Ostatnio czytałam o islamskim wyobrażeniu życia po śmierci i natknęłam się na pojęcie al-Barzakh. Rozumiem, że to coś w rodzaju stanu między śmiercią a dniem sądu, ale nie mogę zrozumieć, czy to jest coś bolesnego, czy neutralne czekanie. Jedna książka pisała, że dusze są tam 'pytane' przez aniołów, inna że po prostu śpią. Czy ktoś wie więcej? Bardzo chciałabym to rozgryźć, bo to naprawdę intryguje mnie bardziej niż myślałam.
To jest akurat jeden z ciekawszych tematów w islamskiej eschatologii, bo al-Barzakh nie jest jednoznaczny nawet w samych źródłach islamskich. Słowo barzakh dosłownie oznacza 'przegrodę' albo 'barierę' - pojawia się w Koranie trzy razy i żaden z tych fragmentów nie opisuje go jako miejsca kary czy oczyszczenia wprost. Natomiast hadisy idą już dalej i tam zaczyna się ten cały podział na pytanie przez aniołów Munkira i Nakira, nagrody dla pobożnych, ucisk grobu dla grzeszników. Więc to zależy bardzo od tego, jaką szkołę interpretacji weźmiesz pod uwagę.
Mam zapisane kilka różnych stanowisk na ten temat, bo sam porównywałem to z chrześcijańskim czyśćcem jakiś czas temu. W sunniźmie dominuje pogląd, że dusza w al-Barzakh może doświadczać zarówno ulgi jak i cierpienia - to nie jest stan neutralny. Ale już w islamie szyickim akcenty rozłożone są trochę inaczej. Poza tym różne szkoły kalam inaczej traktują kwestię świadomości duszy w tym okresie. Czy ktoś tutaj zna konkretnie stanowisko mutazylitów w tej kwestii? Bo oni mieli dość nieortodoksyjne podejście.
Przepraszam, że się wtrącam, bo jestem kompletnie zielona w islamie, ale to pytanie o czas mnie uderzyło. Czy to nie jest podobne do tego, co w różnych tradycjach mówią o stanie między snami? Nie wiem jak to nazwać, ale słyszałam, że w pewnych stanach świadomości człowiek w ogóle nie czuje, ile czasu minęło. Może al-Barzakh to jest coś takiego właśnie?
O właśnie, to co pisze Oksanka63 jakoś mi to przybliżyło! Ale mam pytanie do Hani_W - skoro Koran tego nie opisuje dokładnie, to skąd wziął się cały ten system z Munkirem i Nakirem? To chyba jest bardzo konkretny opis jak na coś, o czym sam Koran milczy?
Właściwie to mi to trochę przypomina spór w kabale o stan duszy między śmiercią a reinkarnacją - tam też masz różne poziomy, gilgul, ibbur, dybbuk... Każda tradycja mistyczna musi jakoś zagospodarować ten 'pomiędzy' stan. Al-Barzakh to islamska odpowiedź na ten sam problem egzystencjalny. Ale powiedźcie mi - czy w islamie w ogóle jest jakiekolwiek miejsce na ideę oczyszczenia? Bo chrześcijański czyściec zakłada, że stan przejściowy coś zmienia w duszy.
Ten Ibn Arabi to jest chyba jeden z tych mistyków, o których można czytać godzinami i nadal nie do końca rozumieć. Ale właśnie takie podejście - że barzakh to poziom rzeczywistości, nie tylko chwilowe czekanie - jest mi bliższe. To bardziej pasuje do tego, jak w ogóle wyobrażam sobie światy subtelne. Czy ktoś czytał jakieś bardziej przystępne opracowania Ibn Arabiego po polsku? Bo to co ja znajdowałam było albo zbyt akademickie albo nie dotykało tego konkretnego tematu.
Ja w ogóle pierwszy raz słyszę o al-Barzakh. To znaczy słyszałam, że muzułmanie wierzą w Dzień Sądu, ale nie wiedziałam, że jest coś pomiędzy. Można zapytać głupie pytanie - czy wszyscy trafiają do al-Barzakh, tzn. zarówno dobrzy jak i źli, czy to tylko dla jednych?
