Bardzo dziękuję za to co napisała Bryza, bo nie byłam w stanie tego sformułować. Ale mam jeszcze pytanie - czy jest jakaś tradycja, która układa kamienie w hierarchię? Tzn. czy jeden kamień jest 'wyższy rangą' niż inny?
Słuchajcie, ja mam takie pytanie, może trochę prowokacyjne - całe to myślenie o kamieniach zakłada, że człowiek jest centrum, dla którego kamień ma służyć. A co jeśli to odwrotnie i my jesteśmy dla kamieni tylko chwilowymi gośćmi? W końcu one istniały miliony lat przed nami.
To mnie trochę przestawia myślenie, bo nagle te wszystkie porady w stylu 'weź kamień który ci pasuje' brzmią inaczej. Jakby to nie był nasz wybór, tylko kamień nas dopuszcza do siebie.
To co napisała Lunaki mnie uderzyło - że kamień nas 'dopuszcza'. Ale jak to pogodzić z całym tym rynkiem mineralnym gdzie kupujesz co chcesz, kiedy chcesz, za odpowiednią cenę? Bo w sklepach ezorycznych nikt ci nie mówi że kamień cię wybrał. Mówią: weź ten co przyciąga twój wzrok.
Słucham tej dyskusji i mam wrażenie, że gdzieś zgubiłyśmy wątek bóstw niszczycielskich - Mistralka otwierała temat między innymi o tym, jak religie podchodzą do mocy mineralnej w kontekście bóstw ciemności. Bo nie każdy kamień w tradycjach był 'pomocny' - niektóre były dosłownie powiązane z siłami destrukcji. Ktoś zna przykłady?
A mam pytanie - czy sa jakies konkretne kamienie ktore sie laczą z Hekata? Bo ona jest w kilku tradycjach naraz i zastanawiam sie czy to co jest przypisane jej w jednej tradycji dziala tak samo w innej
Dobra ale jak ktoś jest poza jakąkolwiek tradycją - nie jest Majów, nie jest kapłanem Kali, nie jest nic - to jak w ogóle może korzystać z tych kamieni? Czy każde użycie poza tradycją jest z definicji płytkie?
Słuchajcie ale trochę zagubiliście mnie - bo zaczęłyśmy od tego czy kamień ma wolę, potem poszło na bóstwa niszczycielskie, a teraz czy tradycja jest potrzebna. Które z tych pytań jest ważniejsze do zrozumienia jak w ogóle pracować z kamieniami?
No dobra ale to kto mi odpowie - które pytanie mam sobie postawić najpierw zanim w ogóle wezmę jakiś kamień do ręki? Bo z tej dyskusji wynika że mogę trafić na bóstwo niszczycielskie, naruszyć tradycję której nie znam, albo po prostu nic nie poczuć bo nie jestem zainicjowana. Trochę mi to zniechęca.
Czekajcie - to jak bóstwo niszczycielskie ma się konkretnie do kamienia? Znaczy czy kamień jest czymś w rodzaju anteny na daną siłę, czy raczej symbolem który skupia uwagę? Bo to chyba duża różnica.
No i właśnie dlatego mówiłam wcześniej o Kali - w tantryzmie kamienie związane z Kali nie są symbolami, one są częścią jej manifestacji. Szczególnie czarne kamienie wrzucane do rzeki Ganges w Kalkucie miały charakter ofiarny, nie dekoracyjny. To jest model gdzie kamień uczestniczy w bóstwie, nie tylko na nie wskazuje.
To żeby nie utknąć w filozofii - wróćmy do konkretnych kamieni i bóstw niszczycielskich, bo ten wątek jest naprawdę rzadko omawiany. Szamir w tradycji żydowskiej to kamień który przecina skałę sam z siebie, bez narzędzia ludzkiej ręki. On nie jest 'przyjemny' ani 'pomocny' w tym sensie co kryształ górski. Jest burzący. Czy to nie jest przykład mineralnej siły bez etykiety bóstwa niszczycielskiego, a jednak niszczycielskiej?
Szamir to świetne przykład który rzadko się pojawia w takich dyskusjach. I on otwiera jeszcze jeden wymiar - kamień nie musi być przypisany do bóstwa, żeby mieć charakter transgresywny. W kabale szamir jest czymś stworzonym w zmierzchu piątku, czyli na granicy sacrum i stworzenia. Bóstwo niszczycielskie nie musi stać za każdym destrukcyjnym kamieniem - czasem to sama materia ma moc przełamywania granic.
A co z kamienią które sa związane z bóstwami śmirci? Bo pytam o Anubisa - czy jacyś macie info o mineralach egipskich przypisanych do niego? Słyszałam że to obsydian albo czarny oniks ale nie wiem skąd to pochodzi
I to mnie właśnie ciekawi - skąd właściwie pochodzi większość tych przypisań kamień-bóstwo które krążą po internecie? Czy jest jakaś baza starożytna czy to głównie XIX-wieczna okultystyczna inwencja?
No to wróćmy do meritum - czy ktoś tutaj faktycznie pracował z kamieniem przypisanym do bóstwa niszczycielskiego i co z tego wynikło? Bo to jest chyba najprostsza forma weryfikacji tej całej dyskusji.
Odpowiadając na pytanie Rocha - owszem, pracowałam z obsydianem w kontekście Hekate i mogę powiedzieć że to nie jest dekoracja. Przez kilka tygodni miałam wrażenie intensywnego 'czyszczenia' - koszmary, stare sprawy wypływały na powierzchnię, relacje które były martwe od dawna definitywnie się zamknęły. Czy to był obsydian, Hekate, moja własna psychika, albo wszystko razem - nie wiem. Ale coś się działo.
Odchodzimy od kamieni i lądujemy w epistemologii 🙂 Ale pytanie Rocha jest zasadne. Problem w tym że w tradycjach które traktują kamień jako nośnik bóstwa, sam dowód jest zdefiniowany inaczej - efekt jest weryfikowany przez rytualistę lub kapłana, nie przez samą osobę pracującą. W systemach zachodnich każdy jest sobie kapłanem i sędzią jednocześnie, stąd ta trudność.
Wracając do pytania Rocha o osobiste doświadczenia - myślę że warto rozróżnić dwa typy relacji z kamieniem przypisanym do bóstwa niszczycielskiego. Jeden to celowe wejście w relację z tą siłą, drugi to przypadkowe trafienie na kamień bez wiedzy o jego kontekście. Te dwie sytuacje są zupełnie inne i chyba nie możemy ich wrzucać do jednego worka.
To mnie zastanawia w kontekście mojego przypadku - mam w domu czarny kamień który dostałam w prezencie, bez żadnego opisu skąd pochodzi ani z czym jest związany. Czy powinnam się martwić czy raczej spróbować sprawdzić co to jest?
Ares, Mars - to kolejny przykład bóstwa które jest i niszczycielskie i opiekuńcze jednocześnie, bo chroni żołnierzy. Czy w ogóle da się wyciągnąć jakąś zasadę dotyczącą tego które bóstwa niszczycielskie są 'bezpieczniejsze' w pracy przez kamień, a które wymagają większej ostrożności?
Set to ciekawy przypadek, bo czytałem że w jakimś okresie Egiptu był czczony normalnie jako bóg opiekuńczy, a potem go zdemonizowano. Czy kamienie z nim związane zmieniają swój charakter kiedy sam kult się zmienia?
Wracając trochę do Seta i tego co mówiła Mistralka - nie rozumiem jednej rzeczy. Skoro kamień może nieść energię 'sprzed demonizacji' bóstwa, to po czym w ogóle rozpoznać z którą wersją masz do czynienia? To trochę jak kupować lek bez ulotki i zgadywać co jest w środku.
Dziękuję za to wyjaśnienie, bo to naprawdę pomaga! Ale mam pytanie do całej dyskusji - czy jest jakiś kamień który byłby bezpieczny jako 'wejście' do pracy z bóstwami niszczycielskimi dla kogoś kto w ogóle nie ma doświadczenia? Coś co daje kontakt ale bez głębokiego zanurzenia?
