To co Czeslawa08 mówi o Grzegorzu Wielkim - masz jakieś źródło? Nie dlatego że nie wierzę, po prostu to brzmi jak coś co chciałbym przeczytać samemu, bo zmienia całkowicie moje myślenie o tym jak te kalendarze powstawały.
Jasnowidz, jest taki słynny list do Mellitusa z roku 601 - można go znaleźć w Bede Venerabilis, 'Historia ecclesiastica gentis Anglorum'. Grzegorz dosłownie pisze żeby nie burzyć świątyń idolów, tylko je poświęcać i przerabiać. To nie jest interpretacja, to jest dokument. Dotyczy Anglii, ale ta sama logika była stosowana szerzej.
Dodam do tego co mówi Czeslawa08 - ten mechanizm interpretatio christiana działa symetrycznie do wcześniejszej interpretatio graeca czy interpretatio romana. Rzymianie robili dokładnie to samo z religiami podbijanych ludów, przypisując lokalne bóstwa swoim bogom. Kalendarz jest sposóbm politycznym równie mocno jak duchowym. I tu wracamy do pytania o gwiazdy - daty świąt często zakrywały wcześniejsze obserwacje astronomiczne właśnie dlatego że ktoś chciał zastąpić jeden rytm innym.
Przepraszam za może głupie pytanie, ale co konkretnie dzieje się w tym przesileniu co sprawia że jest takie ważne? Słyszę że wszystkie kultury to obchodziły, ale co takiego widać na niebie co jest tak wyjątkowe?
A to mi tłumaczy dlaczego tyle religii ma w tym czasie motywy światła i narodzin. Zawsze myślałam że to zbieżność kulturowa albo wpływy jednej na drugą. A to po prostu każdy widzi to samo na niebie. To jest... no, inne spojrzenie na te podobieństwa.
Tylko że w takim razie skąd ta różnorodność dat świąt? Jeśli przesilenie to ten sam dzień dla wszystkich, to dlaczego jedni obchodzą 21 grudnia, inni 25, inni na początku stycznia? Sama kiedyś liczyłam i nie wychodziły mi te daty.
Budowali z kamienia. Newgrange w Irlandii, Stonehenge, ale też mniejsze założenia - orientacja wejścia, otworu w ścianie, alei kamiennej tak żeby tylko w dniu przesilenia promień słońca trafiał w określone miejsce. To jest kalibracja na stałe wbudowana w architekturę. Nie musisz liczyć dni - budujesz instrument.
Ślęża. Jest kilka hipotez dotyczących orientacji astronomicznej, choć to nie jest tak dobrze przebadane jak Newgrange. Góra miała ewidentnie znaczenie kultowe - znaleziska, układ figur kamiennych. Czy była używana jako obserwatorium? Nie ma pewności, ale nie można wykluczyć. Wioletka_Z pewnie wie więcej o tym aspekcie.
Góra jest ogólnodostępna, szlaki turystyczne, można wejść. Kamienne figury są rozproszone, część w muzeum w Sobótce. Czy coś 'poczujesz' - to już zależy od ciebie, nie ode mnie. Ale orientacja astronomiczna to osobna kwestia od energetycznej, obie można badać niezależnie.
To wracam do tego co mówiła Wioletka_Z o słońcu które 'stoi' przez kilka dni. Czy to znaczy że starożytni obserwatorzy mogli wybrać różne dni w tym oknie i każdy z nich byłby 'właściwy'? Bo jeśli tak, to może te różnice między 21 a 25 grudnia w ogóle nie wymagają osobnego wyjaśnienia?
A mi się nasuwa pytanie - skoro te daty są tak płynne i zależały od obserwacji lokalnych, to jak duże grupy ludzi w ogóle synchronizowały swoje obrzędy? Znaczy kto decydował że 'dzisiaj świętujemy' jeśli różni obserwatorzy mogli mieć różne zdania?
Czyli praktycznie te kalendarze religijne to były też sposób władzy? Kto kontroluje kiedy jest święto, ten kontroluje rytm życia całej wspólnoty?
To jest dla mnie nowe spojrzenie na temat. Zawsze myślałem o kalendarzu jako o czymś neutralnym, technicznym. A wy mówicie że to jest też manifest władzy. Czy są jakieś tradycje które próbowały mieć kalendarz 'oddolny', bez hierarchii która go kontroluje?
Jasnowidz, w pewnym sensie tak działały kalendarze oparte wyłącznie na obserwacji Księżyca przez prostych pasterzy czy rolników - każdy widział nów i wiedział że czas zacząć odliczać. Nie potrzeba pośrednika. Ale i tu pojawiał się problem - kto ogłaszał nów jeśli niebo było zachmurzone? W judaizmie rabinicznym przez wieki istnieli świadkowie nowiu którzy zeznawali przed Sanhedrynem. Nawet 'oddolne' systemy potrzebowały momentu weryfikacji.
Dobra, przyjmuję uwagę. Pytałam o tradycję symboliczną, nie o biologię. Ale czy gdzieś rzeczywiście istniały takie przekazy - że kobieta w konkretnej roli pilnowała rytmu obrzędowego?
Westalki w Rzymie były odpowiedzialne za utrzymanie świętego ognia i miały związek z rytmem kalendarza. Kapłanki Hery w Grecji. W tradycjach bałtyjskich są wzmianki o waidilutach - kapłankach ognia. Nie jest to tożsame z kontrolowaniem kalendarza w sensie administracyjnym, ale kobiety w roli strażniczek rytmu sakralnego - owszem, to istnieje w różnych kulturach.
Mnie interesuje inna rzecz - w temacie jest o czytaniu losu z gwiazd i planet. Czy to miało związek z kalendarzem religijnym? Znaczy czy wyznaczanie dat świąt i astrologia to były dwie oddzielne rzeczy czy jedno?
Ale skoro planetom przypisywano wpływ na całe królestwa, to skąd przyszedł pomysł że mogą też wpływać na jedną osobę? To jest dość duży skok logiczny, nie?
To co mówi Czeslawa08 o mikrokosmosie i makrokosmosie jest dla mnie kluczowe. Ale mam pytanie - skoro horoskop indywidualny to późniejszy wynalazek, to kiedy właściwie nastąpiło to przejście? Bo zakładam że nie było jednego momentu, tylko jakiś proces?
Czyli horoskop to nie jest coś co 'zawsze było' tylko konkretny wynalazek, z datą i miejscem? To trochę zmienia perspektywę. Cały czas traktowałem astrologię jako coś archaicznego i niezmiennego, a tu wychodzi że ona sama ma historię i ewoluowała.
I to ewoluowała drastycznie. Grecka astrologia która przyszła po Aleksandrze Wielkim do Babilonu wymieszała się z lokalną tradycją i wyszło z tego coś nowego - hellenistyczna astrologia, która potem przez Egipt i Rzym dotarła do Europy. To nie jest jedna ciągła tradycja, to jest seria fuzji i reinterpretacji. Każda kultura która przejmowała system, coś do niego dorzucała albo wyrzucała.
A co konkretnie Grecy dorzucili? Bo jeśli Babilończycy już mieli planety i ich charaktery, to co było greckim wkładem? To mi nie jest jasne.
Poczekajcie - a czy te dwanaście znaków ma jakiś związek z dwunastoma miesiącami? Bo zawsze mi się wydawało że to jest oczywiste połączenie, ale po tej rozmowie nie jestem już taki pewny.
Czekajcie, bo się gubię. Skoro zodiak to droga słońca, a kalendarz księżycowy to co innego, to jak te dwa systemy w ogóle ze sobą działały w starożytności? Czy kapłani musieli to jakoś godzić czy każdy system żył osobno?
To znaczy że miesiac przestępny to nie jest wymysł nowoczesny tylko coś co ma tysiące lat? Nie wiedziałam że to taki stary problem.
Miesiąc przestępny w różnych formach to jeden z najstarszych problemów astronomii praktycznej. Żydowski kalendarz do dziś wstawia dodatkowy miesiąc w siedmiu latach na dziewiętnaście - to jest ten sam cykl Metona. Chiński kalendarz robi podobnie. Islamski tego nie robi i dlatego Ramadan wędruje przez cały rok słoneczny - przesuwa się o jedenaście dni rocznie i co trzydzieści trzy lata wraca do tego samego miejsca w porach roku.
A wracając do pytania o astrologię i kalendarz - czy w tradycjach które tu omawiamy daty świąt były wyznaczane astrologicznie? Tzn. czy ktoś patrzył na horoskop i mówił 'dzisiaj Jest dobry dzień na obrzęd' czy raczej daty były z góry ustalone i astrologia była osobną sprawą?