Jak czytam te opisy stanu w al-Barzakh, to mam skojarzenie ze snami lucydnymi - ta przestrzeń, gdzie jesteś między, masz jakieś doświadczenia, ale nie wiadomo czy czas płynie normalnie. Nie twierdzę, że to to samo, ale jakoś podobnie to czuję. Może dlatego w islamie sny są poważnie traktowane?
To pytanie Oksanki63 jest ciekawe, bo tradycja islamska ma na to dość niejednoznaczną odpowiedź. Z jednej strony pojawia się koncepcja, że dusze pobożnych zbierają się razem w miejscu zwanym Illiyyun, a dusze grzeszników w Sijjin. Z drugiej - nie ma tutaj rozbudowanego systemu wzajemnych relacji między duszami tak jak np. w taoistycznej koncepcji świata duchów. Islam jest w tym dość skryty. Mnie bardziej zastanawia co innego - czy w al-Barzakh dusze mają jakąkolwiek możliwość wpływu na żywych? Bo widziałem różne odpowiedzi na to pytanie.
Słucham tej rozmowy od początku i mam konkretne pytanie - czy w islamie jest jakaś fizyczna reprezentacja al-Barzakh? Coś co można zobaczyć na miniaturach, w architekturze meczetów, jakiś symbol? Pytam, bo w innych religiach stany przejściowe często mają swoje wyobrażenia wizualne - w buddyzmie masz thangki przedstawiające bardo, w chrześcijaństwie całą ikonografię czyśćca. Ciekawi mnie czy islam, który jest tak niechętny przedstawieniom figuratywnym, w ogóle wypracował jakiś język wizualny dla tego tematu.
Dorzucę jeszcze jedno porównanie, bo mi się narzuca. W tradycji słowiańskiej też mamy coś w rodzaju stanu przejściowego - wyobrażenie o drodze duszy, której towarzyszy pewien czas 'między' do momentu aż zejdzie ze świata żywych. To nav, prav, wyraj - systemy które zakładają, że dusza nie trafia od razu w finalne miejsce. Ciekawe ile tych wyobrażeń o 'międzyświecie' jest uniwersalnych a ile kultur specyficznych.
Wracając do tego co Naparstnica napisała o słowiańskiej nawie - Hania_W ma rację, że to różne porządki, ale mnie ciekawi co innego. Czy w al-Barzakh ta 'ocena' odbywa się jednorazowo przy wejściu, czy jest to coś ciągłego? Bo pamiętam, że Munkir i Nakir przychodzą zadać pytania zaraz po pochówku, ale nie pamiętam czy uczeni mówią coś o tym, co dzieje się potem - czy to długie oczekiwanie jest aktywne, czy pasywne?
To znaczy, że ten stan może trwać tysiące lat i dusza jest tego świadoma?! To brzmi naprawdę poważnie. Czy muzułmanie się tym przejmują na co dzień? Pytam szczerze, bo w chrześcijaństwie słyszałam sporo o niebie i piekle, ale o tym 'środkowym' etapie nie za bardzo.
Ten 'przedsmak' to bardzo ciekawe pojęcie. Mam wrażenie, że każda religia musi rozwiązać ten sam problem - co się dzieje między śmiercią jednostki a końcem świata. I każda robi to inaczej. Chrześcijaństwo ma czyściec i niebo bezpośrednie albo oczekiwanie, judaizm ma Szeol i Gan Eden, buddyzm ma bardo... Al-Barzakh to kolejna odpowiedź na to samo pytanie. Ciekawe, które z tych rozwiązań najbardziej 'działa' psychologicznie dla wiernych.
Ja to od razu sobie wyobraziłam i faktycznie brzmi stresująco. Zaraz po śmierci dwóch aniołów przychodzi cię przepytać i od tego zależy jak ci będzie. A co jeśli ktoś umarł nagle i nawet nie miał czasu się przygotować? Czy to gdzieś jest opisane w hadisach?
Słucham tego i myślę o tym, jak bardzo różni się to od podejścia, które znam z ezoteryki zachodniej - tam śmierć jest przejściem, które ma być spokojne, świadome, wręcz wyzwolicielskie. Tutaj mamy egzamin. To naprawdę inne nastawienie do umierania.
To porównanie z bardo mi się podoba. Ibn Arabi zresztą - o którym już wspominałam - właśnie ten wymiar barzakh opisuje jakby jako miejsce gdzie formy rzeczywistości są płynne, wyobraźnia staje się realną mocą. To mi brzmi podobnie do niektórych opisów bardo. Ciekawe czy były kiedyś bezpośrednie kontakty między suficką i buddyjską mistyką na Jedwabnym Szlaku.
To co mówi Julisia.1 o zbieżnościach - mnie zawsze to uderza kiedy porównuję tradycje. Ale właśnie dlatego wracam do pytania z początku tematu: czy al-Barzakh to czyściec czy stan przejściowy? Bo te dwa słowa mają zupełnie różne implikacje. Czyściec sugeruje aktywną przemianę, stan przejściowy - bierne czekanie. Co wy sądzicie, które określenie jest bliższe islamskiemu oryginałowi?
Tak, pojawia się - między innymi w surze 23 (Al-Muminun), werset 100, gdzie mówi o 'barierze' za którą znajdą się dusze aż do Dnia Zmartwychwstania. Ale też w surze 55 (Ar-Rahman) słowo barzakh opisuje barierę między dwoma morzami, które się nie mieszają. Ten drugi kontekst jest ciekawy - to słowo ma znaczenie fizyczne i metafizyczne jednocześnie, i muzułmańscy mistycy bardzo chętnie to podchwytywali.
To co Hania_W pisze o dwóch morzach mnie naprawdę uderzyło. To znaczy, że barzakh to nie jest tylko 'poczekalnia' - to zasada rozdziału i jednocześnie kontaktu. Coś co jest między, ale nie jest ani jednym ani drugim. To zmienia trochę cały obraz - może pytanie z tytułu wątku jest źle postawione, bo zakłada, że al-Barzakh musi być albo czyśćcem albo przejściem, a może jest czymś trzecim?
To co Ezoteryk94 napisał o barierze między dwoma morzami - to mi otworzyło oczy. Czyli to słowo barzakh ma w Koranie szersze znaczenie niż tylko 'poczekalnia po śmierci'? To jest zasada kosmiczna, nie tylko etap życia pozagrobowego?
To trochę smutne - modlisz się za kogoś, ale nie wiadomo czy to cokolwiek zmienia? Rozumiem, że to kwestia wiary, ale czy nie jest to dla wierzących frustrujące? Jakby modlitwa miała moc, ale ograniczoną?
Słucham tej rozmowy i myślę, że al-Barzakh ma coś, czego brakuje mi w zachodnim, zsekularyzowanym podejściu do śmierci - mianowicie konkretność. Wiemy że umieramy, ale co potem? W islmie jest dokładna mapa. Czy ktoś z was, nie będąc muzułmaninem, czerpie z tej mapy jako duchowej inspiracji?
To otwiera w ogóle szersze pytanie o to, do kogo należą pojęcia religijne. Barzakh, karma, nirwana, czyściec - wszystkie te słowa wyszły poza swoje tradycje i żyją własnym życiem w popkulturze i ezoteryce. Czy to zubaża te tradycje, czy je rozszerza? I wracając do tematu - czy al-Barzakh jako 'stan przejściowy' w ezoteryce zachodniej to jeszcze al-Barzakh?
Ja wiem jedno - zaczęłam ten temat z prostym pytaniem czy to czyściec czy stan przejściowy, a wyszło na to, że samo to pytanie jest niewystarczające. To chyba znaczy, że al-Barzakh jest bardziej skomplikowany niż myślałam. Dziękuję wam wszystkim, naprawdę - ale mam jeszcze jedno pytanie, bo nie daje mi spokoju: czy w szii to wygląda tak samo jak w sunniźmie?
Bogusia87 napisała coś ważnego na końcu - że pytanie 'czyściec czy stan przejściowy' okazało się za wąskie. I mam wrażenie, że to jest klucz do całej tej rozmowy. Bo może te dwie kategorie po prostu nie przekładają się na islamską teologię? Próbujemy opisać al-Barzakh naszymi pojęciami, a to jest jak tłumaczenie czegoś, dla czego nie ma odpowiednika.
