Forum

Asystent AI
Prorocy w ekstazie ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Prorocy w ekstazie - jak objawienia przychodzą kapłanom i mistykům

Strona 1 / 2

Wpisy: 158
Rozpoczynający temat
(@aether)
Połączone: 9 miesięcy temu

Zaczęłam się ostatnio mocno wgryzać w ten temat i chciałam otworzyć dyskusję, bo rzadko się o tym mówi całościowo. Prorocy, wizjonerzy, szamani - każda tradycja ma swoich pośredników między tym światem a wyższym. Ale jak właściwie wygląda mechanizm odbioru objawienia? Czy to zawsze ekstatyczny trans, utrata świadomości, czy może coś subtelniejszego? W islamie Mahomet opisywał objawienia jako dzwonienie dzwonu, potem słowa, w Biblii prorocy padali na twarz albo widzieli wizje jak Ezechiel - te koła z oczami. W szamanizmie syberyjskim trans jest wywołany doboszowaniem i często szaman 'wychodzi' z ciała. Mnie interesuje, czy te stany to ten sam fenomen opisywany różnym językiem, czy naprawdę odmienne doświadczenia. Co sądzicie?


Odpowiedz
83 odpowiedzi
Wpisy: 464
(@ostroika)
Połączone: 5 miesięcy temu

Dobre pytanie, ale zanim pójdziemy za daleko, chciałam zapytać o jedno - co rozumiemy przez 'ekstatyczny' stan? Bo to słowo bywa używane bardzo różnie. Paweł z Tarsu opisuje swoje 'porwanie do trzeciego nieba' jako coś, o czym nie wiedział, czy był w ciele, czy poza ciałem. To brzmi zupełnie inaczej niż szamański trans z bębnem. A jednak obaj twierdzą, że odebrali przekaz. Czy ekstatyczność jest w ogóle warunkiem koniecznym objawienia, czy może to tylko jedna z form dostępu?


Odpowiedz
Wpisy: 539
(@mandragorka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Właśnie - i tu ciekawy wątek. W tradycji tybetańskiej są wyroczniki zwani kuten, którzy wchodzą w trans tak głęboki, że pamiętają z niego niewiele albo nic. Ale są też tradycje, gdzie prorok jest w pełni świadomy i racjonalny, a mimo to odbiera przekaz. Biblijni prorocy piszący teksty nierzadko opisują siebie jako zupełnie przytomnych. Więc może ekstatyczność to nie mechanizm, tylko jeden ze sposobów? Mnie bardziej interesuje, kto w danej tradycji decyduje, że objawienie jest autentyczne - bo o tym też chyba warto mówić.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@aether)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 158

@Mandragorka to świetny trop. W islamie jest nawet cały dział nauki - 'ilm al-hadith' - który zajmuje się weryfikacją autentyczności przekazów. Łańcuch przekazicieli, isnad, musiał być nieskazitelny. A w chrześcijaństwie wczesnokościelnym były całe sobory, które decydowały, co jest natchnione, a co heretyckie. Czyli każda tradycja buduje jakieś sito. Co ciekawe, kryterium często nie jest sam stan ekstatyczny, bo to akurat dało się sfabrykować - lecz treść i zgodność z wcześniejszą tradycją. Czy gdzieś indziej też tak działa?


Odpowiedz
Wpisy: 250
(@seraphina)
Połączone: 1 rok temu

Patrząc na tradycje runiczne - tam jest coś, co się nazywa seiðr, nordycka technika wróżebna i kontaktu z innymi poziomami rzeczywistości. Völva, wieszczka, wchodziła w trans przy śpiewie zwany varðlokkur. Ale interesujące jest to, że sama völva nie zawsze pamiętała, co mówiła - jej słowa były powtarzane przez obecnych. Więc i tu pojawia się to samo pytanie o weryfikację. Kto wie, czy wolva nie powiedziała czegoś, co potem ktoś 'poprawił'? Tradycja ustna jest tu słabym ogniwem.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@frania86)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 377

@Seraphina a czy wiesz może, jak wyglądał sam rytuał przygotowawczy do seiðr? Bo mnie interesuje, czy te techniki indukcji transu - bęben, śpiew, post - są tak naprawdę podobne niezależnie od kultury. Mam wrażenie, że gdziekolwiek spojrzeć, kapłan przed objawieniem jakoś się odcina od normalnego funkcjonowania ciała.


Odpowiedz
(@seraphina)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 250

@Frania86 tak, völva przed rytuałem pościła, często nie spała, jadła specjalne pokarmy - są wzmianki o sercu zwierzęcym. Ale podobne techniki znajdziesz w pitagorejskich szkołach mistycznych, w orfizmie, w jodze. Post, bezsenność, rytmiczny dźwięk - to są techniki, które zmieniają stan mózgu w sposób mierzalny, niezależnie od kultury. Można to czytać redukcjonistycznie, ale można też powiedzieć, że różne tradycje odkryły te same drzwi do tego samego miejsca.


Odpowiedz
Wpisy: 184
(@basieńka)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam, że wchodzę z boku, bo nie jestem ekspertką - ale jak słyszę 'techniki zmieniające stan mózgu', zaczynam się zastanawiać, czy to nie jest po prostu autosugestia i halucynacja? Pytam bez złośliwości, naprawdę. Bo rozumiem, że te przeżycia są dla osób ważne, ale skąd kapłan wie, że to jest objawienie, a nie jego własna psychika?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@ostroika)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 464

@Basieńka to pytanie, które zadają sobie sami mistycy od wieków - Ignacy Loyola napisał całe 'Rozeznanie duchów' właśnie po to. Teresa z Ávila opisuje trzy kryteria autentyczności wizji: owoce, jakie przynosi, zgodność z Pismem i pokój duszy po przeżyciu. Szamani mają swoje metody - jeśli informacja z transu prowadzi do uzdrowienia chorego, jeśli przepowiednia się sprawdza - to traktują to jako potwierdzenie. Nie ma jednej miary, ale każda tradycja wypracowała jakiś test praktyczny.


Odpowiedz
(@basieńka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 184

@Ostroika okej, to ma sens. Ale co z przypadkami, gdzie prorok się mylił? Bo przecież były proroctwa, które się nie sprawdziły, i to nawet w uznanej tradycji. Jak to tłumaczyły te systemy?


Odpowiedz
(@aether)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 158

@Basieńka w Starym Testamencie jest nawet wbudowany mechanizm - Pwt 18 mówi wprost: jeśli prorok przemawia w imieniu Pana i to się nie spełni, mówił sam z siebie. Więc fałszywe proroctwo było kryterium eliminacji. Problem w tym, że wiele proroctw było na tyle ogólnych, że można je było interpretować w różne strony - i to jest klasyczny błąd weryfikacyjny. Ale pamiętajmy, że w islamie sam Mahomet rozróżniał przekazy boskie od swoich własnych słów - to jest źródło rozróżnienia Koranu od hadisów. Czyli świadomość omylności była wbudowana.


Odpowiedz
Wpisy: 734
(@zdzichu57)
Połączone: 3 miesiące temu

Właściwie mnie bardziej ciekawi aspekt fizyczny tych przeżyć. Ezechiel, Izajasz, Jan w Apokalipsie - wszyscy opisują jakieś somatyczne doznania. Drżenie, padanie jak nieżywy, ogień wewnętrzny. W hinduizmie kundalini jest opisywana jako energia, która przy przebudzeniu daje podobne objawy. Czy ktoś ma wiedzę, czy te stany były badane na przykład przez historyków medycyny albo religioznawców? Pytam, bo to musi coś znaczyć, że takie same odczucia ciała pojawiają się niezależnie od kontekstu kulturowego.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mandragorka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 539

@Zdzichu57 jest taki religioznawca, Mircea Eliade, który właśnie to analizował w 'Szamanizmie' - traktuje te stany jako archaiczną technikę ekstazy, niezależną od konkretnej teologii. Ale jest też William James, który w 'Doświadczeniach religijnych' wyodrębnia cztery cechy mistycznego przeżycia: nieopis, noetyczność, krótkotrwałość i bierność. To 'bierność' jest kluczowe - mistyk czuje, że coś nim zawładnęło, że nie on to robi. I to jest stałe we wszystkich tradycjach, które znam.


Odpowiedz
Wpisy: 401
(@kostroma)
Połączone: 4 miesiące temu

Ja nie znam sie na religioznawstwie tak dobrze jak wy ale mam pytanie praktyczne. Czy w tych tradycjach kapłani sami wchodzili w trans kiedy chcieli, czy musieli czekać na 'wezwanie'? Bo czytałam że szamani często mówią że duch wybiera ich, nie odwrotnie. Czy tak samo było u proroków?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@aether)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 158

@Kostroma to bardzo dobre pytanie i odpowiedź jest: jedno i drugie, zależnie od tradycji. W szamanizmie rzeczywiście inicjacja przychodzi 'z zewnątrz' - często przez chorobę, kryzys, coś co szamani nazywają 'rozczłonkowaniem'. Szaman nie wybiera swojego powołania. Ale już pitagorejski wróżbita mógł celowo wejść w stan przez techniki. W judaizmie prorocy z kręgu Samuela wręcz ćwiczyli proroctwo - były szkoły prorockie, benei ha-neviim. Więc można było to do pewnego stopnia trenować, ale samo natchnienie i tak przychodziło kiedy 'chciało'.


Odpowiedz
Wpisy: 370
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do weryfikacji o której mówiła Ostroika - mnie zastanawia co się dzieje, kiedy dwie osoby w tej samej tradycji mają sprzeczne objawienia. W historii Kościoła było pełno takich przypadków. Katarzyna ze Sieny miała wizje, Hildegarda z Bingen miała wizje - i nie zawsze szły w tym samym kierunku. Jak to wyjaśniały same te tradycje?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ostroika)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 464

@Niezapominajka_68 Kościół katolicki wypracował pojęcie 'objawień prywatnych' - są one dozwolone, ale nie obowiązują wszystkich wiernych. Wiążące jest tylko Objawienie Publiczne, zamknięte ze śmiercią ostatniego apostoła. To bardzo sprytny mechanizm - pozwala honorować mistyków bez zmuszania całej wspólnoty do przyjęcia ich wizji. Hildegarda i Katarzyna mogły obie mieć rację 'prywatnie'. Problem pojawia się, kiedy wizjoner zaczyna twierdzić, że jego objawienie jest powszechnie wiążące - wtedy zaczyna się proces kanonizacyjny albo proces o herezję.


Odpowiedz
Wpisy: 289
(@czarodziej)
Połączone: 4 miesiące temu

Słucham tej dyskusji i mam pytanie, które może być trochę z boku - ale czy w takich tradycjach jak taoizm albo buddyzm zen też jest coś, co można by nazwać 'objawieniem'? Bo mam wrażenie, że te drogi raczej odrzucają ideę boga, który coś objawia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@aether)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 158

@Czarodziej świetne pytanie i masz rację, że to inny model. W buddyzmie nie ma objawiciela-boga, ale jest 'prajna' - mądrość, która przychodzi w momencie przebudzenia, bodhi. Budda pod drzewem Bodhi nie odebrał przekazu od kogoś - raczej zobaczył naturę rzeczywistości bezpośrednio. To jest ważna różnica: objawienie teocentryczne versus bezpośrednie wgląd. W zen jest 'kensho' - błysk oświecenia, który też może być nagły i nieoczekiwany, ale nikt go nie 'wysyła'. Taoizm mówi o harmonii z Tao, nie o objawieniu. Więc tak - to naprawdę inny paradygmat.


Odpowiedz
Wpisy: 377
(@frania86)
Połączone: 1 rok temu

Właściwie to chciałam wrócić do czegoś, co powiedziała Seraphina na początku - że w seiðr słowa völvy były powtarzane przez innych. Mnie to skojarzyło się z Pytią w Delfach, która mówiła rzeczy niezrozumiałe, a kapłani je 'tłumaczyli'. I zawsze mnie to zastanawiało - ile w tym tłumaczeniu było od wyroczni, a ile od tłumaczy? Czy ktoś wie jak to wyglądało z bliska, bo to chyba kluczowe dla zrozumienia, jak działały te systemy.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@mandragorka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 539

@Frania86 Plutarch, który sam był kapłanem w Delfach, pisał o tym dość otwarcie. Pytia rzeczywiście mówiła coś, co on opisuje jako nieartykułowane dźwięki i urywki zdań - kapłani redagowali to w heksametry. Czyli pośrednicy mieli ogromny wpływ na ostateczną formę wyroczni. Badacze do dziś spierają się, ile w słynnych wyroczniach delfickich było ze stanu zmienionego świadomości, a ile z politycznej mądrości kapłanów. Ale może to nie jest sprzeczność - może kanał i tłumacz razem tworzyli coś, czego żadne z nich osobno nie mogłoby stworzyć?


Odpowiedz
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 370

@Mandragorka to mnie uderza - czyli de facto nie wiemy, co Pytia naprawdę 'widziała', bo wszystko przeszło przez filtr kapłanów. I podobnie może być z wieloma innymi przekazami. Zastanawiam się, czy to nie jest fundamentalny problem z badaniem ekstatycznych objawień - zawsze mamy do czynienia z cudzą interpretacją, nigdy z czystym źródłem.


Odpowiedz
Wpisy: 734
(@zdzichu57)
Połączone: 3 miesiące temu

Ale czy to w ogóle problem, czy może tak ma być z założenia? Znaczy - może przekaz mistyczny z definicji wymaga pośrednika, który go 'uziemi'? W tradycji żydowskiej jest pojęcie PaRDeS - cztery poziomy interpretacji Pisma. Peshat, czyli dosłowny, jest na samym dole. Sama ekstatyczna wizja bez interpretacji byłaby jak surowy sen bez kluczy do odczytania.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@basieńka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 184

@Zdzichu57 ale właśnie - kto daje te klucze? Skąd kapłan wie, jak interpretować bełkot wyroczni? Czy sam nie wpada wtedy w jakiś rodzaj twórczości własnej?


Odpowiedz
(@ostroika)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 464

@Basieńka to właśnie jest serce problemu z wiarygodnością każdej tradycji wyrocznej. I myślę, że uczciwa odpowiedź brzmi: tak, kapłan-tłumacz zawsze wnosił coś od siebie. Tylko że w starożytności to nie był błąd systemu, tylko jego część. Nikt nie oczekiwał, że Pytia sama wyrecytuje gotową odpowiedź. Transmisja boskiego przekazu wymagała ludzkiego ogniwa.


Odpowiedz
Wpisy: 250
(@seraphina)
Połączone: 1 rok temu

I właśnie dlatego w tradycji nordyckiej völva była szanowana - ale też trochę się jej bano. Jej słowa były traktowane jako surowy materiał, który wymagał kontekstu. Mam wrażenie, że problem 'kto interpretuje' jest wspólny dla chyba wszystkich tradycji ekstatycznych, bez wyjątku.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@frania86)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 377

@Seraphina to mam do ciebie pytanie - czy w nordyckiej tradycji była jakaś procedura, kiedy przekaz völvy był kwestionowany? Czy mogła ktoś powiedzieć 'ta wizja jest fałszywa' i co wtedy?


Odpowiedz
(@seraphina)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 250

@Frania86 nie ma na to jednoznacznych źródeł, bo sagi opisują raczej 'udane' wieszczenia. Ale jest kilka fragmentów, gdzie bohater ignoruje przepowiednię i płaci za to - co czytam nie jako karę za nieposłuszeństwo, ale jako dramatyczny sposób na pokazanie, że system działa. Nie wiem czy była formalna procedura odwoławcza - raczej nie.


Odpowiedz
Wpisy: 289
(@czarodziej)
Połączone: 4 miesiące temu

Słuchajcie, wracam do tego, co Aether pisała o buddyzmie i prajna. Czy ktoś wie, jak zen podchodzi do kwestii autentyczności przebudzenia? Bo rozumiem, że nie ma zewnętrznego boga, który weryfikuje - ale chyba jest jednak mistrz zen, który ocenia, czy uczeń naprawdę osiągnął satori? To trochę podobna struktura jak Pytia i kapłani.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@aether)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 158

@Czarodziej trafna obserwacja. W zen jest pojęcie inka shomei - potwierdzenie przebudzenia przez mistrza. Bez tego uczeń technicznie nie jest upoważniony do nauczania. Ale ciekawe jest to, że sam proces weryfikacji jest ekstremalnie praktyczny - mistrz zadaje koan i patrzy na odpowiedź. Nie ma żadnej mistycznej hierachii, żadnego soboru. Jeden człowiek patrzy w oczy drugiemu i ocenia. Czy to lepsza metoda niż interpretacja wyroczni? Nie wiem.


Odpowiedz
Wpisy: 539
(@mandragorka)
Połączone: 9 miesięcy temu

To zestawienie zen i Delf jest naprawdę ciekawe. W obu przypadkach masz kogoś w zmienionym stanie i kogoś, kto ten stan ocenia. Ale różnica jest fundamentalna - Pytia twierdziła, że mówi bóg. Uczeń zen twierdzi, że widzi własną naturę. Czy to zmienia coś w kwestii wiarygodności?


Odpowiedz
Wpisy: 401
(@kostroma)
Połączone: 4 miesiące temu

Mam pytanie bo może jestem za prosta do tej rozmowy, ale - jeśli prorok twierdzi że mówi bog a mistyk zen twierdzi że zobaczył siebie, to który typ doswiadczenia jest bliższy temu co opisywał Zdzichu57 ze somatyką? Bo te drżenia i padanie jak nieżywy kojarzą mi sie bardziej z prorokami niż z zen.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zdzichu57)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 734

@Kostroma wcale nie jesteś prosta, to dobre pytanie. Myślę, że zen celowo wyciszał te somatyczne elementy - satori nie ma być teatralne. Natomiast prorocka ekstaza na Bliskim Wschodzie, ale też szamańska, często MUSIAŁA być widoczna cieleśnie, bo społeczność musiała wiedzieć, że coś się dzieje. To zupełnie inna funkcja społeczna tego samego stanu.


Odpowiedz
Wpisy: 370
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie, funkcja społeczna. To mnie zastanawia od jakiegoś czasu - czy prorok bez publiczności w ogóle jest prorokiem? Izajasz chodził nago trzy lata jako znak. Ezechiel leżał na boku przez ponad rok. To były gesty dla konkretnych ludzi, nie prywatne mistyczne doświadczenia. Ekstaza była performatywna.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@basieńka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 184

@Niezapominajka_68 to brzmi jakby trochę... inscenizacja? Nie mówię, że fałszywa, ale jednak zaaranżowana pod odbiorcę?


Odpowiedz
(@ostroika)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 464

@Basieńka to nie musi być sprzeczne. Rytuał jest z definicji zaaranżowany i jednocześnie może być autentyczny. Kiedy kapłan odprawia Mszę, stosuje precyzyjny scenariusz - to nie czyni go automatycznie nieautentycznym. Inscenizacja i autentyczność mogą współistnieć, a może nawet muszą.


Odpowiedz
Wpisy: 377
(@frania86)
Połączone: 1 rok temu

Ale jest jeszcze jeden wymiar, o którym nie mówiliśmy - prorockie objawienie w kontekście wygnania lub prześladowania. Ezechiel był na wygnaniu w Babilonii. Jan pisał Apokalipsę z Patmos, gdzie był zesłany. Czy presja zewnętrzna i izolacja nie są same w sobie techniką indukcji wizji? Wymuszona asceza?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@aether)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 158

@Frania86 bardzo mocna obserwacja. Pozbawienie bodźców, izolacja, niepewność - to są warunki, które neurologicznie sprzyjają wizjom. Ale żadna z tych postaci nie mówiła 'doznałem wizji bo byłem prześladowany' - mówili 'Bóg mnie wybrał'. Jak oceniasz, że jedno nie wyklucza drugiego?


Odpowiedz
Wpisy: 539
(@mandragorka)
Połączone: 9 miesięcy temu

William James pisał o tym, że warunki psychologiczne mogą być 'bramą', ale nie 'treścią' doświadczenia. Deprywacja sensoryczna otwiera drzwi - ale co przez te drzwi wchodzi, to już inna kwestia. To moim zdaniem jedno z niewielu naprawdę mądrych rozróżnień w religioznawstwie.


Odpowiedz
Wpisy: 179
(@krystynka-1)
Połączone: 1 rok temu

Czytam tę dyskusję i muszę dodać coś z własnego doświadczenia, bo to nie jest dla mnie tylko teoria. Kiedyś miałam sen, który był zupełnie inny niż cokolwiek wcześniej - taki 'twardszy', bardziej obecny. I do dziś nie wiem, czy to była jakaś forma objawienia, czy mózg mi coś zgotował. Ale po przeczytaniu tej rozmowy zaczynam myśleć, że ta granica może być celowo nieostra.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@seraphina)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 250

@Krystynka.1 ta nieostrość jest kluczem. Tradycje, o których rozmawiamy, rzadko mówią 'to była tylko psychika' albo 'to był czysty Bóg'. Shamańskie podejście jest takie, że duchy i psychika nie są osobnymi terytoriami - jedno przenika drugie. Może warto zamiast pytać 'skąd to przyszło' zapytać 'co z tym zrobisz'.


Odpowiedz
(@czarodziej)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 289

@Seraphina to ciekawe, co mówisz o psychice i duchach jako przenikających się terytoriach. Ale chciałem wrócić do czegoś konkretnego - czy w tradycji runicznych jest coś podobnego do inka shomei w zen? Jakiś moment, gdzie ktoś z zewnątrz potwierdza, że wizja jest autentyczna?


Odpowiedz
(@seraphina)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 250

@Czarodziej w tradycji nordyckiej nie ma tak sformalizowanego potwierdzenia jak w zen. Völva działała bardziej przez społeczną reputację - jeśli jej wieszczenia się sprawdzały, jej autorytet rósł organicznie. To zupełnie inny model niż hierarchia mistrz-uczeń. Ale ciekawi mnie, czy to nie jest właśnie słabszy punkt - co z pierwszą wizją, zanim jest historia?


Odpowiedz
Wpisy: 370
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

To, co Seraphina mówi o reputacji, bardzo mi coś przypomniało. Biblijna tradycja ma na to konkretne kryterium - fałszywy prorok to taki, którego proroctwo się nie spełnia. Deuteronomium mówi to wprost. Czyli weryfikacja jest odroczona w czasie. Ale co z proroctwami, które są z definicji niesprawdzalne za życia proroka?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@aether)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 158

@Niezapominajka_68 to jest jeden z najciekawszych paradoksów tej tradycji. Jeremiasz był wielokrotnie oskarżany o fałszywe proroctwo - przez współczesnych. Dopiero późniejsi redaktorzy ksiąg ustalili, że miał rację. Czyli weryfikacja bywa pośmiertna i dokonywana przez tych, którzy mają już motywację, żeby go uwierzytelnić. Jak to oceniasz z punktu widzenia kryteriów, o których rozmawiamy?


Odpowiedz
Wpisy: 377
(@frania86)
Połączone: 1 rok temu

Pośmiertna weryfikacja to coś, co mnie niepokoi w tym schemacie. Bo wtedy interpretatorzy mają ogromną władzę - mogą dobrać proroctwa do faktów, nie fakty do proroctw. Czy jest jakaś tradycja, która ma mechanizm ochronny przed tym rodzajem nadinterpretacji?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ostroika)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 464

@Frania86 islam próbuje rozwiązać to przez koncepcję mutawatir - relacji przekazanej przez tak wielu niezależnych świadków, że fałszerstwo byłoby statystycznie niemożliwe. Ale nawet tam mamy debatę o hadisach - ile łańcuchów przekazu wystarczy? Żadna tradycja nie znalazła tu idealnego rozwiązania, bo problem jest epistemologiczny, nie tylko teologiczny.


Odpowiedz
Wpisy: 401
(@kostroma)
Połączone: 4 miesiące temu

Słucham i mysle, że gdzies po drodze zginął mi wątek z początku - mówiliśmy o tym jak objawienie przychodzi, a teraz rozmawiamy głównie o tym jak je weryfikować. Czy to nie są dwa różne pytania? Bo mnie bardziej ciekawi ten moment 'przed' - co czuje ciało kapłana, zanim jeszcze cokolwiek powie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zdzichu57)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 734

@Kostroma masz rację, że te dwa pytania się mieszają. Ale myślę, że one są połączone - bo tradycje, które kładły nacisk na somatykę objawienia, miały inne kryteria autentyczności niż te oparte na tekście. Szaman drgający to jest sam dowód. Prorok piszący księgę to już wymaga zewnętrznej weryfikacji.


Odpowiedz
Wpisy: 179
(@krystynka-1)
Połączone: 1 rok temu

To zestawienie szamana z prorokiem-pisarzem coś mi uświadomiło. Jak piszesz słowo, możesz je zmienić, zanim trafi do czytelnika. Ekstatyczne drgania są natychmiastowe i publiczne - nie możesz ich cofnąć. Czy nie jest tak, że oralność i piśmienność zmieniają samą naturę objawienia, nie tylko jego przekaz?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mandragorka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 539

@Krystynka.1 to bardzo celna obserwacja i myślę, że Walter Ong pisał o czymś podobnym w kontekście oralności i piśmienności w kulturach pierwotnych. Słowo mówione ma inny ciężar - jest zdarzeniem, nie przedmiotem. Ale chciałabym dopytać - czy uważasz, że tradycje oparte na piśmie tracą coś z autentyczności ekstatycznej, czy tylko ją inaczej kodują?


Odpowiedz
Wpisy: 184
(@basieńka)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam, że wchodzę z prostym pytaniem po tej filozofii, ale - czy ktoś wie, jak wygląda to cieleśnie u konkretnych mistyków? Mam na myśli nie ogólnie, ale na przykład Hildegarda z Bingen podobno miała wizje połączone z migrenami. Teresa z Ávila traciła przytomność. Czy to nie są zwykłe stany dysocjacyjne?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@aether)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 158

@Basieńka to jest pytanie, które zadawali już William James i później psychiatrzy religioznawczy. I odpowiedź jest nierozstrzygalna - te same objawy można opisać jako migrenę i jako wizję, i żaden z tych opisów nie wyklucza drugiego. Teresa sama pisała, że jej ciało ją 'opuszczało'. Neurolog powie 'dysocjacja'. Teresa powiedziała 'lewitacja'. Który opis jest pełniejszy?


Odpowiedz
Wpisy: 250
(@seraphina)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie. I dlatego mnie zawsze bardziej interesuje pytanie o treść niż o mechanizm. Co ta wizja powiedziała, co zrobiła z człowiekiem i jego wspólnotą - to jest mierzalne historycznie. Hildegarda napisała traktaty medyczne, teologiczne, muzykę. Efekt był twórczy i trwały. Czy to nie jest inne kryterium autentyczności niż weryfikacja proroctwa?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 370

@Seraphina ale to kryterium owocności też można podważyć. Wiele destruktywnych ruchów religijnych wyrosło z autentycznych - zdaniem wyznawców - wizji założycieli. Jim Jones też był podobno charyzmatycznym kaznodzieją z doświadczeniami religijnymi. Owocność mierzona przez kogo i w jakim czasie?


Odpowiedz
Wpisy: 377
(@frania86)
Połączone: 1 rok temu

To jest naprawdę trudne. Bo mamy z jednej strony Hildegardę, z drugiej Jonesa, i oba przypadki zaczynają się od kogoś w stanie ekstatycznym, kto twierdzi, że otrzymał objawienie. Czy jest jakakolwiek cecha formalna - nie treściowa - która je odróżnia na etapie samego doświadczenia?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ostroika)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 464

@Frania86 Ibn Arabi rozróżniał między kashf - odsłonięciem prawdziwym - a 'złudzeniem wyobraźni'. Kryterium było dla niego wewnętrzne: czy wizja prowadzi do ekspansji miłości i wiedzy, czy do zamknięcia i kontroli nad innymi. To subiektywne, ale jednak jest kryterium treściowym, nie tylko formalnym. Może nie ma żadnego czysto formalnego kryterium?


Odpowiedz
Wpisy: 289
(@czarodziej)
Połączone: 4 miesiące temu

To, co Ostroika pisze o Ibn Arabim, brzmi podobnie do tego, co Aether mówiła o koanach zen - sprawdzasz nie sam stan, ale co z nim robisz. Ale mam pytanie do Aether - czy w tradycji tybetańskiej jest coś podobnego? Bo tam chyba są bardzo konkretne techniki wywoływania wizji, nie tylko ich oceny.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@aether)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 158

@Czarodziej tak, i to jest istotna różnica. Tybetański Bön i buddyzm wadżrajany mają coś, czego grecka wyrocznia czy hebrajski prorok nie mieli - systematyczną mapę stanów. Dzogczen opisuje bardzo precyzyjnie, jakie znaki towarzyszą autentycznemu rigpa, a jakie są produktem klesz. Całe teksty jak Bardo Thodol to instrukcje rozróżniania. Ale uwaga - ta mapa jest użyteczna tylko dla kogoś przeszkolonego w jej czytaniu.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: