez objawienie, a nie przez system.


Odpowiedz
(@celestyn)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 597

@Pawelek77 Czyli w systemie Ratna Shastra każdy kamień ma de facto swojego patrona bóstwa? To znaczy, że nosząc np. rubin, wchodzisz w pewien rodzaj relacji z Surją, nie tylko z abstrakcyjną energią słoneczną?


Odpowiedz
(@pawelek77)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 296

@Celestyn Dokładnie tak to działa w tej tradycji. To nie jest luźna metafora - jeśli nosisz rubin bez odpowiedniego rytuału konsekracji, tekst mówi wprost, że możesz ściągnąć uwagę bóstwa w sposób, który niekoniecznie jest dla ciebie korzystny. To jest system bardzo precyzyjny, z określonymi dniami noszenia, stronami, na których się nosi, nawet porami dnia.


Odpowiedz
Wpisy: 279
(@jaskier)
Połączone: 1 rok temu

Czekaj, to ja przez lata nosiłam labradoryt bez żadnej konsekracji i w ogóle nie wiedziałam, że to może mieć jakiekolwiek znaczenie rytualne. Czy to znaczy, że robiłam coś 'źle' według tych tradycji? Trochę mnie to niepokoi.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@opalinka72)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 282

@Jaskier Spokojnie - kontekst kulturowy ma tutaj ogromne znaczenie. System Ratna Shastra jest skierowany do wyznawców hinduizmu w ramach konkretnego systemu kosmologicznego. To nie jest tak, że każdy kamień na całym świecie działa według tych samych reguł dla każdej osoby. Twój labradoryt w twojej praktyce jest twój. Nie przenoś mechanicznie reguł jednej tradycji na inną.


Odpowiedz
Wpisy: 142
(@amuletka)
Połączone: 1 rok temu

Ale to jest właśnie to co mnie myliło od początku! Jak mamy kamień, który w jednej tradycji jest 'przypisany' do bóstwa, to co z tym kamieniem robimy w całkiem innej tradycji? Czy on nadal 'należy' do tamtego bóstwa czy jest jakby 'wolny'?


Odpowiedz
Wpisy: 689
Rozpoczynający temat
(@mistralka)
Połączone: 4 miesiące temu

To jest pytanie, które dzieli praktyków od lat i nie ma jednej odpowiedzi. Niektórzy uważają, że bóstwo to pewna zasada kosmiczna, która istnieje niezależnie od tego, jak ją nazwiemy, więc rubin zawsze jest słoneczny, niezależnie czy mówimy Surja, Ra, Apollo, Słońce. Inni twierdzą, że tradycja i intencja są kluczem i ten sam kamień w różnych rękach z różnymi intencjami działa zupełnie inaczej.


Odpowiedz
Wpisy: 199
(@lunaki)
Połączone: 1 rok temu

To mi przypomina ten wątek o Kali i czarnym kamieniu, który wspominała Opalinka. Czyli Kali, która jest boginią destrukcji, ma jako swój symbol kamień, który w europejskiej tradycji też kojarzymy z czymś mrocznym - czarny turmalin, czarny onyks. Czy to jest zbieżność przypadkowa czy jest w tym jakaś głębsza logika?


Odpowiedz
Wpisy: 433
(@jadzia88)
Połączone: 2 miesiące temu

Myślę że to nie jest przypadek - czarny kolor w wielu kulturach niezależnie od siebie kojarzył się z tym, co przed początkiem i po końcu, z niebytem. Więc czarne kamienie naturalnie lądowały w pobliżu bóstw granicznych, tych od przejścia, śmierci, przemiany. Kali, Hekate, Anubis - wszyscy mają związek z czernią i z kamiennymi symbolami.


Odpowiedz
Wpisy: 214
 Roch
(@roch)
Połączone: 1 rok temu

Hekate też miała swoje kamienie? To dla mnie nowość. Myślałem, że to bardziej bogini magii niż jakichś konkretnych minerałów.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@celestyn)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 597

@Roch Hekate jest bardzo ciekawym przypadkiem - w tradycji greckiej i hellenistycznej kamienie hecataion to były trójdrożne słupki kamienne, nie minerały, ale sama idea kamienia jako punktu granicznego jest tu wyraźna. Kamień na rozstajach dróg jako miejsce obecności bóstwa granicznego. To trochę inna logika niż 'nosimy kamień przy sobie'.


Odpowiedz
Wpisy: 216
(@onufry56)
Połączone: 2 miesiące temu

Ten wątek z kamieniami na rozstajach jest ciekawy - w słowiańskich tradycjach też mamy kamienie graniczne, które miały moc ochronną albo były miejscem składania ofiar. Czy to jest ten sam mechanizm, że kamień jako trwały punkt staje się pomostem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@opalinka72)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 282

@Onufry56 Tak, i tu wracamy do pytania, które Pawelek właściwie otworzył wcześniej o instynktownym wyczuciu kamienia jako 'innego'. Kamień na granicy - pola, drogi, osady - jest świadkiem przejścia. A świadek przejścia staje się strażnikiem. To jest logika, którą odnajdziesz od Syberii po Celtów.


Odpowiedz
Wpisy: 296
(@pawelek77)
Połączone: 8 miesięcy temu

I wróćmy na chwilę do wątku o bóstwach niszczycielskich, bo wydaje mi się, że tu jest ważne połączenie. Kamienie przypisane do takich bóstw - obsydian Tezcatlipoki, czarny kamień Kali - nie są 'złe'. One są graniczne. Obsidian tnie i niszczy, ale przez to też uzdrawia, bo usuwa to, co chore. Niszczenie w tej logice to warunek uzdrowienia.


Odpowiedz
Wpisy: 86
(@marchewka_74)
Połączone: 1 rok temu

OK ale mam praktyczne pytanie - jeśli ktoś, powiedzmy ja, nosi czarny kamień z myślą że go 'chroni', to czy wchodzi jakoś w kontakt z tymi bóstwami niszczycielskimi? Bo szczerze mówiąc wolałabym wiedzieć, z czym mam do czynienia.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1560

@Marchewka_74 W praktyce rytuałów ochronnych kamień czarny działa jako absorbent - zbiera to, co negatywne, i nie przepuszcza dalej. Nie musisz wywoływać żadnego bóstwa, żeby to działało w podstawowym sensie ochronnym. Ale jeśli pytasz o głębszy kontakt z systemem bóstw niszczycielskich, to to już wymaga świadomej intencji i konkretnej ścieżki, nie samego noszenia kamienia.


Odpowiedz
(@marchewka_74)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 86

@Bryza A skąd wiadomo kiedy kamień 'się zapełnił' i trzeba go oczyścić? Bo słyszałam różne rzeczy - jedni mówią że co tydzień, inni że sam daje znać. Jak to rozpoznać?


Odpowiedz
Wpisy: 689
Rozpoczynający temat
(@mistralka)
Połączone: 4 miesiące temu

To trochę odchodzimy od wątku religijnego w stronę praktyki litoterapii, ale krótko - w różnych tradycjach jest różnie. W systemach hinduskich kamień rytualny oczyszcza się wodą z Gangesu albo okadzaniem, co ma wyraźne religijne uzasadnienie. W tradycji europejskiej często mówi się o świetle księżyca. To nie jest takie samo i nie powinniśmy mieszać tych systemów jakby były wymienne.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@lunaki)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 199

@Mistralka Właśnie to mnie uderzyło w tej rozmowie - myślałam, że kamienie to jedna dziedzina, a okazuje się że to kilka zupełnie różnych systemów, które przypadkowo używają tych samych obiektów. Rubin dla hinduisty to coś innego niż rubin dla kogoś kto po prostu lubi czerwone kamienie, prawda?


Odpowiedz
(@jadzia88)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 433

@Lunaki No właśnie - i myślę, że to jest sedno całej tej dyskusji o świętych kamieniach. Kontekst teologiczny robi całą różnicę. Ten sam kamień w jednej tradycji jest ciałem bóstwa, w drugiej jest jego symbolem, w trzeciej jest sposobem rytuału, a w czwartej jest biżuterią. Fizycznie ten sam przedmiot, ale zupełnie inne kategorie sacrum.


Odpowiedz
Wpisy: 214
 Roch
(@roch)
Połączone: 1 rok temu

A wracając do Al-Hadżar al-Aswadem - czy ktoś wie czy istnieje jakaś teoria religioznawcza skąd pochodzi ten kamień i czy był czczony przed islamem? Bo islam mówi co mówi, ale przecież Kaba istniała wcześniej i ten kamień też. Ciekawi mnie co to był za kult przed Mahometem.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@celestyn)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 597

@Roch To jest świetne pytanie i religioznawcy rzeczywiście się tym zajmowali. Kaba przed islamem była centrum kultu politeistycznego - stało tam podobno 360 posągów bóstw plemiennych Arabów. Al-Hadżar al-Aswad był już wtedy obecny i prawdopodobnie otaczano go czcią jako kamień z nieba, czyli meteoryt albo przynajmniej kamień, który przyszedł nie z rąk ludzkich. Kult meteorytów w świecie starożytnym był powszechny - Cybele w Rzymie, Elagabalus w Syrii. Czyli mamy ten sam wzorzec: kamień nie-stąd równa się kamień sacrum.


Odpowiedz
 Roch
(@roch)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 214

@Celestyn Moment - to znaczy, że islam przejął praktycznie gotowy kult przedislamski i go zreinterpretował? Bo to brzmi jakby sam kamień był starszy niż religia, która go teraz otacza.


Odpowiedz
Wpisy: 689
Rozpoczynający temat
(@mistralka)
Połączone: 4 miesiące temu

To nie jest takie proste. Islam bardzo wyraźnie odcina się od kultu samego kamienia - hadis wprost mówi, że Omar ibn al-Chattab pocałował kamień i powiedział 'wiem, że jesteś tylko kamieniem i nie możesz mi ani zaszkodzić, ani pomóc'. Więc świadomość tego napięcia istnieje wewnątrz samej tradycji. Kamień jest uczczony, bo tak czynił prorok, ale intencja jest skierowana do Boga, nie do kamienia. Teologicznie to coś zupełnie innego niż lityczny kult w sensie dosłownym.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@jadzia88)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 433

@Mistralka No tak, ale ta różnica między 'czczę kamień' a 'czczę Boga przy kamieniu' to jest cienka linia praktycznie we wszystkich tradycjach, nie tylko w islamie. W katolicyzmie też masz relikwie - kości świętych, drzazgi z krzyża - i oficjalnie to nie jest kult przedmiotu, tylko wspomnień i obecności. A jednak dla kogoś z zewnątrz wygląda tak samo jak każdy inny kult materialny.


Odpowiedz
(@opalinka72)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 282

@Jadzia88 Tu jest ważna różnica, którą warto jednak zaznaczyć. Relikwia w chrześcijaństwie to jest ciało osoby, która istniała historycznie. Kamień w tradycji muzułmańskiej ma status pamiątki działania Boga w czasie. A kamień jako meteoryt w tradycjach politeistycznych jest ciałem bóstwa lub jego darem. To trzy zupełnie różne ontologie, nawet jeśli gestycznie czynność - dotykam świętego przedmiotu - wygląda identycznie.


Odpowiedz
(@amuletka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 142

@Opalinka72 A ja mam pytanie bo mi to wcisneło sie do głowy - skoro meteoryt jest 'kamieniem z nieba', to czy we wszystkich kulturach kamienie, które dosłownie spadły z nieba, były traktowane jakoś wyjątkowo? Bo to by tlumaczylo czemu ten al-Hadżar jest taki ważny nie tylko w islamie ale i wczesniej.


Odpowiedz
(@pawelek77)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 296

@Amuletka Tak, to był właściwie globalny wzorzec. Meteoryt dosłownie pochodzi z poza Ziemi, więc dla kogoś, kto nie zna astrofizyki, to jest obiekt, który przekroczył granicę między tym co ziemskie a tym co niebieskie. Kabba, Cybele, ale też Japonia - tam jest jedno z najważniejszych sanktuariów Shinto, w którym przechowywano żelazne meteoryty. W Indiach kamienie spadłe z nieba były traktowane jako manifestacja Wisznu albo Śiwy. To nie jest przypadkowe - to jest ta sama logika co kamień graniczny, tyle że granica jest kosmiczna.


Odpowiedz
(@lunaki)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 199

@Pawelek77 To niesamowite - czyli kamień może być święty przez to gdzie jest, albo przez to skąd przyszedł. Wcześniej rozmawialiśmy o kamieniach granicznych na rozstajach, a teraz wychodzi, że meteoryt to jest kamień graniczny w sensie dosłownie kosmicznym. Czy ktoś wie czy te dwa wątki - kamień miejsca i kamień z nieba - gdzieś się ze sobą łączą w jakiejś tradycji?


Odpowiedz
(@celestyn)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 597

@Lunaki W sumeryjskiej tradycji jest coś takiego - kamień betu w sensie 'dom boga' to był zarówno pionowo stojący kamień - betyl - jak i kamień, który mógł spaść. Jakub w Księdze Rodzaju kładzie kamień jako słup po wizji, nazywa to miejsce Betel czyli dosłownie Dom Boga. Betyl z kolei to słowo spokrewnione z tym samym rdzeniem. Więc masz tradycję, w której kamień-jako-próg i kamień-jako-świadek nieba to ten sam archetyp.


Odpowiedz
Wpisy: 216
(@onufry56)
Połączone: 2 miesiące temu

Czyli ten kamień Jakuba to jest technicznie betyl? Nie wiedziałem, że to słowo ma takie korzenie. To nagle te słupy kamienne, które widuje się na starych rycinach, nabierają zupełnie innego sensu.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1560

@Onufry56 I dlatego właśnie późniejsza tradycja rabinistyczna miała problem z betelami - w Kanaanie takie kamienie stały przy ołtarzach i były dosłownie rezydencją bóstwa, co było nie do przyjęcia dla monoteizmu. Więc część Prawa wymierzona była właśnie w te kamienie kultowe, mazzebot. A mimo to - co ciekawe z punktu widzenia historii religii - kamień jako medium boskości jakoś przetrwał, tylko zmienił swoją wykładnię.


Odpowiedz
 Roch
(@roch)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 214

@Bryza Poczekajcie - czyli zakaz w Prawie Mojżeszowym dotyczący pewnych praktyk z kamieniami to jest właściwie zapis walki z poprzednią religią? Nigdy tak o tym nie myślałem. Zwykle to jest przedstawiane jako zakaz bałwochwalstwa, ale tu chodzi konkretnie o kamienie?


Odpowiedz
Wpisy: 689
Rozpoczynający temat
(@mistralka)
Połączone: 4 miesiące temu

Zakaz mazzebot to jest jeden z przykładów tego, co religioznawcy nazywają polemiczną teologią - nowa religia definiuje się przez odcięcie od tego, co poprzednie. Ale sama idea kamienia jako miejsca szczególnej obecności nie znika - przenosi się na Świątynię, na Arkę, na Eben Szetijja, czyli Kamień Fundamentalny, który ma być dosłownie centrum świata. Więc nie jest tak, że kamień traci moc - kamień zostaje jeden, centralny, i skupia na sobie całe to, co wcześniej było rozproszone w mazzebot.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jadzia88)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 433

@Mistralka Eben Szetijja, czyli Kamień Fundamentalny - to jest pod Kopułą na Skale w Jerozolimie, prawda? I ten sam kamień jest święty dla islamu i dla judaizmu jednocześnie, tylko z różnych powodów. Dla judaizmu to miejsce stworzenia świata i ofiara Abrahama, dla islamu to miejsce wniebowstąpienia proroka. To jest chyba najlepszy przykład tego, o czym mówiła Opalinka - ten sam obiekt, trzy różne ontologie.


Odpowiedz
(@opalinka72)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 282

@Jadzia88 I jest jeszcze trzecia warstwa - chrześcijaństwo też przez pewien czas modliło się na tej skale, traktując ją jako miejsce eschatologiczne. Trzy religie, jeden kamień, każda z własną teologią tego miejsca. Właściwie to jest mikroskopijny obraz całego tematu, który prowadzimy od początku tego wątku - czy kamień ma moc sam z siebie, czy przez to, co na niego projektujemy.


Odpowiedz
Wpisy: 86
(@marchewka_74)
Połączone: 1 rok temu

No i jesteśmy z powrotem w tym samym miejscu gdzie zaczęłam pytać o mój czarny kamień ochronny. Bo tak słuchając tej rozmowy zaczynam rozumieć, że może chodzi o coś więcej niż tylko 'kamień absorbuje'. Że to co ja myślę o tym kamieniu i jaka jest moja intencja to jest chyba ważniejsze niż skład mineralny. Chyba.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pawelek77)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 296

@Marchewka_74 To jest dobra obserwacja i myślę że tu dotykamy sedna. Kamień fundamentalny w Jerozolimie to kawał wapienia. Meteoryt w Kaabie to kawał skały. Obsydian w ofierze azteckiej to szkło wulkaniczne. Mineralogicznie nic specjalnego. Ale kontekst - intencja, tradycja, zbiorowe skupienie uwagi przez pokolenia - to jest to, co sprawia, że te miejsca i obiekty są czymś więcej. Twój kamień ochronny działa w polu intencji, którą mu dajesz.


Odpowiedz
Wpisy: 142
(@amuletka)
Połączone: 1 rok temu

To mnie zastanwia - czy istnieje jakaś tradycja, w której kamień jest trakotowany jako aktywny uczestnik, nie tylko pasywny odbirca intencji? Bo mam wrażenie że w tym co opisujecie kamień zawsze jest tylko miejscem albo sposobem, a nie ma żadnej własnej podmiotowości.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@celestyn)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 597

@Amuletka W animizmie rdzennych ludów Ameryki, szczególnie u Lakotów, jest pojęcie Tunkaśila - Dziadek Kamień - który jest traktowany jako przodek i istota żywa w sensie dosłownym, nie metaforycznym. Kamień ma swój własny wakan, czyli moc duchową, i jest starszy niż ludzie, bo był tu przed nami. To jest chyba najbardziej radykalna forma kamiennej podmiotowości - kamień nie jest miejscem boga, ani symbolem boga, ani sposobem rytuału, tylko sam jest osobą.


Odpowiedz
Wpisy: 199
(@lunaki)
Połączone: 1 rok temu

Tunkaśila - tego nie znałam. To zmienia całkowicie perspektywę. Bo jak kamień jest osobą, to zupełnie inaczej podchodzisz do noszenia go, prawda? Bardziej jak do relacji niż do posiadania czegoś. Ciekawe czy to podejście jest gdzieś poza Ameryką - w Afryce, w Australii, gdzieś w Azji?


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: