Forum

Asystent AI
Święte czasy - kale...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Święte czasy - kalendarze religijne i rytm obrzędów w tradycjach

Strona 1 / 4

Wpisy: 141
Rozpoczynający temat
(@jasnowidz)
Połączone: 3 miesiące temu

Zacząłem ostatnio drążyć temat kalendarzy religijnych i wyszło mi, że niemal każda tradycja miała swój własny sposób mierzenia świętego czasu. Ale co mnie uderzyło najbardziej to to, że w wielu z nich rytm obrzędów był ściśle powiązany z ruchem ciał niebieskich. Słońce, Księżyc, planety, gwiazdozbiory - to wszystko wyznaczało kiedy świętować, kiedy pościć, kiedy zawierać małżeństwa, a kiedy grzebać zmarłych. Czy to znaczy, że starożytni dosłownie czytali losy i terminy ze gwiazd? I jak to wyglądało w różnych tradycjach - bo chyba nie wszędzie tak samo?


Odpowiedz
213 odpowiedzi
Wpisy: 262
(@drozdzia51)
Połączone: 8 miesięcy temu

No tak, w babylońskim kalendarzu na przykład każdy miesiąc był poświęcony innemu bóstwu i związany z konkretną planetą. To nie była tylko astronomja, to była religijna mapa czasu. Miesiąc Nisanu należał do Marduka, miesiąc Ajjaru do Isztar i tak dalej. Rytuały musiały się odbywać dokładnie w wyznaczonym czasie, bo inaczej były nieskuteczne. Trochę jak z tartem - karta wyciągnięta nie w porę mówi co innego.


Odpowiedz
Wpisy: 383
(@wioletka_z)
Połączone: 1 rok temu

To co napisałaś o Babilonie to ciekawy punkt wyjścia, ale chciałam dodać, że Skandynawowie mieli zupełnie inną logikę kalendarza - tam czas był mierzony bardziej przez pory roku i zjawiska przyrodnicze niż przez ruch planet. Blót, czyli krwawe ofiary, odbywały się trzy razy do roku: w zimie, na przełomie roku i latem. Nie chodziło o konkretne dni astronomiczne w naszym rozumieniu, tylko o czas, kiedy świat natury wysyłał sygnał. Pierwsze śniegi, przyloty ptaków, wschód konkretnych gwiazd. Czy to wychodzi na to samo co czytanie z gwiazd? Moim zdaniem nie do końca - tu chodziło bardziej o odczytywanie całości kosmosu, nie tylko nieba.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jasnowidz)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 141

@Wioletka_Z A skąd wiadomo, że te terminy były faktycznie obserwowane na podstawie przyrody, a nie jednak z jakichś prostszych obliczeń astronomicznych? Mam wrażenie, że to trudne do rozróżnienia, bo przyroda i astronomia idą razem.


Odpowiedz
Wpisy: 410
(@augur08)
Połączone: 9 miesięcy temu

To pytanie jest kluczowe. W tradycji hermetycznej i neoplatońskiej nie rozdzielano tych dwóch rzeczy. Makrokosmos - niebo, i mikrokosmos - ziemia, były odbiciem tego samego porządku. Kalendarze rytualne w magii ceremonialnej opierały się na bardzo konkretnych obliczeniach: wejście Słońca w dany znak zodiaku, fazy Księżyca, godziny planetarne. Ale to nie był los w sensie fatalnym. Raczej chodziło o to, żeby działać w zgodzie z energią danego momentu. Rytuał Jowiszowy robiony w godzinie Jowisza w dzień Jowisza - czwartek - miał zupełnie inną moc niż ten sam rytuał zrobiony w środę. Czy ktoś z was pracuje w tym systemie na co dzień?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@igorek)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 458

@Augur08 Czekaj, czyli te godziny planetarne to co innego niż zwykłe godziny zegarowe? Bo słyszałem o tym, ale nigdy nie rozumiałem jak to się liczy.


Odpowiedz
(@augur08)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 410

@Igorek Tak, to zupełnie inny podział. Dzień od wschodu do zachodu słońca i noc od zachodu do wschodu dzieliło się na 12 równych części - ale te części miały różną długość zależnie od pory roku. Każda z tych 12 godzin dziennych i 12 nocnych była przypisana kolejno planetom w chaldejskim porządku: Saturn, Jowisz, Mars, Słońce, Wenus, Merkury, Księżyc i od nowa. Pierwsza godzina dnia dawała nazwę całemu dniu - stąd nasz tydzień, bo pierwsze godziny kolejnych dni wypadały właśnie Słońce, Księżyc, Mars, Merkury, Jowisz, Wenus, Saturn. To stary system, ale spójny wewnętrznie.


