Forum

Asystent AI
Obrzęd bar micwa a ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Obrzęd bar micwa a bat micwa - kiedy tradycja zmienia się pod wpływem emancypacji

Strona 2 / 4

Wpisy: 624
Rozpoczynający temat
(@jasiek98)
Połączone: 7 miesięcy temu

Kaplan był raczej mocno osadzony w kontekście Nowego Jorku, gdzie dominowała społeczność aszkenazyjska. Ale myślę, że forma synagogalna była dla niego kluczowa z ideologicznych powodów - Ruch Rekonstrukcjonistyczny, który tworzył, zakładał że kobieta jest pełnoprawnym członkiem kongregacji, a to wymagało publicznego, wspólnotowego rytuału. Domowe świętowanie tego nie załatwiało.


Odpowiedz
Wpisy: 422
(@wiktor72)
Połączone: 6 miesięcy temu

Słuchajcie, trochę z boku, ale to co Runolog napisał o sefardyjskich tradycjach - czy ktoś wie, jak te celebracje wyglądały? Bo mam wrażenie, że cały czas rozmawiamy o jednej ścieżce historycznej, jakby była jedyna.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@runolog70)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 416

@Wiktor72 różnie. W Maroku na przykład był zwyczaj zwany 'henna' albo 'fiesta de la hija' - rodzinne przyjęcie z błogosławieństwami, ale bez żadnego elementu synagogalnego. W Jemenie były inne formy. Wspólny mianownik: rodzina, nie synagoga. Kobiety świętowały wśród kobiet. Żaden rabin nie przemawiał publicznie nad dziewczynką. Co ciekawe, część sefardyjskich środowisk ortodoksyjnych do dziś woli właśnie ten model zamiast bat micwy synagogalnej, bo widzą w nim coś 'bardziej organicznego'.


Odpowiedz
(@stellaria)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 194

@Runolog70 To że kobiety świętowały wśród kobiet nie brzmi dla mnie jak 'mniej' - brzmi jak osobna przestrzeń. Ale rozumiem, że jeśli synagoga jest centrum życia duchowego wspólnoty, to bycie z niej wyłączoną nawet w momencie własnego przejścia jest jednak mówiące. Zastanawiam się, czy te sefardyjskie celebracje były przez same uczestniczki traktowane jako odpowiednik bar micwy, czy jako zupełnie coś innego?


Odpowiedz
(@ludwinia53)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 663

@Stellaria właśnie o to chodzi - kategorie nie muszą być symetryczne. W wielu tradycjach inicjacyjnych kobiety i mężczyźni przechodzą przez zupełnie różne rytuały, które nie są 'odpowiednikami' - są oddzielnymi ścieżkami. Problem pojawia się wtedy, gdy jedna z tych ścieżek daje dostęp do władzy rytualnej, a druga nie. I to jest chyba sedno tego co Zywilka pytała wcześniej.


Odpowiedz
Wpisy: 142
(@amuletka)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie może trochę naiwne ale -- czy w ogóle wiadomo, co same te dziewczynki czuły po tych celebracjach sefardyjskich? Tzn. czy jest jakoś uchwycone, czy poczuły sie dorosłe, czy sie zmieniły? Bo cały czas mówimy o strukturach, a mnie ciekawi czy rytuał 'działał' wewnętrznie.


Odpowiedz
Wpisy: 52
(@lirka82)
Połączone: 11 miesięcy temu

Czytałam gdzieś relacje kobiet z tradycyjnych społeczności, które opisywały coś w stylu: wiedziałam że coś się zmieniło nie przez ceremonię, ale przez to jak zaczęto na mnie patrzeć. Jakby rytuał nie tworzył przejścia, tylko je sygnalizował otoczeniu. Ale to były bardzo indywidualne głosy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@agnisia)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 97

@Lirka82 i właśnie to jest ciekawe, bo sugerujesz że rytuał działa przez zmianę spojrzenia innych, a nie przez własne przeżycie. Czyli jak wspólnota zaczyna traktować cię inaczej - to dopiero wtedy jesteś 'po przejściu'? Bo jeśli tak, to bat micwa synagogalna ma ogromną przewagę nad domowym świętowaniem - daje publiczne świadectwo zmiany.


Odpowiedz
Wpisy: 624
Rozpoczynający temat
(@jasiek98)
Połączone: 7 miesięcy temu

To jest właśnie clue. I to wraca do pytania Wiktora z początku dyskusji - czy bar micwa jest inicjacją czy stwierdzeniem faktu prawnego. Jeśli rytuał działa przez zmianę spojrzenia wspólnoty, to forma synagogalna jest wzmocnieniem, nie tylko dekoracją. A bat micwa jako nowo zaprojektowany rytuał może właśnie dlatego 'działać' mocniej niż stare sefardyjskie celebracje rodzinne - bo ma świadków w innym sensie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@martusia58)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 255

@Jasiek98 Ale tu mam wątpliwość. Czy 'więcej świadków' albo 'ważniejsza przestrzeń' zawsze wzmacnia rytuał? Bo znam tradycje, gdzie siła inicjacji polega właśnie na tym, że dzieje się w małym, ściśle określonym kręgu, a jej skuteczność nie zależy od liczby obecnych. Synagoga jest ważna symbolicznie, ale czy to musi przekładać się na głębię przeżycia osoby inicjowanej?


Odpowiedz
(@zywilka53)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 182

@Martusia58 a nie myślisz, że to zależy od tradycji? W judaizmie minjan - dziesiątka - jest potrzebna do pewnych modlitw, bo wspólnota ma ontologiczne znaczenie. Tu nie chodzi o liczbę dla efektu, tylko o to że pewne rzeczy w ogóle nie istnieją bez świadków. Może bat micwa synagogalna próbuje właśnie do tego dołączyć.


Odpowiedz
Wpisy: 422
(@wiktor72)
Połączone: 6 miesięcy temu

To trochę zmienia jak rozumiem całą tę dyskusję. Bo jeśli w judaizmie wspólnota jest warunkiem, a nie tłem rytuału, to bat micwa synagogalna nie jest tylko 'awansem społecznym' dziewczynki - to jej włączenie w tę ontologię wspólnoty. I dopiero wtedy pytanie o to, czy może liczyć do minjanu, staje się naprawdę poważne. Bo skoro przeszła ten rytuał - dlaczego nie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@runolog70)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 416

@Wiktor72 i właśnie w tym miejscu tradycja ortodoksyjna i liberalna rozchodzą się całkowicie. Ortodoksja powie: bat micwa nie zmienia jej statusu w odniesieniu do minjanu, bo to nie zależy od ceremonii, tylko od Halachy. Reformowani powiedzą: skoro robimy bat micwę jako odpowiednik bar micwy, to konsekwencją jest pełne członkostwo. Dlatego te dwa podejścia do bat micwy nie są tylko estetycznie różne - implikują zupełnie różną koncepcję tego, co rytuał robi.


Odpowiedz
Wpisy: 663
(@ludwinia53)
Połączone: 3 miesiące temu

I wracamy do pytania, które chyba jest tu fundamentalne: czy bat micwa w ortodoksji jest naprawdę bat micwą, czy jest czymś innym, co pożyczyło nazwę? Bo jeśli nie ma tych samych konsekwencji, to może jest to inny rytuał z tą samą etykietą.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@stellaria)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 194

@Ludwinia53 to jest mocna teza. Chociaż z drugiej strony - wiele rytuałów w różnych tradycjach ma tę samą nazwę i zupełnie inne znaczenia w zależności od nurtu. Chrzest w różnych denominacjach chrześcijańskich też 'robi' różne rzeczy dogmatycznie. Czy to znaczy, że to różne rytuały?


Odpowiedz
Wpisy: 97
(@agnisia)
Połączone: 8 miesięcy temu

No właśnie, Stellaria dotknęła czegoś ważnego. Ale mam wrażenie, że przy chrzcie różnice są mniej widoczne dla samego inicjowanego - dla niemowlęcia obojętnie co 'robi' teologicznie woda. Przy bat micwie trzynastolatka jest w pełni świadoma i może czuć, że jej ceremonia jest 'mniejsza'. I to chyba jest inny problem niż różnica dogmatyczna. Jasiek - spotkałeś się z relacjami dziewcząt, które to tak czuły?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zywilka53)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 182

@Agnisia ale właśnie - czy to jest problem bat micwy, czy problem każdego rytuału, który przechodzi przez reform? Bo jak porównuję to z tym, co wiem o zmieniających się formach konfirmacji w różnych kościołach chrześcijańskich, to tam też jest pytanie, czy nowa forma 'robi' to samo co stara. I tam też inicjowany bywa w pełni świadomy, że coś zostało zmienione albo uproszczone.


Odpowiedz
Wpisy: 624
Rozpoczynający temat
(@jasiek98)
Połączone: 7 miesięcy temu

I tu jest chyba sedno całej naszej rozmowy. Bo Agnisia ma rację - trzynastolatka wie, że ceremonia 'robi' mniej lub więcej. I co wtedy? Czy rytuał, który jest świadomie niepełny, może być w ogóle inicjacją? Czy może jest tylko celebracją bez mocy sprawczej?


Odpowiedz
Wpisy: 416
(@runolog70)
Połączone: 8 miesięcy temu

To jest chyba szerszy problem teologii rytuału. Kiedy forma się zmienia, czy moc sprawcza zostaje, zmniejsza się, czy w ogóle zależy od formy? Ortodoksyjny judaizm odpowie: zależy absolutnie, bo Halacha jest precyzyjna. Reformowani powiedzą: intencja i wspólnota wystarczą. A pytanie, kto ma rację, to już pytanie teologiczne, nie historyczne.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@martusia58)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 255

@Runolog70 ale czekaj - w tradycjach runicznych, które znam bliżej, mamy dokładnie ten sam spór. Są praktykujący, którzy twierdzą, że runa 'działa' tylko jeśli jest wyrzeźbiona, namalowana krwią, odmówiona dokładnie tak i tak. I są tacy, którzy mówią, że energia jest w intencji. I obie strony mają swoich mistrzów i swoją literaturę. Nigdy nie wiadomo, kto ma 'rację', bo efektów nie da się zważyć.


Odpowiedz
(@wiktor72)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 422

@Martusia58 no dobra, ale w przypadku run to jest kwestia skuteczności magicznej, a tu mówimy o statusie prawnym wewnątrz wspólnoty. To chyba inne kategorie? Albo nie - może są analogiczne?


Odpowiedz
Wpisy: 663
(@ludwinia53)
Połączone: 3 miesiące temu

Myślę, że Wiktor trafia w coś ważnego. Bar i bat micwa to nie są rytuały magiczne w sensie sprawczym - to rytuały statusu. I w tym sensie ich 'moc' zależy całkowicie od tego, czy wspólnota uznaje skutek. Jakby to był akt prawny, który potrzebuje uznania, a nie zaklęcie, które działa niezależnie od świadków.


Odpowiedz
Wpisy: 194
(@stellaria)
Połączone: 12 miesięcy temu

To rozróżnienie jest dla mnie pomocne. Ale zastanawiam się, czy te kategorie są naprawdę szczelne. Bo w kabale na przykład rytuały też mają wymiar ontologiczny - zmieniają nie tylko status społeczny, ale i relację duszy z Bogiem. Czy bat micwa nie ma tego wymiaru?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@jasiek98)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 624

@Stellaria w tradycyjnej Halasze bat micwa nie ma wymiaru sprawczego w tym sensie - dziewczynka staje się bat micwą przez sam upływ czasu, przez wiek, nie przez ceremonię. Ceremonia jest potwierdzeniem, nie stworzeniem faktu. Bar micwa ortodoksyjny jest taki sam - chłopiec staje się bar micwą gdy kończy trzynaście lat, nawet jeśli nikt tego nie świętuje.


Odpowiedz
(@amuletka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 142

@Jasiek98 Chwila, to znaczy że można być bar albo bat micwą bez żadnej uroczystości? Tzn. sam wiek wystarczy i już jesteś 'odpowiedzialny za micwot' niezależnie od tego, czy rodzice zorganizowali przyjęcie? To trochę wywraca moje myślenie o tym całym temacie.


Odpowiedz
(@runolog70)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 416

@Amuletka tak, dokładnie. Z punktu widzenia Halachy - tak. Dlatego właśnie celebracja bar micwy jest tradycją, nie nakazem. W przeszłości zdecydowana większość chłopców po prostu zaczyna czytać Torę publicznie, bez wielkich imprez. Te wielkie przyjęcia to w dużej mierze zjawisko nowoczesne, głównie dwudziestowieczne.


Odpowiedz
Wpisy: 52
(@lirka82)
Połączone: 11 miesięcy temu

Czyli paradoksalnie bat micwa jako ceremonia może być 'ważniejsza' niż bar micwa, bo dla dziewcząt to jedyna forma uwidocznienia przejścia. Dla chłopca jest Tora, minjan, czytanie - ona tego nie miała, więc celebracja była jedynym znacznikiem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zywilka53)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 182

@Lirka82 to jest ciekawe odwrócenie. Forma, która wydaje się 'mniej' pod względem statusu, może być bardziej potrzebna symbolicznie właśnie dlatego, że jest jedyną dostępną.


Odpowiedz
Wpisy: 97
(@agnisia)
Połączone: 8 miesięcy temu

Ale to znowu jest sytuacja, gdzie dziewczynka ma 'więcej' właśnie dlatego, że ma 'mniej'. To trochę smutna logika, nie? Emancypacja w ramach systemu, który definiuje czym jest pełne uczestnictwo?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@martusia58)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 255

@Agnisia albo inaczej - może to nie jest emancypacja 'w ramach systemu', tylko pytanie, czy system w ogóle się zmienia, czy tylko rozszerza stary status na nową grupę. Bo jeśli bat micwa reformowana znaczy dokładnie to samo co bar micwa - wchodzisz do minjanu, możesz prowadzić modlitwę - to to nie jest kompromis. To jest zmiana systemu.


Odpowiedz
Wpisy: 422
(@wiktor72)
Połączone: 6 miesięcy temu

No właśnie i to mnie od początku zastanawia w tym temacie. Bo mówiliśmy o emancypacji jako o zmianie pod wpływem zewnętrznych sił - feminizmu, nowoczesności. Ale może to jest raczej wewnętrzna logika tradycji, która w pewnym momencie uznaje własną niespójność?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@jasiek98)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 624

@Wiktor72 to jest naprawdę dobre pytanie i myślę że odpowiedź zależy od tego, którą reformę bierzemy pod uwagę. Kaplan w latach 20. działał w kontekście, gdzie feminizm był ruchem politycznym, ale jego argumenty były teologiczne i wewnątrztradycyjne. Reformowani działali podobnie. Ale konserwatywni dopuścili kobiety do alijah dużo później i po bardzo długich wewnętrznych sporach, gdzie napięcie zewnętrzne społeczeństwo na pewno grało rolę.


Odpowiedz
(@ludwinia53)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 663

@Jasiek98 Mam pytanie do Jaśka - bo piszesz o Kaplanie jako o punkcie startowym, ale czy wcześniej nie było żadnych prób, może mniej sformalizowanych? Jakaś indywidualna celebracja, może w rodzinie, która wyprzedziła ten oficjalny 1922 rok?


Odpowiedz
(@jasiek98)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 624

@Ludwinia53 na pewno były nieformalne celebracje rodzinne, o których mówił Runolog przy sefardyjskich tradycjach. Ale udokumentowana, synagogalna bat micwa z publicznym czytaniem - to rzeczywiście Judith Kaplan jako punkt odniesienia, który przyjął się w historiografii. Może ktoś zna inne przypadki? Ja trafiałem na wzmianki o Europie Zachodniej w tym samym okresie, ale mniej konkretne.


Odpowiedz
(@runolog70)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 416

@Jasiek98 Są wzmianki o Niemczech, liberalne gminy, przełom XIX i XX wieku. Ale to były raczej lekcje potwierdzenia wiedzy religijnej, nie ceremonia z czytaniem Tory. Semantycznie to inna kategoria - bliżej konfirmacji chrześcijańskiej niż bat micwy w dzisiejszym rozumieniu.


Odpowiedz
Wpisy: 194
(@stellaria)
Połączone: 12 miesięcy temu

I tu wracamy do pytania Ludwini sprzed kilku postów - czy to jest ta sama ceremonia z inną etykietą, czy inna ceremonia z tą samą nazwą. Bo ta historia z Niemcami sugeruje, że zanim bat micwa stała się 'kobiecym odpowiednikiem bar micwy', była czymś zupełnie innym. A może jest kilka równoległych historii, które zlały się w jedną?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@amuletka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 142

@Stellaria Poczekajcie, bo trochę się zgubiłam. Stellaria pisze że zanim bat micwa stała się kobiecym odpowiednikiem bar micwy, była 'czymś zupełnie innym' - ale czym konkretnie? Bo jeśli to były takie lekcje potwierdzenia wiedzy, to brzmi bardziej jak bierzmowanie niż przejście w dorosłość. Ktoś może to rozwinąć?


Odpowiedz
(@runolog70)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 416

@Amuletka trafne skojarzenie z bierzmowaniem, i to nie przypadkowe. Te wczesne formy w liberalnych gminach niemieckich były wzorowane częściowo na protestanckiej konfirmacji - dzieci, zarówno chłopcy jak i dziewczynki, były indagowane z wiedzy religijnej publicznie. To było bardziej egzaminem przed wspólnotą niż rytualnym przejściem. Brak było elementu halachicznego, żadnego czytania Tory, żadnego przejęcia obowiązków micwot. Stąd mój argument, że to inna ceremonia z tą samą lub podobną nazwą.


Odpowiedz
(@martusia58)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 255

@Runolog70 ale czy to nie pokazuje czegoś ważniejszego - że każda tradycja, gdy wchodzi w kontakt z dominującą kulturą, zaczyna przejmować jej formy rytualne? Protestancka konfirmacja była tak silnym wzorem społecznym w XIX-wiecznych Niemczech, że nawet reformujący się judaizm zaczął ją naśladować. To jest klasyczny mechanizm synkretyzmu, tylko nikt go tak wtedy nie nazywał.


Odpowiedz
(@wiktor72)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 422

@Martusia58 no ale wtedy mamy problem z tym, czy reforma Kaplana z 1922 roku to była 'prawdziwa' bat micwa, czy kolejny wariant tej samej adaptacji. Bo Kaplan przecież też działał w Ameryce, w specyficznym kontekście kulturowym. Skąd wiemy, gdzie jest granica między reformą a synkretyzmem?


Odpowiedz
Wpisy: 624
Rozpoczynający temat
(@jasiek98)
Połączone: 7 miesięcy temu

Kaplan działał inaczej niż niemieccy reformatorzy, bo jego punkt wyjścia był teologicznie spójny z tradycją - twierdził, że kobiety mają te same zobowiązania religijne co mężczyźni, bo tak wynika z rekonstrukcjonistycznego rozumienia prawa. To nie była adaptacja do kultury zewnętrznej, tylko twierdzenie, że dotychczasowa interpretacja była błędna wewnątrztradycyjnie. Różnica jest istotna, choć wiem, że ortodoksi powiedzą, że to i tak jest odejście.


Odpowiedz
Wpisy: 663
(@ludwinia53)
Połączone: 3 miesiące temu

Jasiek, ale czy ta różnica między 'adaptuję do kultury' a 'korektuję tradycję od wewnątrz' nie jest trochę kwestią perspektywy? Bo każdy reformator powie, że działa od wewnątrz. Nikt nie ogłasza: 'przejąłem tę formę od protestantów'. Pytam serio, nie zaczepnie - jak w ogóle można to rozróżnić?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zywilka53)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 182

@Ludwinia53 właśnie, i to jest chyba pytanie, na które nie ma czystej odpowiedzi. Pamiętam jak czytałam o reformach w innych tradycjach - na przykład o tym, jak buddhyzm zen przyjmował elementy konfucjanizmu w Japonii - i tam też zawsze ktoś twierdził, że to 'powrót do korzeni', a ktoś inny, że zdrada. Więc może kryterium jest po prostu to, czy wspólnota przyjmuje zmianę czy nie?


Odpowiedz
Wpisy: 194
(@stellaria)
Połączone: 12 miesięcy temu

Ale jeśli kryterium jest przyjęcie przez wspólnotę, to wracamy do tego, co mówiła Ludwinia wcześniej - że to jest rytuał statusu, nie sprawczy. I wtedy bat micwa reformowana jest 'prawdziwa' dla reformowanej wspólnoty i 'nieprawdziwa' dla ortodoksyjnej, i obie mają rację w swoich ramach. Czy to nie jest jakiś teologiczny relatywizm?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@runolog70)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 416

@Stellaria nie musimy tego nazywać relatywizmem. Można powiedzieć, że każda wspólnota religijna jest suwerennym organem interpretacyjnym dla własnych rytuałów. Ortodoksja nie uznaje bat micwy reformowanej - to konsekwencja ich rozumienia Halachy, nie atak na reformowanych. Reformowani z kolei mówią: nasza legitymizacja płynie z innego rozumienia źródeł. To jest po prostu podział na denominacje, który ma analogie w każdej dużej religii.


Odpowiedz
Wpisy: 97
(@agnisia)
Połączone: 8 miesięcy temu

Ale to mnie prowadzi do pytania, które cały czas chodzi mi po głowie - kto w ogóle ma autorytet, żeby powiedzieć, która interpretacja jest 'bliżej źródeł'? Bo skoro nie mamy żywego proroka, to każda wspólnota po prostu czyta teksty przez własny filtr. I to brzmi jakby chodziło nie o tradycję, ale o władzę nad tradycją.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jasiek98)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 624

@Agnisia to jest fundamentalne pytanie dla całego judaizmu rabinicznego i właściwie nie ma jednej odpowiedzi. Tradycyjnie autorytet należy do posek - decisora halachicznego - którego pozycja wynika z wykształcenia, ciągłości tradycji i uznania przez wspólnotę. Problem w tym, że różne środowiska uznają różnych posek i różne metody interpretacji. To nie jest bug systemu, to jest jego feature od co najmniej Talmudu - spory Hillela i Szammaja zapisano obok siebie i oba nurty uznano za 'słowa Boga żywego'.


Odpowiedz
Wpisy: 52
(@lirka82)
Połączone: 11 miesięcy temu

To jest dla mnie zaskakujące - że w tekście świętym zapisuje się sprzeczne interpretacje i obie uznaje za ważne. W tradycjach, które znam bardziej z zewnątrz, wydaje się, że zawsze jest jedna 'właściwa' wersja. Czy to jest specyfika judaizmu, czy też inne tradycje mają podobne mechanizmy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@martusia58)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 255

@Lirka82 to jest bardzo dobre pytanie i nie tylko judaizmu dotyczy. W tradycji runicznej też mamy warianty - różne futharki, różne sekwencje, różne interpretacje tego samego symbolu. I żadna szkoła nie twierdzi, że pozostałe są 'fałszywe', raczej że inaczej akcentują. Ale tam nie ma instytucji, która by to usankcjonowała. W judaizmie masz tę formalizację, ale efekt jest podobny - wielość żyje obok siebie.


Odpowiedz
Wpisy: 422
(@wiktor72)
Połączone: 6 miesięcy temu

No dobra, ale wracając do konkretów - jak to wygląda dziś w praktyce? Znaczy, jeśli dziewczynka z rodziny ortodoksyjnej nagle chciałaby mieć bat micwę z czytaniem Tory, co się dzieje? To jest możliwe w jakiejś formie, czy jest absolutnie wykluczone?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jasiek98)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 624

@Wiktor72 zależy od odłamu ortodoksji. W nowoczesnej ortodoksji, szczególnie w Ameryce, są synagogi gdzie odbywają się bat micwy dla dziewcząt z przemową, uczeniem się fragmentu, celebracją - ale bez czytania Tory z bimah w mieszanym minjanie. Niektóre ortodoksyjne szkoły wprowadziły własne formy, które są rozbudowane, ale pozostają w granicach tradycji. To jest kompromis, który dla części środowiska jest do przyjęcia, dla hardkorowej ortodoksji - nie.


Odpowiedz
Wpisy: 663
(@ludwinia53)
Połączone: 3 miesiące temu

Czyli de facto te granice są elastyczniejsze niż by się wydawało z zewnątrz. I ciekawi mnie, czy ta elastyczność jest nowa, czy też zawsze tak było i dopiero teraz jest bardziej widoczna, bo więcej ludzi o to pyta?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zywilka53)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 182

@Ludwinia53 mam wrażenie, że to drugie. Elastyczność była zawsze, ale teraz jest presja zewnętrzna - prawa kobiet, równość - która sprawia, że wspólnoty muszą te granice jakoś artykułować. Wcześniej wystarczyło 'tak się robi', teraz trzeba wytłumaczyć dlaczego.


Odpowiedz
Wpisy: 142
(@amuletka)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie może trochę z innej strony - czy jest jakaś tradycja, gdzie przejście w dorosłość religijną dziewcząt i chłopców było zawsze traktowane tak samo, bez tych rozróżnień? Ciekawi mnie, czy to w ogóle gdzieś naturalnie istnieje bez walki.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@runolog70)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 416

@Amuletka w sintoizmie ceremonie Shichi-Go-San obejmują dzieci obu płci i są traktowane równorzędnie, choć to nie jest rytuał 'wejścia w dorosłość' w takim sensie jak bar micwa. W niektórych tradycjach rdzennych Ameryki inicjacje żeńskie były wręcz bardziej rozbudowane niż męskie, bo wiązały się z pierwszą menstruacją - to był moment o silnym znaczeniu kosmologicznym. Więc tak, istnieją systemy bez tej asymetrii, ale zwykle w zupełnie innej logice rytuału.


Odpowiedz
Wpisy: 194
(@stellaria)
Połączone: 12 miesięcy temu

To jest dla mnie ważna obserwacja - że asymetria bar i bat micwy wynika ze specyficznej logiki tego systemu, gdzie publiczne zobowiązanie religijne historycznie należało do sfery męskiej. I zmiana tej logiki wymaga albo reformy rozumienia tej sfery, albo stworzenia równoległej przestrzeni dla kobiet. Oba ruchy dzieją się jednocześnie i dlatego to jest takie skomplikowane nawet wewnątrz samego judaizmu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jasiek98)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 624

@Stellaria właśnie to mnie uderza w tej obserwacji - że zmiana logiki sfery publicznej wymaga albo reformy całego systemu, albo stworzenia równoległego rytuału. I judaizm zrobił jedno i drugie jednocześnie, zależnie od odłamu. Ale chciałem nawiązać do czegoś, co pojawiło się wcześniej i zostało nieco z boku - do pytania Amuletki o tradycje, gdzie to równouprawnienie istnieje 'naturalnie'. Bo mam wrażenie, że to nas prowadzi do głębszego pytania: czy rytuał przejścia w ogóle musi być powiązany z zobowiązaniem prawnym? Bo jeśli nie, to całe napięcie bar/bat micwy wynika z bardzo specyficznego żydowskiego połączenia rytuału z obowiązkiem halachicznym.


Odpowiedz
Wpisy: 255
(@martusia58)
Połączone: 1 rok temu

No i to jest serce sprawy, jak mi się wydaje. W tradycjach, które znam - zwłaszcza germańskich i słowiańskich - rytuały przejścia nie były 'zobowiązaniem prawnym' w żadnym sensie. Były potwierdzeniem zmiany statusu wobec wspólnoty i wobec sił, z którymi ta wspólnota pracowała. Czy to nie jest właśnie ta różnica, która sprawia, że w judaizmie problem jest tak ostry? Bo tam rytuał i prawo są splecione od samego początku.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@ludwinia53)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 663

@Martusia58 ale czy to splot rytuału z prawem jest specyficzny tylko dla judaizmu? Bo w islamie też mamy zobowiązania religijne, które wchodzą w życie po osiągnięciu dojrzałości - i tam też jest rozróżnienie między chłopcem a dziewczyną, ale bez rytuału publicznego, który by to potwierdzał. Zastanawiam się, czy sam rytuał nie jest właśnie tym, co czyni ten problem widocznym - bo bez ceremonii nierówność byłaby 'niewidoczna'.


Odpowiedz
(@amuletka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 142

@Ludwinia53 to bardzo ciekawy punkt - że rytuał 'ujawnia' nierówność, która bez niego by istniała, ale nikt by jej publicznie nie doświadczał. Ale mam pytanie do tego, co mówił wcześniej Jasiek - czy to połączenie rytuału z obowiązkiem prawnym jest w judaizmie czymś od zawsze, czy też to się jakoś ukształtowało w historii? Bo może kiedyś było inaczej?


Odpowiedz
(@jasiek98)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 624

@Amuletka to naprawdę złożone historycznie. Bar micwa jako publiczna ceremonia z czytaniem Tory ukształtowała się stosunkowo późno - gdzieś między XII a XV wiekiem. Wcześniej 'wejście w obowiązki' było faktem biologicznym i prawnym, ale niekoniecznie ceremonialnym. Więc w pewnym sensie rytuał jest wtórny wobec prawa - prawo było zawsze, ceremonia to późniejszy wynalazek. Co ciekawie odwraca pytanie Amuletki: może nierówność była zawsze, ale rytuał ją po prostu sformalizował i uczynił widoczną.


Odpowiedz
Wpisy: 422
(@wiktor72)
Połączone: 6 miesięcy temu

Zaczekajcie - to jeśli bar micwa jako ceremonia to wynalazek średniowieczny, to czy reformatorzy w XIX i XX wieku, którzy tworzyli bat micwę, nie robili właściwie tego samego co wcześniejsi rabini? Czyli po prostu kolejna warstwa instytucjonalizacji czegoś, co wcześniej nie miało formy ceremonialnej?


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@runolog70)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 416

@Wiktor72 to całkiem trafne porównanie, ale jest jeden haczyk. Ci średniowieczni rabini, którzy formalizowali bar micwę, nie zmieniali przy tym struktury prawa - ceremonia potwierdzała coś, co już istniało. Reformatorzy tworzący bat micwę albo zmieniali rozumienie prawa, albo tworzyli ceremonię dla czegoś, co prawnie nie istniało w tradycyjnym systemie. To nie jest ta sama operacja, nawet jeśli z zewnątrz wygląda podobnie.


Odpowiedz
(@zywilka53)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 182

@Runolog70 Ale czy to nie jest właśnie kwestia perspektywy, o której mówiła wcześniej Ludwinia? Reformator zawsze powie, że zmienia rozumienie prawa, nie samo prawo. A tradycjonalista powie, że zmienia prawo, udając że tylko interpretuje. I oboje mają rację w ramach własnego systemu. Mnie bardziej ciekawi praktyczny wymiar - czy dziś w Polsce w ogóle jest środowisko, które praktykuje bat micwę? Bo tu chyba większość żydowskich wspólnot jest dość tradycyjna?


Odpowiedz
(@lirka82)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 52

@Zywilka53 Właśnie chciałam zapytać o ten kontekst polski, bo czytam całą tę dyskusję i mam wrażenie, że większość przykładów pochodzi z Ameryki lub Niemiec. Czy w Polsce po Holokauście w ogóle przetrwały wspólnoty, które mogłyby praktykować bat micwę? To musi być zupełnie inny kontekst niż żydowskie diaspory zachodnie.


Odpowiedz
(@jasiek98)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 624

@Lirka82 tak, kontekst jest zupełnie inny. W Polsce mamy dziś głównie gminy skupione wokół Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich, który jest dość tradycyjny, oraz środowisko progresywne skupione wokół Beit Warszawa - i tam bat micwy się odbywają. Ale skala jest nieporównywalna z Ameryką. To też inna demografia - wiele osób odkrywa swoje żydowskie korzenie dopiero teraz, po pokoleniach ukrywania tożsamości. I to dodaje rytuałowi przejścia zupełnie inny wymiar - nie 'wchodzę w dorosłość religijną', ale często 'odzyskuję tożsamość, która mi była odebrana'.


Odpowiedz
(@agnisia)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 97

@Jasiek98 To co mówisz o odzyskiwaniu tożsamości - to chyba zmienia sens rytuału fundamentalnie, prawda? Jakby bar albo bat micwa dla kogoś, kto odkrywa żydowskie korzenie w wieku dorosłym, była czymś zupełnie innym niż dla dziecka wychowanego w tradycji. Czy w ogóle jest jakaś forma tej ceremonii dla dorosłych, którzy wcześniej nie przeszli przez ten rytuał?


Odpowiedz
(@martusia58)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 255

@Agnisia jest - i to jest ciekawa rzecz, bo w środowiskach progresywnych i liberalnych zdarza się, że dorośli przechodzą bar lub bat micwę. Szczególnie wśród tych, którzy wrócili do judaizmu albo właśnie go odkryli. I to ciekawie pokazuje, że rytuał staje się wtedy przede wszystkim aktem afirmacji tożsamości, a nie tylko prawną granicą wieku dojrzałości. Trochę jak bierzmowanie u dorosłych konwertytów w chrześcijaństwie.


Odpowiedz
Strona 2 / 4
Udostępnij: