To mnie prowadzi do pytania o to, co właściwie przetrwało z tekstów sakralnych ogólnie. Bo mam takie wrażenie, że zawsze jest selekcja - przetrwało to, co ktoś uznał za warte kopiowania, co miało zaplecze instytucjonalne, co nie było zbyt niebezpieczne politycznie. I to dotyczy każdej tradycji, nie tylko mezopotamskiej.
To prawda, ale nie chciałabym żebyśmy wpadli w pułapkę zakładania, że każda 'utracona' tradycja była świetna i egalitarna, a zniszczyły ją złe patriarchalne systemy. Hierodula w niektórych kontekstach mogła być kobietą, która nie miała wyboru - oddaną do świątyni przez rodzinę bez pytania jej o zdanie. Sakralizacja czegoś nie znaczy automatycznie, że to było dobrowolne.
I to jest chyba kluczowe rozróżnienie, które w tym wątku cały czas trochę ginie - między teologią (co dana tradycja twierdziła o roli ciała i seksualności) a praktyką społeczną (co faktycznie działo się z konkretnymi ludźmi w konkretnych świątyniach). Można mieć przepiękną teologię sakralności ciała i jednocześnie bardzo opresyjną praktykę. Te dwie rzeczy nie są ze sobą sprzeczne.
No tak, bo wchodząc w ten temat, miałam gdzieś z tyłu głowy tę wizję kapłanki Isztar jako kogoś wolnego, z autorytetem, oddanej bogini z własnej woli. I teraz mi Onyksowa i Idzik mówią, że to może być kompletna projekcja. Trochę smutne.
Okej, to teraz mam głowę lekko skręconą. Bo z jednej strony rozumiem, że nie możemy idealizować. Ale z drugiej - czy to znaczy, że w ogóle nie było kultur, gdzie seksualność rytualna dawała kobietom jakiś rzeczywisty status, władzę, autonomię? Czy to zawsze był mit?
To chyba pytanie, na które żadne z nas nie odpowie definitywnie, bo materiał źródłowy jest taki, jaki jest. Ale może właśnie o to chodzi w tym temacie - że to pytanie w ogóle jest ważne. Że historia religii przez długi czas go nie stawiała, bo zakładała z góry, że seksualność i sacrum to dwie różne strefy. I dopiero jak zaczęto pytać, zaczęto też dostrzegać, że luki w źródłach mogą być same w sobie znaczące.
To co napisał Damianek na końcu chyba podsumowuje ten wątek lepiej niż cokolwiek - że samo pytanie jest ważne. Ale mnie to nie zaspokaja, bo nadal nie wiem: czy jest choć jeden konkretny przypadek - jedna kultura, jedna tradycja - gdzie mamy coś więcej niż domysły? Gdzie możemy powiedzieć: tutaj rytualna seksualność dawała kobietom realną pozycję, i mamy na to dowód, a nie tylko tekst potępiający albo romantyczną interpretację z XIX wieku?