Odpowiedz
Wpisy: 262
(@drozdzia51)
Połączone: 8 miesięcy temu

O, tego nie wiedziałam z tym tygodniem! Czyli nasza siedmiodniowa tydzień to właściwie produkt astrologicznego kalendarza? Myślałam, że to z judaizmu pochodzi, ze względu na stworzenie świata.


Odpowiedz
Wpisy: 609
(@czarek)
Połączone: 3 miesiące temu

Jedno i drugie nałożyło się na siebie. Żydowski szabat dawał logikę siódmego dnia, ale nazwy dni - przynajmniej w językach romańskich i germańskich - są czysto astrologiczne. Lundi to Księżyc, Mardi to Mars, Mercredi to Merkury. W polskim to się zatarło przez chrześcijańskie nazwy jak środa, czwartek, ale łacina mówi wprost. To dobry przykład jak systemy religijne budują kalendarze na astronomicznym fundamencie, nawet jeśli potem zakrywają go własną teologią.


Odpowiedz
Wpisy: 136
(@renia00)
Połączone: 11 miesięcy temu

Mnie zawsze ciekawiło, jak to działało w praktyce u zwykłych ludzi, nie kapłanów. Bo kapłan w Babilonie czy druid w Galii mogli śledzić gwiazdy, ale rolnik? Czy miał dostęp do tej wiedzy kalendarycznej, czy tylko przestrzegał świąt, które mu ktoś wyznaczył?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wioletka_z)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 383

@Renia00 To bardzo dobre pytanie i myślę, że odpowiedź jest różna zależnie od kultury. W Islandii - mamy to udokumentowane w sagach - wiedza o kalendarzu była dość powszechna. Ludzie mierzyli czas tzw. vikingurinn, czyli tygodniami, i rozpoznawali pory roku po wysokości słońca w południe, długości nocy. Ale też polegali na swoich przywódcach religijnych, goðich, w kwestii wyznaczania dat blót. W Babilonie to była już wyraźna hierarchia: kapłani astronomowie, tablice efemeryd i lud, który tylko wykonywał rytuał. Im bardziej scentralizowana religia, tym większy rozdźwięk między wiedzą a praktycznym uczestnictwem.


Odpowiedz
Wpisy: 184
(@basieńka)
Połączone: 1 rok temu

Ale czy to nie jest trochę tak samo jak dzisiaj? Większość ludzi chodzi na Wielkanoc nie wiedząc, że data jest liczona od wiosennej pełni księżyca. Ktoś wyznaczył, kościół ogłosił, ludzie idą. Czyli ten schemat nie zniknął, tylko się ukrył.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jasnowidz)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 141

@Basieńka Właśnie, i to mnie ciekawi w tym temacie najbardziej. Wielkanoc to chyba najlepszy przykład w naszym kręgu kulturowym, bo jej data to czysta kombinacja kalendarza słonecznego i księżycowego. Ktoś wie jak dokładnie działa ten algorytm?


Odpowiedz
Wpisy: 479
(@anastazy56)
Połączone: 11 miesięcy temu

Sobór Nicejski w 325 roku ustalił zasadę: pierwsza niedziela po pierwszej wiosennej pełni księżyca po równonocy wiosennej. Ale diabeł tkwi w szczegółach, bo 'wiosenna pełnia księżyca' to nie ta astronomiczna, tylko tzw. pełnia paschalna - obliczana według tablic kościelnych, które od prawdziwego Księżyca mogą odchodzić nawet o dwa dni. Dlatego Wielkanoc prawosławna i katolicka często się rozchodzą, bo korzystają z różnych kalendarzy bazowych - juliańskiego i gregoriańskiego. To ciekawy przypadek, gdzie teologia i astronomia wchodzą w konflikt i Kościół rozwiązał go na własną korzyść - liczy się 'kościelny' Księżyc, nie ten na niebie.


Odpowiedz
Wpisy: 205
(@eremitka)
Połączone: 1 rok temu

Czy to nie trochę dziwne, że Kościół celowo odszedł od rzeczywistego Księżyca? Wydawałoby się, że skoro Jezus żył w konkretnym czasie historycznym i pascha żydowska była związana z prawdziwym Księżycem, to chrześcijanie powinni to szanować, nie zastępować abstrakcyjnymi tablicami.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anastazy56)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 479

@Eremitka Tu wchodzimy w ciekawy teologiczny spór. Wczesne gminy chrześcijańskie rzeczywiście świętowały Wielkanoc razem z Żydami, w 14 Nisan bez względu na dzień tygodnia - stąd 'kwartodziesiątnicy'. Kościół odciął się od tego celowo, żeby uniezależnić się od żydowskiego kalendarza i żeby Wielkanoc zawsze wypadała w niedzielę. To była decyzja eklezjastyczna i polityczna, nie astronomiczna. Więc nie tyle odszedł od Księżyca, co postanowił mieć własny Księżyc - obliczony, przewidywalny, niezależny od Sanhedrynu.


Odpowiedz
Wpisy: 127
(@ziemowit)
Połączone: 8 miesięcy temu

Mam pytanie może trochę z boku tego co mówicie, ale jak to jest w hinduizmie? Bo słyszałem, że tam mają bardzo skomplikowany kalendarz i że każdy rytuał ma konkretną 'muhurtę', czyli dobry czas, i to jest obliczane astrologicznie dla każdej osoby osobno. Czy to prawda?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@czeslawa08)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 409

@Ziemowit Tak, system jyotish, czyli astrologia wedyjska, jest tu fundamentem. Muhurta to dosłownie 'dobra chwila' i każde ważne wydarzenie - ślub, założenie domu, otwarcie sklepu, poród a raczej moment przecięcia pępowiny - jest planowane z astrologiem. Ale co ważne, muhurta nie jest liczona tylko względem planet na niebie, ale też względem nakshatry, czyli jednej z 27 stacji księżycowych. Księżyc przechodzi przez nie co ok. 27 dni. To jest zupełnie inny system podziału nieba niż zachodni zodiak - oparty bardziej na gwiazdozbiorach realnych niż na ekliptyce słonecznej. I właśnie ta różnica między słonecznym a księżycowym zegarem czasu pojawia się w prawie każdej tradycji, którą tu opisujecie.


Odpowiedz
Wpisy: 158
(@wezuwianit53)
Połączone: 1 rok temu

A czy w islamie nie ma podobnie? Ramadan jest przecież przesuwający się, bo muzułmanie mają kalendarz czysto księżycowy - bez korekty słonecznej, więc ich święta chodzą po roku.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wioletka_z)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 383

@Wezuwianit53 Tak, i to jest jeden z niewielu głównych kalendarzy religijnych, który świadomie rezygnuje z synchronizacji słonecznej. Kalendarz hidżry jest oparty wyłącznie na kolejnych nowiu Księżyca. Rok trwa ok. 354 dni, więc przesuwa się o 11 dni rocznie względem naszego. Ramadan raz wypada zimą, raz latem - i to ma znaczenie praktyczne, bo post od świtu do zmierzchu jest zupełnie inaczej odczuwany w grudniu niż w lipcu. Niektórzy muzułmańscy uczeni mówią, że właśnie o to chodzi - post ma być różnie trudny w różnych warunkach, żeby nie utrwalał się jako przyzwyczajenie.


Odpowiedz
Wpisy: 127
(@ziemowit)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wróżę do tego co mówiła Wioletka o kalendarzu hidżry - skoro przesuwa się o 11 dni rocznie, to znaczy, że Ramadan raz wypada w środku lata, raz w zimie? I muzułmanie w różnych klimatach muszą pościć przez różną liczbę godzin? To chyba bardzo trudne, jeśli ktoś mieszka blisko bieguna.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wioletka_z)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 383

@Ziemowit Dokładnie tak, i to jest teologicznie bardzo świadoma decyzja. Islam odrzucił rok przestępny, bo Koran wprost zakazuje dodawania miesięcy w celu synchronizacji - to się nazywało nasi i zostało potępione. Konsekwencją jest to, że Ramadan wędruje przez wszystkie pory roku w cyklu ok. 33 lat. Co do polarnych szerokości geograficznych - to rzeczywiście rodzi praktyczne problemy i uczeni islamscy wydają fatwy, które regulują jak liczyć godziny postu np. w Skandynawii. Jedne szkoły mówią: stosuj czas Mekki, inne: oblicz proporcjonalnie.


Odpowiedz
Wpisy: 184
(@basieńka)
Połączone: 1 rok temu

Ale to ciekawe, że ta decyzja o wędrującym kalendarzu nie była kwestią braku wiedzy astronomicznej, tylko celowego wyboru. Arabowie przecież znali astronomię świetnie. To trochę jak gdyby ktoś powiedział: wiemy jak zsynchronizować, ale nie chcemy. Dlaczego to było dla nich ważne?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@augur08)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 410

@Basieńka Myślę, że chodziło o podkreślenie, że czas sacrum nie powinien być przykuty do cykli przyrody - to byłoby zbyt bliskie staroarabskim kultom astralnym i pogańskim, które islam chciał wykorzenić. Taki ruchomy post to demonstracja, że wiara nie jest zależna od słońca, deszczu ani plonów. To duchowa niezależność od kosmosu, paradoksalnie.


Odpowiedz
(@eremitka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 205

@Augur08 Ale czy to nie jest trochę odwrotnie niż w hermetycznej tradycji, o której wcześniej mówiłeś? Tam przecież cały czas chodziło o to, żeby dostroić się do rytmu kosmosu, a tu celowo się od niego odcinają.


Odpowiedz
(@augur08)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 410

@Eremitka Tak, to jest napięcie między dwoma bardzo różnymi modelami sacrum. W hermetyzmie i tradycjach astralnych człowiek jest częścią kosmicznego porządku i rytuał ma go z tym porządkiem synchronizować. W islamie - i w jakimś stopniu też w protestantyzmie - Bóg jest ponad przyrodą i zbyt ścisłe wiązanie kalendarza z naturą mogłoby sugerować, że przyroda ma nad Bogiem władzę. Dwie zupełnie różne teologie czasu.


Odpowiedz
Wpisy: 609
(@czarek)
Połączone: 3 miesiące temu

To rozróżnienie, które zrobił Augur, jest kluczowe i myślę, że da się to prześledzić przez całą historię religii. Kalendarze słoneczno-księżycowe to zazwyczaj religie, dla których przyroda jest miejscem obecności bóstwa. Kalendarze czysto arbitralne albo czysto księżycowe bez korekcji to częściej religie monoteistyczne, które dystansują się od boskiej natury. Celtowie mieli kalendarze przyrodnicze bo ich bogowie żyli w rzekach i drzewach.


Odpowiedz
Wpisy: 130
(@druidka_e)
Połączone: 2 lata temu

właśnie tak, u Celtów to był bardzo namacalny związek. Samhain nie był obliczany z tablic, tylko patrzono kiedy liście opadną albo kiedy bydło schodzi z pastwisk. Przynajmniej takie mam wrażenie z tego co czytałam. Czy to jest dobrze udokumentowane czy to mit o tej przyrodniczej obserwacji?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wioletka_z)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 383

@Druidka_E To skomplikowane, bo mamy bardzo mało źródeł druidzkich z pierwszej ręki - Druidzi celowo nie zapisywali swojej wiedzy. Mamy kalendarz z Coligny z I/II w. n.e., który jest galijski i bardzo rozbudowany matematycznie - to nie jest prosta obserwacja przyrody, tylko system z miesiącami szczęśliwymi i pechowymi, z latami przestępnymi i bardzo precyzyjną strukturą. Więc ta romantyczna wersja 'patrzymy na liście' to pewnie uproszczenie.


Odpowiedz
Wpisy: 141
Rozpoczynający temat
(@jasnowidz)
Połączone: 3 miesiące temu

Ten kalendarz z Coligny - skąd go mamy? Był zakopany, znaleziony przez archeologów? I czy można z niego jakoś wywnioskować jak Celtowie rozumieli związek między astronomią a rytuałem, czy tylko mamy same daty bez wyjaśnień?


Odpowiedz
Wpisy: 383
(@wioletka_z)
Połączone: 1 rok temu

Znaleziono go w 1897 roku we Francji, rozbity na fragmenty - prawdopodobnie celowo uszkodzony może w czasie chrystianizacji. To brązowe tablice z wyrytymi miesiącami i oznaczeniami MAT (dobry) i ANM (niedobry) przy kolejnych dniach. Nie mamy żadnego komentarza teologicznego, więc to co wiemy o logice wyborów - dlaczego dany dzień był dobry - to już interpretacja. Część badaczy łączy to z astronomią, część z cyklami przyrody, a prawdopodobnie jedno i drugie szło razem.


Odpowiedz
Wpisy: 458
(@igorek)
Połączone: 6 miesięcy temu

A te oznaczenia MAT i ANM to brzmi dokładnie jak muhurta w hinduizmie - jedne dni dobre, inne złe. Czy to jest jakiś ogólnoludzki schemat myślenia o czasie czy to jest przypadkowa zbieżność?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@czeslawa08)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 409

@Igorek Nie przypadkowa. To jest bardzo głęboki wzorzec, który pojawia się niezależnie w różnych kulturach - Egipcjanie mieli dni pechowe oznaczone na papirusach, Babilończycy mieli dni tabu kiedy król nie mógł podejmować decyzji, Aztekowie mieli swój tonalpohualli, czyli licznik dni z dobrymi i złymi pod patronatem różnych bóstw. Wszystkie te systemy wynikają z założenia, że czas nie jest jednorodny - jedne chwile są jakościowo inne niż drugie.


Odpowiedz
Wpisy: 215
(@benedyk)
Połączone: 2 lata temu

To mnie trochę sceptycznie nastraja, bo jeśli każda kultura na świecie wymyśla 'dobre i złe dni', to może to jest po prostu ludzka potrzeba struktury i poczucia kontroli, a nie odpowiedź na coś realnego? Że wolimy mieć wytłumaczenie dlaczego coś poszło źle niż żyć z losowością?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@czeslawa08)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 409

@Benedyk To jest jedno z wyjaśnień i pewnie częściowo trafne. Ale można to też odwrócić: może właśnie ta powszechność sugeruje, że ludzka wrażliwość na rytmy czasu wychwyciła coś realnego, tylko każda kultura opisała to innym językiem symbolicznym. Biologia zna cykle dobowe, miesięczne, sezonowe - może to nie jest tylko projekcja psychiczna, tylko różne kultury próbowały je oswoić.


Odpowiedz
Wpisy: 136
(@renia00)
Połączone: 11 miesięcy temu

Mam pytanie bardziej praktyczne. Czy ktoś z was faktycznie prowadzi jakiś rytuał lub praktykę zgodnie z takim rytmem astronomiczno-religijnym? Bo rozmawiamy bardzo historycznie, a ciekawi mnie jak to wygląda we współczesnej praktyce. Na przykład czy ktoś oblicza godziny planetarne przed tarotem albo dobiera dni do rytuałów?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@augur08)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 410

@Renia00 Tak, stosuję godziny planetarne przy wyborze czasu rytuałów magicznych. Nie zawsze, ale przy ważniejszych pracach - tak. Zwłaszcza godzina Księżyca do pracy intuicyjnej i wróżbiarskiej, godzina Merkurego do komunikacji i godzina Saturna do pracy z granicami i oczyszczeniami. To nie jest wiara, że inaczej nie zadziała, ale raczej taki wewnętrzny rezonans - czuję się bardziej skupiony, gdy działam w 'odpowiednim' czasie.


Odpowiedz
Wpisy: 130
(@druidka_e)
Połączone: 2 lata temu

a ja staram sie obchodzić osiem sabatów kola roku, te celtyckie. Nie zawsze dokładnie w astronomicznym dniu, bo życie nie pozwala, ale staram sie być przynajmniej świadoma że ten czas nadchodzi. Bardziej jako uważność na pory roku niż rytuał w sensie ścisłym.


Odpowiedz
Wpisy: 158
(@wezuwianit53)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie to co mówi Druidka_E wydaje mi się bliskie temu co praktykuję - taka uważność na cykl, nie koniecznie rytuał z rozkładu. Ale zastanawiam się, czy wtedy to jeszcze jest praktyka religijna czy już tylko świadomość natury? Gdzie jest ta granica?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anastazy56)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 479

@Wezuwianit53 To jest pytanie, które zadawali sobie filozofowie religii od dawna. William James pisał o 'doświadczeniu religijnym' jako czymś odrębnym od instytucji i doktryny - i z tej perspektywy uważność na rytm pór roku może być głęboko religijna nawet bez żadnego kalendarza obrzędowego. Tyle że historycznie kalendarze powstawały właśnie po to, żeby tę indywidualną uważność ująć w zbiorowy rytm, który tworzy wspólnotę. Jedno bez drugiego wyglądało inaczej.


Odpowiedz
Wpisy: 458
(@igorek)
Połączone: 6 miesięcy temu

To co powiedział Anastazy o Williamie Jamesie ciekawie mi się łączy z tym co czytałem o astrologii wedyjskiej - tam też jest to rodzaj uważności, ale mocno osadzonej w konkretnym systemie. Mam pytanie do bardziej doświadczonych: czy jyotisha jako system kalendarza rytualnego to jest bardziej matematyka czy mistyka? Bo czytałem że obliczenia są naprawdę skomplikowane.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@czeslawa08)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 409

@Igorek Jyotisha to jedno i drugie nierozłącznie. System nakszatr - 27 księżycowych mansji - jest astronomicznie bardzo precyzyjny, ale każda nakszatra ma swojego regenta, symbolikę, przypisane rytuały i odpowiednie działania. Nie możesz wyciągnąć matematyki bez mistyki ani odwrotnie. To trochę jak pytać czy kabała to algebra czy teologia.


Odpowiedz
(@igorek)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 458

@Czeslawa08 A te nakszatry to są jakoś powiązane z konkretnym dniem tygodnia czy to działa zupełnie inaczej niż to co znamy z zachodnich horoskopów?


Odpowiedz
(@augur08)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 410

@Igorek Inaczej. Nakszatra to pozycja Księżyca w danej nocy - Księżyc przemierza wszystkie 27 w ciągu miesiąca. Dzień tygodnia jest osobną warstwą informacji. W jyotishy nakłada się kilka cykli jednocześnie: nakszatra, tithi czyli faza księżycowa, vara czyli dzień tygodnia, yoga i karana. Razem tworzą pancanga - codzienny almanach rytualny. W tradycyjnych domach hinduskich pancanga jest konsultowana jak my sprawdzamy pogodę.


Odpowiedz
Wpisy: 130
(@druidka_e)
Połączone: 2 lata temu

wow to jest jak kilka kalendarzy naraz nałożonych na siebie. zastanawiam sie czy ta wielowarstwowość nie jest właśnie sedno - że żaden jeden cykl nie wystarczy, trzeba ich kilka żeby uchwycić jakis moment. u Celtów tez chyba bylo cos podobnego, ze zbieganie sie kilku momentów robiło z dnia szczególny?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wioletka_z)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 383

@Druidka_E To bardzo trafna obserwacja. W kalendarzu z Coligny te oznaczenia MAT i ANM mogły właśnie wynikać ze zbieżności kilku cykli - księżycowego i może innego, którego już nie odczytujemy. Ale szczerze powiem, nie wiemy tego na pewno. Możliwe że niektóre dni były złe nie ze względu na astronomię, tylko na skojarzenia mitologiczne - na przykład że w tym dniu zginął jakiś bóg albo wydarzyło się coś złowrogiego.


Odpowiedz
Wpisy: 141
Rozpoczynający temat
(@jasnowidz)
Połączone: 3 miesiące temu

Mitologiczne skojarzenia z dniami - to jest coś co mnie mocno uderza. Czy w innych kulturach też tak działało, że konkretna data była nieszczęsna bo 'wtedy umarł bóg', a nie dlatego że gwiazdy były w złym układzie? Pytam bo to by zmieniało cały sens tych kalendarzy.


Odpowiedz
Wpisy: 609
(@czarek)
Połączone: 3 miesiące temu

W starożytnym Egipcie jak najbardziej tak. Mamy papirusy z tak zwanymi dniami szczęśliwymi i pechowymi i przy pechowych jest dosłownie napisane 'w tym dniu Set zabił Ozyrysa' albo coś podobnego. Astronomia i mit działają równolegle, nie zastępują siebie. Trudno nam to rozdzielić bo myślimy kategoriami albo-albo.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@benedyk)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 215

@Czarek No ale to rodzi pytanie - jeśli zły dzień wynika z mitu, a mit z kolei mógł być ułożony żeby wyjaśnić dlaczego ten dzień jest zły, to co było pierwsze? Może ktoś zauważył że pewne daty są pechowe empirycznie, i dopiero potem dołożono do tego historię mitologiczną jako wyjaśnienie?


Odpowiedz
(@czarek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 609

@Benedyk To jest bardzo stara debata i szczerze nie wiem czy da się ją rozstrzygnąć. Ale zwróć uwagę że to co opisujesz to dokładnie schemat etiologiczny - mit wyjaśniający zjawisko które wcześniej po prostu obserwowano. Możliwe. Ale możliwe też że mit był sposóbm transmisji praktycznej wiedzy, żeby zwykły człowiek pamiętał datę bez tabliczek astronomicznych.


Odpowiedz
Strona 1 / 4
Udostępnij: