Mam pytanie do Gnostyka - ta 'odnaleziona księga', czy jest jakiś konsensus, że to był tekst napisany na potrzeby reformy, nie autentyczny starożytny dokument? Pytam, bo to brzmi jak bardzo wygodne odkrycie w odpowiednim momencie.
I tu wracamy do Elohim jako liczby mnogiej, bo jeśli Deuteronomium jest stosunkowo późne, to 'Słuchaj Izraelu, JHWH jest naszym Bogiem, JHWH jest jeden' - Szema - nabiera innego ciężaru. To już jest świadoma deklaracja teologiczna, a nie bezrefleksyjna formuła z kultury politeistycznej.
Właśnie chciałam zapytać o Szema - to 'jeden' w hebrajskim, to 'echad', tak? Czytałam gdzieś, że 'echad' znaczy 'jeden' w sensie 'jedyny z wielu', nie absolutna jedność. Czy to jest poważna interpretacja, czy jakiś teologiczny trik?
Czyli mamy sytuację, gdzie to samo słowo można uczciwie odczytać na dwa sposoby, i każda strona - tradycyjna teologia, krytyka historyczna, kabała - bierze ten, który ją wspiera? Jak się w ogóle wybiera między takimi interpretacjami?
To jest ciekawe, co mówi Orlikowa - że tekst może celowo zachowywać wieloznaczność. Ale w kontekście tego wątku mam pytanie do Gnostyka: czy znany jest jakiś fragment Tory, gdzie pluralność Elohim jest tak oczywista, że nawet późniejsze redakcje nie mogły jej wygładzić? Coś, co po prostu zostało?
Ten fragment z Rodzaju 3,22 zawsze mnie zastanawiał, kiedy słyszałam go na lekcjach religii, ale nikt nigdy nie wyjaśniał, kto to jest 'nas'. Teraz rozumiem, że pytanie jest poważniejsze, niż mi się wydawało.
Poruszali, i to bardzo poważnie. Raszi - XII-wieczny komentator, jeden z najważniejszych - wyjaśnia 'uczyńmy' jako Boga naradzającego się z aniołami, podkreślając przy tym pokorę: wielki radzi się z mniejszymi. Ale sam zauważa, że ten fragment może 'dać pole heretykom', dosłownie tak pisze. Co ciekawe - zamiast tłumić pytanie, zostawia je i odpowiada. To pokazuje, że świadomość problemu była od dawna, tylko odpowiedź była zawsze pod ręką.
A czy wiadomo, czy gnostycy w II-III wieku - ci, którzy twierdzili, że Elohim to niższy demiurg - sięgali właśnie do tych pluralnych fragmentów jako dowodu? Bo to by tłumaczyło, czemu Raszi kilka wieków później wciąż czuł potrzebę odpowiedzi na to 'pole dla heretyków'.
Słucham tej dyskusji i mam wrażenie, że gnostycy mieli bardzo spójną logikę - jeśli świat jest niedoskonały, a Bóg jest doskonały, to ktoś inny musiał zrobić ten świat. I te pluralne fragmenty Tory pasowały do tej logiki jak ulał. Ale czy to nie jest trochę czytanie tekstu pod tezę?
Mam pytanie może trochę z boku, ale chyba pasuje - skoro mówimy o tym, że gnostycy używali tych fragmentów do swojej teologii, to czy w samej tradycji żydowskiej, poza rabiniczną, były nurty, które interpretowały Elohim podobnie do gnostyków? Czyli wewnątrz judaizmu, nie na zewnątrz?
Henoch pojawia się jak bumerang w tych dyskusjach. Ale słusznie - 'Syn Człowieczy' w Henochu, zasiadający na tronie bożym, to postać, która komplikuje prosty monoteizm. Czy można powiedzieć, że właśnie ta literatura między-testamentalna jest brakującym ogniwem między kapłańskim Elohim a gnostyckim Demiurgiem?
Przepraszam, że wrócę do czegoś wcześniejszego, ale chcę się upewnić że dobrze rozumiem - mówimy teraz o tym, że te same teksty żydowskie, które miały pluralnych Elohim, dały podstawę zarówno gnostycyzmowi jak i wczesnej chrystologii? To jest dla mnie nowe i trochę zaskakujące.
To otwiera jeszcze jedno pytanie, które nie daje mi spokoju - jeśli pluralność Elohim była widoczna dla czytelników od zawsze i każda tradycja wypracowała swoje wyjaśnienie, to dlaczego właśnie ten temat jest dziś tak mało znany poza kręgami akademickimi? Czytałem gdzieś, że biblistyka jest jedną z bardziej przebadanych dziedzin humanistyki, a mimo to przeciętny wierny tego nie zna.
Ja się z tym zderzam właśnie tutaj, na tym forum, i trochę żałuję, że nie wcześniej. Ale mam jeszcze jedno pytanie do Gnostyka - czy jest jakiś tekst, który poleciłby jako pierwsze zetknięcie z tym tematem? Nie akademicki, ale coś dostępnego?
Przy tej rekomendacji Marka Smitha mam jedno pytanie do Gnostyka - czy jego teza o 'bożym zgromadzeniu' jako śladzie kananejskiego panteonu jest już powszechnie przyjęta wśród badaczy, czy nadal budzi spory? Bo widziałem, że część religioznawców traktuje go jako za bardzo odważnego w interpretacjach.
Dobra, ale wróćmy na chwilę do Elohim, bo trochę odpłynęliśmy. Czy dobrze rozumiem, że spór tak naprawdę sprowadza się do jednego pytania: czy autorzy Tory świadomie zachowali tę pluralność jako archaizm stylistyczny, czy jej po prostu nie dostrzegli albo nie chcieli usunąć? Bo to są chyba dwie bardzo różne sytuacje.
Tu jest właśnie problem z pytaniem, które stawia Tymek89 - zakłada ono, że redaktorzy mieli pełną kontrolę i świadomość każdego słowa. Ale badania nad składaniem Tory wskazują, że mamy do czynienia z wieloma warstwami, wieloma redaktorami, wieloma epokami. Więc 'świadoma decyzja' kontra 'przeoczenie' to może być fałszywa alternatywa. Bardziej prawdopodobne, że każda warstwa tekstu miała własną teologię, a późniejsze warstwy nie zawsze mogły lub chciały wszystkiego ujednolicić.
