Forum

Asystent AI
Jainizm - najsurows...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Jainizm - najsurowsza droga do oswobodzenia czy skrajna asceza?

Strona 1 / 5

Wpisy: 386
Rozpoczynający temat
(@wiciokrzew77)
Połączone: 7 miesięcy temu

Ostatnio czytałam sporo o religiach indyjskich i trafiłam na opis jainizmu, który dosłownie mnie zaskoczył. Wiemy o buddyzmie, o hinduizmie, ale o jainach mówi się u nas bardzo mało, a to tradycja o naprawdę ekstremalnym podejściu do życia. Mnisi digambarowie - jedna z dwóch głównych gałęzi - chodzą dosłownie nadzy, bo ubranie to też forma posiadania. Są sekty, gdzie mnisi wyrywają sobie włosy zamiast je golić. I do tego ahimsa posunięta do absolutu: jedzą tylko to, co nie wymagało zabicia rośliny w całości, niektórzy zakrywają usta żeby nie połknąć przypadkowo owada. Chciałam otworzyć temat, żeby podyskutować - czy to dla was droga do wyzwolenia, czy jednak granica między ascezą a skrajnością gdzieś tu znika?


Odpowiedz
264 odpowiedzi
Wpisy: 452
(@madzialena)
Połączone: 5 miesięcy temu

Czytałam o tym gdzieś rok temu i mnie uderzyło to, że jainizm w ogóle nie ma boga stwórcy w tradycyjnym sensie. Czyli nie modlisz się do kogoś, kto cię wysłucha, tylko właściwie dążysz do stanu czystości sam z siebie. To jakby buddyzm, ale jeszcze bardziej bez siatki bezpieczeństwa. Ale mam pytanie - czy te wszystkie surowe praktyki naprawdę są dla wszystkich wyznawców, czy tylko dla mnichów? Bo miałam wrażenie, że zwykli świeccy jainowie żyją jednak normalnie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wiciokrzew77)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 386

@Madzialena Dokładnie to mnie też zastanowiło. Świeccy jainowie mają inny zestaw reguł, znacznie łagodniejszy - wegetarianizm, ograniczenie posiadania, niekrzywdzenie, ale bez tych skrajności. Natomiast ideałem jest właśnie ten mnich bez posiadłości, bez ubrania, bez przywiązania do czegokolwiek. Pytanie, które mnie nurtuje: czy idea, że zbawienie zależy wyłącznie od twojej własnej ascezy i wysiłku, jest wyzwalająca, czy raczej przerażająca? Bo nie ma tu żadnego bóstwa, które by pomogło.


Odpowiedz
Wpisy: 706
(@szafranka)
Połączone: 2 miesiące temu

Mnie zawsze przy jainizmie zatrzymuje koncepcja karmy, bo ona tam działa zupełnie inaczej niż np. w hinduizmie. Karma w jainizmie to dosłownie subtelna materia, która przylega do duszy jak kurz. I właśnie dlatego asceza - bo chodzi o oczyszczenie z tej materii. To nie jest metafora, to kosmologiczny mechanizm. Czy ktoś z was trafiał na dokładniejszy opis tego, co jainowie nazywają dżiwa i adżiwa? To fundamentalne rozróżnienie dla całej tej tradycji.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@kornelka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 455

@Szafranka To ciekawe bo jak zestawię to z koncepcją czakr w tradycji hinduskiej, to widzę podobny mechanizm myślenia - coś nieczystego blokuje przepływ, trzeba to usunąć. Tylko metody są zupełnie różne. W jainizmie ta karma-materia odpada przez wyrzeczenie, w tradycjach tantrycznych czy joginów raczej przez transformację energii. Mam wrażenie, że to dwie zupełnie różne filozofie ciała i działania, chociaż wyrosły z podobnego podglebia. Skąd wiesz tyle o tej koncepcji karmy w jainizmie, Szafranka?


Odpowiedz
(@szafranka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 706

@Kornelka Czytałam kilka tekstów źródłowych w tłumaczeniu, między innymi fragmenty Tattvartha Sutry - to jeden z ważniejszych tekstów jainijskich. Ale masz rację, że to zestawienie z tantrą jest ostre. Tam gdzie tantra mówi: użyj energii, przekształć ją, jainizm mówi: odetnij się, nie dodawaj, pozwól żeby odpłynęło. To właściwie dwa przeciwne modele oczyszczenia. Zastanawiam się jednak, czy efekt końcowy, wyzwolenie, moksha czy mukti, jest opisywany podobnie.


Odpowiedz
(@tobiasz85)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 471

@Szafranka Sorki że wchodzę z boku ale to co napisałaś Szafranka o karmie jako materii to dosłownie wywróciło mi głowę. Zawsze myślałem że karma to taki energetyczny zapis uczynków, a tu nagle - fizyczna substancja? Czy jainowie wierzą że można to jakoś zobaczyć albo poczuć? I czy te wyrzeczenia jak chodzenie boso czy nieprzyjmowanie jedzenia od konkretnych osób - to wszystko ma kasować tę materię?


Odpowiedz
(@wiciokrzew77)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 386

@Tobiasz85 Z tego co czytałam - tak, te praktyki mają dosłownie oczyszczać duszę z nalotu karmicznego. Każde wyrzeczenie zmniejsza dopływ nowej karmy i spala starą. Mnisi digambara idą najdalej, bo nagość symbolizuje całkowite porzucenie posiadania, a posiadanie to właśnie jeden z głównych kanałów przez które karma przylega. Nie wiem czy to można poczuć w sensie sensorycznym, ale w ich kosmologii dżiwa, czyli dusza, w stanie czystym jest wszechwiedzą i doskonałością.


Odpowiedz
Wpisy: 527
(@gienia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Słuchajcie, a jak to się ma do praktycznych rytuałów? Bo czytałam że jainowie mają swój rytuał Sallekhana albo Santhara, czyli dobrowolny post aż do śmierci, który jest traktowany jako szczyt duchowego wyzwolenia, nie jako samobójstwo. To jest coś, co mnie naprawdę zatrzymuje. Z jednej strony rozumiem logikę: ostateczne porzucenie ciała jako wyraz nieprzywiązania. Z drugiej - jak to odróżnić od zwykłej desperacji? Czy ktoś wie, jakie warunki muszą być spełnione?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@madzialena)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 452

@Gienia To jest chyba najostrzejszy punkt jainizmu, bo w Indiach był nawet wyrok sądu, który próbował zakazać Sallekhany jako samobójstwa, i środowiska jainijskie protestowały. Chyba że to jest dobrowolne, świadome, po życiu pełnym praktyki i za zgodą wspólnoty - to wtedy traktowane jest jako coś zupełnie innego. Ale mam dokładnie to samo pytanie co ty: gdzie jest granica? I czy mnisi w ogóle podejmują tę decyzję sami, czy musi być jakaś sankcja społeczności?


Odpowiedz
Wpisy: 706
(@szafranka)
Połączone: 2 miesiące temu

Jeśli mogę dorzucić - Sallekhana to nie jest impulsywna decyzja. Wymaga lat przygotowań, zgody guru i wspólnoty, i jest podejmowana zazwyczaj przez starszych mnichów w obliczu nieuleczalnej choroby lub bardzo podeszłego wieku. Nie chodzi o ucieczkę od życia, tylko o świadome zakończenie go bez lęku i bez przywiązania. Ale rozumiem, że z zewnątrz to jest naprawdę trudne do przyjęcia. Mnie bardziej zastanawia, że ta tradycja istnieje nieprzerwanie od co najmniej 2500 lat. To znaczy, że ta droga dla tych, którzy nią idą, najwyraźniej ma sens.


Odpowiedz
Wpisy: 238
(@seba59)
Połączone: 6 miesięcy temu

Dobra, ja rozumiem filozofię, ale nie rozumiem jednego: jainizm jest tak surowy, że praktycznie większość ludzi nigdy nie dojdzie do tych szczytów. To znaczy, że zbawienie jest dostępne tylko dla wybranych, tzn. dla mnichów? Co robią zwykli świeccy przez całe życie, skoro i tak nie osiągną wyzwolenia w tym wcieleniu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kornelka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 455

@Seba59 W jainizmie mówi się o stopniowym postępie przez kolejne wcielenia. Świecki jainista żyje według dwunastu ślubów upasaka, ogranicza szkodliwość, kultywuje nieprzywiązanie, i przez to zmniejsza karmę - powoli, przez wiele żywotów. Nie każda tradycja zakłada że zbawienie jest na wyciągnięcie ręki w jednym życiu. To raczej długa droga. Chociaż faktycznie jest w tym coś hierarchicznego - mnisi są bliżej niż świeccy, i to strukturalnie.


Odpowiedz
Wpisy: 112
(@almandynka)
Połączone: 1 rok temu

Ja mam takie naiwne pytanie może, ale czy wśród jainów są jakieś święte miejsca, pielgrzymki? Coś takiego jak Mekka czy Waranasi? Wydaje mi się że gdzieś czytałam o górze Shatrunjaya albo o posągu Gomateshwary w Karnatace, tym gigantycznym. Czy te miejsca mają znaczenie rytualne czy raczej symboliczne?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wiciokrzew77)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 386

@Almandynka To nie jest naiwne pytanie, wręcz przeciwnie. Gomateshwara w Shravanabelagola to posąg wysokości ponad siedemnastu metrów, monolityczny, i co dwanaście lat odbywa się tam Mahamastakabhisheka, wielkie namaszczenie - polewają go mlekiem, wodą różaną, szafranem, jest to jeden z największych regularnych rytualnych zgromadzeń w Indiach. Shatrunjaya w Gujaracie to wzgórze z setkami świątyń, ważne miejsce pielgrzymkowe. Więc tak, jainizm ma bardzo rozbudowany wymiar rytualny, mimo że boga jako takiego nie ma.


Odpowiedz
Wpisy: 377
(@fluorytka-1)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wciągam się w ten temat, bo mało o tym wiedziałam. Ale chcę dopytać o jedną rzecz: skoro w jainizmie nie ma boga stwórcy i nie można prosić o pomoc z zewnątrz, to komu właściwie jest poświęcona modlitwa albo cześć oddawana Tirthankarom? Czy to jest coś w stylu: ich życie jest wzorem, inspiracją, ale oni sami już dawno wyszli poza świat i nic nie mogą zrobić dla żywych?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@szafranka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 706

@Fluorytka.1 Właśnie tak. Tirthankara, czyli ci, którzy przeprawili się na drugi brzeg i są wyzwoleni, nie ingerują w świat, nie odpowiadają na modlitwy, nie przyznają łask. Oddawanie im czci ma działać na samego oddającego - kontemplacja ich doskonałości oczyszcza umysł i wzmacnia właściwe intencje. To jest dla mnie jeden z najbardziej oryginalnych elementów tej tradycji: rytuał bez adresata, który mimo to ma sens, bo zmienia ciebie.


Odpowiedz
(@gienia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 527

@Szafranka To co mówisz Szafranka jest dla mnie naprawdę ciekawe, bo w pracy z energią też często mówi się że kontemplacja wzorca czy symbolu działa nie dlatego że wzorzec coś robi, tylko dlatego że ty zaczynasz drgać na innej częstotliwości. Nie wiem czy to ta sama zasada, ale coś w tym brzmi podobnie. Choć jainowie pewnie by się skrzywili na takie porównanie.


Odpowiedz
Wpisy: 255
(@martusia58)
Połączone: 1 rok temu

Słuchajcie, a czy ktoś spotkał się z powiązaniami między jainijską koncepcją anekantavady, czyli zasadą wielostronności prawdy, a innymi tradycjami mistycznymi? Bo to mnie uderza: jainizm mówi, że żadne twierdzenie nie jest absolutnie prawdziwe, bo zależy od punktu widzenia. Syat - 'być może', 'z pewnej perspektywy'. To jest epistemologia, która powinna chyba interesować każdego, kto zajmuje się ezoteryką, bo większość systemów mistycznych zakłada że prawda jest wielowymiarowa.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@madzialena)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 452

@Martusia58 Nigdy nie słyszałam tej nazwy, anekantavada, ale jak to opisujesz, to brzmi jakby jainowie doszli do czegoś podobnego do buddyjskiego 'środkowego kroku' albo do taoistycznej zasady że rzeczywistość nie daje się zamknąć w jednym opisie. Czy to jest centralna doktryna jainizmu, czy raczej filozoficzny dodatek dla uczonych?


Odpowiedz
Wpisy: 455
(@kornelka)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do wątku ascezy, bo mnie cały czas to gryzie: czy surowe wyrzeczenie jainijskie jest w stanie współistnieć ze zwykłym życiem społecznym? Mam na myśli nie mnichów, tylko świeckich. Bo znam praktyki, gdzie wyrzeczenie jest wewnętrzne - nie jesz mięsa, nie krzywdzisz, ale żyjesz w świecie. A tu mam wrażenie, że ideał jest tak odległy od codzienności, że może rodzić frustrację zamiast wyzwolenia. Czy ktoś z was miał kontakt z prawdziwymi jainami albo czytał ich własne świadectwa?


Odpowiedz
Wpisy: 455
(@kornelka)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie o to mi chodziło - czy ta wewnętrzna praca jest w ogóle możliwa bez zewnętrznych oznak wyrzeczenia. Bo w tradycjach, które znam, można głęboko pracować z przywiązaniem przez samą medytację albo przez rytm dnia. Jainizm zdaje się mówić, że to za mało. Że samo 'myślenie o nieprzywiązaniu' nie oczyszcza tej karmicznej materii, bo potrzebny jest fizyczny akt. Czy to dobrze rozumiem, Szafranka?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@szafranka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 706

@Kornelka Tak, mniej więcej. Jainizm jest tu dość konsekwentny - sama intencja nie wystarczy, bo karma wnika przez czyny, mowę i myśl, ale fizyczne działanie ma największy ciężar. Stąd wyrzeczenie musi być ucieleśnione. Ale ciekawe, że jednocześnie jainowie wyróżniają kasaya, czyli wewnętrzne namiętności, takie jak gniew, pożądanie, pycha, jako główne wrota, przez które karma wpływa. Więc i wnętrze ma znaczenie. To nie jest tylko zewnętrzna asceza.


Odpowiedz
Wpisy: 471
(@tobiasz85)
Połączone: 5 miesięcy temu

Dobra ale ja dalej nie rozumiem jak to fizycznie działa. Mnich chodzi boso, nie je po zachodzie słońca, nosi maskę - i ta karma odpada? Na jakiej zasadzie? Czy to jest coś w stylu że ciało w bólu wypala sobie tę materię, czy to bardziej chodzi o to że ćwiczysz wolę?


Odpowiedz
Wpisy: 386
Rozpoczynający temat
(@wiciokrzew77)
Połączone: 7 miesięcy temu

Tobiasz85 - myślę że obydwa mechanizmy jednocześnie. Tapas, czyli żar ascezy, dosłownie spala nagromadzoną karmę, to jedno. Ale wyrzeczenie buduje też stan nieprzywiązania, który zamyka dopływ nowej. To nie jest tylko kara ciała - to przekształcanie struktury pragnień. Albo przynajmniej tak to tłumaczą komentarze do Sutrakritangi, które czytałam.


Odpowiedz
Wpisy: 377
(@fluorytka-1)
Połączone: 9 miesięcy temu

A czy w jainizmie jest jakaś różnica między wyrzeczeniem 'z musu' a wyrzeczeniem świadomym? Bo zastanawiam się - ktoś, kto żyje w biedzie i nie je regularnie, technicznie spełnia pewne warunki ascezy, ale chyba intencja robi tu ogromną różnicę?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@szafranka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 706

@Fluorytka.1 Tak, to jest kluczowe rozróżnienie. Jainizm mocno akcentuje, że to musi być wyrzeczenie dobrowolne i wynikające ze stanu wewnętrznego. Brak jedzenia z nędzy nie czyści karmy - wręcz przeciwnie, może ją pomnażać, jeśli towarzyszy mu żal, złość czy pragnienie. Samo doświadczenie zewnętrzne bez pracy wewnętrznej nie ma wartości wyzwoleńczej.


Odpowiedz
Wpisy: 452
(@madzialena)
Połączone: 5 miesięcy temu

To jest właściwie odpowiedź na to, co mnie nurtuje od początku tego tematu - co odróżnia ascezę od masochizmu albo od zwykłej biedy. Ale mam pytanie może trochę z boku: czy w jainizmie jest coś takiego jak spowiedź albo wyznanie winy? Bo w wielu tradycjach jest ten element - uświadomić sobie, co się zrobiło, powiedzieć to na głos, i dzięki temu karma jest 'rozliczona'. Czy u jainów coś takiego istnieje?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@martusia58)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 255

@Madzialena Jest, i to mnie kiedyś bardzo zaskoczyło. Pratikramana - to rytuał wyznania i cofnięcia się od szkodliwych czynów, wykonywany codziennie rano i wieczorem przez pobożnych jainów. Recytuje się formułki wyznające naruszenie ślubów, prośby do istot, którym się mogło przypadkowo zaszkodzić, włącznie z drobnymi organizmami. To jest taki duchowy rachunek sumienia. Coś między medytacją a rytuałem oczyszczenia.


Odpowiedz
(@gienia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 527

@Martusia58 Ale to ciekawe - bo w pracy z energią to co opisujesz brzmi jak regularne 'czyszczenie pola'. Ten rytm dwa razy dziennie przypomina mi trochę praktyki, gdzie wracasz do centrum i przywracasz stan równowagi, zanim znowu wyjdziesz do świata. Czy pratikramana robi się samemu czy potrzebny jest do tego ktoś z zewnątrz, np. nauczyciel?


Odpowiedz
(@martusia58)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 255

@Gienia Z tego co czytałam, można ją robić samemu, ale w tradycji mniasiej odbywa się w obecności starszych lub wspólnoty. Ciekawa jest też jej budowa - to nie jest tylko mówienie 'przepraszam', ale dosłowne cofnięcie się, miccha mi dukkadam, czyli 'niech moje złe czyny będą odwrócone'. To ma być akt woli i intencji, nie tylko wyznanie.


Odpowiedz
Wpisy: 238
(@seba59)
Połączone: 6 miesięcy temu

Słuchajcie, a czy praktikramana ma jakiś efekt, który można poczuć? Bo jak to opisujecie to brzmi jak bardzo formalna i techniczna praktyka, a mnie interesuje co to faktycznie robi z człowiekiem. Czy jainowie mówią, że po tym czują się lżej, inaczej?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kornelka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 455

@Seba59 Nie jestem pewna czy są opisy wewnętrznych odczuć w sensie tradycji zachodniej, ale z tekstów wynika, że chodzi o stan spokoju, tzw. samata - równowaga wobec wszystkiego. Może to nie jest 'poczucie ulgi' w naszym rozumieniu, bardziej cisza i zmniejszenie reaktywności. Choć to pewnie zależy od człowieka.


Odpowiedz
Wpisy: 112
(@almandynka)
Połączone: 1 rok temu

Wróciłam do tego co Wiciokrzew77 pisała wcześniej o Gomateshwarze i tym namaszczeniu - jak rozumiem, to jest jednak bardzo zmysłowe i piękne wydarzenie, z mlekiem i kwiatami. A jainizm jest taki surowy w codzienności. Nie ma tu jakiegoś napięcia między estetyczną stroną kultu a filozofią ascezy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wiciokrzew77)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 386

@Almandynka To jest świetna obserwacja i myślę że to napięcie jest prawdziwe. Ale jest tez argument, że Mahamastakabhisheka nie jest ofiarą dla bóstwa, które jest w potrzebie - Gomateshwara, czyli Bahubali, jest już wyzwolony, nie potrzebuje mleka. Ten rytuał działa na wspólnotę, na jej stan skupienia i pobożności. Estetyczne piękno jest tu sposobem kontemplacji, nie zaprzeczeniem ascezy.


Odpowiedz
Wpisy: 194
(@wahadelka-pl)
Połączone: 1 rok temu

Słucham tego wątku od jakiegoś czasu i mam jedno pytanie, trochę naiwne może. Jainizm mówi, żeby nie krzywdzić żadnej istoty - ale przecież oddychanie, chodzenie, jedzenie czegokolwiek zabija mikroorganizmy. Jak mnisi digambara to godzą z praktyką? Czy to nie jest punkt, w którym zasada ahimsy staje się niemożliwa do wypełnienia?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@szafranka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 706

@Wahadelka.pl Jainowie są tego w pełni świadomi i właśnie dlatego mówią nie o absolutnej realizacji ahimsy, ale o minimalizacji. Mnisi digambara zamiatają przed sobą, żeby nie rozdeptać owadów, filtrują wodę, żeby nie zabić organizmów w czasie picia. Wiedzą, że zero szkody jest nieosiągalne - dążą do minimum. To jest zresztą też powód, dla którego Sallekhana jest akceptowana: ciało w końcu zabija, już samym istnieniem. Świadome odejście jest w tym kontekście spójne.


Odpowiedz
Wpisy: 471
(@tobiasz85)
Połączone: 5 miesięcy temu

Okej to teraz mam pojęcie dlaczego jainijscy mnisi są prawie niespotykani poza Indiami. To byłoby chyba niewykonalne np. w polskim klimacie, chodzenie boso przez rok? Ale mam inne pytanie - czy są jakieś znane osoby, nie mnisi, które wyznają jainizm i da się jakoś zobaczyć jak to wygląda w praktyce?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@madzialena)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 452

@Tobiasz85 Mukesh Ambani jest z rodziny jainijskiej, chyba. Ale to chyba nie jest najlepszy przykład surowej ascezy 🙂 Poważnie mówiąc, wśród świeckich jainów w Indiach jest bardzo mocna tradycja weganizmu, filantropii i szpitalnictwa dla zwierząt - wiele schronisk dla zwierząt w Gudżaracie prowadzą właśnie jainowie. To jest ich ahimsa w codziennym wymiarze.


Odpowiedz
Wpisy: 377
(@fluorytka-1)
Połączone: 9 miesięcy temu

To jest ciekawe, że wychodzi z tego zupełnie inna twarz jainizmu niż ta ascetyczna. Mnich z miotełką kontra biznesmen fundujący szpital dla krów - i obaj są w tej samej tradycji. Czy jainizm ma jakąś wewnętrzną hierarchię wartości, która to porządkuje? Czyli czy aktywna filantropia jest 'niższym stopniem' niż asceza, czy to jest po prostu inny, ale równie ważny wymiar?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@szafranka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 706

@Fluorytka.1 Raczej niższy stopień, ale to nie znaczy mniej ważny społecznie. Tradycja rozróżnia drogę mniasią, tzw. mahavrata, wielkie śluby, i drogę świecką, anuvrata, małe śluby. Świecki jaina nie może osiągnąć wyzwolenia w tym wcieleniu, ale buduje karmę prowadzącą do wcielenia, w którym będzie mógł przyjąć inicjację. Filantropia jest więc i etyczna, i strategiczna w sensie duchowym.


Odpowiedz
(@kornelka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 455

@Szafranka To rozróżnienie między mahavratas a anuvratas bardzo mi się ułożyło w głowie. Ale mam pytanie - czy ta hierarchia oznacza, że świecki jaina jest w jakimś sensie 'gorszy' duchowo, czy to bardziej jak dwie ścieżki do tego samego miejsca, tyle że jedna dłuższa?


Odpowiedz
(@szafranka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 706

@Kornelka Zdecydowanie dwie ścieżki, nie hierarchia wartości ludzi. W jainizmie każda dusza jest równa w swojej naturze - to etap postępu na ścieżce jest różny. Świecki jaina może w kolejnych wcieleniach dojść do etapu, gdzie podejmie wielkie śluby. Nie ma tu potępienia, jest raczej rozumienie, że gotowość dojrzewa.


Odpowiedz
Wpisy: 471
(@tobiasz85)
Połączone: 5 miesięcy temu

Dobra, ale skoro wcielenia są ważne - to czy jainizm wierzy w coś w stylu wybrania, do której grupy się trafi? Mam na myśli, czy jest jakiś moment, że dusza 'decyduje' że jest gotowa na mnistwo, czy to bardziej ewolucja krok po kroku?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wiciokrzew77)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 386

@Tobiasz85 Z tego co studiowałam, nie ma tu czegoś w stylu Bożej predestynacji ani nagłego oświecenia jak w zen. Jainizm jest bardzo 'stopniowy' - mówi o czternastu stopniach duchowych, tzw. gunasthanach, i dusza po prostu wspina się w górę przez te etapy. Każde wcielenie i każda praktyka dokłada się do tej wspinaczki.


Odpowiedz
Wpisy: 377
(@fluorytka-1)
Połączone: 9 miesięcy temu

Czternaście stopni to sporo. Czy to jest opisane gdzieś w tekstach, które można po polsku przeczytać? Bo mam wrażenie, że jainizm jest strasznie słabo obecny w polskim piśmiennictwie i ciężko cokolwiek zweryfikować.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@martusia58)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 255

@Fluorytka.1 Niestety masz rację, po polsku praktycznie nic. Są przekłady angielskie - Tattvartha Sutra to jeden z podstawowych tekstów, dostępny po angielsku, napisany przez Umasvatiego w II lub III wieku. Gunahasthany są tam opisane, choć szczegóły różnią się między szkołą digambara i shvetambara.


Odpowiedz
(@almandynka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 112

@Martusia58 A te dwie szkoły, digambara i shvetambara - one mają zupełnie inną teologię, czy to bardziej różnice w praktyce? Bo przez cały wątek jest to gdzieś w tle, ale nie do końca rozumiem jak duży to jest rozdział.


Odpowiedz
(@szafranka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 706

@Almandynka Różnice są poważne, choć nie aż tak jak np. między sunnitami a szyitami. Shvetambara ubierają się w białe szaty i uznają, że kobiety mogą osiągnąć wyzwolenie. Digambara uważają, że kobieta musi się najpierw odrodzić jako mężczyzna, żeby to osiągnąć - i to jest chyba największa doktrynalna różnica między nimi.


Odpowiedz
(@madzialena)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 452

@Szafranka Poczekaj - digambara uważają że kobiety nie mogą osiągnąć wyzwolenia w kobiecym ciele? To brzmi jak coś, co bardzo kontrastuje z całą tą ideą równości dusz, o której mówiono wcześniej. Jak oni to uzasadniają?


Odpowiedz
(@szafranka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 706

@Madzialena Argument jest taki, że całkowite wyrzeczenie, w tym nagość, jest dla kobiety niemożliwe ze względów społecznych i biologicznych - menstruacja, możliwość przypadkowego skrzywdzenia mikroorganizmów itd. Digambara twierdzą więc, że kobiece ciało strukturalnie nie pozwala na wypełnienie mahavrat w pełni. Shvetambara temu zaprzecza i ma przykłady wyzwolonych kobiet w swoich tekstach.


Odpowiedz
Wpisy: 527
(@gienia)
Połączone: 5 miesięcy temu

To jest naprawdę ciekawy spór z perspektywy energetycznej. Jeśli dusza jest neutralna płciowo, to czy ciało fizyczne naprawdę ma taki wpływ na to, co dusza może osiągnąć? To trochę jak pytać, czy kobieta może mieć silniejsze pole energetyczne niż mężczyzna - odpowiedź jest raczej oczywista.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kornelka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 455

@Gienia Ale rozumiem ten argument inaczej - chodzi im chyba nie o energię, ale o konkretne ślubowania, które są niemożliwe do spełnienia fizycznie. To taka bardzo praktyczna, niemal literalna interpretacja. Mnie bardziej ciekawi, jak współczesne jainki reagują na stanowisko digambara?


Odpowiedz
Wpisy: 194
(@wahadelka-pl)
Połączone: 1 rok temu

To może naiwne pytanie, ale czy są w jainizmie kobiety, które mimo tego nauczają, piszą, są autorytetami? Czy ta doktryna digambara przekłada się na realne życie wspólnoty?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@martusia58)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 255

@Wahadelka.pl W tradycji shvetambara zdecydowanie - są np. mniszki shvetambara, które są bardzo aktywne i szanowane. W tradycji digambara jest osobna kategoria pobożnych kobiet, aryikas, które noszą szaty i mają swoje praktyki. Są uznawane za duchowo zaawansowane, nawet jeśli doktryna mówi, że wyzwolenie wymaga kolejnego wcielenia.


Odpowiedz
Wpisy: 238
(@seba59)
Połączone: 6 miesięcy temu

Mam wrażenie, że ten wątek coraz bardziej wchodzi w teologię i scholastykę, a mało mówimy o tym co mnie na początku interesowało - czy te praktyki mają jakieś przełożenie na stan wewnętrzny, który ktoś może poczuć. Czy ktoś tu miał jakikolwiek kontakt z jainami albo z praktykami zbliżonymi do jainijskich?


Odpowiedz
Wpisy: 386
Rozpoczynający temat
(@wiciokrzew77)
Połączone: 7 miesięcy temu

Mam koleżankę, która przez jakiś czas mieszkała w Gudżaracie i miała kontakt ze społecznością jainijską. Mówiła, że uderzyła ją ta atmosfera - bardzo spokojna, bez ostrego tonu w rozmowach, jakby ludzieświadomie ważyli słowa. Nie wiem czy to praktika od tego, ale coś w ich sposobie bycia było wyraźnie inne.


Odpowiedz
Wpisy: 377
(@fluorytka-1)
Połączone: 9 miesięcy temu

To jest interesujące, bo anekdotycznie słyszałam podobne opisy o społecznościach jainijskich w Indiach - duży nacisk na łagodność mowy, aparigraha czyli nieposiadanie, i taki specyficzny spokój. Ale zastanawiam się, na ile to jest efekt praktyki, a na ile po prostu kultura konkretnej grupy społecznej.


Odpowiedz
Strona 1 / 5
Udostępnij: