Słucham tego i mam pytanie może naiwne - czy gdzieś jest opisane jak prorocy dochodzili do siebie po tych doświadczeniach? Mam na myśli dosłownie - czy jedli, czy spali, czy potrzebowali dużo czasu? Bo to by coś mówiło o intensywności tych stanów.
Ojej, nie wiedziałam że Daniel chorował po wizjach. To brzmi bardzo ciężko. Czy w islamie jest coś podobego co Muhammad musiał dochodzić do siebie po objawieniach albo że miał jakieś konsekwencje fizyczne które trwały?
Ten motyw fizycznego ciężaru jest bardzo ciekawy bo pojawia się niezależnie - w praktykach szamańskich też mówi się że ciało po głębszym transie jest cięższe, jakby 'zakorzenione'. Słyszałam to od osób pracujących w tradycji tunguskiej. Nie wiem czy to ten sam mechanizm, ale wzorzec jest podobny.
Dobra, zaczynam się przekonywać że tu jest jakaś wspólna fizjologia. Ale mam ostatnie pytanie - skoro te stany są tak podobne fizycznie, to dlaczego treści są tak różne? Dlaczego jeden dostaje Torę a drugi Koran a trzeci Gaty? Jeśli to ten sam 'kanał', to czemu sygnał jest tak różny?
To rozróżnienie Wedrowca jest kluczowe i chyba nie doceniamy jak bardzo. Jeśli filtrowanie jest przedświadome - a na to wskazuje część badań nad doświadczeniami granicznymi - to mamy problem. Bo prorok nie mógłby wtedy sam ocenić czy 'słyszy' coś czystego, czy coś już przefiltrowanego przez własną psychikę. Czy ktokolwiek w tradycjach mistycznych próbował jakoś rozwiązać ten problem od wewnątrz?
Zatrzymajmy się chwilę bo chyba gdzieś umknął nam wątek który Jasminka podniosła - o trzech typach doświadczenia. Mamy powołanie, regularne słyszenie i ciągłą obecność. Czy te trzy typy mają też różną fizjologię? Bo dotąd mówimy o ciężarze, wyczerpaniu, chorobie - ale czy to dotyczy jednakowo wszystkich trzech?
To co Jasminka mówi ma sens jeśli spojrzeć na to energetycznie. Jednorazowe silne doświadczenie = wysoki koszt fizyczny. Stała, tła obecność = może być jak niesie prąd przez kabel, nie ma jednorazowego wyładowania. Ale czy jest jakikolwiek prorok opisywany jako 'zawsze w kontakcie' bez epizodów wyczerpania?
Ciekawe że mówicie o stałości i wyczerpaniu, bo w tradycjach szamańskich których trochę się uczę, te dwa elementy są celowo rozdzielone w treningu. Inicjacja - to jest ten moment wyczerpania, choroby, śmierci symbolicznej. Ale po niej szaman ma funkcjonować normalnie i wchodzić w trans kiedy chce, nie być stale 'otwarty'. Może prorocy też przeszli coś takiego i opisujemy tylko tę inicjacyjną fazę?
Dobra ale skoro mówimy o szamanach - czy szaman przechodzi inicjację i potem 'działa' sam kiedy chce, to jest zupełnie inna sytuacja niż prorok który twierdzi że Bóg zwraca się do niego kiedy Bóg chce, a nie kiedy prorok chce. Ta różnica wydaje mi się zasadnicza. Muhammad nie wywoływał objawień, one na niego przychodziły.
Diablica61 stawia bardzo ważne rozróżnienie - inicjatywa. I faktycznie to jest jedna z linii podziału w typologii prorockich doświadczeń. Prorocy abrahamiczni niemal zawsze podkreślają że nie wywołują kontaktu - on przychodzi z zewnątrz, często niespodziewanie. Szaman w klasycznym modelu ma technikę i może jej użyć. Ale czy Mojżesz u gorejącego krzewu nie jest dokładnie modelem szamańskim - niespodziewane spotkanie, bez żadnej techniki?
Właśnie to mnie zawsze zastanawiało przy Mojżeszu - on szedł paść owce, nie szukał żadnego objawienia. To brzmi bardzo inaczej niż np. Izajasz w świątyni który był w kontekście rytualnym. Czy miejsce i kontekst rytuału mogą zmieniać charakter doświadczenia? Pytam bo Izajasz miał wizję właśnie podczas liturgii, a to nie jest przypadkowe chyba.
To co Klaudia pyta to jest moim zdaniem sedno - czy kontekst (świątynia, pustynia, diaspora) zmienia samo doświadczenie czy tylko jego interpretację po fakcie? Bo jeśli mózg w stanie transowym i tak 'produkuje' podobne stany, to może kontekst wpływa tylko na to jak prorok to potem ubiera w słowa. Trochę jak sny - podobna fizjologia, ale treść inna u każdego.
Zaczynamy chyba dotykać czegoś ważnego - że te doświadczenia miały trwały wpływ na osobowość i funkcjonowanie tych ludzi. Czy jest jakiś prorok który miał silne doświadczenie i wrócił potem do normalnego życia jakby nic? Bo jeśli nie, to może właśnie ta trwałość jest tym co odróżnia doświadczenie prorockie od zwykłego transu czy snu?
Pytanie Melanii o to, czy ktoś wrócił do normalności po silnym doświadczeniu - to mnie też zaciekawiło. Ale czy my w ogóle mamy jakieś świadectwa proroków którzy mówiliby 'to się zdarzyło raz i na tym koniec'? Bo może ci, którzy wrócili do normalności, po prostu nie zostali zapamiętani? Historia zachowała tylko tych, którzy nie mogli przestać.
Edytka_S trafia w coś ważnego. W tradycji hebrajskiej jest wyraźne rozróżnienie między nabi - prorokiem powołanym - a zjawiskiem powszechnego prorokowania, które pojawia się kilkukrotnie jako zbiorowe uniesienie. Saul prorokuje razem z grupą proroków, a obserwatorzy są zaskoczeni. To nie wygląda jak unikalne, jednostkowe powołanie, tylko jak coś co może 'złapać' kogoś nieoczekiwanie. Jak byście to porównali z tym co wiemy o doświadczeniach Muhammada?
Właśnie to rozróżnienie między powołaniem a zbiorowym uniesieniem jest kluczowe i myślę że w tradycji islamskiej nie ma odpowiednika tego zbiorowego zjawiska na poziomie prorockim. Muhammad jest wyraźnie jeden, jedyna droga Objawienia, i to jest teologicznie zamknięte. Natomiast w sufizmie potem to się otwiera inaczej - każdy może doświadczyć bliskości z Bogiem, ale to nie jest proroctwo, to jest mistyka. Jak gdyby islam zamknął drzwi do proroctwa i otworzył inne drzwi do doświadczenia mistycznego. Czy w innych tradycjach widać podobne przesunięcie?
Mam wrażenie że właśnie krążymy wokół pytania czy doświadczenie jest pierwotne i język wtórny, czy odwrotnie. Ja bym powiedział że język kształtuje oczekiwanie, oczekiwanie kształtuje to co widzisz w trakcie, a co widzisz kształtuje jak to opisujesz po. Więc nigdy nie dostaniesz do doświadczenia 'czystego'. Ale to chyba nie znaczy że nie ma niczego poza językiem, bo te fizyczne objawy - ciężar, choroba, strach - są za każdym razem podobne niezależnie od tradycji.
Dobra, ale mnie interesuje coś praktycznego. Skoro mówimy o ludziach którzy mieli te doświadczenia - czy w jakiejkolwiek tradycji jest coś w rodzaju instrukcji jak je wywołać? Bo rozumiem że prorocy abrahamiczni mówili że nie wywołują, ale np. w hinduizmie, w tradycjach szamańskich - tam były techniki. Czy używając tych technik można uzyskać podobne doświadczenie jak opisywali prorocy?
Zatrzymałam się na tym co Andromedka mówi o otwieraniu okna. To ciekawy obraz bo sugeruje że doświadczenie jest niezależne od techniki, technika tylko usuwa przeszkody. Ale czy to nie zakłada z góry że jest coś co może wejść przez to okno? Pytam bo wydaje mi się że w tradycjach gdzie nie ma takiego założenia - czysto medytacyjnych, budyjskich - mówi się o 'przebudzeniu' a nie o 'kontakcie'. To chyba naprawdę różne doświadczenia?
A Zaratustra gdzie by tu pasował? Bo czytałem że miał obydwa elementy - i spotkanie z Ahurą Mazdą jako osobą, i coś co brzmi jak stan świadomości. Ktoś wie więcej o tym jak on opisywał swoje doświadczenie?
Gathy - hymny Zaratustry - są ciekawe właśnie dlatego że są pisane w pierwszej osobie i mają charakter bardzo intymny. On mówi do Ahury Mazdy jak do kogoś z kim rozmawia, zadaje pytania i oczekuje odpowiedzi. Ale jednocześnie w tekście jest wymiar wiedzy - on 'widzi' właściwą drogę, Aszę, prawo kosmiczne. To jest ciekawa mieszanka relacji osobowej i wglądu w porządek rzeczy. Jeśli porównać z Izajaszem - Izajasz też pyta i dostaje odpowiedź, ale sam tekst jest bardziej dramatyczny, sceniczny. Zaratustra brzmi bardziej jak filozoficzna rozmowa niż jak wizja.
To co mówisz o Zaratustrze - filozoficzna rozmowa zamiast dramatycznej wizji - sprawia że zastanawiam się czy intensywność opisu ma związek z tym co prorok miał do przekazania. Izajasz przekazuje coś konkretnego swojemu ludowi w konkretnej sytuacji politycznej. Zaratustra tworzy nowy system kosmologiczny. Może forma doświadczenia dostosowuje się do treści przekazu? Albo odwrotnie - treść przekazu kształtuje to jak prorok opisuje samo doświadczenie?
Chyba właśnie na to wychodzi i nie uważam że to jest rozczarowanie. Bo jak mówimy o porównywaniu tradycji prorockich, to co naprawdę możemy porównywać to są opisy, konsekwencje i funkcje. I kiedy tak to zestawimy - Muhammad przykryty płaszczem i drżący, Mojżesz ze świecącą twarzą, Izajasz z rozchylonymi wargami, Zaratustra z pytaniami do Boga - to widać że w każdym przypadku ten człowiek po doświadczeniu jest fundamentalnie zmieniony i to zmienienie jest właśnie tym co tradycja zachowuje jako najważniejsze, nie sama treść wizji.
To co Bartez mówi na koniec - że tradycja zachowuje zmianę człowieka, nie treść wizji - zgadza się z tym czego uczę się o inicjacjach szamańskich. Opis wizji inicjacyjnej jest zazwyczaj bardzo prywatny albo nie do przekazania. To co jest publiczne to nowy szaman, jego zdolności, jego funkcja. Może prorocy są podobni - dostajemy zapis zewnętrznych skutków, bo same doświadczenie jest z natury nieprzekazywalne?
Cyprysik_61 napisała coś co mnie zatrzymało - że opis wizji inicjacyjnej jest prywatny, a publiczne jest tylko to co z człowieka zostało. Dziękuję za to, bo właśnie tak to rozumiem kiedy czytam o prorokach. Nie wiemy co naprawdę zobaczyli, ale wiemy że wyszli z tego inni. Czy to jest może najlepsza definicja proroctwa do jakiej możemy dojść?
Ale chwila, bo Edzio.ka to trochę zawęża. Są opisy NDE gdzie ludzie mówią że otrzymali misję, że mieli wrócić żeby coś zmienić, przekazać wiadomość. Znam kilka takich relacji. Oczywiście to nie prorocy w religijnym sensie, ale ta struktura misji po doświadczeniu jednak jest podobna.
Mam pytanie do tego co Melania70 poruszała wcześniej. Mówiła o przesunięciu od proroctwa do mistyki po zamknięciu kanonu. Ale czy to przesunięcie jest jednostronne? Tzn. czy w historii były momenty kiedy tradycja próbowała reaktywować dar proroczy? Bo mi przychodzi do głowy np. montanizm w chrześcijaństwie, gdzie właśnie twierdzono że prorokowanie trwa nadal.
