Teksty z Qumran - to mi też daje do myślenia. Wspólnota z Qumran była przecież dość ekskluzywna, żyła oddzielnie, miała własne kalendarze i rytuały. Może właśnie tam przetrwały elementy starszej teologii, które w głównym nurcie już wygaszono?
Większość badaczy wskazuje na okres perski i hellenistyczny - od VI do II wieku przed naszą erą - jako czas, gdy aniołologia zaczyna gwałtownie się rozwijać. Ale nie sądzę, żebyśmy mogli wskazać jeden moment przełomu. To raczej stratygraficzny osad - każda warstwa tekstu dodawała coś do obrazu. W Księdze Daniela aniołowie mają już imiona i funkcje. W literaturze henochicznej to prawdziwy rozkwit.
a co z Księgą Hioba? Bo tam Synowie Boży stoją przed Jahwe i dosłownie prowadzą z nim dialog - to jest chyba jeden z tych przypadków, gdzie redaktorzy nie zdążyli albo nie chcieli wygładzić starszej warstwy?
W Hiob 1:6 bene ha-Elohim to dosłownie 'synowie bogów' albo 'synowie Elohim' - i Szatan, ha-Satan, jest wśród nich. Co ważne, w tym kontekście ha-Satan to nie imię własne, tylko funkcja - 'oskarżyciel', 'ten, który stawia przeszkody'. To różni się znacznie od późniejszego diabolosa w chrześcijaństwie.
Czyli ewolucja Szatana to kolejny przykład tej samej zasady - byt z Boskiej Rady z Elohim zamienia się stopniowo w coś zupełnie innego? To jakby cała ta struktura politeistyczna nie znikała, tylko przekształcała się w inne kategorie?
Przepraszam, że wchodzę z takim podstawowym pytaniem, ale ta Boska Rada - to jest oficjalnie uznawana koncepcja w jakimś odłamie judaizmu czy chrześcijaństwa, czy to jest tylko teoria akademicka i ezoteryczna?
Chcę zapytać o coś, bo to mnie zastanawia od jakiegoś czasu przy tej dyskusji. Czy w kabale ta wielość Elohim ma jakiś związek z tym, jak rozumie się tam modlitwę? Znaczy - jeśli Elohim to różne sefirot albo różne aspekty, to do czego właściwie człowiek się modli?
To jest dokładnie ten punkt napięcia, który teolodzy żydowscy dyskutowali przez wieki. Nachmanides i Majmonides mieli w tej kwestii różne intuicje. Majmonides był radykalnym apofatykiem - żadne imię nie opisuje Boga adekwatnie. Nachmanides i późniejsi kabbaliści przypisywali imionom realną treść. I to napięcie między tymi pozycjami nigdy nie zostało rozwiązane - ono nadal istnieje wewnątrz żydowskiego myślenia religijnego.
Słuchajcie, wracam na chwilę do kwestii Elohim w tekście samej Tory, bo wydaje mi się, że zeszliśmy trochę w stronę kabały i filozofii średniowiecznej. Czy jest jakiś fragment w Pięcioksięgu - nie w Psalmach, nie w Hiob - gdzie ta gramatyczna wielość Elohim naprawdę nie daje się wytłumaczyć jako singularne bóstwo? Taki fragment, który badacze uznają za najtrudniejszy do wyjaśnienia monoteistycznie?
A czy jest jeszcze jeden taki fragment? Bo pamiętam, że gdzieś czytałam o Rodzaju 3:22 - 'Oto człowiek stał się jak jeden z nas' - i tam też jest ta forma pierwszej osoby liczby mnogiej. Dwa razy w obrębie jednego rozdziału to już chyba coś więcej niż przypadek?
Przepraszam za wejście z boku, ale czy dobrze rozumiem - w oryginalnym hebrajskim Biblia używa liczby mnogiej mówiąc o Bogu i żadne z popularnych tłumaczeń tego nie oddaje wprost? To znaczy, że my jako czytelnicy przekładów w ogóle nie widzimy tego problemu?
To ciekawe, bo wychodzi na to, że każde tłumaczenie tekstu sakralnego to zarazem decyzja teologiczna. Nie ma neutralnych przekładów Tory ani żadnego innego świętego tekstu - każdy wybór słowa coś przesądza. Czy ktoś z was wie, czy współczesne przekłady akademickie - nie religijne, ale filologiczne - próbują to jakoś zaznaczyć w przypisach?
Wróćmy może jeszcze do tego Rodzaju 1:26 i 3:22, bo mnie to naprawdę nurtuje. Te dwa fragmenty są blisko siebie, w tej samej księdze, w tym samym kontekście opisu stworzenia. Czy według analizy źródeł to są te same warstwy redakcyjne, czy różne? Bo jeśli oba plurale są w jednej warstwie, to wygląda jak spójny system, nie przypadkowy wtręt.
Przepraszam, że pytam o coś pewnie bardzo podstawowego - ta hipoteza JEPD to jest coś, co jest powszechnie uznane w religioznawstwie, czy to jest jedna z teorii i są inne konkurencyjne?
A czy te różne warstwy redakcyjne mają znaczenie dla tego, jak rozumie się Elohim jako imię czy jako tytuł? Bo jeśli jeden autor używa go inaczej niż drugi, to może to słowo po prostu nie miało jednego stałego znaczenia?
Czyli Elohim bardziej jak słowo 'bóg' z małej litery, a JHWH jak imię własne? Jak Zeus kontra 'bóg' w grece?
To mnie skłania do pytania - jeśli Psalm 82 brzmi jak scena z ugaryckiej mitologii i używa tego samego słownictwa, to czy możliwe, że autor psalmu po prostu znał te teksty i świadomie nawiązywał? Czy to by oznaczało, że autorzy biblijni nie byli izolowani od szerszej kultury bliskowschodniej?
To naprawdę wywraca coś, co myślałam, że rozumiem. Czyli JHWH mógł być początkowo jednym z synów El, a potem stopniowo zastąpił samego El? Gdzieś to słyszałam, ale wydawało mi się za radykalne.
Zastanawiam się, czy te kulty lokalne, o których wspomina Eteria, mają jakiś związek z tymi fragmentami w Królów, gdzie wciąż pojawiają się wzmianki o 'aszerach' i o bożkach. Może monoteizm jahwistyczny był przez długi czas bardziej postulatem kapłanów niż rzeczywistą wiarą ludu?
Chcę dopytać o te aszerah, bo się gdzieś przewijają w tym kontekście - to były posągi? Drzewa? Coś poświęconego bogini? Pytam, bo rozumiem, że to może być kluczowe dla zrozumienia, jaki był rzeczywisty panteon bliskowschodni.
Dodam, że są dwie główne inskrypcje - jedna z Kuntillet Ajrud właśnie i jedna z Chirbet el-Kom. Obie używają podobnej formuły. Zechariah Sitchin próbował je interpretować sensacyjnie, ale poważna bibliografistyka - Hadley, Dever, Day - traktuje je jako dowód na kult Aszerah jako bogini towarzyszącej JHWH w popularnej pobożności, niekoniecznie w kulcie oficjalnym. Różnica między religią oficjalną a ludową jest tu kluczowa.
Czyli mamy coś w rodzaju dwóch równoległych religii - oficjalną jahwistyczną, która zmierza ku monoteizmowi, i ludową, gdzie JHWH ma żonę i jest wśród innych bogów? To brzmi jak coś, co znamy z innych tradycji, gdzie doktryna elity różni się od praktyki ludu.
Zatrzymuję się przy tym, co powiedział Gnostyk o różnicy między religią oficjalną a ludową - czy to znaczy, że Elohim jako liczba mnoga mogła być normalną, codzienną formą wyrazu dla kogoś, kto żył w tej kulturze, i tylko późniejsi redaktorzy zaczęli z tym mieć problem?
Wracam do Psalmu 82 i do pytania Romci, bo myślę, że warto to rozwinąć. Heiser interpretuje tę scenę jako 'boską radę' - motyw znany z mitologii ugaryckiej, gdzie El przewodniczy zgromadzeniu bogów. W tej interpretacji JHWH przejął tę rolę El i sądzi pomniejsze bóstwa za złe rządzenie na ziemi. To naprawdę inna teologia niż ta, do której jesteśmy przyzwyczajeni z katechizmu.
Monolatria - to słowo zapamiętam. Ale mam pytanie praktyczne: kiedy ten monoteizm ontologiczny, jak to Gnostyk nazwał, faktycznie się ustabilizował? W jakim momencie historycznym można powiedzieć, że Izrael ostatecznie stwierdził, że innych bogów po prostu nie ma?
Czekajcie, to znaczy, że monoteizm w pewnym sensie zrodził się z przegranej? Że to klęska wymusiła zmianę myślenia? Nigdy tak na to nie patrzyłam, to jest jakieś dziwnie logiczne.
To trochę jak z tymi wszystkimi soborami w chrześcijaństwie - im bardziej precyzyjny dogmat, tym ostrzejsza herezja, z którą walczyli. Czy w przypadku Izraela też mamy coś w rodzaju takich momentów przełomowych, gdzie ktoś formalnie 'zamykał' debatę?
