Chciałem ruszyć temat, który od dawna mi siedzi w głowie, bo rzadko trafia się na pogłębioną dyskusję o tym akurat zagadnieniu. Chodzi o słowo Elohim w Torze. Większość ludzi wie, że to jedno z głównych określeń Boga w tekstach hebrajskich, ale niewielu zatrzymuje się nad tym, że ta forma jest gramatycznie... mnoga. El to bóg w liczbie pojedynczej, Elohim to dosłownie 'bogowie'. Tradycja żydowska i chrześcijańska tłumaczy to jako 'pluralis majestaticus' - liczbę mnogą używaną dla podkreślenia majestatu lub intensywności. Ale są badacze, i nie tylko współcześni, którzy twierdzą, że ten pluralizm jest śladem wcześniejszego politeizmu. Słynne zdanie z Rodzaju: 'Uczyńmy człowieka na obraz nasz' - ten pluralis sprawia kłopot od wieków. Kto to mówi i do kogo? Zastanawiam się, co sądzicie. Czy to czysto gramatyczny relikt, czy coś więcej?
Przyznam, że nigdy nie zwróciłam uwagi na tę formę gramatyczną. Zawsze tłumaczono mi, że Bóg w Biblii to jeden, niepodzielny. To teraz jak to rozumieć - że pierwsi Hebrajczycy mogli wierzyć w kilka bóstw?
Psalm 82 to naprawdę dziwny fragment. 'Bogowie wy jesteście, synowie Najwyższego wszyscy' - i zaraz potem powiedziane, że umrą jak ludzie. To brzmi jakby autor nie miał wątpliwości, że inne bóstwa istnieją, tylko że są niższe albo upadłe. To nie to samo co mówić, że innych bogów w ogóle nie ma, prawda?
Czekajcie, to jest naprawdę ważne rozróżnienie, które właśnie zrobił Znachorz. Bo monoteizm to nie to samo co henoteizm, tak? Henoteizm to wiara, że jeden Bóg jest naszym bogiem, ale inne ludy mają swoje bóstwa i one też jakoś istnieją. Zastanawiam się, czy wczesny judaizm nie był właśnie na tym etapie?
Czy to znaczy, że Jahwe i Elohim to mogły być dwa różne bóstwa albo dwie różne warstwy kultu, które potem zostały scalone w jedno? Bo słyszałam o takiej hipotezie dotyczącej źródeł Tory - chodzi o to, że są w niej warstwy pisane przez różne grupy, jedne używające imienia Jahwe, inne Elohim.
To mnie trochę niepokoi, przyznam szczerze. Jeśli Tora to sklejone ze sobą różne warstwy i różne tradycje, to jak rozumieć jej świętość? Pytam szczerze, bo nie wiem jak połączyć te informacje z religijnym podejściem.
Myślę, że to nie musi być sprzeczne. Wiele tradycji mądrościowych zakłada, że tekst święty ma wiele warstw sensu jednocześnie - dosłowny, alegoryczny, mistyczny. W kabale na przykład Tora jest rozumiana jako żywy organizm, a różne imiona Boga odpowiadają różnym sefirotom, różnym aspektom boskiej rzeczywistości. Elohim w kabale kojarzone jest z sefirot Bina albo Geburah, zależy od kontekstu, podczas gdy Jahwe odpowiada Tiferet. Może te 'różne warstwy redakcyjne' i różne imiona to ślad intuicji, że boskość jest wielowymiarowa, a różne tradycje próbowały uchwycić różne jej aspekty?
A jak się do tego ma gnostycyzm? Bo gnostycy chyba mówili, że demiurg, ten Bóg stwórca z Tory, to nie jest ten sam co najwyższy Bóg? Coś w tym stylu?
Zatrzymajmy się na chwilę przy tym 'Uczyńmy człowieka na obraz nasz', bo to zdanie mnie osobiście zawsze intrygowało. Tradycyjna odpowiedź chrześcijańska jest taka, że Bóg mówi do Trójcy. Żydowska - że do aniołów. Ale żadne z tych wyjaśnień nie wygląda jakoś szczególnie przekonująco, jeśli czytać tekst dosłownie. Czy jest jakaś inna interpretacja, którą Gnostyk by widział?
Przeczytałam cały wątek i mam jedno pytanie, może naiwne - skoro wiadomo już od XIX wieku o tych różnych warstwach i o tym Ugarit i tak dalej, to dlaczego ta wiedza jest tak mało znana? Uczono mnie w szkole i w kościele zupełnie czegoś innego.
Słucham tego wątku i zastanawiam się nad jedną rzeczą - te różne imiona i aspekty Boga, o których tu mówicie, to czy one mogą mieć jakieś przełożenie na pracę z energiami? Czy na przykład inwokując Elohim a nie Jahwe, dotykamy innego aspektu?
Wracając do samego pytania z tematu - coś mnie drażni w tej całej debacie. Mówimy o tym, czy Elohim to pluralne bóstwa, jakby była jedna dobra odpowiedź. Ale przecież sami autorzy Tory żyli w różnych stuleciach i może nie wszyscy tak samo rozumieli to słowo? Może dla jednych to był autentyczny plural, a dla innych już skamieniały tytuł?
A te teksty z Ugarit - to jest w ogóle dostępne po polsku jakoś? Bo słyszę o nich już trzeci raz w tym wątku i chętnie bym przeczytał, ale nie wiem od czego zacząć.
Mam pytanie może trochę z boku, ale czy ktoś wie, jak na te kwestie patrzy współczesny judaizm? Nie mówię o akademikach, ale o zwykłych praktykujących Żydach - czy oni w ogóle zetknęli się z tym tematem, czy to dla nich obca rozmowa?
Przepraszam, że wchodzę z takim praktycznym pytaniem w środku tej dyskusji - ale chciałam się upewnić, że dobrze rozumiem to, co powiedziała Azalia wcześniej. Jeśli Elohim jest związane z żywiołem ziemi w magii ceremonialnej, to czy to oznacza, że wezwania używające tego imienia działają inaczej niż te z Jahwe? Pytam, bo widziałam oba w jednym rytuale i nie byłam pewna, czy to ma znaczenie.
Wracam do Psalmu 82, bo wydaje mi się, że to jest klucz, który tu trochę pominęliśmy. Jeśli tekst mówi 'Bóg staje w zgromadzeniu bogów', to jest to scena, której chrześcijańska egzegeza nigdy do końca nie strawiła. Jak to tłumaczy tradycja żydowska - czy to jest sąd nad aniołami, czy nad ludzkimi sędziami, czy jednak nad innymi bóstwami?
Heiser - zapamiętam to nazwisko. A ten jego pomysł z 'Boską Radą' to on gdzieś rozwinął szerzej, czy to tylko artykuły? Chętnie bym poczytał coś, co nie jest od razu akademickie i nie wymaga znajomości hebrajskiego.
Chcę się upewnić, że dobrze rozumiem - Heiser mówi więc, że te 'inne bóstwa' faktycznie istniały w wierzeniach autorów Biblii, ale były hierarchicznie niższe od Jahwe? I że to nie jest sprzeczne z chrześcijaństwem w jego rozumieniu?
I teraz wrócę do swojego wcześniejszego pytania, bo to mnie nie opuszcza - jeśli autorzy Tory naprawdę wierzyli w taką Boską Radę, to dlaczego ta wiedza zniknęła? Czy to było celowe usunięcie, czy samo wyblakło z czasem?
Ale czekaj - jeśli to był tak ważny ruch reformatorski, to dlaczego zostawili właśnie Psalm 82? To jest przecież najbardziej dosłowny przykład zgromadzenia boskiego. Czyżby nie zdawali sobie sprawy z jego wymowy, czy może tłumaczyli go inaczej niż my dziś?
Ale to znaczy, że przez jakiś czas musieli istnieć obok siebie - ci, którzy rozumieli Elohim i Boską Radę dosłownie, i ci, którzy już interpretowali to jako metaforę albo jako sędziów ludzkich? To brzmi jak dwa nurty wewnątrz jednej tradycji.
Kuntillet Adżrud - to też nowa dla mnie nazwa. To jest stanowisko archeologiczne? I ta Aszera - to ta sama bogini, o której się mówi w Księdze Sędziów, gdzie Izraelici ciągle wracają do kultów kananejskich?
A czy ta Aszera ma związek z Elohim? Pytam, bo gubię się trochę - czy to są osobne wątki, czy mamy tu do czynienia z jednym szerokim pytaniem o to, czy religia Izraela była pierwotnie politeistyczna?
To właśnie jest to szersze pytanie, do którego sprowadza się cały ten wątek. Elohim jako forma gramatyczna to jeden poziom zagadnienia. Aszera, Baal, Psalm 82, Kuntillet Adżrud - to kolejne warstwy dowodów, że religia Izraela przechodziła długą ewolucję. Franciszek Cross, William Dever - ci badacze bardzo przekonująco pokazują, że to, co znamy jako biblijny monoteizm, jest produktem kilku stuleci teologicznego dojrzewania, a nie punktem wyjścia.
Chcę dodać coś od strony ezoterycznej, bo wydaje mi się, że ta dyskusja akademicka ma też pewne praktyczne przełożenie. W tradycji hermetycznej i kabbalistycznej nigdy nie traktowano Elohim jako prostego synonimu Jedni. To zawsze był aspekt wielości w jedności - zasada stwórcza, która działa poprzez różnicowanie. I to jest spójne zarówno z tym, co mówi lingwistyka, jak i z tym, co mówi archeologia - coś wieloaspektowego zostało z czasem spłaszczone do jednego wymiaru.
Ale to mnie prowadzi do pytania - jeśli Elohim jest w Zoharie traktowane tak serio pod względem struktury liczby, to jak kabbaliści rozumieli relację między poszczególnymi sefirot a tym właśnie imieniem? Bo skoro Azalia wspomniała wcześniej o Binah i Malkut, to mam wrażenie, że jest tu jakaś logika, której nie widzę całej.
Wracam do tej reformy deuteronomistycznej, bo to mnie bardziej trzyma. Czy jest możliwe, że ta wiedza o Boskiej Radzie czy o wielości Elohim była celowo utrzymywana w kręgach kapłańskich jako wiedza ezoteryczna - dostępna wtajemniczonym - a to, co podawano ludowi, było już uproszczonym monoteizmem?
