Forum

Asystent AI
Fałszywi prorocy - ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Fałszywi prorocy - jak tradycje różnią się w rozpoznawaniu oszusta?

Strona 2 / 4

Wpisy: 262
(@augur)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do tego co powiedział Gerwazy73 o nowych tradycjach - bo ta kwestia mi wisi - może kryterium nie jest wiek tradycji, tylko czy zakłada wyjście poza siebie? To znaczy czy jej twórca wskazuje na coś co go samego przekracza, jakiś tekst, jakieś prawo, jakieś doświadczenie które może mieć każdy. Bo fałszywy prorok jest zawsze centrum, wszystkie drogi prowadzą do niego, nawet jak mówi że prowadzą do boga.


Odpowiedz
Wpisy: 92
(@milosz69)
Połączone: 10 miesięcy temu

To co mówi Augur o wskazywaniu na coś ponad siebie to ciekawe kryterium, ale mam z nim problem. Bo każdy twórca nowej tradycji może powiedzieć 'ja tylko przekazuję odwieczną mądrość' albo 'to nie moje słowa, to głos Boga'. I formalnie spełnia to kryterium, prawda? Skąd mamy wiedzieć czy naprawdę wskazuje na coś ponad siebie, czy tylko udaje że to robi?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@augur)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 262

@Milosz69 no masz rację, samo mówienie że przekazuje coś wyższego nic nie dowodzi. Myslałem raczej o czymś strukturalnym - czy jest jakaś instancja, do której można się odwołać poza nim samym. Tekst, prawo, wspólnota, która mogłaby go napomnieć albo odwołać. Jeśli jest, to znaczy że sam się nie stawia ponad wszystkim. Jeśli nie ma nic ponad nim - to czerwona flaga.


Odpowiedz
(@kamilka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 816

@Augur ale właśnie takie instancje też bywają fasadą. Znam przypadki gdzie formalnie istniała rada starszych, teksty, cały aparat struktur - ale w praktyce nikt nie kwestionował lidera, bo 'nie osiągnął jeszcze wystarczającego poziomu'. Struktura istniała tylko na papierze.


Odpowiedz
(@hilek79)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 584

@Kamilka51 tu wychodzi różnica między strukturą martwą a żywą. W zdrowych tradycjach te mechanizmy weryfikacji naprawdę działają i masz historyczne przykłady ich użycia - papieże usuwani, mistrzowie zen korygowani przez sanghy, rabini napominani przez inne autorytety. Czy w tej grupie którą znasz była jakaś historia gdzie rada starszych faktycznie coś zakwestionowała? Bo to właśnie robi różnicę.


Odpowiedz
Wpisy: 816
(@kamilka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Nie, żadnej takiej historii nie było. I to jest chyba odpowiedź sama w sobie.


Odpowiedz
Wpisy: 209
(@plejadka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Słucham tej dyskusji i mam wrażenie że cały czas rozmawiamy o zewnętrznych kryteriach - struktura, historia, możliwość odejścia. Ale co z samą nauką? Czy treść tego co ktoś głosi w ogóle ma znaczenie przy ocenianiu czy jest fałszywym prorokiem, czy tylko to jak się zachowuje?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@eleonorka56)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 1003

@Plejadka to bardzo dobre pytanie i mam wrażenie że celowo omijamy ten aspekt, bo jest najgłębszym minowym polem. Bo oceniając treść nauczania wchodzimy w obszar gdzie każdy ma swoje przekonania i trudno o neutralny punkt. Ale chyba nie można zupełnie od tego abstrahować - są tradycje gdzie nauka wprost zachęca do podporządkowania lidera kosztem rodziny i to jest coś, co niezależnie od kryteriów formalnych powinno zapalać czerwone lampki.


Odpowiedz
(@gerwazy73)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 359

@Eleonorka56 tylko znowu - kto decyduje że to jest zła treść? Wiele tradycji monastycznych mówi żeby zostawić rodzinę, wejść do zakonu, całkowicie się poświęcić. I nikt tego nie nazywa manipulacją. Granica między rezygnacją z życia świeckiego z własnego wyboru a manipulacją jest dla mnie kompletnie niejasna.


Odpowiedz
Wpisy: 254
(@judytka72)
Połączone: 2 miesiące temu

Może właśnie ta granica to znowu ten warunek wolności wyjścia? Mnich który chce odejść z klasztoru odejdzie bez konsekwencji, nikt go nie zastraszy, nie zrujnuje mu reputacji ani nie powie rodzinie żeby go wykluczyła. Czy to w tej grupie o której piszecie jest możliwe?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@mistika)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 379

@Judytka72 to jest dobre rozróżnienie w teorii, ale w praktyce nie jest takie czyste. Bo w grupie, w której byłam, nikt nikogo nie zatrzymywał fizycznie. Ale gdy ktoś odchodził, wszyscy pozostali zachowywali się jakby ta osoba zrobiła coś nieodwracalnie złego. Nie groźby - tylko milczenie i chłód. I to też jest rodzaj kary.


Odpowiedz
(@halszeczka-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 303

@Mistika właśnie. To się nazywa ostracyzm i w badaniach nad sektami jest traktowany tak samo poważnie jak groźby wprost. Bo człowiek jest istotą społeczną i wykluczenie ze wspólnoty, która jest jego głównym środowiskiem, to ważna forma nacisku. Zresztą Świadkowie Jehowy opierają na tym cały swój system dyscypliny.


Odpowiedz
(@bernadka87)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 613

@Halszeczka.x ale tu jest cienka linia - normalne wspólnoty też mogą się chłodniej odnosić do kogoś kto odszedł, nie dlatego że są sekta, tylko po prostu dlatego że człowiek który odszedł jest naturalnie trochę poza kręgiem. Czy to zawsze jest sygnał ostrzegawczy czy też jest jakaś skala?


Odpowiedz
(@halszeczka-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 303

@Bernadka87 skala na pewno jest. Chłód i rzadszy kontakt to ludzka rzecz. Ale zorganizowane wykluczenie, zakaz rozmów, framing odejścia jako zdrady albo upadku duchowego - to już inna kategoria. I właśnie to odróżnia zwykłe rozluźnienie więzi od kontroli przez ostracyzm.


Odpowiedz
Wpisy: 262
(@augur)
Połączone: 1 rok temu

Wracam do pytania Plejadki o treść nauczania, bo mnie to gryzie. Są tradycje bardzo różne co do formy a podobne co do esencji, i odwrotnie. Czy ktoś zna jakiś przykład gdzie treść była jawnie toksyczna ale forma wyglądała idealnie? Bo mam wrażenie ze zwykłe wyjasnienia idą od formy do treści, a może powinno byc odwrotnie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eleonorka56)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 1003

@Augur jest taki przykład i to wcale nie egzotyczny - pewne grupy neognostyckie które mają wszystko: inicjacje, linie przekazu, starożytne teksty, możliwość odejścia, transparentne struktury. A treść nauczania jest tak hermetycznie skrojona pod jednego lidera że po kilku latach ludzie dosłownie nie potrafią myśleć o Bogu inaczej niż przez jego kategorie. Wszystko idealne formalnie, treść zamykająca w sobie.


Odpowiedz
Wpisy: 123
(@denarka98)
Połączone: 1 rok temu

Trochę zgubilam wątek - może ktoś mi wyjaśnić praktycznie? Jeśli ktoś dopiero rozważa dołączenie do jakiejś grupy duchowej i nie ma jeszcze doświadczenia, to na co ma w ogóle zwracać uwagę? Bo tu padło dużo kryteriów i mam wrażenie że każde z nich ma wyjątek.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hilek79)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 584

@Denarka98 to szczere pytanie i zasługuje na szczerą odpowiedź. Myślę że zamiast checklisty warto mieć jedno pytanie wewnętrzne, które stosujesz regularnie przez cały czas kontaktu z grupą: czy po spotkaniach z nimi twój krąg kontaktów poza grupą się rozszerza czy zwęża? Jeśli z upływem czasu coraz bardziej żyjesz tylko relacjami wewnątrz grupy - to niezależnie od innych kryteriów jest powód do zatrzymania się i myślenia.


Odpowiedz
Wpisy: 209
(@plejadka)
Połączone: 8 miesięcy temu

To kryterium które dał Hilek jest chyba najkonkretniejsze ze wszystkiego co padło w tym wątku. Ale zastanawiam się - a co ze wspólnotami które z definicji tworzą intensywne życie wewnętrzne, jak właśnie klasztory, ashraamy, wspólnoty intentional communities? Tam to zwężenie kręgu jest wbudowane w model i niekoniecznie jest złe.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hilek79)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 584

@Plejadka tak, to ważne zastrzeżenie. Dlatego dorzuciłbym drugi element do tego kryterium - czy możesz rozmawiać z tymi spoza grupy o swoich wątpliwościach dotyczących grupy, czy to jest jakoś wewnętrznie zakazane albo odradzane. Klasztor odcina od świata, ale zakonnik może pisać do rodziny że ma wątpliwości i nie poniesie za to żadnych konsekwencji wewnątrz wspólnoty.


Odpowiedz
Wpisy: 359
(@gerwazy73)
Połączone: 12 miesięcy temu

Myślę że wróciłem do punktu startowego tego wątku, ale już z inną głową. Tytuł mówi o rozróżnianiu fałszywego proroka i po tej rozmowie widzę że żadna tradycja nie ma na to niezawodnej metody. Każda propozycja kryterium miała wyjątek. Czy to znaczy że to jest nierozwiązywalne, czy że rozwiązanie jest zawsze probabilistyczne i kontekstowe?


Odpowiedz
Wpisy: 359
(@gerwazy73)
Połączone: 12 miesięcy temu

...i właśnie dlatego pytam - może rozpoznawanie fałszywego proroka jest po prostu zadaniem, które tradycje tylko udają że rozwiązały? Każda z nich ma swoje testy, kryteria, procedury. A jednak w każdej z nich ktoś kiedyś przeszedł przez wszystkie bramki i okazał się katastrofą.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@eleonorka56)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 1003

@Gerwazy73 to by znaczyło że problem nie leży w kryteriach, tylko w tym kto je stosuje i kiedy. Kryteria mogą być bardzo trafne, ale jeśli wspólnota jest już pod wpływem danej osoby, to i tak użyje ich selektywnie - żeby potwierdzić, nie żeby sprawdzić.


Odpowiedz
(@kamilka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 816

@Eleonorka56 to jest dokładnie ten mechanizm o którym myślę. Kryteria działają przed wejściem w relację, a potem już nie. Dlatego pytanie 'jak rozpoznać fałszywego proroka' jest może źle postawione - powinno brzmieć 'kiedy w ogóle jest jeszcze możliwe rozpoznanie'.


Odpowiedz
(@hilek79)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 584

@Kamilka51 I tu wchodzi kwestia izolacji, którą Plejadka wcześniej zasygnalizowała. Bo właśnie izolacja, nawet ta pozornie dobrowolna i duchowo uzasadniona, zamyka okno czasowe w którym rozpoznanie jest jeszcze możliwe. Kiedy twój jedyny punkt odniesienia to wspólnota, oceniasz proroka jej oczami.


Odpowiedz
Wpisy: 209
(@plejadka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Ale to mnie zastanawia - bo izolacja jako taka pojawia się przecież w tradycjach które chyba nikt nie nazwałby fałszywymi. Pustelnicy, anachoreci, zakony klauzurowe. Czy izolacja sama w sobie jest jakimś sygnałem ostrzegawczym czy raczej nie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@augur)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 262

@Plejadka mam wrażenie że to znowu kwestia kierunku. Pustelnik izoluje się od świata, ale nikt mu nie nakazuje izolacji od siebie samego - ma wewnętrzny dialog, modlitwę, własny osąd. W grupach kontrolujących izolacja jest też izolacją od własnych wątpliwości.


Odpowiedz
Wpisy: 379
(@mistika)
Połączone: 6 miesięcy temu

Właśnie to mnie uderzyło kiedy słuchałam tej rozmowy. Byłam w grupie gdzie mówiono otwarcie o 'oczyszczeniu umysłu z ego', co brzmiało jak praktyka medytacyjna. A w praktyce 'oczyszczenie z ego' oznaczało po prostu tłumienie wszystkich wewnętrznych głosów które cokolwiek kwestionowały.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@denarka98)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 123

@Mistika to znaczy że używali duchowego języka żeby zamknąć ci krytyczne myślenie? I ty w tamtym momencie w ogóle nie widziałaś różnicy?


Odpowiedz
(@mistika)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 379

@Denarka98 nie, nie widziałam. I to jest chyba najważniejsza rzecz którą mogę powiedzieć w tym wątku - że kiedy jesteś w środku, to masz poczucie głębokiego sensu, nie poczucie że coś jest nie tak. Dlatego zewnętrzne kryteria są tak ważne, bo wewnętrzne przestają działać.


Odpowiedz
Wpisy: 254
(@judytka72)
Połączone: 2 miesiące temu

Wracając do różnych tradycji - czy ktoś wie czy np. w islamie jest jakiś sformalizowany sposób weryfikacji kogoś kto ogłasza się prorokiem? Bo islam jest chyba najbardziej jednoznaczny w kwestii że po Mahomecie nie ma już proroków, a jednak ruchy mesjanistyczne pojawiały się i pojawiają.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@eleonorka56)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 1003

@Judytka72 w islamie sunnickim kwestia jest zamknięta teologicznie - Mahomet to 'pieczęć proroków' i każdy kto po nim ogłosi się prorokiem jest z definicji fałszerzem. Ale masz rację że to nie przeszkadzało powstawaniu ruchów jak ahmadijja, która ten dogmat obchodzi inaczej definiując 'rodzaj' proroctwa.


Odpowiedz
(@gerwazy73)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 359

@Eleonorka56 czyli nawet dogmat teologiczny który wydaje się absolutnie szczelny - koniec proroctwa, kropka - nie zamknął drogi dla tych którzy chcą się jakoś do tej roli podpiąć. To pokazuje jak bardzo sprytni mogą być ci którzy świadomie ten mechanizm wykorzystują.


Odpowiedz
(@halszeczka-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 303

@Gerwazy73 Ale tu warto też odróżnić kogoś kto świadomie manipuluje od kogoś kto naprawdę wierzy w swoje posłannictwo. Bo z perspektywy psychologii te dwa typy działają inaczej i produkują inny rodzaj grupy wokół siebie. Czy tradycje w ogóle to rozróżniają?


Odpowiedz
(@hilek79)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 584

@Halszeczka.x to bardzo ciekawe pytanie. Judaizm rabinicznie rozróżnia kogoś kto prorokuje z pychy od kogoś kto jest aktywnie zwodzicielem - ale konsekwencja jest identyczna: odrzucenie. Dla wspólnoty motywacja proroka nie ma praktycznego znaczenia jeśli skutek jest ten sam.


Odpowiedz
Wpisy: 142
(@amuletka)
Połączone: 1 rok temu

Czytam to od dłuższego czaus i mam jedno pytanie do które nikt nie odpwiedział wprost - co z tymi tradycjami które nie maja żadnej struktury weryfikacji, sa całkiem poziome, i mówią że każdy jest swoim własnym prorokiem? Czy tam problem fałszywego proroka w ogóle istnieje?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kamilka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 816

@Amuletka to jest bardzo dobre pytanie. Część ruchów neoshamanistycznych i pewne odłamy wicca działają właśnie na tej zasadzie - horyzontalna struktura, każdy ma własną ścieżkę. Ale z tego co widzę to problem przesuwa się tylko gdzie indziej: brakuje mechanizmu wspólnotowego korygowania autodestrukcyjnych praktyk.


Odpowiedz
Wpisy: 613
(@bernadka87)
Połączone: 3 miesiące temu

Czyli żadna struktura nie jest bezpieczna - pionowa daje proroka który może nadużyć władzy, pozioma daje każdemu wolność łącznie z wolnością do skrzywdzenia siebie? Jakoś nie mam wrażenia że to jest przełomowe odkrycie, bo chyba to samo można powiedzieć o demokracji i autorytaryzmie.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@augur)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 262

@Bernadka87 ale w religii i tradycji duchowej stawką jest coś innego niż w polityce, bo mówimy o ludziach w stanach podatności - kryzysu, żałoby, poszukiwania. I to zmienia kaliber odpowiedzialności. Fałszywy prorok nie działa na rynku idei, działa na ludziach którzy szukają czegoś bardzo konkretnego.


Odpowiedz
(@plejadka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 209

@Augur To mnie bardzo zastanawia - czy tradycje duchowe które mocno podkreślają izolację od świata, nie tworzą właśnie takich warunków podatności o których mówisz? Człowiek odcięty od codziennego życia, relacji, zewnętrznych punktów odniesienia jest jakby permanentnie w tym stanie szukania?


Odpowiedz
(@hilek79)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 584

@Plejadka i tu jest moim zdaniem clue całej rozmowy. Tradycja która proponuje izolację jako drogę do dojrzałości powinna jednocześnie dawać wewnętrzne narzędzia weryfikacji - intensywna praktyka, kierownictwo duchowe od osoby poza hierarchią, regularny rachunek sumienia wobec tekstów a nie wobec lidera. Jeśli izolacja nie idzie z tym w parze, to jest znak ostrzegawczy niezależnie od tradycji.


Odpowiedz
(@eleonorka56)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 1003

@Hilek79 to co napisałeś o wewnętrznych narzędziach weryfikacji w tradycjach izolacyjnych - to mnie uderzyło. Bo kiedy myślę o zakonach klauzurowych, to one rzeczywiście mają coś takiego: regularna spowiedź, kierownik duchowy, kapituła. Ale te narzędzia działają wewnątrz systemu. Czy to nie jest problem? Kto weryfikuje weryfikujących?


Odpowiedz
Wpisy: 359
(@gerwazy73)
Połączone: 12 miesięcy temu

A mnie zastanawia coś innego - czy te tradycje które proponują izolację, robią to z jakiegoś konkretnego powodu teologicznego, czy to po prostu historyczny wypadek, że tak się złożyło? Bo np. anachoreci wczesnochrześcijańscy szli na pustynię z bardzo konkretnego powodu: świat był dla nich miejscem pokus. Ale to nie jest to samo co 'odetnij się od rodziny żeby nie zatruwała twojej energii'.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kamilka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 816

@Gerwazy73 właśnie ta różnica wydaje mi się kluczowa i chyba niedostatecznie wybrzmiała w tym wątku. Pustelnicy uciekali od świata ku czemuś - ku Bogu, ciszy, modlitwie. W grupach kontrolujących izolacja jest ucieczką od czegoś - od informacji, od osób które mogą zakwestionować lidera. Kierunek jest odwrotny.


Odpowiedz
(@plejadka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 209

@Kamilka51 ale jak to rozpoznać z zewnątrz zanim wejdziesz w środek? Bo jak ktoś ci mówi 'odejdź od świata który cię niszczy', to brzmi i jak autentyczna duchowa rada i jak manipulacja jednocześnie.


Odpowiedz
(@augur)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 262

@Plejadka może właśnie to jest test - co konkrentie ma zastąpić to od czego odchodzisz. Jeśli izolacja jest wstępem do czegoś co mozesz sprawdzić i ocenić samodzielnie, to jedno. Jeśli izolacja jest warunkiem bycia w grupie - to drugie.


Odpowiedz
Wpisy: 92
(@milosz69)
Połączone: 10 miesięcy temu

Ale czy nie jest tak że każda poważna tradycja duchowa wymaga w jakimś sensie odejścia od 'normalnego' życia? Buddyzm mówi żeby nie przywiązywać się do świata, chrześcijaństwo że nie możesz służyć dwóm panom, sufizm ma swoje etapy oderwania. To chyba struktura samej duchowości a nie sygnał ostrzegawczy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hilek79)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 584

@Milosz69 to prawda ale myślę że jest tu istotna różnica między oderwaniem wewnętrznym a oderwaniem zewnętrznym. Większość tradycji które wymieniasz mówi o nieprzywiązaniu jako postawie wewnętrznej - możesz być w świecie, pracować, mieć rodzinę i praktykować. Fizyczna izolacja jest jedną z opcji, nie warunkiem koniecznym. Kiedy fizyczna izolacja staje się warunkiem koniecznym do bycia w tradycji - to już coś innego.


Odpowiedz
Wpisy: 123
(@denarka98)
Połączone: 1 rok temu

Dobra ale wróćmy do fałszywych proroków bo mi się wydaje że trochę odpłynęliśmy. Czyli mamy: izolacja jako mechanizm kontroli. Ale co z samą weryfikacją proroka zanim jeszcze ktokolwiek kogoś odizoluje? Czy są jakieś wspólne sygnały wczesne które różne tradycje identyfikują?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eleonorka56)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 1003

@Denarka98 w zasadzie większość tradycji abrahamowych ma coś w stylu: sprawdź proroctwa. Jeśli to co przepowiedział się nie spełniło - jest fałszywy. Deuteronomium mówi o tym wprost. Ale to jest kryterium bardzo późne - działa dopiero po fakcie, kiedy możliwe że już jesteś w środku od lat.


Odpowiedz
Wpisy: 254
(@judytka72)
Połączone: 2 miesiące temu

I co ciekawe, fałszywi prorocy o których mówi Biblia często mieli właśnie dobre wyniki przepowiedniowe - Bałaam, prorocy Baala. Skuteczność proroctw nie jest więc wystarczająca. Biblia dodaje drugie kryterium: do jakiego boga cię prowadzi. Jakość teologiczna ważniejsza niż trafność.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@halszeczka-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 303

@Judytka72 to jest bardzo mądre kryterium właściwie. Czyli nie pytaj 'czy jego przepowiednie się spełniają' tylko 'dokąd mnie prowadzi'. I myślę że to działa też poza kontekstem biblijnym - w każdej tradycji możesz zapytać czy ta osoba prowadzi cię do wzrostu czy do uzależnienia od siebie.


Odpowiedz
Wpisy: 613
(@bernadka87)
Połączone: 3 miesiące temu

Ale jak mam ocenić dokąd mnie prowadzi skoro jestem na początku drogi i nie znam końca? To brzmi jak rada dla kogoś kto już i tak wie wystarczająco dużo żeby ocenić.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@augur)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 262

@Bernadka87 może nie chodzi o znanie końca drogi, tylko o obserwowanie kierunku w małej skali. Po kilku miesiącach z kimkolwiek - przewodnikiem, nauczycielem, guru - możesz zapytać: czy mam więcej własnych pytań czy mniej? Czy ufam sobie bardziej czy mniej? Czy moje relacje poza grupą są mocniejsze czy słabsze? To są mierzalne rzeczy.


Odpowiedz
(@mistika)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 379

@Augur Dokładnie to czego mi brakowało. Kiedy byłam w tej grupie o której wcześniej pisałam, moje relacje poza grupą słabły z każdym miesiącem, ale tłumaczyłam sobie że to normalne bo 'wzrastam duchowo i odchodzę od ludzi na niższym poziomie'. To był gotowy język na zamknięcie każdej wątpliwości.


Odpowiedz
(@kamilka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 816

@Mistika i to właśnie jest ta izolacja od własnych wątpliwości o której Augur pisał wcześniej. Masz gotowe zdanie wyjaśniające każdy sygnał ostrzegawczy. Jak długo nim posługiwałaś zanim coś cię z tego wybiło?


Odpowiedz
(@mistika)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 379

@Kamilka51 prawie dwa lata. I nie wybiło mnie żadne wielkie zdarzenie - wybiło mnie to że zaczęłam tęsknić za jedną konkretną osobą spoza grupy i ta tęsknota była silniejsza niż narracja. Takie małe ludzkie uczucie.


Odpowiedz
Wpisy: 24
(@cesarzowna97)
Połączone: 1 rok temu

Czytam ten wątek od początku i to co napisała Mistika teraz - że wybiła ją tęsknota, konkretna i ludzka - wydaje mi się ważniejsze niż wszystkie kryteria teologiczne razem wzięte. Może to jest właśnie to czego żadna tradycja nie uczy wprost jako narzędzia weryfikacji, a powinna.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@plejadka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 209

@Cesarzowna97 ale czy to nie jest zbyt jednostkowe żeby być kryterium? Jedna osoba tęskni za kimś i to ją ratuje, inna jest samotna i tęsknota za wspólnotą może ją właśnie wciągnąć głębiej.


Odpowiedz
Wpisy: 584
Rozpoczynający temat
(@hilek79)
Połączone: 9 miesięcy temu

Myślę że Plejadka ma rację że to nie jest kryterium które można uogólnić, ale Cesarzowna wskazała na coś realnego - że wyście z manipulacji często nie jest intelektualne. Jest emocjonalne, cielesne, relacyjne. I to może być argument za tym żeby w kontekście fałszywych proroków mniej pytać 'jakie masz kryteria teologiczne' a więcej 'czy masz kogoś poza systemem do kogo jesteś przywiązany'.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gerwazy73)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 359

@Hilek79 Czyli jeden z testów na fałszywego proroka to nie test na proroka - tylko test na ciebie: czy jeszcze jesteś w kontakcie z kimś kto cię zna sprzed tej drogi? Jeśli nie - to już sygnał bez względu na to czy twój mistrz jest prawdziwy czy nie?


Odpowiedz
(@denarka98)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 123

@Gerwazy73 o, to jest dobre. Czyli kryterium nie brzmi 'czy twój mistrz jest prawdziwy' tylko 'czy ty jeszcze jesteś sobą sprzed tej drogi'. I to można sprawdzić bez żadnej wiedzy teologicznej.


Odpowiedz
Wpisy: 92
(@milosz69)
Połączone: 10 miesięcy temu

Ale zaraz, bo to kryterium działa w dwie strony, nie? Jeśli serio wchodzisz w jakąkolwiek tradycję duchową, to z definicji zmieniasz się i tracisz kontakt z częścią dawnych znajomych bo po prostu żyjesz inaczej. Jak odróżnić zdrowq transformację od izolacji narzuconej przez grupę?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@augur)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 262

@Milosz69 to dobre pytanie i myśle że kryterium jest kto inicjuje odejście. Jeśli ty sam naturalnie przestajesz mieć ochotę na pewne relacje bo cię nie karmią - to jedno. Jeśli ktoś ci mówi że musisz odejść od tych osób bo są dla ciebie szkodliwe - to drugie. Pierwsze jest wyborem, drugie jest poleceniem.


Odpowiedz
(@bernadka87)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 613

@Augur A jeśli ta granica jest rozmyta i nie pamiętasz już który moment był wyborem a który poleceniem? Bo chyba tak to właśnie działa - stopniowo.


Odpowiedz
(@mistika)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 379

@Bernadka87 dokładnie tak to działa. Nie ma jednego momentu. Są małe kroki i każdy osobno wygląda rozsądnie. Dlatego retrospekcja jest tak trudna - nie możesz wskazać punktu gdzie skręciłaś, bo to był długi łuk.


Odpowiedz
Wpisy: 816
(@kamilka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Wracając do tematu fałszywych proroków - czy ktoś zna tradycje które mają jakiś formalny proces weryfikacji, coś więcej niż 'poczekaj czy przepowiednia się spełni'? Bo to o czym mówimy to wszystko są kryteria osobiste, subiektywne. Czy gdzieś istnieje coś bardziej instytucjonalnego?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@eleonorka56)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 1003

@Kamilka51 w islamie jest coś takiego jak ijaza - łańcuch przekazania wiedzy od nauczyciela do nauczyciela wstecz aż do Proroka. Teoretycznie autentyczność nauczyciela weryfikuje się przez ciągłość tej linii przekazu. To jest próba instytucjonalizacji, choć oczywiście można sfałszować linię albo mieć prawdziwą linię i być mimo to manipulatorem.


Odpowiedz
(@gerwazy73)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 359

@Eleonorka56 czyli certyfikat autentyczności nadany przez poprzednie pokolenie. Ale to przesuwa problem - kto weryfikował tych poprzednich? W pewnym momencie musi być jakiś pierwszy ogień i cały łańcuch zależy od wiarygodności źródła.


Odpowiedz
Wpisy: 254
(@judytka72)
Połączone: 2 miesiące temu

W judaizmie rabinicznym jest podobny mechanizm - smicha, ordynacja przekazywana przez mistrza uczniowi. I też ten sam problem: autorytet opiera się na ciągłości, nie na treści. Możesz mieć pełną dokumentację linii przekazu i głosić coś co wspólnota uzna za fałsz.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@halszeczka-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 303

@Judytka72 właśnie i to chyba pokazuje że żadna tradycja nie rozwiązała tego naprawdę - każda ma albo kryterium treści bez formy, albo formę bez treści. Sprawdzasz co mówi albo skąd pochodzi, ale rzadko oba jednocześnie.


Odpowiedz
Wpisy: 584
Rozpoczynający temat
(@hilek79)
Połączone: 9 miesięcy temu

Ciekawi mnie czy buddyzm tybetański nie jest tutaj wyjątkiem. Tam rozpoznawanie tulku, czyli reinkarnowanego lamy, jest procesem bardzo sformalizowanym - testy, przepowiednie, komitety mnichów. To jest może najbardziej rozbudowany system instytucjonalnej weryfikacji duchowego autorytetu jaki znam. I też nie jest odporny na nadużycia jak pokazały różne skandale ostatnich dekad.


Odpowiedz
Wpisy: 209
(@plejadka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Jakie skandale? Nie kojarzę, możesz powiedzieć o co chodzi? Bo to brzmi istotnie dla tego co tu omawiamy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hilek79)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 584

@Plejadka najgłośniejszy to chyba Sogyal Rinpoche - uznany tulku, autor Tybetańskiej Ksiegi Żywych i Umarłych, oskarżony o latami trwające wykorzystywanie seksualne i psychiczne uczniów. Miał pełną instytucjonalną legitymizację, linię przekazu, rozpoznanie przez najważniejszych mistrzów. I to wszystko nie pomogło uczniom zobaczyć co się dzieje.


Odpowiedz
Strona 2 / 4
Udostępnij: