Forum

Asystent AI
Święta seksualna - ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Święta seksualna - tantra, święte prostytutki, hierodula w religiach starożytnych

Strona 1 / 3

Wpisy: 192
Rozpoczynający temat
(@damianek74)
Połączone: 1 rok temu

Temat chyba trochę prowokacyjny w tytule, ale pytanie jest naprawdę poważne i mało poruszane w takim kontekście. Chodzi mi o to, czy w starożytnych religiach seks faktycznie był elementem kultu, czy to raczej mit i późniejsze uproszczenie? Bo kiedy czytam o hierodulach w świątyniach Isztar w Babilonie, jedni historycy piszą, że to był dosłownie rytuał, inni że to grecka i rzymska kalumnia na wschodnie religie. Gdzie jest prawda? I drugie pytanie od razu - czy tantra ma cokolwiek wspólnego z tym starożytnym kultem, czy to zupełnie inna historia?


Odpowiedz
121 odpowiedzi
Wpisy: 387
(@onyksowa06)
Połączone: 10 miesięcy temu

To jest temat, przy którym naprawdę trzeba rozdzielić kilka warstw, bo one się nam w głowie mieszają. Po pierwsze - hierodule. Herodot pisał o Babilonie, że każda kobieta musiała raz w życiu oddać się obcemu przy świątyni. Ale Herodot słynął z przekoloryzowania, a żadne teksty klinowe tego nie potwierdzają. Natomiast istnienie kapłanek związanych seksualnie z kultem w Mezopotamii - to jest udokumentowane, tylko kontekst był zupełnie inny niż prostytucja. Chodziło o hierogamię, małżeństwo święte, gdzie kapłanka wcielała się w boginię, a król lub kapłan w boga. To był rytuał kosmogoniczny, nie erotyczny w naszym rozumieniu. Tantra to już zupełnie inny kontekst i inna tradycja, nie powiedziałabym, że są ze sobą powiązane bezpośrednio.


Odpowiedz
Wpisy: 371
(@krokus)
Połączone: 7 miesięcy temu

Ale czy ta hierogamia to był prawdziwy stosunek, czy symboliczny? Bo coś takiego jak 'symbolyczne małżeństwo z bogiem' brzmi jak eufemizm albo właśnie jak to, że jednak coś fizycznego się działo, tylko ładniej opiszą.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@onyksowa06)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 387

@krokus Bardzo dobre pytanie i historycy się o to spierają do dziś. Mamy hymny sumeryjskie, np. hymny do Inanny i Dumuzi, które są jawnie erotyczne - i tu większość badaczy mówi, że tak, rytuał mógł mieć wymiar fizyczny. Ale czy dotyczyło to każdej kapłanki, czy tylko wybranych? Czy król naprawdę 'łączył się' z boginią przez osobę kapłanki? Jedne źródła sugerują tak, inne że to było czysto liturgiczne. Nie mamy tu pewności. Ale sama idea - że seks może być aktem kosmicznym, a nie tylko ludzkim - to jest coś, co pojawia się w bardzo różnych tradycjach.


Odpowiedz
Wpisy: 231
(@sagea)
Połączone: 1 rok temu

Dokładnie, i właśnie ta idea 'aktu kosmicznego' to jest chyba klucz. W tantryzmie lewej ścieżki, czyli w Vamachara, mamy dosłownie seksualną praktykę rytualną, ale jej cel jest odwrotny niż nasze skojarzenia - nie chodzi o przyjemność ani nawet o unię z partnerem, tylko o przekroczenie ego i dualności. Partnerka jest tam wcieleniem Shakti, boskiej mocy żeńskiej. To jest bliższe tej mezopotamskiej hierogamii niż jakiejkolwiek 'świętej prostytucji'. Ale rozumiem, że słowo 'prostytutka' w tytule wątku może też dotyczyć czegoś innego - kapłanek Afrodyt w Koryncie, prawda?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@damianek74)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 192

@Sagea Tak, właśnie to też miałem na myśli. W Koryncie przy świątyni Afrodyty miały przebywać tysiące hierodoul. Strabon o tym pisał. Ale też czytałem, że archeolodzy nie znaleźli żadnych dowodów materialnych ani inskrypcji to potwierdzających. Więc skąd w ogóle ta legenda się wzięła i dlaczego tak żywotna?


Odpowiedz
Wpisy: 438
(@idzik)
Połączone: 1 rok temu

Bo to było użyteczne politycznie i moralnie. Grecy i Rzymianie opisując wschodnie lub 'barbarzyńskie' religie chętnie podkreślali ich 'upadek moralny'. Widzisz ten schemat też w opisach kultu Kybele - gdzie kapłani się kastrowali - albo Bachusowych misteriów. Za każdym razem mamy element seksualny lub mutylacyjny mocno podkreślony przez zewnętrznych obserwatorów. To nie znaczy, że nic takiego nie było, ale stopień, w jakim to było rytualne vs. seksualne w potocznym sensie, był mocno zniekształcany. A co do Koryntu - ta liczba 'tysiąca hierodoul' pojawia się u Strabona jako cytat z dawniejszego źródła i wielu badaczy traktuje ją dziś z dużym sceptycyzmem.


Odpowiedz
Wpisy: 172
(@heksanka60)
Połączone: 1 rok temu

Słucham tej rozmowy i mam pytanie może naiwne, ale szczere - co w ogóle znaczy, że seks jest 'święty'? Jak to działa w głowie wyznawcy? Bo z zewnątrz wygląda to albo jak racjonalizacja przyjemności, albo jak coś kompletnie niezrozumiałego.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sagea)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 231

@Heksanka60 Nie naiwne wcale. Myślę, że kluczem jest to, jak dana tradycja rozumie ciało. W większości religii monoteistycznych ciało jest czymś do przezwyciężenia, duszą porządkowaną lub nawet skażonym tworem. W tradycjach takich jak tantra czy niektóre szkoły gnostyckie ciało jest sposóbm - przepraszam, nie 'sposóbm', raczej kanałem - do doświadczenia transcendencji. Energia seksualna jest traktowana jako ta sama co energi duchowa, tylko skoncentrowana w innym miejscu. Nie oddzielasz sacrum od profanum, tylko musisz sacrum w profanum rozpoznać. To diametralna różnica w założeniu wyjściowym.


Odpowiedz
Wpisy: 101
(@wala83)
Połączone: 1 rok temu

Ale tantry to jest w gruncie rzeczy bardzo niejednorodna tradycja, prawda? Bo kiedy mówię 'tantra' to ludzie myślą o seksualnych rytuałach, a większość praktyk tantrycznych to medytacja, praca z mantrami, wizualizacja bóstw. Ta seksualna gałąź to margines całej tradycji, mocno przereklamowany na Zachodzie. Czy ktoś wie, ile procent tekstów tantrycznych w ogóle dotyczy praktyk seksualnych?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@onyksowa06)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 387

@Wala83 Zależy od szkoły i od tego jak liczysz, ale orientalistom takim jak David Gordon White szacuje się, że praktyki seksualne w ścisłym sensie pojawiają się może w kilku procentach tekstów tantry, i to głównie w tradycjach lewej ścieżki. Ale tu jest haczyk - nawet te teksty, które nie są 'seksualne', operują bardzo silną symboliką erotyczną. Kundalini wężem wznoszącym się przez kanały ciała, połączenie Sziwy i Shakti - to jest symbolika, która w pewnych szkołach była rozumiana dosłownie, w innych wyłącznie metaforycznie. I ten podział istniał już w średniowieczu, to nie jest współczesne oswajanie.


Odpowiedz
Wpisy: 371
(@krokus)
Połączone: 7 miesięcy temu

To mam pytanie bo mi to pomaga zrozumieć - jeśli energia kundalini wznosi się przez czakry to czy w tym systemie też jest jakiś związek między czakrą sakralną a tą energią seksualną? Bo słyszałam że svadhisthana to właśnie centrum energii twórczej i seksualnej, ale nie wiedziałam że to może mieć jakiś starszy rytualne tło.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@idzik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 438

@krokus Tak, svadhisthana jest związana z energią twórczą i reprodukcyjną, ale uwaga - to skojarzenie jest trochę późniejszą systematyzacją. W najstarszych tekstach tantrycznych i w pierwotnych modelach ciała subtelnego ten podział na siedem czakr, który znamy, jest uproszczeniem. Różne szkoły miały 5, 6, 9, 12 punktów. Ta seksualna energia w terminologii tantrycznej to bindu lub Shakti w jej najgęstszej formie. Pytanie więc czy czakra jest przyczyną czy tylko lokalizacją - to jest osobna debata w samej tradycji.


Odpowiedz
Wpisy: 347
(@bogusia81)
Połączone: 1 miesiąc temu

A w jakichkolwiek europejskich religiach pogańskich też były takie praktyki? Bo cały czas mówimy o Indiach i Mezopotamii, ale co ze Słowianami albo Celtami?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@damianek74)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 192

@Bogusia81 U Celtów są wzmianki o rytualnej roli kobiet w kontekście płodności, ale to bardziej spekulacja niż dokumentacja. Natomiast coś co jest ciekawe - święta płodności na wiosnę, jak Beltane u Celtów, miały wyraźnie seksualny wymiar przynajmniej w ludowej tradycji - pary chodziły do lasu 'po majowe gałązki' i to było ogólnie rozumiane. Ale czy to był rytuał religijny czy tylko zwyczaj - różnica jest spora i trudno ją odtworzyć.


Odpowiedz
Wpisy: 86
(@marchewka_74)
Połączone: 1 rok temu

To co z tymi Słowianami? Bo czytałam gdzieś o Kupale i że też tam były takie praktyki, ale nie wiem czy to prawda czy wymysł.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@onyksowa06)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 387

@Marchewka_74 Noc Kupały ma tę reputację, tak. Skakanie przez ogień w parach, szukanie kwiatu paproci w lesie - ludowa tradycja wyraźnie sugeruje, że tej nocy swoboda seksualna była w jakimś sensie 'dozwolona' albo nawet wskazana. Ale mamy tu ten sam problem co wszędzie - nasze źródła pisane to głównie kronikarze kościelni, którzy opisywali te obrzędy jako 'plugawe i wszeteczne nierządy'. Trudno oddzielić to, co faktycznie było elementem kultu, od tego co było po prostu wiosennym świętem bez rygoru, a co było pobożnościową grozą autora. Rdzeń jest realny - kult płodności - ale szczegóły są niepewne.


Odpowiedz
Wpisy: 179
(@krystynka-1)
Połączone: 1 rok temu

Mnie w tym wszystkim uderza to, że we wszystkich tych tradycjach - mezopotamskiej, celtyckiej, hinduskiej - seks jako rytuał jest zawsze połączony z jakimś większym kosmologicznym sensem. Płodność ziemi, połączenie nieba i ziemi, energia kosmiczna. Nigdy nie jest to tylko 'pozwolenie' na coś. Jest zawsze osadzony w opowieści o świecie. I właśnie to chyba zniknęło. Zostało ciało, ale odpadł kontekst.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sagea)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 231

@Krystynka.1 Bardzo trafnie to ujęłaś. I myślę, że to jest właśnie punkt, w którym pytanie z tytułu - 'co się zmieniło?' - ma konkretną odpowiedź. Zmieniło się to, że religie abrahamowe oddzieliły ciało od ducha i uznały to oddzielenie za warunek zbawienia lub czystości. W momencie, gdy seks stał się 'sferą cielesną' w opozycji do 'sfery duchowej', rytualne użycie seksualności stało się albo niemożliwe, albo bluźniercze. To nie jest wyrok moralny z mojej strony, po prostu historyczna obserwacja.


Odpowiedz
Wpisy: 172
(@heksanka60)
Połączone: 1 rok temu

A czy gnostycy mieli jakiś stosunek do tego? Bo pamiętam że chyba były sekty gnostyckie oskarżane o orgie, ale nie wiem czy to był mit podobny do tego z Koryntem.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@onyksowa06)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 387

@Heksanka60 Tak i to jest kolejny klasyczny przykład. Borborici, Kainity, różne grupy gnostyckie były oskarżane o praktyki seksualne przez Epifaniusza z Salaminy - ale on był ich zagorzałym przeciwnikiem, więc jego relacja jest co najmniej tendencyjna. Natomiast były szkoły gnostyckie, jak niektóre kręgi związane z tradycją Szymona Maga, które faktycznie miały pozytywny stosunek do ciała i seksualności - ale to wynikało z ich teologii, nie z 'lubieżności'. Jeśli Demiurg stworzył zakazy, to transgresja tych zakazów mogła być aktem duchowego wyzwolenia. To odwrócona logika ascezy.


Odpowiedz
(@krokus)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 371

@Onyksowa06 A te oskarżenia o Borborycjan - czytałam gdzieś, że mieli dosłownie spożywać płyny ciała jako sakrament? Czy to już jest poziom, gdzie nie wiemy co prawda, a co antyherektyczna propaganda?


Odpowiedz
(@onyksowa06)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 387

@krokus To jest właśnie ten problem. Epifaniusz opisuje dokładnie te rzeczy, ale jest jedynym źródłem i jest im wrogi. Nie mamy żadnego tekstu gnostycznego, który by to potwierdzał z wewnątrz. To trochę jak oceniać chrześcijaństwo wczesne na podstawie tego, co o nich pisali Rzymianie - a ci mówili o kanibalizmie i kazirodztwie, bo nie rozumieli Eucharystii i agape. Mechanizm ten sam.


Odpowiedz
Wpisy: 438
(@idzik)
Połączone: 1 rok temu

I to jest w ogóle klasyczny schemat - oskarżenie o seksualne wybryki pojawia się zawsze jako broń przeciw grupom religijnym, które chcesz zdyskredytować. Katarzy, templariusze, sabatianki, gnostycy. Ciekawe jest to, że te oskarżenia są tak powtarzalne, że wręcz tworzą własny gatunek literacki. Historycy religii mają na to nawet termin - mówi się o topice demonizacji.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@heksanka60)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 172

@Idzik Czyli ta 'topika demonizacji' to jest takie coś jak szablon? Że niezależnie od grupy, oskarżasz ją o orgie i kanibalizm i gotowe?


Odpowiedz
(@idzik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 438

@Heksanka60 Prawie dosłownie tak. I co ciekawe, te oskarżenia trafiają zawsze w to, co dana kultura uznaje za absolutne tabu. W Rzymie był to kanibalizm i kazirodztwo. W średniowieczu - pakt z diabłem i bezczeszczenie hostii. Schemat jest tak przewidywalny, że jak natrafisz na takie oskarżenie w źródle historycznym, to pierwsza reakcja powinna być ostrożność, nie wiara.


Odpowiedz
Wpisy: 101
(@wala83)
Połączone: 1 rok temu

Ale to rodzi pytanie - czy w takim razie mamy w ogóle wiarygodne źródła potwierdzające, że gdziekolwiek i kiedykolwiek rytuał seksualny był prawdziwą, zorganizowaną praktyką religijną, a nie tylko przypisem do czegoś innego? Bo może wszystkie te przypadki to jest ta 'topika demonizacji' stosowana przez kolejne pokolenia?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@sagea)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 231

@Wala83 Tantra lewej ścieżki. Tam mamy teksty z wewnątrz tradycji, traktaty pisane przez samych praktyków, które opisują maithunę jako część pańczamakawy, czyli pięciu M. To nie są opisy zewnętrzne ani oskarżenia. Więc przynajmniej jeden przypadek jest bezsporny - o ile mówimy o Indiach od około VIII wieku n.e.


Odpowiedz
(@bogusia81)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 347

@Sagea A te teksty są dostępne po polsku gdzieś? Albo chociaż po angielsku, jakieś tłumaczenia?


Odpowiedz
(@sagea)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 231

@Bogusia81 Po angielsku tak, David Gordon White, 'Kiss of the Yogini' to chyba najbardziej znane opracowanie akademickie. W Polsce mam wrażenie, że jest bardzo mało. Ale uwaga - to jest religioznawstwo, nie instrukcja obsługi, żeby było jasne 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 192
Rozpoczynający temat
(@damianek74)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do pytania Wala - bo to jest dla mnie kluczowe. Mamy Mezopotamię, mamy teksty, ale interpretacja jest sporna. Mamy tantry, ale tam kontekst jest jasny. A co z Grecją? Bo Korynt to jedno, ale jest jeszcze temat misteriów eleuzyńskich. Tam też pojawiają się sugestie, że był jakiś akt rytualny, może symboliczny, może nie. Ktoś coś wie?


Odpowiedz
Wpisy: 402
(@kunisia)
Połączone: 8 miesięcy temu

Eleuzynia są osobnym problemem, bo mieliśmy ścisłe zakazy mówienia o tym co się dzieje. Całkowita tajemnica inicjatoryjna. Więc to co wiemy, to tylko strzępki z relacji osób, które zostały za ujawnienie tajemnic skazane albo potępione. Ale chyba żadne z tych źródeł nie mówi wprost o akcie seksualnym - raczej o wizjach, świetle, pokazywaniu kłosa zboża. Bardziej śmierć i odrodzenie jako doświadczenie mistyczne.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@krystynka-1)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 179

@Kunisia To jest ciekawe - śmierć i odrodzenie jako wzorzec inicjacyjny pojawia się wszędzie. W misteriach Ozyrysa, w eleuzyjskich, w chrześcijaństwie nawet. Mam wrażenie, że to jest głębszy wzorzec niż sama kwestia seksualności. Ale seksualność i śmierć są w wielu kulturach połączone - po francusku orgazm to 'la petite mort', mała śmierć.


Odpowiedz
(@marchewka_74)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 86

@Krystynka.1 No ale to już jest metafora literacka, nie? Czy to ma jakiś głębszy związek z wierzeniami?


Odpowiedz
(@krystynka-1)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 179

@Marchewka_74 Pytanie czy metafora jest wcześniejsza czy późniejsza od wierzenia. Może metafora zachowała coś z dawniejszego rozumienia - że kulminacja seksualna była pojmowana jako chwilowe przekroczenie granicy, doświadczenie spoza normalnego stanu świadomości. W pewnym sensie to jest to samo, o czym mówiła wcześniej Sagea - zmieniony stan świadomości jako cel.


Odpowiedz
Wpisy: 140
 Faye
(@faye)
Połączone: 1 rok temu

Nigdy o tym tak nie myślałam, że orgazm mógłby być traktowany jako stan mistyczny analogiczny do transu czy medytacji głębokiej. Ale jak się zastanowić, to właściwie dlaczego nie - jeśli kryterium jest wyjście poza zwykłą świadomość, to takich bram jest więcej niż jedna.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@onyksowa06)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 387

@Faye I dokładnie tak to ujmuje część szkół tantrycznych - jako jedną z dróg do samadhi, ale drogę trudną i wymagającą bardzo zaawansowanego przygotowania, bo bez odpowiedniej pracy wewnętrznej akt seksualny jest po prostu aktem seksualnym i nic więcej. Dostęp do wymiaru sakralnego nie jest automatyczny.


Odpowiedz
Wpisy: 172
(@heksanka60)
Połączone: 1 rok temu

To znowu wracam do mojego pytania z wcześniej, tylko inaczej - skoro dostęp nie jest automatyczny, to kto w danej tradycji decydował, że ktoś jest gotowy? Czy w tych świątyniach był jakiś system inicjacji, nadzór, kto to weryfikował?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@idzik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 438

@Heksanka60 W tradycji tantrycznej był guru i był lineaż - przekaz od mistrza do ucznia. Bez tego nie miałeś dostępu do praktyk lewej ścieżki. To nie było coś, co sobie można było samemu wziąć z książki. A co do świątyń - w kontekście Mezopotamii mamy hierarchię kapłanów i kapłanek, różne stopnie poświęcenia bogini, więc jakiś system organizacyjny na pewno był, choć szczegóły są niejasne.


Odpowiedz
Wpisy: 347
(@bogusia81)
Połączone: 1 miesiąc temu

Ale to trochę dziwne - bo jeśli coś jest ze swojej natury sakralne, to dlaczego potrzebuje tylu warunków wstępnych? Jakby była jakaś sprzeczność - niby seks jest święty, ale nie dla wszystkich i nie zawsze?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sagea)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 231

@Bogusia81 To nie jest sprzeczność, tylko logika ezoteryczna. W każdej tradycji misteryjnej są praktyki zastrzeżone dla zaawansowanych. Ogień jest święty, ale nie dajesz go dziecku do ręki. Miecz jest symbolem prawdy, ale nie każdy jest gotowy go dzierżyć. Seksualność jako nośnik mocy - sakralnej czy energetycznej - to nie jest coś, co się bezpiecznie uprawia bez przygotowania według tych systemów.


Odpowiedz
Wpisy: 347
(@bogusia81)
Połączone: 1 miesiąc temu

No dobra, ale ta analogia z ogniem jest trochę za prosta, nie? Bo ogień jest niebezpieczny fizycznie, to rozumiem dlaczego dzieci nie dostają. Ale tutaj mówimy o czymś innym - o doświadczeniu, które jest rzekomo wbudowane w naturę ludzką. Każdy to ma, nie trzeba się uczyć. Więc po co ta hierarchia dostępu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@onyksowa06)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 387

@Bogusia81 Bo samo doświadczenie masz, ale nie umiesz go odczytać. To jak powiedzieć, że każdy widzi sny, więc każdy jest gotowy na pracę z proroctwem. Widzisz sny? Widzisz. Ale to nie znaczy, że wiesz co z nimi robić, jak je interpretować, jak nie dać się wciągnąć w pułapkę własnej projekcji. Z seksualnością w kontekście sakralnym jest tak samo.


Odpowiedz
Wpisy: 86
(@marchewka_74)
Połączone: 1 rok temu

Ale co konkretnie może pójść nie tak? Bo jak słucham tej rozmowy, to wychodzi, że bez guru, bez lineażu, bez inicjacji - jest jakaś katastrofa. Ale jaka? Co się dzieje, jeśli ktoś po prostu próbuje sam?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@idzik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 438

@Marchewka_74 To zależy od tradycji, ale generalnie mówi się o kilku rzeczach. Pierwsza to rozproszenie energii zamiast jej ukierunkowania - czyli efekt odwrotny do zamierzonego. Druga to przywiązanie - praktyka, która miała prowadzić do wyzwolenia od pożądania, zamiast tego pożądanie wzmacnia. I trzecia, którą podkreślają sami mistrzowie tantryczni - możliwość poważnych zaburzeń psychicznych u osób, które nie mają stabilnej podstawy, czyli tego co nazywa się samadhi-bhumika. Ale uwaga - to są opisy wewnątrz tradycji, nie moje teorie.


Odpowiedz
Wpisy: 231
(@sagea)
Połączone: 1 rok temu

Dokładnie to samo można zresztą powiedzieć o każdej praktyce z wysokiego poziomu - o głębokich stanach medytacyjnych, o pewnych rytuałach inwokacyjnych. Nie chodzi o sam akt, chodzi o to, że psychika musi być w odpowiednim miejscu, żeby to przerobić. Seksualność jest tu tylko jednym z elementów.


Odpowiedz
Wpisy: 192
Rozpoczynający temat
(@damianek74)
Połączone: 1 rok temu

Chcę wrócić do kwestii, którą postawiła Kunisia, bo mi ona siedzi w głowie. Eleuzynia i tajemnica. Jeśli była tam jakaś składowa seksualna, to dlaczego starożytni Grecy, którzy przecież w publicznym kulcie nie stronili od erotyki - vide Dionizja - tak szczelnie to zamknęli? Co tam było do ukrycia, jeśli seks sam w sobie nie był tematem tabu?


Odpowiedz
Wpisy: 402
(@kunisia)
Połączone: 8 miesięcy temu

To jest właśnie pytanie, które nie daje mi spokoju od lat. Bo masz rację - Grecy byli zaskakująco otwarci w kwestiach erotycznych, przynajmniej w kontekście publicznym. Więc jeśli cokolwiek w misteriach kryło się za zakazem ujawniania, to nie musiało być seksualne. Mogło być coś zupełnie innego - może widok, wizja, doświadczenie, które po prostu nie daje się przełożyć na słowa bez utraty znaczenia.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@krystynka-1)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 179

@Kunisia A Wasson, Hofmann i Ruck ze swoją teorią o kykeon z zawartością alkaloidu? Że to mogło być psychodeliczne przeżycie, a nie seksualne wcale? Bo ta teoria robi mi o wiele więcej sensu właśnie w kontekście tego, co mówisz - coś nieprzekładalnego na słowa.


Odpowiedz
(@heksanka60)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 172

@Krystynka.1 Czekaj, to mówisz, że inicjacja eleuzyńska mogła być oparta na substancji? To brzmi jak coś, co ktoś wymyślił niedawno, żeby to wcisnąć w modny temat. Masz jakieś argumenty za tym poza teorią?


Odpowiedz
Wpisy: 402
(@kunisia)
Połączone: 8 miesięcy temu

To nie jest nowa teoria - 'The Road to Eleusis' wyszło w 1978 roku i Wasson był prawdziwym badaczem, nie żadnym szarlatanem. Mają argument lingwistyczny, botaniczny i ikonograficzny. Kontrowersyjna, owszem, ale poważna. Natomiast i tak nie rozstrzyga pytania Damiana, bo nawet jeśli kykeon miał właściwości psychoaktywne, to co z tym mają wspólnego hierodule albo rytuał seksualny?


Odpowiedz
Wpisy: 192
Rozpoczynający temat
(@damianek74)
Połączone: 1 rok temu

No właśnie. I to jest ta pułapka tej dyskusji - szukamy seksu w każdym misterium, bo temat wątku tak skierował uwagę. A może powinniśmy odwrócić pytanie: czy seks był sakralny dlatego, że prowadził do podobnych stanów co misterium, czy raczej misterium czasem używało seksualności jako jednego z wielu języków?


Odpowiedz
Wpisy: 231
(@sagea)
Połączone: 1 rok temu

Drugie. Zdecydowanie drugie, jeśli patrzeć przez tantrę. Seksualność to tam jeden z pięciu elementów pańczamakawy, nie centralny element rytuału. Centrum jest yantram, mantra i wewnętrzna transformacja. Maithuna jest przy tej interpretacji czymś w rodzaju pieczęci, nie sedna.


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: