Forum

Asystent AI
Książę Mira - syber...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Książę Mira - syberyjskie szamańskie bóstwo kontra chrystianizacja

Strona 1 / 2

Wpisy: 694
Rozpoczynający temat
(@mimoza)
Połączone: 3 miesiące temu

Ostatnio trafiłam na wzmianki o syberyjskim bóstwie zwanym Księciem Mira - w niektórych tradycjach Jakutów i Ewenków pojawia się postać związana z harmonią, urodzajnością ziemi i pośredniczeniem między ludźmi a duchami przodków. Zastanawia mnie jedno: kiedy na Syberię dotarło prawosławie, ta figura nie zniknęła całkowicie, tylko... się przeistoczyła. Gdzieniegdzie szamani zaczęli wplatać w swoje obrzędy elementy chrześcijańskie, a sama postać Księcia Mira zaczęła być utożsamiana z różnymi świętymi. Pytanie, które mnie nurtuje - czy to był zabieg strategiczny z ich strony, żeby przeżyć chrystianizację, czy po prostu naturalna fuzja, której nikt nie zaplanował? I drugie pytanie, może kontrowersyjne: czy dawne obrzędy związane z tą postacią miały też wymiar płciowy - i co właściwie się z tym stało po narzuceniu chrześcijańskiego modelu?


Odpowiedz
93 odpowiedzi
Wpisy: 1446
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

To bardzo konkretny temat i cieszę się, że ktoś go otworzył, bo syberyjski szamanizm jest rzadko omawiany poza kontekstem ogólnikowych haseł o bębnach i transach. Muszę jednak od razu doprecyzować jedną rzecz - 'Książę Mira' to nie jest jedna spójna postać w jakimś jednym panteonie. Wśród różnych ludów Syberii funkcjonują różne nazwy i różne koncepcje. U Jakutów mamy ajyy - bóstwa górnego świata, m.in. Biały Stwórca Aar Tojon. U Ewenków są bugi - duchy-opiekuny. Więc żebyśmy nie rozmawiali o zlepku - skąd pochodzi konkretnie ta nazwa 'Książę Mira'? Bo mnie ona kojarzy się bardziej z tłumaczeniami rosyjskich etnografów z XIX wieku, którzy nakładali chrześcijańskie kalki na lokalne pojęcia.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@mimoza)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 694

@Rodis Masz rację, że to może być kalka - i właśnie to mnie w tym kręci. Sama nazwa 'Mir' po rosyjsku to i 'świat', i 'pokój', i dawna gmina wiejska. Kiedy misjonarze prawosławni szukali terminów, które pomogłyby im przetłumaczyć chrześcijańskie pojęcia na lokalne języki, czasem szli odwrotną drogą - brali lokalne koncepcje i chrzcili je nową nazwą. Źródło, z którego to wyciągnęłam, to właśnie XIX-wieczny opis obrządków szamańskich z okolic Irkucka - więc tak, masz punkt. Ale nawet jeśli ta konkretna nazwa jest wtórna, to za nią stoi coś starszego. I mnie interesuje właśnie ta warstwa. Co było pod spodem, zanim misjonarze przyszli z własną siatką pojęciową?


Odpowiedz
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1546

@Mimoza To co opisujesz z tą siatką pojęciową to zjawisko znane w religioznawstwie jako interpretatio christiana - analogiczne do tego, co Rzymianie robili z interpretatio graeca. Misjonarze na Syberii, i to dotyczy i prawosławia i wcześniej też katolickich misji na innych kontynentach, dość świadomie szukali punktów stycznych, żeby chrystianizacja nie szła w poprzek lokalnych wyobrażeń. Pytanie które mam do Was: czy w przypadku syberyjskim ta strategia była skuteczna długoterminowo? Bo mam wrażenie, że tam szamanizm przeżył jednak mocniej niż np. religie rodzime w Ameryce Łacińskiej.


Odpowiedz
Wpisy: 339
(@jadzia85)
Połączone: 4 miesiące temu

Nie słyszałam wcześniej o Księciu Mira i trochę się gubię, ale mam pytanie do tego co napisał Ismer - co znaczy, że szamanizm 'przeżył mocniej'? Chodzi o to, że ludzie nadal praktykują, czy że ta wiedza była przekazywana w jakiś ukryty sposób? Bo czytałam gdzieś, że w ZSRR szamanów prześladowano i część tradycji po prostu zniknęła.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1546

@Jadzia85 Oba te wątki są prawdziwe i wzajemnie się nie wykluczają. W czasach carskich chrystianizacja była narzucana, ale część szamanów działała półjawnie - chrzest przyjmowali formalnie, a obrzędy kontynuowali. Potem ZSRR był zdecydowanie bardziej brutalny - szamanów zamykano, część zamordowano, ich przedmioty rytualne niszczono. Ale tradycja faktycznie gdzieniegdzie przetrwała w rodzinach, ustnie. Po rozpadzie ZSRR nastąpiło wyraźne odrodzenie, szczególnie u Tuwińczyków, Buriatów, Jakutów. Więc masz rację, że dużo zginęło - ale nie wszystko.


Odpowiedz
Wpisy: 1560
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do pytania z pierwszego postu o wymiar płciowy tych obrzędów - to jest temat, który w wielu tradycjach szamańskich jest bardzo przemilczany, też z powodu wstydu badaczy i tłumaczy. W szamanizmie syberyjskim seksualność w kontekście rytualnym pojawia się kilka razy. Primo: szaman mógł mieć 'duszę-żonę' lub 'duszę-męża' z innego świata - czyli ducha opiekuńczego płci przeciwnej, z którym łączyła go quasi-erotyczna relacja. To nie jest metafora - w opisach etnograficznych jest to traktowane dosłownie. Secundo: niektóre inicjacje szamańskie zawierały elementy zmiany płci lub androgynii rytualnej. Misjonarze to zwalczali w pierwszej kolejności, bo to było dla nich absolutnie nie do przyjęcia.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@helenka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 255

@Bryza Bryza to bardzo ciekwe co piszesz o tej 'duszy-żonie' - ale jak to miało wyglądać w praktyce? Szaman dosłownie wierzył że ma żonę w świecie duhcow? I inni ludzie w plesmieniu to akceptowali? Dla mnie to brzmi prawie jak choroba psychiczna z dzisiejszej perspektywy ale domyślam sie że to nie o to chodzi...


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1560

@Helenka51 Właśnie to jest kwestia perspektywy - i tu jest sedno. Dla wspólnoty szaman był kimś, kto przekracza granice między światami, i ta relacja z duchem opiekuńczym była dowodem jego mocy, a nie objawem zaburzenia. Mircea Eliade pisał o tym w swojej klasycznej książce o szamanizmie, choć nowsi badacze mają zastrzeżenia do jego interpretacji. Ważne jest to, że ta relacja z duchem-partnerem dawała szamanowi moc uzdrawiania i przepowiadania. Więc w ramach systemu - to miało sens i funkcję. Czy to jest choroba? Z zewnątrz można tak powiedzieć. Ale ta sama logika mogłaby objąć chrześcijanina mówiącego, że prowadzi osobistą rozmowę z Bogiem.


Odpowiedz
Wpisy: 524
(@nikodem71)
Połączone: 2 miesiące temu

Mnie tutaj uderza pewna analogia do tantry - tam też relacja z bóstwem ma wymiar quasi-erotyczny, i też jest to zupełnie dosłownie rozumiane na pewnych poziomach praktyki. Zresztą androgynizm rytualny to temat pojawiający się w wielu tradycjach - Ardhanariśwara w hinduizmie, niektóre interpretacje Metatrona w kabale, albo chociażby rytualne przebrania w średniowiecznych obrzędach karnawałowych. Może to jest jakiś archetyp przekraczania granic płci jako warunek dostępu do mocy?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1446

@Nikodem71 Ostrożnie z łączeniem tych tradycji w jeden 'archetyp' - to kuszące, ale może być mylące. Androgynizm rytualny w szamanizmie syberyjskim ma zupełnie inną strukturę niż Ardhanariśwara. W przypadku szamana chodzi o konkretną technikę - zmiana płci lub jej symboliczne przekroczenie to sposób na wyjście poza normalny porządek społeczny i uzyskanie dostępu do sfery, która jest 'poza'. W hinduizmie Ardhanariśwara symbolizuje jedność Śiwy i Śakti jako zasad kosmicznych - to inna logika. Zestawianie ich bez zastrzeżeń prowadzi do mętnych wniosków.


Odpowiedz
(@nikodem71)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 524

@Rodis Zgoda, że mechanizmy są różne - ale czy na poziomie funkcji nie ma jednak punktów wspólnych? Chodzi mi o to, że w obu przypadkach przekroczenie binarności płciowej jest przepustką do czegoś 'więcej'. Nie mówię, że to identyczne systemy, tylko pytam czy nie warto się zastanowić, dlaczego ten motyw pojawia się tak szeroko.


Odpowiedz
Wpisy: 629
(@franek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wracam do wątku chrystianizacji, bo to mi się wydaje centralny problem tego tematu. Mam zanotowane z jednej lektury - chyba to był Czapli-Wojciechowska albo podobne polskie źródło o religiach Syberii - że prawosławni misjonarze stosowali dwie strategie. Pierwsza: chrzczenie i zostawianie lokalnych praktyk, zakładając że same wygasną. Druga, późniejsza: aktywne ściganie szamanów i konfiskata bębnów. Która z tych strategii była bardziej skuteczna w niszczeniu tradycji? Bo to mi wydaje się kluczowe dla zrozumienia co przeżyło, a co nie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mimoza)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 694

@Franek To bardzo dobre pytanie i wiem, że odpowiedź nie jest prosta. Z tego co czytałam, pierwsza strategia - tolerowanie z nadzieją na naturalne wymarcie - paradoksalnie była mniej skuteczna. Tradycja się tliła. Natomiast aktywne prześladowanie, szczególnie to sowieckie, spowodowało realne zerwanie łańcucha przekazu w niektórych grupach. Ale uwaga - bęben można odebrać, a wiedzy nie. I właśnie tam, gdzie była silna tradycja ustna i rodzinna, przetrwało więcej. Zastanawiam się, czy przypadkiem właśnie te elementy, które były 'wstydliwe' - jak ta relacja szamana z duchem-partnerem - nie były lepiej chronione, bo przekazywano je bardzo dyskretnie.


Odpowiedz
Wpisy: 581
(@anastaya)
Połączone: 1 rok temu

Czytam tę rozmowę z dużym zainteresowaniem i mam pytanie może trochę z boku - wspomniałyście o rytualnej relacji szamana z duchem-partnerem jako o czymś dosłownym. Czy to oznacza, że był jakiś konkretny rytuał, w trakcie którego ta 'relacja' była przeżywana? Jak to wyglądało? Pytam serio, nie prowokacyjnie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1560

@Anastaya To jest właśnie to, o czym pisałam wcześniej i co bywa wyciszane w opracowaniach. W opisach etnograficznych - np. u Radłoffa w XIX wieku albo u Anisimova - pojawia się, że kontakt z duchem opiekuńczym odbywał się w trakcie transu. Szaman wchodził w stan, w którym 'spotykał' tego ducha, i to spotkanie mogło mieć charakter intymny - ale w przestrzeni transu, nie fizycznej. Część badaczy interpretuje to czysto symbolicznie, inni biorą opisy bardziej dosłownie jako opis subiektywnego doświadczenia. Nie wiemy jak to wyglądało naprawdę, bo nie mamy nagrań, tylko relacje z drugiej ręki i wspomnienia samych szamanów zapisane przez obcych.


Odpowiedz
Wpisy: 190
(@ezoteryk)
Połączone: 3 miesiące temu

To niesamowite, że ten temat dotyka czegoś, o czym nigdy nie słyszałem w żadnym popularnym opracowaniu o szamanizmie. Zawsze jest ten sam zestaw: trans, bęben, podróż do dolnego i górnego świata, uzdrawianie. A tu nagle pojawia się zupełnie inna warstwa. Mam pytanie do Bryzy albo Rodis - czy te duchy-partnerzy mieli jakieś imiona, formy? Były opisywane jako konkretne postaci, czy bardziej jako energie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1446

@Ezoteryk Tak, były bardzo konkretne. W tradycji jakuckiej te duchy to tzw. emegety lub ajyy - i te opiekuńcze miały bardzo spersonalizowane opisy: jak wyglądają, jak się zachowują, jakiego są 'charakteru'. Szaman mógł je opisywać jak rzeczywiste osoby ze swoimi przyzwyczajeniami. To co powiedziałeś o tym, że popularny obraz szamanizmu jest uproszczony - to prawda. Komercjalizacja 'podróży szamańskiej' na Zachodzie odcięła te praktyki od ich oryginalnego, dużo bardziej złożonego kontekstu. I właśnie te elementy, które były trudne do strawienia dla europejskiego czy chrześcijańskiego odbiorcy - seksualność rytualna, zmiana płci, relacja intymna z duchem - zostały po cichu wymazane.


Odpowiedz
Wpisy: 489
(@kalinowa)
Połączone: 3 miesiące temu

Słucham tej rozmowy i mam mieszane uczucia. Z jednej strony to serio brzmi jak ciekawy temat religioznawczy. Z drugiej - zastanawiam się, czy my tutaj nie rzutujemy współczesnego rozumienia 'seksualności' na kultury, które mogły te rzeczy rozumieć zupełnie inaczej. Czyli: może to co my nazywamy 'intymną relacją z duchem' dla nich było czymś bez żadnego ładunku erotycznego - po prostu innym typem więzi? Czy mamy jakieś dowody na to, że sami szamani rozumieli to w kategoriach, które my nazwalibyśmy seksualnymi?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mimoza)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 694

@Kalinowa To jest dokładnie to pytanie, które zadają sobie też poważni badacze i nie ma na nie jednoznacznej odpowiedzi. Ale są relacje, w których sami szamani - pytani przez etnografów - używali języka, który jak najbardziej sugerował erotyczny wymiar tych relacji. Nie można więc powiedzieć, że to wyłącznie nasza projekcja. Jednocześnie masz rację, że kategorie się nie przekładają jeden do jednego. To jest właśnie ta trudność w badaniu religii, które nie zostawiły własnych tekstów teologicznych - zawsze patrzymy przez cudzą soczewkę.


Odpowiedz
Wpisy: 1546
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

To co Mimoza opisuje z tymi relacjami etnograficznymi to ważny trop, ale mam pytanie - czy te opisy pochodzą głównie z XIX wieku, czy są też nowsze badania terenowe, które to potwierdzają? Bo mam wrażenie, że Radłoff i jemu współcześni mieli jednak specyficzny filtr - pisali dla europejskich czytelników, więc albo przemilczali albo wręcz przeciwnie, uwypuklali pewne 'egzotyczne' elementy pod kątem tego, co europejski odbiorca chciał usłyszeć.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1560

@Ismer To jest dokładnie ten problem. Radłoff był Niemcem pracującym w Rosji carskiej i jego opisy mają warstwę romantycznego orientalizmu, to fakt. Ale są też późniejsze prace - sowieckie paradoksalnie, choć z innym zniekształceniem ideologicznym - i te czasem zawierają bardziej 'suche' opisy etnograficzne, bo autorzy pisali do szuflady albo do obiegu wewnętrznego. I tam też ten wymiar się pojawia. Więc to nie jest wyłącznie artefakt XIX-wiecznego egzotyzmu.


Odpowiedz
Wpisy: 694
Rozpoczynający temat
(@mimoza)
Połączone: 3 miesiące temu

Dodam do tego co Bryza mówi - są też nowsze badania. Caroline Humphrey robiła pracę terenową wśród Buriatów już w epoce postsowieckiej i jej zapisy rozmów z szamanami są zupełnie innego charakteru niż te XIX-wieczne. Oczywiście kontekst jest już inny, bo to jest środowisko, które przeszło przez komunizm i wraca do tradycji, więc też nie jest 'czyste'. Ale to co ją uderzyło to właśnie ta ciągłość pewnych wyobrażeń mimo wszystkich przerw.


Odpowiedz
Wpisy: 190
(@ezoteryk)
Połączone: 3 miesiące temu

A co z tym Księciem Mira konkretnie - czy w tych nowszych badaniach też się pojawia jako postać? Bo z tego co rozumiem z wcześniejszej rozmowy, to nie do końca wiadomo, czy to jest historyczne bóstwo, czy może coś zrekonstruowanego albo wręcz przejętego z prawosławia i wtórnie 'zszamanizowanego'?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kalinowa)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 489

@Ezoteryk Właśnie chciałam zapytać o to samo co Ezoteryk. Bo zauważam, że całą rozmowę mówimy o szamanizmie syberyjskim w ogóle, a temat jest o tej konkretnej postaci. Czy Książę Mira to jest osobne bóstwo z własną mitologią, czy raczej przykład jakiegoś szerszego wzorca?


Odpowiedz
Wpisy: 1446
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

To jest bardzo dobre pytanie i odpowiedź jest trochę niekomfortowa - prawdopodobnie obie możliwości są równocześnie prawdziwe. 'Książę Mira' jako nazwa może być późna, ale wyobrażenie bóstwa lub ducha opiekuńczego o cechach, które się pod tą nazwą kryją - pośrednik między światami, władca przestrzeni między żywymi a umarłymi - jest znacznie starsze i pojawia się w różnych tradycjach syberyjskich pod różnymi imionami.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nikodem71)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 524

@Rodis Ale ta nazwa 'Mir' to naprawdę nie jest przypadek, prawda? Ja rozumiem, że trzeba uważać z nadinterpretacją, ale jeśli misjonarze świadomie budowali mosty pojęciowe, to może 'Książę Mira' jest właśnie takim mostem - postacią, która powstała w momencie zderzenia dwóch tradycji i nie należy ani w pełni do jednej, ani do drugiej?


Odpowiedz
Wpisy: 629
(@franek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Mam notatki z jednej konferencji religioznawczej, gdzie ktoś opisywał podobny mechanizm dla terenów Uralu - że w momencie chrystianizacji powstawały postacie, które funkcjonowały dwutorowo: miały chrześcijańskie imię lub tytuł, ale ich kult był w praktyce przedchrześcijański. Lokalna ludność mogła udowadniać misjonarzom, że 'czci świętego', podczas gdy faktycznie odprawiała stare obrzędy. Czy tu mogło być podobnie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mimoza)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 694

@Franek Tak, to zjawisko jest dosyć dobrze udokumentowane i ma nawet swoją nazwę - dwojewierije, czyli dosłownie 'podwójna wiara'. To pojęcie było używane przez samych prawosławnych hierarchów jako opis problemu - ludzie przechodzili chrzest, ale nie porzucali starych praktyk. Pytanie tylko czy to było świadome ukrycie, czy raczej naturalne nakładanie się warstw kulturowych bez wyraźnej granicy.


Odpowiedz
Wpisy: 339
(@jadzia85)
Połączone: 4 miesiące temu

Przepraszam że wchodzę z takim podstawowym pytaniem, ale co to dokładnie oznacza, że Książę Mira jest 'władcą przestrzeni między żywymi a umarłymi'? To brzmi jak coś bardzo podobnego do tego, czym jest np. Anubis albo Hermes Psychopomp w innych tradycjach. Czy on prowadzi dusze, czy raczej strzeże jakiejś granicy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1546

@Jadzia85 Porównanie z Hermesem Psychopompem jest całkiem trafne funkcjonalnie, choć mechanizm jest inny. W szamanizmie syberyjskim ta postać nie tyle 'prowadzi' dusze, co jest kimś, kto zna drogę - i szaman musi się z nią dogadać, żeby sam mógł tę granicę przekraczać. To bardziej strażnik niż przewodnik. Choć te kategorie się przenikają.


Odpowiedz
Wpisy: 255
(@helenka51)
Połączone: 3 miesiące temu

A mam pytanie o te obrzędy z wymiarem erotycznym o których Bryza pisała wcześniej - skoro szaman miał 'duszę-żonę' z duchowego świata, to czy to znaczy że zwykłe kobiety w plemieniu go traktowały jako niedostępnego? Czy może on miał normalną rodzinę i tę duchową równolegle? Bo to brzmi jakby tworzył podwójne życie jakieś.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1560

@Helenka51 To zależy od tradycji, ale w wielu przypadkach szaman miał i zwykłą rodzinę, i tego duchowego 'partnera'. To nie było sprzeczne - bo te sfery były wyraźnie rozdzielone. Duchowa relacja zachodziła w transie, w świecie niematerialnym. Zwykłe życie toczyło się obok. Choć są opisy, w których szamani opisywali konflikt - duch opiekuńczy bywał 'zazdrosny' i powodował problemy w relacjach z ziemskim partnerem.


Odpowiedz
Wpisy: 581
(@anastaya)
Połączone: 1 rok temu

To co Bryza mówi o zazdrości ducha jest niesamowite - bo to sugeruje, że szaman traktował tę relację jako równie realną, a może nawet bardziej wiążącą niż ziemskie małżeństwo. Czy są jakieś opisy tego, jak to wyglądało z perspektywy żony czy rodziny szamana? Czy oni też to tak odczuwali?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1446

@Anastaya Są pojedyncze fragmenty w literaturze etnograficznej, ale to perspektywa rzadko dokumentowana, bo badacze skupiali się na samym szamanie. Jedno co się pojawia to opisy, w których małżonka szamana miała szczególny status - była niejako 'pierwszą żoną w świecie materialnym', co było tytułem honorowym, ale też obciążeniem. Bo kiedy szaman wpadał w trans i był 'z duchem', ona była de facto sama.


Odpowiedz
Wpisy: 121
(@kasjopeja84)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam że się wtrącę z zupełnie innego kąta - ale czy ktoś wie, czy są jakieś karty tarota albo systemy wróżbiarskie, które nawiązują do tej symboliki szamańskiej? Pytam bo to mi przypomina Hierofanta albo Kapłana Wysokiego, który też stoi na granicy dwóch światów i jest pośrednikiem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1546

@Kasjopeja84 Hierofant to raczej instytucja - kapłan jako rzecznik tradycji, nie ktoś kto sam przekracza granice. Szaman jest bliższy Głupcowi paradoksalnie, albo Księżycowi - tam gdzie granice są rozmyte i nie wiadomo, co jest z której strony. Ale to byłby zupełnie inny wątek i myślę, że warto go może rozwinąć w osobnym temacie, bo tutaj zejdziemy z kursu.


Odpowiedz
Wpisy: 524
(@nikodem71)
Połączone: 2 miesiące temu

Wracając do Księcia Mira i chrystianizacji - zastanawia mnie jedna rzecz. Prawosławie ma bardzo rozbudowany kult świętych, właściwie każda miejscowość miała swojego patrona. Czy misjonarze próbowali zastępować lokalne duchy i bóstwa konkretnymi świętymi? Tak żeby nie 'Książę Mira' ale np. Mikołaj Cudotwórca przejął jego funkcję?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mimoza)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 694

@Nikodem71 To jest dokładnie to, co się działo i jest na to całkiem sporo źródeł. Mikołaj Cudotwórca miał wyjątkową pozycję w chrystianizacji Północy i Syberii - bo jego atrybuty były na tyle elastyczne, że można go było 'dopasować' do różnych lokalnych postaci. Opiekun podróżnych, władca wód, ochrona przed zimą. W niektórych rejonach kult Mikołaja nabrał cech, których nie ma w żadnym prawosławnym teologicznym opisie - i właśnie te 'dodatkowe' cechy to są ślady tych wcześniejszych bóstw.


Odpowiedz
Wpisy: 926
(@gabka)
Połączone: 2 lata temu

To co Mimoza pisze o Mikołaju mi się bardzo układa z tym, co wiem o podobnych procesach w innych częściach Europy - w Polsce np. wiele świętych miejsc maryjnych jest dokładnie tam, gdzie wcześniej były miejsca kultu przedchrześcijańskich bogiń. To nie jest przypadkowe rozmieszczenie. Kościół to robił świadomie - nie 'wymazywał' starego miejsca mocy, tylko przyklejał nową nazwę. Czy na Syberii było podobnie z konkretnymi miejscami?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@franek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 629

@Gabka Tak, to się nazywa interpretatio christiana krajobrazu, i na Syberii też to widać. Mam zapisane, że przy niektórych rzekach uznanych za święte stawiano krzyże albo kapliczki dokładnie w tych miejscach, gdzie wcześniej szamani zostawiali ofiary. Lokalni wiedzieli, co to za miejsce. Obcy widział krzyż i myślał, że mamy do czynienia z chrześcijaństwem. A obrzęd toczył się jak dawniej, tylko opakowanie było inne.


Odpowiedz
(@anastaya)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 581

@Franek To co Franek pisze o krzyżach stawianych dokładnie w miejscach szamańskich ofiar - czy to oznacza, że misjonarze wiedzieli o tych miejscach i świadomie je 'nakrywali', czy może raczej miejscowi sami to robili, żeby pokazać, że się nawrócili, a tak naprawdę dalej czcili to samo miejsce?


Odpowiedz
(@mimoza)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 694

@Anastaya Oba scenariusze były możliwe i zdarzały się równocześnie. Misjonarze często pytali wprost - 'gdzie macie miejsca kultu' - i tam stawiali krzyże albo kapliczki, bo rozumieli, że miejsca mają moc symboliczną. Ale też miejscowi sami przenosili znaki. To była taktyka przetrwania - jeśli twoje święte miejsce ma chrześcijański symbol, nikt nie może cię oskarżyć o pogaństwo. A ty i tak wiesz, po co tam przychodzisz.


Odpowiedz
Wpisy: 108
(@hydromanta)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam że wchodzę z naiwnym pytaniem, ale czy to znaczy, że przez setki lat ludzie chodzili do kościoła i jednocześnie po kryjomu robili szamańskie obrzędy? I nikt tego nie zauważał? Proboszcz, sąsiedzi?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1446

@Hydromanta Zauważali. Mamy całą literaturę kościelną piętnującą właśnie to. Biskupi pisali skargi, synody wydawały zakazy, kaznodzieje gromili. Ale co z tego, skoro wioskę zamieszkiwało kilkaset osób, wszyscy się znali i proboszcz był jeden na kilkanaście wsi rozsianych po tajdze? Kontrola była iluzoryczna. I to nie dotyczyło tylko Syberii - w Polsce kościelne dokumenty z XV i XVI wieku też pełne są skarg na 'zabobony'.


Odpowiedz
Wpisy: 255
(@helenka51)
Połączone: 3 miesiące temu

A właśnie - Rodis wspomniała o polskich dokumentach, a ja się zastanawiam czy te obrzędy z elementem ertotycznym, o którym Bryza mówiła, też były opisywane w tych kościelnych skargach? Bo wyobrażam sobie, że to by strasznie biskupów denerwowało 🙂


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1560

@Helenka51 Jak najbardziej. Właśnie te opisy są często jedynym śladem, jaki mamy po pewnych obrzędach - bo kościelne dokumenty potępiające były skrupulatnie archiwizowane, a same obrzędy oczywiście nie zostawiały pisemnych śladów. Paradoks polega na tym, że gdyby nie zapał do potępiania, nie wiedzielibyśmy o wielu praktykach w ogóle. Na Syberii podobnie - relacje prawosławnych misjonarzy z XVII-XVIII wieku to kopalnię wiedzy o tym, co próbowali zniszczyć.


Odpowiedz
(@ezoteryk)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 190

@Bryza To jest naprawdę przewrotne - wróg stał się archiwistą. Ale chciałem zapytać o coś innego: skoro te relacje misjonarzy są stronnicze i pisane z pozycji potępienia, to jak można na ich podstawie odtworzyć, jak te obrzędy naprawdę wyglądały? Czy nie mamy tylko wersji 'zniekształconej przez skandal'?


Odpowiedz
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1546

@Ezoteryk Pytanie jest bardzo trafne i etnografowie sobie z tym radzą przez triangulację - biorą relację misjonarską, zestawiają z ewentualnymi opisami samych uczestników (gdy takie są), z materiałem archeologicznym i z analogiami z innych kultur. Żadne źródło samo w sobie nie wystarczy. Ale masz rację, że misjonarz piszący o 'bezeceństwie' mógł dramatyzować, pomijać, albo interpretować przez własną siatkę pojęciową. Co wyglądało na 'orgię' dla celibatariusza, mogło być rytualnie bardzo zdyscyplinowaną praktyką.


Odpowiedz
Wpisy: 489
(@kalinowa)
Połączone: 3 miesiące temu

To co Ismer mówi o 'rytualnie zdyscyplinowanej praktyce' jest ciekawe, bo sugeruje, że element erotyczny w obrzędach nie był chaosem, tylko miał jakieś ścisłe zasady i znaczenie. Czy ktoś wie, jak to wyglądało konkretnie w kontekście tej syberyjskiej tradycji? Bo cały czas mówimy ogólnie, a tu jest jakiś konkretny Książę Mira.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mimoza)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 694

@Kalinowa To jest właśnie najtrudniejsze do uchwycenia, bo Książę Mira jako postać pojawia się w kontekstach bardzo różnych tradycji lokalnych i każda miała swoje własne protokoły. To co można powiedzieć ogólnie - obrzędy z wymiarem erotycznym w szamanizmie syberyjskim rzadko dotyczyły zbiorowości, częściej były częścią indywidualnego kontaktu szamana z duchem. Ta 'dusza-żona' albo 'duch-mąż' o której mówiliśmy wcześniej - relacja z nią mogła mieć charakter symboliczno-erotyczny podczas transu, ale to była relacja pionowa, z bytem niematerialnym, nie pozioma między ludźmi.


Odpowiedz
Wpisy: 339
(@jadzia85)
Połączone: 4 miesiące temu

Czyli to był rodzaj mistycznego zaślubin? To mi przypomina coś z tradycji zachodniej - chyba zakonnice są symboliczne 'oblubienicami Chrystusa'? Czy to mogło być podobne w sensie struktury, nawet jeśli zupełnie inne kulturowo?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1446

@Jadzia85 Porównanie jest strukturalnie uzasadnione i religioznawcy rzeczywiście je robią. Mamy 'hierogamię' - święte zaślubiny z bóstwem - w bardzo wielu kulturach: sumeryjskich kapłankach Inanny, w chrześcijańskiej mistyce oblubienicy, w tantrze, i właśnie w szamanizmie syberyjskim. Mechanizm jest podobny: człowiek wchodzi w relację o charakterze intymnym z bytem wyższego rzędu, co daje mu dostęp do mocy lub wiedzy. Ale kontekst, znaczenie i praktyka są za każdym razem inne.


Odpowiedz
Wpisy: 524
(@nikodem71)
Połączone: 2 miesiące temu

Mam wrażenie, że gubimy Księcia Mira jako konkretną postać. Czy ta hierogamia, o której mówi Rodis, jest z nim związana bezpośrednio? Czy szaman wchodzący w kontakt z Księciem Mira też miał tę relację erotyczną - i co z tego wynikało dla samego obrzędu przejścia między światami?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1560

@Nikodem71 Dobry zaczep. Książę Mira jako władca granicy między żywymi a umarłymi - jeśli szaman musiał się przez tę granicę dostać - to kontakt z nim mógł wymagać jakiegoś 'oddania', czegoś osobistego. W niektórych opisach to jest właśnie element seksualny albo przynajmniej erotyczny: szaman musiał się 'poddać' temu duchowi, co w patriarchalnej terminologii oznaczało pasywną pozycję, i to niezależnie od płci szamana. Stąd w wielu kulturach szamani mężczyźni przyjmowali żeńskie atrybuty - strój, rolę społeczną.


Odpowiedz
Wpisy: 255
(@helenka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Ojej, to znaczy że szaman mężczyzna ubierał się jak kobieta? I to było akceptowane przez społeczność? Pytam bo mam sąsiada który twierdzi że u Słowian też było coś takiego z guślarkami i to jest ciekawe że podobne rzeczy mogły być w tak różnych miejscach.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1546

@Helenka51 Tak, to zjawisko ma nawet nazwę - szaman transgenderowy albo 'trzecia płeć szamana'. U Czukczów na przykład było całkowicie rozpoznaną rolą społeczną. Szaman mężczyzna mógł 'zamienić płeć' na życzenie ducha i być traktowany jak kobieta we wszystkich aspektach życia, łącznie z małżeństwem z mężczyzną. To nie było dewiacja ani wyjątek - to był dowód na szczególną moc, bo duch wybrał kogoś na tyle silnego, żeby przekroczyć granicę nie tylko między światami, ale i między tożsamościami.


Odpowiedz
Wpisy: 121
(@kasjopeja84)
Połączone: 1 rok temu

Brzmi to jak coś, co kompletnie nie mieściło się w głowie misjonarzom. Oni przychodząc z gotowym schematem grzechu i czystości musieli to widzieć jako absolutny skandal. Czy to było jeden z głównych zarzutów w tych kościelnych dokumentach o których mówiła Rodis?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gabka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 926

@Kasjopeja84 I tu jest właśnie klucz do chrystianizacji - nie tylko chodzi o teologię, ale o to, że cały system szamański był zorganizowany wokół wartości, które chrześcijaństwo klasyfikowało jako grzechy lub herezje. Zmiana płci, kontakt z duchami, ofiara krwawa, stosunki z bytami niematerialnymi - każdy z tych elementów miał swoje miejsce na kościelnej liście zakazów. Misjonarz nie mógł tego 'zaakceptować z wyjątkami'. Musiał to zastąpić całościowo, albo nie zastąpić wcale.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: